Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dorosłe siostry unikają pracy i żyją na utrzymaniu mamy – jak je zmotywować i zadbać o przyszłość rodziny?

Witam mam problem w rodzinie mianowicie chodzi o moje siostry , mają 33 lata (bliźniaczki )i od kilku lat nie podjęły żadnej stałej pracy , całe dnie oglądają telewizje, siedzą w smartfonie nie próbują nic z tym zrobić, czasem popracują dorywczo i to tyle, ich nawet nie obchodzi to że nie mają ubezpieczenia , na pytania odnośnie pracy reagują milczeniem lub płaczem . Co ja mam zrobić żeby w końcu wzięły sie do pracy , środki na utrzymanie mają z dorywczych prac lub daje im mama oraz ze spadku . Obawiam się ze jak mamy zabraknie to nie wiem co będzie ja nie zamierzam ich utrzymywać.
User Forum

Piotr

1 miesiąc temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

 

Sytuacja, którą Pan opisuje, jest niezwykle na pewno trudna i obciążająca dla całej rodziny, a Pana obawy o przyszłość są w pełni uzasadnione. Z perspektywy psychoterapeutycznej to, co dzieje się z Pana siostrami, nie wygląda na zwykłe „lenistwo”, lecz na głęboki i złożony mechanizm psychologiczny, który prawdopodobnie karmi się obecnym układem rodzinnym.

 

Reakcja sióstr na pytania o pracę – płacz lub całkowite wycofanie (milczenie) – sugeruje, że temat ten wiąże się u nich z ogromnym lękiem, poczuciem wstydu lub całkowitą bezradnością.

W psychologii mówimy czasem o paraliżu decyzyjnym lub lęku przed dorosłością.

Smartfony i telewizja pełnią tu rolę „znieczulaczy”. Pozwalają im uciec od bolesnej rzeczywistości i poczucia, że ich życie stoi w miejscu. Im dłużej ten stan trwa, tym trudniejszy wydaje się powrót do społeczeństwa, co tworzy błędne koło unikania.

 

To, że mama oraz środki ze spadku zapewniają im byt, jest kluczowym elementem tej układanki. Z perspektywy systemowej mama, chcąc pomóc córkom, nieświadomie odbiera im motywację do zmiany.

Jeśli podstawowe potrzeby (jedzenie, dach nad głową) są zaspokojone bez wysiłku, lęk przed porażką w pracy zawsze wygra z potrzebą usamodzielnienia się.

Pana siostry mogą tkwić w stanie tzw. wyuczonej bezradności – przestały wierzyć, że ich działania mogą przynieść jakąkolwiek zmianę, więc przestały próbować.

 

Pisze Pan jasno: „nie zamierzam ich utrzymywać”. To bardzo ważna i zdrowa deklaracja. Często w takich rodzinach pojawia się presja, by „zaopiekować się” słabszymi członkami rodziny, co prowadzi do przejęcia odpowiedzialności za dorosłe osoby.

Pana lęk o to, „co będzie, jak mamy zabraknie”, jest realny. Jednak dopóki mama finansuje ich styl życia, Pan ma bardzo ograniczone możliwości wpłynięcia na siostry. One nie czują konsekwencji swoich decyzji, bo są przed nimi chronione.

 

Co Pan może zrobić w tej sytuacji?

Rozmowa z mamą, nie z siostrami: To mama jest obecnie „głównym sponsorem” tego stanu. Ważne jest uświadomienie jej, że chroniąc córki przed trudami życia teraz, czyni je całkowicie bezbronnymi na przyszłość. Można zasugerować mamie wspólne postawienie warunków (np. opłacanie tylko części rachunków).

Komunikowanie własnych granic: Może Pan wprost (ale bez agresji) powiedzieć siostrom i mamie: „Kocham was, ale w przyszłości nie będę przejmował roli finansowego opiekuna. Chcę, żebyście o tym wiedziały teraz, żebyście miały czas się przygotować”.

 

Zasugerowanie pomocy specjalisty: Zamiast naciskać na „pójście do pracy”, lepiej zasugerować wizytę u psychoterapeuty i psychiatry. Jeśli reakcją na temat pracy jest płacz, to sygnał, że ich mechanizmy obronne są bardzo kruche i zwykła motywacja tu nie zadziała. Potrzebna jest pomoc w dotarciu do źródła tego paraliżu.

Proszę pamiętać, że nie może Pan zmusić dwóch 33-letnich kobiet do zmiany, jeśli one same (lub system rodzinny, który je utrzymuje) nie poczują takiej konieczności. Pana najważniejszym zadaniem jest ochrona własnego spokoju i niepozwalanie, by ich stagnacja stała się Pana życiowym ciężarem.

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Piotrze

 

Pan nie może brać na siebie odpowiedzialności za zachowania sióstr takie a nie inne. Jestem w stanie zrozumieć Wasze relacje rodzinne, ale zachowanie bliźniaczek nie powinno wpływać na Pana zamawianie się. Jedyne co może Pan zrobić, to porozmawiać z nimi, szukając odpowiedzi na nurtujące pytania. Według mnie stosują względem Pana szantaż emocjonalny. Proszę postawić grancie oraz zmienić podejście, gdyż problem tkwi w ich zachowaniu, a Pan za nie nie odpowiada. 

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Piotrze,

sytuacja, którą Pan opisuje, sugeruje problem, który wykracza poza zwykłe lenistwo – reakcje w postaci milczenia lub płaczu przy pytaniach o pracę mogą świadczyć o silnych lękach, depresji lub całkowitym braku kompetencji społecznych, co u 33-letnich osób jest sygnałem alarmowym. Problem polega na tym, że siostry funkcjonują w systemie, który im na to pozwala; dopóki mają zapewnione podstawowe potrzeby dzięki mamie i spadkowi, nie czują realnej presji, by zmierzyć się ze swoim lękiem przed dorosłością.

Zamiast naciskać wyłącznie na znalezienie pracy, warto zacząć od szczerej rozmowy z mamą, ponieważ to ona jest obecnie głównym "bezpiecznikiem" podtrzymującym ten stan. Wspólne ustalenie jasnych granic – np. stopniowe ograniczanie wsparcia finansowego przy jednoczesnym zaoferowaniu pomocy w pójściu do psychologa lub doradcy zawodowego – może być jedynym sposobem na przerwanie tego impasu. Musi Pan jasno i stanowczo zakomunikować zarówno siostrom, jak i mamie, że w przyszłości nie przejmie Pan roli żywiciela, a obecny model życia prowadzi je prosto ku katastrofie bytowej po śmierci rodzica. Bez odcięcia "kroplówki" finansowej i zdiagnozowania źródła ich paraliżu, zmiana zachowania sióstr jest mało prawdopodobna.

 

Pomyślności

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Panie Piotrze,

 

Sądzę, że Pan nie ma wpływu na ich decyzje, tylko na własne granice.

Według mojej opini najważniejsze jest powiedzieć jasno, że nie będzie Pan ich utrzymywał w przyszłości i nie brać odpowiedzialności za ich wybory.

Może Pan zaproponować pomoc w szukaniu wsparcia (np. urząd pracy, psycholog) ale bez nacisku.

To ich życie i ich zmiana nie Pana zadanie, choć rozumiem Pana potrzeby i perspektywę. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

 

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

rozumiem Pani niepokój i frustrację - szczególnie gdy patrzy Pani na siostry i widzi brak działania oraz obawia się o ich przyszłość. Z Pani opisu widać jednak coś ważnego: to nie wygląda tylko na „niechęć do pracy”, ale raczej na jakieś zatrzymanie, z którym one same sobie nie radzą. Reakcje typu milczenie czy płacz przy tym temacie często wskazują, że to dla nich trudne lub przytłaczające. To może budzić w Pani chęć „zmobilizowania ich”, ale niestety nie da się zmusić dorosłych osób do zmiany, jeśli same nie są na nią gotowe.

To, co jest w tej sytuacji bardziej po Pani stronie, to:
- zauważenie swoich granic (np. że nie chce ich Pani utrzymywać),
- nazwanie tego jasno, ale spokojnie,
- oddzielenie odpowiedzialności - ich życie jest ich odpowiedzialnością.

To naturalne, że martwi się Pani, co będzie w przyszłości, ale też ważne, żeby nie brała Pani na siebie roli „ratowania” ich za wszelką cenę. Z Pani słów widać troskę - ale też zmęczenie tą sytuacją.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Moim problemem jest to, że boję się nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Chciałabym spędzić wigilię we dwoje
Witam. W październiku skończyłam brać leki na stwierdzone uogólnione zaburzenia lękowe, a już od listopada objawy niestety wróciły. Odczuwam lęk prawie codziennie. Zaczęłam chodzić na psychoterapię, ale jest za wcześnie by widzieć z niej jakieś korzyści. Moim problemem jest to, że boję się nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Chciałabym spędzić wigilię we dwoje, wraz z moim mężem. Boje się, że rodzina tego nie zrozumie. O mojej chorobie wie tylko mój tata i moja teściowa. O ile teściowa jest w stanie pogodzić się z tym, że nie będzie nas na wigilii, tak mój tata i babcia będą mi robić pod górkę. Mam dwie możliwości: pierwsza to iść na wigilię do teściów, babci męża i do taty i babci, albo druga zostać w domu z mężem i odwiedzić rodziców w Boże Narodzenie. Chciałabym poznać Państwa opinię na mój problem. Pozdrawiam 
Czy to normalne że rodzina obraziła się że nie chce mieszkać z młodszą siostrą i jej utrzymywać, pomimo tego że rodziców stać na płacenie na jej utrzymanie? Ojciec zarzucił mi że powinnam oddać mu pieniądze za swoje studia i dopiero wtedy on zastanowi się nad płaceniem za moją najmłodszą siostrę.
Zdałam sobie sprawę, że zaniedbałam emocjonalnie dziecko. Czy relację i jego poczucie bezpieczeństwa można odbudować?
Dzień dobry. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że zaniedbywałam emocjonalnie swoje dziecko, które niedługo kończy 4 lata. Miałam problem może nie tyle z okazywaniem dziecku miłości (ale również), co głównie uwagi. Wszystko liczyło sie bardziej - obowiązki domowe itd., dziecko często zajmowało się sobą same. Choć zdawałam sobie z tego sprawę nic z tym nie robiłam. Boję się, że u mojego dziecka wykształci się brak poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości, problemy z kontaktami z ludźmi itd. Czytałam, że takie zaniedbanie między 2 a 4 r.ż. dziecka może mieć wpływ na dalsze życie dziecka. Nie chcę tak skrzywdzić swojego dziecka, bo samej brakowało mi poczucia bezpieczeństwa i miłości ze strony obojga rodziców i teraz w życiu dorosłym mam ogromne problemy z samooceną, wiarą w swoje możliwości i nawiązywaniem kontaktów. Czy tych zmian które zaszły w psychice dziecka nie da się juz odwrócić?
Czuję się wykluczona z rodziny, jestem w szczęśliwym związku.
Mam 33 lata i wciąż mieszkam z rodzicami. Od nieco ponad 3 lat jestem w związku, szczęśliwym. W przyszłym roku wychodzę za mąż. Ale od nieco ponad 2 lat ojciec się do mnie nie odzywa. Czuję się wykluczona z rodziny. Mam młodszą siostrę, która ma męża, syna, swój dom - ona jest w centrum zainteresowania. Ma ich pełne wsparcie. Ja nie mogę na nic liczyć. Staram się jak mogę. Kiedyś byliśmy sobie bardzo bliscy. Dzieliliśmy zainteresowania. Rozmawialiśmy codziennie. Jak zaczęłam spotykać się ze swoim narzeczonym wspierał mnie. Byliśmy wszyscy razem na wakacjach, ja, narzeczony, tata i mama. To był najwspanialszy okres w życiu. A później - trach - coś się zmieniło i nie mam pojęcia dlaczego. Nagle przestał się odzywać, przestał się interesować. Stałam się powietrzem. Mama stara się, żebym nie czuła się jak całkowita sierota. Prosi mnie o pomoc, stara się mnie "wcielać" do rodziny. Ale to dla mnie trudne. Patrzeć jak przyjeżdża moja siostra, siedzimy, a tata pyta ją o jakieś szczegóły z życia, plany itp. Ja już tego nie mam. To bardzo boli. Z siostrą mam bardzo dobre relacje. Wspieramy się wzajemnie. Ale ani ona ani mama nie widzą problemu. Bo przecież ojciec odpowiada mi na pytania albo reaguje jak coś powiem. Nie widzą tego jak bardzo zżera mnie to od środka. Utrata człowieka, który całe życie był moim autorytetem. Tata nie jest wylewny. Jest raczej zamknięty w sobie. Otwiera się przed mamą. Widzę jak bardzo kocha ją i moją siostrę i jej syna. Jak bardzo szanuje i ma dobry kontakt z moim szwagrem. Ja już się nie liczę. Mama ma to wszystko gdzieś. Jej jest tak dobrze. Ma męża, który stał się bardziej oddany, wspaniałą córkę i jej rodzinę. I drugą, którą może wykorzystywać bo wie że już tylko ona mi została. Najgorsze jest to, że na nią też nie mogę liczyć. Kiedy rozmawiam z nią o problemie mówi tylko "wiwsz jaki jest ojciec". Staram się żyć normalnie. Mam pracę, przyjaciół którzy mnie wspierają, wspaniałego narzeczonego. Ale nie mam już rodziny. Mojego azylu który był dla mnie niesamowicie ważny. Nie radzę sobie z tym wszystkim. Niewiedza, co takiego zrobiłam że znalazłam się w tej sytuacji jest okropna. Był moment w zeszłym roku, kiedy wróciliśmy z wesela, mój tata przywitał się z moim narzeczonym (odkąd nie rozmawiamy jego też ignoruje) i opowiedział nam jakąś anegdotkę. Przez chwilę poczułam że go odzyskuję. Ale to minęło tak szybko jak się pojawiło. Nie mam w nim żadnego wsparcia. W mamie też mam niewielkie. A jest to tym bardziej smutne, że kiedy mieli cięższy okres ja zawsze przy nich byłam. Nie radzę sobie ze swoimi uczuciami. Z samą sobą. Strasznie mnie boli ta sytuacja, z której nie potrafię wybrnąć. Im częściej o tym myślę tym bardziej widzę, że to ja jestem problemem. Ze mną musi być coś nie tak. Skoro własni rodzice nie chcą mnie w swoim życiu, komu innemu jestem potrzebna? Chciałabym zniknąć z tego świata. Jedynym co mnie trzyma jest mój narzeczony. I mój kot, którego mam od kiedy był malutki. Chyba głównie dlatego jeszcze tu jestem. Ból jaki przeżywam codziennie jest niesamowity. A potęguje się tylko kiedy słyszę jak tata dał siostrze poprowadzić swój samochód kiedy zdała prawko, jak się ucieszył kiedy zdała egzamin. Ja kiedy zdałam i napisałam mu żeby się pochwalić napisał "ok, fajnie". Czuję się jakbym była nikim. Złem koniecznym, które trzeba tolerować. Gdybym umarła, mogliby w końcu być szczęśliwi. Mieć wspaniałą rodzinę... Nie wiem co mogę zrobić w takiej sytuacji, jak to naprawić
Dzień dobry, mam syna, 14 lat, mieszkamy w Anglii, syn był prześladowany w szkole przez kilku uczniów
Dzień dobry, mam syna, 14 lat, mieszkamy w Anglii, syn był prześladowany w szkole przez kilku uczniów, jak i przez nauczycieli w szkole i od tego czasu zamknął się w sobie i jest trochę wycofany. Chociaż przed tymi wydarzeniami w szkole lubił dużo mówić. I postanowiliśmy wsiąść syna na nauczanie w domu. I od tamtej pory nie mówi z ludźmi, tylko z nami w domu. Gra w gry przez internet z kolegami ze szkoły i dużo mówi do nich (chociaż nie widza się tylko słyszą), czasami spotykają się na podwórku z nimi i też nie about dużo do nich mówi. I co możemy zrobić, żeby syn zaczął mówić tak jak dawniej, jak mu pomóc? Czy to przejdzie mu samo ? Pozdrawiam i bardzo proszę o odpowiedź.
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!