
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, zaburzenia osobowości
- Wyjście ze szpitala...
Wyjście ze szpitala psychiatrycznego - poszukuję kogoś, kto da nadzieję na dobrą terapię.
Witam, właśnie będę wychodził ze szpitala psychiatrycznego, w którym zeszkli mi z leków, pozostawiając tylko pregabaline i lek nasenny. Mówią, że potrzebuje terapii, bo mam zaburzenia osobowości i że leki nie pomogą (testowali wychwyt serotoniny nie działa). Byłem w życiu u 14 psychoterapeutów w różnych nurtach i 3 szpitalach psychiatrycznych razem 12 miesięcy. Straciłem wiarę i psychoterapię i psychiatrię po takim czasie czuje wielki ból i smutek i chcę się zabić, ale nie chce tego robić, jeżeli jakaś opcja żeby mi pomóc.
Anonimowo
Justyna Bejmert
Dzień dobry, bardzo dziękuję, że napisałeś. Widzę, jak bardzo jesteś wyczerpany tą sytuacją i jak bardzo tracisz nadzieję, że może być lepiej. Ale to, że tutaj napisałeś, pokazuje mi, ze jest w Tobie cały czas cząstka, która walczy, która jednak wierzy, że da się coś jeszcze zrobić. Jeśli towarzyszą Ci myśli o odebraniu sobie życia, proszę nie wahaj się zadzwonić na numer alarmowy 112. W przypadku zaburzeń osobowości rzeczywiście same leki nie "rozwiążą" wszystkich trudności i często potrzebna jest długoterminowa terapia. Zastanawiam się, czy próbowałeś terapii schematu?
Justyna Bejmert
psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Tomasz Kawka
Dzień dobry,
może warto skorzystać z oddziału dziennego z psychoterapią psychodynamiczną/analityczną, która trwa 3 miesiące blisko swojego miejsca zamieszkania. Ewentualnie Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic (OLZON) Szpital Kliniczny im.dr. Józefa Babińskiego SP ZOZ w Krakowie lub Oddział leczenia zaburzeń nerwicowych i osobowości nr VI, Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. Stanisława Kryzana w Starogardzie Gdańskim - oba miejsca mają pogłębioną psychoterapię.
Pozdrawiam,
Tomasz Kawka
Dagmara Łuczak
Dzień dobry,
Dziękuję, że podzieliłeś się swoim doświadczeniem. To, co przeżywasz, jest ogromnie ciężkie. Po tylu latach leczenia, hospitalizacji i prób pomocy bardzo łatwo stracić nadzieję. Twój ból i smutek są zrozumiałe.
Bardzo ważne jest to, co napisałeś. Chcesz się zabić, ale nie chcesz tego robić. To oznacza, że w Tobie nadal jest część, która chce żyć i szuka wyjścia. Ona teraz mówi. To ma ogromne znaczenie. Proszę pamiętaj o tym, że to, że leki nie zadziałały, nie oznacza, że nie ma już żadnych opcji.
Na ten moment najważniejsze jest jedno. Twoje bezpieczeństwo.
Jeśli czujesz, że możesz sobie zrobić krzywdę, proszę, poszukaj natychmiastowej pomocy. W Polsce możesz zadzwonić pod 116 123. To linia wsparcia dla dorosłych, czynna całą dobę. Jeśli jest naprawdę źle, zadzwoń na 112.
Twoje życie ma wartość, proszę pamiętaj o tym. Jestem tu i możesz pisać dalej. Jeśli chcesz, możemy skupić się na tym, co pomoże Ci przetrwać najbliższy czas.
Pozdrawiam,
Dagmara Łuczak
Psycholog

Zobacz podobne
Od 8 lat mam bardzo trudną sytuacje życiową.
Dużo się działo negatywnych zdarzeń, zdrady mojego ex męża, również podczas mojej ciąży. Kupno domu, w którym nadal mieszkam z córkami. Ale jest niewykończony, a ja nawet nie wiem czy będę mogła w nim zostać. Podczas tych 8 lat były też lepsze momenty, ale przeważał ogólny stres i poczucie osamotnienia. Małżeństwo skończyło się tym, że dowiedziałam się o ciąży kochanki męża. Dzieci miały wtedy 2,5 roku i 7 ( pierwsza klasa). Szczerze mówiąc było mi ciężko po rozwodzie, ale bardzo szybko i dobrze sobie poradziłam.
Minęły już 3 lata. Po półtora roku związałam się z partnerem, który był niedostępny emocjonalnie, dawał mi ciepło - zimno. Rozstaliśmy się trzy miesiące temu po półtora roku związku, po tym jak odkryłam, że mnie również zdradzał.
Jestem strasznie rozbita, bo nie mam sił zaczynać wszystko od nowa. Moje marzenie o ciepłej, kochającej rodzinie ( której też nie miałam w dzieciństwie) pękło jak bańka mydlana. Czuję się bardzo samotna i pusta w środku. Nie wiem jak poradzę sobie z domem. Czuje, że nie ma w nim życia takie jakie miało być. Jest wciąż nieskończony, nie umiem zapewnić córką, wszystkiego, czego one potrzebują i co ja bym im chciała dać.
Czuję się bardzo bezwartościowa. Zaczęłam zbierać się po nieudanym związku i tłumaczyć sobie, że tak jest lepiej, że powinnam skupić się na dzieciach to wydarzyła się kolejna tragedia. Dwa tygodnie temu zmarła nagle najlepsza przyjaciółka mojej starszej córki. Rozbiło mnie to doszczętnie. Jestem bardzo rozbita i boję się, że to wszystko za bardzo odbije się na moich córkach. Szukam zawsze jakiś pozytywów każdej sytuacji, ale już nie widzę ich, nie umiem sobie wytłumaczyć, że to kiedyś się zmieni, bo zła passa trwa zbyt długo.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.

