Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zmiana zachowania partnerki w związku na odległość - jak sobie radzić?

Witam, opowiem pokrótce mój problem. Nadmiernie myślę (overthinking), w październiku wszedłem w związek z dziewczyną która wtedy była, miła, kochana, uczuciowa i szukała bliskości na każdym kroku. Jest to związek na odległość więc wiedzieliśmy że nie będzie łatwo ale po miesiącu rozłąki ona zmieniła się o 180 stopni, stała się chłodna i zdystansowana. Z początku myślałem że to chwilowe ale ciągnie się do teraz, przez co dużo się kłócimy, jestem uczuciową osoba i chciałbym od czasu do czasu przytulić się do niej ale mówi że ona tego nie potrzebuję że to są pierdoły a Ja muszę się prosić, często proszę o uwagę bo ona sama Mi jej nie okaże. Mówi że nie potrafi okazywać uczuć i sama nie potrzebuję ich dostawać, najczęściej co robi to siedzi w telefonie przez cały dzień i nie zwraca na Mnie uwagi, jedynie kiedy czegoś potrzebuje. Nie mam szczerze pojęcia co robić, czuję jakbym był tylko no tak jej jest wygodnie, kocham ją bardzo mocno, ale czasem już nie daje rady jesteśmy razem 6 miesięcy a Ja się czuje jakbyśmy byli 20 lat po ślubie.
Anna Krokosz

Anna Krokosz

Szanowny Panie, to, co Pan opisuje, to klasyczna i bardzo bolesna dynamika, w której jedna osoba dąży do bliskości, a druga gwałtownie się wycofuje. Opisana przez Pana nagła zmiana zachowania partnerki - z niezwykle czułej na chłodną i zdystansowaną - jest dla osoby o wysokiej wrażliwości sytuacją skrajnie trudną, generującą ciągły lęk i wspomniany przez Pana overthinking. 

 

Z perspektywy psychologicznej Pana potrzeba bliskości i prośby o uwagę mogą wskazywać na lękowy styl przywiązania, podczas gdy zachowanie partnerki - dystansowanie się, nazywanie uczuć "pierdołami" i ucieczka w telefon - jest typowe dla unikającego stylu przywiązania. W takich relacjach często zachodzi mechanizm "pogoni i ucieczki": im bardziej Pan prosi o bliskość, tym bardziej partnerka czuje się osaczona i jeszcze mocniej się wycofuje, co z kolei potęguje Pana niepokój.

 

Warto wziąć pod uwagę, że początkowa faza związku często opiera się na silnych emocjach, które potrafią na chwilę przełamać naturalne bariery danej osoby. Możliwe, że partnerka na początku pokazała wersję siebie, którą chciała być, ale jej naturalnym trybem funkcjonowania jest właśnie ten chłodny dystans. To, że potrzebuje Pan czułości jest naturalne - to podstawowe potrzeby w relacji. Jeśli partnerka otwarcie mówi, że ich nie potrzebuje i nie zamierza ich dawać, a Pan czuje się jedynie "wygodnym dodatkiem", warto zadać sobie pytanie, czy kocha Pan obecną partnerkę, czy jedynie wspomnienie o niej z pierwszego miesiąca.

 

W relacji na odległość bliskość emocjonalna jest jedynym fundamentem - jeśli jej brakuje, związek staje się źródłem ciągłego wycieńczenia. Proszę zastanowić się, czy ta relacja w obecnym kształcie bardziej Pana buduje, czy niszczy.

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo sił,

Anna Krokosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jacek Kerlin

Jacek Kerlin

Słyszę, jak dużo tęsknoty za bliskością i byciem ważnym w tej relacji w sobie nosisz, i jak bolesne jest poczucie, że Twoje potrzeby pozostają niezauważone. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się niepokój, nadmierne analizowanie i zmęczenie — szczególnie gdy bardzo Ci zależy i wkładasz w ten związek dużo serca. Być może pomocne byłoby spokojne przyjrzenie się temu, czego naprawdę potrzebujesz, oraz danie sobie prawa do rozmowy o swoich granicach i o tym, czy ta relacja w obecnym kształcie daje Ci przestrzeń do bycia sobą.

Karolina Janson

Karolina Janson

Dzień dobry, 

 

czytając Pana opis relacji z partnerką odnoszę wrażenie jakby doświadczał Pan w tej relacji sporo napięcia i niepewności. Pisze Pan o dużej potrzebie bliskości, czułości i uwagi ze strony partnerki, a jednocześnie o jej dystansie oraz trudnościach w okazywaniu uczuć. Taka różnica w potrzebach emocjonalnych między partnerami może być bardzo trudna i często prowadzi do frustracji, poczucia niezrozumienia czy narastających konfliktów. Być może pomocne byłoby spokojne porozmawianie z partnerką o tym, czego każde z Państwa potrzebuje w relacji, co dla Was oznacza bliskość oraz jakie formy okazywania uczuć są dla Was ważne. Równie istotne jest przyjrzenie się temu, czy w obecnym kształcie ta relacja daje Panu poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego i czy Pana potrzeby mają w niej przestrzeń.

 

Jeśli czuje Pan, że sytuacja bardzo Pana obciąża emocjonalnie lub trudno Panu samodzielnie uporządkować te doświadczenia być może rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc w przyjrzeniu się swoim potrzebom w relacjach.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Janson

Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry

 

Pana odczucia w tej sytuacji są zrozumiałe.

A kluczowe jest to, na co pan ma wpływ - własne decyzje i dbanie o siebie.

 

Najważniejsze aby zadał pan sobie pytanie, czy ta relacja jest dla pana satysfakcjonująca i wartościowa ?
Ponieważ kilka kwestii budzi moje wątpliwości wskazujących na obojętność i brak wzajemności ze strony obecnej partnerki.

 

Pisz pan że czuje się jakby był ale tylko bo tak jej jest wygodnie.
Pana odczucia są bardzo istotne. 
Jest kilka aspektów wskazujących że tak jest.
Cytaty:
"stała się chłodna i zdystansowana"
"mówi że ona tego nie potrzebuję że to są pierdoły a Ja muszę się prosić, często proszę o uwagę bo ona sama Mi jej nie okaże"
"najczęściej co robi to siedzi w telefonie przez cały dzień i nie zwraca na Mnie uwagi, jedynie kiedy czegoś potrzebuje"

Zamiast koncentrować się na kobiecie, która nie odwzajemnia uczuć i bliskości, warto zainwestować ten czas w siebie. 
Odkryć, co sprawia, że czuje się pan spełniony - jakieś pasje i to co lubi robić.

Proszę pamiętać, że jeśli ona nie chce bliskości a dla pana to bardzo ważne, najlepsze choć trudne może być poważne rozważenie zakończenie tej relacji. 
Nie warto tkwić w relacji, która nie przynosi radości i satysfakcji.

Zasługuje pan na relację, w której obie strony są zaangażowane i które przynoszą radość. 
Kocha pan ją ale miłość to za mało.

 

Moje wskazówki dla pana na teraz i przyszłość:

 

Czasami ludzie nie są w stanie odwzajemnić uczucia, nawet jeśli druga strona stara się jak najlepiej.
Rozumiem, że pan bardzo się stara.
Jednak często takie podejście nie przynosi pożądanego efektu.
Ważne jest, aby pan pamiętał o równowadze w relacji.
Zauważyłem że dużo pan daje, ale nadmierne "inwestowanie" w relację może sprawić, że druga osoba może poczuć się przytłoczona i niezdolna do odwzajemnienia uczucia. 
Czasami nawet nie mieć szacunku do osoby, która daje uwagę, czułość i czas bez wzajemności.

Relacja zawsze powinna opierać się na wzajemnym zainteresowaniu i chęci do działania.

To jest klucz.

 

Jeżeli chciałaby Pan uporządkować sobie w głowie wspomniane wyżej  kwestie, spojrzeć z innej perspektywy warto, aby rozważył pan konsultację psychologiczną.

 

Powodzenia 
Szymon Leszczyński
 

Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

z pana opisu widać, że jest pan w relacji, która budzi sporo niepokoju, napięcia i poczucia emocjonalnego niedosytu. 

Potrzeba bliskości, czułości czy uwagi ze strony partnera jest naturalną częścią związku, dlatego sytuacja, w której musi się pan o to prosić lub spotyka się pan z chłodną reakcją, może wywoływać frustrację, smutek i nasilone analizowanie całej relacji. 
Takie „krążenie myślami” wokół związku często pojawia się właśnie wtedy, gdy ważne potrzeby emocjonalne nie są zaspokojone i pojawia się niepewność co do miejsca w relacji.
Opisuje pan też również rozdźwięk między tym, czego pan potrzebuje w związku, a tym, co deklaruje partnerka. Różnice w sposobie okazywania uczuć czy potrzebie bliskości mogą być trudne, szczególnie w relacji na odległość, gdzie kontakt emocjonalny staje się jeszcze ważniejszy.

 

W takiej sytuacji pomocna może być rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą. Konsultacja pozwala spokojnie przyjrzeć się temu, co pan przeżywa w tej relacji, zrozumieć źródło nadmiernego analizowania oraz zastanowić się nad własnymi granicami i potrzebami w związku. Czasem  kilka spotkań pomaga uporządkować myśli i uczucia oraz zobaczyć sytuację z szerszej perspektywy.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański CPiP Nowy Świat

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

dzień dobry

 

Pana opis wskazuje na frustrującą dysproporcję w potrzebach emocjonalnych w związku na odległość, nasiloną p ze z overthinking, co prowadzi do napięć i poczucia wykorzystywania. Zmiana zachowania partnerki po miesiącu może wiązać się z unikającym stylem przywiązania, gdzie unika się bliskości i okazywania uczuć.

Nadmierne myślenie w relacjach objawia się analizowaniem każdego gestu partnera, oskarżeniami i prognozami końca związku, co pogarsza komunikację i dystans. Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) pomaga przerywać ruminacje poprzez kwestionowanie negatywnych myśli i techniki uważności. Proszę zacząć ćwiczyć zdystansowanie zauważane myśl (np. "Analizuję jej chłód"), zamieniamy na "dlaczego?" na "co mogę zrobić teraz?".

Nagła zmiana po fazie intensywnej bliskości często wynika z unikającego stylu przywiązania kiedy potrzeba niezależności, trudności w wyrażaniu emocji i traktowanie bliskości jako spraw mało ważnych. W związkach na odległość rozłąka potęguje to, bo brak fizycznego kontaktu podkreśla emocjonalny dystans. Partnerka może mieć własne powody, ale jej skupienie na telefonie i uwaga tylko "gdy potrzebuje" sygnalizuje brak wzajemności.

Warto ustalić konkretny termin na spokojną rozmowę, bez oskarżeń i komunikatów "ja"

Rozumiem, że nie potrzebuje Pan tyle uczuć, ale co dla Pana oznacza bliskość?". Proszę omówić zasady jak częstotliwość kontaktu, wspólne plany spotkań i granice (np. mniej telefonu podczas rozmów).

Można ustali rutynę  w stylu codzienne SMS-y rano,wieczorem, cotygodniowe video z planami przyszłości, wspólne aktywności: oglądajcie film online, świętujcie daty wirtualnie.​

Jeśli kłótnie trwają, a overthinking nie słabnie, zalecam terapię indywidualną (CBT na ruminacje) lub par (online), która pomoże zrozumieć style przywiązania i odbudować bliskość. Jako osoba uczuciowa zasługuje Pan na relację, gdzie nie musisz się "prosić" o podstawową uwagę. Życzę powodzenia.

 

 

 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co opisujesz, może być bardzo obciążające – szczególnie gdy z jednej strony masz dużą potrzebę bliskości, a z drugiej pojawia się dystans. Nic dziwnego, że uruchamia się nadmierne myślenie i napięcie.

Z Twojego opisu widać różnicę w przeżywaniu relacji: Ty szukasz czułości i kontaktu, a partnerka funkcjonuje w tym obszarze inaczej. Takie różnice potrafią z czasem być coraz bardziej odczuwalne.

Może być pomocne przyjrzenie się temu, co dzieje się w Tobie w tych momentach –

jakie emocje się pojawiają, czego najbardziej wtedy potrzebujesz i jak to wpływa na Waszą relację.

Czasem samo zatrzymanie się przy tym doświadczeniu daje więcej niż próba szybkiego „naprawienia” sytuacji.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Zobacz podobne

Bardzo szybko przywiązuję się do nowych osób, głównie mężczyzn. Z czego to może wynikać?
Dzień dobry Chciałabym zapytać, skąd bierze się szybkie, bardzo szybkie przywiązywanie się do ludzi, gdy poznaje się nową osobę? Zauważyłam, że gdy ktoś poświęci mi minimalną uwagę osobiście lub nawet przez wiadomość tekstową, przywiązuję się naprawdę szybko. Powiedzmy na przykład, że poznaje nową osobę, piszemy kilka dni, a ja już wiem, czuję po prostu, że mi na tej osobie zależy w jakiś sposób. Brzmi to dość dziwnie, mam wrażenie, bo jak może mi zależeć na kimś, kogo praktycznie wcale nie znam? Zauważyłam też, że to przywiązanie częściej tyczy się mężczyzn, którzy poświęcają mi tą uwagę. W swoim życiu nigdy nie miałam prawidłowego męskiego wzorca, nie wiem czy to coś zmienia w tym przypadku, ale myślę, że warto to dodać.
Problemy w małżeństwie: zmienne zachowanie męża, agresja i brak wsparcia

Z mężem sex magia, codzienność piękne słówka, czułości - kochanie, skarbie zaczepki z jego strony.. 

Może przejdę do rzeczy, miał kiedyś bardzo bliskie relacje z koleżanką z pracy, aż miesiąc poza pracą spotykali się w ustronnych miejscach, co o tym nawet nie wiedziałam. Dowiedziałam się przypadkiem, kiedy do mnie zadzwoniła koleżanka, że mój mąż jest z jakąś babą pod sklepem około godz. 18.00, tego dnia miał pracować do 21.00 okłamał mnie, nie przyznał się do tego. Po około 8 miesiącach wyszło szydło z worka, sam wyznał prawdę, po czym zablokował kobietę, nie ma z nią kontaktów, twierdząc, że to było na stopie koleżanka kolega. W pracy zaczęli plotkować o nich, że miał z nią romans, dalej razem pracują. Wybaczyłam mężowi, zaufałam a on nagle do mnie od dnia 6 stycznia 2025r zachowuje się bardzo nie stosownie, nie wiem, jak mam to odebrać. 

Mówi mi od 3 dni teksty cyt,, jak oddasz psa, to się rozejdziemy, wypierdalaj, jestem złym człowiekiem''. 

Zaczęłam te słowa odbierać, jakby mi podpowiadał, że chce, abym to ja jego zostawiła. Nie wiem, co przez to chciał mi powiedzieć??? Obawiam się, bo pomimo wszystko kupuje kwiaty, biżuterię, megaaa sex, mówi mi, że tylko ja, że jestem najważniejsza w jego życiu. Pomimo to rani mnie słowami. Powiedziałam mu otwarcie, że takimi słowami odpycha mnie od siebie, bo żadna kobieta, słysząc od mężczyzny takie słowa, nie będzie chętna być w takim związku. 

Co ja mam myśleć, robić??? 

Dziś był sex z rana magia, mąż napisał mi na messenger, tak stwierdził, że nawet nie byłam zadowolona, że rano był sex, napisałam, że oczywiście, że jestem zadowolona, bo uwielbiam z nim sex, na co akurat nie mam co narzekać. 

Nie wiem, czy uczucia są z męża strony szczere, czy to podpucha???? Zazwyczaj chodzi o głupie sprzeczki, że ja tylko wszytko robię w domu on tak naprawdę nic. 

Kupił mi pod choinkę psa york, nie kwapi się wychodzić z nim na spacery, ale zapewnia za każdym razem, że rano z nim wyjdzie, co do czego wyręcza się dziećmi. 

Byłam zła. Zaczęłam mu wbijać, wrzucać na głowę, a ten do mnie ataki, że 8 miesięcy temu byłaś inna, ładniejsza, a teraz zobacz, jak się zmarnowałaś. Tłumaczę mężowi, że to tylko dlatego, że wszytko w domu jest na mojej głowie. 

Nie dociera co chce mu przekazać, nie wiem, co ja mam myśleć, co robić???? Będąc w pracy, potrafi wysyłać nagie zdjęcia, również w domu robić mi moje nagie zdjęcia co nawet mi nie przeszkadza, ale zastanawia mnie po co??? 

Zapytując męża, stwierdził, że po prostu lubi i chce mieć, bo go jaram, podniecam. Mąż nigdy taki nie był, ileś lat do tyłu też mieliśmy psy, nie było problemów, aby wyszedł - teraz o cokolwiek poproszę, krzyczy na mnie, potrafi wpaść w ataki furii, chce z pięści walić w drzwi, wyzywa mnie, doprowadza do łez, co w ogóle nie ruszają go tak jak kiedyś. 

Tak kiedyś ocierał łzy, łagodził sytuację, teraz to niestety ja, ponieważ bardzo go kocham, on o tym wie. 

Była nawet sytuacja, że od godz 10.00 aż do 20.00 zaparty był, olewał mnie, odpychał, nie chciał rozmawiać, po prostu jakbym była powietrzem. Potrafi być agresywny, choć mnie nie uderzy. Co, do czego potrafi napisać, że pomoże mi on i sobie naprawić moja jak swoją psychikę, choć tak naprawdę ją psuje. 

Proszę o porady, co ja mam myśleć, robić. 

Mi mówi, jesteś moją na zawsze, nie pozwolę Ci odejść i sam tego nie chce. Więc po co to wszystko ?? 

Dlaczego on mi to robi???? 

Zabija tylko moje uczucia do siebie i on tego nie widzi. 

Nigdy nie widział swoich błędów, o wszytko obwiniał mnie. Często potrafi w nerwach mnie krytykować, a sądzi, że ja krytykuje jego, że wbijam mu na łeb. Nie wierze tak szczerze w jego uczucia myślę, że to jest coś na rzeczy, iż prowadzi podwójne życie, mi zamydla oczy.

Obserwuje jego codziennie, nawet mogę w telefonie poszperać, nie ma nic takiego podejrzliwego. Ciągle mówi mi, że z niczym mnie nie kłamie, nie oszukuje, bo mnie bardzo kocha więc czemu takie nagle zmiany słów.???? 

Czy ja robię coś złego???.czy on jest toksyczny???. 

Upadam z sił. Nie mam gdzie odejść, on ma mieszkanie od swej mamy, ma gdzie mieszkać. Czasami wydaje mi się, że on może mnie niszczyć psychicznie i to robi, bo wie, że nie mam gdzie pójść i to jego alibi, choć może się mylę?? 

Może to ja za dużo od niego żądam??? Nie umie on rozmawiać logicznie, wszystko, co ja nie powiem, odbiera jako atak jego osoby, że się czepiam. Byliśmy 4 razy razem na terapii małżeńskiej. Stwierdził, że nie powinniśmy chodzić, a razem między sobą wszystko poukładać, choć z jego strony widzę, że to nie wyjdzie. Kiedy proponuję, aby sam ze sobą poszedł do psychologa czy psychiatry, potrafi mi powiedzieć, że to ja jestem psychicznie chora. Z niczego nic sobie nie robi.

Potem jakby nigdy nic przeprasza, sądzi, że żałuję, kupuje kwiaty, chce sexu.

Proszę o konkretne wypowiedzi, załamuje ręce kocham go, ale dłużej tego nie zniosę.

Brak życia seksualnego w małżeństwie - jak poradzić sobie z problemem?
Dzień dobry, piszę w sprawie, która już zaczyna mnie coraz bardziej martwić - mianowicie życia seksualnego w małżeństwie, a właściwie jego braku. Jestem 32-letnim mężczyzną, w związku 4 lata, a w małżeństwie nieco ponad rok. Problem w tym, że nasze małżeństwo nie zostało skonsumowane w pełnym tego słowa znaczeniu - wszelkie próby odbycia stosunku kończyły się niepowodzeniem, polegającym na tym, że moja żona mnie dosłownie odpychała - w sensie odpychała moje biodra dłońmi przez co niemożliwe było odbycie stosunku (ona pozostaje dziewicą, a ja prawiczkiem - przynajmniej tak do wygląda z mojej perspektywy). Prób było zaledwie kilka, bo zawsze znajdzie się wymówka. Martwi mnie to już i męczy. Chciałbym regularnie uprawiać seks, sam petting jest bardzo rzadko (rzadziej niż raz na miesiąc). Rozmawiałem z żoną o moich potrzebach, prosiłem o uwzględnienie tego, żeby wybrała się do seksuologa, nawet przyniosło to efekt - tylko, że bardzo mizerny. Odrobinę bardziej zwraca uwagę na moje potrzeby (ale wciąż bardzo rzadko - średnio raz na miesiąc?), a do seksuologa wybrała się po kilku miesiącach próśb z mojej strony - kilka wizyt, ale bez efektu. Co mogę powiedzieć? Czuję się oszukany, nie umawialiśmy się na białe małżeństwo i jest to zwyczajnie dla mnie trudne i przykre. Owszem, umówiliśmy się przed ślubem na biały związek do czasu ślubu, ale żona obiecała mi, że po ślubie nadrobimy i będziemy regularnie współżyć. Ja już śpię nawet w pokoju obok, bo zwyczajnie się z tym wszystkim źle czuję. Bolą niezaspokojone potrzeby. Ale nie to jest największy problem - najbardziej boli stosunek żony do mnie jako do mężczyzny oraz to, że czuję się oszukany, jako że nie miałem świadomości tego typu problemów przed ślubem, byłem zapewniany, że wszystko jest w porządku. Czekałem cierpliwie przed ślubem, szanując jej wartości. Czekam już ponad rok i powoli przestaję wierzyć, że cokolwiek w tej materii może się jeszcze zmienić. Co jeszcze boli? Moja żona zdążyła odwiedzić każdą koleżankę po 10 razy, zanim wybrała się do seksuologa. Nie wiem co robić. Nie wiem co o tym myśleć. Nie wiem skąd to wszystko się wzięło, żona odmawia wyjaśnienia mi sytuacji. Mam także niestety trudne wspomnienia, gdy żonę chciałem pocałować w usta, to odwracała głowę. Zdarzało się to niestety wielokrotnie. Zapytana, czy na pewno się jej podobam, potwierdziła, że z tej strony jest wszystko w porządku. Boli mnie, że nie spodziewałem się tego przed ślubem. Boli mnie także, że tak jestem traktowany jako mężczyzna. Na prawdę nie wierzę już, że to może się poprawić, zwłaszcza, że żona zainteresowanie seksem wykazuje raz na miesiąc najczęściej. Na prawdę słuchałem absurdalnych wymówek. Proszę o jaką poradę co robić i chłodne spojrzenie z boku na tą całą sytuację.
Jak się zachować w sytuacji, gdy w towarzystwie rodziny mąż mnie neguje i wytyka błędy?
Jak się zachować w sytuacji, gdy w towarzystwie rodziny mąż mnie neguje i wytyka błędy? Czy to, że ja stosuję kontratak jest ok, czy jednak powinnam to ignorować?
Brak zaufania przez kontakt partnerki z byłą osobą – jak rozpoznać granicę i zadbać o siebie?
Jestem w relacji, w której od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem braku bezpieczeństwa i zaufania. Moja partnerka utrzymuje kontakt z byłą osobą, tłumacząc to trudną sytuacją zdrowotną tamtej osoby. Rozumiem ten kontekst i naprawdę staram się patrzeć na to z empatią. Problem polega na tym, że mimo moich jasnych komunikatów, że ta sytuacja mnie rani i jest dla mnie trudna, niewiele zmienia się w praktyce. Kontakt nadal trwa, zdarzają się spotkania, a czasem mam wrażenie, że pewne rzeczy nie są mówione wprost albo są pomijane. To sprawia, że moje zaufanie nie rośnie, tylko maleje. Z jednej strony słyszę zapewnienia o miłości i o tym, że to „tylko przyjaźń”, z drugiej – moje doświadczenie jest pełne napięcia, analizowania i niepewności. Czuję się, jakbym była w stałym konflikcie między tym, co słyszę, a tym, co widzę i czuję. Mam też poczucie, że wpadłyśmy w błędne koło: ja zgłaszam ból i potrzebę zmian, ona mówi, że się stara, ale jednocześnie utrzymuje zachowania, które ten ból wywołują. Do tego dochodzi unikanie rozmów albo ich niedomykanie, co tylko pogłębia dystans. Najtrudniejsze jest dla mnie to, że zaczęłam wątpić w siebie – czy nie przesadzam, czy nie jestem zbyt wymagająca, czy nie powinnam „bardziej zaufać”. Jednocześnie czuję coraz większe zmęczenie i lęk, a nie spokój. Zastanawiam się: czy w takiej sytuacji da się jeszcze realnie odbudować zaufanie, jeśli jedna strona nie jest w stanie zmienić kluczowego zachowania, jak odróżnić moment, w którym warto jeszcze próbować, od momentu, w którym zostaję w czymś kosztem siebie, i czy moje odczucia są adekwatne, czy rzeczywiście mogę je traktować jako sygnał, że coś jest dla mnie nie do przyjęcia. Czuję, że jestem już na granicy emocjonalnego zmęczenia i nie wiem, czy powinnam dalej próbować to ratować, czy raczej skupić się na ochronie siebie.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.