Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy zmiana pracy pomoże w pokonaniu traumy z powodu odrzucenia czy jest to ucieczka?

Czy jeśli mam traumę (poczucie odrzucenia), a zdarzają się często sytuacje wywołujące tę traumę i te nieprzyjemne uczucia, to czy powinnam zmienić pracę, czy to raczej byłaby ucieczka, bo trzeba się z tym zmierzyć, żeby wyzdrowieć? Chodzi o to, czy może być tak, że np. tu się nie przecisnę, a gdzie indziej dam radę to pokonać, by wyzdrowieć?

Anna Tecław

Anna Tecław

Dzień dobry,

 

Dziękuję za to ważne pytanie. Trauma związana z poczuciem odrzucenia to bardzo bolesne doświadczenie, które może rzutować na wiele obszarów życia, w tym na funkcjonowanie w pracy. Decyzja o zmianie pracy w takiej sytuacji nie jest ani jednoznaczną „ucieczką”, ani gwarancją rozwiązania problemu. To, czy zmiana będzie krokiem w kierunku zdrowienia, zależy od kilku czynników:

 

1) Jak bardzo obecne środowisko pracy uruchamia Pani traumatyczne reakcje i czy istnieje realna możliwość poprawy sytuacji w obecnej pracy.

2) Czy zmiana pracy daje perspektywę lepszego, bardziej wspierającego środowiska, które może pomóc w odbudowie poczucia własnej wartości i bezpieczeństwa.

3) Jak wygląda Pani wsparcie w pracy nad sobą, np. terapia, rozwijanie umiejętności radzenia sobie z trudnymi emocjami.

 

Zmiana pracy może przynieść ulgę i stworzyć przestrzeń do zdrowienia, jeśli nowe miejsce będzie bardziej przyjazne i bezpieczne emocjonalnie. Jednocześnie warto pamiętać, że trauma i poczucie odrzucenia są wewnętrznymi wyzwaniami, które wymagają pracy niezależnie od otoczenia. Zachęcam do refleksji: czego Pani naprawdę potrzebuje, by czuć się dobrze i bezpiecznie? Co mogłoby zmienić się w pracy, by nie uruchamiać trudnych emocji? Jakie wsparcie mogłoby Pani pomóc w tym procesie?

 

 

 

Trzymam za Panią kciuki i życzę odwagi w tym ważnym dla Pani procesie.

Anna Tecław

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paweł Franczak

Paweł Franczak

Drogi/Droga Anonimowo,
trauma jest czymś, co warto i trzeba leczyć. Nie wiem, o co chodzi z wykonywaną przez ciebie pracą, czy jest retraumatyzująca (to mogłoby więcej powiedzieć),  ale sama zmiana pracy nie jest metodą na leczenie traumy. Jest nią terapia, w relacji z dobrym specjalistą i w pierwszej kolejności nad znalezieniem kogoś takiego bym się pochylił.

 

Powodzenia,
Paweł Franczak

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

 

pytanie jest zadane w sposób dość ogólnikowy. Co to za trauma? 

Myślę natomiast, że warto byłoby podjąć pracę nad tym w postaci spotkań z psychologiem. Wiedza oraz metody wspomnianego specjalisty pomogą Ci znaleźć przyczyny Twojego problemu oraz opracować plan naprawczy.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry, 

z jednej strony rzeczywiście dążymy do tego, aby konfrontować się z sytuacjami wywołującymi lęk, aby w przyszłości nie były już tak lękotwórcze, jednakże nie zawsze, nie wszędzie i NIGDY na siłę.  

 

Odpowiadając na pytanie, czy to byłaby ucieczka -i tak, i nie, to zależy.  Niestety nie jestem w stanie tego jednoznacznie stwierdzić, nie znając Pana/i i Pana/i historii.  Jak dowiedzieć się, czy jestem w stanie zmierzyć się z tym teraz? Obserwując siebie. To naturalne, że w sytuacji pojawienia się bodźca zauważymy reakcje lęku, pobudzenia, depresji itp.  Jeżeli jednak reakcja ta zaczyna się przedłużać, utrudniając mi codzienne funkcjonowanie, to warto rozważyć sięgnięcie po pomoc lub zmianę miejsca.  Czyli np. boję się pająka - pojawia się pająk - cała drżę, krzyczę, uciekam - po chwili, gdy pająk znika dochodzę do siebie - mogę uznać, że spróbuję się zmierzyć z sytuacją ponownie. Jeżeli jednak pająk znika, a ja cały dzień czuję niepokój, obawiam się, że może się pojawić, nie mogę spać w nocy, nie mam apetytu, to nie jest to naturalna reakcja i wymaga pomocy. Podobnie będzie z opisaną sytuacją. Jeżeli po wyjściu z danego miejsca wciąż nie mogę się uspokoić, rozmyślałam, płaczę lub czuję niepokój, zauważam ogólne pogorszenie funkcjonowania, to warto rozważyć jakieś działanie w celu zmiany.

Usunięty Specjalista_tka

Mateusz Świerczek

Mateusz Świerczek

To, że rozważasz zmianę pracy, nie musi być ucieczką – potraktuj to raczej jako dbanie o siebie.
Traumę najlepiej przepracowywać w bezpiecznych warunkach, a nie w miejscu, które stale ją wywołuje.
Pamiętaj – aby mierzyć się z trudnościami, najpierw trzeba zadbać o odpowiednie środowisko. :)

 

Miłego dnia,

Mateusz Świerczek
 

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Trauma to w dużym skrócie reakcja organizmu, w której zostaje zaburzona pamięć. Wydarzenie, które miało miejsce w przeszłości, jest przeżywane jako "tu i teraz". Celem leczenia traumy, jest zintegrowanie tego doświadczenia - osoba nadal pamięta wydarzenie, ale jej emocje i reakcje zmieniają się, ponieważ traktuje wydarzenie jako przeszłość. 

Rzeczywiście jedną z lepszych metod leczenia traumy jest ekspozycja - czyli ponowne doświadczanie wydarzenia, ale tak, aby odczuć je jako przeszłość i ostatecznie wyzdrowieć. 

Zachęcam jednak do leczenia pod okiem specjalisty zdrowia psychicznego.  Jest to poważny temat, wymagający odpowiedniego przepracowania. Szczególnie polecane w leczeniu traumy są terapia EMDR oraz poznawczo - behawioralna. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog, Psychotraumatolog

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Jeśli obecne środowisko pracy stale wywołuje w Tobie poczucie odrzucenia, może to utrudniać leczenie, bo trudno zdrowieć, gdy bodźce ciągle nasilają rany. Zmiana pracy może być wtedy formą ochrony i stworzenia sobie przestrzeni do odbudowy, niekoniecznie ucieczką. Jednak jeśli źródło trudnych reakcji leży głównie w dawnych doświadczeniach, podobne emocje mogą pojawić się również w nowym miejscu. Dlatego najlepiej łączyć dbanie o warunki, które Cię wspierają, z pracą nad samym mechanizmem poczucia odrzucenia, aby w przyszłości móc radzić sobie z nim niezależnie od otoczenia.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Dzień dobry to bardzo złożone zagadnienie i bardzo ciekawe pytanie. Nie ma na nie niestety jednoznacznej odpowiedzi. Nie będę tu oryginalna: mając traumy, dobrze jest udać się na psychoterapię, aby się nimi zaopiekować i aby docelowo nie trzeba było zmieniać pracy. To jednak trwa- jak każde leczenie. Podczas jego trwania, nie oczekuje się od Pacjenta, aby od razu doskonale radził sobie z triggerami (wyzwalaczami) - czasem najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie sobie "cieplarnianych" warunków, aby nabrać sił. Wszystko zależy od Pani objawów, ale też zasobów na ten moment. 

 

Pozdrawiam serdecznie, KKM

Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

 

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, bo z Twojej wiadomości jest mało informacji. Źródłem trudnych uczuć może być zarówno trauma, jak i lęk – to nie zawsze to samo. Warto najpierw przyjrzeć się, co dokładnie się dzieje: czy to raczej Twoje wewnętrzne mechanizmy (np. lęk przed odrzuceniem), czy też środowisko pracy faktycznie jest toksyczne lub niedojrzałe i to, co czujesz, ma adekwatną przyczynę na zewnątrz. Czasem zostanie w pracy, pozwala lepiej poznać siebie i swoje reakcje, a czasem najlepszym rozwiązaniem jest zmiana miejsca. Dlatego decyzję warto oprzeć na głębszym zrozumieniu sytuacji.

 

Piotr Karpiński

Psychoterapeuta

Marta Siedlecka

Marta Siedlecka

Powtarzające się sytuacje wywołujące ból czy poczucie odrzucenia można rozumieć jako coś, co nazywamy przymusem powtarzania. To nieświadoma tendencja do wchodzenia w relacje lub okoliczności, które w pewien sposób odtwarzają elementy dawnych, zranionych doświadczeń. W nadziei, że tym razem uda się „napisać inną historię” i odzyskać poczucie wpływu.

Zmiana pracy sama w sobie nie jest ani ucieczką, ani gwarancją rozwiązania problemu. Jeśli trudne sytuacje powtarzają się w różnych miejscach, może to oznaczać, że schemat działa niezależnie od kontekstu i wtedy praca terapeutyczna nad źródłem bólu będzie kluczowa. Z drugiej strony, jeśli środowisko faktycznie jest toksyczne, jego opuszczenie może być aktem troski o siebie, a nie unikaniem.

Zachęcałabym do konsultacji z terapeutą, być może uda się wspólnie ustalić, czym jest opisywana przez Panią sytuacja.

Pozdrawiam ciepło,
MS

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie - to samo zachowanie może być ucieczką, jak i zadbaniem o siebie:)

Jeśli masz poczucie, że środowisko jest ogólnie przyjazne, a sytuacje z perspektywy osoby trzeciej są neutralne, tylko wywołują u Ciebie - osoby uważnej na odrzucenie - triggery, jak najbardziej warto próbować tutaj je ujarzmiać. Jeśli jednak jest to miejsce nieprzyjazne, trudne, to może się okazać, że te traumy tylko się pogłębią. "Przyciskanie się" nie kojarzy nam się dobrze, ale może to już kwestia naszej profesji ;)

Zachęcamy do konsultacji tej decyzji z terapeutą, który Cię zna i wesprze w podjęciu odpowiedniej dla siebie decyzji.

 

Pozdrawiamy ciepło,

Zespół Fali Wsparcia

Weronika Babiec

Weronika Babiec

Dzień dobry,
 

Rozumiem, jak trudne musi być dla Pani życie w sytuacji, która ciągle przypomina o bolesnych doświadczeniach.

W przypadku traumy nie ma jednak jednej uniwersalnej odpowiedzi - czasem zmiana środowiska jest konieczna dla zdrowienia, a czasem może być formą unikania, które utrudnia proces terapeutyczny.
 

Zmiana może być wskazana, gdy:

- Obecne środowisko jest tak bolesne, że uniemożliwia jakąkolwiek pracę nad sobą

- Obecna sytuacja ciągle Panią retraumatyzuje i pogłębia cierpienie

- Zmiana mogłaby dać Pani więcej sił i zasobów do radzenia sobie
 

Zmiana może być trudniejsza, gdy:

- Stanie się wzorcem ucieczki z każdej trudnej sytuacji

- Ma Pani nadzieję, że "samo przejdzie" w nowym miejscu
 

Najważniejsze jednak jest to, że przepracowanie traumy wymaga profesjonalnej pomocy - to nie jest coś, przez co musi Pani przechodzić sama. Zachęcam do poszukania wsparcia u psychologa/psychoterapeuty specjalizującego się w traumie. Taki specjalista pomoże Pani również ocenić, co byłoby najlepsze w Pani konkretnej sytuacji. 

Życzę wszystkiego dobrego,

Weronika Babiec

Psycholożka, Terapeutka ACT

depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Obawy przed agresywnym zachowaniem siostry a choroba przewlekła i zaburzenia adaptacyjne
Mam pewien problem. W sumie zaczyna mnie to coraz bardziej jakby wpędzac w strach/obawy. Zacznę od tego, że choruję od dziecinstwa przewlekle. Siostra zaczęła z tego powodu się, że mnie wyśmiewać, dogadywać mi mam też chorobę lecząc się u psychiatry- zaburzenia adaptacyjne. Wczoraj doszło do dużej sprzeczki gdzie uderzyłam siostrę, ona mnie powiedziała, że nie odezwie się do mnie. Siostra nawet z agresją doskakuje do mnie gdy usłyszy, że matka mi w czymś pomogła wydziera się, że sobie nie radze mówi, że mam się leczyć nawet w miejscach publicznych obraza. Niedługo ma się do nas przeprowadzić. Zaczynam się trochę że tak powiem już jej bać. Jest ona bardzo agresywna. Wszystko jej przeszkadza, o wszystko się czepia nawet niedomknięte drzwi czy nie zamknięta toaleta gdy ktoś zapomni. Zaraz rzuca, trzaska, krzyczy. Mam obawy, że po wprowadzce ona będzie wręcz mnie nękac czy zastraszac będę się jej bać, że ciągle będzie coś źle i będzie robić mi awantury i obrażać też ze względu na chorobę. Nie mam obecnie możliwości wyprowadzki. Nie wiem co robić.
Czy i jak nie romantyzować zaburzeń psychicznych, szczególnie studiując psychologię? Czy ludzie tak mają?
Zaczęłam studiować psychologię i czytać, interesować się szczególnie depresją czy to może wpływać na moje samopoczucie i co zrobić, żeby nie wpływało? Albo może przez romantyzmowanie chorób psychicznych niektórzy ludzie chcieliby je mieć?
Jak radzić sobie z emocjonalną chwiejnością i PTSD jako młoda osoba dorosła
Witam. Choruję na zaburzenia osobowości a mianowicie osobowość chwiejna emocjonalnie oraz ptsd. Jednak nie korzystam z pomocy specjalisty. Niedawno skończyłam 18 lat, przed ich ukończeniem ostatni raz uczęszczałam na terapię w wieku 15 lat. Od tamtego też czasu nie biorę leków. Nie była to moja decyzja a moich rodziców, mimo próśb niestety nie rozumieli że ja tej pomocy potrzebuje. Od niedługiego czasu znów moje samopoczucie się pogorszyło, pojawiły się stany, kilkugodzinne pojawiające się nieregularnie co kilka dni w czasie których czuję nieustającą panikę i nie umiem jej opanować. Jakby rozrywało mnie od środka, oprócz niej są na przemian nagły przypływ energii, chęć do działania, motywacja a gdy zabieram się za zamierzone rzeczy jest nagły spadek, myśli że nie dam sobie rady, nie jestem w stanie tego zrobić itp. Nie chcę wychodzić wtedy do ludzi, mimo że bardzo potrzebuje kogoś obok. Jestem rozdrażniona, fizycznie spięta co objawia się zaciśniętą szczęka, bólami głowy i brzucha. Nie jestem w stanie w żaden sposób sie uspokoić. Sprawia mi to ogromny problem, bo pojawia się to głównie rano, przed wyjściem do pracy. Najczęściej zostaje wtedy w domu bo zwyczajnie mam problem z ubraniem się i wyjściem. Lubię swoją pracę i ludzi którymi się tam otaczam. Nie wiem co może powodować ta panikę skoro środowisko naprawdę jest komfortowe. Co do terapii bardzo chciałabym iść do specjalisty ale nie potrafię sie przełamać. Nie wiem z czym mam właściwie problem i na jakiej płaszczyźnie. Boje się że nie umiałabym po tylu latach wyjaśnić wszystkiego co czuje
Moja rodzina nie wierzy w moją traumę-wykorzystywanie seksualne, przemoc w domu. Oprawcę uwielbiają, mnie wytykają palcami, nie rozumiem-jak można nie mieć wyrzutów sumienia?
Minęło kilkadziesiąt lat. A ja pamiętam, jak osoba z rodziny łapała mnie za piersi, żebym zeszła z komputera albo z fotela przed tv. Gdy nie chciałam - od tyłu było macanie i wtedy uciekałam. Ta osoba potrafiła wytrzeć o mnie ręce trzymane w tyłku (przepraszam za wyrażenie), zawsze kłamała i wyzywała mnie, nazywała kupą albo wyciągała smarki i o mnie wycierała. Było to wg niej zabawne, a rodzice nie chcieli słuchać moich skarg. Co najwyżej ja dostałam za "marudzenie" albo był krzyk, że mam się uspokoić. Sprawa przedawniona, wielu osób już nie ma w moim życiu. A ja to pamiętam. Przerobiłam ten temat, choć narzuca mi się jedno pytanie - dlaczego rodzice nie wierzą? Zerwałam kontakt z tą osobą kilka lat temu i pokrewnymi, poczułam ulgę. Jakby ktoś mi zrzucił tonę kg z moich barków! Ale cała rodzina uważa za dziwaka, samoluba. Dziś jest 1.11, a rodzina obgaduje, że jestem najgorsza. Mój oprawca jest uwielbiany, a to we mnie widzą problem. Gdy wspomniałam komuś, co działo się kilkadziesiąt lat temu, to ludzie się śmieją, nie wierzą, mówią, że mam coś z głową. Nie mam nic z głową. Nigdy nie miałam. Nawet mój oprawca żyje jakby był nieświadomy i nie widzi nic złego, że torturował mnie psychicznie połowę życia. Jak reagować na rodzinę? Nie chce do tego wracać, nie chcę też być na językach. Dlaczego ktoś nie ma wyrzutów sumienia i jeszcze uważa mnie za złą osobę, chociaż na widok tej osoby przez całe życie mdliło mnie. Teraz mam spokój. Ale na 1.11 nie chodzę na cmentarze i nie chcę nikogo tam spotkać! I przez to też jestem wytykana...
Zazdrość w związkach – wpływ dzieciństwa z konfliktowymi rodzicami
Ostatnio usłyszałam od swojej chrzestnej (siostry mojego taty), że moja mama jest bardzo zazdrosna, nawet za bardzo i dało mi to do myślenia. Ona ogólnie strasznie dużo pierdół mówi i rzeczy od rzeczy więc średnio jej wierzę, tym bardziej że zna tylko stronę prawdopodobnie taty. Ja natomiast zawsze słyszałam te kłótnie i byłam za mamą bardziej niż za tatą. I dzisiaj też jestem świadkiem takiej kłótni. Kłócą się bo mama twierdzi że tata oglądał się za jakąś babą i chciał do niej iść. Ona twierdzi że on się obraził, on że ona pierwsza. Nie wiem ale tak myślę, zawsze słuchałam tych kłótni i wierzyłam mamie, a tatą gardziłam. Czy mogłam wyrosnąć na tym że według mamy tata ją zdradzał albo oglądał się za innymi ciągle i teraz jestem taka sama? Ja ogólnie jestem bardzo zazdrosna. Dotyka mnie i wypatruje czy mój chłopak patrzy na inne dziewczyny, czy je obserwuje na social mediach, polubia. Nie sprawdzam czy z innymi pisze ale mnie kusi ale nigdy tego nie zrobiłam. Gdy kiedyś jedna do niego pisała pokazał mi wszystko. Też mam tak że się łapie że jak jest dużo ładnych dziewczyn i on chce gdzieś iść albo coś to myślę że to przez to że tam jest ta ładniejsza. Oczywiście nie kłóce się z nim jak moi rodzice bo moi rodzice nie mają 2 ogóle do siebie szacunku i czasami nawet boje się że dojdzie do rękoczynów. Ale tak zaczęłam się zastanawiać czy to co obserwowałam w dzieciństwie, te reakcje mogły wpłynąć na to jak ja teraz podchodzę do związków i jak to zmienić. Nadmienię że jak usłyszałam kłótnię to zamarłam, stanęłam w miejscu a serce chciało wyskoczyć z klatki jakby mnie lew gonił, teraz jak to pisze cała się trzęsę. Mam 21 lat na moment obecny i mój tata zawsze nie szanował granic innych osób, szarpał, krzyczał, zastawiał drogę, nie pozwalał wyjść jeśli chodzi o mamę, nas też bił jak "zasłużylismy" mojego brata bardziej niż mnie. Ja stawałam w obronie mamy czy brata. Krzyczałam żeby ich zostawił że np mama nie chce, że chce być sama, miałam lęk że może uderzyć.
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!