
Czy osoba prowadząca podwójne życie może odczuwać wyrzuty sumienia?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Z perspektywy psychologicznej odpowiedź na pytanie o autentyczne wyrzuty sumienia zależy przede wszystkim od dojrzałości emocjonalnej i struktury osobowości tej kobiety.
Statystycznie rzecz biorąc, w pierwszym okresie po rozstaniu znacznie częściej u takich osób dominuje mechanizm silnego usprawiedliwiania własnych decyzji. Aby uniknąć dysonansu poznawczego wynikającego z faktu, że oszukiwało się bliskich i doprowadziło do rozpadu rodziny, psychika takiej osoby uruchamia mechanizmy obronne, takie jak racjonalizacja, przerzucanie winy na partnera czy wypieranie negatywnych konsekwencji wobec dziecka. Osoba ta zaczyna wmawiać sobie i otoczeniu, że miała prawo do szukania własnego szczęścia, co pozwala jej skutecznie zagłuszyć lęk i poczucie winy z powodu wychowywania malucha w rozbitym domu.
Autentyczne wyrzuty sumienia i żal za wyrządzoną krzywdę są oczywiście psychologicznie możliwe, ale zazwyczaj wymagają czasu, opadnięcia pierwszych emocji, zderzenia się z realnymi kosztami emocjonalnymi rozpadu rodziny lub przejścia głębokiego kryzysu osobistego i własnej psychoterapii. Przyznanie się przed samym sobą do tak potężnego i długotrwałego oszustwa jest dla ludzkiego ego niezwykle zagrażające, dlatego umysł woli uciekać w iluzję własnej niewinności, niż skonfrontować się z realnym poczuciem winy. Zrozumienie tego mechanizmu pozwala przede wszystkim zdjąć z siebie ciężar szukania przyczyn tej sytuacji we własnym zachowaniu.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Zastanawia mnie pytanie, które się we mnie pojawiło, co za nim stoi, Czy chodzi o to, aby była partnerka także cierpiała? Osoba, która przez lata świadomie kłamie i prowadzi podwójne życie, może po czasie odczuwać autentyczne wyrzuty sumienia, ale nie jest to ani pewne, ani równie częste u wszystkich. W psychologii część osób rzeczywiście doświadcza winy, wstydu i żalu, a część uruchamia mechanizmy obronne jak usprawiedliwianie siebie, minimalizowanie krzywdy, obwinianie partnera albo „odcinanie się” od emocji, żeby nie konfrontować się z własną odpowiedzialnością. Przy długotrwałym oszukiwaniu zwykle działają jednocześnie dwa procesy. Z jednej strony człowiek wie, że rani drugą stronę, z drugiej próbuje utrzymać spójny obraz siebie jako „w gruncie rzeczy dobrego człowieka”. To napięcie często prowadzi do racjonalizacji, czyli wewnętrznych tłumaczeń typu: „miałem/miałam powody”, „to i tak by się rozpadło”, „nie chciałam nikogo skrzywdzić”. W takich sytuacjach wyrzuty sumienia mogą pojawić się od razu, ale być tłumione w zarodku, nie dopuszczając na poziom refleksji, dopiero po czasie, gdy emocje opadną; pod wpływem konfrontacji, utraty związku albo konsekwencji wobec dziecka albo wcale nie w postaci pełnej winy, tylko jako dyskomfort, wstyd czy unikanie tematu.
To, czy ktoś czuje winę, zależy od wielu czynników jak rzeczy poziomu empatii, zdolności do autorefleksji, cech osobowości, tego, jak silnie dana osoba broni własnego obrazu siebie, oraz od tego, czy potrafi przyjąć odpowiedzialność bez natychmiastowego przerzucania jej na innych.
Dlatego nie ma jednej odpowiedzi typu „takie osoby zawsze żałują” albo „nigdy nie żałują”. Często prawdziwy obraz jest mieszany: ktoś może jednocześnie czuć ulgę, żal, wstyd, złość na siebie i potrzebę usprawiedliwienia własnych decyzji. Jeśli ktoś ma świadomość, że swoim zachowaniem przyczynił się do rozpadu rodziny i trudniejszego startu dziecka, może to z czasem wywoływać bardzo silne poczucie winy. U części osób taka myśl staje się trwałym źródłem bólu, zwłaszcza gdy widzą skutki w codziennym życiu dziecka. Jednocześnie część ludzi broni się przed takim ciężarem psychicznie, bo pełne przyjęcie winy byłoby dla nich zbyt trudne. Wtedy zamiast autentycznego żalu pojawia się narracja obronna, na przykład: „to był trudny związek”, „wszyscy cierpią po rozstaniu”, „dziecko i tak byłoby nieszczęśliwe”. To nie znaczy, że nie ma w nich żadnych uczuć ale raczej że są one silnie zniekształcone przez mechanizmy obronne. Z Twojej perspektywy najważniejsze jest chyba to, że czyjś brak szczerości przez długi czas nie musi oznaczać braku zdolności do winy. Często oznacza raczej, że dana osoba potrafiła długo oddzielać swoje działania od ich konsekwencji albo skutecznie je sobie tłumaczyć. To, czy ona dziś rzeczywiście coś czuje, możesz w praktyce ocenić nie po deklaracjach, tylko po trzech rzeczach. Pierwsze, czy bierze odpowiedzialność bez zrzucania winy, drugie czy okazuje konsekwentny szacunek wobec ciebie i dziecka oraz trzecie dotyczy faktu zachowanie się zgodne z tym, co mówi. W psychologii właśnie spójność zachowania jest zwykle bardziej znacząca niż same słowa.
Karolina Kądziołka
Niestety trudno jednoznacznie wyjaśnić takie zachowanie, ponieważ nie istnieje jeden wzorzec, który pozwalałby je wyjaśnić. Przyczyn może być wiele - od indywidualnych cech osobowości, przez doświadczenia z dzieciństwa i sposób budowania więzi, po wyznawane wartości czy przekonania dotyczące relacji. To, co dla jednej osoby jest absolutnie nie do zaakceptowania, dla innej może być czymś znormalizowanym, ponieważ taki model relacji zna lub w takim środowisku funkcjonowała.
Często zdarza się również, że ludzie usprawiedliwiają swoje zachowanie, aby zmniejszyć dyskomfort psychiczny i nie musieć konfrontować się z poczuciem winy czy cierpieniem wynikającym z uświadomienia sobie, że wyrządzili komuś krzywdę. Nie oznacza to jednak, że każda osoba postępuje w ten sam sposób - niektórzy po czasie odczuwają autentyczne wyrzuty sumienia i biorą odpowiedzialność za swoje decyzje, inni nadal szukają usprawiedliwień. Bez poznania perspektywy konkretnej osoby nie da się tego jednoznacznie ocenić.
Przykro mi, że spotkała Pana taka sytuacja. Doświadczenie wieloletniego oszukiwania przez bliską osobę może głęboko zachwiać poczuciem bezpieczeństwa i zaufaniem do innych. Jednocześnie warto pamiętać, że nie ma Pan wpływu na decyzje byłej partnerki, natomiast ma Pan wpływ na to, jak zadba o siebie i swoje życie w przyszłości. To, w jaki sposób przepracuje Pan to doświadczenie, może mieć większe znaczenie dla Pana dobrostanu niż znalezienie odpowiedzi na pytanie, co czuła lub czuje druga strona.
Warto również pamiętać, że rozpad związku jest trudnym doświadczeniem dla wszystkich zaangażowanych, jednak o jakości życia dziecka w większym stopniu decyduje sposób, w jaki rodzice współpracują po rozstaniu, niż sam fakt, że nie tworzą już wspólnego gospodarstwa domowego. Dziecko ma szansę rozwijać się prawidłowo, jeśli doświadcza stabilności, bezpieczeństwa i odpowiedzialnej opieki ze strony obojga rodziców.
Małgorzata Klimowska
Bardzo mi przykro, że doświadczył Pan w życiu tak trudnej sytuacji. Ale odpowiadając na Pana pytania:
1. tak, jest możliwe że kobieta w takiej sytuacji może mieć poczucie winy po czasie.
2. nie ma żadnych statystyk, mówiących tym, czy częściej zdarza się, że osoby zachowujące się w ten sposób usprawiedliwiają swoje decyzje i nie odczuwają wyrzutów sumienia.
Natomiast ja odebrałam Pana zapytanie w trochę inny sposób. Być może ważniejszym pytaniem jest dziś nie to, co czuje ona, ale jak Pan może odzyskać poczucie bezpieczeństwa i zaufanie po tym doświadczeniu. Jeśli mimo upływu czasu ta historia nadal budzi w Panu tyle pytań i emocji, myślę, że rozmowa z psychologiem może pomóc nie tyle zrozumieć ją, ile uporządkować to, co wydarzyło się w Panu.
Oliwia Grzemba
Witam,
Dobre pytanie by było, jaką przeszłość ma za sobą partnerka? Czy jej działania wynikły np. z lęku przed odrzuceniem albo może w rodzinie była podobna sytuacja? Nawet, jeśli nie jesteście razem, nadal możecie być super rodzicami dla dziecka. Czy próbowaliście ze sobą rozmawiać na temat oczekiwań w związku jeszcze na początku? Mogła mieć za sobą nieprzepracowane rzeczy, do których bała się przyznać. To nie jest uczciwe, że zdradziła, oczywiście, aczkolwiek nieraz taka osoba ma za sobą pasmo różnych przeżyć, niekiedy zaburzeń w pakiecie na ich skutek, które do tego doprowadzają. Ogólnie dobrze jest się najpierw ze sobą zaprzyjaźnić trochę, pobyć w różnych sytuacjach, aby później właśnie rozważyć ewentualny związek.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry,
Z psychologicznego punktu widzenia nie ma jednej odpowiedzi. Niektóre osoby po czasie rzeczywiście odczuwają poczucie winy i wyrzuty sumienia, inne natomiast, aby chronić swój obraz siebie, usprawiedliwiają własne zachowanie lub przenoszą odpowiedzialność na partnera czy okoliczności. Nie jesteśmy jednak w stanie ocenić, co przeżywa konkretna osoba. Z perspektywy Pana zdrowienia większą wartość może mieć skupienie się na własnym procesie przepracowania tej zdrady i odbudowie poczucia bezpieczeństwa niż próba zrozumienia motywacji byłej partnerki.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Edyta Kotula
To bardzo naturalne, że próbujesz zrozumieć, co mogło stać za jej zachowaniem. Kiedy doświadczamy tak głębokiego zranienia, szukanie odpowiedzi jest częścią porządkowania tego, co się wydarzyło.
Z psychologicznego punktu widzenia nie ma jednej odpowiedzi. Osoba, która przez długi czas prowadzi podwójne życie, może odczuwać autentyczne wyrzuty sumienia, ale równie dobrze może je tłumić lub usprawiedliwiać swoje decyzje. Często działa tu mechanizm redukcji dysonansu poznawczego – aby poradzić sobie z napięciem między własnym obrazem siebie a swoim zachowaniem, człowiek zaczyna tworzyć wyjaśnienia typu: „to związek już nie działał”, „nie miałam wyboru”, „każdy zasługuje na szczęście”. Takie usprawiedliwienia nie zawsze oznaczają brak sumienia... czasem są sposobem na poradzenie sobie z poczuciem winy.
Zdarza się również, że wyrzuty sumienia pojawiają się dopiero po latach, kiedy emocje opadną i człowiek zaczyna dostrzegać konsekwencje swoich decyzji, również dla dziecka. Są jednak osoby, które przez całe życie pozostają przy swoim sposobie interpretowania wydarzeń i nie odczuwają znaczącego poczucia winy.
Najważniejsze jest jednak to, że nie da się wiarygodnie ocenić stanu sumienia konkretnej osoby wyłącznie na podstawie jej zachowania. Dwie osoby mogą postąpić niemal identycznie, a przeżywać swoje decyzje zupełnie inaczej.
Z perspektywy psychologicznej warto też pamiętać, że odpowiedzialność za wieloletnie oszukiwanie partnera spoczywa na osobie, która podejmowała takie decyzje. Natomiast to, czy dziś odczuwa wyrzuty sumienia, nie zmieni tego, co się wydarzyło. Czasem większą ulgę przynosi nie znalezienie odpowiedzi na pytanie „czy ona żałuje?”, ale stopniowe odzyskiwanie poczucia, że to, co zrobiła, nie definiuje Twojej wartości ani tego, jakim jesteś partnerem czy ojcem. To zwykle jest znacznie ważniejsze dla dalszego życia niż poznanie jej wewnętrznych przeżyć.

Zobacz podobne
Dzień dobry, Mój chłopak jest chory, ma m.in.depresję. Chce zrobić sobie przerwę, żeby móc popracować nad sobą, wyjść z tego stanu, a po tych kilku miesiącach, jeśli mu się to uda ponownie spotkać i zacząć związek na całe życie. Problem, z jakim się mierzymy, od jakiegoś czasu wygląda następująco- on cały czas ogląda się za innymi kobietami, jak twierdzi, to jest silniejsze od niego i rządzi nim biologia, choć sam tego nie chce. W tej przerwie chciał się jeszcze wyszumieć, czyt. poznawać inne kobiety i chodzić z nimi do łóżka. Moja reakcja jest taka, że jeśli zrobi to w tej przerwie, to ma nie przychodzić na umówione po przerwie spotkanie. Powiedziałam tak, gdyż bardzo zabolało mnie to, że on chce popróbować z innymi kobietami. To tak, jakbym dostała w policzek, choć staram się być dla niego wsparciem w trudnych chwilach choroby. To byłoby przekroczeniem moich granic zaufania i budowania związku na trwałych fundamentach. Jest mi z tym bardzo ciężko. A on, choć się zgodził i powiedział, że idzie z tym na terapię, to zaznaczył, że niczego nie może obiecać i że jeśli zgodzę się teraz na jego pomysł, to on już nigdy więcej nie będzie myślał o innych kobietach i będę tą najważniejszą, bo jak do tej pory nie spotkał lepszej ode mnie. Tylko, że to, jak to przedstawia to dla mnie traktowanie mnie, jako drugi wybór, bo jeśli okaże się, że z kimś innym jest mu lepiej, to przecież nie wróci, a jeśli nie będzie lepiej, to wróci. Jest mi bardzo ciężko, nie chcę zmieniać zdania, choć widzę, jak on się miota w tym wszystkim, ale to dla mnie za dużo nawet, jeśli w tej przerwie nie będziemy razem. Z jednej strony czuję, jakbym go blokowała a z drugiej, że nie dałabym rady sobie z tym poradzić. Dodam, że mój chłopak uważa, że mój lęk i niezgoda na to wynikają z niskiego poczucia wartości.
Z góry dziękuję za odpowiedź.

