
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, traumy, uzależnienia, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, związki i relacje
- Dlaczego, gdy...
Dlaczego, gdy zaczynam czuć się dobrze, to zawsze musi coś się wydarzyć, co to zepsuje?
Anonimowo
Usunięty Specjalista
Słyszę o doświadczeniu, które się powtarza - o trudnościach, które sprawiają, że traci się dobre samopoczucie. Zauważenie tego powtarzającego się schematu jest bardzo cenne i jest pierwszym krokiem by mogło się to zmienić. Być może doświadczenia w przeszłości utrwaliły przekonanie, że “zaraz po tym, jak zaczynam czuć się dobrze to coś to psuje” i teraz przez to doświadczenie Pan(i) interpretuje różne wydarzenia? Takie utrwalone przekonania stają się okularami przez które widzimy siebie i świat. Trudno wskazać jednoznacznie jak powstało takie przekonanie i jak zmienić obraz świata. Polecam skorzystanie z pomocy psychologa/psychoterapeuty, który pomoże się temu przyjrzeć dokładniej.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Wojtacha
Co konkretnie się wydarza, co sprawia, że przestajesz czuć się dobrze?
I jak rozumiesz to, że czujesz się DOBRZE? :) Co to dla Ciebie oznacza?
W życiu każdego z nas są lepsze i gorsze chwile. To również naturalne, że wpływa to na nasz nastrój. Niemniej, warto pamiętać, że po każdej burzy wychodzi słońce i nawet najgorsze stany emocjonalne mogą minąć.
Dużo zależy też od naszego nastawienia i sposobu patrzenia na rzeczywistość, choć oczywiście, zdarzają się sytuacje obiektywnie trudne.
Pozdrawiam serdecznie i życzę, żeby słońce zza chmury wyjrzało dla Ciebie jak najszybciej.

Zobacz podobne
Dzień dobry.
Z góry będę wdzięczna za pomoc, choć jestem świadoma, że mogę nie dostać odpowiedzi. Chodzę z mężem na terapię par.
Od trzech poprzednich sesji mam wrażenie, że terapeutka jest stronnicza. Zwróciłam uwagę, że nie czuję się równo traktowana z mężem, że terapeutka jakby ma sojusz z moim mężem i uwaga jest przeważnie na mnie w większości zwrócona, na moją pracę. Na moje zwrócenie uwagi terapeutka stwierdziła, że ona ma swoją wiedzę i że jest w tym miejscu, w którym jest i że ja teraz jakbym powiedziała, że jak ma terapię prowadzić.
Stwierdziła, że wie, jak prowadzić terapię, a mąż umie z nią współpracować, a ja upieram się przy swoim.
Czy terapeuta może np. stwierdzić, że intercyza jest dobrym pomysłem, że mąż myśli zdroworozsądkowo, przytoczyć sytuację pary, gdzie brak intercyzy był błędem?
Jakby czuję się bardzo zmieszana i trochę olana.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
