
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, traumy
- Czy psycholog może...
Czy psycholog może zgłosić rodzinę do kuratora po ujawnieniu samookaleczania, myśli samobójczych i przemocy ze strony mamy?
Treść wrażliwaAnonimowy
Agnieszka Włoszycka
Witaj,
Bardzo dobrze, że zdecydowałaś się powiedzieć rodzicom o samookaleczaniu i potrzebie pomocy. ❤️ To, że chcą Cię umówić do psychologa, a mama próbuje zrozumieć Twoją perspektywę, jest ważnym krokiem.
Samo powiedzenie psychologowi o samookaleczaniu czy trudnych doświadczeniach nie oznacza automatycznie kuratora dla rodziców. Specjalista przede wszystkim oceni Twoje bezpieczeństwo i sytuację w domu. Warto też powiedzieć mu wprost, że boisz się konsekwencji dla rodziców.Nie pomniejszaj jednak tego, co przeżywasz. Samookaleczanie i myśli samobójcze są wystarczającym powodem, żeby otrzymać pomoc, nawet jeśli nie zamierzasz odebrać sobie życia.Czy czujesz się teraz w domu bezpiecznie?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marcin Mazur
Bożena Nagórska
Witaj!
Samo zgłoszenie się do psychologa i szczera rozmowa o trudnościach emocjonalnych nie skutkują automatycznym ustanowieniem kuratora rodzinnego. Psycholog jest zobowiązany do zachowania tajemnicy zawodowej, a ewentualne zawiadomienie sądu następuje jedynie w sytuacji bezpośredniego, stałego zagrożenia życia lub zdrowia nieletniego, co przy deklarowanym braku bieżącej przemocy fizycznej ze strony rodziców nie jest procedurą rutynową. Obawy taty wynikają zapewne z niewiedzy i lęku, tymczasem wspierająca postawa rodziców oraz wspólne szukanie pomocy świadczą o gotowości do poprawy relacji, co specjaliści postrzegają bardzo pozytywnie. Najważniejsze jest skupienie się na własnym procesie terapeutycznym, ponieważ bezpieczna przestrzeń u psychologa pozwoli przepracować nagromadzony stres i poradzić sobie z samookaleczaniem bez obciążania się odpowiedzialnością za reakcje dorosłych.
Serdeczne pozdrowienia
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
Ważne, że zdecydowałaś się powiedzieć rodzicom o samookaleczaniu i o tym, że potrzebujesz pomocy. To naprawdę duży krok, szczególnie po wcześniejszych doświadczeniach.
Co do kuratora – samo to, że powiesz psychologowi o samookaleczaniu czy myślach samobójczych, nie oznacza automatycznie, że rodzice będą mieli kuratora. Psycholog ma obowiązek zachowania tajemnicy, ale istnieją wyjątki, przede wszystkim gdy pojawia się poważne zagrożenie życia lub zdrowia.
Na pierwszej wizycie możesz wprost powiedzieć: „Boję się mówić o wszystkim, bo tata powiedział mi, że przez to możemy mieć kuratora. Chciałabym wiedzieć, co pozostaje między nami i w jakich sytuacjach będziesz musiał/musiała powiedzieć coś rodzicom”. To bardzo rozsądne pytanie i psycholog powinien Ci wyjaśnić zasady poufności.
Nie ukrywaj jednak przed specjalistą myśli samobójczych ani samookaleczania po to, żeby chronić rodziców. To właśnie te informacje pozwolą mu ocenić, jakiego wsparcia potrzebujesz. Możesz też powiedzieć dokładnie to, co napisałaś tutaj: że masz takie myśli, ale nie masz zamiaru ich realizować, a samookaleczanie pojawia się jako reakcja na stres.
I skoro rodzice wczoraj Cię wysłuchali, zrozumieli swoją część sytuacji i chcą umówić Cię do psychologa, warto dać im możliwość wspierania Cię. Nie musisz brać na siebie odpowiedzialności za to, żeby „uchronić ich przed konsekwencjami”. Teraz najważniejsze jest Twoje bezpieczeństwo i zdrowie.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Po pierwsze powinnaś jak najszybciej trafić pod skrzydła specjalisty. Wyparłaś swoje dzieciństwo, ale pamiętasz przemoc w formie bicia i krzyków. Nagle zmienili front i rozumieją? Co na to wpłynęło? Nagłe otrzeźwienie i uświadomienie sobie, ze córka w końcu uzyska pełnoletność i nie jest to formą manipulacji, gdyż teraz próbują w Tobie wzbudzić poczucie winy. Masz myśli samobójcze, jesteś przy ścianie. Psycholog podejmuje decyzję o zdradzie tajemnicy w dwóch przypadkach. Kiedy powiesz, że chcesz sobie zrobić krzywdę albo komuś. Nie możesz się teraz martwić tym, ze kiedy cos wyjdzie, to rodzice będą mieli kłopoty. Musisz zadbać o siebie, o swoje bezpieczeństwo. 116111 to numer, pod którym możesz porozmawiać z psychologami o tym co czujesz i zadawać pytania, jakie Cię nurtują. Proszę abyś powiedziała lub napisała to, co tutaj. Pamiętaj, ze rozmowy są anonimowe, nikt nie oddzwoni albo nie będzie rozmawiał o tym z innymi. Ale nie zostawaj z tym sama, proszę.

Zobacz podobne
Dzień dobry, Jestem na rozdrożu.
Związałem się przed 6 laty z kobietą, która ma dziecko, obecnie 10-letnią dziewczynkę. Jesteśmy taką trochę patchworkową rodziną. Ja mam 40 lat, partnerka 35. Mieszkamy razem, kochamy się. Mała ma kontakt z ojcem, mnie traktuje bardzo dobrze. Ponieważ partnerka pracuje w korporacji, gdzie bardzo dobrze zarabia, ale też i długo pracuje, to ja odbieram jej córkę ze szkoły, gotuję obiady, pomagam w lekcjach. Z biologicznym ojcem też nie ma problemu, jest on obecny w życiu dziewczynki, chociaż założył nową rodzinę i ma kolejne dzieci.
Ja mam więcej czasu, bo wykonuję wolny zawód, ale też finansowo jestem niezależny. Jest jednak inny problem, bo zawsze marzyłem o rodzinie tzn. żonie i własnym dziecku i czuję, że zbliżam się nieuchronnie do momentu, gdy będę zmuszony podjąć trudną decyzję. Z partnerką ten temat był obecny od dawna. Na początkach naszej znajomości twierdziła, że bardzo chce mieć kolejne dziecko, bo sami byliśmy jedynakami i wiemy, że jak to było smutne. Chciała jednak chwilę poczekać, jak się nasza znajomość rozwinie, co dla mnie zrozumiałe.
Ja zresztą też nie chciałbym tak od razu. Nasz związek jest bardzo dobry, kochamy się, okazujemy dużo czułości i wsparcia, jesteśmy pokrewnymi duszami. Już od dłuższego czasu rozmawiamy o przyszłości, budowie domu, wzięciu ślubu. Partnerka zaczęła jednak odwlekać temat dziecka i jestem mocno tym wszystkim podłamany. Na początku twierdziła, że chce skupić się na pracy, gdzie idzie jej bardzo dobrze, jest jeszcze młoda i szkoda jej zostawić to, co osiągnęła, więc dziecko jeszcze chwilę może poczekać. Przed Świętami Bożego Narodzenia przeprosiła mnie i wyznała mi jednak szczerze, że nie chce już mieć więcej dzieci. Długo jej to zajęło i po prostu doszła do momentu, w którym jest w 100% przekonana, że więcej dzieci nie chce mieć. Jestem tym załamany, coś we mnie pękło, czuję się oszukany. W Sylwestra mieliśmy wielką kłótnię, do dzisiaj mamy ciche dni. Zaczyna we mnie też dojrzewać myśl o zakończeniu tej znajomości, bo widzę siebie za 20 lat jako całkowicie samotnego starego faceta. Życie jest nieprzewidywalne, możemy się za kilka lat rozstać, rodzice odejdą, partnerka może umrzeć, cokolwiek się może zdarzyć, a ja zostanę jak palec, bez rodziny.
Nie mam pojęcia jak to wszystko poukładać. Jeśli dojdzie do rozstania, co wydaje mi się dzisiaj nieuchronne, to jak małą do tego przygotować? Ta cała sytuacja mnie niszczy, nie mogę się skupić na niczym innym jak buszowaniu w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi, przeglądam też ogłoszenia z mieszkaniami. Może jednak zostać i spróbować popracować na partnerką, aby zmieniła zdanie w tej kwestii, co wydaje mi się nierealne?

