Left ArrowWstecz

Dlaczego odczuwam wątpliwości w związku przez komunikator, a na żywo jest inaczej?

Dzień dobry, Od pewnego czasu (ok. 2-3 tygodnie) rozważam zakończenie związku z moją dziewczyną. Jednak tylko, kiedy piszemy przez komunikator internetowy - kiedy widzimy się na żywo, to uczucie znika i niestety nie "zmusiłem" się jeszcze, żeby z nią o tym porozmawiać (w tym okresie widzieliśmy się 2 razy), m.in. dlatego, że u niej w domu nie było zbyt najlepiej, a jestem dla niej jedynym wsparciem w tej kwestii, więc nie chciałem jej "przytłaczać" też moimi problemami. Wiem, że najlepiej będzie po prostu z nią o tym porozmawiać, jednak interesuje mnie, dlaczego tak mam. Dlaczego jak jest obok mnie, to wszystko jest w porządku, a kiedy tylko jest kolejny dzień i nie ma jej obok zastanawiam się, czy to ma sens? Jesteśmy razem ok. 3 lat. Mieliśmy ostatnio dwa burzliwe miesiące (głównie przez stosunek jej rodziny do naszego związku). Moja dziewczyna ciągle pisze, że mnie kocha, kiedy ja mam takie mroczne myśli.

User Forum

NN

3 miesiące temu
Centrum Wsparcia Mentaly

Centrum Wsparcia Mentaly

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, jest bardzo częstą reakcją psychiki na przeciążenie. Taki rozdźwięk między tym, co czujemy na żywo, a tym, co na odległość, potrafi mocno dezorientować, ale ma swoje całkowicie logiczne, psychologiczne uzasadnienie. Myślę, że mógł Pan wejść w tryb „Ratownika”: Jest Pan dla niej jedynym wsparciem. Kiedy jesteście razem, Pana uwaga automatycznie skupia się na jej problemach. Żeby móc ją wspierać, chowa Pan własne zmęczenie i wątpliwości głęboko do kieszeni. Dopiero kiedy wraca Pan do siebie i zostaje sam, Pana własne, stłumione potrzeby i frustracje w końcu dochodzą do głosu. Wtedy pojawiają się myśli o rozstaniu.

Idąc dalej, jesteście razem 3 lata. Spotkanie na żywo uwalnia w mózgu hormony (np. oksytocynę), które na chwilę dają poczucie bezpieczeństwa i działają jak znieczulenie na stres z ostatnich burzliwych miesięcy. Kiedy jednak wraca Pan do domu, to znieczulenie przestaje działać i zderza się Pan ze swoim wyczerpaniem.

Co z tym zrobić? To, co czuje Pan na odległość jest równie prawdziwe jak to, co czuje Pan na żywo. Chronienie partnerki przed swoimi problemami wydaje się szlachetne, ale na dłuższą metę to bomba z opóźnionym zapłonem. Zdrowy związek musi pomieścić emocje obu stron.

Rozmowa o swoich wątpliwościach będzie trudna, ale bez podzielenia się tym ciężarem, Pana frustracja będzie tylko rosnąć. Warto dać Wam obojgu szansę na to, by sprawdzić, czy ona potrafi być wsparciem również dla Pana.

 

Wszystkiego dobrego i powodzenia w rozmowie

Tomasz Pastok

Centrum Wsparcia Mentaly

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Otremba

Julia Otremba

To, co Pan opisuje, jest dość częstym doświadczeniem w relacjach długotrwałych, szczególnie po okresie napięcia. Kiedy jesteście razem, działa bezpośrednia bliskość – kontakt wzrokowy, dotyk, wspólne przeżywanie chwili – co naturalnie uruchamia poczucie więzi i redukuje wątpliwości. Gdy zostaje Pan sam, przestrzeń wypełniają myśli, analiza, czasem nierozwiązane konflikty z ostatnich miesięcy i wtedy pojawia się pytanie „czy to ma sens”. To nie musi oznaczać braku uczuć, raczej może wskazywać na ambiwalencję – jednoczesną potrzebę bycia blisko i potrzebę dystansu, zwłaszcza jeśli relacja była pod presją jej rodziny, a Pan czuje się odpowiedzialny za bycie dla niej wsparciem. Warto przyjrzeć się temu, czy wątpliwości dotyczą samej relacji i zgodności między Wami, czy raczej zmęczenia sytuacją i poczucia ciężaru. Fakt, że nie chce jej Pan „dokładać” problemów, pokazuje troskę, ale jednocześnie może prowadzić do tłumienia własnych uczuć. Rozmowa nie musi być od razu decyzją o rozstaniu – może być podzieleniem się tym, że przechodzi Pan przez okres niepewności. Czasem dopiero wypowiedzenie ambiwalencji na głos pozwala zrozumieć, czy to sygnał końca relacji, czy etap, który można wspólnie przepracować.

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

To, co Pan opisuje, bardzo pasuje do sytuacji człowieka rozdartego między dwoma doświadczeniami: kiedy ona jest obok, ciało i serce „pamiętają”, że jest bliska, a kiedy zostaje Pan sam, wracają zmęczenie, wątpliwości, ciężar konfliktów z jej rodziną i bycia „jedynym wsparciem”. W tak długim, obciążonym zewnętrznymi trudnościami związku to nie jest nic niezwykłego ani dowód, że jest Pan nieszczery – raczej sygnał, że przez ostatnie miesiące było po prostu bardzo trudno.  

Może być też tak, że na żywo bardziej skupia się Pan na jej potrzebach i ochronie przed kolejnym ciosem, a dopiero w samotności odzywa się Pana własna część, która pyta: „a co ze mną, czego *ja* chcę?”. Warto dać sobie chwilę na poukładanie: jak miałby wyglądać związek, w którym na co dzień czuje się Pan spokojniej i mniej rozdarty, po czym poznałby Pan, że idzie w kierunku takiego życia. To, że Pan te pytania w ogóle zadaje, jest już początkiem zmiany, a nie oznaką, że wszystko jest stracone.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

W Pana wiadomości nie słyszę chłodu ani braku uczuć, raczej napięcie między sercem a głową. Na żywo jest bliskość, ciepło, więź. W samotności pojawia się analiza, zmęczenie, pytanie „czy to ma sens?”. Zatrzymałabym się przy kilku kwestiach:

Czy kiedy jesteście razem, jest Pan partnerem czy bardziej opiekunem i wsparciem?

Gdyby sytuacja w jej domu była stabilna, czy Pana wątpliwości byłyby mniejsze?

Czy bardziej boi się Pan utraty relacji, czy życia w relacji, która nie do końca Pana satysfakcjonuje?

Uważam, że to, że nie chce Pan jej „dokładać problemów”, brzmi szlachetnie, ale związek to przestrzeń na emocje obu stron. Jeśli swoje wątpliwości trzyma Pan tylko dla siebie, one będą wracać ze zdwojoną siłą, zwłaszcza w ciszy.

Może to nie jest jeszcze pytanie „czy się rozstać”, ale „czy potrafimy rozmawiać o tym, co trudne?”. Czasem ambiwalencja nie oznacza końca miłości, tylko sygnalizuje, że coś w relacji wymaga nazwania.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

To, co Pan opisuje, to częsty mechanizm, w którym fizyczna obecność partnerki aktywuje układ przywiązania i poczucie bliskości, co chwilowo wycisza wątpliwości. Jednak w chwilach rozłąki, gdy zostaje Pan sam z telefonem, do głosu dochodzi racjonalna analiza ostatnich trudnych miesięcy oraz lęk o przyszłość relacji w kontekście problemów z jej rodziną. Warto zastanowić się, czy fakt, że jest Pan dla niej jedynym wsparciem, nie wywołuje w Panu podświadomego poczucia winy, które na żywo zamraża Pana prawdziwe potrzeby, by jej nie ranić. Bycie z kimś głównie z poczucia odpowiedzialności za jego stan psychiczny jest na dłuższą metę wyczerpujące dla obu stron. Sugeruję, aby zamiast nagłej decyzji o rozstaniu, spróbował Pan najpierw porozmawiać o tym, jak Pan się czuje z obecną sytuacją rodzinną i jak bardzo to wpływa na Pana postrzeganie Waszej wspólnej przyszłości.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,
z tego, co Pan opisuje, widać wyraźny rozdźwięk między tym, co Pan czuje, kiedy jest Pan z dziewczyną na żywo, a tym, co pojawia się w myślach podczas rozmów przez komunikator. Ciekawe jest też to, że choć jest Pan w związku od 3 lat, nie potrafi Pan jasno określić przyczyny myśli o zerwaniu. To może być sygnał, że pod powierzchnią kryją się jakieś emocje lub lęki, które warto przeanalizować.

 

Kilka pytań, które mogą pomóc Panu się nad tym zastanowić:

- jest Pan w relacji od 3 lat - czy jest coś co się nagle zmieniło między Państwem, że pojawiły się myśli o zerwaniu? Czy chodzi o te ostatnie burzliwe 2 miesiące, czy o coś innego? 

- czy są jakieś potrzeby lub oczekiwania, które w związku pozostają niezaspokojone, a które łatwiej zauważyć, kiedy jesteście osobno? Czy próbował Pan o tym rozmawiać z partnerką? 

- jakie są różnice w Pana odczuciach, kiedy jest Pan obok partnerki, a kiedy myśli Pan o związku w samotności? czy np. czuje się Pan w obecności partnerki na tyle dobrze, że myśli odchodzą?

- jakie Pan ma uczucia względem partnerki? pisze Pan, że ona Pana kocha, a Pan?

 

Zastanowienie się nad tymi pytaniami może pomóc Panu zrozumieć, co stoi za myślami o zerwaniu i czy rzeczywiście dotyczą związku jako całości, czy może jakiegoś konkretnego lęku lub napięcia związanego z określonymi sytuacjami. Nie chodzi o szybkie decyzje, tylko o to, żeby lepiej poznać własne emocje i potrzeby. W każdej relacji bywają trudne momenty i to jest normalne. Kluczem jest nauczenie się ich wspólnego rozwiązywania, co może czase, przerażać i powodować mechanizmy ucieczkowe. Warto się przyjrzeć jak to jest u Pana i w tym najlepiej pomoże konsultacja ze specjalistą. Jeśli związek był dobry, może warto, zanim podejmie Pan decyzję o zerwaniu, przeanalizować co faktycznie stoi za takim pomysłem.

 

Pozdrawiam serdecznie

Iwona Chrzanowska

3 miesiące temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

to, co pan opisuje, może wskazywać na wewnętrzne napięcie pomiędzy potrzebą bliskości a potrzebą dystansu. W bezpośrednim kontakcie z partnerką uruchamiają się uczucia przywiązania i odpowiedzialności, które mogą chwilowo „uspokajać” wątpliwości. Natomiast gdy zostaje pan sam, może pojawiać się przestrzeń na inne emocje. Na przykład zmęczenie konfliktem, ambiwalencja wobec związku czy trudne uczucia związane z presją sytuacji rodzinnej partnerki, więc to co w kontakcie nie zawsze jest wyrażane. Tego rodzaju wahania nie są rzadkie w dłuższych relacjach, a szczególnie po okresie napięć.
Być może doświadcza pan pewnej ambiwalencji, czyli jednoczesnej potrzeby bycia blisko i odsunięcia się. Czasami takie przeżycia wiążą się nie tylko z aktualną sytuacją w związku, ale także z wcześniejszymi doświadczeniami w relacjach oraz sposobem radzenia sobie z odpowiedzialnością za drugą osobę czy z poczuciem, że dobrostan i uczucia drugiej osoby są ponad nasz własny.
Jeżeli te wątpliwości powracają i są dla pana źródłem napięcia lub cierpienia to warto rozważyć rozmowę z psychoterapeutą. 

 

Wszystkiego dobrego,

Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

3 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, jest zrozumiałe i zdarza się w relacjach częściej, niż się wydaje. Kiedy jesteście razem, obecność drugiej osoby, bliskość i kontakt emocjonalny mogą sprawiać, że łatwiej poczuć więź i spokój. Natomiast w momentach rozłąki pojawia się więcej przestrzeni na myśli, analizowanie i wracanie do trudniejszych doświadczeń z ostatniego czasu.

To, że wątpliwości pojawiają się właśnie wtedy, nie musi oznaczać braku uczuć. Często jest to sygnał, że coś w relacji wymaga większego zrozumienia albo że w Panu pojawia się napięcie, które w ciszy i dystansie staje się bardziej słyszalne.

Widać też, że jest Pan uważny na sytuację partnerki i nie chce jej dodatkowo obciążać. Jednocześnie Pana przeżycia są równie ważne i zasługują na zauważenie.

Może być pomocne spokojne przyjrzenie się temu, co dokładnie Pan czuje w tych momentach, kiedy pojawiają się wątpliwości, bez oceniania siebie i bez pośpiechu w wyciąganiu wniosków.

Z uważnością,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Humor innych ma silny wpływ na mój nastrój i ostrożne zachowania, chciałabym móc się nie przejmować.
Dzień dobry. Nurtuje mnie kwestia wpływu nastroju innych osób na mój humor. Wśród moich znajomych, gdy ktoś z nich ma zły humor i daje to odczuć innym (złośliwy sarkazm, wychodzenie w trakcie rozmowy bez uprzedzenia, itd.), to od razu wpływa to na mnie, choć wiem, że nie miałam wpływu na powód tego (relacje z innymi, problemy rodzinne itp.). Wtedy obawiam się cokolwiek powiedzieć, bo nie chcę jeszcze bardziej pogorszyć komuś nastroju ani żebym dostała rykoszetem, np. nakrzyczeniem (i tak, już kiedyś tak było). Wtedy przytłacza mnie obecność tej osoby, mi też obniża się humor i gorzej skupiam się na obowiązkach. Nie mam możliwości, aby w jakiś sposób odciąć się od tych osób chociażby na kilka godzin. W jaki sposób mogę nie przejmować się w takim czasie innymi i nie brać do siebie rzeczy, które tak naprawdę mnie nie dotyczą? Rozmowy nawet nie wchodzą w grę.
Partner lubi przekraczać moje granice, manipuluje, żeby wzbudzić moją zazdrość. Nie przyznaje się też do zdrad emocjonalnych, które są czarno na białym.
Witam, chciałam zapytać, a właściwie poznać Państwa zdanie na temat, który niżej opiszę. Otóż nie tak dawno temu nakryłam kolejny raz partnera(57lat) na kłamstwie przedstawiając mu na to dowody potwierdzające jego kłamstwo, jednak on nadal brnął w to samo tłumacząc się, wmawiając mi nielogiczne tłumaczenia przy tym podnosząc głos. Taka sytuację miałam 3 tyg temu z moim partnerem - sytuacja dotyczyła jego konta na portalu randkowym, które skutecznie przede mną ukrywał. Gdy pokazałam mu wszystko czarne na białym zaczął się wypierać. Twierdził, że jedna i druga strona, na której często przebywa, są ze sobą połączone. Guzik prawda, sprawdziłam to, a dowody jego kłamstwa postawiłam mu między oczy. Dodam, że to nie jest jego pierwsze kłamstwo. Takich sytuacji miałam dość dużo i za każdym razem na moje niewygodne dla niego pytanie podnosił głos i snuł jakieś chore bajeczki, które nie trzymały się niczego . Jego podniesiony ton świadczył tylko o tym, że jednak chciał coś ukryć . Partner jest osobą, który przejawia cechy narcystyczne, jednak nie jest to osoba czysto narcystyczna, jednak nie ukrywam, że lubi wzbudzać we mnie zazdrość poprzez manipulacje. Wiele razy wspominałam mu o moich granicach i on doskonale je zna. Jednak przez ostatni czas mam wrażenie, że świadomie je łamie robiąc mi po złości. Celowo wspomina o innych kobietach, komentuje je w mojej obecności. 3 lata temu podrywał na portalu społecznościowym młode dziewczęta 18 letnie. O tym też mu wspomniałam to stwierdził ,że chciał tym zrobić na złość swoim znajomym przez dodawanie ty dziewcząt do grona znajomych. Przeprosił, ale 3 lata później sytuacja powtórzyła się, ale na portalu randkowym, o którym wspomniałam w opisanej sytuacji. Przez ostatnie jego kłamstwa i kłamstwo , które dotyczyło portalu randkowego, na którym ma założone konto, jak i wiele innych tego typu kłamstw, straciłam poczucie bezpieczeństwa i zaufanie względem niego, nawet stałam się totalnie zdystansowana emocjonalnie . Boje się ponownie zaufać w obawie ,że zostanę ponownie skrzywdzona. Rozmowy nie dają żadnego efektu, ponieważ jakiś czas odkrywam o nim coś nowego, głównie chodzi o zdrady emocjonalne, na razie nie fizyczne dotyczące innych kobiet. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że on nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Jakakolwiek terapia nie wchodzi w grę. Na obecną chwilę staram się skupić na dziecku i sobie i tylko to mnie teraz interesuje. Chciałam jednak poznać Państwa zdanie na opisana wyżej sytuację. Pozdrawiam serdecznie
Córka męża zaczęła zapraszać do naszego domu swoją koleżankę. Koleżanką jest była partnerka męża. Mój mąż nie chce nic z tym zrobić.
Witam, 7 lat temu poznałam mojego męża. Gdy zaczęliśmy się spotykać on kończył „spotkania” z dziewczyną o 23 lata od niego młodszą. Po ślubie wprowadziłam się do męża a po 5 latach wprowadziła się do nas jego córka z pierwszego małżeństwa. Do córki zaczęła przychodzić jej koleżanka i wszystko byłoby ok, gdyby to nie była tamta młodsza dziewczyna. Nie mogę znieść jej uśmieszków do mnie i samego faktu, że jest u nas w domu. Prosiłam męża, żeby porozmawiał z córką delikatnie, bo ja naprawdę nie chcę widzieć tej dziewczyny w domu. Mój mąż twierdzi, że jego córka będzie spotykała się z kim chce i nie chce uszanować mojej prośby. Co powinnam zrobić? Czy to ze mną jest coś nie tak?
Jak uratować 36-letnie małżeństwo, gdy mąż twierdzi, że już nie kocha - poradnik bez terapii par
Jak uratować małżeństwo po 36 latach gdy mąż twierdzi że już mnie nie kocha Jestem z mężem już 36 lat razem. Trzy miesiące temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha. Jego miłość przez te wszystkie lata była ogromna, to ja byłam bardziej zdystansowana, nie przytulałam się lub robiłam to rzadko. Miłość do męża wyrażałam bardziej w codziennych pracach domowych. Mąż twierdzi, że przez moje działanie myślał, że go nie kocham. Bał się powiedzieć mi wcześniej, że traci uczucia. Cały czas płacze, że poniósł klęskę w naszej relacji. Co mam robić? On nie wierzy w terapię. Chcemy ratować ten związek, niestety terapia par odpada...Oboje czujemy się samotni. Mąż niestety źle reaguje na próby zbliżenia typu głaskanie ,przytulić chce się ale tylko na moment. Niestety myśli że ja udaję i robię to z przymusu żeby go przekonać do swojej miłości. Oboje potrzebujemy bliskości ale on noe może się przełamać. Śpimy osobno ,mąż twierdzi że w tej sytuacji tak będzie najlepiej.Czujemy się samotni będąc ranem. Teraz jedziemy na wakacje do Rzymu, później zaplanowaliśmy tydzień wyjazdu w Polsce ,każde z nas osobno. Co robić?Jakieś sugestie? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Codzienne oglądanie porno przez partnera i wpływ na związek
Problem jest taki, że moj partner oglada porno,nie od czasu do czasu ale codziennie, najgorsze że ukrywa to w historii, ale mam sposoby by sobie sprawdzić.Najgorsze to jest to że np dzisiaj wróciłam do domu po kosmetyczce i chciałam uprawiać seks on odmówił twierdząc że nie ma ochoty,gdy sprawdziłam tel oczywiście bylo kilkanaście stron porno,czyli woli ekran odemnie, przeraża mnie to. Kilka dni temu była rozmowa o tym zeby nie oglądał stwierdził że nie będzie bo mu na mnie zależy, niestety kłamie i mnie oszukuje bo nadal to robi i zastępuje bliskość ze mną pornosami. To bardzo mnie przytłacza, czuje wstręt i obrzydzenie, nawet potrafi włączyć porno po seksie jak juz jest to jest ohydne. Kiedy wiem że zostaje sam w domu czy jest np w pracy to wiem że ogląda, cholernie to mnie boli i to że kłamie, niechce takiego czegoś.kocham go ,jest nam bardzo dobrze razem,wspólne hobby i zainteresowania, wspólne mieszkanie itd,dlaczego on mnie rani, nie lubi o tym rozmawiać to wiem, reaguje złością, na dodatek często się "smyra" po nim tak o w ciągu dnia,nawet przy mnie,myślę że tego nie kontroluje....czuje ze on nie przestanie, a myśl że musze sprawdzić jest tak mocna że to robię,niewiem co mam robić czy cos wogole robić czy odejść, niechce żyć z facetem który woli ekran odemnie
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.