Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przetrwać emocjonalne trudności po terapii?

Jest mi ciężko po ostatniej terapii. Czuję się jak na emocjonalnym rollecoasterze. Choc na poprzedniej terapii pracowałyśmy nad tą traumą z 2019 roku. To nadal jest mi ciężko. Choć zostało powiedziane ze to nie moja wina, że on ponosi winę to jednak jest mi ciężko. Ciężko choc staram się nie myśleć. Skupić na przyjemniejszych rzeczach.na pracy... Dodatkowo jest dużo we mnie poczucia winy. Wstydu. Myślenia że gdybym była mądrzejsza...pytania typu co zrobiłam nie tak w życiu...czym zawiniłam. Dużo we mnie łez. Jak mam to przetrwać? Skąd wziąć siłę gdy jest mi smutno ?
User Forum

Anonim

1 miesiąc temu
Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że doświadczyła Pani tych wydarzeń, czasem długo pozostają one w naszej pamięci i mają skłonność do powracania. Praca nad traumatycznymi wydarzeniami może być długotrwała i wymagająca. Bardzo ważne jest jednak to, że podejmuje Pani pracę nad zmianą, co świadczy o świadomości wpływu minionych wydarzeń na Pani obecne życie. To o czym Pani pisze - poczucie winy, wstydu, myślenie o przeszłości, odtwarzanie innych scenariuszy, gdybanie - to przykład zachowań, które ciągle nie pozwalają Pani skupić się na tym co tu i teraz, czerpaniu przyjemności z tego, co Panią otacza. Rozumiem, że może być to spowodowane własnym przekonaniem, że tych sytuacji można było uniknąć. Spowodowane niezrozumieniem i zwyczajnie poczuciem niesprawiedliwości i doświadczeniu realnej krzywdy. To co jednak mogłoby okazać się służące, to skupienie się na obecnych trudnościach, które powstały na bazie przykrych wydarzeń z przeszłości, na aktualnych przekonaniach, które wykształciły się właśnie pod ich wpływem. Ma Pani realny wpływ na to, co dzieje się teraz, jakie przekonania w sobie pielęgnuje o sobie, innych i własnej przyszłości. Budowanie w sobie poczucia sprawczości nad tym, co dzieje się tu i teraz zamiast skupieniu się  na sytuacjach, które działy się w przeszłości mogą przynieść większą świadomość tego, co dobrego otacza Panią aktualnie i tym samym korzyść w postaci lepszego samopoczucia, większej motywacji do działania, łatwiejszym i efektywniejszym przerywaniu strumienia negatywnych myśli.  Siłę i motywację warto czerpać z tych źródeł, które zauważa Pani w swoim życiu jako pomocne - mogą być to kontakty z bliskimi, wyznaczanie sobie drobnych przyjemnych, ale też jasno określonych celów, treningi uważności. Być może warto również powrócić do pracy z terapeutą? 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Domaciuk Agnieszka 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Ta treść i opis jest bardzo naturalną reakcją po pracy z traumą. Kiedy dotykamy trudnych doświadczeń, emocje często na chwilę się nasilają, to część procesu zdrowienia a nie znak, że robisz coś źle.Poczucie winy i wstyd są bardzo częste u osób po takich doświadczeniach, choć odpowiedzialność naprawdę nie leży po Twojej stronie. Twój umysł próbuje zrozumieć i uporządkować to, co było bolesne.Na teraz najważniejsze jest, by dać sobie łagodność: pozwolić emocjom być, zadbać o podstawy tj.sen, jedzenie, kontakt z kimś życzliwym, drobne rzeczy, które przynoszą choć odrobinę ulgi. Dobrze jest popłakać, to znak, że Twoja psychika pracuje nad uzdrowieniem.Jeśli jest bardzo ciężko, warto też powiedzieć o tym swojej terapeutce między sesjami. Nie musisz przechodzić przez ten etap sama. Siła w takich momentach często polega właśnie na tym, by pozwolić sobie na wsparcie i na powolne przechodzenie przez emocje, krok po kroku. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Agnieszka Skorupka

Agnieszka Skorupka

Dzień dobry, 

bardzo Pani współczuje, czytam, że jest Pani teraz ciężko i że choć omawiała Pani swoje doświadczenie podczas terapii, to nadal wraca do Pani wspomnienie o nim. Tak jakby nie do końca zostało ono domknięte i domagało się Pani uwagi. Poczucie winy, wstyd i dużo pytań - towarzyszą Pani i odbierają spokój, pomimo, że "zostało powiedziane", że ktoś inny ponosi odpowiedzialność. Podejmuje Pani rożne wysiłki, by nie myśleć a to wciąż wraca. Wyobrażam sobie, że to może być dla Pani trudne.  

Nie wiem czego dotyczy wydarzenie, ale skoro nadal "odzywa się" w Pani, to może warto wrócić do niego podczas psychoterapii i zaciekawić się o co chodzi? Co nie zostało jeszcze dokończone w tej konkretnej sprawie? Co powoduje, że czuje się Pani winna?

Jest tam też smutek, prawda. O czym z kolei on jest? To są pytania które może sobie Pani postawić, zaciekawić się odpowiedziami. Spróbować siebie nie oceniać a zaciekawić się wokół czego jest wstyd, wokół czego poczucie winy i o czym jest smutek? Być może już same odpowiedzi przyniosą rozwiązanie, może jakąś odpowiedz. Może jakiś kierunek. 

Wciąż starając się o czyms nie myśleć, czy czegoś nie czuć - ta strategia działa paradoksalnie tak, że to tym bardziej wraca. Zaciekawienie się. Danie temu uwagi, często uwalania nas od emocji i doświadczeń. Tylko jeszcze wszystko zależy od tego, czego dotyczy przeżycie. Jeżeli jest to coś bardzo dla Pani trudnego, to warto by było rozważyć rozmowę na ten temat z Pani terapeutką. Nawet jeśli już o tym rozmawiałyście. Często tak bywa, że coś poruszonego w terapii wraca, bo domaga się domknięcia, dopowiedzenia, wypowiedzenia czegoś, przeżycia. Nie zawsze jest to łatwe, by robić to w pojedynkę. Przy wsparciu drugiej osoby, z która czujemy się bezpiecznie, łatwiej jest nam przechodzić przez róznego rodzaju bolesne nawet przeżycia. 

 

Pozdrawiam Panią serdecznie

Agnieszka Skorupka

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, z tego co Pani pisze - mimo że od ostatniej terapii minęło już 6-7 lat - temat, z którym wtedy zwróciła się Pani o pomoc jest wciąż aktualny i żywy w Pani doświadczeniach. W pracy nad traumą nie wystarczy usłyszeć, kto ponosi winę czy opowiedzieć o trudnych doświadczeniach. Często jest to praca nad reakcjami stresowymi umysłu, ale też ciała, które mimo upływu czasu wciąż w pewnych sytuacjach działają tak jakby zagrożenie nadal było realne i bardzo obecne. Dodatkowo Pani cały czas doświadcza emocji winy, wstydu, smutku i na nowo zadaje sobie pytania, które pewnie zadała sobie Pani już wielokrotnie. Być może poprzedni proces terapeutyczny nie domknął tamtego tematu, a może wydarzyło się coś, co na nowo otworzyło Pani rany. Warto zwrócić się do specjalisty, psychotraumatologa, z którym będzie Pani mogła przepracować ten temat i uwolnić się od przykrych uczuć i nawracających intruzywnych myśli.

1 miesiąc temu
Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Witaj, 

na wstępie chciałabym Ci powiedzieć, że takie "rozhuśtanie" emocji jest bardzo częste w terapii traumy. Twój umysł próbuje odzyskać poczucie kontroli zadając sobie pytania "co mogłam zrobić lepiej, co gdyby, czym zawiniłam, że mnie to spotkało...". To, że terapeutka powiedziała Ci, że to nie Twoja wina może być z logicznego punktu widzenia jasne, jednak emocjonalnie często potrzeba więcej czasu, aby ten fakt dotarł do naszego środka. W pracy z traumą często "otwiera się" ranę, aby mogła naprawdę się zagoić. A proces gojenia bywa bolesny... Rana jest wtedy bardzo wrażliwa. 

Warto, abyś zadała sobie jedno ważne pytanie, które może pomóc Ci uwierzyć, że to, co się wydarzyło nie było Twoją winą. Gdyby bliska Ci osoba powiedziała "to moja wina, że to się wydarzyło" to czy zareagowałabyś tak samo? Często jesteśmy dużo bardziej wyrozumiali i mniej surowi wobec innych niż wobec samych siebie :(.

Nazywaj to, co czujesz, pozwalaj sobie na płacz, otocz się opieką. Z pozoru proste przyjemności mogą Ci pomóc przetrwać ten okres. Pamiętaj, aby wracać do swojego ciała - otulenie się kocem, krótki spacer czy gorący prysznic mogą być pomocne, aby mieć kontakt ze swoim ciałem i wyregulować emocje. 

Pamiętaj, że siła nie zawsze musi wyglądać spektakularnie. Nie musi być "świetnym radzeniem sobie". Czasami siłą może być wstanie z łóżka i umycie się pomimo braku sił lub pójście na terapię mimo strachu, lęku czy obaw. Czyli przede wszystkim - przeżywanie emocji zamiast ich zamrażania. Z Twojej wiadomości wnioskuję, że obecnie pozwalasz sobie na przeżywanie emocji pomimo tego, że są one trudne. I to jest Twoja siła.

 

Życzę Ci tej siły jak najwięcej.

 

Magdalena Pardo

psycholożka

 

1 miesiąc temu
Aleksandra Siwek

Aleksandra Siwek

To całkowicie zrozumiałe, że po pracy nad traumą wracają trudne emocje czy wspomnienia nawet jeśli na poziomie umysłu wiesz, że nie jesteś niczemu winna. To, że pojawia się w Tobie wstyd i pytania typu „co zrobiłam nie tak?” pokazuje, że Twój umysł próbuje znaleźć sens w tym, co się wydarzyło. Warto jednak pamiętać, że te pytania nie są odpowiedzią na prawdę, to echo traumy, a nie realne obciążenie z Twojej strony. Kiedy przychodzi trudniejszy moment możemy zrobić kilka rzeczy. 
Zakceptować emocje: pozwolić sobie na płacz, napisanie o nich w dzienniku, czy rozmowę z kimś zaufanym.

Skupić się na chwilach, które dają poczucie bezpieczeństwa: drobne przyjemności, kontakt z naturą, oddech, ruch.

Przypominać sobie rzeczywiste fakty: to on ponosi winę, Ty nie jesteś odpowiedzialna za przemoc czy krzywdę, której doświadczyłaś.
Jeśli czujesz, że to za mało, lub potrzebujesz towarzysza w tej drodze lub czujesz, że może trzeba ten rozdział inaczej zamknąć lub jeszcze jakoś do niego wrócić nie wahaj się zasięgnąć pomocy u specjalisty. Może jest potrzebne inne podejście innego specjalisty na to co się dzieje aktualnie. 

1 miesiąc temu
Maciej Karkut

Maciej Karkut

To, co opisujesz, jest bardzo zrozumiałe. Po pracy z traumą na terapii wiele osób doświadcza właśnie takiego emocjonalnego rollercoastera. To nie znaczy, że terapia pogorszyła sprawę ani że robisz coś źle. Często oznacza to, że dotknęłaś bardzo ważnego i bolesnego miejsca, które przez długi czas było w środku schowane.

 

Kiedy zaczynamy dotykać traumy pojawiają się: smutek, wstyd, poczucie winy, dużo łez. Jest to ważna część procesu leczenia. To trochę jak oczyszczanie rany – przez chwilę może bardziej boleć, zanim zacznie się naprawdę goić.

Poczucie winy po traumie jest bardzo częste, nawet kiedy racjonalnie wiemy, że to nie była nasza wina. To jest sposób, w jaki psychika próbuje nadać sens temu, co się wydarzyło. Ale to nie znaczy, że te myśli są prawdą. To część reakcji na traumę. 

 

To, że nadal czujesz ból, nie oznacza że terapia nie działa. Często oznacza, że zaczynasz naprawdę przetwarzać coś, co przez lata było w środku. Jeśli po sesji jest bardzo ciężko warto powiedzieć o tym swojej terapeutce. Oczywiście wsparcie innych życzliwych osób jest bardzo wskazane, podobnie jak małe przyjemności ( spacer, kawa, muzyka).

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pani teraz czuje – ten emocjonalny rollercoaster, wstyd i poczucie winy – jest naturalną, choć bardzo bolesną reakcją adaptacyjną po pracy nad traumą. Wstyd często pełni rolę tarczy ochronnej: łatwiej jest wierzyć, że gdybym była mądrzejsza, to by się nie stało (poczucie kontroli), niż zaakceptować przerażającą prawdę, że nie miała Pani na to wpływu i całkowitą odpowiedzialność ponosi sprawca. Proszę być dla siebie skrajnie łagodną; to nie jest krok wstecz. Siłę do przetrwania tych chwil warto czerpać z małych, uziemiających czynności: skupienia na oddechu, spaceru, czy prostych rytuałach dnia codziennego, które dają sygnał Pani układowi nerwowemu, że tu i teraz jest Pani bezpieczna. Proszę pamiętać, że płacz jest formą uwalniania napięcia z ciała i nie jest oznaką słabości. Ten stan minie, a o nasileniu tych trudnych myśli "co zrobiłam nie tak" koniecznie proszę opowiedzieć na kolejnej sesji – to kluczowy materiał do dalszego odczarowywania poczucia winy.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry

Bardzo polecam skorzystania z terapii w nurcie EMDR. Pomoże przepracować traume z wykorzystaniem  bilateralnej stymulacji mózgu. Po takim przepracowaniu wspomnienia już nie budzą intensywnych emocji i doznań z ciała, dodatkowo zmienia się perspektywa postrzegania tej sytuacji

1 miesiąc temu
inteligencja

Darmowy test samooceny inteligencji emocjonalnej

Zobacz podobne

Szpital psychiatryczny - czy obawiać się kolejnych pobytów?
Czy jeśli raz się trafiło do szpitala psychiatrycznego (nie po próbie samobójczej), to jest ,,ryzyko", że trafi się tam znowu? Na zasadzie, że każda kolejna próba samobójcza powoduje kolejne.
Długotrwałe skutki przemocy rówieśniczej i niezrozumiany ból emocjonalny od dzieciństwa
Miałam sześć lat, kiedy posunęłam się do czegoś, o czym żadne dziecko nie powinno nawet pomyśleć. Dzieci w tym wieku powinny myśleć o zabawie, bajkach, bezpieczeństwie. Ja zamiast tego myślałam o tym, jak przestać czuć. Jak uciec od bólu, który był za duży jak na tak małe ciało i tak małą psychikę. Ile strachu, ile napięcia, ile bólu musiało się we mnie zmieścić, skoro doszłam do miejsca, do którego nie powinien dojść nikt. Od tamtego momentu mój ból nie zniknął. On rósł razem ze mną. Od najmłodszych lat kontakt z psychologami i terapia były moją codziennością. Już wtedy próbowano mnie ratować, bo było widać, że coś jest bardzo nie tak. Ale nawet pomoc dorosłych nie była w stanie zatrzymać tego, co spotykało mnie każdego dnia wśród rówieśników. Od zawsze miałam ogromne trudności z nawiązywaniem relacji z osobami w moim wieku. Zamiast wsparcia doświadczałam odrzucenia, przemocy i upokorzeń. Byłam gnębiona, wyzywana, bita. Często cała klasa jednoczyła się przeciwko mnie – robiono rzeczy, których nie powinnam ponosić konsekwencji, a winę zrzucano na mnie. Byłam sama przeciwko trzydziestu osobom i nie miałam jak się obronić. W szkole nosiłam mundurek jak wszyscy inni, a mimo to wracałam do domu zniszczona – z napisami na ubraniach, z porwanymi rzeczami, z poczuciem wstydu i bezsilności. Od szóstego roku życia jestem hejtowana w każdej możliwej formie – najpierw przez dzieci, potem przez młodzież. Zmieniałam szkołę trzy razy i za każdym razem miałam nadzieję, że będzie lepiej. Nigdy nie było. Od około dziewięciu lat jestem pod opieką psychologa i psychoterapeuty. Od dwóch lat przyjmuję leki zalecone przez psychiatrę. Leki były wielokrotnie zmieniane, a poprawa – jeśli w ogóle się pojawia – jest bardzo niewielka. A ja wciąż walczę, mimo że czasami nie mam już siły nawet wstać z łóżka. Były momenty, w których mój ból był tak ogromny, że naprawdę nie widziałam sensu dalszego istnienia. Momenty, w których wszystko we mnie krzyczało, żeby to się wreszcie skończyło.
Jak stłumić w sobie zaborczość strach i lęk przed utratą męża
Jak stłumić w sobie zaborczość strach i lęk przed utratą męża i rodziny przy trudnym dzieciństwie i pobycie 10 lat w domu dziecka, pochodząc z rodziny bardzo patologicznej, jak nie bać się życia i tego, że stracę coś, czego nigdy nie miałam.... Rodziny
Trauma z dzieciństwa przez toksyczną matkę - jak radzić sobie z emocjonalnym bólem i przemocą?

Moja matka jest beznadziejna. Urodzona w latach 60, razem z ojcem zniszczyli mi dzieciństwo i życie. Dwa przemocowe warianty, przez których się leczyłam. Gdy byłam mała, to cały czas słyszałam od ludzi z rodziny i starej, że matka taaaaaak bardzo kocha dzieci. Czułam się dziwnie. Nigdy też nie pozwalała mi odchodzić do dzieci, jak przyszła z wózkiem kuzynka. Jakoś dzieci znielubiłam wtedy, bo denerwowało mnie, jak miałam 8-10lat i widziałam matkę rzucająca się wręcz z Uśmiechem na jakiegoś dzieciaka, tulące je i dbające. Ja miałam siniaki na ramionach i wyzywała mnie od beznadziejnych. Zero rozmów, kary, pas, nigdy mnie nie kochała. Jestem dorosła i jak widzę jej zachowanie do wnuka od siostry, to mdli mnie. Komplementuje dziecko, mówi, że kocha, jest mądre, ładne... A do mnie całe życie i do dziś gada, od maleńkości, że coś ze mną nie tak. Zawsze, że dziecko za chude byłam, złe pośladki, a ogólnie śmiała się, że jestem blondynką i nazywała mnie "żółtkiem". Mam problem na całe życie ze sobą. O co w tym wszystkim chodzi?? Jeszcze od 30 lat słyszę, z kocha dzieci i chciała być przedszkolanka. Tak. Chyba z pasem w obozie.

Zaburzenia lękowe na tle zaburzeń OCD. Natrętne myśli dotyczą sprawienia krzywdy mężowi, boję się ich. Od psychiatry nie otrzymałam wsparcia.
Dzień dobry, mam na imię Wiktoria, mam 23 lata i cierpię na nerwicę lękową oraz prawdopodobnie nerwicę natręctw, najbardziej przerażają mnie myśli o tym, że mogłabym zrobić jakąś krzywdę mojemu mężowi, kocham go nad życie i chce dla niego wszystkiego co najlepsze, ale te dręczące myśli jakby nie chciały o tym słyszeć, i tak robią swoje.. przeraża mnie to, nie ukrywam i nie wiem jak sobie z nimi radzić, strasznie się boje, że jak na przykład pokłóce się z mężem, to znowu przyjdą te myśli i nie zapanuje nad sobą mimo tego, że wiem, że nie jestem do tego zdolna, bo nie wyobrażam sobie, że mogło by dojść do czegoś takiego, aczkolwiek widmo takich myśli jest wykańczające, jak je opanować ? Jak sobie z nimi radzić ? Dodam, że byłam u psychiatry i powiedziałam mu o tym problemie, i że nie wiem co robić, to w odpowiedzi usłyszałam że "to nerwicowe, jak chce Pani to może się Pani umówić do psychologa" no nie takiego wsparcia oczekiwałam, a tym bardziej, że wiadomo ile czeka się na wizyty NFZ, więc liczę naprawdę na choć najdrobniejszą pomoc, którą otrzymam szybciej, z góry dziękuję za odpowiedź 🙏
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.