
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Czy to depresja po...
Czy to depresja po wypaleniu zawodowym? Ciagle zmeczenie, bezsennosc, brak radosci i sensu zycia
Agnieszka
Jan Marszał
To, co Pani opisuje, rzeczywiście może przypominać obraz depresji, szczególnie utrata przyjemności, przewlekłe zmęczenie, problemy ze snem, wycofanie z kontaktów i poczucie utraty sensu. Nie da się jednak postawić diagnozy wyłącznie na podstawie takiego opisu. Myślę, że ważne jest też to, że pół roku odpoczynku nie przyniosło poprawy, a samopoczucie wręcz się pogorszyło. To jest już dobry moment, żeby nie próbować dłużej „pozbierać się” samodzielnie, tylko skonsultować ten stan z psychologiem lub lekarzem psychiatrą.
Warto również porozmawiać z lekarzem rodzinnym i wykluczyć przyczyny somatyczne przewlekłego zmęczenia i pogorszenia nastroju. Szczególnie zatrzymałbym się przy zdaniu o utracie sensu bycia. To, że teraz wszystko wydaje się męczące i pozbawione sensu, nie oznacza jeszcze, że tak będzie już zawsze. Opisuje Pani stan, który zdecydowanie zasługuje na pomoc i dokładną diagnozę.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Szukanie pomocy to jest pierwszy krok, aby coś w sobie zmienić i tego kroku gratuluję. Opisane objawy pasują do poważnego kryzysu psychicznego, ale diagnozy nie można postawić tutaj i w taki sposób. Należy udać się do psychiatry, gdyż objawy są niepokojące, który stwierdzi depresję lub wykluczy, ewentualnie wdroży leczenie farmakologiczne. Poczucie pustki i bezsensu może mieć różne podłoża. Jeżeli poczuje się Pan gorzej lub pojawią się myśli rezygnacyjne, natychmiast kontakt pod 112. Życzę zdrowia.
Maja Zarzycka
Dzień dobry,
słyszę, że opisuje Pani duże cierpienie w kryzysie. Objawy które Pani opisuje mogą wskazywać na zaburzenia depresyjne. O dokładnej diagnozie jednak decyduje lekarz psychiatra. Czekając na wizytę u lekarza specjalisty nawet lekarz rodzinny jest w stanie pokierować Panią dalej i/lub przepisać odpowiednie leki, które mogą pomóc znieść trudne objawy. Jeśli opowiada Pani o utracie sensu życia i niosą się za tym również chęci samobójcze to najlepiej zgłosić się bezpośrednio na Izbę Przyjęć i skorzystać z opieki szpitalnej. Doraźnym wsparciem mogą być również specjaliści z wszelkiego rodzaju placówek, np. z centrów interwencji kryzysowej, ośrodków pomocy społecznej czy organizacji pozarządowych. W dalszej kolejności warto również zadbać o odpowiednie wsparcie psychoterapeutyczne, które pomoże Pani wyjść oraz zrozumieć co doprowadziło do kryzysu.
I tego również Pani życzę,
z pozdrowieniami,
Maja Zarzycka
Marta Górecka

Zobacz podobne
Jako uczennica 6 klasy szkoły podstawowej i gimnazjum byłam psychicznie dręczona głównie przez rówieśników, ale nie tylko. Chociaż od tamtej pory minęło ok. 20 lat, nadal pamiętam wszystkie najbardziej bolesne sytuacje tak dokładnie, jakby miały miejsce wczoraj. Czasami, bez powodu je sobie przypominam i nie mogę skupić się na niczym innym. Czuję się wtedy bardzo przygnębiona. Tak samo boli mnie świadomość, że moja klasowa wychowawczyni o wszystkim wiedziała, ale nie zrobiła nic, aby mi pomóc. W trakcie jednej z godzin wychowawczych w obecności całej klasy powiedziała, że widzi, że klasa mnie odtrąca, ale że to ja się izoluję, jestem zbyt nieśmiała i wycofana i to ja jestem winna, że klasa mnie nie lubi. Miała do mnie pretensje, że nie angażuję się w życie klasy, gdy ja bałam się, że znowu będą mnie wyśmiewać. Myślałam, że się z tym uporałam, ale od kilku miesięcy znowu dręczą mnie te wspomnienia. Porównuję się z tymi, którzy mi dokuczali i widzę, że im powiodło się lepiej niż mnie. Mają rodziny, dzieci, przyjaciół, a ja jestem samotna i mam wrażenie, że gdybym zniknęła, to nikt by tego nie zauważył. Większość z nich dalej mieszka w tej samej miejscowości co ja i gdy się mijamy, udają, że mnie nie znają. Mam poczucie, że oni wszyscy mieli rację i że jestem beznadziejna oraz gorsza i świat byłby lepszy beze mnie. Czasem jestem tak smutna, że chce mi się płakać i nie mam na nic siły. Nie umiem sobie z tym poradzić, mam poczucie winy, że ciągle zawodzę innych. Czasami czuję się tak, jakby ludzie obok mnie nie istnieli, byli tylko wytworem mojej wyobraźni i nikt mnie nie dostrzegał. Nie potrafię się zdobyć na zwierzenie się komuś lub wizytę u specjalisty, bo podświadomie boję się, że zareagują tak jak kiedyś moja wychowawczyni i wcale mi nie pomogą. Co powinnam zrobić, aby wreszcie poczuć się lepiej?

