Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy twierdzenie 'a mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka' oznacza wyparcie emocji lub krycie rodziców?

Czy gdy ktoś mówi - "a mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka" to może oznaczać wyparcie czy krycie rodziców?
Weronika Behling-Długołęcka

Weronika Behling-Długołęcka

Taka wypowiedź może – choć nie musi – być formą wyparcia, racjonalizacji lub idealizacji rodziców. W terapii poznawczo-behawioralnej analizujemy nie tylko treść wypowiedzi, ale też przekonania, które za nią stoją oraz to, jak wpływają one na funkcjonowanie danej osoby.

Bardzo ważny jest również cel wypowiedzianych słów i intencja osoby mówiącej. 

 

Pozdrawiam serdecznie 

Weronika Behling-Długołęcka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witaj Mad, 


Tego typu sformułowania mogą wskazywać na wiele możliwości. Trudno jest podejść do tematu dychotomicznie, wnioskując „jeśli jest tak… to było tak…”. Podłoża tego typu postawy mogą wynikać np. ze stosowania mechanizmów obronnych, z normalizacji aktów przemocy, gloryfikacji i wybielania obrazu rodziców, braków w doświadczeniu pozytywnych oddziaływań wychowawczych, wniosków, że tego typu zachowania rodziców to jedyne możliwości do ukształtowania wartościowego, dojrzałego człowieka. Ile ludzi, tyle możliwości interpretacji. Przede wszystkim rozmowa z osobą, która to mówi, spojrzenie na nią szerzej, z uwzględnieniem jej myśli, emocji, zachowań, mogłaby wskazać, oczywiście z pewnym prawdopodobieństwem, podstawy takiego podejścia. 
Pozdrawiam serdecznie.

Natalia Krawiec-Jokiel 

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

"A mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka" może oznaczać sposób poradzenia sobie z doświadczeniem przemocy i traumy relacyjnej.  Może wskazywać więc na różnorodne mechanizmy obronne- właśnie chociażby wyparcie albo idealizację rodziców, odwrócenie odpowiedzialności- "bili mnie, bo byłem nie w porządku, bo byłem niegrzeczny. " Nie ma złudzeń i wątpliwości, że bicie to przemoc. Nie ma wątpliwości, że pozostawia ono ślady w psychice człowieka.  Z całą stanowczością trzeba też powiedzieć, że całą odpowiedzialność ponoszą rodzice. 

"A mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka" wyraża także stan wiedzy i postaw społecznych wobec wychowania.  Stosunek do dzieci zmieniał się na przestrzeni wieków. W ostatnich pięćdziesięciu latach wraz z rozwojem psychologii dokonała się ewolucja. Nie ma już mowy o normalizacji agresji wobec dzieci. Nadal jednak zdarzają się środowiska, w których można usłyszeć takie stwierdzenia.

 

Pozdrawiam,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, wiele osób wypiera różne przeżycia, ponieważ nie mają świadomości, jak te doświadczenia wpływają na ich obecne życie. Jak najbardziej taka osoba może wypierać doznane krzywdy, starać się umniejszać przemoc i ma do tego pełne prawo. Wiele osób nie jest gotowych, by zmierzyć się ze swoimi traumami i potrzebują czasu, by dojrzeć do decyzji o terapii i konfrontacji z bolesną przeszłością. Niektóre osoby wolą zapomnieć i po prostu nie myśleć o tym, co przeszły. Wszystko też zależy od odporności psychicznej i wewnętrznej sile tej osoby, mogła poradzić sobie z tymi doświadczeniami i nie potrzebuje rozmawiać o tym. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog 

Olga Żuk

Olga Żuk

Gdy ktoś mówi: „Mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka”, może to być forma racjonalizacji – próba nadania sensu bolesnym doświadczeniom. Czasem to wyparcie, czasem sposób, by nie konfrontować się z cierpieniem czy trudną prawdą o bliskich.

Taka narracja może chronić obraz rodziców albo być mechanizmem obronnym: łatwiej uwierzyć, że „nic złego się nie stało”, niż przyjąć, że ktoś nas skrzywdził.

Ale to, że „wyrosłem”, nie znaczy, że przemoc nie zostawiła śladu.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk 

Monika Marszałek

Monika Marszałek

Dzień dobry,

 

Wypowiedzi w stylu „mnie też bili i wyrosłem na porządnego człowieka” mogą stanowić mechanizm obronny, który pomaga uniknąć konfrontacji z cierpieniem lub trudną prawdą o bliskich. Czasem to wyparcie, czasem lojalność wobec rodziców lub potrzeba utrzymania pozytywnego obrazu rodziny, mimo doświadczonej przemocy.

 

Ważne jest, by zauważyć, że choć takie przekonania są powszechne, nie oznacza to, że są zdrowe czy wspierające. Często są one przekazywane z pokolenia na pokolenie – jako sposób na radzenie sobie, ale też jako usprawiedliwienie dla krzywdzących zachowań. 

 

Przełamywanie tych schematów wymaga odwagi i uważności, ale już samo ich zauważenie jest krokiem w stronę zmiany.

 

Pozdrawiam, 

Monika Marszałek

psycholog, coach kryzysowy

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Mad,

 

i może oznaczać wyparcie, i może oznaczać usprawiedliwianie rodziców. Ale też nie musi być ani jednym, ani drugim. Prawdopodobnie chodzi tutaj o subiektywne zdanie na dany temat. Rozmówca zapewne miał na myśli, że taka forma przemocy fizycznej spowodowała u dziecka zaradność i dojrzałość życiową. Nadmienię od razu, że jest to błędne i niedopuszczalne przekonanie. Przemoc fizyczna niesie za sobą różnego rodzaju negatywne konsekwencje.

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne

TW. Próba samobójcza, nie mam już siły, trudności finansowe, związkowe. Za mną mnóstwo terapii.
Dzień dobry, nie wiem ile mam miejsca, spróbuję się streszczać. Mam 25 lat, studiuję zaocznie 2. rok psychologii. Za mną 6 nieudanych terapii psychodynamicznych i terapia schematów, która zmieniła moje życie. Ale miała trwać rok, a w połowie nie było mnie dłużej stać. Mam borderline, ADHD i podejrzenie spektrum, ale diagnostka stwierdziła, że na końcu może powiedzieć, że nie wie (różnicowanie z traumą) więc przerwałem. Praca to dla mnie koszmar, bo źle rozumiem instrukcje a jak się czegoś trzeba domyślić to źle się domyślam. Jak potrzebuję o coś zapytać to słyszę "jak możesz tego nie wiedzieć" więc przestałem pytać, popełniam masę błędów, mimo że robię sobie w telefonie notatki. W rezultacie boję się ludzi (na co dzień też), nienawidzę siebie i zwalniam. Dwa lata zmagałem się finansowo, doszło do tego, że dorabiałem na prostytucji. To było łatwiejsze niż 8h np. w fast foodzie, w trybie walcz uciekaj. Zakochałem się w kliencie. Wydawało się, że jest wzajemność, mówił różne rzeczy, w tym, że chciałby tam zaparkować na stałe. Pochwalił moją inteligencję, co jest dla mnie ważne. Niesamowicie się rozumiemy, mamy podobne charaktery, jesteśmy też dobrani w łóżku. Miał wybrać i wybrał - żonę. Nie widzę już sensu w życiu. Nie chcę być już sam. Myślałem, że wymarzona praca terapeuty schematów wypełni mi pustkę, ale nie zapowiada się. Nie potrafię pojąć, że spotkałem kogoś idealnie dobranego i ta osoba mnie nie chce. Nienawidzę spotykanych na ulicach par. Nawet nie wiedzą, że mają supermoc. Moje życie nie ma żadnego sensu. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy, ale co z tego, na nikogo to nie wpływa. Nikt mi nie towarzyszy. Nie robi żadnej różnicy, że codziennie wstaję z łóżka. Teraz szukam pracy po przeprowadzce i telefon milczy. Zrobiłem bardzo dobre CV, a potem jeszcze rozmowa nie do przejścia - utrzymuj kontakt wzrokowy, nawiąż small talk, spraw wrażenie sympatycznego, zadawaj pytania. Czuję, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie, od zawsze. Miałem próbę w grudniu, ale niestety przeżyłem. Nie wiem po co. Pierwszy raz próbowałem się zabić w 6. klasie podstawówki, potem w gimnazjum. Nikt tego nie widział, zawsze planuję tak, by nikt mi nie przeszkodził i sam muszę siebie przekonać, że to moje jedyne życie i póki żyję coś może się zmienić. Nie wierzę, że uda mi się uzbierać na terapię i wyzdrowieć. Nie wierzę już w miłość. Czuję się tak potwornie sam. Zostawiłem większość przyjaciół we Wrocławiu, łatwo było ich poznać przez studia, a w Łodzi mam zaoczne i jest trudniej. Cieszę się, że nie mam przerwy w studiach, ale tryb podoba mi się mniej - nie da się żyć studiami. To jedyna dziedzina w życiu jaka mi wychodzi. Nie wiem jakie mam pytanie, i tak na dniach się zabiję wreszcie, bo nie mogę znieść tej samotności i pustki.
Zaburzenia nastroju i lękowe po traumie. Leki psychiatryczne nie dają poprawy. Jak mam sobie poradzić?
Bardzo proszę o pomoc , wyrażenie opinii, ewentualnie nakierowanie, jak postąpić dalej. Od 5 lat zmagam się z różnego typu dolegliwościami, stało się to po śmierci mojej bliskiej osoby , bardzo mocno to przeżyłam , ciągle szukam przyczyny mojego złego samopoczucia . Głównymi dolegliwościami są ciągle bóle brzucha , biegunki z zaparciami naprzemiennie, skoki lub spadki ciśnienia oraz pulsu, wybudzanie się w ciągu nocy po 4/5 razy , bardzo silne zmęczenie. którego nie mogę niczym poprawić w ciągu dnia , płacz , jadłowstręt, na sam widok jedzenia robi mi się niedobrze , co chwilę latam po lekarzach, żeby znaleźć przyczynę, ale wszyscy twierdzą, że to nerwica lękowa ze stanami depresyjnymi . Byłam już u neurologa , psychologa , psychiatry . Testujemy ciągle to nowe leki, które działają tylko do 3 tyg później wszystko wraca nawet z podwójną siłą . Mam dopiero 25 lat a każdy dzień jest walką, aby go przetrwać. Tylko czekam kiedy położę się spać tak, jakbym wtedy nie czuła tego bólu , zmęczenia i uciekała w ten sposób . Chciałabym zacząć terapię, ale terminy są tak odległe, że nie widzę sensu widzenia się z lekarzem dwa razy w miesiącu . Brakuje mi siły na to wszystko . Z wiecznie uśmiechniętej dziewczyny stałam się wrakiem człowieka .
Dziecko po samookaleczeniach znów trafia do szpitala psychiatrycznego
Dziecko trafiło do szpitala psychiatrycznego z powodu samookaleczenia. Po powrocie sytuacja się powtarza
Dzień dobry, Moje pytanie dotyczy OCD w kontekście strat ciąż
Dzień dobry, Moje pytanie dotyczy OCD w kontekście strat ciąż i niepłodności. Czy obsesyjne myśli o upływającym czasie, w którym nadal nie udało mi się zajść w ciążę, to może być objaw OCD? No obsesyjnie liczę ,ile lat miała dana losowa kobieta, kiedy udało jej się zajść w ciążę i porównuję to do siebie. Nie cieszę się z urodzin. Wiem, że to bez sensu, ale wydaje mi się, że jeśli będę to "kontrolować", mówić o tym mężowi, myśleć o tym, to coś się stanie, nie wiem nawet co, po prostu to robię, bo wydaje mi się, że tak jest lepiej niż nie robić tego. Mimo że wiem, że nie jest to lepsze dla mnie i dużo mnie to kosztuje emocjonalnie. Wiem, że lepiej jest się skupić na tym co tu i teraz i kontynuować leczenie, robić to co mogę. Lekkie objawy takiego OCD, jakie kojarzę z mediów też miewam, np. duży niepokój z powodu burdelu w zamkniętej szafce lub niepokój z powodu spadającego prześcieradła podczas stosunku. Będę wdzięczna za odpowiedź i radę co z tym zrobić. Natężenie tego jest też zależne od momentu cyklu. Dwa tygodnie mam w miarę spokojne, kolejne dwa trudne.
Różnice między PTSD a złożonym PTSD
Czym się różni PTSD od złożonego PTSD ?
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.