Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dyskomfort w związku i obsesyjne myśli dotyczące wyglądu partnerki

Od prawie początku związku mierzę się z dyskomfortem z nim związanym, w poprzednich relacjach miałem podobne objawy, głównie objawiające się tym, że czułem nie zawsze irracjonalne uczucie, ze "to nie to". Obecną relację mam z wieloletnią przyjaciółką, która zawsze mi się podobała, w końcu zostaliśmy parą. Wcześniej nie proponowałem jej relacji bo bałem się, że jeśli się znamy tak długo to nic z tego nie będzie, jednak finalnie samo wyszło. Przez wzgląd na poprzednie relacje oraz łączącą nas przyjaźń bardzo mi zależało, żeby związek był jak najlepszy i żeby nie dopadły mnie takie wątpliwości jak w poprzednich związkach. Początkowo były motyle w brzuchu, które szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę że będzie z tego związek. Minęła ekscytacja ze wspólnych rozmów telefonicznych czy pisania na czacie, dosłownie z dnia na dzień co wzbudziło mój lęk. Miałem obawy, czy partnerka będzie miała "to coś", czy nie znudzę się nią, czy będziemy mieć o czym rozmawiać. Z dnia na dzień robiło się to coraz bardziej obsesyjne i myślenie o tym zajmowało większość mojego czasu. Obawy dotyczące wspólnych tematów szybko się rozwiały, a dziewczyna zyskiwała wraz z czasem trwania związku - to dobra, inteligentna osoba, której mogę bezgranicznie zaufać i przy której się nie nudzę. Pojawiły się natomiast obiekcje dotyczące jej wyglądu - mimo że dotychczas mi się podobała i obiektywnie niczego jej nie brakuje, zacząłem dostrzegać wady, które zaczęły się wyolbrzymiać z czasem. Doszło do sytuacji, gdy patrzenie na dziewczynę pod określonym kątem czy w niepełnym oświetleniu potęgowało te uczucia, byłem wtedy bliski ataku paniki. Innym razem nie dostrzegam tych wad i jestem mocno zdziwiony tą nagłą odmianą. Początkowo w momentach, gdy nie dostrzegałem tych wad byłem szczęśliwy, jednak teraz wiem, że za jakiś czas znowu mi zaczną przeszkadzać i koło się zamyka. Obsesyjnie wręcz porównuję ją do innych kobiet, czy to mijanych na ulicy czy na zdjęciach w internecie i zastanawiam się czy z kimś bardziej "w moim typie" byłbym szczęśliwy. W momentach kryzysu mam nawet duże opory przed bliskością fizyczną jak pocałunki czy przytulenie, mam wrażenie, że wtedy dziewczyna to zauważa i jest dla mnie jeszcze bardziej czuła i chce mnie całować co tylko powoduje moją irytację i jestem bliski by niegrzecznie ja odsunąć. Z samym seksem nie ma większych problemów, choć przy nasileniu obaw również nie mam na niego ochotę. Z jednej strony tęsknię gdy nie jesteśmy razem, planuję jak będzie wyglądać nasze wspólne życie, z drugiej - nie jestem w stanie nawet zaplanować wspólnych wakacji, bo boję się, że do czasu wyjazdu już nie wytrzymam tego dyskomfortu i już nie będziemy razem. Awersja do jej wyglądu nasila się w czasie podejmowania ważniejszych decyzji np. o wspólnym zamieszkaniu albo podczas okazji typu urodziny, walentynki. W przeszłości miewałem liczne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz objawy hipochondrii. Jakiś czas temu zacząłem zażywać SSRI, co przyniosło mi pewne zmniejszenie nasilenia lęku i dyskomfortu, jednak odczuwam go dalej głównie w związku z wyglądem. Nie wiem dlaczego tak to mi zaczęło przeszkadzać, choć znam ją tyle lat i widziałem ją w różnych sytuacjach i wygląd absolutnie nie miał dla mnie znaczenia. Wiele czasu poświęcam na oglądanie jej zdjęć, na których dokładnie się jej przyglądam i oceniam czy defekty jej wyglądu są na nich widoczne. Bardzo zazdroszczę znajomym, którzy tworzą szczęśliwe związki, a partnerzy/partnerki są w ich oczach coraz bardziej atrakcyjni z czasem. Dobija mnie to jeszcze bardziej, że ja nie jestem w stanie stworzyć takiej relacji. Boję się, że to może znak, że jej nie kocham i należy dać jej szansę poznać kogoś lepszego. Jednak obawiam się, że rozstaniem odrzucę miłość swojego życia i bardzo ją zranię. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to jakaś forma lęku przed przywiązaniem i celowe szukanie dziury w całym. Nie wiem jednak co mogę zrobić by zwalczyć te natrętne myśli i jak przestać przejmować się wadami w wyglądzie partnerki.
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

przede wszystkim bardzo uderza mnie to, jak dużo ma Pan świadomości siebie i tego, co się w Panu dzieje. Potrafi Pan zauważyć swoje mechanizmy, połączyć je z wcześniejszymi relacjami, zobaczyć momenty nasilenia lęku, obsesyjności, wycofania. To naprawdę nie jest oczywiste i mam poczucie, że to bardzo ważny punkt wyjścia do pracy nad sobą.

Czytając to wszystko, mam też wrażenie, że obok tematu atrakcyjności czy wyglądu jest tu coś dużo głębszego – bardzo silny lęk przed bliskością i przed tym, co się dzieje, kiedy relacja staje się naprawdę realna. Jakby początek znajomości, ekscytacja, lekkość były jeszcze bezpieczne, ale moment, w którym pojawia się prawdziwe przywiązanie, uruchamiał ogromne napięcie i potrzebę znalezienia „powodu”, żeby się oddalić.

I mam poczucie, że właśnie dlatego te myśli tak nasilają się przy ważniejszych krokach – wspólnym życiu, planach, większej bliskości. Jakby coś w Panu bardzo się tego bało.

To, co Pan opisuje wokół wyglądu partnerki, brzmi bardziej jak miejsce, w które „wchodzi” lęk i obsesyjność niż realna ocena jej atrakcyjności. Zwłaszcza że sam Pan pisze, że zna ją od lat, podobała się Panu i nadal widzi Pan, jak wartościową, dobrą i bliską osobą jest.

I mam też takie poczucie, że spotkał Pan kogoś naprawdę empatycznego i czułego. Kogoś, kto zamiast się odsuwać, próbuje być bliżej, kiedy czuje Pana trudność. Tylko że właśnie ta bliskość zaczyna uruchamiać w Panu jeszcze większe napięcie.

W terapii pewnie bardzo ważna byłaby nauka kontaktu z własnymi emocjami i lękiem – nie tylko analizowania ich „z głowy”, ale rzeczywistego zauważania, co się z Panem dzieje w tych momentach. Co pojawia się w ciele, czego Pan się boi, co właściwie oznacza dla Pana bliskość i bycie naprawdę zobaczonym przez drugą osobę.

Mam też poczucie, że ważnym elementem byłaby nauka komunikowania tego, co się dzieje – swoich wątpliwości, lęku, cierpienia – bez poczucia, że od razu zrani Pan drugą osobę albo że musi Pan wszystko rozwiązać sam ze sobą, zanim coś powie.

I mam wrażenie, że to, co Pan opisuje, nie wygląda na brak miłości. Bardziej na bardzo trudny sposób przeżywania bliskości i ogromny lęk przed tym, co może się wydarzyć, kiedy naprawdę się Pan z kimś zwiąże.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Z opisu nie wygląda to po prostu na „brak miłości” albo zwykłe wątpliwości w związku. Bardziej brzmi to jak mechanizm lękowo-obsesyjny, który przykleił się do relacji i wyglądu partnerki. Nie stawiam diagnozy przez internet, ale to, co Pan opisuje: natrętne analizowanie, porównywanie, sprawdzanie zdjęć, szukanie „pewności”, nagłe fale obrzydzenia lub lęku, a potem chwilowa ulga, bardzo przypomina sposób działania natrętnych myśli.

 

Problem polega na tym, że im bardziej próbuje Pan uzyskać stuprocentową pewność, że „to ta osoba”, „kocham ją”, „wygląd mi nie przeszkadza”, tym bardziej umysł będzie produkował kolejne wątpliwości. Sprawdzanie jej zdjęć, ocenianie twarzy pod różnym kątem, porównywanie jej do innych kobiet czy analizowanie swoich emocji podczas pocałunku może dawać chwilową ulgę, ale długofalowo podtrzymuje cały problem.

 

Warto też pamiętać, że w związku nie ma stałego uczucia zachwytu i pewności. Czasem partner bardzo się podoba, czasem mniej, czasem jest bliskość, czasem napięcie, czasem nuda, czasem irytacja. U osoby z wysokim lękiem te normalne zmiany mogą być odczytywane jako katastrofa: „skoro teraz nie czuję zachwytu, to znaczy, że jej nie kocham” albo „skoro zauważyłem wadę, to znaczy, że nie powinienem z nią być”.

 

Na ten moment nie podejmowałbym decyzji o rozstaniu w stanie silnego lęku. Decyzje w takim stanie często są próbą natychmiastowego pozbycia się napięcia, a nie spokojną oceną relacji. Lepiej potraktować to jako temat do pracy terapeutycznej, szczególnie u osoby, która ma doświadczenie w pracy z natrętnymi myślami, OCD albo lękiem w relacjach.

 

Pomocne może być ograniczenie zachowań, które karmią lęk: oglądania zdjęć w celu sprawdzania, porównywania partnerki do innych kobiet, testowania swoich uczuć, analizowania każdego gestu i szukania w internecie potwierdzenia, czy to „miłość czy nie miłość”. To trudne, bo lęk będzie domagał się sprawdzania, ale właśnie rezygnacja ze sprawdzania jest często ważnym elementem wychodzenia z tego koła.

 

Warto też porozmawiać z psychiatrą o tym, że mimo SSRI nadal utrzymują się natrętne myśli związane z relacją i wyglądem partnerki. Czasem potrzebna jest korekta leczenia, ale sam lek zwykle nie zastępuje terapii ukierunkowanej na mechanizmy lękowe.

 

Nie musi Pan teraz rozstrzygać raz na zawsze, czy to „miłość życia”, czy „błąd”. Na początek ważniejsze jest nauczyć się nie traktować każdej natrętnej myśli jak prawdy i nie podejmować decyzji pod dyktando lęku. Z opisu wynika, że partnerka jest dla Pana ważna, tęskni Pan za nią, widzi Pan jej dobro i myśli o wspólnym życiu. To nie znaczy, że na pewno musicie być razem, ale znaczy, że warto najpierw zająć się mechanizmem lęku, zanim uzna Pan, że problemem jest sama relacja albo jej wygląd.

Łukasz Dyłka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  To, co opisujesz, bardzo mocno pasuje do schematu lękowo‑obsesyjnego w relacjach (często nazywanego potocznie OCD). I ważna rzecz na start: to nie wygląda jak „obiektywny brak miłości” ani „ona nie jest tą właściwą”, tylko jak Twój umysł, który wpada w pętlę wątpliwości i próbuje znaleźć „dowód”, że coś jest nie tak.

Widać tu kilka charakterystycznych elementów jak  natrętna myśl: „czy to na pewno ta osoba?” „czy ona jest wystarczająco atrakcyjna?” Następnie kompulsje (czyli zachowania podtrzymujące problem) czyli analizowanie, porównywanie z innymi, sprawdzanie zdjęć, „testowanie” swoich uczuć.  Chwilowa ulga (np. gdy znów wydaje Ci się atrakcyjna), po której wraca lęk i często jeszcze silniejszy. Nasilenie przy ważnych decyzjach (wspólne mieszkanie, przyszłość)  bo rośnie stawka. 

To, że kiedyś bardzo Ci się podobała, nadal widzisz jej wartości, masz momenty, gdzie znów ją widzisz „normalnie”,

a problem skupia się obsesyjnie na jednym obszarze (wygląd),to wszystko bardziej wskazuje na mechanizm lękowy niż realny brak dopasowania.

Twój mózg próbuje uzyskać 100% pewności „Czy na pewno wybrałem dobrze? Czy nie ma lepszej opcji?”

Problem w tym, że  w relacjach taka pewność nie istnieje, a im bardziej próbujesz ją uzyskać, tym bardziej mózg produkuje wątpliwości.

To działa jak z hipochondrią więc im więcej sprawdzasz objawy tym,  bardziej jesteś przekonany, że coś jest nie tak.

U Ciebie  im więcej analizujesz jej wygląd tym więcej „wad” widzisz.

Umysł wybiera coś „mierzalnego”, żeby uzasadnić lęk. Wygląd jest idealny gdyż  łatwo go porównywać, można go „sprawdzać” w nieskończoność, nigdy nie będzie perfekcyjny  więc zawsze znajdzie się haczyk.

To nie znaczy, że naprawdę o wygląd chodzi. To raczej „nośnik” lęku co niestety  pogarsza sytuację. 

SSRI to dobry kierunek skoro już widzisz częściową poprawę, to znaczy, że jesteś na właściwej ścieżce biologicznie.

Drugi filar (bardzo ważny) to psychoterapia, najlepiej  CBT z elementami ERP (ekspozycja + powstrzymanie reakcji)

W praktyce oznacza to np. zauważasz myśl: „ona nie jest wystarczająco atrakcyjna” NIE analizujesz jej dalej, NIE sprawdzasz zdjęć, NIE porównujesz, ale pozwalasz, żeby dyskomfort był przez chwilę

Brzmi prosto, ale jest trudne i właśnie to „rozbraja” OCD.

To, że  nie czujesz „motyli”, masz momenty awersji, Twoje emocje są niestabilne nie jest wiarygodnym wskaźnikiem miłości w takim stanie. Przy wysokim lęku  system „oceny” partnera jest zaburzony, percepcja atrakcyjności dosłownie się zmienia (to nie metafora).

  Czy powinieneś z nią być? Nie podejmuj tej decyzji w trakcie nasilonego lęku i obsesji. To trochę jak  podejmowanie decyzji o operacji, gdy masz atak paniki a percepcja jest zniekształcona. Najpierw  ustabilizuj objawy, ogranicz kompulsje, zobacz, jak wygląda Twoje odczuwanie bez tej „nakładki lękowej”. Ogranicz sprawdzanie (zdjęcia, lustro, porównania) to kluczowe. Zauważaj myśli zamiast je analizować („mam myśl, że…”). Nie podejmuj dużych decyzji pod wpływem tych stanów. Rozważ terapię ukierunkowaną na OCD, jeśli jeszcze jej nie masz. Daj sobie zgodę na niepewność gdyż to centralny element leczenia. To, że boisz się ją zranić i ją stracić, jednocześnie mając takie myśli, jest wręcz typowe dla tego mechanizmu. Gdyby to była czysta „obojętność”, nie byłoby w tym tyle lęku, analizy i cierpienia. Nie wygląda na to, że problemem jest ona. Bardziej to, że Twój umysł próbuje wymusić absolutną pewność tam, gdzie jej nie da się mieć.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Pawle, 

nieustanne analizowanie wyglądu partnerki, lęk narastający przy zbliżaniu się i nasilanie się wątpliwości w momentach ważnych decyzji – wskazują na silny lęk przed bliskością i zaangażowaniem. Pańska przeszłość związana z natrętnymi myślami i hipochondrią sugeruje, że ma Pan tendencję do przenoszenia wewnętrznego napięcia na zewnątrz, a umysł wybrał wygląd partnerki jako bezpieczny cel, by odciągnąć Pana od lęku przed wejściem w stałą relację. Kompulsywne sprawdzanie zdjęć i porównywanie jej z innymi kobietami to próby kontrolowania sytuacji, które tylko napędzają niepokój. Najważniejsze to zrozumieć, że te myśli nie są prawdą o Pana uczuciach, lecz próbą ucieczki przed odpowiedzialnością i bliskością. Najlepszym rozwiązaniem będzie psychoterapia poznawczo-behawioralna, która pomoże Panu zaakceptować niepewność i powstrzymać się od ciągłego testowania relacji, co jest kluczem do zbudowania stabilnego związku.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Boli mnie głowa, a raczej czuję taki ucisk oraz szum w uszach. Nie mogę się często skupić na jednej rzeczy
Boli mnie głowa, a raczej czuję taki ucisk oraz szum w uszach. Nie mogę się często skupić na jednej rzeczy np. czytaniu, mam problem z pamięcią. Dodam, że od kilku miesięcy nie umiem szybko zasnąć, bo nadmiernie myślę. Czasami nie potrafię kontrolować tego, że nieustannie o czymś myślę, nawet o rzeczach które już dawno nie powinny mnie interesować. Mam wrażenie że taki overthinking towarzyszy mi już od kilku lat, tylko że teraz doszły do tego nieprzyjemne dolegliwości tj. ten mocny ucisk w głowie.
Poszukuję psychoterapeuty - mężczyzny.
Witam, Pracowałem z psychoterapeutką prze 2,5 roku poznawczo-behawioralnie. Aktualnie szukam psychoterapeuty mężczyzny doświadczeniem conajmniej kilkuletnim.
Seronil i Trittico: jak radzić sobie z lękiem i skutkami ubocznymi leków na nerwicę

Witam od trzech tygodni przyjmuje seronil20 mg na nerwicę lękową, wcześnie był lek egzysta150, ale tyłem od niego teraz doszło jeszcze triticoxr, ponieważ odczuwałem i odczuwam lęk po przebudzeniu i utrzymuje się przez cały dzień jest trochę słabszy po południu muszę wspomagać się Aluprox 0,25

Partner daje się wykorzystywać finansowo przez dorosłego syna, obawy o przyszłość i problemy z depresją

Mam problem z partnerem. Daje się wykorzystywać ludziom, pomaga nawet swoim kosztem, nawet naszym, bo mieszkamy już razem. Syn dorosły mieszkający z matką wyciąga od niego kasę (płaci jeszcze alimenty na syna), a to ciuchy, a to prawo jazdy, nawet samochód oddał synowi mniej palący, a sam musi jeździć dużo palącym mercedesem, a nie może znaleźć pracy i się zadłuża. Boję się, co mnie czeka z nim w przyszłości. 

Sama mam najniższą krajową, leczę się na depresję. Lęki mnie przytłaczają, ciągła walka o byt.

Kompulsywne używanie substancji psychoaktywnych, kompulsywne jedzenie.
Dzień dobry, Mam 34 lata i nie potrafię przejąć kontroli nad swoim życiem w aspekcie przyjmowania substancji i zachowań, które mi szkodzą. Na przykład piję kilka piw dziennie, a innego dnia przyjmuje benzodiazepiny, a jeszcze kiedy indziej tabletki nasenne. Miewam dni, że wczesnym wieczorem piję piwo, a przed snem dodatkowo Xanax. Dodatkowo nie mogę zapanować nad jedzeniem - wiem, że nie powinienem jeść niezdrowo (mam nadwagę), ale czasami zrywam się z miejsca i pędzę objadać się fastfoodem - od razu po jedzeniu odczuwam wyrzuty sumienia i złość, że robię coś czego w głębi duszy nie chce. W głębi duszy chcę żyć zdrowo i być wolnym od wszelkich uzależnień - chce kontrolować co jem i żyć zdrowo. Miewam natrętną myśl w sytuacji stresowej - rozmawiając służbowo w pracy - wraca mi myśl o napluciu w twarz rozmówcy. Wiem, że jest to irracjonalne i czuje złość na tę myśl - wiem, że nigdy tego nie zrobię. Miewam epizody hipochondrii, a w przeszłości lęki w sytuacjach, z których ciężko mi się uwolnić - na przykład siedząc pod płachtą u fryzjera, a innym razem na zebraniu w pracy. Nie wiem już co mi jest, chce zapanować nad sobą, mam wrażenie, że mam jakiś nieprzepracowany problem emocjonalny, ale nie umiem sam tego wszystkiego przeanalizować i poukładać.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.