Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zazdrość w małżeństwie: partner ogląda profile innych kobiet na Facebooku

Cześć, piszę tutaj, bo już jestem całkiem zdezorientowana, załamana i zwyczajnie nie mam z kim porozmawiać.. Jesteśmy z mężem już prawie 10lat po ślubie. Był dobrym mężem, dobrym ojcem, uczestniczył w życiu rodzinnym, interesował się życiem rodzinnym, pytał czego mi potrzeba itp.Ale.. ma jedną bardzo dużą wadę. Interesują go kobiety, za bardzo. Zauważyłam to już przed ślubem, pisał z "koleżankami", lajkował ich zdjęcia itp.. Myślę że to była czerwona flaga i wtedy powinnam dać sobie z nim spokój. Ale kochałam go. Gdy się zaręczyliśmy powiedziałam, jak się z tym czuję, że nie chce by utrzymywał tego typu kontakty. Powiedział, że już nie będzie, kocha mnie.. Wzielismy ślub. Potem szybko pojawiło się dziecko. Zorientowałam się, że ogląda filmy porono, jego FB jest zawalony gołymi kobietami.. Poczułam się jakby mnie zdradził, byłam w połogu, po ciężkiej porodzie, z noworodkiem na rękach a on w tym czasie zabawiał się..Błagał, przepraszał.. wybaczyłam, ale dałam warunek żeby to się już nie powtórzyło. Do tej pory nie zauważyłam by dalej w tym siedział, ale doszła kolejna kwestia..gapi się, na każdą atrakcyjną kobietę. Ja rozumiem, że to jest facet, a ja nie jestem miss świata. Ale myślałam, że jak się jest w małzenstwie to nie potrzeba podniecać się innymi choćby z szacunku do drugiej osoby..Wierzcie mi, że żadnej nie przepuści. Potrafił przy mnie wymieniać się uśmieszki z innymi, obracać się.. Moje poczucie wartości jest już na dnie, czuje się brzydka, nieatrakcyjna, nic nie warta..mówiłam mu o tym, ale niewiele to pomogło. A najbardziej obrzydliwe, dla mnie jest gdy po takich "widokach" przychodzi do mnie strasznie napalony i chce seksu. Wtedy wiem, że nie myśli o mnie tylko o tym co widział np. na mieście. No i ostatnia wisienka na torcie i rzecz, która mnie przymusila to tego posta. Czułam, że coś jest nie tak. Wiem, że nie powinnam, ale sprawdziłam mu FB. A tam znów przeglądane co ładniejsze "koleżanki", a szczególnie jedna. Śliczna, jego ideał, znał ją od czasów szkolnych. I nie miałabym nic przeciwko, gdyby raz na jakiś czas zajrzał co tam u niej. Ale odwiedza ją prawie codziennie, o 6 rano po przebudzeniu, o 22 przed spaniem.. to chyba nie jest w porządku, ani normalne tak często oglądać "koleżankę"? Wiem, że się zorientował, że zaglądałam, bo pokasował te wyszukiwania, lecz wczoraj znów to się powtorzyło. Dodam, że ona ma męża i nie sądzę by mnie fizycznie zdradził, ale przypuszczam że się w niej od zawsze podkochuje..mimo tych 10 wspólnych lat ciągle odwiedza jej profil. Powiedzcie czy ja przesadzam? Czy jestem jakoś chorobliwie zazdrosna? Sama już nie wiem, a szczerze mówiąc tak się źle z tym czuje, że myślę o rozwodzie.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

To, co Pani opisuje nie wygląda na „przesadzanie”, ale jest reakcją na coś, co realnie narusza Pani poczucie bezpieczeństwa i szacunku w związku. To nie jest jednorazowa wpadka czy „normalne spojrzenie na ulicy”. Wzorzec jest powtarzalny gdyż obiecywał zmianę, przez chwilę było lepiej, potem wracały inne formy tego samego zachowania. Do tego dochodzi coś ważnego kiedy mówi mu Pani wprost, jak się czujesz, a to nie przynosi trwałej zmiany. To już nie jest tylko kwestia jego „zainteresowania kobietami”, tylko tego, że  granice nie są respektowane.

Samo zauważenie atrakcyjnej osoby jest ludzkie i naturalne, nie ma w tym red flag. Ale uporczywe gapienie się, flirtujące zachowania przy Tobie czy regularne „śledzenie” konkretnej kobiety to już coś więcej niż przypadkowe spojrzenia. Szczególnie niepokojące jest to, że on kieruje swoją uwagę i energię seksualną na zewnątrz, a potem przychodzi do Pani i wtedy Pani czuje, że jest „zastępcza”. To bardzo podkopuje bliskość i poczucie bycia wybraną.

Usuwanie historii i ukrywanie zachowań sugeruje, że sam wie, że przekracza granice.

Pani emocje jak  smutek, wstyd, spadek poczucia wartości, obrzydzenie są adekwatne do sytuacji. To nie jest chorobliwa zazdrość” Chorobliwa zazdrość to byłaby wtedy, gdyby Pani reagowała tak bez realnych powodów. Tu powody są. Możliwe, że on ma utrwalony nawyk szukania bodźców i podniecenia na zewnątrz (czasem to zahacza o kompulsywne zachowania), nie traktuje Pani granic poważnie, bo nie widzi konsekwencji albo nie chce z nich rezygnować, oddziela „fantazję” od „związku”, ale robi to kosztem Pani. Problem nie polega na tym, że  nie jest pani wystraczająca . On miał ten wzorzec jeszcze zanim byliście małżeństwem. To nie zaczęło się przez Panią i nie skończy się tylko dlatego, że będzie „bardziej atrakcyjna”.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

to co opisujesz jest trudne. Nie wiem czy to chorobliwa zazdrość. Ja tu widzę brak zaufania do męża, ale trochę tych sytuacji było żeby stracić to zaufanie. Przesady też nie widzę. Dużo się nawarstwiło. Najlepiej byłoby na bieżąco rozmawiać i rozwiązywać problemy. Może dobrym rozwiązaniem byłoby porozmawiać ze specjalistą, ugruntować się, uporządkować.

Potem rozmowa-rozmowy z mężem.

Rozwieść zawsze się można.

Jeśli jest choć ziarenko za zostaniem w małżeństwie to zacznij od siebie, zrób pierwszy krok a potem popłynie.

 

Powodzenia!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Czytając Twój wpis, zwróciłam uwagę przede wszystkim na to, jak długo żyjesz z poczuciem zranienia, niepewności i braku bezpieczeństwa w tej relacji. Niezależnie od tego, jak ktoś oceniłby konkretne zachowania Twojego męża, Twoje emocje są realne i wyraźnie pokazują, że ten temat od lat jest dla Ciebie źródłem cierpienia.

Warto pamiętać, że na podstawie wpisu na forum nie da się ocenić intencji drugiej osoby ani postawić żadnych diagnoz dotyczących jej zachowań. Można natomiast zauważyć, że wielokrotnie próbowałaś rozmawiać o swoich potrzebach i granicach, a temat nadal wraca i budzi w Tobie silne emocje.

Zatrzymałam się również przy tym, jak bardzo ta sytuacja wpłynęła na Twoje poczucie własnej wartości. Kiedy przez długi czas porównujemy się do innych kobiet lub żyjemy w poczuciu, że nie jesteśmy wystarczające dla partnera, może to być bardzo obciążające psychicznie.

Jeżeli czujesz, że ten problem coraz bardziej wpływa na Waszą relację i Twoje samopoczucie, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychologiem-seksuologiem. Taka rozmowa może pomóc Ci uporządkować własne emocje, potrzeby i granice, a jeśli oboje będziecie na to gotowi, również przyjrzeć się temu tematowi w ramach terapii par. Nie po to, by wskazać winnego, ale by lepiej zrozumieć, co dzieje się między Wami i czego każde z Was potrzebuje w relacji.

Małgorzata Klimowska

Małgorzata Klimowska

Ta sytuacja nie jest czarno-biała, dlatego swoją odpowiedź podzielę na dwie części. 
Pierwsza będzie dotyczyła zachowań Pani męża. One mogą być efektem dużej liczby czynników, np. ADHD - każda "nowość" daje dawkę dopaminy, albo uzależnienie od bodźców seksualnych i nie tylko jest to pornografia, albo wzorce wyniesione z domu i uprzedmiotowienie kobiet, albo narcyzm i jeszcze wiele wiele innych. Ale kluczowa tutaj jest profesjonalna diagnoza i znalezienie konkretnej przyczyny. Dopiero wtedy będzie można dobrać odpowiednią formę pomocy i ocenić, czy oraz w jakim stopniu te zachowania można zmienić. 
Druga kwestia dotyczy Pani. Zatrzymajmy się przy tym, co dzieje się z Panią. Bo odniosłam wrażenie, że szuka Pani potwierdzenia, czy problem rzeczywiście istnieje, czy tylko Pani przesadza. Tymczasem niezależnie od tego, jaką przyczynę mają zachowania Pani męża, faktem jest, że od dłuższego czasu Pani doświadcza realnego cierpienia, a sytuacja ta bardzo obniżyła Pani poczucie własnej wartości. Możemy teraz analizować kwestie stawiania granic i ich egzekwowania, ale mam poczucie, że na tym etapie równie ważne jest zadanie sobie pytania: czy w tej relacji Pani czuje się bezpieczna emocjonalnie i czy Pani potrzeby są zauważane oraz traktowane z szacunkiem? Bo niezależnie od przyczyn zachowania męża, Pani emocje są realne i zasługują na uwagę. Być może warto, aby Pani również skorzystała z konsultacji psychologicznej, ale nie dlatego, że „problem jest w Pani”, tylko po to, aby odzyskać poczucie własnej wartości i spokojnie zastanowić się, czego potrzebuje Pani od tej relacji.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam wrażenie, że od wielu lat próbuje Pani przekonać samą siebie, że „to nie jest aż taki problem” a jednocześnie z każdą kolejną sytuacją coraz bardziej traci Pani spokój i poczucie własnej wartości.

Nie chodzi już tylko o to, że mąż patrzy na inne kobiety. Najbardziej boli to, że wielokrotnie mówiła Pani, jak bardzo Panią to rani, a mimo to nadal doświadcza Pani podobnych zachowań. To może rodzić poczucie, że Pani emocje i granice nie są wystarczająco ważne.Zamiast zastanawiać się, czy jest Pani „zbyt zazdrosna”, warto zadać sobie inne pytanie: czy w tej relacji czuje się Pani szanowana i bezpieczna emocjonalnie? To właśnie odpowiedź na nie może być dla Pani najważniejszą wskazówką.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Z Pani opisu wynika, że problem nie dotyczy wyłącznie zazdrości, ale przede wszystkim utraty poczucia bezpieczeństwa i zaufania w relacji. Wielokrotnie komunikowała Pani, jak wpływają na Panią zachowania męża, a mimo to nie doszło do trwałej zmiany. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawiają się wątpliwości, obniżone poczucie własnej wartości i myśli o przyszłości związku. Warto zastanowić się, czy mąż jest gotowy realnie pracować nad odbudową zaufania, a Pani  niezależnie od jego decyzji zadbać o własne potrzeby i dobrostan, również z pomocą psychologa.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry. 

Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że nie chodzi już tylko o to, że mąż ogląda inne kobiety. Z tego, co Pani opisuje, największy ból wynika z tego, że wielokrotnie mówiła Pani, jak się z tym czuje, a mimo to niewiele się zmieniło. Nie uważam, że przesadza Pani tylko dlatego, że jest jej z tym trudno. Każdy związek ma swoje granice i to, co dla jednej pary jest obojętne, dla innej może być bardzo raniące. To, że coś Panią boli, nie oznacza, że jest Pani chorobliwie zazdrosna. Zwróciłam też uwagę na to, jak opisuje Pani siebie. Pisze Pani o poczuciu, że jest niewystarczająca, mniej atrakcyjna i że Pani poczucie własnej wartości bardzo ucierpiało. To pokazuje, jak długo żyje Pani z tym napięciem i jak bardzo ta sytuacja wpływa na Pani samopoczucie. Trudno jest określić, jakie intencje ma Pani mąż ani co oznacza częste odwiedzanie profilu tej kobiety. Mogę natomiast zrozumieć, że po wcześniejszych doświadczeniach trudno jest Pani przejść obok tego obojętnie.

Mam poczucie, że dziś najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy przesadzam?”, ale raczej: „Jak ja się czuję w tej relacji?”. Bo z Pani wiadomości wyłania się obraz kobiety, która od dłuższego czasu czuje się zraniona, niepewna i coraz bardziej samotna ze swoimi emocjami.

Mam nadzieję, że niezależnie od tego, jakie decyzje podejmie Pani w przyszłości, uda się Pani odzyskać poczucie własnej wartości i przekonanie, że zasługuje Pani na relację, w której czuje się bezpiecznie, ważna i szanowana.

Zobacz podobne

Jestem, a raczej byłam osobą radosną, komunikatywną, zaradną. Od pewnego czasu nic z tych rzeczy mi nie wychodzi.
Jestem, a raczej byłam osobą radosną, komunikatywną, zaradną. Od pewnego czasu nic z tych rzeczy mi nie wychodzi. Stałam się apatyczna, boję się kontaktu z ludźmi, brak mi pewności siebie. Czuje się nieszczęśliwa. Mąż jakiś czas temu zdradził mnie z moją siostrą. On stwierdził, że nie doszło między nimi do kontaktu fizycznego. Ale SMS-y, które do siebie pisali, świadczyły moim zdaniem inaczej. Tzw. seks online. Jak sam powiedział, chciał sprawdzić, czy moja siostra zdolna jest do zdrady - nic więcej jego zdaniem. Ja jestem zniszczona po sytuacjach, które się ostatnio mi przytrafiły. Przestał jeszcze wcześniej przed tym zdarzeniem odzywać się do mnie. Nasza komunikacja to Messenger, tak jest mu najwygodniej. Staram się wybaczyć mężowi za to, co zrobił. Na domiar złego borykał się z piciem. Ciężko pracuje. Czuję, że jestem przemęczona i fizycznie i psychicznie, ale wstyd mi jest iść i porozmawiać z kimś o moich problemach. Narobił mi problemów finansowych, o których dowiedziałam się po jakimś czasie. Staram się mu wszystko wybaczyć ze względu na dzieci. Jest mi bardzo ciężko i nie radzę sobie z tym. Obecnie on stracił prace ze względu na picie. Ja pracuje na dwa etaty. Gdzie jedna dostałam niedawno, z której bardzo się cieszyłam, ale pracuje z toksycznymi ludźmi, którzy z chęcią mi to okazują a ja jestem w takim stanie ze nie umiem się już bronić. I stawiać granic. Każdy w tej chwili mówi mi, co mam robić poniżając mnie i mówiąc mi, że się do niczego nie nadaję. Zaczynam faktycznie już tak o sobie myśleć, że jestem bezużyteczna. Firma praktycznie nie istnieje, w trakcie kiedy dowiedziałam się o sytuacji mojej siostry, nie umiem już jej prowadzić. Proszę o pomoc, jak odzyskać wiarę w siebie, co zrobić, żeby przestać myśleć o sobie w bardzo ciężki sposób?
Partner zdradził mnie z kobietą, do której przychodził nawet z naszym synem, jako do znajomej.

Dzień dobry, 

nie umiem sobie poradzić, odciąć się od przeszłości. Ponad roku temu mój wieloletni partner zdradził mnie jak się okazało później z prostytutką. W lipcu 2023 roku pojechał na wieczór kawalerski swojego kolegi i tam oto poznał tą kobietę. Wszedł z nią w relacje na około 3 miesiące - bo ona po tygodniu od poznania go zaczęła pisać do niego, że się w nim zakochała i rzuci dla niego „pracę”. Jak to później tłumaczył to był impuls i że to miał być tylko chwilowy układ. 

Rozstanie było mocno ciężkie - mamy też syna (wtedy lat 5) i partner bardzo nie chciał, aby syn dowiedział się o naszym rozstaniu. Ja jednak nie wyobrażam sobie udawać rodziny, gdy partner znikał na 3-4 dni z wspólnego domu, a dziecko ciągle pytało gdzie jest tata, czy możemy do niego zadzwonić albo wyjść razem na basen. Poszłam do psychologa dziecięcego (informując wcześniej partnera, że zamierzam i że jak chce to również może tam jechać ze mną), aby porozmawiać najpierw z psychologiem jak przekazać dziecku informację o rozstaniu, bo ja nie potrafiłam żyć w takiej relacji i przede wszystkim nie chciałam. 

Postawiłam kropkę na „i” że informujemy syna, oficjalnie się rozstajemy i przestajemy ze sobą pomieszkiwać. Wtedy partner nagle jakby się obudził, bo wcześniej raczył twierdzić, że się zakochał w tej dziewczynie. Sam umówił psychoterapię dla par, żebyśmy spróbowali jeszcze raz, odciął całkowicie kontakt z tą dziewczyną (zablokował numer, w social mediach itd.) Z początku było ciężko, ale z terapią z psychologiem udało nam się poskładać ten związek. Partner mocno się starał i stara o relacje. Po miesiącu od nowego początku powiedział, że kocha… jednak ja nie do końca w to wierzę lub nie chce wierzyć. 

Niby wybaczyłam, ale jednak nie potrafię zapomnieć i bardzo często wracają do mnie myśli związane z tym etapem życia. Nie mam już do niego pełnego zaufania i nie wiem czy kiedykolwiek mieć będę. Najgorsze jest dla mnie to, że on potrafił zabierać naszego syna do niej i jej dziecka, spotykać z naszym synem i jej dzieckiem w bawilandiach, na basenie i absolutnie nie widział w tym nic złego, bo cały twierdził, że mówił mu, że to znajoma (mimo, że oficjalnie nasz syn nie wiedział o rozstaniu). Twierdził, że ma 5 lat i nic nie rozumie. Nasze dziecko do dnia dzisiejszego potrafi wspomnieć imię „kolegi” z pytaniem czy może zaprosić go na urodziny, a wtedy tym bardziej przypomina mi się wszystko na nowo.

Brak popędu seksualnego u narzeczonej - jak zrozumieć i pomóc?
Jesteśmy z narzeczoną razem ponad 3 lata i ogólnie nasz związek jest bardzo dobry. Dogadujemy się, wspieramy, nie mamy większych konfliktów. Jesteśmy też zaręczeni i planujemy wspólną przyszłość. Jedyną trudniejszą kwestią od początku było życie seksualne. Moja partnerka mówiła mi wcześniej, że ma raczej niski popęd seksualny i że w przeszłości miała nieprzyjemne doświadczenia z byłymi partnerami. Starałem się to zrozumieć i nigdy nie naciskałem. Przez te 3 lata jakoś znajdowaliśmy kompromis – czasami było mniej seksu niż bym potrzebował, ale ona też starała się mnie zaspokoić na różne sposoby i ogólnie funkcjonowaliśmy w tym dobrze. Problem pojawił się około 3 tygodnie temu. Mam wrażenie, że z dnia na dzień coś się zmieniło. Wcześniej wszystko było normalnie, a nagle poczułem duży dystans z jej strony. Nie chodzi tylko o seks, ale też o pewien chłód emocjonalny. Wczoraj mieliśmy bardzo szczerą rozmowę. Powiedziała mi, że faktycznie czuje się oddalona i że kompletnie nie czuje popędu seksualnego. Podkreślała kilka razy, że to nie jest moja wina, że jej się podobam i że mnie kocha. Mówiła, że problem jest po jej stronie i że sama nie rozumie, dlaczego tak się czuje, a jednocześnie chciałaby zrozumieć, skąd to się bierze. Podczas rozmowy pytałem ją też wprost, czy może czegoś jej brakuje w naszym związku – czy emocjonalnie, czy w codziennym życiu. Odpowiedziała, że wręcz przeciwnie, że ma wszystko, czego zawsze chciała i czego nigdy wcześniej w związkach nie miała. Powiedziała, że jest ze mnie bardzo zadowolona, że czuje się kochana i że docenia to, jakim staram się być partnerem, szczególnie że w poprzednich relacjach miała trudne doświadczenia. Z drugiej strony ja czuję, że coś się zmieniło. Czuję różnicę w jej zachowaniu – np. w sposobie przytulania czy w ogólnej bliskości. Jeszcze kilka tygodni temu było to zupełnie inne uczucie niż teraz. Ona sama też potwierdziła, że faktycznie trochę się oddaliła, ale tłumaczy to tym, że cały czas ją to wszystko męczy i że sama próbuje zrozumieć, co się z nią dzieje. Rozmawiała już nawet o tym ze swoją mamą i ciocią, bo sama próbuje zrozumieć, co się dzieje. One pytały ją, czy może problem polega na tym, że to nie jest odpowiedni związek, ale ona sama mówi, że tak tego nie czuje – że jest ze mną szczęśliwa i że logicznie patrząc ma wszystko, czego zawsze chciała. Dodam też, że powiedziała, że na początku związku popęd seksualny był, choć nigdy nie był u niej bardzo wysoki. Teraz jednak mówi, że kompletnie nie czuje tej iskry czy chęci. Ja z jednej strony staram się być wyrozumiały i ją wspierać. Powiedziałem jej, że dam jej czas i że możemy spróbować to razem zrozumieć. Z drugiej strony jest mi z tym bardzo trudno, bo czuję ten dystans i czasami pojawia się u mnie myśl, że może już mnie nie kocha albo że coś się zmieniło w jej uczuciach. Dodam jeszcze, że ona sama powiedziała, że chciałaby się przebadać pod kątem hormonów, ponieważ bardzo dawno tego nie robiła i zastanawia się, czy może to mieć z tym związek. Rozmawialiśmy też o tym, że być może warto byłoby skonsultować się z psychologiem lub terapeutą, żeby spojrzeć na tę sytuację z szerszej perspektywy i posłuchać opinii osoby z doświadczeniem. Dla mnie jest to też trudne o tyle, że pracujemy razem, więc jesteśmy ze sobą praktycznie codziennie i trudno jest mi po prostu zdystansować się od tej sytuacji. Nie ukrywam, że bardzo proszę o pomoc lub wskazówki, bo sam nie wiem, jak powinienem się zachować. Z jednej strony zastanawiam się, czy powinienem po prostu dać jej czas i spróbować to przeczekać. Z drugiej strony obawiam się, że jeśli całkowicie się wycofamy i np. zupełnie zrezygnujemy z bliskości czy życia seksualnego, to może to spowodować jeszcze większe oddalenie między nami. Rozmawialiśmy też o tym, czy w takiej sytuacji lepiej zrobić krok w tył i całkowicie odpuścić, czy wręcz przeciwnie – próbować powoli odbudowywać bliskość, nawet jeśli na początku będzie to trochę wymagało wysiłku z obu stron. Być może patrzę na to w niewłaściwy sposób, dlatego bardzo chciałbym poznać opinię osób z większym doświadczeniem.
Czy zdrada emocjonalna jest wybaczalna? Ile powinnam dać czasu partnerowi na przejście przez sprawę i zacząć odbudowywać zaufanie?
Czy zdrada emocjonalna jest wybaczalna? Co zrobić żeby partner nam wybaczył i zaufał ponownie? Kiedy najlepiej jest zacząć się starać o odbudowanie zaufania- od razu czy dać partnerowi kilka dni ? Niestety przez głupotę zawiodłam jego zaufanie jeden jedyny raz, wiem, że odbudowanie tego, jeżeli w ogóle jest to możliwe, zajmie dużo czasu i pracy nad naszą relacją, ale bardzo chciałabym to naprawić, bo go kocham.
Jak radzić sobie z partnerem z objawami kompulsyjno-impulsywnymi i myślami samobójczymi?
Mieszkam z chłopakiem z którym bylam kiedyś w związku a teraz już nie wiem. Ma silne objawy kompulsyjno-impulsyjne i potrzebę zmuszania mnie do sprawdzania całego mieszkania. To zajmuje mnóstwo czasu, utrudnia mi sprzątanie i wysypanie się i bardzo mnie stresuje. Być może wpadnę przez to niedługo w depresję i być może nie będę sobie radzić w pracy. Rozmowy nie wiele dają, leczenie też nie. Próbowałam zmusić go do wyprowadzki bo to moje mieszkanie ale bez pomocy policji albo jego agresywnego ojca prawdopodobnie nie będzie to możliwe. Zresztą stres spowodowany szantażami że ma się wyprowadzić na dłuższą metę nie sprzyja zdrowiu ani jego ani mojemu. Obawiam się że chłopak w końcu się zabije, zresztą mówi o tym często. Do szpitala nie chce iść. Nie wiem co mam zrobić.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.