Dzień dobry, kiedy słyszymy od najbliższej osoby, że „nie nadajemy się” do roli, która jest dla nas tak ważna, naturalną reakcją jest poczucie głębokiego zranienia - jak sama trafnie to ujęłaś: to cios prosto w serce. Masz pełne prawo czuć ogromny smutek i niesprawiedliwość.
Z Twojego opisu wyłania się jednak niezwykle budujący obraz bardzo świadomej, odpowiedzialnej i troskliwej kobiety. Zrobiłaś ogromną pracę, by poradzić sobie z traumą po pierwszym porodzie. Przygotowujecie się z mężem do powiększenia rodziny w sposób dojrzały: badając się, planując przestrzeń, mając w sobie wzajemne wsparcie i wspólne marzenia.
Warto spojrzeć z boku na argument, którego użyła Twoja mama. To zupełnie naturalne, że łącząc pracę zawodową z opieką nad 2,5-letnim dzieckiem i prowadzeniem domu, jesteś zmęczona. Zmęczenie jest fizjologiczną, ludzką reakcją organizmu na codzienny wysiłek, a nie dowodem na brak kompetencji rodzicielskich czy wyznacznikiem tego, kto nadaje się na matkę drugiego dziecka.
Często w psychologii obserwujemy mechanizm, w którym słowa i oceny naszych bliskich mówią znacznie więcej o nich samych - ich własnych lękach, wyobrażeniach czy nieprzepracowanych ograniczeniach - niż o nas. Być może mama, widząc Twoje zmęczenie, projektuje na Ciebie własny niepokój, ale to wciąż jest wyłącznie jej perspektywa, a nie obiektywna prawda o Tobie.
Słowa najbliższych potrafią mocno zachwiać naszym poczuciem własnej wartości. Jeśli czujesz, że ta sytuacja sprawia, że zaczynasz w siebie wątpić, zachęcam do umówienia się na wizytę u psychologa. Praca w bezpiecznej przestrzeni gabinetu może pomóc Ci oddzielić oczekiwania i oceny innych od Twoich własnych pragnień. Powodzenia!