Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Chłopak nie traktuje mnie dobrze; raz mówi, że jesteśmy razem, a za chwilę, że jednak nie.

Anonimowa.

Cześć, nie sądziłam że kiedykolwiek tutaj się znajdę. To było moje poprzednie pytanie ale napisze o tym więcej - chciałam sie zapytać, co mam zrobić w relacji z chłopakiem, którego kocham ponad wszystko, ale on mnie nie traktuje za dobrze - częste kłótnie, wyzwiska, ma przyjaciółkę, której nie potafię zaakceptować. 
Czuję sie źle z tym, że on ma przyjaciółkę - uważam, że łączyło ich kiedyś coś więcej, prawdy by mi raczej nie powiedział a nie chcę, żeby ta relacja się skończyła, bo naprawdę mi na nim bardzo zależy i bardzo go kocham, natomiast druga kwestia odnośnie kłótni - wstawiłam swoje zdjęcie, on mi to kazał skasować, gdzie nic nie było widać, każe mi iść sobie do innych chłopaków, gdzie ja nie chcę, mówi, że mnie nienawidzi a zarazem jest uzależniony ode mnie. Nie rozumiem tego, martwię się i jednak uważam, że ta przyjaciółka mu mąci w głowie, bo kiedyś jak z nim byłam to się tak nie zachowywał, lecz w tamtym roku z nim zerwałam i próbowałam poszukać tego, co ma, tylko w kimś innym, ale nie potrafię kochać kogoś innego niż jego. Chciałam bardzo do niego wrócić, bo do nikogo nie czuję takiej miłości, jak do niego, a przedwczoraj mi powiedział, że jesteśmy już razem, a wczoraj, że nie - i dziś znowu to samo, że raczej tak, więc ja tego nie rozumiem. Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam oraz mam nadzieję, że warto było sie rozpisywać. Jeszcze mnie wyzywa od szonów...

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że się Pani podzieliła tym, co przeżywa — to naprawdę poruszające i widać, jak bardzo Pani kocha tego chłopaka i jak bardzo zależy Pani na tej relacji. Ale jednocześnie bardzo wyraźnie widać, że w tej relacji jest dużo bólu, niepewności i braku szacunku wobec Pani.

 

To, co Pani opisuje — wyzwiska, mieszanie w głowie, mówienie raz „kocham”, raz „nienawidzę”, podważanie Pani granic (np. kazanie kasowania zdjęcia), mówienie, że „może Pani sobie iść do innych” — to nie są zachowania, które budują zdrowy związek. Nawet jeśli Pani bardzo go kocha i nie potrafi czuć tego do nikogo innego, to miłość nie powinna tak boleć.

 

Pani lęk o jego przyjaciółkę i brak zaufania w tej kwestii też nie wziął się znikąd — skoro Pani mówi, że „prawdy by nie powiedział”, to znaczy, że coś w nim nie daje Pani poczucia bezpieczeństwa i uczciwości. A poczucie bezpieczeństwa to podstawa każdej relacji.

 

To może być naprawdę trudne, ale warto zadać sobie pytanie: czy chcę być w związku, w którym muszę prosić o szacunek, tłumaczyć się z każdego kroku, czuć się winna i niepewna, czy jestem kochana?

 

Jeśli jest Pani rozdarta i zagubiona, warto pomyśleć o rozmowie z psychologiem lub psychoterapeutą — nie po to, by usłyszeć „zostań” lub „odejdź”, ale by zrozumieć, czego Pani naprawdę potrzebuje i na co Pani zasługuje. Bo zasługuje Pani na miłość, która nie zostawia Pani w takim cierpieniu.

 

Trzymam kciuki i życzę Pani dużo siły,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Droga Anonimowa Osobo, 

czytając Twój wpis widzę wiele punktów, w których pojawiają się pytania. To co jednak najmocniej czuję czytając Twój tekst, to poczucie zagrożenia i niepewności. O to czy chłopak jest lojalny, czy Ty jesteś w stanie zadbać o siebie, o to czy w przyszłości poznasz kogoś innego, o to czy czujesz jego szacunek... Wasza relacja wygląda na bardzo dynamiczną, a jednocześnie wydaje się w niej brakować mocnych fundamentów komunikacji i pracy nad nią z obu stron.

 

W takich sytuacjach warto zastanowić się nad tym co dobrego możesz zrobić dla siebie. Jak zadbać o swój dobrostan fizyczny, emocjonalny, intelektualny, społeczny i duchowy. Twoje wątpliwości i mnogość myśli mogą być przytłaczające, bo koncentrują się bardziej na innych, niż na Tobie. To może być potęgowane przez poczucie zmęczenia tą sytuacją, więc tutaj najistotniejsza jest regeneracja.

 

Jesteś osobą z którą spędzisz najwięcej czasu w swoim życiu, dlatego tak ważne jest dbanie o swój dobrostan i regenerację. Ta relacja z samą sobą powinna być jak najbardziej życzliwa i komfortowa - dlatego paradoksalnie zachęcam Cię do zadbania o siebie. Być może ze specjalistą u boku, by mógł towarzyszyć Ci w tej drodze :)

 

Trzymam za Ciebie kciuki! 
Arkadiusz Czyżowski

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Dzień dobry jeszcze raz,

 

stwierdzenie "prawdy by mi raczej nie powiedział" sugeruje, że nie macie do siebie 100% zaufania, a to fundament związku. Myślę, że w pewnym sensie zostało zachwiane Twoje poczucie bezpieczeństwa. Czy wyczuwasz w ich relacji, aby było tam coś więcej? Czy któreś z nich przekracza granicę przyjaźni?

 

Dlaczego to zdjęcie wywołało w Twoim chłopaku tak intensywne emocje? Co w tym zdjęciu było niedopuszczalnego?

 

To zrywanie jednego dnia i wracanie się do siebie następnego powoduje u Ciebie rozchwianie emocjonalne. Proszę pomyśl o doraźnych konsultacjach psychologicznych w celu przegadania tego, co się dzieje u Ciebie w związku a także w celu zadbania o swoją odporność psychiczną. Tutaj na platformie są dostępne konsultacje zarówno w formie online, jak i stacjonarnie. 

 

Ściskam Cię serdecznie :)

 

Katarzyna Kania-Bzdyl 

Zdjęcie Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Psycholog
57 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

To, co opisałaś jest trudnym doświadczeniem emocjonalnym. Jesteś w relacji, która jest dla Ciebie ważna, w której czujesz silne przywiązanie i miłość, ale jednocześnie doświadczasz w niej wielu sytuacji, które wywołują ból, lęk, niepewność i poczucie odrzucenia. Z Twojego opisu wynika, że pojawiają się częste kłótnie, padają raniące słowa, a zachowania Twojego chłopaka są zmienne i nieprzewidywalne - jednego dnia jesteście razem, drugiego nie. Mówisz też o tym, że wpływa na Ciebie obecność jego przyjaciółki, której nie potrafisz zaakceptować. Pojawia się poczucie zagrożenia, zazdrości i braku zaufania. To wszystko tworzy w Tobie silne napięcie emocjonalne.

 

W takich sytuacjach bardzo często pojawia się wewnętrzne rozdarcie - z jednej strony ogromne uczucie do drugiej osoby, z drugiej strony świadomość, że coś w tej relacji bardzo boli. Człowiek wtedy próbuje zrozumieć, co się dzieje, z czego wynikają te zmiany, próbuje wrócić do momentów, które były dobre i budujące, i szuka sposobu, by to odzyskać. To bardzo naturalne. Ale warto przy tym pamiętać, że zdrowa relacja opiera się na wzajemnym szacunku, poczuciu bezpieczeństwa, komunikacji i zaufaniu. Jeśli te elementy są często zaburzane, a Ty czujesz się z tym coraz gorzej, to jest to wyraźny sygnał, że coś wymaga zatrzymania się i przyjrzenia temu z uważnością - również temu, jak Ty się w tej relacji czujesz i jak wpływa ona na Twoje samopoczucie, poczucie własnej wartości i codzienne funkcjonowanie.
 

Nie musisz od razu podejmować radykalnych decyzji. Czasem na początek ważne jest samo nazwanie rzeczy po imieniu, zauważenie tego, co się dzieje bez usprawiedliwiania i bez pomijania swoich emocji. W tej sytuacji warto poszukać dla siebie wsparcia naturalnego w postaci rodziny czy przyjaciół lub skorzystać ze wsparcia specjalisty.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Pani sytuacja jest emocjonalnie bardzo obciążająca i z pewnością nie pozostaje bez wpływu na Pani samopoczucie. Opisuje Pani relację, w której doświadcza Pani braku szacunku, niepewności i emocjonalnej niestabilności, co może wskazywać na cechy relacji przemocowej. Poczucie silnego przywiązania i trudność w odejściu są zrozumiałe, ale jednocześnie warto zastanowić się, czy ta relacja rzeczywiście sprzyja Pani dobrostanowi. Zachęcam do skonsultowania się z terapeutą, który pomoże Pani uporządkować emocje, rozpoznać swoje potrzeby i podjąć decyzje wspierające Pani poczucie bezpieczeństwa i szacunku do samej siebie.

Życzę dużo siły.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

Zdjęcie Ewa Konieczna

Ewa Konieczna

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Wiem, jak trudne i bolesne może być życie w emocjonalnym zamieszaniu, pełnym nadziei, lęku i miłości, która rani. To, co Pani opisuje, zasługuje na uwagę, troskę i głęboki szacunek przede wszystkim dla Pani samej.

 

To bardzo ważne, że Pani tu napisała. To pierwszy krok do zobaczenia siebie i swoich emocji, swoich potrzeb, swojego bólu i swojej godności.  Miłość nie jest walką o przetrwanie. Nie wymaga tłumaczenia się za swoje zdjęcie, przepraszania za to, że się czuje, że się myśli, że się czegoś potrzebuje. Partnerstwo daje spokój, bezpieczeństwo i wzajemność, nie tylko od święta.

 

To, że Pani nie potrafi kochać nikogo innego niż jego, to bardzo zrozumiałe. Serce przywiązuje się głęboko, szczególnie gdy nosi w sobie pragnienie bliskości. Ale proszę pamiętać miłość, która boli, która odbiera spokój, w której ktoś raz mówi, że jesteście razem, a dzień później już nie, to nie jest zdrowa relacja.

 

Proszę dać sobie możliwość do odzyskiwania siły. Czasem największą miłością, jaką możemy sobie dać, jest nauczenie się kochać samego siebie najpierw.

 

Pozdrawiam serdecznie,

mgr Ewa Konieczna

Psycholog, seksuolog, terapeuta par.

Zobacz podobne

Czy moje doświadczenia życiowe wykluczają mnie z możliwości stworzenia związku?

Witam. 

Moje pytanie jest następujące, czy facet taki jak ja, czyli (posiadający traumy dziecięce, złe doświadczenie w relacjach z kobietami, stany depresyjne, niską samoocenę, który przeżył niespełnioną i nieodwzajemnioną miłość do kobiety, który w wieku nastoletnim dopuścił się krzywdy seksualnej na młodszej siostrze, uzależniony od gier komputerowych, pornografii/masturbacji, miał jedną 'prawie' próbę samobójczą).

Czy takie 'bogate' doświadczenie życiowe, nie jest już wystarczającym czynnikiem do dyskwalifikacji o relację i związek z kobietą? Czy właściwie powinienem zapomnieć o tym?

3 odpowiedzi
Mój partner patrzy się na inne w mojej obecności.
Mój partner patrzy się na inne w mojej obecności... Ja wiem, temat rzeka, jedni mówią tak, a drudzy mówią inaczej. Partner, jak gdzieś idziemy razem, to patrzy się na wszystkie dziewczyny, co mi kompletnie przeszkadza... Nie potrafi się opanować, mówi, że jest to od niego silniejsze, nie zważając na to, że mnie tym krzywdzi. Wchodząc bardziej w szczegóły, nie czuję się atrakcyjna w jego oczach, nie mówi komplementów, nie patrzy się na mnie, jak na tamte dziewczyny, bardzo rzadko mnie dotyka. Szlag mnie trafia, jak spędzamy czas tylko "we dwoje", czemu w cudzysłowiu? Bo jest cała masa dziewczyn, na które musi się pogapić, co mi odbiera całą radość z randki. Nie mam ochoty z nim wychodzić na basen czy plażę, bo on większość uwagi zwraca na ciała innych kobiet. Jest mi cholernie przykro, że on obłapia wzrokiem inne kobiety. Nie patrzy na mnie z takim pożądaniem, jak na inne. Komplementy zazwyczaj słyszę, jak się o nie upomnę ("i jak, ładnie mi w tej sukience?") Sam z siebie nic... Jest mi bardzo źle,  zresztą- on o tym wie, bo mu mówiłam, co mi nie leży, tylko nic sobie z tego nie robi. Powiedział tylko, że lubi sobie popatrzeć na atrakcyjne kobiety i że w sumie też mu się podobam... Z tym, że to, co mówi, nie jest spójne z tym co robi... Ciężko czuć się atrakcyjnym dla partnera ,jeśli on tego nie okazuje
3 odpowiedzi
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce, rozmawiając z ludźmi w moim wieku bądź podobnym czuję się gorsza, mają pracę w moim oku bardzo prestiżowe, a ja mam problem z jej znalezieniem, podobnie nie jestem w związku, żaden chłopak nigdy nie wykonał do mnie pierwszego kroku w przeciwieństwie do mnie, która zawsze wychodzę z inicjatywą, nie wiem, czy jest sens kończyć magistra.
3 odpowiedzi
Dylemat macierzyństwa: co zrobić, gdy partner nie jest gotowy na dziecko?

Dzień dobry, zwracam się z ogromną prośbą o obiektywną opinię o mojej aktualnej sytuacji życiowej i jak dalej żyć. 

Jestem ze swoim partnerem (już mężem) od liceum. 

Aktualnie mamy po 33 lata. Od początku znajomości komunikowałam, że moim celem życiowym w życiu rodzinnym jest bycie matką. Mąż deklarował również chęć posiadania jednego dziecka w przyszłości. Uzgodniliśmy orientacyjnie, że będziemy to realizować ok. 30 r.ż. Co jakiś czas przy różnych okazjach kontynuowaliśmy te zapewnienia (wybór imion, pojawienie się dziecka w rodzinie). Przez pandemię, moje zawirowania w pracy, temat potomstwa trochę się przesunął, ale mając 30 lat (październik 2022), zaczęłam się badać pod tym kątem i wróciłam do naszych zapewnień i, że czas się przygotować do realizacji naszych planów (wspomnę też, że mieliśmy oboje stabilne i dobrze płatne prace na umowy na czas nieokreślony i własne komfortowe mieszkanie z niskim kredytem). 

Mąż zaczął unikać tematu. Ja co jakiś czas do niego wracałam, tłumaczyłam, że może nie pójść tak łatwo (mam chorą tarczycę i inne problemy hormonalne) i że nie możemy już tego odwlekać, bo będzie tylko gorzej fizycznie. Ostatecznie w czerwcu/lipcu 2023, gdy znowu to ja zaczęłam ten temat i oczekiwałam jakiś deklaracji z jego strony to powiedział, że chciałby dziecko, ale jeszcze nie jest gotowy i żeby dać mu ok. rok czasu. Było to dla mnie duże opóźnienie, biorąc pod uwagę też inne aspekty mojego życia, ale chciałam, żeby też był gotowy i przekonany więc tak uzgodniliśmy. W tym czasie ten temat pojawiał się z obu stron np. przy zmianie samochodu to, żeby wózek się zmieścił, plany przemeblowania sypialni z uwzględnieniem łóżeczka itd. 

Na początku 2024 r. zaczęłam się przygotowywać, znowu robić badania i w czerwcu 2024 dostałam od lekarzy zielone światło, wręcz mówili, żeby dalej nie zwlekać. Męża na bieżąco informowałam co do moich wizyt i wyników. Zbliżał się nasz urlop nad morzem we dwoje w lipcu 2024 więc idealna okazja na odstawienie tabletek. Powiedział, że jeszcze potrzebuje miesiąc. Powiedział coś w stylu, że „nie chce, żeby ten urlop mi się z tym kojarzył”. U mnie już się zaczynały pojawiać jakieś dziwne stany emocjonalne z tym związane i zaczęłam być momentami niemiła dla męża i opryskliwa. Miałam poczucie, że mnie oszukuje. 

Miałam też wymagającą i stresującą pracę, ze zmianą, której zwlekałam z uwagi na nasze plany, co dodatkowo mnie dobijało. Minął miesiąc, mąż dalej unikał tematu i jak ja o tym zagadałam, to usłyszałam, że o jakim dziecku ja mówię, że nam się nie układa i że nasz związek to jest tylko „ciągnięcie wózka”. 

Ja w szoku, bo generalnie dobrze nam się układa od lat i mąż też to podkreśla. Co jakiś czas mamy jakieś gorsze dni/ tygodnie to fakt, ale nigdy tak wcześniej nie powiedział i nie dał mi tego w taki sposób odczuć. Wiem, że są aspekty w naszym życiu, które bardzo chciałby zmienić (częstotliwość współżycia, moje nadprogramowe kilogramy), ale wiemy oboje i to okazujemy, że się bardzo kochamy, lubimy, szanujemy i jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Wiemy też oboje, że ma ogromny problem z podejmowaniem decyzji. On nadal unikał tematu, a moja frustracja rosła. Od tego czasu zacząłem się dziwnie czuć emocjonalnie. We wrześniu 2024 pojawił się z mojej strony temat rozwodu (rozpisałam konkretne kroki do rozstania się itd.), ale mąż poważniej zachorował i skupiłam się na opiece nad nim. Proponowałam również wspólną terapie, ale nie chciał. 

Nie chciałam rozmawiać o naszej sytuacji z nikim bliskim, więc miałam sama kilka konsultacji z terapeutą, jak tę sytuację rozwiązać. Mieliśmy z mężem kilka rozmów przeze mnie zainicjowanych, żeby omówić, co go blokuje, jaki jest problem. 

Jak już mieliśmy dosyć, podczas jednej rozmowy, to uzgadnialiśmy wspólnie termin kolejnej rozmowy, żeby nie uciekło (moja inicjatywa). W tym czasie mówił, że jego zdaniem dziecko wpłynie negatywnie na naszą relację, że jest nam przecież dobrze i on nie chce niczego zmieniać, że lubi nasze życie we dwójkę, że boi się, że dziecko będzie na 1 miejscu u mnie, że może nie będzie dobrym ojcem, że generalnie nie czuje aktualnie potrzeby. Staraliśmy się każdy aspekt przegadać. Też podzieliłam się swoim odczuciami i wątpliwościami. Przez to wszystko mi się posypały wyniki badań, ale konsensus rozmów był w październiku 2024 taki, że on nie jest pewien dalej czy chce dziecko, ale nie chce mnie stracić, więc spróbujmy jak znów dostane od lekarzy zielone światło. Więc jak dalej biegałam po lekarzach i badaniach i dostałam w styczniu zielone światło wiec zgodnie z rozmowami, odstawiłam tabletki, poinformowałam męża i od tego czasu unika zbliżeń. Wie o tym, że zaraz po odstawieniu tabletek mogę mieć większe szanse na zajście w ciąże przy moich schorzeniach i że plan był taki, żeby z tego czasu skorzystać. Minęły 2 tygodnie i wczoraj po kilku dniach, gdy nie reagował na moje inicjatywy intymne, znowu ja musiałam rozpocząć rozmowę, że o co chodzi. Powiedział, że ma jakąś blokadę, ale w sumie mu dziecka nie brakuje i nie ma takiej potrzeby, nadal nie wie, czy w ogóle je chce mieć, że dalej się źle czuje itd. Jest mu dobrze jak jest i jest szczęśliwy ze mną i nie chce zmian. Ja dalej jestem przekonana, że chce mieć dziecko, być matką, a przynajmniej się o to postarać. Czuję się aktualnie oszukana, że to wszystko było grą na czas, mówi, że nie że za każdym razem był ze mną szczery. Jednocześnie wiem, że psychicznie nie chce być dalej w tej sytuacji niepewności, mój zegar biologiczny leci nieubłaganie i albo zaakceptuje fakt, że nie będę mieć dziecka, ale będę z nim (nadal mam poczucie, że to jest mój najlepszy człowiek i ukochany mąż) albo odejść, zanim frustracja weźmie górę i zniszczę to, co nas łączy, bo myśl o dziecku mi towarzyszy od zawsze i myślę, że nie będę się w stanie pogodzić z tą stratą. 

Mam też takie myśli, że moja intuicja podpowiadała mi od kilku lat, że on nie zdecyduje się na dziecko ze mną, ale zawsze się łudziłam i ją uspokajałam i miałam nadzieję, że tylko potrzebuje więcej czasu. Aktualnie jestem w rozsypce i myślę, co dalej zrobić. Czuję, że powinnam odejść, równocześnie mając myśli ile to zmian i że miałabym opuścić swoją ukochaną osobę dla swojego marzenia/wizji, które może się nigdy nie zrealizować. I że to z partnerem się żyje i dziecko jest uzupełnieniem tej relacji, a ja nie chce tworzyć innej póki co, niż z nim. Nie wiem, co dalej robić tzn. mózg wie (odejść), ale serce dalej się łudzi, że jakoś to będzie i jest dobrze.

2 odpowiedzi
Żona pisze z innym mężczyzna, poznanym przez grę mobilną. Jak poradzić sobie z kłamstwami i ukrytymi czatami?

Witam, Jestem mężczyzną. 

W małżeństwie jesteśmy z żoną od prawie 15 lat. Ostatnio żona zaczęła pisać wiadomości z innym facetem (poznanym przez grę mobilną). Powiedziała mi, że mają grupę na jednym z komunikatorów i że pisze z jakimś kolegą. Nie przeszkadzało mi to, bo nasz związek opierał się na rozmowie i zaufaniu. 

Od paru tygodni zauważyłem, że ma ukryte czaty z tą osobą. Przyłapałem ją na kłamstwie, miała dzwonić do swojej siostry, ale tak naprawdę dzwoniła do tego faceta. Porozmawialiśmy o tym, powiedziała, że to tylko kolega (traktuje go jak brata), że ma problemy osobiste i chciała mu pomóc. Po rozmowie miała ograniczyć kontakt. Po tygodniu zaczęła znowu z nim pisać przez ukryte wiadomości. Dystansować mnie. Jak zaczyna pisać, a widzi, że idę, szybko odkłada telefon. Wczoraj zauważyłem, że wysyła mu zdjęcia swoje (bardzo mnie to zraniło). Porozmawialiśmy szczerze o tym, powiedziałem, co mnie boli. 

Ona dalej mówi, że to tylko kolega "brat". Żona zapewnia mnie, że mnie tylko kocha, że to pisanie nie ma żadnych podtekstów intymnych, seksualnych. Zawsze sobie mówiliśmy prawdę, teraz się boję, że okłamała mnie w krótkim czasie 2 razy. Czuję, że nie mówi mi całej prawy odnośnie do tego pisania. 

Nie wiem, co robić? Ma przerwać kontakt z tą osobą, co pisze, ale boję się, że znowu na chwilę. Co mam zrobić dalej z nią rozmawiać? Czy czekać na rozwój sytuacji?

2 odpowiedzi
Uczucie do sąsiada po latach: skąd nagła zmiana uczuć i jak to zrozumieć?

Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego akurat teraz zaczął podobać mi się mój sąsiad. Mieszkam w obecnym mieszkaniu od 5,5 roku a w mieszkaniu tuż obok, za moją ścianą mieszka ten sąsiad, jeszcze dłużej ode mnie. Czemu akurat teraz dostrzegłam go w taki sposób? Przecież mieszkam tam od dawna i kompletnie nie zwracałam na niego uwagi ani nie myślałam o nim. 

Zaczęłam o nim myśleć jakiś miesiąc temu, dosłownie przyszło mi do głowy pytanie "dlaczego on mi się w zasadzie nie spodobał do tej pory? Przecież zawsze uważałam, że jest całkiem przystojny". Nigdy wcześniej tak kogoś nieświadomie nie odtrącałam. 

Czuję różnego rodzaju emocje w związku z nim - fantazjuję o nim, chciałabym go poznać, czułam też częściową niechęć, bo jest dosyć sporo starszy, ma około 40 lat a ja 26. Nie gustuję w starszych mężczyznach. Męczy mnie jednak ta sytuacja i w zasadzie to, że nie mam pojęcia, dlaczego mi się spodobał. Pamiętam, że kiedyś wydawał mi się arogancki i przypisałam go do kategorii takich, których należy unikać. Czuję smutek, gdy widzę, że nie pali się światło w jego oknie, zastanawiam się, gdzie on jest, w zasadzie to dzisiaj dotarło do mnie, że on chyba nie mieszka na co dzień w tym mieszkaniu i zaczęłam płakać, naprawdę mnie ta sytuacja przytłacza. 

Ja jestem bardzo atrakcyjną kobietą i na pewno mu się podobam, bo już to kiedyś okazał mową ciała. Myślę, że te reakcje jak płacz i dyskomfort, że raz jest, a raz go nie ma, wynikają z tego, że ja nie chcę mieszkać w tym miejscu, nie mam także koleżanek ani przyjaciółek, często spotyka mnie niestabilność, a ja pragnę stabilności. Bardzo często to ja jestem osobą, której się nie odpisuje i porzuca, możliwe, że jest to powiązane z tym, jak się czuję w powiązaniu do sąsiada. Nie wiem jednak, jak tym zarządzić, bo nie mam wpływu na zachowanie innych ludzi, jednak pragnę stabilności, poczucia bezpieczeństwa i wzajemności

3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.