Left ArrowWstecz

Dorosłe siostry unikają pracy i żyją na utrzymaniu mamy – jak je zmotywować i zadbać o przyszłość rodziny?

Witam mam problem w rodzinie mianowicie chodzi o moje siostry , mają 33 lata (bliźniaczki )i od kilku lat nie podjęły żadnej stałej pracy , całe dnie oglądają telewizje, siedzą w smartfonie nie próbują nic z tym zrobić, czasem popracują dorywczo i to tyle, ich nawet nie obchodzi to że nie mają ubezpieczenia , na pytania odnośnie pracy reagują milczeniem lub płaczem . Co ja mam zrobić żeby w końcu wzięły sie do pracy , środki na utrzymanie mają z dorywczych prac lub daje im mama oraz ze spadku . Obawiam się ze jak mamy zabraknie to nie wiem co będzie ja nie zamierzam ich utrzymywać.
User Forum

Piotr

2 miesiące temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

 

Sytuacja, którą Pan opisuje, jest niezwykle na pewno trudna i obciążająca dla całej rodziny, a Pana obawy o przyszłość są w pełni uzasadnione. Z perspektywy psychoterapeutycznej to, co dzieje się z Pana siostrami, nie wygląda na zwykłe „lenistwo”, lecz na głęboki i złożony mechanizm psychologiczny, który prawdopodobnie karmi się obecnym układem rodzinnym.

 

Reakcja sióstr na pytania o pracę – płacz lub całkowite wycofanie (milczenie) – sugeruje, że temat ten wiąże się u nich z ogromnym lękiem, poczuciem wstydu lub całkowitą bezradnością.

W psychologii mówimy czasem o paraliżu decyzyjnym lub lęku przed dorosłością.

Smartfony i telewizja pełnią tu rolę „znieczulaczy”. Pozwalają im uciec od bolesnej rzeczywistości i poczucia, że ich życie stoi w miejscu. Im dłużej ten stan trwa, tym trudniejszy wydaje się powrót do społeczeństwa, co tworzy błędne koło unikania.

 

To, że mama oraz środki ze spadku zapewniają im byt, jest kluczowym elementem tej układanki. Z perspektywy systemowej mama, chcąc pomóc córkom, nieświadomie odbiera im motywację do zmiany.

Jeśli podstawowe potrzeby (jedzenie, dach nad głową) są zaspokojone bez wysiłku, lęk przed porażką w pracy zawsze wygra z potrzebą usamodzielnienia się.

Pana siostry mogą tkwić w stanie tzw. wyuczonej bezradności – przestały wierzyć, że ich działania mogą przynieść jakąkolwiek zmianę, więc przestały próbować.

 

Pisze Pan jasno: „nie zamierzam ich utrzymywać”. To bardzo ważna i zdrowa deklaracja. Często w takich rodzinach pojawia się presja, by „zaopiekować się” słabszymi członkami rodziny, co prowadzi do przejęcia odpowiedzialności za dorosłe osoby.

Pana lęk o to, „co będzie, jak mamy zabraknie”, jest realny. Jednak dopóki mama finansuje ich styl życia, Pan ma bardzo ograniczone możliwości wpłynięcia na siostry. One nie czują konsekwencji swoich decyzji, bo są przed nimi chronione.

 

Co Pan może zrobić w tej sytuacji?

Rozmowa z mamą, nie z siostrami: To mama jest obecnie „głównym sponsorem” tego stanu. Ważne jest uświadomienie jej, że chroniąc córki przed trudami życia teraz, czyni je całkowicie bezbronnymi na przyszłość. Można zasugerować mamie wspólne postawienie warunków (np. opłacanie tylko części rachunków).

Komunikowanie własnych granic: Może Pan wprost (ale bez agresji) powiedzieć siostrom i mamie: „Kocham was, ale w przyszłości nie będę przejmował roli finansowego opiekuna. Chcę, żebyście o tym wiedziały teraz, żebyście miały czas się przygotować”.

 

Zasugerowanie pomocy specjalisty: Zamiast naciskać na „pójście do pracy”, lepiej zasugerować wizytę u psychoterapeuty i psychiatry. Jeśli reakcją na temat pracy jest płacz, to sygnał, że ich mechanizmy obronne są bardzo kruche i zwykła motywacja tu nie zadziała. Potrzebna jest pomoc w dotarciu do źródła tego paraliżu.

Proszę pamiętać, że nie może Pan zmusić dwóch 33-letnich kobiet do zmiany, jeśli one same (lub system rodzinny, który je utrzymuje) nie poczują takiej konieczności. Pana najważniejszym zadaniem jest ochrona własnego spokoju i niepozwalanie, by ich stagnacja stała się Pana życiowym ciężarem.

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Piotrze

 

Pan nie może brać na siebie odpowiedzialności za zachowania sióstr takie a nie inne. Jestem w stanie zrozumieć Wasze relacje rodzinne, ale zachowanie bliźniaczek nie powinno wpływać na Pana zamawianie się. Jedyne co może Pan zrobić, to porozmawiać z nimi, szukając odpowiedzi na nurtujące pytania. Według mnie stosują względem Pana szantaż emocjonalny. Proszę postawić grancie oraz zmienić podejście, gdyż problem tkwi w ich zachowaniu, a Pan za nie nie odpowiada. 

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Piotrze,

sytuacja, którą Pan opisuje, sugeruje problem, który wykracza poza zwykłe lenistwo – reakcje w postaci milczenia lub płaczu przy pytaniach o pracę mogą świadczyć o silnych lękach, depresji lub całkowitym braku kompetencji społecznych, co u 33-letnich osób jest sygnałem alarmowym. Problem polega na tym, że siostry funkcjonują w systemie, który im na to pozwala; dopóki mają zapewnione podstawowe potrzeby dzięki mamie i spadkowi, nie czują realnej presji, by zmierzyć się ze swoim lękiem przed dorosłością.

Zamiast naciskać wyłącznie na znalezienie pracy, warto zacząć od szczerej rozmowy z mamą, ponieważ to ona jest obecnie głównym "bezpiecznikiem" podtrzymującym ten stan. Wspólne ustalenie jasnych granic – np. stopniowe ograniczanie wsparcia finansowego przy jednoczesnym zaoferowaniu pomocy w pójściu do psychologa lub doradcy zawodowego – może być jedynym sposobem na przerwanie tego impasu. Musi Pan jasno i stanowczo zakomunikować zarówno siostrom, jak i mamie, że w przyszłości nie przejmie Pan roli żywiciela, a obecny model życia prowadzi je prosto ku katastrofie bytowej po śmierci rodzica. Bez odcięcia "kroplówki" finansowej i zdiagnozowania źródła ich paraliżu, zmiana zachowania sióstr jest mało prawdopodobna.

 

Pomyślności

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Panie Piotrze,

 

Sądzę, że Pan nie ma wpływu na ich decyzje, tylko na własne granice.

Według mojej opini najważniejsze jest powiedzieć jasno, że nie będzie Pan ich utrzymywał w przyszłości i nie brać odpowiedzialności za ich wybory.

Może Pan zaproponować pomoc w szukaniu wsparcia (np. urząd pracy, psycholog) ale bez nacisku.

To ich życie i ich zmiana nie Pana zadanie, choć rozumiem Pana potrzeby i perspektywę. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

 

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

rozumiem Pani niepokój i frustrację - szczególnie gdy patrzy Pani na siostry i widzi brak działania oraz obawia się o ich przyszłość. Z Pani opisu widać jednak coś ważnego: to nie wygląda tylko na „niechęć do pracy”, ale raczej na jakieś zatrzymanie, z którym one same sobie nie radzą. Reakcje typu milczenie czy płacz przy tym temacie często wskazują, że to dla nich trudne lub przytłaczające. To może budzić w Pani chęć „zmobilizowania ich”, ale niestety nie da się zmusić dorosłych osób do zmiany, jeśli same nie są na nią gotowe.

To, co jest w tej sytuacji bardziej po Pani stronie, to:
- zauważenie swoich granic (np. że nie chce ich Pani utrzymywać),
- nazwanie tego jasno, ale spokojnie,
- oddzielenie odpowiedzialności - ich życie jest ich odpowiedzialnością.

To naturalne, że martwi się Pani, co będzie w przyszłości, ale też ważne, żeby nie brała Pani na siebie roli „ratowania” ich za wszelką cenę. Z Pani słów widać troskę - ale też zmęczenie tą sytuacją.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
To trudna sytuacja rodzinna i warto zauważyć, że nie ma Pan realnego wpływu na to, czy siostry podejmą pracę. Z opisu wynika, że ich brak aktywności jest utrwalony, a dodatkowo mają zabezpieczenie finansowe ze strony mamy i spadku, co może zmniejszać ich motywację do zmiany. Reakcje w postaci milczenia lub płaczu wskazują natomiast, że temat pracy jest dla nich emocjonalnie obciążający.  Najważniejsze dla Pana jest stawianie granic i komunikowanie, że nie będzie Pan ich utrzymywał w przyszłości, ponieważ każdy dorosły odpowiada za siebie. W rozmowach lepiej unikać nacisku czy konfrontacji, bo to często nasila unikanie, a zamiast tego może Pan próbować neutralnie pytać o to, co im utrudnia podjęcie pracy, jeśli w ogóle są gotowe na rozmowę. Jednocześnie proszę zadbać o siebie i nie brać na siebie odpowiedzialności za ich przyszłość, bo to nie jest coś, co może Pan realnie kontrolować.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

11 dni temu

Zobacz podobne

Pomoc dla nastolatka, którego rodzice ulegli trendowi 'Italian Brainrot' z TikToka - jak sobie poradzić?

Mam 15 lat i od jakiegoś czasu zauważyłem bardzo niepokojące zachowanie u moich rodziców (ojciec 53 lata, matka 41 lat). Zaczęli powtarzać dziwne frazy typu „tung tung tung sahur”, „tralalero tralala”, „lirili larila” — dosłownie non stop, także w nocy. Ojciec napisał sprayem na ścianie w mieszkaniu te same wyrazy, a także obkleił maskę samochodu dziwnymi zdjęciami związanymi z tym trendem nazywającym się „Italian Brainrot”. Mama kupiła figurki „Italian Brainrot” i wrzuciła je do akwarium, które jest moją własnością, kupione za moje legalnie zarobione pieniądze i w którym nie powinna ingerować bez mojej wiedzy i zgody. Co gorsza, puszczają głośno muzykę związaną z tym trendem, co bardzo mocno narusza mój spokój. Zachowują się tak, jakby byli oderwani od rzeczywistości. Cała sytuacja jest dla mnie bardzo stresująca i nie wiem, co się z nimi dzieje. Z tego, co się dowiedziałem "italian brainrot" to jakiś nowy trend z Tiktoka, obecny w przedszkolach i podstawówkach. Sam totalnie tego nie rozumiem, ponadto nie posiadam aplikacji tiktok, ponieważ nie utożsamiam się z taką patologią. Dodam jeszcze, że moja matka pracuje w przedszkolu, więc tam mogła mieć kontakt z tym zjawiskiem. Czy ktoś mógłby mi pomóc zrozumieć, co to może być za zaburzenie lub co powinniśmy zrobić? Czy jest jakaś pomoc, z której mogliby skorzystać? Bardzo proszę o odpowiedź, bo nie wiem już, jak sobie poradzić.

Jak poradzić sobie z faktem, że w ciąży było się bez wsparcia ojca
Jak poradzić sobie z faktem, że w ciąży było się bez wsparcia ojca, a także podczas porodu jak i po porodzie, a nagle po 2 latach się budzi i względem uczuć do mnie jak i do dziecka. Czy taki mężczyzna mógłby być odpowiednim człowiekiem do związku mimo wielu krzywd wyrządzonych słowem również? Kolejne pytanie - jak poradzić sobie z sytuacją która wynikła na zebraniu rodziców, gdzie 3 osoby nie dając dojść do słowa, naskakiwały na moją osobę, mimo to że nic z tego nie było prawdą. Mam na to dowody że dana sytuacja była zupełnie inna. Mam wrażenie że te 3 osoby były w zmowie aby tak właśnie postępować nie dać dojść mi do jakiegokolwiek słowa...
Jak stawiać granice z teściową po narodzinach dziecka i przezwyciężać konflikty rodzinne?

Dzień dobry, muszę się doradzić, bo zaraz oszaleję. Jestem świeżo upieczoną mamą 3-miesięcznego niemowlaka. W pierwszy dzień porodu bardzo marzyłam o tej magicznej chwili spędzeniu w szpitalu zaraz po porodzie z mężem i córką. Niestety w pierwszy dzień porodu zawitała, także teściowa a mąż nie widział tego problemu, bo sam ją zabrał jednym samochodem. Zadra we mnie została i jeszcze od czasu do czasu wraca. Pokłóciłam się o to z mężem, jak już byłam w domu, a on w przypływie złości zadzwonił do swojej mamy i powiedział, że niepotrzebnie przyjechała w pierwszy dzień porodu, bo ja mam o to pretensje. Dostałam przez to telefon, że ona mnie przeprasza i z płaczem a ja się poczułam źle, bo byłam zła na męża, że się wygadał i chce nas skłócić a po drugie czułam wyrzuty sumienia przez to mimo, że nie była proszona w ten dzień i jej nie chciałam. Następnie zgrzyty były i od mojej strony rodziny i od strony męża i musiałam walczyć, by nikt nie całował mojej córki, ponieważ bałam się roznoszenia wirusów, co dla niemowląt jest dość groźne, ale zawsze pojawiała się złość po fakcie dokonanym, gdy nie spodziewałam się, że ją ktoś pocałuje, oczywiście z czasem nauczyłam się stawiać granicę. Nie szanowałam siebie i po cesarskim cięciu przyjmowałam dość szybko gości, chociaż kłóciło się to z teoriami, że powinno się odczekać 2-3 tygodnie od pojawienia się gości. Wtedy chciałam gości, bo mąż miał urlop, a sama nie chciałam przyjmować, ale po czasie tego żałowałam. Temat z teściową od początku po tym incydencie jak przyjechała w dniu porodu mnie drażniła, drażniło mnie to, że przywłaszczała sobie słowami moje dziecko jak np "Moja Gabrysieńka" "Moje słodkie kochanie" czułam się po takich wiadomości (reakcja na zdjęcia, jakie jej przesyłałam), że wchodzi w moje terytorium i próbuje mi umniejszać jako matce, ale próbowałam sobie to tłumaczyć, jako że to hormony i nie będę się odzywać, chociaż czasami subtelnie się odzywałam na te wiadomości i odpowiadałam "Moja :)", zaraz po porodzie żartowała do mnie "a nie bo moja" jakby ona była najważniejsza dla dziecka. Czułam przez to, że nie chce jej wysyłać zdjęć córki, bo zaraz napisze "moja". Przedwczoraj odważyłam się postawić granicę i napisałam do niej "Czuję się niezręcznie, jak ktoś mówi lub pisze o moim dziecku 'moja', ponieważ córka jest nasza-moja i męża. Bardzo proszę to uszanować :)" odpisała mi na to tylko, krótkie "ok". Wczoraj dzwoniłam do niej, bo chciałam ją zaprosić do córki i nie odbiera od wczoraj ode mnie telefonów. Nie wiem, czy ja przesadziłam, aż tak, żeby się na mnie obrazić? W sobotę niestety będzie rodzinne spotkanie (urodziny) i nie wiem, jak mam się zachować w tej sytuacji, bo z jednej strony czuję wyrzuty, że taką wiadomość napisałam, a z drugiej wiem, że na ten moment tak odczuwam, że mnie denerwują takie słowa. Czy ja jestem zazdrosna o dziecko? Proszę o wiadomość, bo czuję, że zwariuje.

Czy osoby z FAS mogą prowadzić samodzielne życie?
Mam brata, 22 lata. Zawsze był „inny” – trudniej mu szło w szkole, zapominał rzeczy, które wydawały się oczywiste. Z matematyką walczył strasznie.... Ale najgorsze były relacje z ludźmi. Często źle odczytywał intencje, ufał nieodpowiednim osobom, czasem zachowywał się tak, że inni patrzyli na niego jak na dziwaka. Dopiero dwa lata temu, po długiej walce z lekarzami i psychologami, ktoś zasugerował FAS. Mama wtedy się rozkleiła, bo przyznała, że zanim dowiedziała się o ciąży, zdarzało jej się pić. Podobno nie dużo, ale teraz każda kropla wydaje się jak wyrok, zresztą po tym to nie wiem, czy mogę jej wierzyć. Brat teraz próbuje żyć samodzielnie. Pracuje dorywczo, ale często coś zawala – zapomina, spóźnia się, myli terminy. Mimo to ma serce na dłoni, chce być samodzielny, ale ciągle się potyka. Czy jest szansa, że kiedyś naprawdę stanie na własnych nogach? Czy osoby z FAS mogą prowadzić normalne życie bez ciągłego wsparcia?
Bardzo często brakuje mi kar cielesnych z dzieciństwa.
Witam, tak w ogromnym skrócie. Jestem Emil, mam 31 lat, 47kg wagi, szczupły, drobny i ciągle wyglądam jak dzieciak..... Często czuje się jak dorosły dzieciak.... Jestem DDA, po adopcji, z deszczu pod rynnę wpadłem w kwestii kar fizycznych w dzieciństwie, a teraz sam potrzebuje pomocy. Bardzo często brakuje mi kar cielesnych z dzieciństwa. Jak coś przeskrobie, odwale jakąś akcję typu mandat punkty karne, niedotrzymanie słowa obiecanego. To często się obwiniam, dręczę, i te myśli, że ktoś w końcu powinien mnie ogarnąć i dać mi porządne lanie na kolanie. Czuję, że tego bardzo potrzebuje i że to by mi pomogło. Nie jest to tło erotyczno seksualne. Traktuje to jako forma mojej dyscypliny, kary prostowania mnie. Proszę szczerze o pomoc.
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.