
- Strona główna
- Forum
- traumy, zdrowie seksualne
- Dlaczego...
Dlaczego zareagowałam emocjonalnie w terapii po poruszeniu tematu próby gwałtu?
Kasia
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość.
Pani reakcja jest naturalną reakcją organizmu i emocji. Nawet jeśli temat był już wcześniej przepracowany, poruszenie go w terapii może przywrócić dawne emocje, poczucie zagrożenia lub utraty kontroli: to sygnał, że ciało i umysł wciąż noszą wspomnienia i uczucia związane z tym doświadczeniem.
Pytania do refleksji, które mogą pomóc:
Co dokładnie pojawia się we mnie w tej reakcji : strach, smutek, poczucie zagrożenia, czy coś innego?
Czy mogę przyjąć te emocje bez oceniania siebie, dając sobie prawo do przeżycia płaczu?
Jak mogę zadbać o swoje poczucie bezpieczeństwa po takiej sesji np. przez chwilę odpoczynku, spacer, kontakt z kimś bliskim lub praktykę oddechową?
Płacz i fizyczne reakcje nie oznaczają słabości, to znak, że terapeutyczna praca porusza głębokie emocje, które potrzebują ujścia.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
To, co Pani poczuła, jest naturalną i bardzo częstą reakcją organizmu na nagłe nazwanie traumatycznego doświadczenia. Mimo że terapeutka była delikatna i empatyczna, użycie słowa „gwałt” lub „próba gwałtu” zadziałało najprawdopodobniej jak wyzwalacz, który w ułamku sekundy przeniósł Panią z bezpiecznego gabinetu do tamtego bolesnego zdarzenia.
Pisze Pani o tym, że poczuła Pani miękkie nogi, mdłości i utratę gruntu pod nogami - to był znak, że Pani układ nerwowy wszedł w stan reakcji lękowej. Kiedy bolesne wspomnienie, które dotąd było „przepracowane” na poziomie intelektualnym, zostaje nazwane tak mocnym, dosadnym terminem, mózg może odczytać to jako realne, ponowne zagrożenie. Nagły płacz w kościele, o którym Pani pisze, wydaje się być formą uwolnienia ogromnego napięcia, którego nie mogła Pani wyrazić w gabinecie, próbując utrzymać uśmiech do końca sesji.
Pyta Pani dlaczego to tak zabolało, mimo empatii terapeutki. Myślę, że nazwanie rzeczy po imieniu odbiera mechanizmom obronnym możliwość łagodzenia rzeczywistości. Słowa użyte przez Pani terapeutkę nadały zdarzeniu ciężar, którego wcześniej mogła Pani nieświadomie unikać. To poczucie „spadania” to moment, w którym być może Pani psychika zderzyła się z pełną skalą wyrządzonej Pani krzywdy. Taka reakcja nie oznacza, że terapia nie działa lub że „cofnęła się” Pani w rozwoju. Wręcz przeciwnie, to dowód na to, że dotknęła Pani bardzo ważnej, choć bolesnej istoty swojego doświadczenia.
Warto na kolejnej sesji opowiedzieć terapeutce o tym, co działo się po wyjściu z gabinetu. To pomoże Pani domknąć ten proces w bezpiecznych warunkach.
Życzę wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Aleksandra Cholak
Dzień dobry,
Tematy nadużyć seksualnych są niezwykle delikatne i potrafią wywołać w nas mnóstwo trudnych, zalewających emocji, z którymi ciężko poradzić sobie w samotności. Myślę, że dobrze by było, gdyby opowiedziała Pani o tych emocjach i uczuciach na kolejnym spotkaniu z terapeutką. Być może nazwanie wydarzenia wywarło na Pani duże wrażenie, ponieważ dotychczas nie zostało to nazwane tak wprost. Wszystko co Pani czuła jest raczej normalną reakcją na informację trudną do przetworzenia i należałoby to zaopiekować w bezpiecznej przestrzeni terapeutycznej.
Trzymam za Panią kciuki i życzę powodzenia w dalszej drodze ku zdrowieniu.
Pozdrawiam,
Ola Cholak
psycholożka, seksuolożka
Daria Składanowska
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, jest naturalną reakcją ciała i emocji na trudne wspomnienia, które zostały poruszone – nawet jeśli temat był już wcześniej przepracowywany. Czasem pewne słowa, ton głosu lub przypomnienie sytuacji wywołują nagły przypływ emocji, płacz i poczucie „spadania”, bo organizm i umysł reagują na traumę w swoim tempie.
To nie oznacza, że coś jest „nie tak” z Pani reakcją – wręcz przeciwnie, jest to znak, że uczucia i doświadczenia, które były trudne, wciąż mają wpływ i potrzebują uwagi. Takie reakcje po terapii są częste i świadczą o tym, że proces leczenia trwa, nawet jeśli chwilowo jest bolesny.
Warto kontynuować terapię, dzielić się tymi odczuciami z terapeutką i pamiętać o dbaniu o siebie po sesji, np. przez odpoczynek, rozmowę z kimś bliskim lub chwilę wyciszenia.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Piotr Ziomber
Pani Katarzyno
Opisana przez Panią reakcja brzmi jak klasyczny objaw emocjonalnego wyzwalacza będące czymś, co wydawało się już "przepracowane", nagle wraca z pełną siłą, bo dotyka głębokiej, nierozwiązanej rany. Wyjaśnię krok po kroku, dlaczego tak się stało, opierając się na tym, jak działa trauma i psychika ludzka. Na początku zaznaczam, że nie jest Pani winaale to normalna odpowiedź ciała i umysłu.
Trauma nie znika całkowicie po jednym przepracowaniu. Sierpień 2025 był oczyszczający, ale wspomnienia z próby gwałtu (jak nazwała to terapeutka) to nie zwykła rozmowa ale to tak zwany uraz wtórny. Nawet delikatne słowa, wypowiedziane ciepłym głosem, mogą aktywować stary ból, bo mózg kojarzy je z zagrożeniem. Ciało pamięta fizycznie, a miękkie nogi to reakcja "walcz lub uciekaj", spadek adrenaliny po szoku.
Terapia była ciepła, empatyczna, o "dobrych słowach" gdyż budowała bezpieczeństwo. Nagle wejście w temat seksualności itraumy to jak upadek z bezpiecznej platformy. Wewnątrz system nerwowy krzyczał: "Niebezpieczeństwo!". To dlatego nogi miękkie, mdłości w ustach a somatyczne objawy PTSD lub złożonej traumy.
Dlaczego płacz w kościele i ucieczka?
Kościół dał schronienie, więc ciało puściło tamto, co Pani tłumiła. Płacz po traumie to nie słabość, a zdrowa reakcja i usuwa kortyzol i toksyny stresu. Uciekła Pani, bo instynkt chronił przed dalszym "spadaniem" i była to mądra strategia przetrwania. Reakcja pokazuje, że terapia działa kiedy wraca to, co ukryte. Warto porozmawiać z terapeutką o tym na następnej sesji . Możecie użyć technik jak EMDR lub somatic experiencing na ciało.
Oddychaj głęboko: 4 sekundy wdech, 6 wydech (uspokaja układ nerwowy).
Warto z zapisywać"Co poczułam w ciele? Jakie myśli?" gdyż to przetwarza emocje i wrócić do "kotwicy bezpieczeństwa" kiedy kościół pomógł, prosze użyć muzyki, spaceru czy bliskiej osoby.
Jest Pani silna, a to już krok do uzdrowienia.


