Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź

Anonim

Dzień dobry Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, mianowicie zastanawiam się, czy mogę mieć autyzm. Wszystko wygląda tak, że mam 24 lata i od kiedy tylko pamiętam, miałem problemy w kontaktach z innymi ludźmi i z samodzielnością. Wszystko zaczęło się we wczesnych latach szkolnych, nie byłem lubiany właściwie nawet,nie wiem czemu, nigdy nie potrafiłem się dogadać z ludźmi zawsze byłem odrzucany potem przyszła szkoła średnia i wszystko obróciło się o 180 stopni, znajdowałem się w dużych grupach znajomych, przeważnie byłem w centrum uwagi, udzielałem się gdzie tylko się dało, ale ciągle miałem problem z budowaniem trwałych relacji często zdarzało mi się z byle powodu odciąć od znajomych by potem ci do mnie wracali, często nie rozumiem ludzi, czemu się śmieją, bądź denerwują a mimo to przeważnie, to ja jestem tym najzabawniejszym w grupie i wydaje mi się, że to jest słowo klucz, w grupie zazwyczaj się odnajduję do czasu, aż z byle powodu nie chcę się odciąć od wszystkiego, jeszcze większym problemem jest dla mnie to, że nie potrafię znaleźć miłości każdy mój związek kończył się z wydaje mi się mojego powodu podczas gdy wszyscy znajomi mają już tą "drugą połowę" ja cały czas boję się zrobić jakikolwiek krok do przodu, mimo że bardzo brakuje mi drugiego człowieka mam też duży problem ze skupieniem i systematycznością dawniej potrafiłem bez przerwy uczyć się tego co mi się podobało a teraz gdy chcę do tego przysiąść czuję taką pustkę to, co robię, nie daje mi już takiej satysfakcji, jak kiedyś, zaczynam być coraz bardziej zdesperowany, nie chcę kiedyś skończyć całkiem sam i z niczym często też zdarzają mi się nagłe napady chyba ostrego stresu do tego stopnia, że momentami duszę się z nerwów.
Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry!

Zasobem Pana jest to, że próbuje Pan rozwiązać swoje trudności, szuka wsparcia. Napisał Pan, że miał problemy z funkcjonowaniem społecznym we wczesnych latach szkolnych. Równocześnie brakuje informacji, czy ktoś z opiekunów zauważył to i próbował pomóc. Jak wyglądał styl przywiązania do pierwszych opiekunów? Obecnie potrafi Pan nawiązywać relacje, jednak w pewnym momencie je zrywa. Co to za moment? Czy wszystko jest w porządku dopóki znajomość nie mogłaby się przerodzić w coś bliższego? Warto przyjrzeć się sposobowi funkcjonowania w relacjach. Wiadomość, iż boi się Pan zrobić krok w kierunku nawiązania intymnej znajomości może wskazywać na lęk przed bliskością. Co to są za ,,napady stresu", na czym polegają? Trudno powiedzieć na podstawie zbyt małej ilości informacji, czy boryka się Pan z napadami lęku. Proponuję przyjrzeć się temu w relacji terapeutycznej, aby nauczył się Pan zaciekawiać sobą, odkrywać siebie i swój sposób funkcjonowania, a równocześnie doświadczył poczucia bezpieczeństwa i bycia przyjętym przez drugiego człowieka.

Katarzyna Waszak

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry. Myślę, że nikt Pana nie zdiagnozuje przez internet, ponieważ byłoby to nieetyczne stawiając diagnozę po jednym komentarzu. Polecam udać się do specjalisty np. psychologa klinicznego i lekarza psychiatry, którzy zweryfikują Pana tezy. Pozdrawiam serdecznie

Dzień dobry, 

Niewłaściwym z punktu widzenia Pana dobra i nieprofesjonalnym byłoby stawianie diagnozy zaocznie, tu na forum. Słyszę o wielu aspektach Pana funkcjonowania, które Pana niepokoją, dlatego proponuję najlepsza drogę diagnozy, ale przede wszystkim pomocy tj. konsultacje z psychoterapeutą. Jeżeli psychoterapeuta uzna, ze widzi konieczność dodiagnozowania Pana w kierunku autyzmu, pokieruje do odpowiedniej instytucji, jeżeli będzie widział konieczność diagnozy w innym kierunku - wskaże lekarza psychiatrę. Na stan wiedzy z Pana wiadomości mogę jedynie zasugerować, ze pomocna byłaby psychoterapia, w tym być może psychoterapua grupowa, gdzie mógłby Pan przyglądać się w praktyce swoim umiejętnościom społecznym. Pozdrawiam Magdalena Bilinska-Zakrzewicz 

Zobacz podobne

Jak załagodzić konflikt w związku z decyzjami rodziców o nierównym podziale majątku?
Witam, jestem w długoletnim związku. Mieszkam u swojego partnera. Rodzicie w tym czasie postąpili o tyle źle, że zamiast mi zapewnić jakiś start, wybudowali dom dla siostry, a ja kiedyś mam mieć dom po nich. A dlatego podjęli taką decyzję bo ja nie umiałam podjąć decyzji o zakupie mieszkania, długo z tym zwlekałam, bo myślałam że z partnerem coś razem może kupimy, ale z nim nie było rozmowy nie mogłam się dogadać bo mi On znów kazał z rodzicami sobie ustalać. Mój partner jest o to zły, uważa że to wstyd wobec Jego rodziny. Że moi rodzice skorzystali sytuację że jestem u niego i zrobili ze swoimi pieniędzmi to co chcieli. Facet truje mi głowę że rodzice mi nic nie dali, że jak można tak potraktować córki nie równo, a do tego wstyd że ktoś się dorabia na tym że mieszkam u Niego. Chciałabym jakoś załagodzić sytuację, ale on ciągle do tego wraca i mówi mi abym ja sobie wyjaśniała z rodzicami czemu tak zrobili i taktują mnie gorzej. Ja już z rodzicami na ten temat rozmawiałam i wyjaśniłam sytuację, ale do mojego faceta to nie dociera. Czy dobrym pomysłem jest abym ja z partnerem i rodzicami porozmawiała na ten temat, żeby wyjaśnili czemu tak postąpili? Mam wrażenie że taka rozmowa by oczyściła sytuację i albo będzie dobrze albo doporowadzi do rozstania. Chciałabym żeby to w jakąś stronę się rozwiązało.
12 odpowiedzi
Niskie poczucie własnej wartości i problemy z wyglądem - jak sobie poradzić?
Mam trądzik i bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodatkowo z każda porażka w pracy czy w życiu codziennym jest poniżej zera. Potęguje. Nie mam nikogo, jestem z tym sama. Jak mam z tego wyjść? Nie mam kontaktu z rodzina, nie mam za bardzo znajomych, nie umiem wyjść do ludzi ani tym bardziej znaleźć sobie chłopaka. Dopada mnie prawie 30. Jestem bezradna. Byłam u wszystkich specjalistów, mam dobrane leki, chodzę do kosmetologa staram się robić co mogę ze swoją twarzą. Niestety jest to walka z wiatrakami. Mój wygląd bardzo mocno przekłada się na moja psychikę. Błędne koło. Nie daje sobie z tym rady, nie umiem tego opanować..
2 odpowiedzi
Czy przy myślach samobójczych na lekach przeciwdepresyjnych warto przyspieszyć wizytę u psychiatry?
Czy jeżeli leczę się na depresję, jestem na lekach, ale zaczynam zauważać myśli samobójcze, ale czuje ze nie są to myśli że bym to dala rade zrobić, to czy mam przesawiac wizytę u psychiatry na szybszy termin ( termin mam na początek grudnia) Czy poczekać i obserwować jak się to będzie rozwijało?
3 odpowiedzi
Jak wspierać bliską osobę z depresją, która nie chce podjąć terapii?
Jak wspierać osobę z depresją, która się leczy lecz nie chcę za bardzo pójść na terapię. W ostatnie dwa tygodnie stała się dla mnie bardzo chłodna i mimo że ją kocham i chcę pomóc po woli tracę wiarę.
3 odpowiedzi
Wycieńczenie w związku z długami i brakiem bezpieczeństwa emocjonalnego
Piszę ten tekst, ponieważ od dłuższego czasu czuję się skrajnie wyczerpana psychicznie i emocjonalnie. Jestem zagubiona i nie wiem już, co w mojej sytuacji jest normalne, a co przekracza moje granice. Potrzebuję obiektywnej, zewnętrznej perspektywy i pomocy. Od kilku lat żyję w małżeństwie, które zamiast dawać mi poczucie bezpieczeństwa i stabilności, generuje coraz większy lęk, stres i poczucie utknięcia. Mój mąż ma około 40 tysięcy funtów długu na kartach kredytowych. Nie są to zobowiązania związane z domem czy realnym majątkiem, ale długi konsumpcyjne. O zadłużeniu wiedziałam jeszcze przed zaręczynami – było ono wtedy znacznie mniejsze i miało być systematycznie spłacane. Minęły cztery lata, a dług zamiast się zmniejszyć, wzrósł. Co roku słyszę, że „to już ostatni rok” i że „teraz będzie plan”, jednak ja od dawna nie mam już poczucia bezpieczeństwa ani zaufania, że ta sytuacja realnie się zakończy. Mój mąż pracuje na kontrakcie, co wiąże się z dużą niepewnością finansową. Zdarzyło się, że źle wyliczył podatek i musiał dopłacać, co ponownie zostało pokryte kartami kredytowymi. To powoduje u mnie stałe napięcie i lęk o przyszłość. Nie potrafię planować życia ani myśleć długoterminowo, bo ciągle boję się, że pojawi się kolejny problem finansowy. Dodatkowo mąż ma problemy zdrowotne (żołądek, zatoki, anemia), które wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie. Jego dieta jest bardzo restrykcyjna i kosztowna. Wiele zwykłych aktywności jest niemożliwych: nie chodzimy na spacery, bo wiatr pogarsza jego zatoki, nie możemy razem napić się kawy, nie podróżujemy, bo każdy wyjazd wydłuża spłatę długów. Jeśli gdziekolwiek wychodzimy lub wyjeżdżamy, zazwyczaj płacę za to sama, ponieważ boję się, że jakiekolwiek jego wydatki tylko pogłębią zadłużenie. Od kilku lat nasze życie jest bardzo ograniczone. Nie ma randek, spontaniczności ani inicjatywy z jego strony. Żyjemy bardziej jak współlokatorzy niż partnerzy. Wszystko jest „odłożone” do momentu spłaty długów. Na początku związku było inaczej, były wyjazdy, restauracje, wspólne podróże. Dopiero z czasem zrozumiałam, że to życie było finansowane kartami kredytowymi. Dziś czuję, że ponoszę konsekwencje tamtych decyzji, mimo że formalnie dług nie jest mój. Nie czuję się bezpiecznie ani stabilnie. Od lat funkcjonuję w ciągłym stresie. Mam objawy somatyczne: ścisk w żołądku, silne lęki, smutek, poczucie bezsensu i rezygnacji. Od około pięciu lat wypadają mi włosy, mam problemy hormonalne (podwyższona prolaktyna, zaburzenia tarczycy). Gdy przebywam w Polsce, a mąż zostaje w Anglii, na samą myśl powrotu pojawia się u mnie silny stres i stany depresyjne. Bardzo istotnym elementem tej relacji jest sposób, w jaki reaguje on na moje emocje. Gdy próbuję mówić o swoich lękach, niepewności czy obawach dotyczących przyszłości, mąż odbiera to jako brak zaufania wobec niego. W odpowiedzi często słyszę, że jeśli mu nie ufam, to „nie ma sensu być w takim związku”. To sprawia, że zaczęłam bać się wyrażać swoje uczucia. Każda próba rozmowy kończy się u mnie lękiem, że on odejdzie. Z czasem nauczyłam się tłumić swoje emocje i potrzeby, aby nie doprowadzać do konfliktu ani groźby rozstania. Czuję się przez to coraz bardziej samotna i zamknięta w sobie. W tej relacji coraz częściej funkcjonuję w roli osoby silniejszej – jakbym to ja musiała wszystko dźwigać, rozumieć, ratować i wspierać. Czasami czuję się bardziej jak matka niż partnerka. Brakuje mi poczucia wspólnego kierunku, partnerstwa i bycia prowadzoną przez stabilnego, odpowiedzialnego mężczyznę. Moje trudności z poczuciem bezpieczeństwa są dodatkowo związane z moją historią rodzinną. Moja mama rozstała się z moim ojcem z powodu jego nieodpowiedzialności finansowej i została sama z małym dzieckiem, którym byłam ja. Przez całe dzieciństwo byłam dzieckiem czekającym na ojca, który odwiedzał mnie raz w roku. Mój ojczym również nie był osobą wspierającą mnie emocjonalnie w okresie dorastania. Nie miałam w życiu stabilnego wzorca mężczyzny. Mama zawsze powtarzała mi, że muszę być niezależna, a stabilność finansowa jest bardzo ważna. Dlatego bezpieczeństwo i przewidywalność są dla mnie kluczowymi wartościami. Boję się założyć rodzinę w obecnej sytuacji, ponieważ przeraża mnie myśl, że mogłabym powtórzyć historię mojej mamy – zostać sama z dzieckiem i bez poczucia oparcia. Jednocześnie słyszę od bliskich, że mój mąż jest „dobrym człowiekiem”: spokojnym, miłym, niepijącym, niepalącym. To sprawia, że zaczynam podważać własne odczucia i zastanawiać się, czy powinnam być bardziej wdzięczna i zostać, skoro „nie jest zły”. Jednak mimo tego wszystkiego nie przestaję czuć braku bezpieczeństwa i narastającego lęku, że marnuję swoje najlepsze lata na czekanie na życie, które może nigdy się nie wydarzyć. Ślub odbył się wyłącznie formalnie – bez rodziny i bliskich – ponieważ nie było nas stać nawet na zaproszenie mojej babci, co było dla mnie bardzo bolesne. Często się przeprowadzamy, nie mamy stałego miejsca do życia. Czuję się wykorzeniona – językowo, kulturowo i emocjonalnie. Rozmawiamy po angielsku, który nie jest moim językiem ojczystym, co dodatkowo utrudnia mi wyrażanie emocji i potrzeb. Piszę ten tekst, ponieważ czuję, że jestem na granicy swoich sił. Z jednej strony widzę, że mój mąż nie jest złym człowiekiem, z drugiej – moje ciało i psychika od lat wysyłają sygnały, że ta relacja mnie niszczy. Nie wiem już, co jest normalne, a co nie. Wiem tylko, że czuję się uwięziona, wyczerpana i coraz bardziej oddalona od życia, jakie chciałam mieć. Czy mogłabym uzyskać neutralną opinię co warto by było zrobić w takiej sytuacji? Przemyślenia, wsparcie. Mam wrażenie, że tak jestem w tym problemie już zamieszana w swoich myślach, że nie wiem co jest właściwe, a co nie. Czy to ja jestem problemem, nie będąc wyrozumiała, czy może jest inaczej... Będę wdzięczna za pomoc w ocenie tej sytuacji. :(
5 odpowiedzi
Jak radzić sobie z toksycznym małżeństwem i przemocą psychiczną?
Zastanawiałam się nad odejściem od męża który za każdym razem twierdzi zapewnia mnie o swoich uczuciach co do mnie iż kocha pożąda pragnie że go podnieca moje ciało, że kocha tylko mnie. Mąż moim i chyba zdaniem każdego będzie po tym co opiszę potraktowany jak osoba toksyczna z zaburzeniami osobowości psychiczna oraz pracoholik manipulant, narcyz. Wszystko ok cudowne dni noce poranki wspólne powroty z jego pracy, magiczny sex co do czego powie na drugi dzień że uprawiał sex ze mną dłużej abym nie marudziła mu potem sądzi że źle dobrał słowa ok lecz nie rozumie nie chce zrozumieć jak mnie ranią jego słowa. Sex pomału zaczyna zanikać mąż zastawia się raz zmęczeniem po pracy, potem że cyt,, kochanie przepraszam nie mogę dłużej bo mam przecież problem z tym penisem boli mnie,,...mówię ok kochanie możemy jak mówiłeś inaczej rozpalać namiętność- tak mówił nie raz mi mój mąż kochający mnie bardzo mój mąż, że mimo iż będzie zmęczony nigdy nie będzie zmęczony by spędzić ze mną miło czas, że moje ciało go jara zawsze ma na mnie ochotę. Wypisuje mi słodzi smsami jak mu brakuje mojej osoby jak tęskni jak bardzo ma na mnie ochotę, co do czego po wspólnym powrocie do domu zaczyna mieć dziwne zachowania tak jakby chciał mnie zdenerwować wyprowadzić z równowagi, krytyki non stop potem wszystko przezuca na mnie, że ryje mu głowę itp. Nie raz pytam męża pi co to wszystko po co obiecujesz czarujesz robisz nadzieję potem wybierasz się. Na każdą swoją odpowiedź szybkie ma wymówki. Potrafiliśmy w ciągu nocy uprawiac sex sam tego chciał, w dzień wieczorami teraz tego nie ma on twierdzi jak mówi cyt,, pierw ryjesz mi łep wchodzisz mi do głowy potem czegoś oczekujesz???,, jest zapatrzony jedynie w pracę, pracuje na kuchni nie ma ludzi do pracy on jedynie sam. Tłumaczyłam mężowi że wiecznie jestem sama że brak mi miłości czułości dotyku rozmowy sexu męża chyba to nie interesuje, mało ze sobą rozmawiamy odczuwam że jeden wolny dzień od jego pracy to wymyśli wszystko by między nami do niczego nie doszło by był tkzw kwas. Nie dociera że mnie to rani, obiecuje wypady nad morze kwiaty kino i Bog wie co jeszcze co do czego szlak trafił...mąż nie interesuje się moimi potrzebami uczuciami ciągle krytykuje potrafi powiedzieć że jestem chora psychicznie nie chce widzieć nie widzi żadnego błędu w sobie. Nie mam siły już na ten związek ratujemy już nas któryś raz z żelu byliśmy na terapiach małżeńskich pomogły ale mężowi na chwilę. Mąż nie widzi we mnie dobrej osoby raz powie ze widzi że bardzo się zmieniłam następnym razem ze to ja nigdy się nie zmienię. O sobie zawsze ma dobre zdanie wiedząc że robi źle. Bił mnie kiedyś bo piłam teraz jestem po terapii nie pije od roku wszystko sądziłam wraca do normy jak mąż mówił że chce spokojnego życia i jest szczęśliwym ze mną choć ja tego nie odczuwam ciągle mnie rani choć tego nie zauważa. Nie wiem co robić odsuwam się od męża potrafi mi grozić że zaraz ktoś dostanie w ryj jeśli nie dasz mi się wyspać polatasz sobie, zaczyna na nowo być agresywny obojętny olewający. Nie wiem co robić sam mówi nie raz podchodź do mnie kiedy tylko chcesz, boję się podchodzić bo różne najścia ma raz zechce wtulic raz będzie krzyczał, była już sytuacja że złapał mnie za gardło mówił jestes moja na zawsze tylko moja rozumiesz???? Ok odpowiedziałam a ty moj , nie odebrałam tego z początku jako zastraszania. Kiedy oznajmiłam że odejdę podam o rozwód bo już mam dość że chce partnera z którym spędzę namiętny sex będzie chemia wyjścia a nie tylko dom gary szmata odkurzacz i nawet nie mówić o tym co ja czuję bo zaraz wybucha itp mąż wziął miękko moje słowa i co zrobisz straszysz mnie grozić że podasz o rozwód??? Be że mnie zginiesz gdzie ty pójdziesz. Mimo iż mąż zaprzecza wydaje mi się iż ma inną kobietę bardzo zadowolony aż wypoczęty w skowronkach każdego dnia Leci do pracy mi buziaki daje usmieszki zdjęcia jak za mną już tęskni ledwo min po rozstaniu, ale ja uważam że to kłamstwa poprostu kłamstwa. Mąż sądzi że to ja zawsze stwarzam takie sytuacje że ms mnie w dupie. Zastanawiałam się naprawdę nad rozwodem nie mam do kad pójść. Kocham męża ale nie chce tak żyć mam potrzeby bliskości czułości on tego nie chce rozumieć zakochany w pracy ja boczny tor. Mówił nie raz że uwielbia mnie tulić że podoba mu się moje ciało że zawsze ma na mnie ochotę klamie samego siebie bo nie robi żadnego gestu. Co mam myśleć robić??? Zaczynam poważnie się na nowo męża bać nie mogę powiedzieć jemu kompletnie nic, wszystko odbiera źle nie chce rozmawiać zaraz słyszę zd go mecze. Czy mam odpuścić poprostu???? Nie mówić o sexsie o uczuciach tęsknicie potrzeby czułości dotyku??? Zlozyc o rozwod z jego winy przemoc psychiczna??? Zawsze o wszystko czepia się doprawdza do łez nic sobie z niczego nie robi. Nie puszcie o terapiach psychologach itp bo on sądzi że z nim wszystko w porządku to ja jestem dramat psychiczna itp... czy przez te męskie problemy może mu aż tak upaść na głowę??? Nie chce spędzać ze mną czasu tylko robota robota jego życie ja jestem z półki jak miś, gospodyni domowa. Proszę porady gdzie uciec czy uciekać co robić??? Dystans??? Nie wiem detektyw??? On tylko pracuje ja chora na serce teraz psychika nie ma co się dziwić jestem poprostu załamana czuje ze mąż oszukuje zawsze było pięknie a teraz zero wyjść sexu nawet objęcia przytulenia....Chce zniknąć z tego świata byłam ostrzegana przez osoby przed mężem bym do niego nie wracała a jednak posłuchałam siebie zrobiłam błąd. Miałam wyjechać z Polski nie zrobiłam tego dla niego wyszłam z nałogu dla niego on sądzi że wszystko docenia lecz ja tego nie odczuwam. Mecze się mam mętlik w głowie. Jeśli zechce jak mówi będę chciał przytulić przytulę proste??? Jest chamski poprostu gbur nie wierze mu przestaję ufać, nawet powiedziałam że to ja jestem nikim nic nie rusza jakby wcale nie słuchał lecz wiem że słucha. Mi mówi że cyt ,, odpierda..sz się słowami potem czegoś oczekujesz dziwisz się że mam cie w chu..,, mówię że ja też mam swoje ja ale w przeciwnym wypadku podchodzę rozwiązywać chce problem on nie. Nawet powiedziałam że on żony juz nie ma i nikt by z nim z takim podejściem nie wytrzymał a mąż atak na mnie ze mnie by nikt nie chciał. .wiedząc że jeden zgrabna laska mężczyźni oglądają się za mną sam widział nie raz nie rusza go mówi że nie musi być zazdrosny bo nie pójdę i tak do innego. Co waszym zdaniem zrobić??? Obserwować zbierać dowody dystans nie odzywać się nie chcieć sexu dotyku??? Tak będę robić powie ze mam pewnie frajera. Co robić poradźcie błagam
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.