Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy odejsc od chorego meza? Kryzys w zwiazku, brak bliskosci i poczucie winy

Sylwia

Cześć. Od jakiegoś czasu nie układa nam się z mężem. Tzn niby jest wszystko dobrze, ja nie liczę na to że będzie idealnie w życiu , ale jest smutno i nijako, przynajmniej w moim sercu. Mąż od trzech lat jest chory na nerki, od dwóch jeździ na dializy, od ponad roku jest wpisany na listę aktywnie oczekujących na przeszczep. Mąż nie pracuje, ja pracuję w banku, opłacam mieszkanie, prąd, gaz, robię zakupy i tak mija nasza codzienność. Moja to praca, dom, zakupy, sprzątanie. Andrzeja to dializy co drugi dzień, badania, coś tam dorabia na czarno czasem u brata, teraz zajmuje się naszą budową. Problem jest w naszej relacji, jest ona typowo przyjacielska. Andrzej zna moje potrzeby, że chce mieć życie intensywne, pełne pasji, podróży, namiętności. Obecnie nasz związek to tylko wypełnienie obowiązków. Nie mówimy sobie kocham, mało się przytulamy, nie całujemy się, nie uprawiamy seksu. Planujemy mieć dzieci, nawet wcześniej próbowaliśmy, ale nie wychodziło jakoś a ja już potem trochę się do seksu zmuszałam. Nie chcę tego robić więc teraz wogóle go nie uprawiamy, zresztą plany o dziecku odłożyliśmy ze względu na to, że obawiam się trochę iż nie poradziłabym sobie sama zarabiając i mając jeszcze męża pod opieką. Problem jest chyba głównie ze mną niestety 🥲 coraz częściej myślę o nas i o naszej przyszłości i nie widzę tego dobrze, a nawet wgl tego nie widzę. Dochodzę do wniosku, że nie kocham męża, a raczej kocham go jak brata. Dobrze mi się z nim rozmawia, ale coraz częściej myślę o tym że nie jest to miłość romantyczna…chyba że ja żyje w obłokach. ??? Mi bardzo brakuje przede wszystkim bliskości i miłości. Ja chciałabym spełniać swoje marzenia, zostać mamą, mieć dom, podróżować, chodzić na randki i poprostu cieszyć się z życia, a przez chorobę męża nie mogę. Czuję się bardzo nieszczęśliwa i niespełniona, najchętniej chciałabym zostać sama i żyć na własną rękę. Czasem myślę o tym, żeby od niego odejść, ale jest dobrym dla mnie człowiekiem i szkoda mi go, a ja zostawiając go zostałabym oceniona jako ta zła kobieta, która zostawiła swojego mężczyznę w chorobie. Nie chce go zranić, więc nie mam też odwagi tego wszystkiego mu powiedzieć w oczy, choć ostatnio powiedziałam mu że jestem nieszczęśliwa. Mam wyrzuty sumienia, że mam wgl takie myśli, cały czas przeklinam siebie w myślach, że jestem złym człowiekiem… jak ja wogóle mogę coś takiego robić. Nie chcę i nie mogę krzywdzić ludzi, on naprawdę jest mega dobrym człowiekiem i nigdy by mi krzywdy nie zrobił. Co mam robić, jak sobie pomóc? Czy to mi przejdzie kiedyś (dodam że te myśli mam iż od kilku dobrych miesięcy). On czuje trochę mój chłód ale on chyba też nie ma siły by podejmować poważną rozmowę. Jak mam się z tego wyleczyć , na prawdę chce żyć mocno i chce być szczęśliwa…
Zdjęcie Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Psycholog
921 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

 

  Ma Pani prawo do takich myśli i nie czyni to z Pani złej osoby. Jest pani zmęczona sytuacją i potrzebuje zmiany i odpoczynku, także w sferze psychicznej. Brak namiętności nie przesądza o związku, ale z pewnością nie ma Pani pewnego rodzaju wentylu poczucia bezpieczeństwa. Po pierwsze zachęcam do wizyty u psychologa, a w perspektywie do rozpoczęcia psychoterapii. W tej chwili Pani lęk jest na wysokim poziomie i należy to jak najszybciej ustabilizować. Kolejny krok to odciążenie chociaż częściowe przez rodzinne. Może są w stanie pomóc w zakupach czy sprzątaniu, co by pomogło Pani złapać oddech. Ważnym etapem jest także rozmowa, ale taka bez oskarżeń i narzucania własnych żądań. Komunikowanie własnych potrzeb. I następna kwestia to terapia dla par. Pani powinna także zacząć wychodzić poza ten schemat czyli iść na miasto, spotkać się z koleżankami, iść do kina. Ma Pani prawo do szczęścia i realizacji marzeń na każdym etapie. Wszystkiego dobrego. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
828 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Pani Sylwio,

 

Czytając Pani historię, nie widzę „złej kobiety”. Widzę kobietę, która bardzo długo była przede wszystkim partnerką osoby chorej, a coraz mniej miała przestrzeni na własne życie, potrzeby i marzenia. Choroba męża jest ogromnym doświadczeniem dla Was obojga, ale nie odbiera Pani prawa do pragnienia bliskości, macierzyństwa, podróży czy zwyczajnej radości. Nie musi Pani teraz odpowiadać sobie na pytanie: „czy jestem potworem, skoro chcę odejść?”. Być może ważniejsze jest inne: czy chcę nadal budować z Andrzejem życie jako jego żona, czy przede wszystkim boję się konsekwencji odejścia? Litość, poczucie obowiązku i miłość romantyczna to nie są te same uczucia.

Nie próbowałabym też „wyleczyć się” z tych myśli. Skoro wracają od miesięcy, warto je potraktować poważnie i spokojnie się im przyjrzeć, najlepiej z psychologiem lub psychoterapeutą. A mężowi warto powiedzieć prawdę o tym, że jest Pani nieszczęśliwa. Nie po to, żeby od razu podejmować decyzję o rozstaniu, ale żeby przestać samotnie dźwigać coś, co już zaczyna oddalać Was od siebie.Choroba męża nie czyni Pani zakładniczką związku, a odejście nie musi oznaczać braku miłości czy wdzięczności. Można kochać i jednocześnie wiedzieć, że nie chce się już tak żyć.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zdjęcie Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Psycholog
756 odpowiedzi na forum

Pani Sylwio,

rozumiem Pani zagubienie oraz ciężar emocjonalny, jaki Pani niesie w związku z chorobą męża i własnym poczuciem braku spełnienia. Te trudne, tłumione od miesięcy myśli o odejściu i poczuciu winy nie oznaczają, że jest Pani złą osobą, lecz pokazują, jak bardzo jest Pani wycieńczona rolą opiekunki zamiast partnerki. Pragnienie bliskości, macierzyństwa, pasji i autentycznego szczęścia jest w pełni naturalną ludzką potrzebą, której nie da się wymazać siłą woli. Warto, aby udała się Pani do psychoterapeuty, który pomoże Pani uporządkować te sprzeczne uczucia i odnaleźć odwagę do szczerej rozmowy o przyszłości.

Życzę Pani powodzenia i poczucia szczęścia.

Bożena Nagórska

Zdjęcie Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Psycholog
522 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Pani Sylwio. Od dłuższego czasu mierzy się Pani z ogromnym obciążeniem związanym z chorobą męża, odpowiedzialnością finansową i codziennymi obowiązkami. W takiej sytuacji mogą pojawić się zmęczenie, żal, potrzeba zmiany czy osłabienie bliskości i nie oznacza to, że jest Pani złym człowiekiem. Nie warto zmuszać się do seksu ani podejmować decyzji o dziecku wbrew sobie. Zachęcałabym do szczerej rozmowy z mężem oraz konsultacji psychologicznej, podczas której będzie mogła Pani spokojnie przyjrzeć się swoim potrzebom i temu, czego chce Pani od tej relacji.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!