Nie powiedziałabym, że z samego opisu wynika, że „problem jest w Tobie” albo że robisz aferę z niczego. Jednocześnie pojedyncze sytuacje trudno oceniać bez szerszego kontekstu relacji.
W pierwszej sytuacji mogło dojść po prostu do nieporozumienia — ona chciała spędzić czas z przyjaciółką, a Ty mogłeś odebrać jej wcześniejszą odmowę spotkania jako sygnał, że nie chce się z Tobą zobaczyć. Późniejsze zdziwienie, że sam nie podszedłeś, pokazuje, że mogliście zupełnie inaczej rozumieć tę sytuację.
Natomiast druga wiadomość brzmi już mniej empatycznie. Na pytanie o budżet można przecież odpowiedzieć: „Ja planuję wydać mniej więcej tyle, ale każdy może wydawać według swoich możliwości”. Stwierdzenie „jak Cię nie stać, to siedź w domu” jest po prostu nieprzyjemne i rozumiem, dlaczego mogło Cię zniechęcić.
Samo pytanie o pieniądze również nie było nierozsądne. Przy wspólnym wyjeździe ustalenie budżetu jest czymś zupełnie normalnym.
Czy rezygnacja z wyjazdu była dobrą decyzją? To już zależy od Ciebie. Jeśli po tej rozmowie uznałeś, że macie zupełnie inne podejście do pieniędzy i podróżowania i nie chcesz w takim układzie wyjeżdżać — masz do tego prawo.
Jednocześnie warto zastanowić się, czy podobny schemat pojawia się u Ciebie częściej: czy zdarza Ci się interpretować zachowania innych jako odrzucenie lub lekceważenie, mimo że ich intencje mogły być inne. Jeśli tak, warto przyjrzeć się temu bliżej.
Nie pytałabym więc przede wszystkim „kto ma problem?”, tylko: czy w tej relacji możecie swobodnie mówić o swoich potrzebach i czy druga osoba potrafi je traktować z szacunkiem?
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka