
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina
- Jak pomóc dziecku w...
Jak pomóc dziecku w adaptacji w przedszkolu: obserwowanie zamiast uczestniczenia
Córka w wieku trzech lat zaczęła uczęszczać do przedszkola. Dotąd była pod opieką babci i dziadka. Jest wygadanym i bystrym dzieckiem, ale nie ciągnie jej do dzieci. W przedszkolu przebywa 4 godziny dziennie. Początkowo płakała rano i przy odbieraniu, aktualnie jest dużo lepiej. Córka zna wszystkie wierszyki i piosenki, w domu lubi bawić sie w przedszkole (odtwarza to co obserwuje) ale w placówce nie bierze udziału w aktywnościach, siedzi z boku i przyglada się. W ostatnich dniach mialam okazję obejrzeć kilka zdjęć z przedszkola, na których widać, że córka cały czas siedzi w fotelu (w sali stoi fotel, wbiła sie w niego i stamtąd wszystko obserwuje). Mam wrażenie, że wchodzi do sali i przeczekuje w fotelu te kilka godzin aż ja odbierzemy. Nie chce też za wiele jeść, dlatego nadal nie wydłużamy jej pobytu w placówce. Myślałam o rozmowie z wychowawcą (chciałam zapytać czy panie zachęcają ją choć trochę aby wstała z tego fotela) ale minęło 1,5 miesiąca i może powinnam dać jej wiecej czasu i nie naciskać. O przedszkolu mówi, że lubi tam być. Nie widzę też niekorzystnych zmian w jej zachowaniu (poza przedszkolem) i nie chciałabym rezygnować, choć mam możliwość zapewnienia jej opieki i podjęcia kolejnej próby za rok.
Justyna Bejmert
Dzień dobry Marto. Wygląda na to, że córka jest jeszcze procesie adaptacji i to na tym etapie jest jeszcze zupełnie normalne. Fotel, o którym wspominasz mógł stać sie dla niej bezpiecznym miejscem, z którego może spokojnie obserwować otoczenie. Niektóre dzieci potrzebują troszkę wiecej czasu na oswojenie się z nowym miejscem. Unikałabym teraz jakichś radykalnych zmian, raczej skupiłabym się na wsparciu córki i delikatnym zachęcaniu i motywowaniu. Dobrym krokiem będzie rozmowa z wychowawcą. Trzymam kciuki,
Justyna Bejmert
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Michał Koliński
To normalne, że niektóre dzieci na początku wolą obserwować zamiast brać udział w zabawach. Skoro córka mówi, że lubi przedszkole i nie ma problemów poza nim, nie ma powodu do niepokoju. Warto dać jej czas, delikatnie wspierać i upewnić się u wychowawcy, że jest zachęcana do zabawy, ale bez presji.
Gizela Maria Rutkowska
Witam uprzejmie,
pani Marto okresy adaptacji do przedszkola są tak różne, jak różne i wyjątkowe są nasze dzieci. Z tego, co Pani pisze, córeczka potrzebuje więcej czasu do przystosowania się do nowych, trudnych dla niej warunków. Niemniej, zachęcam do porozmawiania z wychowawcą i wskazania mu drogi dojścia do Pani córki szybciej. Pani wie dobrze, co ona lubi, czym ją można zachęcić. To pomogłoby wychowawcy w bardziej trafnej drodze pomocy dziewczynce w adaptacji. Tak, taka rozmowa jest przydatna i warto wspomóc go w tej dziedzinie. Sądzę też, że warto jest codziennie rozmawiać z córeczką i dopytywać, co się działo w przedszkolu, czy jej się i co podobało, czy czegoś by chciała tam więcej, albo mniej. I chwalić, nagradzać za każdy miły dzień przedszkolny.
Pozdrawiam serdecznie
Dr Gizela Rutkowska
Psycholog
Terapeuta
Urszula Małek
Twoja córka przechodzi naturalny proces adaptacji do przedszkola. To, że woli obserwować z fotela i nie uczestniczy od razu w aktywnościach, jest typowe dla dzieci, które wcześniej były pod opieką dorosłych i potrzebują więcej czasu, by poczuć się bezpiecznie w grupie rówieśniczej. Fakt, że odtwarza wierszyki i zabawy w domu oraz mówi, że lubi przedszkole, pokazuje, że proces adaptacji postępuje.
Warto pozwolić jej na własne tempo i delikatnie wspierać kontakt z wychowawcami, np. pytając, czy proponują subtelną zachętę do udziału w zajęciach. Obserwacja bez presji i cierpliwe towarzyszenie w tym etapie jest najbardziej wspierające.
Marcin Kuszyński
Dzień dobry Pani Marto,
cudownie, ze mogła Pani zorganizować córce opiekę u babci i dziadka i gratuluję uważności na potrzeby dziecka w tym jakże ważnym dla niego momencie, jakim jest adaptacja. Wnioskuję z Pani opowieści, że jest to pierwszy raz, kiedy córka wchodzi w tak dużą grupę - być może fakt siedzenia na fotelu i przyglądania się innym wynika z jej temperamentu czy stresu związanego z adaptacją, a być może nie. Często w takich sytuacjach okazuje się, że dziecko potrzebuje wsparcia w inicjowaniu kontaktów społecznych, czy radzeniem sobie z hałasem, którego w małej przestrzeni jak na tak duże grupy nie toleruje. Pani pomysł rozmowy z wychowawcą wydaje się być bardzo trafnym, być może w placówce jest też psycholog dziecięcy. Można ewentualnie rozważyć konsultację u terapeuty integracji sensorycznej. Zachęcałbym Panią do obserwacji tego,, jak córka radzi sobie w innych grupach: rówieśniczych, np. na placach zabaw czy w rodzinie - jeśli są dzieci.
Wszystkiego dobrego,
Marcin Kuszyński
psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji

Zobacz podobne
5 lat temu mąż miał kochankę ale nie o nią mi chodzi tylko o to że uczył ją jeździć autem i po tym jak ten romans się wydał obiecał że pomoże mi zrobić prawo jazdy i iść do pracy żebym mogła czuć się bezpiecznie w obawie ponownej takiej sytuacji ale przecież już jej nie będzie tylko ja już mąż atrakcji nie potrzebuje. Ale mąż mówi nie od razu poczekaj wszystko pomału. 2 lata później nigdy nie zrobisz prawo jazdy, za to jaka jesteś. Przez kolejny rok dwa wierzyłam po drodze były różne kłótnie z tego powodu rób sobie, ale dziecka do auta nie zabierzesz, ja mam to w dupie rób co chcesz ale do mnie nie przychodź i znowu kary milczenia aż sprawa ucichła i została przemilczana. Ostatnio mąż powiedział do mojego rodzica, że on mi nigdy przecież nie zabraniał mi zrobić prawo jazdy. Co do pracy nie jestem twoim sponsorem pójdziesz do roboty to zobaczysz ale ty chcesz iść do roboty tylko żeby się szlajać dla towarzystwa, a jak już miała bym iść do pracy to do jakiejś najcięższej. Jak coś próbuje robić to jest źle, ale jak się poddaje i nic nie robię też jest źle.
Moja córka ma problem, nie wiem jak jej pomóc.
Jej sąsiadka ma na mieście gabinet kosmetyczny, gdy córka idzie ulicą z dzieckiem to się śmieją z niej, robią jej zdjęcia. Obgaduje ją przed swoimi klientkami, córka jest już wykończona psychicznie. Gdzie się udać z tym?

