Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat związany z planowaniem drugiego dziecka i presją rodzinną

Dzień dobry, Wczoraj moja mama powiedziała mi przykrą rzecz, że nie nadaje się na matkę dla drugiego dziecka, ponieważ mając pracę i dom jestem zmęczona. Powinnam się skupić na jednym dziecku, siostra (w listopadzie będzie miała 23 lata) będzie miała dzieci to sam nie będzie, ale ona jest jeszcze młoda, a ja marzę o rodzeństwie dla synka, który ma za moment 2,5 roku, nie o kuzynostwie, mam wsparcie męża. Przygotowuje się do kolejnego macierzyństwa, ponieważ pozapisywałam się do lekarzy na kontrolę i badania. Przez 2 lata wypierałam się kolejnego dziecka, ponieważ miałam traumę po porodzie, która w dużym stopniu minęła. Podzieliłam się z mamą tym, wie, że na urlopie z mężem będziemy sprzątać i malować mieszkanie, a tu Wczoraj dostałam cios prosto w serce, a wcześniej tak nie mówiła. Nie wiem co robić, nie wydaje mi się, żebym była złą matką, bo dbam o synka najlepiej jak się da.
Maria Kuźnik

Maria Kuźnik

Pani Paulino, wielu rodziców małych dzieci odczuwa zmęczenie i to jest całkowicie normalne. Nie świadczy to o tym, że jest Pani złą mamą. Z tego, co Pani opisuje widać wręcz coś przeciwnego - troszczy się Pani o synka, zapewnia mu bezpieczeństwo, szuka wsparcia i dba o swoje zdrowie i odpowiedzialnie przygotowuje się do decyzji o kolejnym dziecku. To są oznaki zaangażowanej mamy, a nie złej!

Rozumiem, że słowa mamy Panią zraniły, czasem nawet nasi najbliżsi, mimo dobrych intencji, wypowiadają zdania, które są dla nas przykre. Proszę jednak pamiętać, że opinia mamy nie definiuje tego jaką jest Pani mamą.

Życzę dużo spokoju!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co usłyszałaś od mamy, mogło bardzo zaboleć, zwłaszcza że podzieliłaś się z nią czymś dla Ciebie ważnym i długo dojrzewałaś do decyzji o kolejnym macierzyństwie. Nic dziwnego, że odebrałaś jej słowa jak cios.

Z tego, co opisujesz, nie wynika, że jesteś złą mamą. Wręcz przeciwnie – przez dwa lata dawałaś sobie czas po trudnym doświadczeniu, zadbałaś o swoje zdrowie, przygotowujesz się świadomie do kolejnej ciąży i masz wsparcie męża. To są oznaki odpowiedzialności, a nie lekkomyślności.

Warto też pamiętać, że opinia mamy jest jej perspektywą, a nie obiektywną oceną Twoich kompetencji rodzicielskich. Rodzice czasem wyrażają swoje lęki lub przekonania w sposób, który rani, choć nie musi odzwierciedlać rzeczywistości.

Ostatecznie decyzja o powiększeniu rodziny należy do Ciebie i Twojego męża. Jeśli czujecie, że jesteście na to gotowi i jest to zgodne z Waszymi możliwościami oraz wartościami, nie musisz rezygnować ze swoich marzeń tylko dlatego, że ktoś patrzy na sytuację inaczej.


Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry, kiedy słyszymy od najbliższej osoby, że „nie nadajemy się” do roli, która jest dla nas tak ważna, naturalną reakcją jest poczucie głębokiego zranienia - jak sama trafnie to ujęłaś: to cios prosto w serce. Masz pełne prawo czuć ogromny smutek i niesprawiedliwość.

Z Twojego opisu wyłania się jednak niezwykle budujący obraz bardzo świadomej, odpowiedzialnej i troskliwej kobiety. Zrobiłaś ogromną pracę, by poradzić sobie z traumą po pierwszym porodzie. Przygotowujecie się z mężem do powiększenia rodziny w sposób dojrzały: badając się, planując przestrzeń, mając w sobie wzajemne wsparcie i wspólne marzenia. 

Warto spojrzeć z boku na argument, którego użyła Twoja mama. To zupełnie naturalne, że łącząc pracę zawodową z opieką nad 2,5-letnim dzieckiem i prowadzeniem domu, jesteś zmęczona. Zmęczenie jest fizjologiczną, ludzką reakcją organizmu na codzienny wysiłek, a nie dowodem na brak kompetencji rodzicielskich czy wyznacznikiem tego, kto nadaje się na matkę drugiego dziecka.

Często w psychologii obserwujemy mechanizm, w którym słowa i oceny naszych bliskich mówią znacznie więcej o nich samych - ich własnych lękach, wyobrażeniach czy nieprzepracowanych ograniczeniach - niż o nas. Być może mama, widząc Twoje zmęczenie, projektuje na Ciebie własny niepokój, ale to wciąż jest wyłącznie jej perspektywa, a nie obiektywna prawda o Tobie.

Słowa najbliższych potrafią mocno zachwiać naszym poczuciem własnej wartości. Jeśli czujesz, że ta sytuacja sprawia, że zaczynasz w siebie wątpić, zachęcam do umówienia się na wizytę u psychologa. Praca w bezpiecznej przestrzeni gabinetu może pomóc Ci oddzielić oczekiwania i oceny innych od Twoich własnych pragnień. Powodzenia!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Pani Paulino

 

  Niestety, takie jest życie, kiedy czasami otrzymujemy ciosy ze strony, z której się tego nie spodziewamy. Ma Pani być zmęczona gdyż macierzyństwo nie jest proste a czasami niedoceniane przez innych. Z Pani słów wynika, ze jest Pani dobrą matką i kocha swoje dziecko a dobro syna jest dla Pani najważniejsze. Proszę kierować się miłością i głosem serca. Ludzie, którzy ranią nas słowami często patrzą przez pryzmat własnych doświadczeń i próbują nas w jakiś sposób ochronić. Niestety, często nie jest to dobra droga i doprowadza do tego typu zdarzeń. ja nie chce tutaj stawać w obronie mamy, ale sądzę że nie miała nic złego. Kiedy zobaczyła, z czym zmagała się Pani po pierwszym porodzie odruchowo powiedziała coś, co uderzyło w Pani uczucia. Proszę za jakiś czas wrócić do tej rozmowy z mamą, zapytać dlaczego tak powiedziała, czym się sugerowała. Z Pani opisu wynika, że jest pani osobą niezwykle wrażliwą. Proszę zadbać o siebie. Pozdrawiam. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Paulino,

słowa Pani mamy były niesprawiedliwym i bolesnym ciosem, który uderzył w Pani macierzyństwo w momencie, gdy po przełamaniu traumy porodowej, z pełnym wsparciem męża i miłością, przygotowuje się Pani na rodzeństwo dla synka. Zmęczenie łączące pracę z wychowaniem dwulatka jest czymś całkowicie naturalnym i w żaden sposób nie definiuje Pani jako „złej matki” ani nie przekreśla Pani prawa do powiększenia rodziny. To Pani i mąż tworzycie autonomiczne małżeństwo i tylko Wy decydujecie o swojej przyszłości, dlatego warto odciąć się od raniącej opinii mamy i z pełnym przekonaniem realizować własne marzenia o kolejnym dziecku.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co usłyszała Pani od mamy, mogło być bardzo bolesne, zwłaszcza że dotyczy tak ważnej dla Pani sfery życia i marzeń o powiększeniu rodziny. Nic dziwnego, że te słowa wywołały tyle emocji.

Z tego, co Pani opisuje, widać, że decyzję o kolejnym dziecku poprzedziła refleksja. Pisze Pani o przepracowywaniu trudnych doświadczeń po porodzie, przygotowaniach do ciąży i wsparciu ze strony męża. To pokazuje, że podchodzi Pani do tego odpowiedzialnie.

Jednocześnie warto pamiętać, że zmęczenie rodzica, który łączy opiekę nad małym dzieckiem z pracą i codziennymi obowiązkami, jest czymś naturalnym i samo w sobie nie świadczy o tym, czy ktoś jest dobrym rodzicem. O tym, czy to odpowiedni moment na powiększenie rodziny, najlepiej wiedzą osoby, które będą podejmować tę decyzję i wspólnie ponosić jej konsekwencje.

Mam nadzieję, że z czasem uda się Pani oddzielić opinię mamy od własnego spojrzenia na siebie jako mamę. Jeśli czuje Pani, że ta sytuacja nadal budzi wiele trudnych emocji lub podważa Pani poczucie pewności, zachęcam do konsultacji u specjalisty – czasem rozmowa pozwala uporządkować takie doświadczenia i odzyskać większy spokój.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

To, co usłyszała Pani od mamy, mogło bardzo zaboleć, zwłaszcza że dotyczy czegoś, co jest dla Pani ważnym marzeniem. Nic dziwnego, że te słowa zostały z Panią i wywołały tyle emocji. Z Pani wiadomości nie wyłania się obraz złej mamy. Wręcz przeciwnie widać, że troszczy się Pani o synka, myśli odpowiedzialnie o kolejnej ciąży, przygotowuje się do niej i ma wsparcie męża. To, że bywa Pani zmęczona, nie świadczy o tym, że nie poradzi sobie Pani z drugim dzieckiem. Zmęczenie jest doświadczeniem wielu rodziców. Być może mama kierowała się troską i powiedziała to w sposób, który bardzo Panią zranił. Nie oznacza to jednak, że jej słowa są prawdą ani że powinny decydować o Pani wyborach.

Jeśli marzenie o kolejnym dziecku wróciło po czasie, w którym uporała się Pani z trudnymi doświadczeniami po porodzie, warto przede wszystkim wsłuchać się w siebie i wspólnie z mężem podjąć decyzję o tym, co będzie najlepsze dla Waszej rodziny.

Życzę Pani, aby nie pozwoliła Pani jednemu bolesnemu komentarzowi przekreślić zaufania do siebie jako mamy. Z tego, co Pani napisała, widać, że bardzo zależy Pani na dobru swojego dziecka i odpowiedzialnie podchodzi Pani do kolejnego etapu życia.

 

Z pozdrowieniami

Edyta Kotula

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Paulino. Rozumiem, że słowa mamy bardzo Panią zabolały, zwłaszcza że decyzja o kolejnym dziecku jest dla Pani ważna i dobrze przemyślana. Zmęczenie związane z pracą i opieką nad dzieckiem nie świadczy o tym, że jest się złą mamą doświadcza go większość rodziców. Jeśli ma Pani wsparcie męża i czuje gotowość na kolejne macierzyństwo, to warto zaufać przede wszystkim sobie. To Pani wraz z partnerem podejmuje decyzje dotyczące swojej rodziny.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry, 

Pani Paulino,

To musiało być dla Pani bardzo bolesne, zwłaszcza, że usłyszała to Pani od mamy i w momencie, kiedy zaczęła Pani na nowo oswajać myśl o kolejnym dziecku. Nic dziwnego, że te słowa tak mocno Panią dotknęły. Z Pani wpisu nie wybrzmiewa obraz złej mamy, ale osoby, która świadomie zastanawia się nad kolejnym macierzyństwem, przygotowuje się do niego i ma wsparcie męża. Rozumiem, że opinia mamy może budzić wiele wątpliwości, ale nie oznacza, że jest prawdą. Mam nadzieję, że uda się Pani nie oceniać siebie wyłącznie przez pryzmat tych słów. 💛

Pozdrawiam

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 


 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że słowa mamy mogły bardzo Panią zaboleć, zwłaszcza że usłyszała je Pani w momencie, kiedy po trudnych doświadczeniach znów zaczęła z nadzieją myśleć o kolejnym dziecku.Czytając Pani wiadomość, nie widzę mamy, która lekceważy swoje obowiązki. Widzę kobietę, która świadomie przygotowuje się do kolejnego macierzyństwa, dba o zdrowie, ma wsparcie męża i troszczy się o swojego synka. Zmęczenie nie jest dowodem na to, że ktoś jest złym rodzicem: jest częścią codzienności wielu mam.

Może warto zadać sobie kilka pytań:

Czyja opinia powinna być dla Pani najważniejsza w decyzji o powiększeniu rodziny: mamy czy Pani i męża?

Czy słowa mamy opisują rzeczywistość, czy są jedynie jej obawą lub przekonaniem?

Co powiedziałaby Pani bliskiej przyjaciółce, gdyby usłyszała od swojej mamy dokładnie to samo?

Proszę nie pozwolić, aby jedno zdanie przekreśliło zaufanie do siebie jako mamy. To Państwo z mężem tworzycie swoją rodzinę i najlepiej wiecie, na co jesteście gotowi.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne

Co ma zrobić człowiek, który ma dziecko z inną i bardzo chce się z nim widzieć
Witam, nie wiem, co zrobić, pytanie sformułuję w formie wypowiedzi, którą miałem napisać do przyjaciela, ale ostatecznie napisałem ją, ale nie wysłałem, nie chcąc, aby mój pogląd na sprawę był powodem do wieszania na kimś przysłowiowych psów, ale myślę, że taka forma najlepiej wyrazi mój stan, bo pisałem to pod wpływem emocji. Liczę, że taka forma będzie dla Państwa również odpowiednia, sam nie wiem, czego oczekuję tak naprawdę... (z góry również przepraszam, za wulgaryzmy, miało to być napisane do przyjaciela, więc język jest, jaki jest) "Co ma zrobić człowiek, który ma dziecko z inną i bardzo chce się z nim widzieć i widzi raptem 2 weekendy w miesiacy bez nocek, ale widzenie z nim okupione jest wiecznym pierdoleniem i kłótniami jak to ja wole jedno dziecko od drugiego i jedzie człowiek rozdarty, w i czasem w zwykłym tygodniu potrafi być podobna odklejka i jedyną czasem opcja wydawałoby się zrobić to samo co kiedyś (rozejść się), ale zniszczysz życie kolejnej rodzinie i poza tym nie chce mieć takiego kontaktu z (tu imie 2- latka), jak mam z (imię 10-latk), więc trzymam się tego, co jest rekami i nogami i zagryzam zęby, wiec tkwisz, raz jest lepiej raz gorzej, ale praktycznie pewnym jest, że co dwa tygodnie będzie niezadowolenie (co najmniej 2 tyg) tracisz już chęci do wszystkiego wylaczasz się, jesteś wyprany z emocji wobec wszystkich (chociaż nie - jedyna emocja zostala - zlosc i frustracja, która czasem tez się wylewje ) , oprócz swoich dzieci, bo tylko one dają Ci jakkakolwiek sile, paradoksalnie, bo może, gdyby człowiek spierdolił gdzieś, to dla całej reszty byłoby to prostsze, nie dla mjie to nie jest egoistyczne tylko dla reszty, każdy by miał spokój ... i to jest właśnie to błędne kolo bez jebanego wyjścia... bo jak wyjdę z niego to i tak ja będę tym najgorszym, który zostawił dzieci itp... tylko to będzie fakt, a tylko ja wiem, jak to wygląda, poza tym nie chce już drugiego zostawiać, uwielbiam z nim być... i to jest też właśnie problem.. W dodatku w chuj bym chciał wziąć już starszego na noc, ale wiem, że to tez zaraz będzie problem i to myślę, że już nie dla tamtej matki, tylko obecnej... i jest mi w chuj zle z tym, bo czuje, że tamta mogłaby się już zgodzić, bo młody śpi u kolegów nawet nie raz i czasem coś wspomni, kiedy u mnie i co ja mam temu biednemu dziecku powiedzieć... ... ale wiem, że to będzie problem w domu zaraz... " Jestem ojcem 10-latka z poprzedniego związku i 2-latka z obecnego. Z obecną żoną jestem od około 7 lat, więc nie "dorobiłem" sobie dziecka na boku, wiedziała, w co wchodzi, a nagle wręcz potrafi to powiedzieć, że drugie dziecko jest problemem i na pewno wolałaby, żebym zerwał kontakt lub coś takiego, ale wie też, że z mojej strony nie jest to możliwe. NIGDY W ŻYCIU, zerwę kontakt ze wszystkimi, ale nie z dziećmi. Trochę chaosu w tym, nie wiem co to za strona, ale powoli się ze mnie wylewa i szukam różnych upustów na frustracje zamiast trzymania tego w sobie... Pozdrawiam Państwa..
Dzień dobry, Proszę o pomoc, a może radę tutaj, bo po pierwsze nie mam z kim porozmawiać
Dzień dobry, Proszę o pomoc, a może radę tutaj, bo po pierwsze nie mam z kim porozmawiać, a po drugie łatwiej się pisze niż mówi. Mam problem z rodziną męża, albo ze mną jest problem, sama nie wiem… Jestem mężatką od 10 lat, mam 2 dzieci, 7 i 4 lata, mieszkam u teściów, mam oddzielne wejście, ale większość czasu spędzam na dole u nich ze względu, że moje dzieci lubią tam chodzić, bawić się i jeść. Często dzielę kuchnię z teściową, wspólnie gotujemy, jemy. Wkurza mnie dość często, bo ja uwielbiam czystość, porządek, ona nie, bynajmniej jej na tym nie zależy, chyba że spodziewa się gości. Ogólnie moi teściowie są ok, teść głównie bardzo mi pomógł przy wychowaniu dzieci i w ogóle wydaje mi się, że mogę na nich polegać. Każdy ma wady i zalety. Mój problem polega na tym, że mój mąż ma siostrę starszą, której ja bardzo nie lubię. Jest mężatką, ma dzieci w wieku moich, co gorsze mieszka kilka domów ode mnie. Dom, w którym mieszkam, nie jest ani moją, ani męża własnością, teściowie twierdzą, że to będzie nasze, zainwestowałam sporo pieniędzy w ten dom już. Siostra męża jest bogata, ma swoją firmę, jak dla mnie jest pewna siebie, zarozumiała, uważa, że wszystko jej wolno, przyjeżdża kiedy chce, bierze z podwórka, garażu, co chce w nocy o północy, bardzo mnie to irytuje. Kiedy nie wyjdę na podwórko, widzę ją, jej dzieci i męża. Nie znoszę ich wszystkich, dzieci chwalą się wszystkim, czego oni nie mają i w ogóle. Nie umiem sobie z tym poradzić, nie lubię z nimi rozmawiać, teściowa jest w nich zapatrzona. Mój mąż widzę, że jest zmęczony sytuacją ,to jego jedyna siostra, mieli dobrą relację, ale wydaje mi się, że przyczyniłam się tym, że ich unikam, że nie spotykają się jak kiedyś, nie wiem jak kontakt telefoniczny, nie pytam. Odnoszę wrażenie, że wszyscy mają o to pretensje do mnie, bo co ona mi niby takiego zrobiła – i w sumie nic, ja po prostu nie mam o czym z nią rozmawiać, nie przypadła mi do gustu od 1 spotkania. Często się kłócę z mężem o to, nawet nie wiem, czy mi na nim zależy, czasami myślę, że muszę dać radę, bo dzieci mamy. Nie stać mnie, żeby wziąć kredyt i się wyprowadzić. Czy jestem zazdrosna, bo ona ma pieniądze, nie wiem sama, może…na pewno łatwiej by mi się żyło, nie jest tak, że żyję od 1 do 1. Pochodzę z rodziny, w której nigdy się nie przelewało, teraz mój status finansowy się poprawił. Opisałam długo ,a miało być w skrócie ,w każdym razie liczę na pomoc, może wsparcie i wnioski czy ja wymyślam sobie problemy, bo sytuacja mnie dobija, nie potrafię cieszyć się każdym dniem.
Czy stres w ciąży może skutkować napięciem u narodzonego dziecka?
Dzień dobry, W czasie całej swojej ciąży byłam narażona na duży stres związany ze stalkingiem. Po porodzie okazało się, że mój syn musi uczestniczyć w zajęciach rehabilitacyjnych w związku z za dużym napięciem mięśniowym. Czy taki stan może żyć związany z stresem? Dodam, że syn jest urodzony w terminie, poprzez cesarskie cięcie, które było z przyczyn nagłych - zawężony zapis KTG.
Tajemnica, która mnie niszczy

Od 19 lat mam tajemnicę, która mnie zabija. Wiem, że jak się wyda znienawidzą mnie rodzina dzieci. Obecny partner mnie zostawi. Czuję, że wariuje powoli. Od dawna leczę się na nerwice lęki ataki paniki. Teraz mam natłok myśli, co to będzie jak się wyda co mam robić. Błagam pomóżcie, bo czuję że umieram w środku

Jak rozwiązać problemy z kontaktami z dzieckiem przy napiętych relacjach i PTSD matki?

Matka dziecka wskazuje, że doświadcza trudności emocjonalnych związanych z zespołem stresu pourazowego (PTSD) związanych z rozstaniem podczas ciąży. Dziecko ma pięć miesięcy, pojawiły się problemy z kontaktem z dzieckiem oraz sprzeczne z dobrem dziecka zachowania podczas kontaktów (krzyk, wyzwiska w obecności dziecka- bardzo napięta atmosfera). Wcześniejsze próby mediacji, szukania porozumienia oraz terapii rodzinnej były odrzucone, porozumienie zawarte po urodzeniu dziecka przestało działać, matka dziecka prosi o ograniczenie kontaktów do minimum, kontakty z dzieckiem z racji etapu rozwojowego powinny być w obecności matki. Wiem, że na tym etapie rozwoju współpraca jest kluczowa. Jak podejść do sprawy, czy oddać sprawę do sądu, żeby sąd ustalił warunki miejsce, przebadał matkę dziecka, bo sam do końca nie wiem, czy nie jest zagrożeniem dla naszego dziecka. Zależy mi na dobru dziecka, współpracy, jednego dnia mamy ustalenia, które działają, dzień później mam nie przyjeżdżać do dziecka, bo to moja fanaberia, i twierdzi, że powoduje w dziecku traumę. Dodam, że dziecko widzę raz na dwa tygodnie, bo na tyle mi pozwalała dotychczas, dziecko płacze podczas mojej obecności, gdy wyczuwa złość matki, tylko matka dziecka jest w stanie je uspokoić, wg jej nowych proponowanych ustaleń dziecko będzie przychodziło na spotkania z babcią. Jak podejść do sprawy?

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.