Left ArrowWstecz

Ojciec z demencją, po próbie s. Czy bezpieczne jest zabranie go ze szpitala psychiatrycznego? Czuję się źle, mam wyrzuty sumienia.

Dzień dobry.W dniu wczorajszym umieściłem 88 - letniego ojca w szpitalu psychiatrycznym, gdyż miał próby samobójcze. Ojciec ma demencję starczą oraz gorset ortopedyczny po złamaniu kości łonowej. Myślałem, że robię dobrze, ale teraz mam wielkie wyrzuty sumienia , bo obiecałem mu kiedyś, że dam mu umrzeć w domu. Nie mogę go w szpitalu odwiedzić , bo od wczoraj ( od przyjęcia do szpitala) jest w pasach bezpieczeństwa. Nadto jest głuchy oraz ma cukrzycę. Przy przyjęciu zauważyłem, że osoby zatrudnione w szpitalu nie mają w zasadzie żadnej empatii. Ojciec wył z bólu ,jak go podnosili z łóżka, ale ani lekarka ani pielęgniarka nic sobie z tego nie robiły. Bardzo to odczuwam, od wczoraj jestem kłębkiem nerwów, nie potrafię sobie miejsca znaleźć. Mogłem nie zawozić go do tego szpitala. Proszę odpowiedzieć mi czy po próbie samobójczej mogę ojca zabrać z tego szpitala na moją prośbę i ile maksymalnie może być zapięty w pasy bezpieczeństwa. Cały czas dzwonię do szpitala i ciągle odpowiadają , że nadal jest zapięty i żadnych informacji. Ojciec ma demencję , ale to jest falowe. Jest normalnie, ale za jakiś czas nic nie wie i nie kontaktuje, potem się polepsza i pogarsza. To jest takie falowe. On mnie chyba znienawidził za ten szpital, a ja chciałem dobrze. Nawet nie wiem czy mu podali jakieś leki uspokajające. Gdyby mu podali, to nie musieliby go tak długo trzymać w pasach. Ciągle mam wyrzuty, że on tam się męczy, że jest traktowany jak worek ziemniaków. Nie jest ubezwłasnowolniony.
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Joanna Jałowiec-Tinalt

Joanna Jałowiec-Tinalt

Dzień dobry. Nie miał Pan wyjścia. Musiał Pan zabezpieczyć ojca po próbie samobójczej. Z prawnego punktu widzenia, kiedy jest zagrożenie życia i zdrowia, mamy obowiązek udzielić pomocy, czyli powiadomić odpowiednie instytucje. Sytuacja wymusiła na Panu te działania, ciężko tu mówić o wyborze. Do lekarza prowadzącego należy podjęcie decyzji odnośnie konieczności dalszego przebywania Pana ojca w szpitalu. Warto z nim porozmawiać. Jeśli hospitalizacja ma być bez zgody pacjenta, wtedy muszą być spełnione odpowiednie warunki. Proces taki podlega również kontroli sądu opiekuńczego. Wszelkie informacje odnośnie procedur może uzyskać Pan od Rzecznika Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego. Na tej stronie są również pomocne informacje - https://www.gov.pl/web/rpp/rzecznicy-praw-pacjenta-szpitala-psychiatrycznego.  Dla siebie może poszukać Pan wsparcia w ośrodku interwencji kryzysowej. Są również grupy wsparcia dla osób opiekujących się bliskimi z zespołami otępiennymi. Jest Pan w bardzo obciążającej psychicznie sytuacji, warto też w miarę możliwości zadbać o siebie. 

Pozdrawiam

Joanna Jałowiec-Tinalt

 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

PTSD i stres adaptacyjny w nowym związku: pomoc i leczenie
Witam , chce poznać opinie innych specjalistów na moja sytuację . Mam 23 lata w przeszłości miałam PTSD złożone przez doświadczenia z dzieciństwa.. w wieku 11,12 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez kuzyna. Na lata zapomniałam o tamtej sytuacji wymazalam z głowy . Dopiero w wieku 16 lat zdałam sobie sprawę do czego doszło i opowiedziałam w szkole co mnie spotkało . Przeszłam dwie terapię poznawczo- behawioralne pierw metoda przedłużonej ekspozycji później przetwarzania poznawczego. Były to bardzo trudne ale skuteczne terapię. Teraz w wieku 23 lat pierwszy raz weszłam w związek . To dla mnie nowe doświadczenie.. pierwszy raz też zaczęłam się otwierać na bliskość bo przez tamte wydarzenia.. temat dla mnie ciężki.. wcześniej bałam się tej bliskości.. Partner jest dla mnie wspierający wie o mojej przeszłości i pomaga mi przejść przez ten proces " "oswajania " bliskości .. dzięki temu przeszłam dużo kroków do przodu i ten proces oswajania przychodzi mi bardzo łatwo a ja zaczęłam czuć przyjemnosc z bliskości. Z drugiej strony od kiedy zaczęłam się spotykać.. ciągle chodzę zmęczona w pracy funkcjonuje dwa razy gorzej.. nie raz musiałam używać siły żeby wstać z łóżka bo tak bardzo mi się nie chciało.. nie miałam siły . W pracy też zaczęłam funkcjonować bez siły ... Był taki moment w pracy ze po prostu wybuchłam płaczem w pracy z myślą że mam już dość.. że za dużo wszystkiego.. i było coraz gorzej.. zdecydowałam się w końcu na wizytę u psychiatry . Stwierdziłam że potrzebuje odpoczynku bo długo nie pociągne.. tak.. a na urlop nie mogłam sobie pozwolić ( brak ludzi do pracy ) ( a ostatnie moje dłusze wolne to we wrześniu 2 tyg ) . Poszłam na wizytę u psychiatry opowiedziałam wszytko jak się czuje.. w rozpoznaniu napisał " Reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne" ogólnie stwierdził że nowy związek to silny triger. I to nie oznacza że terapia poszła na marne.. tylko po prostu pod silnym stresem czasami ciężko utrzymać te dobre schematy Zlecił powrót na terapię ( kilka po prostu sesji takich przypominających ) , dostałam L4 miesięczne , zalecenie spokojniejszego trybu życia , aktywizacja behawioralna . Plus leki : rano Seronil 10 mg i Trittico 35 mg na wieczór . Mimio tego że nigdy nie brałam leków i nie chciałam leków jako farmakoterapii . Ogólnie mam jakiś upór do leków . Szczególnie że przy PTSD gdzie nie było łatwo dałam radę bez leków.. to teraz miałabym nie dać ? Powiedziałam to lekarzowi powiedział żebym się zastanowiła.. zobaczyła jak będę się czuć.. Zamysł tych leków taki Trritico na poprawę jakości snu żebym budziła się bardziej wypoczęta. Seronil na więcej energii i lepszy nastrój w ciągu dnia.
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek.
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek. Po pierwsze czuję przymus przepisywania wszystkiego, bo myślę, że inaczej się nie nauczę (w sensie nie mogę uczyć się bezpośrednio z książki). Nawet jeśli coś już umiem, to muszę to zapisać. Kolejnym problemem jest robienie notatek lub nawet zadań z matematyki. Mam takie dziwne natręctwo, że wszystko musi być zapisane równo, na tych samych kartkach i tym samym długopisem. Potrafię przez 2 godziny siedzieć i zastanawiać się, czy lepiej pisać na kartce w kratkę, czy może na czystej białej. Tak samo nie mogę zdecydować się czy użyć zakreślacza, czy może nie, czy pisać od podpunktów, czy nie. Często zmieniam zdanie i wtedy muszę przepisać notatkę na nowo. Lub piszę coś w zeszycie i stwierdzam, że jednak lepiej mieć to na kartce wyrwanej więc muszę przepisać od nowa. Czasem gdy robiłam zadania na tablecie i po 10 stwierdziłam, że zmniejszenie grubość pisaka to przepisywałam od nowa te 10 zadań, aby było wszystko tak samo. Na tablecie też często potrafię od nowa pisać po 5 razy tę samą cyferkę, żeby w końcu mi się podobała. Gdy czasem się pomylę albo coś krzywo zapiszę, to też muszę przepisać wszystko od nowa. Bardzo mnie to męczy, bywa tak, że piszę to samo na 3 różnych kartkach, bo nie wiem, na której będzie lepiej. W trakcie nauki wręcz boję się, że coś krzywo zapiszę. Gdy uczę się np. biologi (którą rozszerzam) nie robię praktycznie żadnych rysunków, bo myślę, że i tak krzywo mi wyjdzie i pewnie robiłabym to 10 razy, zanim wyszłoby ładnie. Gdy nawet już zrobię jakąś notatkę, to od razu muszę ją włożyć do koszulki, żeby przypadkiem jej nie ubrudzić lub nie pogiąć. Ogólnie ciężko mi się uczy z tego co mam zanotowane w miarę ładnie, bo jakoś czuję niepokój, że to się zniszczy. Mam też trochę obsesję na punkcie porządku, muszę mieć wszystko poukładane, codziennie zamiatam i ścieram kurze. Jeszcze jedną dziwną rzeczą jest to, że gdy biorę cokolwiek w sklepie, to nie może być to pierwsza z brzegu rzecz. W sensie jak biorę, np. czekoladę z półki, to muszę wziąć tę dalej położoną. Albo w sklepie jak mój rozmiar jest na 1 wieszaku to i tak szukam swojego rozmiaru, który będzie dalej, najlepiej w środku nie z brzegu. Nawet do końca nie rozumiem przyczyny, może jakoś wydaje mi się, że ta rzecz w środku będzie taka nieskazitelna. Jest to irracjonalne, ale nie umiem sobie z tym poradzić Zaczęłam niedawno uczęszczać na terapię, ale nie umiem się przełamać, żeby o tym powiedzieć, bo nie znalazłam za wiele na ten temat w internecie i wstydzę się tego. Czy może być to nerwica natręctw, czy może coś innego?
Kompulsywne objadanie się - waga wraca. Jak sobie pomóc?
Jak poradzić sobie z kompulsywnym objadaniem się? Przez całe życie zdarzały mi się nawroty kompulsywnego jedzenia skutkujące znacznym przybieraniem na wadze. Udawało mi się chudnąć, ale jednak kilogramy potrafiły wracać. Czy można się tego ostatecznie pozbyć?
Nerwica lękowa i natrętne myśli o oddychaniu - jak sobie poradzić?
Dzień dobry, Piszę z nietypowym problemem. Zmagam się z nerwicą lękową od dłuższego czasu, a ostatnio pojawiły się również natrętne myśli o oddcyhaniu, taka w sumie bardziej natrętna świadomość oddechu i w związku z tym nie mogę 'odkleić' uwagi i swobodnie zająć się swoimi sprawami. Czy takie objawy zdarzają się komuś jeszcze? Czy to minie?
Mam 23 lata i jestem bardzo dziecinna oraz nieogarnięta życiowo. Oglądam bajki, bawię się patykami, chodzę po krawężniku itp.
Mam 23 lata i jestem bardzo dziecinna oraz nieogarnięta życiowo (to nie tylko moja opinia). Oglądam bajki, bawię się patykami, chodzę po krawężniku itp. Jeśli są wokół ludzie to umiem się powstrzymać. Oprócz tego jestem też dziecinna psychiczne. W sensie reaguję emocjonalnie, cieszę się jak dziecko, zdarza mi się płakać w miejscu publicznym. Przy obcych ludziach jestem nieśmiała. Jestem także niesamodzielna. Nawet do lekarza nadal chodzę z mamą. Mam trudności z podejmowaniem decyzji. Nie umiem przyjmować krytyki. Żebym jeszcze bardziej była jak dziecko, to wyglądam na o wiele młodszą i bardzo sobie seplenię. Jak mogę sama nad tym popracować?
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.