Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

DDA, obsesyjna potrzeba kontroli i wybuchy złości – jak przestać „grać rolę” i zacząć być sobą?

Nie wiem czy to normalne u dda ale mam obsesyjna potrzebę kontroli wszystkiego... jak cos idzie nie po mojej mysli to wpadam w szał albo w totalna rozpacz. nienawidze tego u siebie ale to silniejsze odemnie. czuje sie jakbym ciagle grala jakas role a nie byla soba. pomozcie :(
User Forum

Anonimowo

2 miesiące temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
zmęczenie tą ciągłą walką o wpływ na rzeczywistość. Warto pamiętać, że termin DDA nie jest diagnozą medyczną, a raczej opisem doświadczeń, które ukształtowały Pani obecne reakcje.

To, co nazywa Pani potrzebą kontroli, często wynika z głębokiego przekonania, że nieprzewidywalność oznacza zagrożenie. Kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, Pani umysł prawdopodobnie interpretuje to jako katastrofę, co uruchamia skrajne emocje. Proszę spróbować zadać sobie pytanie: co najgorszego mogłoby się stać, gdyby na chwilę odpuściła Pani tę kontrolę? Przyjrzenie się tym lękom pod okiem terapeuty mogłoby pomóc Pani odzyskać autentyczność i spokój.
Pozdrawiam serdecznie,

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Obsesyjna potrzeba kontroli jest jednym z klasycznych mechanizmów u dorosłych osób z syndromem DDA. Wynika ona z dorastania w chaosie, gdzie jako dziecko musiała Pani przewidywać nastroje dorosłych, by czuć się bezpiecznie – teraz, w dorosłym życiu, Pani umysł nadal traktuje każdą nieprzewidzianą sytuację jako śmiertelne zagrożenie. Szał i rozpacz to reakcje układu nerwowego, który nie potrafi odpuścić, bo podświadomie kojarzy brak kontroli z katastrofą.

Poczucie „grania roli” również jest Pani strategią przetrwania; przez lata uczyła się Pani być taką, jakiej oczekiwało otoczenie, przez co teraz trudno Pani poczuć, kim jest Pani naprawdę. To, co Pani czuje, jest uleczalne, ale wymaga pracy nad poczuciem bezpieczeństwa wewnętrznego, które nie zależy od czynników zewnętrznych. Najskuteczniejszą drogą do zdjęcia tej maski i wyciszenia lęku jest terapia dedykowana DDA, która pomoże Pani zrozumieć, że jako dorosła kobieta jest Pani bezpieczna, nawet gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem.

Powodzenia

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

 

możliwe, że doświadcza pani silnej potrzeby kontroli jako sposobu radzenia sobie z napięciem i niepewnością. Gdy coś wymyka się spod wpływu, pojawia się zalew trudnych emocji, jak złość czy rozpacz. Poczucie „grania roli” może wskazywać na trudność w byciu w kontakcie ze sobą i swoimi autentycznymi potrzebami. To, co pani przeżywa, jest zrozumiałe i często wiąże się z trudnymi doświadczeniami z przeszłości, traumami.

Takie mechanizmy są możliwe do zmiany, choć zwykle wymagają wsparcia. psychoterapia mogłaby pomóc w lepszym rozumieniu siebie i regulowaniu emocji. Jeśli objawy są bardzo nasilone, warto też rozważyć konsultację psychiatryczną jako formę dodatkowej pomocy, gdyż w sytuacjach nasilonych objawów obsesyjnych wsparcie farmakologiczne często jest podstawową formą pomocy.

Wszystkiego dobrego,


Adam Bogdański 

CPiP Nowy Świat

2 miesiące temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani,

 

rozumiem, że to bardzo trudne, że czuje Pani nienawiść i brak wpływu. Potrzeba kontroli jest związana z lękiem, taki lęk może być głęboko i myślę, że pomogłoby Pani, zrozumienie tego lęku.

 

Jednak napisała Pani mało informacji i trudno w pełni wiedzieć co może być przyczyna trudności, które Pani doświadcza. Myślę, że psychoterapia mogłaby Pani pomóc w zrozumieniu trudności,  które Pani doświadcza oraz wesprzeć regulacje emocji, tak aby mogła Pani czuć się stabilnie w sytuacji kiedy pojawiają się intensywne emocje.

 

Wszystkiego dobrego,

 

Tomasz

2 miesiące temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

silna potrzeba kontroli może być związana z wieloma przyczynami, niemożliwym jest jasne stwierdzenie źródła na forum.  U osób nazywanych DDA jest to jeden z możliwych doświadczanych objawów. 
W sytuacji, w której czuje Pani rozpacz oraz, paradoksalnie, utratę kontroli, wskazanym byłoby rozważenie konsultacji u psychoterapeuty. Zwykle pierwsze spotkania pozwalają już na określenie wstępnego rozumienia zgłaszanego  problemu, co pozwala podjąć decyzję o dalszych krokach, w tym ewentualnego rozpoczęcia psychoterapii. 

Pozdrawiam
Urszula Żachowska
 

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień fobry,

 

Sądzę, że to, czego Pani doświadcza, ma dużo sensu w kontekście DDA: potrzeba kontroli często jest sposobem na poradzenie sobie z dawnym chaosem i brakiem bezpieczeństwa.

Uważam, że te silne reakcje (złość, rozpacz) nie są „przesadą”, tylko nagromadzonym napięciem, które szuka ujścia a poczucie grania roli może wynikać z tego, że kiedyś trzeba było się dostosować, zamiast być sobą. Myślę też iż najważniejsze na teraz to nie walczyć ze sobą, tylko zacząć zauważać momenty, w których kontrola się włącza i spróbować zrobić małą pauzę, zanim emocje przejmą ster.To proces, nie coś, co znika od razu.

Sądzę, że może Pani sobie zadać jedno czułe pytanie w tych chwilach:

„czego ja teraz tak naprawdę się boję?”

Z tą częścią Pani warto się powoli oswajać, a nie ją zwalczać.Tego życzę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Wygląda mi to na OCD, ale należy to zdiagnozować u psychologa i na podstawie tego rozpocząć terapię. Proszę się nie martwić, terapia powinna wkrótce pomóc, oczywiście trzeba być konsekwentnym w procesie i otwartym na sugestie terapeuty i jego zalecenia. Proszę zadbać o siebie i swoje emocje.

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Odrzucam potencjalne partnerki, ponieważ znajduję w sobie wadę i o tym decyduję.
Witam. Mam na imię Kamil. Mam 31 lat. Poznałem wspaniałą kobietę na jednym z portali randkowych. Kobieta jest wykształcona, ma dobrą pracę i zainteresowania. Jest inteligentną, sympatyczną i bardzo dobrą osobą. Od początku złapaliśmy wspólny język, rozmawiało nam się świetnie, podobnie odczuwaliśmy emocje i z czasem coraz bardziej otwieraliśmy się przed sobą. Zaangażowaliśmy się do tego stopnia, że szybko padł temat spotkania. Wtedy w mojej głowie pojawiły się myśli, że przecież taka kobieta potrzebuje faceta z dobrą posadą i większą zaradnością, a nie magazyniera bez własnego mieszkania i samochodu. Napisałem jej to wszystko, a ona zachowała się tak, jakby brak tych rzeczy u mnie jej zupełnie nie przeszkadzał. Pomimo tego, że było mi bardzo ciężko, napisałem jej, żebyśmy zrobili sobie przerwę od rozmów. Napisała, że jest trudno to zaakceptować, ale się zgodziła. Nie mogę sobie poradzić z tym, że odrzuciłem swoją bratnią duszę, a jednocześnie zrobiłem to, bo chciałbym dla niej jak najlepiej. Wcześniejsze relacje kończyły się identycznie właśnie przez takie myśli i moje ciągłe analizowanie. Jestem ambitny i dążę do bycia lepszym, zamożniejszym. Niestety za każdym razem znajduję w sobie jakąś wadę, która może rzutować na przyszłość drugiej osoby. Po zerwaniu relacji z dziewczyną opisaną wyżej czuję się beznadziejnie, bardzo źle psychicznie. Proszę o jakąś poradę, bo jestem na granicy psychicznej wytrzymałości.
Dyskomfort w związku i obsesyjne myśli dotyczące wyglądu partnerki
Od prawie początku związku mierzę się z dyskomfortem z nim związanym, w poprzednich relacjach miałem podobne objawy, głównie objawiające się tym, że czułem nie zawsze irracjonalne uczucie, ze "to nie to". Obecną relację mam z wieloletnią przyjaciółką, która zawsze mi się podobała, w końcu zostaliśmy parą. Wcześniej nie proponowałem jej relacji bo bałem się, że jeśli się znamy tak długo to nic z tego nie będzie, jednak finalnie samo wyszło. Przez wzgląd na poprzednie relacje oraz łączącą nas przyjaźń bardzo mi zależało, żeby związek był jak najlepszy i żeby nie dopadły mnie takie wątpliwości jak w poprzednich związkach. Początkowo były motyle w brzuchu, które szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę że będzie z tego związek. Minęła ekscytacja ze wspólnych rozmów telefonicznych czy pisania na czacie, dosłownie z dnia na dzień co wzbudziło mój lęk. Miałem obawy, czy partnerka będzie miała "to coś", czy nie znudzę się nią, czy będziemy mieć o czym rozmawiać. Z dnia na dzień robiło się to coraz bardziej obsesyjne i myślenie o tym zajmowało większość mojego czasu. Obawy dotyczące wspólnych tematów szybko się rozwiały, a dziewczyna zyskiwała wraz z czasem trwania związku - to dobra, inteligentna osoba, której mogę bezgranicznie zaufać i przy której się nie nudzę. Pojawiły się natomiast obiekcje dotyczące jej wyglądu - mimo że dotychczas mi się podobała i obiektywnie niczego jej nie brakuje, zacząłem dostrzegać wady, które zaczęły się wyolbrzymiać z czasem. Doszło do sytuacji, gdy patrzenie na dziewczynę pod określonym kątem czy w niepełnym oświetleniu potęgowało te uczucia, byłem wtedy bliski ataku paniki. Innym razem nie dostrzegam tych wad i jestem mocno zdziwiony tą nagłą odmianą. Początkowo w momentach, gdy nie dostrzegałem tych wad byłem szczęśliwy, jednak teraz wiem, że za jakiś czas znowu mi zaczną przeszkadzać i koło się zamyka. Obsesyjnie wręcz porównuję ją do innych kobiet, czy to mijanych na ulicy czy na zdjęciach w internecie i zastanawiam się czy z kimś bardziej "w moim typie" byłbym szczęśliwy. W momentach kryzysu mam nawet duże opory przed bliskością fizyczną jak pocałunki czy przytulenie, mam wrażenie, że wtedy dziewczyna to zauważa i jest dla mnie jeszcze bardziej czuła i chce mnie całować co tylko powoduje moją irytację i jestem bliski by niegrzecznie ja odsunąć. Z samym seksem nie ma większych problemów, choć przy nasileniu obaw również nie mam na niego ochotę. Z jednej strony tęsknię gdy nie jesteśmy razem, planuję jak będzie wyglądać nasze wspólne życie, z drugiej - nie jestem w stanie nawet zaplanować wspólnych wakacji, bo boję się, że do czasu wyjazdu już nie wytrzymam tego dyskomfortu i już nie będziemy razem. Awersja do jej wyglądu nasila się w czasie podejmowania ważniejszych decyzji np. o wspólnym zamieszkaniu albo podczas okazji typu urodziny, walentynki. W przeszłości miewałem liczne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz objawy hipochondrii. Jakiś czas temu zacząłem zażywać SSRI, co przyniosło mi pewne zmniejszenie nasilenia lęku i dyskomfortu, jednak odczuwam go dalej głównie w związku z wyglądem. Nie wiem dlaczego tak to mi zaczęło przeszkadzać, choć znam ją tyle lat i widziałem ją w różnych sytuacjach i wygląd absolutnie nie miał dla mnie znaczenia. Wiele czasu poświęcam na oglądanie jej zdjęć, na których dokładnie się jej przyglądam i oceniam czy defekty jej wyglądu są na nich widoczne. Bardzo zazdroszczę znajomym, którzy tworzą szczęśliwe związki, a partnerzy/partnerki są w ich oczach coraz bardziej atrakcyjni z czasem. Dobija mnie to jeszcze bardziej, że ja nie jestem w stanie stworzyć takiej relacji. Boję się, że to może znak, że jej nie kocham i należy dać jej szansę poznać kogoś lepszego. Jednak obawiam się, że rozstaniem odrzucę miłość swojego życia i bardzo ją zranię. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to jakaś forma lęku przed przywiązaniem i celowe szukanie dziury w całym. Nie wiem jednak co mogę zrobić by zwalczyć te natrętne myśli i jak przestać przejmować się wadami w wyglądzie partnerki.
Boję się o swoje życie przy braniu leków antydepresyjnych.
Boje się brać leki antydepresyjne, ponieważ codziennie boję się, że umrę.
Silna emetofobia i IBS - brak skutecznej terapii i leczenia
Cierpię na silną emetofobię. Nie pomaga leczenie farmakologiczne ani psychoterapia. Z wiekiem jest coraz gorzej, nie doszliśmy z psychologiem do przyczyny, nie było również żadnego traumatycznego przeżycia z tym związanego. Dokucza mi również IBS, ciągłe biegunki, bóle brzucha. Każdy sygnał z brzucha traktuję jako potencjalne zagrożenie, że może dojść do nudności/wymiotów. Odbijam się od lekarza do lekarza i nikt do tej pory nie potrafił mi pomóc. Emetofobia jest na tyle silna, że gdy tylko poczuję nudności to wpadam w panikę, zaczynam płakać, dostaję drgawek i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Nie jestem w stanie wtedy przespać nocy, bo czuwam żeby nie zwymiotować. Unikam jedzenia na mieście, skupisk ludzi, miejsc publicznych aby tylko czegoś nie złapać. Techniki relaksacyjne nie przynoszą rezultatu. Jestem wykończona tym stanem i życiem w ciągłym napięciu, wyczerpały mi się pomysły jak mogłabym sobie pomóc. Bardzo proszę o jakąś poradę/słowo wsparcia. Z góry dziękuję.
Pół roku temu zasłabłam w aucie. Od tamtej pory miewam częste zawroty głowy.
Pół roku temu zasłabłam w aucie. Od tamtej pory miewam częste zawroty głowy. Lekarze nic nie znaleźli jeszcze. Prowadząc auto czuję, jakbym miała zaraz zemdleć. Czy to może być zaburzenie lękowe czy może też nerwica?
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.