Usunięty Ośrodek
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, jest bardzo częstą reakcją psychiki na przeciążenie. Taki rozdźwięk między tym, co czujemy na żywo, a tym, co na odległość, potrafi mocno dezorientować, ale ma swoje całkowicie logiczne, psychologiczne uzasadnienie. Myślę, że mógł Pan wejść w tryb „Ratownika”: Jest Pan dla niej jedynym wsparciem. Kiedy jesteście razem, Pana uwaga automatycznie skupia się na jej problemach. Żeby móc ją wspierać, chowa Pan własne zmęczenie i wątpliwości głęboko do kieszeni. Dopiero kiedy wraca Pan do siebie i zostaje sam, Pana własne, stłumione potrzeby i frustracje w końcu dochodzą do głosu. Wtedy pojawiają się myśli o rozstaniu.
Idąc dalej, jesteście razem 3 lata. Spotkanie na żywo uwalnia w mózgu hormony (np. oksytocynę), które na chwilę dają poczucie bezpieczeństwa i działają jak znieczulenie na stres z ostatnich burzliwych miesięcy. Kiedy jednak wraca Pan do domu, to znieczulenie przestaje działać i zderza się Pan ze swoim wyczerpaniem.
Co z tym zrobić? To, co czuje Pan na odległość jest równie prawdziwe jak to, co czuje Pan na żywo. Chronienie partnerki przed swoimi problemami wydaje się szlachetne, ale na dłuższą metę to bomba z opóźnionym zapłonem. Zdrowy związek musi pomieścić emocje obu stron.
Rozmowa o swoich wątpliwościach będzie trudna, ale bez podzielenia się tym ciężarem, Pana frustracja będzie tylko rosnąć. Warto dać Wam obojgu szansę na to, by sprawdzić, czy ona potrafi być wsparciem również dla Pana.
Wszystkiego dobrego i powodzenia w rozmowie
Tomasz Pastok
Centrum Wsparcia Mentaly















