Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy surowe wychowanie męża to już przemoc wobec dzieci?

Nie wiem co mam myśleć o zachowaniu męża? Dzień dobry, chciałabym zapytać o zachowanie męża. Nie daje mi to spokoju. Widzę różne zachowania które dla mnie są nie w porządku, ale nie wiem czy to się mieści jeszcze w ramach, np. surowego wychowania czy to już przemoc? Bardzo źle się z tym czuję a może powinnam odpuścić, bo jestem zbyt łagodna dla córek (według niego). Opiszę kilka wybranych sytuacji. Młodsza córka (9 lat) chciała mu zaśpiewać piosenkę ale się zdenerwowała, bo jej nie wychodziło. Więc zmięła kartkę z tekstem. Kazał jej podnieść, ona powiedziała że nie. Więc zaczął ją ściągać z krzesła na siłę z krzykiem że ma to brać i iść wyprasować tę kartkę. I że nie będzie się tak zachowywać. Wtedy ja zeszłam na dół i powiedziałam że on nie będzie się tak zachowywać. Wywrzeszczał że jesteśmy takie same i nikt go nie słucha. Córka zapłakana, ja roztrzęsiona, wzięłam ją do łazienki i puściłam ulubioną piosenkę. Sytuacja również z młodszą córką. Wysiadamy z auta, mąż mówi że sam wyjmie rzeczy z bagażnika ale było ich dużo więc my też je zabieramy. Córka wzięła grę, wypadły z niej karty. Mąż wrzeszczy na całe podwórko: „Widzisz! Popatrz co zrobiłaś”. Ja mu mówię, że pozbieramy i nic się nie stało. Potem mi wykrzyczał, że wcale nie chodziło o karty, tylko o to, że go nie posłuchałyśmy, czyli go nie szanujemy, ponieważ on uważa, że szacunek to posłuszeństwo. Kolejna sytuacja z młodszą córką. Ja rano stoję już w drzwiach, w kurtce, gotowa do wyjścia. Na dół wpada mąż z tekstem, że córka nie umyła zębów. Ja mu powiedziałam, że trudno, bo ja muszę już iść. On wysyczał „Proszę cię o wsparcie bo ona mnie nie słucha” (wszystko przy córce). Dla świętego spokoju poszłam po szczoteczkę i umyła te zęby. Zapłakana pojechała do szkoły. Sytuacja ze starszą córką (11 lat). Byliśmy razem w parku. Poszłam do toalety, zostawiłam mężowi torebkę. Kiedy wróciłam, stali kilka kroków od ławki, na której leżała torebka. Powiedziałam: „O, sama sobie leży”. To go odpaliło, chwycił córkę za kark i lekko popchnął. Ja byłam w szoku. Wyjaśnił, że kazał jej przypilnować tej torebki. Wieczorem kazałam mu ją przeprosić, on sam by tego nie zrobił. Córka była zdruzgotana. Odrabianie zadania również ze starszą córką. Ona nie rozumie matematyki, rozkleja się i krzyczy. On przez chwilę to znosił a potem się zaczęło. On jej coś tłumaczy, ona do niego: I co?? (bo nie rozumiała) a on: gówno! Potem jej wykrzyczał że tego nie wytrzyma psychicznie i ma się mu nie pokazywać na oczy. Poszła zapłakana na górę, razem odrobiłyśmy to zadanie. Nie chciała potem zejść na dół bo tata nie chce jej widzieć. A z drugiej strony czuję, że robi z niej swoją sojuszniczkę albo powierniczką? Kiedyś po kłótni wykrzyczał do mnie: Tak, jestem beznadziejnym ojcem i mężem!(nic takiego nie powiedziałam). Poszedł do starszej córki, przytulił się do niej, ona zapytała czemu jest smutny. Powiedział jej, że mama mu powiedziała że jest beznadziejnym mężem i ojcem. Kiedy mu powiedziałam, że nie może obarczać dziecka takimi słowami nawet jeśli to byłaby prawda, powiedział, że głośno się kłóciliśmy i to nasza wspólna wina. To tylko drobne wyrywki z naszej rzeczywistości. Nie ma tygodnia, żeby coś takiego się nie działo. Słyszałam, że jesteśmy nie do wytrzymania, ja jestem nienormalna, wszystko to moja wina. Zarzuca córce kłamstwo, bo np. nie przeczytała kilku kartek książki mimo że obiecała, a sam nie dotrzymuje obietnic wobec nich i mnie zresztą też. Mamy być wdzięczne i zauważać jego trud, np. jak nam nie smakuje obiad to nie powinnyśmy tego pokazywać bo on się natrudził. Że córki to już dorosłe kobiety i nie trzeba im pomagać, że wychowuję je na niezaradne życiowo bo im pomagam. Ja mu ciągle powtarzam, że nie pozwolę mu na nie krzyczeć. On mówi, że nie będzie wychowywał ich bezstresowo. I ciągle krążymy w zamkniętym kręgu. Do niedawna układ był mniej więcej stabilny, bo on się nie wtrącał, dzieci były chyba według niego za małe. Martwi mnie ta jego teoria o posłuszeństwie i szacunku. O metodzie kija i marchewki, bo według niej chce wychowywać dziewczynki. Tak jak pisałam, wybrałam tylko kilka przykładów, ale tego jest znacznie, znacznie więcej. Czy jestem przewrażliwiona i przesadzam? Czy to jest model rodziny w której rządzi surowy ojciec? Dziękuję za przeczytanie mojego maila i dziękuję za odpowiedź.
Anna Tomczyk

Anna Tomczyk

Dzień dobry, bardzo dziękuje za pytanie.  Krótko odpowiadając: Nie, nie jest Pani przewrażliwiona. To, co Pani opisuje, nie wygląda na „po prostu surowe wychowanie”, tylko na powtarzający się wzorzec zachowań, które przekraczają granice – zarówno emocjonalne, jak i momentami fizyczne.

W tych sytuacjach widać krzyk, upokarzanie, zawstydzanie dzieci, a także działania siłowe (ściąganie z krzesła, chwytanie za kark). Do tego dochodzi mówienie rzeczy raniących („nie pokazuj się na oczy”, wyzwiska), wzbudzanie lęku zamiast uczenia oraz wciąganie dzieci w konflikty dorosłych. To nie jest zdrowa „surowość”, tylko zachowania, które można nazwać przemocą emocjonalną, a miejscami również fizyczną.

Niepokojące jest też przekonanie Pani męża, że „szacunek to posłuszeństwo”. W rzeczywistości szacunek oznacza uznanie drugiej osoby i jej granic, a nie bezwzględne podporządkowanie. Wychowanie oparte na strachu i presji może prowadzić u dzieci do lęku, niskiego poczucia własnej wartości albo wycofania.

Pani reakcje są naturalne i adekwatne – widzi Pani, że dzieci cierpią i próbuje je chronić. To ważne. Już teraz widać, że dziewczynki reagują silnymi emocjami, płaczem, napięciem, a starsza córka zaczyna być wciągana w rolę powierniczki, co jest dla niej zbyt dużym obciążeniem.

Na ten moment najważniejsze wydają się trzy rzeczy: po pierwsze – nazwać sobie jasno, że to nie jest „Pani nadwrażliwość”, tylko realny problem; po drugie – zadbać o bezpieczeństwo emocjonalne dzieci i reagować, kiedy granice są przekraczane; po trzecie – poszukać wsparcia dla siebie, np. u psychologa, psychoterapeuty,  żeby Pani nie była z tym sama i mogła spokojnie poukładać, co dalej, zrozumieć jak Pani zdaniem powinien wyglądać "bezpieczny dom". 

To trudna sytuacja, ale Pani intuicja działa prawidłowo. Jeśli coś w Pani  mówi, że „to nie jest w porządku”, to warto tego głosu nie ignorować.

Pozdrawiam, Anna Tomczyk

Psychoterapeutka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry!

 

   Dziękuję, że zaufałaś mi na tyle, by opisać te trudne sytuacje i to musiało być dla Ciebie wyczerpujące. Widzę, jak bardzo Cię to niepokoi i jak starasz się chronić córki. Nie jesteś przewrażliwiona; Twoje obawy są uzasadnione. Przeanalizujmy to krok po kroku, opierając się na tym, co opisałaś, i na wiedzy o zdrowym wychowaniu i granicach przemocy. To nie jest "surowe wychowanie", to emocjonalna przemoc gdyż surowe wychowanie może oznaczać konsekwentne zasady i dyscyplinę (np. jasne reguły z logicznymi konsekwencjami), ale granica z przemocą pojawia się, gdy reakcje są nieproporcjonalne, pełne gniewu i krzyku, a zwłaszcza gdy fizycznie dotykasz dziecka w złości. Oto kluczowe czerwone flagi z Twoich przykładów:

Krzyk i wrzaski na publiczności (np. podwórko, przy aucie) są niedopuszczalne. To upokarza dziecko publicznie, budując wstyd zamiast nauki. Fizyczne interwencje (ściąganie z krzesła, chwyt za kark i pchanie): Nawet "lekko" to forma agresji fizycznej kiedy dziecko czuje się zagrożone, co niszczy zaufanie.

 Dzieci nie powinny być świadkami lub stronnikami dorosłych konfliktów; to obciąża je psychicznie.  Szacunek buduje się na wzajemności i empatii, nie na strachu. Metoda "kija i marchewki" (kara-nagroda) jest przestarzała i może prowadzić do lęku, a nie do wewnętrznej motywacji. Te zachowania powtarzają się co tydzień, co wskazuje na wzorzec, a nie incydenty. Efekt na córkach? Płacz, roztrzęsienie, unikanie taty to sygnały traumy, nie "twardego charakteru". W tradycyjnych modelach rodziny (np. patriarchalnych) ojciec bywał autorytetem, ale dziś psycholodzy (np. Amerykańska Akademia Pediatrii) podkreślają, że zdrowa dyscyplina to pozytywne wzmocnienie i empatia, nie krzyk czy siła. Twój mąż miesza dyscyplinę z kontrolą emocjonalną i jest to bliższe toksycznej dynamice niż wychowaniu. Ty nie jesteś "zbyt łagodna"; pomaganie 9- i 11-latkom (np. z zębami czy matmą) buduje ich pewność siebie, nie bezradność.

Przykład różnicy:

 

Co robić dalej? 

Dokumentuj: Zapisuj daty, sytuacje i reakcje córek (np. w notatniku). To pomoże Ci widzieć wzorzec i ewentualnie terapeutom, prawnikom. Ustaw granice wspólnie: Powiedz spokojnie: "Nie zgadzam się na krzyk i dotykanie dzieci w złości. Razem znajdziemy inne sposoby". Jeśli eskaluje, wyjdź z pokoju z dziećmi. Polecam psychologa specjalizującego się w przemocy domowej (w Polsce: Niebieska Linia 800 120 002 darmowa, anonimowa lub terapia par np. via NFZ).

Dla Ciebie indywidualna terapia, by wzmocnić pewność siebie 

Dla córek dziecięcy psycholog, by przetworzyć emocje. Jeśli fizyczna agresja się nasili, rozważ separację lub policję (art. 207 KK - przemoc domowa obejmuje psychiczną i fizyczną). Nie jesteś winna i to nie "Twoja wina" ani "wasza wspólna". Jesteś silną mamą, która chroni córki, i to właśnie buduje ich odporność. Jeśli układ był "stabilny" bez jego ingerencji, może warto wrócić do tego, dając dzieciom przestrzeń.  Życzę wszystkiego dobrego

 

Piotr Ziomber psycholog

 

 


 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi na bardzo trudne– szczególnie że dotyczy to Pani dzieci i powtarza się w codziennych sytuacjach. Nic dziwnego, że pojawia się niepokój i pytanie, czy to „normalne”, czy już przekracza granice.

Z Pani opisu wyłaniają się sytuacje, w których jest dużo napięcia, krzyku, zawstydzania, a momentami także przekraczania fizycznych granic dziecka. Dla dziecka takie doświadczenia mogą być bardzo obciążające emocjonalnie – niezależnie od tego, jak są nazywane.

Ważne jest też to, jak Pani reaguje – widać, że próbuje Pani chronić córki i stawiać granice. Jednocześnie może to być dla Pani bardzo wyczerpujące, kiedy sytuacje się powtarzają i nie przynoszą zmiany.

To, co Pani czuje – niepokój, sprzeciw, wątpliwości – jest istotne i warto je traktować poważnie.

To nie jest tylko kwestia „surowości”, ale tego, jak w tej relacji czują się dzieci i Pani.

Pozdrawiamy ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Zobacz podobne

Mąż od dłuższego czasu zachowuje się skandalicznie. Jak opętany.
Mąż od dłuższego czasu zachowuje się skandalicznie. Jak opętany. Twierdzi, że ktoś mu zagraża, chce go zabić. Wmawia mi zdrady bezpodstawnie, kontroluje telefon, konta, kamerę samochodową i nawet sprawdza bieliznę. Ciężko mi zrozumieć jego zachowanie, nic nie dociera do niego. Twierdzi, że za jego plecami z kimś współpracuje przeciw niemu. Odciął mnie i dzieci od pieniędzy, zabrał auto, którym nie jeździ bo nie ma prawa jazdy i gdzieś je ukrywa. Przyjmował leki od psychiatry ale przestał. Jak mamy żyć, my się go boimy z dziećmi?
Mój mąż przejawia objawy fobii społecznej, nerwicy lękowej, depresji.
Mój mąż przejawia objawy fobii społecznej, nerwicy lękowej, depresji. Nie radzi sobie z trudnymi emocjami, które w niektórych sytuacjach przekształcają się w ataki paniki lub agresji. “Coś w nim siedzi” podobno od dziecka, być może w wyniku zaniedbania emocjonalnego rodziców. Był “trudnym” nastolatkiem, ponieważ chciał zdobyć swoim zachowaniem uwagę. W dorosłym życiu ma niskie poczucie własnej wartości, mało wiary w siebie, mimo że odnosi sukcesy i prowadzi na pozór szczęśliwe życie. W krytycznym momencie ma myśli samobójcze. Z czasem się uspokaja i wszystko “wraca do normy”, ale gdy jest źle przyznaje, że negatywne uczucia nigdy nie mijają z jego wnętrza, choć z zewnątrz absolutnie tego nie widać. Próbowałam go namówić na wizytę u psychiatry, psychologa. On twierdzi że mu to nie pomoże, nie chce próbować. Mówi, że chciałby przestać się tak czuć, ale nie wie co robić, a gdy ja coś proponuje odrzuca moje pomysły. Jego postawa, uczucia, zachowanie mają ogromny wpływ na mnie i na nasze dziecko. Czuję się bezradna i jednocześnie odpowiedzialna za tego człowieka.
Dlaczego kiedy moja matka krzyczy, wpada w histerie, wyzywa, będąc w pokoju nie reaguje na nią?
Dlaczego kiedy moja matka krzyczy, wpada w histerie, wyzywa, będąc w pokoju nie reaguje na nią? Wtedy ignoruje ją i uważam jej zachowanie za straszne, ale mimo wszystko dziecinne. A kiedy ona w ciszy trzaska drzwiami, szafkami czuję lęk. W pokoju nie mogę usiedzieć w miejscu, udaję, że coś robię. Kiedy słyszę ją blisko drzwi od pokoju, udaję, że coś robię w razie, gdyby weszła do środka. O co chodzi?
Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.
Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.Od tygodnia nie ma mnie z dziećmi w domu, wyjechaliśmy , dałam mu czas na przemyślenia, został z toksyczną matką i raczej popija cały czas. Dałam mu czas na ogarnięcie się i chociaż zapisanie do terapeuty na indywidualne spotkania. Powiedziałam, że wrócę, jeżeli zacznie coś robić, powiedział że beze mnie nic nie załatwi, muszę ja być z nim i prosi żeby wrócić i zrobi wszystko, co powiem. Narazie nie chcę wracać, niech dzieci jeszcze mają wakacje. Zagroziłam, że jak nie zacznie robić porządku to wrócę po resztę rzeczy. Co mam robić, 13 lat małżeństwa było pod górkę, ale też z górki ?
Rozstanie w ciąży: jak naprawić relacje z partnerką po narodzinach dziecka?
Rostanie w ciąży, po tygodniu partnerka chciała żebyśmy popracowali nad tym, ja nie byłem gotowy, urodziło się dziecko ona mnie nie nawidzi, traktuje jak śmiecia, mamy problem z kontaktem, jest bardzo złośliwa, minęło 7 miesięcy od tego czasu, ja chciałbym spróbować w jakimś stopniu, naprawić kontakty, mam straszne wyrzuty sumienia, żałuję tego ze wtedy nie spróbowałem, wydarzyło się bardzo dużo w tym czasie, dużo zrozumiałem ale wiem ze kolejnej szansy nie będzie.
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.