Left ArrowWstecz

Dlaczego nie potrafię nawiązywać trwałych relacji? Instrumentalne podejście do przyjaźni

Właściwie zaczęło to się od wczesnego etapu mojego życia można by powiedzieć że od przedszkola nigdy jakoś relacje mi nie były potrzebne było ich specyficznie mało jedna osoba czy była to przyjaźń sama nie wiem , chyba bardziej interesowały mnie to co ta znajomość zapewniała potem zaczęła mi się ona nudzić i zrywałam tak przyjaźń w kółko ją to raniło mnie tak się można powiedzieć zakończyła ta znajomość nie przeżywałam tego jakoś mocno. Teraz zauważam że nawet bliskich mi ludzi nie umiem obdarzyć miłością jedynie pojedynczymi słowami" lubie cie " - " jesteś lepsza od niego" - " nie lubie cie" to stosuje bardziej jako wpłynięcie na psychikę, jeśli chodzi o relacje rówieśnicze do teraz traktuje je bardziej instrumentalnie mogę wchodzić w relacje ale się nie przywiązuje nie potrafię, moge normalnie obdarzać tego człowieka komplementami a jak coś mi się nie spodoba zerwać przyjaźń bez skruchy jedynie co myślę napisałabym jej coś o sobie i tylko to Warto dodać że najbardziej lubie tylko siebie.
Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

ja bym przyjrzała się naszym pierwszym relacjom - rodzice. Jakie były relacje w rodzinie. Jak ja się miałam w mojej rodzinie. Relacja z rodzicami, mamą jest pierwszą i najważniejszą.

Powodzenia.

5 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Opisana przez Ciebie łatwość w zrywaniu relacji, brak przywiązania oraz traktowanie znajomości w sposób instrumentalny mogą budzić niepokój, szczególnie jeśli zauważasz, że rani to inne osoby lub utrudnia Ci budowanie trwałych więzi. Taki styl funkcjonowania emocjonalnego – oparty na dystansie, trudności w odczuwaniu empatii i traktowaniu relacji jako narzędzia – często wiąże się ze specyficznymi cechami osobowości lub mechanizmami obronnymi wykształconymi w przeszłości. Sam fakt, że zaczynasz analizować swoje zachowania i dostrzegasz te schematy, jest bardzo ważnym punktem wyjścia do autorefleksji. Najlepszym krokiem w tej sytuacji będzie konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże Ci głębiej zrozumieć źródła takiego podejścia do ludzi oraz przyjrzeć się temu, jak wpływa ono na Twoje życie i przyszłość.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

5 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Dziękuję, że podzieliłaś się tak osobistą refleksją. To, co opisujesz , czyli wczesne poczucie, że relacje nie są potrzebne, traktowanie ich instrumentalnie, brak przywiązania i żalu po zrywaniu kontaktów, a także postrzeganie siebie jako jedynej osoby, którą naprawdę się lubi może wskazywać na pewien wzorzec funkcjonowania w bliskich związkach. Z psychologicznego punktu widzenia takie cechy mogą korespondować np. z unikającym stylem przywiązania, a w bardziej wyrażonej formie z cechami osobowości, które bywają rozpoznawane w kontekście zaburzeń osobowości (np. narcystycznego lub schizoidalnego, choć każdy z nich wygląda inaczej). Traktowanie innych jako „dających coś”, a potem odrzucanie bez skruchy, przy jednoczesnym podkreślaniu, że najbardziej lubisz siebie, może wynikać z tego, że wcześnie nauczyłaś się, iż bliskość nie daje bezpieczeństwa, a ochrona własnego wnętrza i kontrolowanie relacji są nadrzędne. Warto jednak zastanowić się, czy towarzyszy temu jakieś poczucie pustki, znudzenia, braku smaku z życia, albo czy czasem nie pojawia się ciche pytanie: „czy coś jest ze mną nie tak?”. Jeśli nie odczuwasz z tego powodu cierpienia ani nie przeszkadza ci to w realizowaniu własnych celów, to być może dla ciebie taka forma funkcjonowania jest po prostu skuteczną strategią. Jeśli jednak zdarza ci się czuć, że coś cię omija, np. głębokie, wzajemne ciepło w relacjach warto porozmawiać z psychologiem lub psychiatrą, żeby lepiej zrozumieć swoje mechanizmy.

5 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Proszę Pani, 

 

Dziękuję za szczerość. Mam wrażenie, że opisuje Pani nie tyle brak relacji, ile trudność z budowaniem głębszego emocjonalnego przywiązania do innych ludzi a to, że dostrzega Pani u siebie taki wzorzec i potrafi o nim otwarcie napisać, jest bardzo ważne. Zastanowiło mnie zdanie, że najbardziej lubi Pani siebie. Samo w sobie nie jest ono niczym niepokojącym, jednak warto przyjrzeć się temu, czy za dystansem wobec innych nie kryje się jakaś forma ochrony przed bliskością, zależnością lub zranieniem. Ciekawi mnie również, jak Pani reaguje, gdy ktoś ważny oddala się od Pani lub kończy relację z własnej inicjatywy. Czy wtedy także nie pojawiają się silniejsze emocje?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

5 dni temu
Anna Czujowska

Anna Czujowska

Dziękuję, że dzieli się Pani tak osobistą i głęboką refleksją. Opisuje Pani wzorzec, który towarzyszy Pani od najmłodszych lat: dystans emocjonalny, brak naturalnej potrzeby bliskości, instrumentalne traktowanie znajomości oraz łatwość w ich kończeniu bez poczucia winy czy tęsknoty. Z perspektywy psychologicznej taki styl funkcjonowania może mieć bardzo różne źródła. Czasami wynika on ze specyfiki neurorozwojowej, innym razem jest wykształconym w dzieciństwie mechanizmem obronnym (np. stylem przywiązania), a niekiedy wiąże się z konkretnymi cechami osobowości. 

Z Pani wpisu wynika, że zaczyna Pani ten proces analizować i zauważać jego powtarzalność. Czy wiąże się to z jakimiś konkretnymi odczuciami, dyskomfortem lub chęcią zmiany? Jeśli tak, specjalista, psycholog lub psychoterapeuta, może być dla Pani dużym wsparciem w tym procesie. 

Wszystkiego dobrego,

Anna Czujowska 

6 dni temu

Zobacz podobne

Lekooporność w depresji i zaburzeniach osobowości - jestem już zmęczona walką.
Od 3 lat leczę się psychiatrycznie, a od 2 chodzę na terapię.Od lekarza mam diagnozę zaburzeń depresyjnych i zaburzeń osobowości lecz terapeuta nie zgadza się w pełni z tą diagnozą. Brałam już 16 substancji czynnych, ale każda z nich po pewnym czasie po prostu przestaje działać i objawy wracają. Robię postępy w terapii jednakże jestem wyczerpana ciągłą walką z samą sobą. Boję się, że nie da mi się pomóc. Co może być przyczyną tak krótkiego trwania działania leków i ciągłego wracania do złego samopoczucia?
Mój partner cierpi na depresję
Witam Mój partner cierpi na depresję, jest to związane m.in. z tym że od kilku lat jest alkoholikiem, niedawno rzucił picie, ok. 2 miesiące temu, ale jego stan psychiczny jest w opłakanym stanie. Ma leki, w nocy nie może spać, do tego nie może znaleźć pracy, choć kiedyś wiodło mu się bardzo dobrze. Teraz nie może dostać żadnej pracy związanej z jego branżą, dostaje odmowy na rekrutacjach. Do tego spodziewamy się dziecka, to jeszcze dodatkowo napędza strach, że sobie nie poradzimy. Co jako partnerka mogę zrobić, jak mu pomóc? Nie ukrywam, że jego stan też źle na mnie wpływa, cały czas siedzimy w domu, ja wychodzę tylko do pracy, a on zostaje sam z myślami.
Jak radzić sobie z wściekłością i frustracją bez szkody dla siebie i otoczenia?

Jak rozładować ogromną wściekłość, wręcz furię, którą czuję bardzo często, ponieważ spotkało mnie wiele niesprawiedliwości i nie mogę zmienić tego, co się wydarzyło, ani co się dzieje. 

Kilka razy wydarłam się w swoim mieszkaniu (mieszkam sama), ale trochę mi głupio, bo to na pewno słychać. Kilka razy to i tak za mało, w zasadzie musiałabym się tak wiele, wiele razy wydzierać. Mam też ochotę z tej furii coś rozwalić albo rzucać przedmiotami. Jak staram się stłumić tę furię, to idzie to w lęk, albo bardzo duże zniechęcenie fizyczne - nie chce mi się nic, ale jednocześnie męczy mnie ten stan, czuję się wypalona. Sama rozmowa u psychoterapeuty nie pomoże, nie podoba mi się taka formuła siedzenia i rozmawiania, jak dochodzi do trudnych tematów, to mam ochotę się ruszać, a nie siedzieć i wrzeszczeć, a nie mówić. Dużo się ruszam, ale to nie rozładowuje furii, tylko trochę pomaga.

Czy warto rozważać diagnozę zaburzeń osobowości i powrót na terapię
Czy warto rozważać diagnozę zaburzeń osobowości i powrót na terapię, jeżeli pomimo posiadania dość dobrze wyćwiczonej umiejętności kognitywnej empatii (terapie i studia psychologiczne) i braku zainteresowania wykorzystywaniem innych w relacjach odczuwam, że mimo wszystko mam dość spore problemy o narcystycznej i histrionicznej naturze takie jak cykle funkcjonowania, na które składają się: fantazje idealizacyjne, w których stawiam siebie w roli głównego bohatera lub wyjątkowej osoby, oczekującej na podziw i uwagę innych oraz w konsekwencji nie możności zaspokojenia tych potrzeb okresy fantazjowania o deprecjonowaniu innych i przytłaczająca złość i pogarda. Choć staram się panować nad tym, aby nie eksponować tych stanów na zewnątrz, myślę, że wpływają znacznie na moje funkcjonowanie, chociażby przez dyktowanie na przemian odczuwania euforii i pogardy. Choć marzę o sobie jako towarzyskiej osobie, zauważam po latach, że tak naprawdę często odcinam się przebywając wśród ludzi w świat fantazji, jeśli nie spełniają moich dość nierealistycznych oczekiwań. Mam też dosyć spore problemy z szeroko pojmowanym ekshibicjonistycznym stylem bycia. Odczuwam problemy w cieszeniu się z przebywania z ludźmi, jeśli nie jestem w centrum uwagi. Choć prowadzę szczęśliwe relacyjnie poliamoryczne życie po terapii u psychoseksuologa, warto wspomnieć o wcześniejszych problemach z utrzymywaniem trwałej relacji, kiedy próbowałam być z jedną tylko osobą. Nie wiem, co sobie myśleć, ponieważ internet zalewa mnie komunikatami jak bardzo nieczuła i niezainteresowana problemami innych powinnam być, żeby "liczyło" to się jako NPD czy też mieszanka NPD/HPD.
Brak zaufania do diagnozy ADHD, borderline i dystemii po 7 spotkaniach – skad moja niepewnosc?
Czesc, mam 27 lat. Nie szukam tu diagnozy, ją dostalem, ale jestem na tyle zepsuty, ze w nią nie wierze - bo to jedno z moich zaburzeń, wszedzie szukam drugiego dna, kurwa wszędzie.      Od paru lat, moze 7, zgaslo we mnie calkowicie zycie, chodze, smieje sie, funkcjonuje, mam prace, ale wszystko jest szare. Cale zycie bylem troche inny,  moze dziwny? Ciezko opisac...dorastalem w domu gdzie ciągle byla za wszystko krytyka, krzyk i zawsze byłem "niewystarczający". Nie było patologi, nie bylo przemocy fizycznej, alkoholu (nadmiernego), mialem co jesc, ale czulem sie opuszczony, jakos niedopoeszcozny emocjonalnie.       Jak wspominalem, za wszystko byl krzyk ojca, krytyka, obrazanie mnie (to podobno mialabyc motywacja zebym sie starał), odebralo mi to calkowicie pewnosc siebie...w wieku 27 lat bedac mezczyzną płacze wieczorem, boje sie cokolwiek zrobic, zmienic prace, odezwac bo mam w glowie krzyk ojca i to, ze jestem beznadziejny.     Wracajac, mam ogromną labilnosc emocjonalną, bez hamulcow, z dnia na dzien potrafi mi cos przeskoczyc, ze nie wychpdze z pokoju, w ciagu dnia tez od 0 do 100 i spowrotem do 0... ciągle pdczuwam zmęczenie, CIĄGLE.    Zadnych narkotykow, zadnych fajek, bez alko, zdrowy tryb zycia, a ja ciągle nie mam siły, zrobione wszystkie badania krwi, wszystko git, modlilem ske zeby wkoncu mi wyszla jakas choroba zebym wiedzial na co sie leczyc, alw nie, wszystko dobrze.   Az przyszedl tamten rok, gdzie mnie totalnie wyrzuciło mnie z butów... spanie po 10 godzin, mgla mozgowa, jakbym to nie ja zyl, patezylem na wszystko z boku, totalnie wybrakowanie z emocji, wszystko podbarwione chorym przejmowaniem sie wojną, ale to takim chorym...     Poszwdlem do psychiatry, dostalem leki na depresje, lęki itd.. postawilo mi to o tyle na nogi, ze poszedlem do psychologa klinicznego, diagnoza: ADHD umiarkowane, bordeline ciche, cechy osoby unikającej i kompulsywnej, autyzm do dalszej analizy (nie jest pewna) i dystemia,  dysocjacje.. Czy diagnoza po 7 spotkaniach (SAMO DIVA bylo na 3) jest bardzo rzetelna? Psycholog kliniczny z tytulem doktora.. skad moze wynikac moja niepewnosc? Klamalem tam? O co chodzi
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.