
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, traumy
- Jak przetrwać...
Jak przetrwać emocjonalne trudności po terapii?
Agnieszka Domaciuk
Dzień dobry,
Bardzo mi przykro, że doświadczyła Pani tych wydarzeń, czasem długo pozostają one w naszej pamięci i mają skłonność do powracania. Praca nad traumatycznymi wydarzeniami może być długotrwała i wymagająca. Bardzo ważne jest jednak to, że podejmuje Pani pracę nad zmianą, co świadczy o świadomości wpływu minionych wydarzeń na Pani obecne życie. To o czym Pani pisze - poczucie winy, wstydu, myślenie o przeszłości, odtwarzanie innych scenariuszy, gdybanie - to przykład zachowań, które ciągle nie pozwalają Pani skupić się na tym co tu i teraz, czerpaniu przyjemności z tego, co Panią otacza. Rozumiem, że może być to spowodowane własnym przekonaniem, że tych sytuacji można było uniknąć. Spowodowane niezrozumieniem i zwyczajnie poczuciem niesprawiedliwości i doświadczeniu realnej krzywdy. To co jednak mogłoby okazać się służące, to skupienie się na obecnych trudnościach, które powstały na bazie przykrych wydarzeń z przeszłości, na aktualnych przekonaniach, które wykształciły się właśnie pod ich wpływem. Ma Pani realny wpływ na to, co dzieje się teraz, jakie przekonania w sobie pielęgnuje o sobie, innych i własnej przyszłości. Budowanie w sobie poczucia sprawczości nad tym, co dzieje się tu i teraz zamiast skupieniu się na sytuacjach, które działy się w przeszłości mogą przynieść większą świadomość tego, co dobrego otacza Panią aktualnie i tym samym korzyść w postaci lepszego samopoczucia, większej motywacji do działania, łatwiejszym i efektywniejszym przerywaniu strumienia negatywnych myśli. Siłę i motywację warto czerpać z tych źródeł, które zauważa Pani w swoim życiu jako pomocne - mogą być to kontakty z bliskimi, wyznaczanie sobie drobnych przyjemnych, ale też jasno określonych celów, treningi uważności. Być może warto również powrócić do pracy z terapeutą?
Pozdrawiam serdecznie,
Domaciuk Agnieszka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontakt z nami.
Ta treść i opis jest bardzo naturalną reakcją po pracy z traumą. Kiedy dotykamy trudnych doświadczeń, emocje często na chwilę się nasilają, to część procesu zdrowienia a nie znak, że robisz coś źle.Poczucie winy i wstyd są bardzo częste u osób po takich doświadczeniach, choć odpowiedzialność naprawdę nie leży po Twojej stronie. Twój umysł próbuje zrozumieć i uporządkować to, co było bolesne.Na teraz najważniejsze jest, by dać sobie łagodność: pozwolić emocjom być, zadbać o podstawy tj.sen, jedzenie, kontakt z kimś życzliwym, drobne rzeczy, które przynoszą choć odrobinę ulgi. Dobrze jest popłakać, to znak, że Twoja psychika pracuje nad uzdrowieniem.Jeśli jest bardzo ciężko, warto też powiedzieć o tym swojej terapeutce między sesjami. Nie musisz przechodzić przez ten etap sama. Siła w takich momentach często polega właśnie na tym, by pozwolić sobie na wsparcie i na powolne przechodzenie przez emocje, krok po kroku.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Agnieszka Skorupka
Dzień dobry,
bardzo Pani współczuje, czytam, że jest Pani teraz ciężko i że choć omawiała Pani swoje doświadczenie podczas terapii, to nadal wraca do Pani wspomnienie o nim. Tak jakby nie do końca zostało ono domknięte i domagało się Pani uwagi. Poczucie winy, wstyd i dużo pytań - towarzyszą Pani i odbierają spokój, pomimo, że "zostało powiedziane", że ktoś inny ponosi odpowiedzialność. Podejmuje Pani rożne wysiłki, by nie myśleć a to wciąż wraca. Wyobrażam sobie, że to może być dla Pani trudne.
Nie wiem czego dotyczy wydarzenie, ale skoro nadal "odzywa się" w Pani, to może warto wrócić do niego podczas psychoterapii i zaciekawić się o co chodzi? Co nie zostało jeszcze dokończone w tej konkretnej sprawie? Co powoduje, że czuje się Pani winna?
Jest tam też smutek, prawda. O czym z kolei on jest? To są pytania które może sobie Pani postawić, zaciekawić się odpowiedziami. Spróbować siebie nie oceniać a zaciekawić się wokół czego jest wstyd, wokół czego poczucie winy i o czym jest smutek? Być może już same odpowiedzi przyniosą rozwiązanie, może jakąś odpowiedz. Może jakiś kierunek.
Wciąż starając się o czyms nie myśleć, czy czegoś nie czuć - ta strategia działa paradoksalnie tak, że to tym bardziej wraca. Zaciekawienie się. Danie temu uwagi, często uwalania nas od emocji i doświadczeń. Tylko jeszcze wszystko zależy od tego, czego dotyczy przeżycie. Jeżeli jest to coś bardzo dla Pani trudnego, to warto by było rozważyć rozmowę na ten temat z Pani terapeutką. Nawet jeśli już o tym rozmawiałyście. Często tak bywa, że coś poruszonego w terapii wraca, bo domaga się domknięcia, dopowiedzenia, wypowiedzenia czegoś, przeżycia. Nie zawsze jest to łatwe, by robić to w pojedynkę. Przy wsparciu drugiej osoby, z która czujemy się bezpiecznie, łatwiej jest nam przechodzić przez róznego rodzaju bolesne nawet przeżycia.
Pozdrawiam Panią serdecznie
Agnieszka Skorupka
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, z tego co Pani pisze - mimo że od ostatniej terapii minęło już 6-7 lat - temat, z którym wtedy zwróciła się Pani o pomoc jest wciąż aktualny i żywy w Pani doświadczeniach. W pracy nad traumą nie wystarczy usłyszeć, kto ponosi winę czy opowiedzieć o trudnych doświadczeniach. Często jest to praca nad reakcjami stresowymi umysłu, ale też ciała, które mimo upływu czasu wciąż w pewnych sytuacjach działają tak jakby zagrożenie nadal było realne i bardzo obecne. Dodatkowo Pani cały czas doświadcza emocji winy, wstydu, smutku i na nowo zadaje sobie pytania, które pewnie zadała sobie Pani już wielokrotnie. Być może poprzedni proces terapeutyczny nie domknął tamtego tematu, a może wydarzyło się coś, co na nowo otworzyło Pani rany. Warto zwrócić się do specjalisty, psychotraumatologa, z którym będzie Pani mogła przepracować ten temat i uwolnić się od przykrych uczuć i nawracających intruzywnych myśli.
Magdalena Pardo
Witaj,
na wstępie chciałabym Ci powiedzieć, że takie "rozhuśtanie" emocji jest bardzo częste w terapii traumy. Twój umysł próbuje odzyskać poczucie kontroli zadając sobie pytania "co mogłam zrobić lepiej, co gdyby, czym zawiniłam, że mnie to spotkało...". To, że terapeutka powiedziała Ci, że to nie Twoja wina może być z logicznego punktu widzenia jasne, jednak emocjonalnie często potrzeba więcej czasu, aby ten fakt dotarł do naszego środka. W pracy z traumą często "otwiera się" ranę, aby mogła naprawdę się zagoić. A proces gojenia bywa bolesny... Rana jest wtedy bardzo wrażliwa.
Warto, abyś zadała sobie jedno ważne pytanie, które może pomóc Ci uwierzyć, że to, co się wydarzyło nie było Twoją winą. Gdyby bliska Ci osoba powiedziała "to moja wina, że to się wydarzyło" to czy zareagowałabyś tak samo? Często jesteśmy dużo bardziej wyrozumiali i mniej surowi wobec innych niż wobec samych siebie :(.
Nazywaj to, co czujesz, pozwalaj sobie na płacz, otocz się opieką. Z pozoru proste przyjemności mogą Ci pomóc przetrwać ten okres. Pamiętaj, aby wracać do swojego ciała - otulenie się kocem, krótki spacer czy gorący prysznic mogą być pomocne, aby mieć kontakt ze swoim ciałem i wyregulować emocje.
Pamiętaj, że siła nie zawsze musi wyglądać spektakularnie. Nie musi być "świetnym radzeniem sobie". Czasami siłą może być wstanie z łóżka i umycie się pomimo braku sił lub pójście na terapię mimo strachu, lęku czy obaw. Czyli przede wszystkim - przeżywanie emocji zamiast ich zamrażania. Z Twojej wiadomości wnioskuję, że obecnie pozwalasz sobie na przeżywanie emocji pomimo tego, że są one trudne. I to jest Twoja siła.
Życzę Ci tej siły jak najwięcej.
Magdalena Pardo
psycholożka
Aleksandra Siwek
To całkowicie zrozumiałe, że po pracy nad traumą wracają trudne emocje czy wspomnienia nawet jeśli na poziomie umysłu wiesz, że nie jesteś niczemu winna. To, że pojawia się w Tobie wstyd i pytania typu „co zrobiłam nie tak?” pokazuje, że Twój umysł próbuje znaleźć sens w tym, co się wydarzyło. Warto jednak pamiętać, że te pytania nie są odpowiedzią na prawdę, to echo traumy, a nie realne obciążenie z Twojej strony. Kiedy przychodzi trudniejszy moment możemy zrobić kilka rzeczy.
Zakceptować emocje: pozwolić sobie na płacz, napisanie o nich w dzienniku, czy rozmowę z kimś zaufanym.
Skupić się na chwilach, które dają poczucie bezpieczeństwa: drobne przyjemności, kontakt z naturą, oddech, ruch.
Przypominać sobie rzeczywiste fakty: to on ponosi winę, Ty nie jesteś odpowiedzialna za przemoc czy krzywdę, której doświadczyłaś.
Jeśli czujesz, że to za mało, lub potrzebujesz towarzysza w tej drodze lub czujesz, że może trzeba ten rozdział inaczej zamknąć lub jeszcze jakoś do niego wrócić nie wahaj się zasięgnąć pomocy u specjalisty. Może jest potrzebne inne podejście innego specjalisty na to co się dzieje aktualnie.
Maciej Karkut
To, co opisujesz, jest bardzo zrozumiałe. Po pracy z traumą na terapii wiele osób doświadcza właśnie takiego emocjonalnego rollercoastera. To nie znaczy, że terapia pogorszyła sprawę ani że robisz coś źle. Często oznacza to, że dotknęłaś bardzo ważnego i bolesnego miejsca, które przez długi czas było w środku schowane.
Kiedy zaczynamy dotykać traumy pojawiają się: smutek, wstyd, poczucie winy, dużo łez. Jest to ważna część procesu leczenia. To trochę jak oczyszczanie rany – przez chwilę może bardziej boleć, zanim zacznie się naprawdę goić.
Poczucie winy po traumie jest bardzo częste, nawet kiedy racjonalnie wiemy, że to nie była nasza wina. To jest sposób, w jaki psychika próbuje nadać sens temu, co się wydarzyło. Ale to nie znaczy, że te myśli są prawdą. To część reakcji na traumę.
To, że nadal czujesz ból, nie oznacza że terapia nie działa. Często oznacza, że zaczynasz naprawdę przetwarzać coś, co przez lata było w środku. Jeśli po sesji jest bardzo ciężko warto powiedzieć o tym swojej terapeutce. Oczywiście wsparcie innych życzliwych osób jest bardzo wskazane, podobnie jak małe przyjemności ( spacer, kawa, muzyka).
Bożena Nagórska
To, co Pani teraz czuje – ten emocjonalny rollercoaster, wstyd i poczucie winy – jest naturalną, choć bardzo bolesną reakcją adaptacyjną po pracy nad traumą. Wstyd często pełni rolę tarczy ochronnej: łatwiej jest wierzyć, że gdybym była mądrzejsza, to by się nie stało (poczucie kontroli), niż zaakceptować przerażającą prawdę, że nie miała Pani na to wpływu i całkowitą odpowiedzialność ponosi sprawca. Proszę być dla siebie skrajnie łagodną; to nie jest krok wstecz. Siłę do przetrwania tych chwil warto czerpać z małych, uziemiających czynności: skupienia na oddechu, spaceru, czy prostych rytuałach dnia codziennego, które dają sygnał Pani układowi nerwowemu, że tu i teraz jest Pani bezpieczna. Proszę pamiętać, że płacz jest formą uwalniania napięcia z ciała i nie jest oznaką słabości. Ten stan minie, a o nasileniu tych trudnych myśli "co zrobiłam nie tak" koniecznie proszę opowiedzieć na kolejnej sesji – to kluczowy materiał do dalszego odczarowywania poczucia winy.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Marta Lotysh
Dzień dobry
Bardzo polecam skorzystania z terapii w nurcie EMDR. Pomoże przepracować traume z wykorzystaniem bilateralnej stymulacji mózgu. Po takim przepracowaniu wspomnienia już nie budzą intensywnych emocji i doznań z ciała, dodatkowo zmienia się perspektywa postrzegania tej sytuacji

Zobacz podobne
Dzień dobry mam problem z moimi myślami.
Mam teraz 18 lat, a jako mała dziewczynka byłam dotykana w intymne miejsca, przez starego pana. Nie mogę o tym zapomnieć, nie dobrze mi jak o tym pomyślę, mam przez to odrzucenie, jak dotyka mnie chłopak.
Co mam zrobić? Nie chce tego pamiętać
Witam. Jest pewna bardzo ważna kwestia, o którą chciałabym dopytać. Przed laty, będąc 8-10 letnią uczennicą szkoły podstawowej, doświadczyłam molestowania ze strony swojej wychowawczyni. Trwało to 3 lata. Od tych wydarzeń minęło 15 lat, ale przez cały ten czas nie miałam odwagi o tym rozmawiać. W tamtych czasach po zajęciach wychowania fizycznego wszyscy wracaliśmy do klasy, zarówno chłopcy, jak i dziewczynki i tam się przebieraliśmy. Wychowawczyni również była obecna w klasie, nie wychodziła. Wychowawczyni podchodziła do mnie i pomagała mi się przebierać, mimo że nigdy nie prosiłam o pomoc. Pamiętam jak któregoś razu koszulka od WF zaplątała mi się z podkoszulkiem, który miałam pod nią. Mówiłam, że sobie poradzę, ale ona kazała mi podejść do siebie do biurka i wtedy mnie rozebrała, wskutek czego stałam przed nią i resztą klasy półnago. Nie nosiłam wówczas biustonoszy, byłam dzieckiem. Często poprawiała mi spodnie spontanicznie w klasie, na korytarzu, wkładając ręce pod nie. Czułam jej dotyk wszędzie z tyłu, z przodu, ale gdy próbowałam odejść, krępowała mi ruchy, przytrzymując mnie i beształa, że musi mi poprawić spodnie, bo "wyglądam jak fleja". Za każdym razem jak poprawiała mi koszulkę lub ją zdejmowała, czułam jej dłonie, sunące po całej mojej klatce piersiowej. To były wprawdzie szybkie ruchy, ale pamiętam swój dyskomfort i zażenowanie doskonale. Bardzo często dotykała mojego ciała przez ubrania, gdy "pomagała mi" z nimi. Nigdy jednak nie doszło do niczego więcej, tj. nie włożyła mi rąk pod bieliznę. Nauczyciele niejednokrotnie widzieli, jak ona poprawia mi spodnie na boisku, nikt nie zareagował. Gdy powiedziałam o tych zdarzeniach mojej matce pięć lat po fakcie, powiedziała, że to normalne, że wychowawczyni pomaga dzieciom w ten sposób. Nigdy już więcej nie poruszałam z nią tego tematu. Nie zamierzam tego zgłaszać oficjalnie, częściowo z powodu braku wiary w powodzenie, ale przede wszystkim ze wstydu. Od marca tego roku uczęszczam na terapię. Zapisałam się na nią z innego powodu niż tamto doświadczenie, lecz wiem, że ten temat również będzie musiał zostać w końcu podjęty. Chodzę na terapię do kobiety, która jest psychologiem klinicznym oraz terapeutą należącym do Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczo-Behawioralnej (PTTPB). Wedle mojej wiedzy, psycholog zostaje zwolniony z tajemnicy zawodowej, jeżeli życie pacjenta lub innych osób jest zagrożone, albo gdy tak stanowią inne przepisy. Z tego, co się orientuję, chodzi tu o ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej oraz ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Wiem także, iż art. 240 KK zobowiązuje do zawiadomienia organów ścigania o dokonaniu lub usiłowaniu popełnienia przestępstw opisanych w wyżej wymienionym artykule. Tu się nasuwa moje pytanie. Czy w tym przypadku, po takim wyznaniu, mój terapeuta byłby zobowiązany zawiadomić policję i tym samym, złamać tajemnicę zawodową? Nie wiem, czy opisane przeze mnie wyżej działania wypełniają znamiona przestępstwa z art. 200 KK, ale jeśli tak, to wedle przepisu z art. 240 KK, musiałaby o tym powiadomić policję.
Jak to wygląda z Państwa perspektywy? Nie ukrywam, że ta niepewność bardzo mocno mnie hamuje w przerobieniu tego tematu na terapii. Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.

