
- Strona główna
- Forum
- kryzysy
- Ciągłe zmęczenie...
Ciągłe zmęczenie życiem i brak energii – jak odnaleźć sens i motywację?
emilia
Karolina Kolwas
Objawy, o których tu Pani napisała, wskazują że warto zwrócić się o pomoc do specjalisty, który pomoże je Pani zrozumieć. W takiej sytuacji ważne jest również, aby z czułością podchodzić do siebie i świadomie zadbać o własne potrzeby w czasie kryzysu oraz szukać oparcia w bliskich relacjach.
Pozdrawiam ciepło,
Karolina Kolwas
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Daniło-Wosek
Dzień dobry,
wszystkie objawy o których Pani mówi składają się na obraz depresji. Jednak żeby zdiagnozować depresję najpierw zalecałabym zrobić badania, żeby wykluczyć chorobę tarczycy, zaburzenia nadnerczy czy na przykład niedobory i zaburzenia metaboliczne itp. Zalecałabym zrobienie badań, a potem udanie się do specjalisty z zakresu zdrowia psychicznego, który ustali odpowiedni plan leczenia. Depresja jest jednym z lepiej przebadanych zaburzeń psychicznych i psychoterapeuci dysponują skutecznymi narzędziami pomagającymi przezwyciężyć depresję.
Bożena Nagórska
Pani Emilio,
Rozumiem ten stan i chcę Panią zapewnić, że to, co czuje Pani jako niemoc, nie jest brakiem woli, lecz sygnałem wyczerpania układu nerwowego, który od dawna pracuje w trybie awaryjnym. Ten paraliż decyzyjny i natłok myśli sprawiają, że nawet najprostsze czynności stają się ciężarem ponad siły, bo cała energia zostaje zużyta na wewnętrzną walkę i samokrytykę. Proszę sobie wybaczyć to zmęczenie, to nie jest lenistwo, to stan, w którym Pani „system operacyjny” potrzebuje wsparcia i bezpiecznej przestrzeni, by móc się zregenerować. Wierzę, że ta silna potrzeba zmiany, o której Pani pisze, jest pierwszym krokiem do odzyskania sprawstwa. Terapia pomoże wypracować sposób na powolne odzyskanie energii i jasności, bez nakładania na siebie nierealnej presji.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontakt z nami.
Pani Emilio z Pani słów wybrzmiewa ogromne wyczerpanie i przeciążenie, jakby każdy najprostszy krok wymagał nadludzkiego wysiłku. Jednocześnie bardzo porusza mnie to, że mimo tego wciąż jest w Pani potrzeba, by żyć inaczej i odzyskać kontakt ze sobą. Ta część, która chce zmiany, jest wciąż obecna i bardzo ważna.Ten stan, w którym brakuje energii, pojawia się natłok myśli a wewnętrzny krytyk nie daje wytchnienia, potrafi całkowicie odciąć od poczucia sprawczości i sensu. Moim zdaniem to sygnał, że psychika jest przeciążona i potrzebuje wsparcia oraz bardzo łagodnego tempa.
Na teraz warto zdjąć z siebie oczekiwanie „ogarnięcia wszystkiego”. Lepiej wybrać jedną małą, wykonalną rzecz dziennie – krótkie wyjście na świeże powietrze, ciepły posiłek, prysznic i potraktować to jak formę dbania o siebie, nie jak zadanie do zaliczenia.Gdy pojawia się surowy głos w głowie, można spróbować nazwać go objawem napięcia, a nie obiektywną prawdą o sobie.Poczucie zagubienia i utraty siebie często pojawia się wtedy, gdy ktoś bardzo długo funkcjonuje w przeciążeniu, to nie znaczy, że Pani „zniknęła”, tylko że dostęp do siebie jest teraz przytłumiony.Najważniejsze w tym momencie to nie naprawiać całego życia naraz, lecz sprawdzić, kto może Pani w tym towarzyszyć. Czy ma Pani możliwość skorzystania ze wsparcia specjalisty, z którym mogłaby Pani to unieść krok po kroku?Widzę w Pani dużo wrażliwości i realną chęć zmiany. To dobry punkt wyjścia, nawet jeśli dziś wydaje się bardzo daleko od światła.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Iga Borkowska
Dzień dobry,
Z tego, co Pani opisuje, wynika, że odczuwa Pani dużo przytłoczenia, zrezygnowania, czasem również lęku, to musi być dla Pani bardzo trudne. Jednocześnie jest w Pani motywacja do lepszego życia oraz brak energii, żeby o nie walczyć. Opisywane przez Panią objawy sugerują depresję, leczenie jest nie tylko możliwe, jest bardzo skuteczne. Pierwszy krok to konsultacja z lekarzem psychiatrą - w depresji tak jest, że tracimy energię, moc do działania, leczenie farmakologiczne ma pomóc ją odzyskać, abyśmy w realnym życiu, w codzienności mogli zacząć szukać sposobów na poradzenie sobie z problemami. Tu bardziej pomocna jest psychoterapia, indywidualna, grupowa, treningi umiejętności...jest wiele dróg, to nie musi tak wyglądać. Ważne, by stworzyć warunki do działania tej stronie w Pani, która chce żyć inaczej, lepiej.
Pozdrawiam serdecznie,
Iga Borkowska, www.maturitas.pl
Piotr Ziomber
Pani Emilio. Opis wskazuje na głębokie wyczerpanie psychiczne, które może przypominać objawy depresji, wypalenia zawodowego lub chronicznego stresu z ruminacjami. Objawy takie jak ciągłe zmęczenie bez fizycznego wysiłku, anhedonia (brak radości z czegokolwiek), chaos myśli, nadmierna autokrytyka i poczucie bezsilności pasują do kryteriów depresji wg DSM-5 (np. obniżony nastrój, utrata zainteresowań, zmęczenie, trudności z koncentracją. Ważne jest, aby występowało na co najmniej 5 z 9 symptomów przez 2 tygodnie). Często towarzyszy temu wypalenie (wyczerpanie emocjonalne, cynizm wobec siebie) lub ruminacje powodujące błędne koło analiz przeszłości, blokujące działanie. Lęk o przyszłość i utrata tożsamości to dodatkowe sygnały, wskazujące na potrzebę diagnozy.bProszę zacząć od przerwania "ruminacji". Otwieramy "okno na myślenie" (np. 30 min dziennie), poza tym odkładamy myśli na później, jednocześnie praktykując głębokie oddychanie przez nos (wdech na brzuch, wydech z oporem). Każdego dnia nawet kilka 5minutowych spacerów lub ćwiczeń oddechowych, bez presji na więcej, to buduje energię stopniowo. Wprowadzamy relaksację, chociażby progresywną relaksację mięśni lub uważność (np. 10 min dziennie), która redukują napięcie i lęk. Te techniki dają chwilową ulgę, ale nie zastępują terapii. Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) jest szczególnie pomocnai uczy rozpoznawać i zmieniać negatywne myśli (np. autokrytykę), przerywać ruminacje oraz budować nawyki. W CBT pracujesz nad zniekształceniami poznawczymi i zrachowaniami, co szybko zmniejsza przytłoczenie. Warto umówić się na pierwszą wizytę u psychologa lub psychiatry gdyż jest to klucz do odzyskania energii i jasności. Jeśli czuje Pani silny kryzys, wtedy proszę dzwonić na Telefon Zaufania 116 123.
Iwona Chrzanowska
Dzień dobry,
to, o czym Pani pisze może wskazywać na zaburzenia o różnym podłożu. Może to być wypalenie, depresja ale także innego rodzaju zaburzenia. Pytanie, czy zdarzyło się coś co spowodowało zmianę w funkcjonowaniu i od jakiego czasu trwa taki stan. Należałoby przyjrzeć się objawom holistycznie uwzględniając również wykonanie podstawowych badań medycznych. Niezależnie uważam, że najlepiej się udać do psychologa i skorzystać z konsultacji, w czasie której po wstępnym wywiadzie ustalicie co dalej. Nie warto czekać, bo jak czytam, to czuję w Pani dużo cierpienia, a szkoda życia.
Z pozdrowieniami
Iwona Chrzanowska
Psycholożka
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, wygląda na stan głębokiego wyczerpania psychicznego, w którym energia potrzebna do życia jest niemal w całości pochłaniana przez wewnętrzne procesy o których Pani wspomina (nieustanną samokrytykę, analizowanie przeszłości i lęk o przyszłość). Ten stan „zgaszenia” i odcięcia od radości sprawia, że nawet najprostsze decyzje stają się ciężarem nie do uniesienia.
Poczucie rozmycia tożsamości i chaos w głowie mogą być wynikiem przeciążenia układu nerwowego, który w trybie przetrwania odcina dostęp do emocji i potrzeb. Z Pani wypowiedzi wnioskuję, że najbardziej bolesna jest sprzeczność między ogromną chęcią zmiany a brakiem sił, by ją zacząć. Proszę pamiętać, że ta niemoc nie wynika z braku silnej woli. Ona raczej jest sygnałem, że Pani zasoby zostały wyczerpane.
W takiej sytuacji skuteczną strategią jest rezygnacja z walki o „wielki przełom” na rzecz ekstremalnie małych kroków, które nie wymagają entuzjazmu, a jedynie fizycznego wykonania. Równie ważne jest stopniowe oddzielanie się od głosu wewnętrznego krytyka. Zamiast wierzyć w jego oskarżenia, warto potraktować je jako objaw Pani obecnego stanu.
Ze względu na opisane poczucie beznadziei i lęk, bardzo pomocna mogłaby być konsultacja z terapeutą lub psychiatrą. Proszę też pomyśleć o wizycie u lekarza POZ, aby wykluczyć ewentualne niedobory czy problemy zdrowotne. Wsparcie specjalistyczne pochadzace z różnych stron pomaga wyciszyć chaos i „włączyć światło”, którego Pani teraz tak bardzo potrzebuje.
Wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Katarzyna Marzęda
Pani Emilio,
To co aktualnie przeżywa jak tylko mogę się domyślać jest dla Pani bardzo trudnym doświadczeniem. Warto jednak pamiętać, że w tak trudnych momentach w których chcielibyśmy coś zmienić, ale brakuje nam sił na wykonanie pierwszego kroku warto sięgnąć po pomoc. Serdecznie zachęcam do zasięgnięcia konsultacji lekarskiej, najlepiej z lekarzem psychiatrą. Warto, aby specjalista w oparciu o pogłębiony wywiad z Panią postawił ewentualną diagnozę, ustalił plan leczenia uwzględniający ewentualna farmakoterapię i/lub psychoterapię. Równocześnie warto uzupełnić diagnostykę o konsultację internistyczną, w celu wykluczenia zaburzeń hormonalnych, neurologicznych czy niedoborów, w tym anemii.
Jeśli jest w tym momencie Pani trudno samodzielnie zmobilizować się do działania, a ma Pani w swoim otoczeniu osoby bliskie i zaufane to zachęcam do poproszenia ich o wsparcie. Proszę pamiętać, że proszenie o pomoc w momentach dla nas trudnych nie jest oznaka słabości, ale odwagi i gotowości do zadbania o siebie.
Serdeczności dla Pani.
Pozdrawiam,
Katarzyna Marzęda
Daria Składanowska
Dzień dobry,
To, co opisujesz, brzmi jak ogromne przeciążenie i wewnętrzne zmęczenie, które może ale nie musi być objawem depresji lub innych trudności np. endokrynologicznych.
W takiej sytuacji bardzo warto sięgnąć po wsparcie psychologa, psychiatry, lekarza rodzinnego. Rozmowa ze specjalistą może pomóc uporządkować myśli, zrozumieć źródło tego stanu i stopniowo odzyskiwać poczucie sprawczości. Nie musisz radzić sobie z tym sama. To ważne, że widzisz w sobie potrzebę zmiany — to już pierwszy krok. Teraz dobrze byłoby zrobić kolejny i pozwolić sobie na profesjonalne wsparcie.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria

Zobacz podobne
Mam myśli samobójcze i one ciągle trwają, nie mijają, co pewien czas wracają. Przyczyną ich są nierozwiązane problemy natury sytuacyjnej. Wszyscy, dosłownie wszyscy piszą, że kryzys to stan przejściowy, który zawsze mija. Dlaczego więc w moim przypadku nie mija? Czy ja w sposób nieświadomy sztucznie podtrzymują moje problemy, czy o co chodzi?

