Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego zareagowałam emocjonalnie w terapii po poruszeniu tematu próby gwałtu?

Terapia dzisiejsza była dobra sama w sobie... Naprawdę Roznawialysny o dobrych słowach do momentu gdy zapytała się o moją seksualność...zaczęłyśmy rozmawiać...my to przepracowalysmy już w sierpniu 2025. Że to było oczyszczające...już wtedy... jakoś to ona powiedziała, że to była próba gwałtu... Ja wtedy poczułam jak spadam. Już nie było terapii choć uśmiechałam się...bo zostało kilka minut terapii...wyszłam I poczułam nogi miękkie...w ustach było mi nie dobrze... Uciekłam do kościoła...odrazu wpadłam w płacz... Dlaczego tak zareagowałam? Dlaczego płakałam? Dlaczego to tak zabolało? Dlaczego poczułam jak tracę grunt pod nogami mimo iż terapia była naprawdę dobra no i jednocześnie terapeutka była niezwykle empatyczna i delikatna gdy to mówiła... takim głosem ciepłym.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Pani reakcja jest naturalną reakcją organizmu i emocji. Nawet jeśli temat był już wcześniej przepracowany, poruszenie go w terapii może przywrócić dawne emocje, poczucie zagrożenia lub utraty kontroli: to sygnał, że ciało i umysł wciąż noszą wspomnienia i uczucia związane z tym doświadczeniem.

Pytania do refleksji, które mogą pomóc:

Co dokładnie pojawia się we mnie w tej reakcji : strach, smutek, poczucie zagrożenia, czy coś innego?

Czy mogę przyjąć te emocje bez oceniania siebie, dając sobie prawo do przeżycia płaczu?

Jak mogę zadbać o swoje poczucie bezpieczeństwa po takiej sesji np. przez chwilę odpoczynku, spacer, kontakt z kimś bliskim lub praktykę oddechową?

 

Płacz i fizyczne reakcje nie oznaczają słabości, to znak, że terapeutyczna praca porusza głębokie emocje, które potrzebują ujścia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


To, co Pani poczuła, jest naturalną i bardzo częstą reakcją organizmu na nagłe nazwanie traumatycznego doświadczenia. Mimo że terapeutka była delikatna i empatyczna, użycie słowa „gwałt” lub „próba gwałtu” zadziałało najprawdopodobniej jak wyzwalacz, który w ułamku sekundy przeniósł Panią z bezpiecznego gabinetu do tamtego bolesnego zdarzenia.

Pisze Pani o tym, że poczuła Pani miękkie nogi, mdłości i utratę gruntu pod nogami - to był znak, że Pani układ nerwowy wszedł w stan reakcji lękowej. Kiedy bolesne wspomnienie, które dotąd było „przepracowane” na poziomie intelektualnym, zostaje nazwane tak mocnym, dosadnym terminem, mózg może odczytać to jako realne, ponowne zagrożenie.  Nagły płacz w kościele, o którym Pani pisze, wydaje się być formą uwolnienia ogromnego napięcia, którego nie mogła Pani wyrazić w gabinecie, próbując utrzymać uśmiech do końca sesji.

Pyta Pani dlaczego to tak zabolało, mimo empatii terapeutki. Myślę, że nazwanie rzeczy po imieniu odbiera mechanizmom obronnym możliwość łagodzenia rzeczywistości. Słowa użyte przez Pani terapeutkę nadały zdarzeniu ciężar, którego wcześniej mogła Pani nieświadomie unikać. To poczucie „spadania” to moment, w którym być może Pani psychika zderzyła się z pełną skalą wyrządzonej Pani krzywdy. Taka reakcja nie oznacza, że terapia nie działa lub że „cofnęła się” Pani w rozwoju. Wręcz przeciwnie, to dowód na to, że dotknęła Pani bardzo ważnej, choć bolesnej istoty swojego doświadczenia.

Warto na kolejnej sesji opowiedzieć terapeutce o tym, co działo się po wyjściu z gabinetu. To pomoże Pani domknąć ten proces w bezpiecznych warunkach.


Życzę wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

Aleksandra Cholak

Aleksandra Cholak

Dzień dobry,

Tematy nadużyć seksualnych są niezwykle delikatne i potrafią wywołać w nas mnóstwo trudnych, zalewających emocji, z którymi ciężko poradzić sobie w samotności. Myślę, że dobrze by było, gdyby opowiedziała Pani o tych emocjach i uczuciach na kolejnym spotkaniu z terapeutką. Być może nazwanie wydarzenia wywarło na Pani duże wrażenie, ponieważ dotychczas nie zostało to nazwane tak wprost.  Wszystko co Pani czuła jest raczej normalną reakcją na informację trudną do przetworzenia i należałoby to zaopiekować w bezpiecznej przestrzeni terapeutycznej.  

Trzymam za Panią kciuki i życzę powodzenia w dalszej drodze ku zdrowieniu.

Pozdrawiam,

Ola Cholak

psycholożka, seksuolożka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest naturalną reakcją ciała i emocji na trudne wspomnienia, które zostały poruszone – nawet jeśli temat był już wcześniej przepracowywany. Czasem pewne słowa, ton głosu lub przypomnienie sytuacji wywołują nagły przypływ emocji, płacz i poczucie „spadania”, bo organizm i umysł reagują na traumę w swoim tempie.

To nie oznacza, że coś jest „nie tak” z Pani reakcją – wręcz przeciwnie, jest to znak, że uczucia i doświadczenia, które były trudne, wciąż mają wpływ i potrzebują uwagi. Takie reakcje po terapii są częste i świadczą o tym, że proces leczenia trwa, nawet jeśli chwilowo jest bolesny.

Warto kontynuować terapię, dzielić się tymi odczuciami z terapeutką i pamiętać o dbaniu o siebie po sesji, np. przez odpoczynek, rozmowę z kimś bliskim lub chwilę wyciszenia.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Katarzyno

 

 Opisana przez Panią reakcja brzmi jak klasyczny objaw emocjonalnego wyzwalacza  będące czymś, co wydawało się już "przepracowane", nagle wraca z pełną siłą, bo dotyka głębokiej, nierozwiązanej rany. Wyjaśnię krok po kroku, dlaczego tak się stało, opierając się na tym, jak działa trauma i psychika ludzka. Na początku zaznaczam, że nie jest Pani winaale to normalna odpowiedź ciała i umysłu.

 Trauma nie znika całkowicie po jednym przepracowaniu. Sierpień 2025 był oczyszczający, ale wspomnienia z próby gwałtu (jak nazwała to terapeutka) to nie zwykła rozmowa ale to tak zwany uraz wtórny. Nawet delikatne słowa, wypowiedziane ciepłym głosem, mogą aktywować stary ból, bo mózg kojarzy je z zagrożeniem. Ciało pamięta fizycznie, a miękkie nogi to reakcja "walcz lub uciekaj", spadek adrenaliny po szoku.

Terapia była ciepła, empatyczna, o "dobrych słowach" gdyż budowała bezpieczeństwo. Nagle wejście w temat seksualności itraumy to jak upadek z bezpiecznej platformy. Wewnątrz system nerwowy krzyczał: "Niebezpieczeństwo!". To dlatego nogi miękkie, mdłości w ustach a somatyczne objawy PTSD lub złożonej traumy.

Dlaczego płacz w kościele i ucieczka?

Kościół dał schronienie, więc ciało puściło tamto, co Pani tłumiła. Płacz po traumie to nie słabość, a zdrowa reakcja i usuwa kortyzol i toksyny stresu. Uciekła Pani, bo instynkt chronił  przed dalszym "spadaniem" i była to mądra strategia przetrwania. Reakcja pokazuje, że terapia działa kiedy wraca to, co ukryte. Warto porozmawiać z terapeutką o tym na następnej sesji . Możecie użyć technik jak EMDR lub somatic experiencing na ciało.

Oddychaj głęboko: 4 sekundy wdech, 6 wydech (uspokaja układ nerwowy).

 Warto z zapisywać"Co poczułam w ciele? Jakie myśli?" gdyż to przetwarza emocje  i wrócić do "kotwicy bezpieczeństwa" kiedy kościół pomógł, prosze użyć muzyki, spaceru czy bliskiej osoby.

Jest Pani silna, a to już krok do uzdrowienia. 

 

 

 

 


 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry. To, że zareagowałaś tak silnie, nie oznacza, że przesadzasz albo że terapia „cofnęła się”. Czasami jedno słowo lub określenie może dotknąć bardzo głębokiego miejsca, nawet jeśli wcześniej wydawało nam się, że dany temat został już przepracowany.

Sformułowanie „próba gwałtu” mogło nadać temu doświadczeniu zupełnie inne znaczenie. Być może wcześniej miałaś swoją narrację na temat tego, co się wydarzyło, a nagle ktoś z zewnątrz nazwał to bardzo mocnym słowem. To może uruchomić wiele emocji: ból, szok, smutek, złość, poczucie niesprawiedliwości albo żałobę po tym, co zostało Ci odebrane.

Twoja reakcja z ciała — miękkie nogi, nudności, płacz, poczucie utraty gruntu — może być naturalną reakcją na silne przeciążenie emocjonalne. Ciało czasami reaguje szybciej niż rozum i „przypomina” nam o czymś, co było zbyt trudne, aby w pełni poczuć to wcześniej.

Warto też pamiętać, że przepracowanie czegoś na terapii nie oznacza, że temat już nigdy nie wywoła emocji. Czasem wracamy do tych samych wydarzeń z innego miejsca, z większą świadomością i gotowością, dlatego pojawiają się nowe odczucia.

Myślę, że bardzo ważne byłoby, abyś powiedziała terapeutce dokładnie to, co napisałaś tutaj: że po tych słowach poczułaś, jak tracisz grunt pod nogami, że wyszłaś i rozpłakałaś się. To nie jest porażka terapii — wręcz przeciwnie, może to być bardzo ważny moment do wspólnej pracy.

Twoja reakcja pokazuje, że ten temat nadal niesie w sobie dużo emocji i zasługuje na łagodność oraz uważność.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Trauma po doświadczeniach na oddziale psychiatrycznym w młodości - jak sobie poradzić?
Jak miałam 14 lat na oddziale psychiatrycznym pani pielęgniarka kazała Mi się przy niej myć i mnie dotykała. Zamknęła drzwi od łazienki i nie miałam jak uciec. Mam od tego czasu traumę i nie potrafię o tym zapomnieć. Co mam z tym zrobić.Minęło 10 lat
Nienawidzę zwierząt. Chętnie bym im coś zrobiła. To jest ponad mnie!

Dzień dobry. Piszę ponieważ mam problem ze zwierzętami. Nie mogę znieść ich obecności. 

Obecnie w domu mamy koty i psy, a ja nie daje rady. Ilekroć na nie patrzę to czuję obrzydzenie, szczególnie jeśli chodzi o psy. Z kotami lubię się poprzytulać. ale często po prostu bym je rozszarpała. Tyle pieniędzy idzie na ich utrzymanie. A jak widzę obce koty przychodzące na podwórko to najchętniej wyłożyłabym trutkę na szczury. Wiem, że to nienormalne. ale to tak silnie we mnie wzbiera. że nie mogę nad sobą zapanować. Od razu serce zaczyna mi bić szybciej i przekleństwa lecą takie, że aż sama się siebie boję. Może da się coś z tym zrobić, bo nie chce sobie psuć głowy i ciała przez zwierzynę.

Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego
Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego. Czasami nie potrafię zrozumieć sama siebie, ale też mam wrażenie, że inni mnie nie rozumieją. Jednego dnia się śmieje, drugiego płacze lub to i to tego samego dnia, mam straszne koszmary w nocy. Boję się o swoje bezpieczeństwo. Jestem matką dwójki dzieci, mąż się znęcał nade mną psychicznie, jestem w trakcie rozwodu. Toczą się sprawy sądowe przeciwko niemu. Jest to wszystko dla mnie bardzo trudne. Czuję przed nim ogromny lęk. Nie mogę podjąć pracy odradził mi psycholog, skierowanie mam do psychiatry po leki. Chciałabym wrócić do dawnego swojego zajęcia, ale nie potrafię, boję się, że mi nie wyjdzie, że nikt tego nie kupi itd. Nie wiem, co mam zrobić ze sobą. W ostatnim czasie lekarz wykrył u mnie cukrzycę typu 1. Jak żyć, gdy wokoło tak dużo negatywnych rzeczy? Jak się zmienić dla dzieci, aby miały szczęśliwą matkę? Mam nowego partnera i bardzo mnie wspiera, ale mimo wszystko nie potrafię się cieszyć życiem. Jest dla mnie zupełnie inny niż mąż i czasami uważam, że za dobry. Bo nigdy tego nie doświadczyłam tego, co mi on daje. Raz już byłam na lekach przeciwdepresyjnych. Ale się boję, czy one nie obniża mi libido, bo te wcześniejsze takie były. Wiem, że potrzebuje pomocy psychiatry i leków, bo jak psycholog powiedziała, za kilka miesięcy będzie ze mną gorzej. A dla swoich dzieci chcę żyć, chcę być silna, ale czasami jest naprawdę ciężko. Jak to wszystko ogarnąć, jak wziąć się za siebie? Tak bardzo chcę zmiany, a nie mam pojęcia od czego zacząć? Oprócz tego, że chodzę do psychologa...
Witam, jestem mężczyzną mam 25 lat mieszkam z babcią.
Witam, jestem mężczyzną, mam 25 lat, mieszkam z babcią. Niestety przez przykre doświadczenia z przeszłości z nią czuję do niej dużą niechęć i ogromny strach bardzo się jej boję. Ona kiedyś mnie z kimś obgaduje, że do niczego się nie nadaje, że tylko na magazyn, bo nic nie umiem. Tamte słowa mnie bardzo zabolały, a było to ok. 6 lat temu. Niestety nie mam możliwości wyprowadzić się od niej, oczywiście ta obawa to nie wszystko, mam bardzo wiele przykrych wspomnień z nią związanych. Teraz ona z uwagi, że czuje się słabo, głównie leży całe dnie i patrzy się w ściany. Jej pokój jest bardzo blisko mojego, przez co jak zaczynam coś robić, to bardzo się boję, bo wiem, że ona słucha. W domu jest cicho, a ona tylko leży i słucha. Wiele rzeczy chciałbym zrobić, czy coś sobie obejrzeć, czy pouczyć się, ale nie mogę, strach mnie paraliżuje, bo skoro nadaje się tylko na magazyn, a ona ciągle leży i słucha to to jest silniejsze ode mnie. Nie potrafię poradzić sobie z tym strachem, proszę o pomoc, bo tak jak pisałem, wyprowadzić się nie mogę, a to z dnia na dzień się pogarsza, nie jestem w stanie nic zrobić, bo wiem, że ona leży i słucha, a to mnie paraliżuje i strasznie się boję. Proszę o poradę, bo to się pogarsza, a ja już nie mogę wytrzymać.
Paniczny lęk przed nożami i natrętne myśli po urazie – co to może oznaczać?
Boję się panicznie noży ale.jednoczesnje coś mnie do nich ciągnie w złym sensie co poglębia moja panikę w pętlki i mam traumę z nożami bo przecięlam sobie raz skórę n do połowy
trauma

Trauma - co to jest i jak sobie z nią radzić?

Trauma psychiczna to głębokie zaburzenie emocjonalne o długotrwałym wpływie na życie. Zrozumienie jej przyczyn, objawów i metod radzenia sobie jest kluczowe dla zdrowienia. Artykuł omawia, czym jest trauma, jak wpływa na psychikę i jak sobie z nią radzić.