Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego odczuwam wątpliwości w związku przez komunikator, a na żywo jest inaczej?

Dzień dobry, Od pewnego czasu (ok. 2-3 tygodnie) rozważam zakończenie związku z moją dziewczyną. Jednak tylko, kiedy piszemy przez komunikator internetowy - kiedy widzimy się na żywo, to uczucie znika i niestety nie "zmusiłem" się jeszcze, żeby z nią o tym porozmawiać (w tym okresie widzieliśmy się 2 razy), m.in. dlatego, że u niej w domu nie było zbyt najlepiej, a jestem dla niej jedynym wsparciem w tej kwestii, więc nie chciałem jej "przytłaczać" też moimi problemami. Wiem, że najlepiej będzie po prostu z nią o tym porozmawiać, jednak interesuje mnie, dlaczego tak mam. Dlaczego jak jest obok mnie, to wszystko jest w porządku, a kiedy tylko jest kolejny dzień i nie ma jej obok zastanawiam się, czy to ma sens? Jesteśmy razem ok. 3 lat. Mieliśmy ostatnio dwa burzliwe miesiące (głównie przez stosunek jej rodziny do naszego związku). Moja dziewczyna ciągle pisze, że mnie kocha, kiedy ja mam takie mroczne myśli.

Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, jest bardzo częstą reakcją psychiki na przeciążenie. Taki rozdźwięk między tym, co czujemy na żywo, a tym, co na odległość, potrafi mocno dezorientować, ale ma swoje całkowicie logiczne, psychologiczne uzasadnienie. Myślę, że mógł Pan wejść w tryb „Ratownika”: Jest Pan dla niej jedynym wsparciem. Kiedy jesteście razem, Pana uwaga automatycznie skupia się na jej problemach. Żeby móc ją wspierać, chowa Pan własne zmęczenie i wątpliwości głęboko do kieszeni. Dopiero kiedy wraca Pan do siebie i zostaje sam, Pana własne, stłumione potrzeby i frustracje w końcu dochodzą do głosu. Wtedy pojawiają się myśli o rozstaniu.

Idąc dalej, jesteście razem 3 lata. Spotkanie na żywo uwalnia w mózgu hormony (np. oksytocynę), które na chwilę dają poczucie bezpieczeństwa i działają jak znieczulenie na stres z ostatnich burzliwych miesięcy. Kiedy jednak wraca Pan do domu, to znieczulenie przestaje działać i zderza się Pan ze swoim wyczerpaniem.

Co z tym zrobić? To, co czuje Pan na odległość jest równie prawdziwe jak to, co czuje Pan na żywo. Chronienie partnerki przed swoimi problemami wydaje się szlachetne, ale na dłuższą metę to bomba z opóźnionym zapłonem. Zdrowy związek musi pomieścić emocje obu stron.

Rozmowa o swoich wątpliwościach będzie trudna, ale bez podzielenia się tym ciężarem, Pana frustracja będzie tylko rosnąć. Warto dać Wam obojgu szansę na to, by sprawdzić, czy ona potrafi być wsparciem również dla Pana.

 

Wszystkiego dobrego i powodzenia w rozmowie

Tomasz Pastok

Centrum Wsparcia Mentaly

Usunięty Ośrodek

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Otremba

Julia Otremba

To, co Pan opisuje, jest dość częstym doświadczeniem w relacjach długotrwałych, szczególnie po okresie napięcia. Kiedy jesteście razem, działa bezpośrednia bliskość – kontakt wzrokowy, dotyk, wspólne przeżywanie chwili – co naturalnie uruchamia poczucie więzi i redukuje wątpliwości. Gdy zostaje Pan sam, przestrzeń wypełniają myśli, analiza, czasem nierozwiązane konflikty z ostatnich miesięcy i wtedy pojawia się pytanie „czy to ma sens”. To nie musi oznaczać braku uczuć, raczej może wskazywać na ambiwalencję – jednoczesną potrzebę bycia blisko i potrzebę dystansu, zwłaszcza jeśli relacja była pod presją jej rodziny, a Pan czuje się odpowiedzialny za bycie dla niej wsparciem. Warto przyjrzeć się temu, czy wątpliwości dotyczą samej relacji i zgodności między Wami, czy raczej zmęczenia sytuacją i poczucia ciężaru. Fakt, że nie chce jej Pan „dokładać” problemów, pokazuje troskę, ale jednocześnie może prowadzić do tłumienia własnych uczuć. Rozmowa nie musi być od razu decyzją o rozstaniu – może być podzieleniem się tym, że przechodzi Pan przez okres niepewności. Czasem dopiero wypowiedzenie ambiwalencji na głos pozwala zrozumieć, czy to sygnał końca relacji, czy etap, który można wspólnie przepracować.

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

To, co Pan opisuje, bardzo pasuje do sytuacji człowieka rozdartego między dwoma doświadczeniami: kiedy ona jest obok, ciało i serce „pamiętają”, że jest bliska, a kiedy zostaje Pan sam, wracają zmęczenie, wątpliwości, ciężar konfliktów z jej rodziną i bycia „jedynym wsparciem”. W tak długim, obciążonym zewnętrznymi trudnościami związku to nie jest nic niezwykłego ani dowód, że jest Pan nieszczery – raczej sygnał, że przez ostatnie miesiące było po prostu bardzo trudno.  

Może być też tak, że na żywo bardziej skupia się Pan na jej potrzebach i ochronie przed kolejnym ciosem, a dopiero w samotności odzywa się Pana własna część, która pyta: „a co ze mną, czego *ja* chcę?”. Warto dać sobie chwilę na poukładanie: jak miałby wyglądać związek, w którym na co dzień czuje się Pan spokojniej i mniej rozdarty, po czym poznałby Pan, że idzie w kierunku takiego życia. To, że Pan te pytania w ogóle zadaje, jest już początkiem zmiany, a nie oznaką, że wszystko jest stracone.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

W Pana wiadomości nie słyszę chłodu ani braku uczuć, raczej napięcie między sercem a głową. Na żywo jest bliskość, ciepło, więź. W samotności pojawia się analiza, zmęczenie, pytanie „czy to ma sens?”. Zatrzymałabym się przy kilku kwestiach:

Czy kiedy jesteście razem, jest Pan partnerem czy bardziej opiekunem i wsparciem?

Gdyby sytuacja w jej domu była stabilna, czy Pana wątpliwości byłyby mniejsze?

Czy bardziej boi się Pan utraty relacji, czy życia w relacji, która nie do końca Pana satysfakcjonuje?

Uważam, że to, że nie chce Pan jej „dokładać problemów”, brzmi szlachetnie, ale związek to przestrzeń na emocje obu stron. Jeśli swoje wątpliwości trzyma Pan tylko dla siebie, one będą wracać ze zdwojoną siłą, zwłaszcza w ciszy.

Może to nie jest jeszcze pytanie „czy się rozstać”, ale „czy potrafimy rozmawiać o tym, co trudne?”. Czasem ambiwalencja nie oznacza końca miłości, tylko sygnalizuje, że coś w relacji wymaga nazwania.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

To, co Pan opisuje, to częsty mechanizm, w którym fizyczna obecność partnerki aktywuje układ przywiązania i poczucie bliskości, co chwilowo wycisza wątpliwości. Jednak w chwilach rozłąki, gdy zostaje Pan sam z telefonem, do głosu dochodzi racjonalna analiza ostatnich trudnych miesięcy oraz lęk o przyszłość relacji w kontekście problemów z jej rodziną. Warto zastanowić się, czy fakt, że jest Pan dla niej jedynym wsparciem, nie wywołuje w Panu podświadomego poczucia winy, które na żywo zamraża Pana prawdziwe potrzeby, by jej nie ranić. Bycie z kimś głównie z poczucia odpowiedzialności za jego stan psychiczny jest na dłuższą metę wyczerpujące dla obu stron. Sugeruję, aby zamiast nagłej decyzji o rozstaniu, spróbował Pan najpierw porozmawiać o tym, jak Pan się czuje z obecną sytuacją rodzinną i jak bardzo to wpływa na Pana postrzeganie Waszej wspólnej przyszłości.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,
z tego, co Pan opisuje, widać wyraźny rozdźwięk między tym, co Pan czuje, kiedy jest Pan z dziewczyną na żywo, a tym, co pojawia się w myślach podczas rozmów przez komunikator. Ciekawe jest też to, że choć jest Pan w związku od 3 lat, nie potrafi Pan jasno określić przyczyny myśli o zerwaniu. To może być sygnał, że pod powierzchnią kryją się jakieś emocje lub lęki, które warto przeanalizować.

 

Kilka pytań, które mogą pomóc Panu się nad tym zastanowić:

- jest Pan w relacji od 3 lat - czy jest coś co się nagle zmieniło między Państwem, że pojawiły się myśli o zerwaniu? Czy chodzi o te ostatnie burzliwe 2 miesiące, czy o coś innego? 

- czy są jakieś potrzeby lub oczekiwania, które w związku pozostają niezaspokojone, a które łatwiej zauważyć, kiedy jesteście osobno? Czy próbował Pan o tym rozmawiać z partnerką? 

- jakie są różnice w Pana odczuciach, kiedy jest Pan obok partnerki, a kiedy myśli Pan o związku w samotności? czy np. czuje się Pan w obecności partnerki na tyle dobrze, że myśli odchodzą?

- jakie Pan ma uczucia względem partnerki? pisze Pan, że ona Pana kocha, a Pan?

 

Zastanowienie się nad tymi pytaniami może pomóc Panu zrozumieć, co stoi za myślami o zerwaniu i czy rzeczywiście dotyczą związku jako całości, czy może jakiegoś konkretnego lęku lub napięcia związanego z określonymi sytuacjami. Nie chodzi o szybkie decyzje, tylko o to, żeby lepiej poznać własne emocje i potrzeby. W każdej relacji bywają trudne momenty i to jest normalne. Kluczem jest nauczenie się ich wspólnego rozwiązywania, co może czase, przerażać i powodować mechanizmy ucieczkowe. Warto się przyjrzeć jak to jest u Pana i w tym najlepiej pomoże konsultacja ze specjalistą. Jeśli związek był dobry, może warto, zanim podejmie Pan decyzję o zerwaniu, przeanalizować co faktycznie stoi za takim pomysłem.

 

Pozdrawiam serdecznie

Iwona Chrzanowska

Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

to, co pan opisuje, może wskazywać na wewnętrzne napięcie pomiędzy potrzebą bliskości a potrzebą dystansu. W bezpośrednim kontakcie z partnerką uruchamiają się uczucia przywiązania i odpowiedzialności, które mogą chwilowo „uspokajać” wątpliwości. Natomiast gdy zostaje pan sam, może pojawiać się przestrzeń na inne emocje. Na przykład zmęczenie konfliktem, ambiwalencja wobec związku czy trudne uczucia związane z presją sytuacji rodzinnej partnerki, więc to co w kontakcie nie zawsze jest wyrażane. Tego rodzaju wahania nie są rzadkie w dłuższych relacjach, a szczególnie po okresie napięć.
Być może doświadcza pan pewnej ambiwalencji, czyli jednoczesnej potrzeby bycia blisko i odsunięcia się. Czasami takie przeżycia wiążą się nie tylko z aktualną sytuacją w związku, ale także z wcześniejszymi doświadczeniami w relacjach oraz sposobem radzenia sobie z odpowiedzialnością za drugą osobę czy z poczuciem, że dobrostan i uczucia drugiej osoby są ponad nasz własny.
Jeżeli te wątpliwości powracają i są dla pana źródłem napięcia lub cierpienia to warto rozważyć rozmowę z psychoterapeutą. 

 

Wszystkiego dobrego,

Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, jest zrozumiałe i zdarza się w relacjach częściej, niż się wydaje. Kiedy jesteście razem, obecność drugiej osoby, bliskość i kontakt emocjonalny mogą sprawiać, że łatwiej poczuć więź i spokój. Natomiast w momentach rozłąki pojawia się więcej przestrzeni na myśli, analizowanie i wracanie do trudniejszych doświadczeń z ostatniego czasu.

To, że wątpliwości pojawiają się właśnie wtedy, nie musi oznaczać braku uczuć. Często jest to sygnał, że coś w relacji wymaga większego zrozumienia albo że w Panu pojawia się napięcie, które w ciszy i dystansie staje się bardziej słyszalne.

Widać też, że jest Pan uważny na sytuację partnerki i nie chce jej dodatkowo obciążać. Jednocześnie Pana przeżycia są równie ważne i zasługują na zauważenie.

Może być pomocne spokojne przyjrzenie się temu, co dokładnie Pan czuje w tych momentach, kiedy pojawiają się wątpliwości, bez oceniania siebie i bez pośpiechu w wyciąganiu wniosków.

Z uważnością,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Brak bliskości w małżeństwie: jak rozwiązać problemy z komunikacją i intymnością?

Dzień dobry. Bardzo proszę o pomoc/radę,bo wiem,że sama sobie nie poradzę. Jestem z mężem już 13 lat po ślubie (z czego 4lata byliśmy razem przed) mamy dwójkę dzieci. Było między nami naprawdę super, ale obowiązki, brak czasu dla siebie dwoje... Córki już są starsze, ale jednak młodsza (9lat) wszystko przeżywa (chodzimy do psychologa) czasem chce spać ze mną. I tu jest problem brak bliskości z mężem. Od jakiego czasu oddaliliśmy się od siebie, brak rozmów, czułości uciekanie w kąt. Próbowałam rozmową..kiedy pojawiło się brak bliskości (seksu) wiedziałam, że coś jest nie tak 🙂‍↕️ przez przysiek znalazł sztuczną pochwę strasznie mnie to zabolało, ale nie krytykowałam powiedziałam, że to boli. On się tłumaczył, że mu głupio.. (ale wola to niż zdradę) powiedziałam, że mi tez bardzo tego brakuje, ale nie dam rady aż córka nie zaśnie (22-23) chodź idziemy spać o 20:30 mąż już wtedy śpi. Ostatnio był dziwny spał w salonie, więc sprawdziłam telefon... I zobaczyłam, że szukał "nocnego klubu" on o tym nie wiem.. później historia została usunięta. 😭Boli to bo ja też mam potrzeby. Nie chce go kontrolować ani nic podobnego, ale po tym incydencie jakoś moje zaufanie spadło tym bardziej, że próbuje rozmowach z nim, ale on ciągle uśpij wcześniej dzieci...

Ja chcę się rozstać, a mąż twierdzi, że on nigdzie się nie wyprowadzi, że się dla mnie poświęcił.
Jestem z mężem 10 lat po ślubie. Mamy dwóch synów. W naszym małżeństwie układało się różnie, nie kłóciliśmy się głośno, ale w zamian za to milczeliśmy, w ostatnich latach częściej i dłużej (nawet dwa miesiące). Ok. pół roku temu straciłam już cierpliwość (zwykle po takich okresach milczenia mąż przyznawał się do winy tłumacząc, że potrzebował czasu na przemyślenia). Uznałam, że nie mogę tak żyć. Mimo, że mąż jest bardzo dobrym, pracowitym i odpowiedzialnym człowiekiem, nie dogadujemy się w wielu kwestiach, a brak komunikacji jest już rażący. Jesteśmy już po kilku wizytach u psychologa, dzieci również rozpoczynają terapię, bo odbija się sytuacja na nich. Ja, niestety, nie widzę przyszłości tego związku, mówię mu otwarcie, że nie kocham go już, że nie jestem szczęśliwa, a mąż idzie w zaparte, że nie wyprowadzi się z domu, bo rodzina jest dla niego najważniejsza, że wszystko da się odbudować, tylko trzeba czasu. Dodam, że to człowiek o cechach osobowości narcystycznej, z zewnątrz idealny. Nie wiem, co robić. Chcę małżeństwo zakończyć, ale nie trafiają do niego żadne argumenty. Nawet taki, że zakochałam się w innym mężczyźnie. Słyszę tylko, że niszczę rodzinę, że on się dla mnie poświęcił, że beze mnie nie istnieje. Tymczasem oboje męczymy się tą sytuacją, ja nie potrafię znieść jego obecności. Mąż znalazł psychologa, który utwierdza go w przekonaniu, że dobrze robi, walcząc o rodzinę. Co robić w takiej sytuacji , gdzie mąż, niezależnie od sytuacji, rozstać się nie chce.
Mój chłopak oświadczył, że jest gejem.
Mój chłopak oświadczył, że jest gejem. Jesteśmy razem dwa lata. Nigdy nie było między nami jakoś świetnie jeżeli chodzi o sferę łóżkową. Nigdy nie uprawialiśmy seksu. Myślałam, że to wynika z naszego braku doświadczenia. Powiedział mi to pod wpływem alkoholu. Początkowo wzięłam to za żart, bo po prostu się tego nie spodziewałam, ale następnego dnia potwierdził swoje słowa. Zaproponował mi przyjaźń. Jestem w rozsypce. Wiem, że dla niego to wyznanie też nie było proste. Musiało go to kosztować wiele odwagi i nerwów. Mimo tego czuje się wykorzystana -spędziliśmy wiele pięknych chwil razem i nie wyobrażam sobie, że mógłby nagle stać się tylko moim kolegą. Bardzo go pokochałam. Dostawałam od niego wiele pięknych prezentów, wierszy, kwiatów. Zastanawiam się, na ile to wszystko było dawane szczerze... nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją. Nie chce bez niego żyć. Nie potrafię. Nigdy kogoś tak bardzo nie pokochałam, nigdy nie czułam się przy kimś tak dobrze i bezpiecznie. Po prostu obdarzyłam go najszczerszym uczuciem. Nie mam pojęcia co teraz ze sobą zrobić. Zaakceptować jego prośbę przyjaźni, czy nie? Jestem osobą wysoko wrażliwą, od kilku dni nie robię nic innego, tylko płaczę. Pojawiają się u mnie najgorsze myśli i scenariusze. Chciałabym usnąć i się nie budzić. Mam wrażenie, że nikogo już nigdy nie pokocham, ani nikt nie pokocha mnie, tak ja jego.
Mama wrażenie, że nie potrafię kompletnie rozmawiać z ludźmi. Wyłączam się, stresuję, nie jestem w stanie ciągnąć rozmowy. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi.
Nie dam rady poznać nowych osób, boję się do kogoś zagadać, komuś odpowiedzieć. Chcę móc z kimś porozmawiać na jakieś tematy, spędzać czas. Osoby, z którymi obecnie mam kontakt, czyli 2 według mnie, nie wiem czy dobrze odczytuję, ale mają gdzieś moją osobę, narzucam się im. W towarzystwie więcej niż 1 osoby nie umiem z nikim rozmawiać, nie wiem nawet z kim, czuję się odepchnięta, nie wiem jak się wtedy zachować, bo każdy ma swoje tematy, a ja nawet nie mam pojęcia jak uczestniczyć w rozmowie. Potrafię również mieć po pół godzinie, czasem dłuższym czasie momenty, że się wyłączam, nie dam rady słuchać, orientować się co się dzieje dookoła wokół mnie, za dużo bodźców dociera do mnie, przez co czuję się otumaniona, dodatkowo lekkie problemy ze słuchem nie pozwalają wychwycić wszystkich słów, które ktoś do mnie kieruje i proszę nawet kilkukrotnie kogoś, by powtórzył co mówił, przez co mam wrażenie, że to kogoś wyprowadza z równowagi.
Czemu boję się, że druga połówka mnie opuści mimo mocnej więzi?
Czemu boję się, że druga połówka mnie opuści mimo mocnej więzi?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.