Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy terapeuta ma prawo wpływać na decyzje pacjenta o zakończeniu terapii? Moje doświadczenia

Dzień dobry, mam wrażenie że moja psychoterapeutka chce mnie utrzymać w terapii mimo, ze powiedziałem, że chcę przerwać moją ponad dwu letnią psychoterapię. Moje objawy somatyczne, duże stany depresyjne i myśli rezygnacyjne nie pozwalają mi na normalne funkcjonowanie. Czuję, że mój system nerwowy jest przeciążony obecną terapią psychodynamiczną. Rozumiem, że może występować opór u pacjenta, ale jeśli zwykłe funkcjonowanie jest ledwo możliwe i nie ma jakiejś ulgi mimo ponad dwóch lat, to postanowiłem szukać czegoś w nurcie cbt. Poprosiłem o przeprowadzenie mnie przez proces rozstania, ale jakoś nie mogłem tego wyegzekwować, nie zajmujemy się tym. Terapeutka nadal chce pracować nad moją relacją z partnerką, nadal analizować. Trochę o tym rozmawiałem i powiedziałem, że rozstanie będzie dla mnie na pewno bolesne i że zdaję sobie sprawę, że to mocno przeżyję. Terapeutka utwierdzała mnie w tym jeszcze bardziej powtarzając, że będzie to strasznie dotkliwe dla mnie itp. Wywołała u mnie strach, że sobie nie poradzę. Czuję się teraz zależny od niej, bez nie nie dam rady. Czuję że chyba potraktowała moją rezygnację jako swoją porażkę i nie chce mnie puścić dla tego. Myślałem, że terapeuta niezależnie od nurtu ma towarzyszyć pacjentowi w jego decyzjach a nie wpływać na nie. Czy terapeuta ma prawo w jakikolwiek sposób wpływać na decyzję pacjenta?
Edyta Tabor

Edyta Tabor

Zarówno Kodeks Etyczny Psychologa PTP, jak i standardy etyczne jasno mówią: Pacjent ma prawo zakończyć psychoterapię w dowolnym momencie, z dowolnego powodu.

Terapeuta: nie ma prawa zatrzymywać pacjenta w terapii, nie powinien wywierać presji emocjonalnej, nie powinien wzmacniać lęku, zależności ani poczucia, że bez terapeuty pacjent sobie nie poradzi.

To, co Pan opisuje (bez niej nie dam rady, straszenie konsekwencjami, brak realnej pracy nad rozstaniem mimo jasnej deklaracji), jest etycznie problematyczne, niezależnie od nurtu.

W CBT obowiązuje zasada wprost: Jeśli interwencja zwiększa objawy, a nie przynosi ulgi  należy ją zmienić lub zakończyć.

Pisze Pan Czuję, że bez niej nie dam rady, w CBT jest traktowane jako sygnał alarmowy, a nie „opór”. Zgodnie z założeniami, psychoterapia ma wzmacniać sprawczość, ma prowadzić do samodzielności. Zależność nie jest sukcesem terapii, a jej wypaczeniem. Proszę pamiętać, że w każdej chwili może Pan zakończyć terapię, prosząc o uszanowanie Pana zdania. Może Pan zaproponować jedną sesję zamykającą, bez wchodzenia w nowe wątki. Przy myślach rezygnacyjnych, ale i w sytuacji, którą Pan opisuje warto równolegle zabezpieczyć się innym wsparciem (psychiatra, CBT, interwencja kryzysowa) i nie zostawać z tym samemu.

Mam nadzieję, że moja opinia przyda się Panu do układania swoich myśli dotyczących procesu terapii. Życzę Panu dużo dobra i spokoju.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. Ma Pan rację że rolą terapeuty jest towarzyszenie pacjentowi i wspieranie jego autonomii, a nie wpływanie na decyzje, czy też wzbudzanie lęku i straszenie konsekwencjami. Jeśli po ponad dwóch latach terapii objawy się utrzymują lub nasilają, a Pan czuje przeciążenie, to zmiana formy pomocy może być w pełni uzasadniona. Terapeuta nie powinien wzmacniać poczucia zależności ani utrudniać procesu rozstania. Jeśli Pana potrzeba zakończenia terapii nie jest respektowana, ma Pan prawo zakończyć ją samodzielnie i poszukać innej, bardziej adekwatnej dla siebie formy wsparcia. Nie pisze Pan czy korzysta z farmakoterapii, dlatego zachęcam do skorzystania z konsultacji psychiatrycznej i połączenia farmakoterapii z psychoterapią tak jak Pan wspomniał np. CBT, czy też DBT, TSR. Połączenie farmakoterapii z psychoterapią dają najlepsze rezultaty. Pozdrawiam.

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Pacjent ma pełne prawo zakończyć psychoterapię w dowolnym momencie i trzymanie go w terapii wbrew jego woli jest niezgodne z zasadami etyki. Terapia ma służyć wzmacnianiu autonomii, a nie budowaniu zależności czy strachu przed samodzielnym funkcjonowaniem. Oczywiście to normalne, że terapeuci często próbują rozumieć decyzję o rezygnacji, bo bywa ona związana z różnymi motywami, takimi jak zmęczenie terapią, nasilenie objawów czy trudne emocje pojawiające się w procesie. Warto też dodać, że bywa tak, iż pacjenci rezygnują z terapii w momentach, gdy robi się szczególnie trudno, a często właśnie takie momenty mogą być przełomowe w procesie. Jednocześnie nikt z zewnątrz nie jest w stanie ocenić, na jakim etapie znajduje się Pana terapia i czy w Pana przypadku rzeczywiście mamy do czynienia z takim momentem. Sama rozmowa o tym może być wartościowa, ale tylko wtedy, gdy nie podważa decyzji pacjenta i nie wywiera na niego presji. Pacjent nie musi nikogo przekonywać ani prosić o zgodę na zakończenie terapii. Chociaż zwykle zachęca się do odbycia sesji podsumowujących, ma Pan prawo zakończyć terapię w sposób, który jest dla Pana bezpieczny, nawet jeśli oznacza to krótką informację przekazaną terapeucie.

 

Psycholog Dorota Figarska

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

pacjent ma prawo zakończyć psychoterapię w dowolnym momencie i i poszukać innej formy wsparcia, a terapeuta nie powinien utrudniać procesu rozstania, choć może poinformować o ewentualnych skutkach takiej decyzji (szczególnie, gdy ostatecznie pacjent nie sięgnie po żadną inną pomoc). Co ważne, nie musi Pan nikogo przekonywać ani prosić o zgodę na zakończenie terapii. Jeśli czuje Pan, że zmiana specjalisty bądź nurtu, mogłaby okazać się korzystniejsza, warto tego spróbować, aby móc ocenić, które oddziaływania są dla Pana najbardziej pomocne.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

Pana intuicja jest trafna. Terapeuta powinien wspierać Pana autonomię i decyzje dotyczące terapii, niezależnie od nurtu. W nurcie ACT szczególnie ważne jest podążanie za wartościami i potrzebami klienta, a nie narzucanie własnych rozwiązań. 

 

Proces rozstania z terapeutą powinien być przeprowadzony z szacunkiem do Pana decyzji i w atmosferze bezpieczeństwa. Sytuacja jest złożona i być może warto skonsultować się z innym specjalistą, by uzyskać wsparcie w tej zmianie. Jeśli Pana dotychczasowa terapeutka nie stanie na wysokości zadania, może warto przepracować ten temat już z kolejnym, docelowym specjalistą.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

ma Pan rację w swoim odczuciu. Terapeuta nie ma prawa wpływać na decyzję pacjenta ani zatrzymywać go w terapii wbrew jego woli. Niezależnie od nurtu terapia ma służyć pacjentowi a nie być celem samym w sobie.

Jeśli po ponad dwóch latach objawy się nasilają a nie ma poczucia ulgi to jest to wystarczający powód by rozważyć przerwanie lub zmianę formy leczenia. To nie musi być opór. To może być realny sygnał przeciążenia układu nerwowego.

 

Proces rozstania z terapią powinien być respektowany. Jeśli Pan jasno komunikuje że chce zakończyć terapię a temat jest omijany to jest to naruszenie Pana autonomii. Wzbudzanie lęku że „Pan sobie nie poradzi” i budowanie poczucia zależności nie jest wspierające i nie jest etyczne.

 

Terapeuta może wyrażać swoje obawy ale nie powinien straszyć ani podważać zdolności pacjenta do podejmowania decyzji. Terapia ma wzmacniać samodzielność a nie uzależniać.

 

Ma Pan pełne prawo zakończyć terapię w dowolnym momencie i szukać pomocy w innym nurcie. Jeśli relacja terapeutyczna zaczyna być źródłem lęku i poczucia uwięzienia to jest to ważny sygnał ostrzegawczy.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Często podczas sesji terapeutycznych mam wrażenie, że nie odczuwam żadnych emocji, uczuć.
Dzień Dobry. Podczas terapii w trakcie niektórych sesji nie odczuwam emocji/uczuć. Na zadane pytanie przez terapeutę co czuje, nie potrafię odpowiedzieć, nic nie czuje. Po sesji będąc sam na sam ze sobą emocje potrafią wybuchnąć tak jakby z nikąd, łzy staną w oczach ale szybko blokuje płacz, nie umiem płakać, przez prawie dwa lata terapii płakałem raz na sesji, z czego może to wynikać. Dodam jeszcze, że mam zdiagnozowane ADHD i OCD (objawy OCD mam od 15 lat).
Czy psycholog może wystawić opinię o ojcu bez rozmowy z obydwoma rodzicami? Nieetyczne zachowanie psychologa

Dzień dobry. Zapisałem dzieci do psychologa zgodnie z zaleceniami WWR z placówki psychologiczno-pedagogicznej. Dzieci były na jednej wizycie i psycholog poprosił jeszcze o spotkanie ze mną i żoną, aby ogólnie porozmawiać o dzieciach i dowiedzieć się więcej. Po wspólnym spotkaniu moja żona zadzwoniła telefonicznie i powiedziała, że jesteśmy w trakcie rozwodu i bardzo się nie dogadujemy. Ja nie wiedziałem, że w czasie spotkania mamy o tym powiedzieć, bo nie mówię na prawo i lewo o tym stanie rzeczy. Myślałem, że psycholog, jeśli to istotne, sama zapyta o takie rzeczy. Na tej podstawie psycholog wystawiła zaświadczenie mojej żonie, że ona przejmuje się dziećmi, a ja niestety nie przejawiam inicjatywy rodzicielskiej i nie zajmuję się dziećmi. Nadmienię, że jestem wiodącym rodzicem, ponieważ żony wiecznie w domu nie było i nie ma, ponieważ prowadzi bujne życie prywatne, imprezowo, a ja sam od lat wychowuję dzieci. Żona jest w domu gościem. 

I teraz moje pytanie: Czy psycholog może o mnie wystawić opinie, chociaż w ogóle ze mną na ten temat nie rozmawiała i chociaż nie jestem przedmiotem badania? Natomiast odbyła rozmowę prywatną z moją żona, a ze mną już nie... W zaświadczeniu napisała, że "bazując na rozmowie matki z dziećmi stwierdzam, że ojciec nie przejawia inicjatywy rodzicielskiej" Jak można stwierdzić coś takiego o trzeciej osobie bazując na rozmowie matki z dziećmi? Przecież to jest kpina. Potem napisałem obszerną wiadomość opisując mój punkt widzenia i dołączając dowody na to, iż biła dzieci (miała niebieską kartę) oraz że kłamie w czasie spotkań... Poprosiłem o wystawienie zaświadczenia dla mnie iż opłacam zajęcia ja oraz przywożę dzieci na nie. Uzyskałem odmowę wydania zaświadczenia.... Czy tylko mnie się coś wydaje, że coś tutaj jest nie tak ? Czy można coś takiego zgłosić? Jak tak to gdzie? Czy dlatego, że jestem mężczyzną to można stosować wobec mnie podwójne standardy? Dla mnie to jest po prostu kpina....

Czuję ogromny dyskomfort związany z ciałem, z jego biologią. Jest to dla mnie ciężkie i utrudniające codzienność. Co to jest i kto mógłby mi pomóc?
Dzień dobry :) od dawna mam pewien problem i nie bardzo wiem, w którym kierunku powinnam szukać rozwiązania.. Mam wrażenie, że jest to coraz częstsze w porównaniu z czasem sprzed tych 2, 5, 10 lat. Czuję ogromny dyskomfort związany z budową ludzkiego ciała. Kiedyś lekcje biologii były dla mnie udręką, wytrzymywałam je w stresie, napięciu, czasem nawet siedząc na korytarzu. Rozmawianie o układzie krwionośnym, kostnym, nerwowym skręca mnie w środku. Potrafię pomyśleć o fakcie posiadania obojczyków i mieć dziwne, pełne dyskomfortu, ciężkie do określenia uczucie przy tych obojczykach. Gdy np usiądę i oprę się tak, że coś nacisnęło mi chwilę dłużej na łopatkę albo lekko pod łopatkę to dostaję szału i cały czas czuję "dotkniętą łopatkę". To samo z piszczelem, z kostkami, nieco powyżej karku.. Czasem przeszkadza mi biustonosz, bluzka dotykająca kości. Z tego dyskomfortu czasem mam ochotę się popłakać.. Ogólnie nie mam wstrętu do dotyku, przeciwnie. Lubię bliskość. Dotyk otwartą dłonią jest dla mnie w porządku, palcami - mam wrażenie, że wtedy nacisk jest zupełnie inny i czasami potrafię ponownie czuć dyskomfort, nawet na udzie, któremu daleko do wystających kości. Pobieranie krwi tylko na leżąco - igła + krew potrafiły sprawić, że mdlałam. Poza tym nie mam zupełnie problemu z widokiem krwi i produktami/wydzielinami ludzkiego ciała. Jeśli psychoterapia to powinnam szukać kogoś o konkretnej specjalizacji? Jest jakiekolwiek określenie na to co opisałam?
Zaczęłam niedawno psychoterapię w nurcie CBT, w przeciągu 3 spotkań zdążyłam zaufać i polubić terapeutkę.
Zaczęłam niedawno psychoterapię w nurcie CBT, w przeciągu 3 spotkań zdążyłam zaufać i polubić terapeutkę. Jednak na 4 spotkaniu powiedziała mi, że niestety nie będzie w stanie prowadzić mojej terapii, wyjaśniła mi powody i wysłała namiary do bardziej doświadczonych terapeutów. Był to dla mnie szok i ogromne rozczarowanie. Od razu skontaktowałam się z wieloma osobami i jestem załamana, mam wrażenie, że wszyscy doświadczeni terapeuci w moim mieście nie mają terminów, trzeba czekać rok. Niestety nie mam warunków do terapii online, nie mieszkam sama. Czekam na pierwszą wizytę u psychiatry, ale czuję, że zostałam sama, bez pomocy i zastanawiam się, czy mogę sobie jakoś sama pomóc?
Witam Jesteśmy z żoną po dwóch prawie latach terapii. Nasza terapeutka wg mnie od początku szukała jedynie winy w mojej osobie.
Witam Jesteśmy z żoną po dwóch prawie latach terapii. Nasza terapeutka wg mnie od początku szukała jedynie winy w mojej osobie. Pierwsze, co mi dało do myślenia ,to jej pytanie, kiedy mówiłem, że z żoną nie współżyjemy brzmiało "a jak by ci kutasa obcięli to co byś zrobił?" Ciągle mówiła o tym, że jesteśmy, jak dwa pociągi z różnymi oczekiwaniami i to po mojej stronie leżało panować nad sobą itd. Chodziło zawsze o sytuację, w której żona przychodziła do domu z nerwami i się wyżywała, tłumaczono mi na terapii ,że nie rozumiem czemu tak jest, ale ja muszę przy tym się nie denerwować nerwami mojej żony. To, co mnie skłoniło jednak dopiero do przemyślenia tego wszystkiego, to kiedy się wreszcie dogadaliśmy z żoną i było tak, jak oboje chcieliśmy, jednak po pewnym czasie pani terapeutka spotkała się z moją żoną i wszystko w ciągu jednej rozmowy cofnęło się do etapu sprzed terapii, a nawet gorzej. Od tamtego ich spotkania jestem wrogiem nr 1, ciągle słyszę groźby rozwodu a wszystkie problemy które przez ten czas przepracowaliśmy wróciły. Żona twierdzi, że jej pani terapeutka uświadomiła , iż ja jestem źródłem jej nerwów i tak naprawdę nie daje jej nic, a robi co ja chcę(pragnę tutaj nadmienić, że każde pani życzenie jest w miarę możliwości spełniane, wyjeżdżamy zawsze w miarę możliwości finansowych i tak naprawdę robimy wszystko, co chce, nie zwracając uwagi, np. na moje zmęczenie), a wszystko, co nam się podoba i czego oczekujemy od życia, da nam tylko problemy. W związku z tym, iż jesteśmy na granicy, chcę zapytać o etykę takiego zachowania, chcę również dodać, że aby pani terapeutka przyznała mi rację, musiałem wszystko tłumaczyć lub wręcz wykrzyczeć czy tak można, czy nie, bo ciągle słyszałem, że nie rozumiem.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!