Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego odczuwam wątpliwości w związku przez komunikator, a na żywo jest inaczej?

Dzień dobry, Od pewnego czasu (ok. 2-3 tygodnie) rozważam zakończenie związku z moją dziewczyną. Jednak tylko, kiedy piszemy przez komunikator internetowy - kiedy widzimy się na żywo, to uczucie znika i niestety nie "zmusiłem" się jeszcze, żeby z nią o tym porozmawiać (w tym okresie widzieliśmy się 2 razy), m.in. dlatego, że u niej w domu nie było zbyt najlepiej, a jestem dla niej jedynym wsparciem w tej kwestii, więc nie chciałem jej "przytłaczać" też moimi problemami. Wiem, że najlepiej będzie po prostu z nią o tym porozmawiać, jednak interesuje mnie, dlaczego tak mam. Dlaczego jak jest obok mnie, to wszystko jest w porządku, a kiedy tylko jest kolejny dzień i nie ma jej obok zastanawiam się, czy to ma sens? Jesteśmy razem ok. 3 lat. Mieliśmy ostatnio dwa burzliwe miesiące (głównie przez stosunek jej rodziny do naszego związku). Moja dziewczyna ciągle pisze, że mnie kocha, kiedy ja mam takie mroczne myśli.

Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, jest bardzo częstą reakcją psychiki na przeciążenie. Taki rozdźwięk między tym, co czujemy na żywo, a tym, co na odległość, potrafi mocno dezorientować, ale ma swoje całkowicie logiczne, psychologiczne uzasadnienie. Myślę, że mógł Pan wejść w tryb „Ratownika”: Jest Pan dla niej jedynym wsparciem. Kiedy jesteście razem, Pana uwaga automatycznie skupia się na jej problemach. Żeby móc ją wspierać, chowa Pan własne zmęczenie i wątpliwości głęboko do kieszeni. Dopiero kiedy wraca Pan do siebie i zostaje sam, Pana własne, stłumione potrzeby i frustracje w końcu dochodzą do głosu. Wtedy pojawiają się myśli o rozstaniu.

Idąc dalej, jesteście razem 3 lata. Spotkanie na żywo uwalnia w mózgu hormony (np. oksytocynę), które na chwilę dają poczucie bezpieczeństwa i działają jak znieczulenie na stres z ostatnich burzliwych miesięcy. Kiedy jednak wraca Pan do domu, to znieczulenie przestaje działać i zderza się Pan ze swoim wyczerpaniem.

Co z tym zrobić? To, co czuje Pan na odległość jest równie prawdziwe jak to, co czuje Pan na żywo. Chronienie partnerki przed swoimi problemami wydaje się szlachetne, ale na dłuższą metę to bomba z opóźnionym zapłonem. Zdrowy związek musi pomieścić emocje obu stron.

Rozmowa o swoich wątpliwościach będzie trudna, ale bez podzielenia się tym ciężarem, Pana frustracja będzie tylko rosnąć. Warto dać Wam obojgu szansę na to, by sprawdzić, czy ona potrafi być wsparciem również dla Pana.

 

Wszystkiego dobrego i powodzenia w rozmowie

Tomasz Pastok

Centrum Wsparcia Mentaly

Usunięty Ośrodek

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Otremba

Julia Otremba

To, co Pan opisuje, jest dość częstym doświadczeniem w relacjach długotrwałych, szczególnie po okresie napięcia. Kiedy jesteście razem, działa bezpośrednia bliskość – kontakt wzrokowy, dotyk, wspólne przeżywanie chwili – co naturalnie uruchamia poczucie więzi i redukuje wątpliwości. Gdy zostaje Pan sam, przestrzeń wypełniają myśli, analiza, czasem nierozwiązane konflikty z ostatnich miesięcy i wtedy pojawia się pytanie „czy to ma sens”. To nie musi oznaczać braku uczuć, raczej może wskazywać na ambiwalencję – jednoczesną potrzebę bycia blisko i potrzebę dystansu, zwłaszcza jeśli relacja była pod presją jej rodziny, a Pan czuje się odpowiedzialny za bycie dla niej wsparciem. Warto przyjrzeć się temu, czy wątpliwości dotyczą samej relacji i zgodności między Wami, czy raczej zmęczenia sytuacją i poczucia ciężaru. Fakt, że nie chce jej Pan „dokładać” problemów, pokazuje troskę, ale jednocześnie może prowadzić do tłumienia własnych uczuć. Rozmowa nie musi być od razu decyzją o rozstaniu – może być podzieleniem się tym, że przechodzi Pan przez okres niepewności. Czasem dopiero wypowiedzenie ambiwalencji na głos pozwala zrozumieć, czy to sygnał końca relacji, czy etap, który można wspólnie przepracować.

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

To, co Pan opisuje, bardzo pasuje do sytuacji człowieka rozdartego między dwoma doświadczeniami: kiedy ona jest obok, ciało i serce „pamiętają”, że jest bliska, a kiedy zostaje Pan sam, wracają zmęczenie, wątpliwości, ciężar konfliktów z jej rodziną i bycia „jedynym wsparciem”. W tak długim, obciążonym zewnętrznymi trudnościami związku to nie jest nic niezwykłego ani dowód, że jest Pan nieszczery – raczej sygnał, że przez ostatnie miesiące było po prostu bardzo trudno.  

Może być też tak, że na żywo bardziej skupia się Pan na jej potrzebach i ochronie przed kolejnym ciosem, a dopiero w samotności odzywa się Pana własna część, która pyta: „a co ze mną, czego *ja* chcę?”. Warto dać sobie chwilę na poukładanie: jak miałby wyglądać związek, w którym na co dzień czuje się Pan spokojniej i mniej rozdarty, po czym poznałby Pan, że idzie w kierunku takiego życia. To, że Pan te pytania w ogóle zadaje, jest już początkiem zmiany, a nie oznaką, że wszystko jest stracone.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

W Pana wiadomości nie słyszę chłodu ani braku uczuć, raczej napięcie między sercem a głową. Na żywo jest bliskość, ciepło, więź. W samotności pojawia się analiza, zmęczenie, pytanie „czy to ma sens?”. Zatrzymałabym się przy kilku kwestiach:

Czy kiedy jesteście razem, jest Pan partnerem czy bardziej opiekunem i wsparciem?

Gdyby sytuacja w jej domu była stabilna, czy Pana wątpliwości byłyby mniejsze?

Czy bardziej boi się Pan utraty relacji, czy życia w relacji, która nie do końca Pana satysfakcjonuje?

Uważam, że to, że nie chce Pan jej „dokładać problemów”, brzmi szlachetnie, ale związek to przestrzeń na emocje obu stron. Jeśli swoje wątpliwości trzyma Pan tylko dla siebie, one będą wracać ze zdwojoną siłą, zwłaszcza w ciszy.

Może to nie jest jeszcze pytanie „czy się rozstać”, ale „czy potrafimy rozmawiać o tym, co trudne?”. Czasem ambiwalencja nie oznacza końca miłości, tylko sygnalizuje, że coś w relacji wymaga nazwania.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

To, co Pan opisuje, to częsty mechanizm, w którym fizyczna obecność partnerki aktywuje układ przywiązania i poczucie bliskości, co chwilowo wycisza wątpliwości. Jednak w chwilach rozłąki, gdy zostaje Pan sam z telefonem, do głosu dochodzi racjonalna analiza ostatnich trudnych miesięcy oraz lęk o przyszłość relacji w kontekście problemów z jej rodziną. Warto zastanowić się, czy fakt, że jest Pan dla niej jedynym wsparciem, nie wywołuje w Panu podświadomego poczucia winy, które na żywo zamraża Pana prawdziwe potrzeby, by jej nie ranić. Bycie z kimś głównie z poczucia odpowiedzialności za jego stan psychiczny jest na dłuższą metę wyczerpujące dla obu stron. Sugeruję, aby zamiast nagłej decyzji o rozstaniu, spróbował Pan najpierw porozmawiać o tym, jak Pan się czuje z obecną sytuacją rodzinną i jak bardzo to wpływa na Pana postrzeganie Waszej wspólnej przyszłości.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,
z tego, co Pan opisuje, widać wyraźny rozdźwięk między tym, co Pan czuje, kiedy jest Pan z dziewczyną na żywo, a tym, co pojawia się w myślach podczas rozmów przez komunikator. Ciekawe jest też to, że choć jest Pan w związku od 3 lat, nie potrafi Pan jasno określić przyczyny myśli o zerwaniu. To może być sygnał, że pod powierzchnią kryją się jakieś emocje lub lęki, które warto przeanalizować.

 

Kilka pytań, które mogą pomóc Panu się nad tym zastanowić:

- jest Pan w relacji od 3 lat - czy jest coś co się nagle zmieniło między Państwem, że pojawiły się myśli o zerwaniu? Czy chodzi o te ostatnie burzliwe 2 miesiące, czy o coś innego? 

- czy są jakieś potrzeby lub oczekiwania, które w związku pozostają niezaspokojone, a które łatwiej zauważyć, kiedy jesteście osobno? Czy próbował Pan o tym rozmawiać z partnerką? 

- jakie są różnice w Pana odczuciach, kiedy jest Pan obok partnerki, a kiedy myśli Pan o związku w samotności? czy np. czuje się Pan w obecności partnerki na tyle dobrze, że myśli odchodzą?

- jakie Pan ma uczucia względem partnerki? pisze Pan, że ona Pana kocha, a Pan?

 

Zastanowienie się nad tymi pytaniami może pomóc Panu zrozumieć, co stoi za myślami o zerwaniu i czy rzeczywiście dotyczą związku jako całości, czy może jakiegoś konkretnego lęku lub napięcia związanego z określonymi sytuacjami. Nie chodzi o szybkie decyzje, tylko o to, żeby lepiej poznać własne emocje i potrzeby. W każdej relacji bywają trudne momenty i to jest normalne. Kluczem jest nauczenie się ich wspólnego rozwiązywania, co może czase, przerażać i powodować mechanizmy ucieczkowe. Warto się przyjrzeć jak to jest u Pana i w tym najlepiej pomoże konsultacja ze specjalistą. Jeśli związek był dobry, może warto, zanim podejmie Pan decyzję o zerwaniu, przeanalizować co faktycznie stoi za takim pomysłem.

 

Pozdrawiam serdecznie

Iwona Chrzanowska

Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

to, co pan opisuje, może wskazywać na wewnętrzne napięcie pomiędzy potrzebą bliskości a potrzebą dystansu. W bezpośrednim kontakcie z partnerką uruchamiają się uczucia przywiązania i odpowiedzialności, które mogą chwilowo „uspokajać” wątpliwości. Natomiast gdy zostaje pan sam, może pojawiać się przestrzeń na inne emocje. Na przykład zmęczenie konfliktem, ambiwalencja wobec związku czy trudne uczucia związane z presją sytuacji rodzinnej partnerki, więc to co w kontakcie nie zawsze jest wyrażane. Tego rodzaju wahania nie są rzadkie w dłuższych relacjach, a szczególnie po okresie napięć.
Być może doświadcza pan pewnej ambiwalencji, czyli jednoczesnej potrzeby bycia blisko i odsunięcia się. Czasami takie przeżycia wiążą się nie tylko z aktualną sytuacją w związku, ale także z wcześniejszymi doświadczeniami w relacjach oraz sposobem radzenia sobie z odpowiedzialnością za drugą osobę czy z poczuciem, że dobrostan i uczucia drugiej osoby są ponad nasz własny.
Jeżeli te wątpliwości powracają i są dla pana źródłem napięcia lub cierpienia to warto rozważyć rozmowę z psychoterapeutą. 

 

Wszystkiego dobrego,

Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, jest zrozumiałe i zdarza się w relacjach częściej, niż się wydaje. Kiedy jesteście razem, obecność drugiej osoby, bliskość i kontakt emocjonalny mogą sprawiać, że łatwiej poczuć więź i spokój. Natomiast w momentach rozłąki pojawia się więcej przestrzeni na myśli, analizowanie i wracanie do trudniejszych doświadczeń z ostatniego czasu.

To, że wątpliwości pojawiają się właśnie wtedy, nie musi oznaczać braku uczuć. Często jest to sygnał, że coś w relacji wymaga większego zrozumienia albo że w Panu pojawia się napięcie, które w ciszy i dystansie staje się bardziej słyszalne.

Widać też, że jest Pan uważny na sytuację partnerki i nie chce jej dodatkowo obciążać. Jednocześnie Pana przeżycia są równie ważne i zasługują na zauważenie.

Może być pomocne spokojne przyjrzenie się temu, co dokładnie Pan czuje w tych momentach, kiedy pojawiają się wątpliwości, bez oceniania siebie i bez pośpiechu w wyciąganiu wniosków.

Z uważnością,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z brakiem zaufania po zdradzie w związku?
Witam, jestem w sytuacji w której nie jestem pewna czy nie przesadzam. Parter w przeszłości mnie zdradził,doszło do rozstania a później powrotu. Długo się z tym wewnętrznie męczyłam, wypominałam, wspominałam czy to jemu czy w swojej głowie tamtą kobietę. Była tez zdrada przez gry i wiele przekraczania granic w naszym związku. Od roku jest dobrze, choć zdarzały się sytuacje gdzie nie byłam pewna czy nie było flirtu. Dziś zauważyłam że dodał nową znajomą na portalu społecznościowym. Zawsze pytam kim ona jest kiedy widzę nowo dodaną kobietę. Tym razem odpowiedział "nie wiem kto to","sama mnie zaprosiła","wysłała to zaproszenie z dwa miesiące temu" i rzucił telefon żebym sobie sprawdziła że nic nie ukrywa. Później obejrzał jej profil i powiedział że widzi na zdjęciu że pracuje z jej mężem i pewnie dlatego mu wysłała zaproszenie, co okazało się też nieprawdą. Czy to z powodu nadmiernej kontroli tak się zachowuje? Czy to nie jest normalne żeby po kilku przekraczających moje granice sytuacjach informować o nowych znajomych?
Trudności w związkach, labilne uczucia, jednocześnie nie pamiętam nic z przeszłości, nie pamiętam swoich zachowań czy motywów.
Dzień dobry, mam pewien problem i pytanie dlaczego tak sie dzieje, często wszystko z przeszłości zapominam, kiedyś tam miałam przyjaźń z chłopakiem i on chciał ze mną być, ale przerażało mnie to, itp wkurzał mnie przez to, mimo że go lubiłam, miałam go strasznie dość, ale jednocześnie trochę się bałam, że go zranię, że z nim nie chce być, więc zaczęłam się odsuwać no i go zostawiać, zostawiłam go z błachego powodu, mimo że próbował się komunikować blokowałam go, ale dalej patrzyłam co on tam pisze jak mogłam, itp, teraz np często go widzę i jestem w przekonaniu, że dalej o mnie myśli. Trochę żałuję tego, trochę coś go tam zaczepiałam w necie, ale skończyło się napisaniem mi, że nie daje mu spokoju i mam sie odczepić i poczułam sie dziwnie zraniona, ale wiadomo- sama go zostawiłam. No i przechodząc do problemu - to ja w ogóle nie pamiętam tej znajomości, jego, o czym w sumie codziennie gadaliśmy, o co sie kłóciliśmy i jak usłyszę od kogoś o czymś co było albo wyszukam stare konwersacje gdzieś np. screenshoty, to jestem zdziwiona naprawdę, że ja o tym nie pamiętam, że byłam aż taka niemiła i tego żałuje, tak samo z byłą dziewczyną, nie pamiętałam nic po roku rozstania i znów przekonanie o tym, że o mnie myśli itp, ale tak nie było, no i zajrzałam w konwersacje, obrażałam sie o byle co, po chwili przepraszałam, wyzywałam ją nawet nie wiem dlaczego i kontrolowałam jej całe życie, wiem w sumie, że miałam obsesję, ale jak nie pamiętam tak strasznych zdarzeń, a jak chciała przerwy czy sie odciąć to nie dawałam spokoju. Pamiętam, że były sytuacje, że chciała przerwy i ja płakałam i czułam sie okropnie, ale przesadzałam w tych wiadomościach itp, ale jeszcze najgorsze to, że teraz jestem w nowym związku z inną dziewczyną i trochę mamy za sobą i ja teraz tak raz ją kocham, raz myślę, że ją nie kocham i chce być sama, ale potem żałuje tego i myślę, że bez niej nie dam sobie rady, no i często te myśli, że jej nie kocham mówią mi, że w ogóle się nie boję jej zostawić i że ja nigdy nie byłam zlękniona przed tym i znowu to samo-> oglądam wiadomości stare sprzed półtora roku, gdzie miała dość jakichś moich odpałów, których już sama nie pamiętam, po prostu cały czas pisałam- ona kazała spadać, ale ja nie potrafiłam jej zostawić. Ciągle pisałam "tylko mnie nie zostawiaj, bo bez ciebie nie dam rady" itp , Te wiadomości przypomniały mi coś, to że zrobiłam sobie wtedy na udzie jej inicjał wycięty i było to głupie, ale po jakimś czasie tylko pamiętałam, że ta blizne mam jako, że byłam głupia i chciałam udowodnić swoją miłość, ale z jakiego powodu? Nie pamiętałam. Czemu ja sie posunęłam do samookaleczania, co ze mną nie tak, dobra boje się porzucenia, odrzucenia, ale czemu nie pamiętam po kilku miesiącach-roku o tym zbytnio i jak ja sie zachowywałam, a potem się przerażam?
Nie czuję, że żyję, ciężko mi się funkcjonuje. Spędzam dni na telefonie, odczuwam ból w całym ciele i psychice. Nie wiem już co robić.
Witam. Nie wiem co robić. Od kilku lat moje życie to jedna wielka katastrofa. W zasadzie można powiedzieć, że wegetuję.. mój każdy dzień wygląda tak, że budzę się między 11-12, idę zjeść śniadanie i resztę dnia spędzam na telefonie, z dala od rzeczywistości i tak do 2-3 w nocy. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi w rzeczywistości. Mieszkam z bliskimi pod jednym dachem, ale jak tylko się do mnie odezwą, to od razu jestem nerwowa. Nie mam żadnych perspektyw, nie widzę swojej przyszłości, nie mam żadnych celów w życiu. Nie mam ubezpieczenia dla bezrobotnych co też powoduje, że nie mam pracy, pieniędzy na psychologa. Nie mogę chodzić. Każdy jeden krok sprawia mi ból psychiczny i fizyczny spowodowany moją nadmierną otyłością. Nie wiem co robić.
Chłopak żył na dwa domy, nie mógł się wyplątać z tamtej relacji
Chłopak żył na dwa domy, nie mógł się wyplątać z tamtej relacji. Zachowywał się wobec mnie, jak prawdziwy partner, ale nigdy nie powiedział, jaka jest prawda. Musiałam odkryć ją sama. Zrobiłam wielką dramę licząc na to, że zakończę to raz a porządnie, ale okazało się, że on kocha mnie i że to ze mną chce spędzić życie. Jego była pyta się mnie czy wszystko u mnie w porządku, myśląc, że on odszedł tak, jak od niej. A jak ja mam mieć z nią kontakt, skoro próbujemy jakoś to poskładać. W międzyczasie napisała inna dziewczyna. Że się spotykali, ale on twierdzi, że tylko jej pomógł w czymś, ale ja nie rozumiem, po co ona napisała do mnie? Kolejne kłamstwo z jego strony? Nie potrafię przetworzyć tych wszystkich uczuć i informacji.
W kryzysie w małżeństwie straciłem zaufanie do żony, przez znaleziony nagi film na jej telefonie.
Witam serdecznie, chciałbym poprosić o dodatkową radę i zadać jeszcze jedno pytanie na forum. Żona spędza większość wolnego czasu w grze online na telefonie - ma tam znajomych, czaty serwery itp. Jest to kość niezgody, bo mamy córkę i życie rodzinne, a w zasadzie mieliśmy... Żona mówiła mi, że jest to jej odskocznia od codziennych problemów w pracy oraz naszych relacji, jak się teraz okazuje. Ja to akceptowałem, trwa to już ponad rok czasu i oddalamy się od siebie coraz bardziej (cierpi na tym nasza córka) Dzień wcześniej odbyliśmy poważną rozmowę, że w naszym związku ( nie pierwszą), że nie dzieje się dobrze i powiedzieliśmy sobie co nas boli - żona powiedziała, że nie ma we mnie wsparcia, kiedy tego potrzebuje ( w domu wszystko było przeze mnie ogarnięte - opieka nad córką, sprzątanie, prasowanie, zakupy, pies - praktycznie wszystko, aby miała strefę komfortu - mówiłem, że sobie poradzi , starałem się jakoś pocieszyć - teraz powiedziała, że nie miała wsparcia psychicznego i że zwykłe "poradzisz sobie nie wystarczy" stwierdziła, że po ostatnim kryzysie w pracy na początku roku coś się w niej zmieniło.... i nie wie co dalej będzie). Ja widząc to zaproponowałem, aby ktoś z boku przyjrzał się naszej relacji, bo nie wyobrażam sobie rozpadu rodziny i powiedziałem o spotkaniu z psychologiem dla par... powiedziała, że się zastanowi, ale nie wie czy da się to naprawić. Ale ostatnio zachowanie żony zaniepokoiło mnie do tego stopnia, że postanowiłem sprawdzić jej telefon (do tej pory nie mieliśmy problemu, żeby się nimi wymieniać, np. żeby sobie przesłać zdjęcia z wspólnych chwil-żadnych blokad - pinów...) Sprawdziłem więc telefon i znalazłem jakieś zrzuty z czatów (zagranicznych) ze śladami flirtu, ale to nie wywarło na mnie większego wpływu, wiem jak to jest w sieci... znalazłem fotkę jakiegoś faceta to już wzbudziło mój niepokój, zszokowało mnie jednak nagranie gołych piersi żony sprzed miesiąca i zabawa nimi. Zamurowało mnie. Od razu założyłem, że to nie ja jestem adresatem tego nagrania. Poczułem się bardzo źle... Nie znalazłem żadnych dowodów, że zostało ono wysłane (brak sms-ów), ale mogło być przesłane na czatach w grze lub po prostu usunięta wiadomość. Tu pewności nie mam. Wytrzymałem 2 dni, ochłonąłem i jak córka była u koleżanki, zrobiłem małą prowokację pod pretekstem wymiany zdjęć z wcześniejszego wypadu. Od razu dostałem odmowę, a żona strasznie się zirytowała - ja zapytałem o co chodzi i czemu nie mogę - nie, bo nie chce, żebym grzebał w jej telefonie. Odpuściłem, ale zaraz wróciłem do rozmowy o terapii i o tym, że jak mamy to naprawić to musimy być ze sobą szczerzy bez względu na prawdę i zapytałem czy jest szczera. Potwierdziła. Powiedziałem, że skoro tak, to co mi powie na nagranie, które znalazłem w jej telefonie. (obawiałem się ataku) zapadła grobowa cisza, a wzrok żony utkwił w oknie. Pytałem dalej.. Czy wie jak ja się teraz czuję ? cisza... Dlaczego to zrobiła cisza... Czy wysłała komuś to nagranie.. po chwili powiedziała, że nie wysyłała. Poprosiłem, żeby spojrzała na mnie i zadałem ponownie to pytanie - odp. Nie wysyłała. Po czym wzrok w okno. Pytałem ponownie dlaczego to zrobiła - patrząc w okno mówiła, że nie wie dlaczego przyszedł jej taki pomysł do głowy, że CZEGOŚ POTRZEBOWAŁA, że seks w naszym związku ostatnio był fatalny, że tak jakby mi się nie chciało.. (zgadzam się fatalny, bo cały czas jest w telefonie, a jak coś proponowałem to były ciągłe odmowy, więc zacząłem odpuszczać) - powiedziałem jej to. Ale przeszła do tego, że to nie jest powodem tego co się dzieje, tylko ten wcześniejszy brak wsparcia. Powiedziałem Żonie, że straciłem przez to zaufanie do Niej i dałem czas na decyzję o terapii (poprosiłem, że jak zapytam ją za jakiś czas to nie powie mi jak teraz, że się narzucam i ją osaczam, tylko będę oczekiwał już jakiejś odpowiedzi). Natomiast teraz dla mnie pojawił się dodatkowy problem - zaufanie, czuję się oszukany. W głowie siedzi zdjęcie faceta, o którego nie zapytałem... Jutro 10 rocznica ślubu. Żona nie chce nigdzie wychodzić. A nawet jakby się zgodziła to o czym tu rozmawiać ? Czy zapytać o tego faceta ponownie i o nagranie i poprosić o szersze wyjaśnienie ? Mam obawę, że żona ma teraz czas na ułożenie sobie alibi i jej dalsze odp. nie będą szczere...? Dodatkowo na głowie niemal cały dom - dziecko i ciągle myślę o tym wszystkim co zobaczyłem, a żona po wszystkim jakby bez refleksji dalej wpatrzona w telefon, uśmiecha się do ekranu... Jestem w kropce...
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.