Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Pilna pomoc psychologiczna: Jak radzić sobie, gdy psycha sięga dna?

Znowu od tygodnia nie mogę dać sobie ze sobą rady. Moja psycha sięgnęła dna . Chyba potrzebuję pilnej pomocy.

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

Jeżeli czuje, że potrzebuje Pani z kimś porozmawiać proszę pamiętać, że istnieją darmowe numery pomocy psychologicznej dla osób w kryzysie - 116 123 lub 800 70 22 22. Istnieje także możliwość pojechania na SOR psychiatryczny, jeżeli takowy znajduje się niedaleko miejsca Pani zamieszkania. Będzie tam Pani mogła porozmawiać ze specjalistą, lekarzem i zostanie pokierowana, jak się sobą zaopiekować.

Warto też w tym trudnym czasie mieć przy sobie bliską osobę, a jeśli pojawią się myśli samobójcze niezwłocznie kogoś poinformować.

 

Dużo siły, Elza Grabińska, psychlog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Słyszę , że przeżywasz coś trudnego , co wraca i w jakiś sposób nie możesz się z tego uwolnić , tak jakbyś utknęła, aby było inaczej trzeba zrobić coś inaczej . Słyszę, że Pani potrzebuje pomocy i o tym wie , co stoi na przeszkodzie w znalezieniu specjalisty ?

Joanna Nizińska

Joanna Nizińska

Jana,

jeśli czujesz, że jesteś na granicy wytrzymałości, pojawiają się myśli, że nie dasz rady lub że mogłabyś sobie zrobić krzywdę, pilnie zadzwoń:

numer alarmowy 112,

Centrum Wsparcia  800 70 2222,

lub skorzystaj z telefonu zaufania: 116 123.

Możesz również umówić się na wizytę do interwenta kryzysowego.

 

 Trzymam kciuki,

mgr Joanna Nizińska

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

Jeśli czuje Pani, że nie daje rady i potrzebuje pilnej pomocy warto niezwłocznie pójść za tym odczuciem. 

 

Można skorzystać ze wsparcia w ramach telefonów pomocowych oferujących wsparcie całodobowo

- 116 123 (Kryzysowy telefon zaufania)

- 800 70 2222 (linia wsparcia fundacji ITAKA)

 

Jeśli pojawiają się myśli i zamiary samobójcze - telefon do 112  lub udać się do najbliższej Izby Przyjęć szpitala psychiatrycznego. 

 

Jeśli nie ma potrzeby zgłoszenia się do szpitala, można rozważyć kontakt z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej lub rozpocząć proces wsparcia i/lub terapię. 
Niezależnie warto odbyć konsultacje psychiatryczną i wraz z lekarzem/lekarką ocenić, czy nie wartoby włączyć wsparcia farmakologicznego - to istotne, szczególnie w stanach przedłużającego się cierpienia, jako ze wsparcie terapeutyczne, choć z początku przynosi ulgę, większe zmiany przynosi dopiero po czasie.

 

Pozdrawiam i powodzenia

Urszula Żachowska 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga Jano, z tego co opisujesz wynika, że przechodzisz teraz trudny czas i możesz doświadczać kryzysu emocjonalnego. Rozważ proszę spotkanie z psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą. Możesz ewentualnie skorzystać z telefonu zaufania 800 702 222. 

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Justyna Karaś

Justyna Karaś

Dzień dobry Jana, 

w sytuacji jakiej opisujesz najważniejsze jest, abyś otrzymała wsparcie jakiego potrzebujesz. Wiem, że może to być trudny krok, szczególnie, gdy jesteśmy w kryzysie, ale od tego zaczynają się zmiany. Jeśli potrzebujesz pilnej pomocy, możesz zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub Centrum Zdrowia Psychicznego - wsparcie w tych miejscach zostanie Ci udzielone od razu. Możesz też skorzystać ze wsparcia specjalistów na tym portalu - jeśli lokalizacja jest dla Ciebie problemem, możesz skorzystać z konsultacji online. Jeśli twój stan zdrowia wymaga pilnej konsultacji psychiatrycznej, zgłoś się do najbliższego sobie szpitala psychiatrycznego. W Centrum Zdrowia Psychicznego także dyżuruje psychiatra. 

Życzę Ci siły do wykonania następnego kroku w pomocy sobie. Pamiętaj, że są miejsca, w których tą pomoc otrzymasz, nie musisz przechodzić przez to sama.

 

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

to co piszesz może oznaczać silny kryzys psychiczny. Proszę jak najszybciej skonsultować się ze specjalistą.

Możesz poszukać pomocy psychologicznej w gabinecie prywatnym lub udać się do Ośrodku Interwencji Kryzysowej w swoim mieście. Jeśli takiego nie ma do Poradni Zdrowia Psychicznego. 

Jeśli nie jesteś w stanie samodzielnie ustalić terminu wizyty proszę poproś kogoś bliskiego o pomoc w tym zakresie.

Możesz również zadzwonić pod któryś z numerów zaufania np. 116 123

 

Pozdrawiam ciepło

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Dzień dobry,

W przypadku wystąpienia nagłego kryzysu polecam przede wszystkim udać się do najbliższego Centrum Zdrowia Psychicznego, w którym otrzymasz pomoc na bieżąco. W każdym centrum znajduje się punkt, w którym dyżur pełni psycholog, zatem można porozmawiać i zaplanować wsparcie na najbliższy czas. W chwili obecnej może wydawać się, że wszystko jest trudne, nie do rozwiązania, jednak pamiętaj proszę, że to natłok negatywnych myśli sprawia, że w kryzysie oceniamy tak naszą sytuację. Nasze myśli to jedynie nasza ocena sytuacji, w której się znajdujemy. Jeśli pojawiły się objawy, z którymi nie możesz sobie poradzić - zgłoś się proszę do najbliższej Poradni Zdrowia Psychicznego lub umów na wizytę u dostępnych specjalistów. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Domaciuk Agnieszka

Psycholog i psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Monika Figat

Monika Figat

To, co Pani przeżywa, jest całkowicie naturalne i ludzkie – każdy z nas może znaleźć się w momencie, gdy psychicznie czuje się na dnie i trudno znaleźć siłę do działania. W takich chwilach szczególnie ważne jest, by nie zostawać z tym samemu i sięgnąć po wsparcie. Czyli dokładnie to, co właśnie Pani teraz robi.

 

Może Pani rozważyć zapisanie się na płatną wizytę u psychologa, ale jeśli obecnie jest to trudne, warto poszukać wsparcia w fundacjach lub skorzystać z telefonów zaufania, gdzie można porozmawiać z kimś życzliwym i doświadczonym. Takie rozmowy często pomagają złapać oddech i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.

Proszę pamiętać, że nawet jeśli teraz wydaje się, że nie ma wyjścia – to jest możliwe, by przez to przejść i poczuć się lepiej. To wymaga czasu i wsparcia, ale jest osiągalne.

 

Tutaj znajduje się lista przydatnych placówek, które mogą pomóc w kryzysie:

https://warszawa19115.pl/-/telefony-zaufania-przydatne-infolinie

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

w sytuacji kryzysu psychicznego ważne, aby podjąć szybkie działania. Może do nich należeć np. telefon na linię wsparcia: 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych) oraz 116 111 (Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży) lub zgłoszenie się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej (osobiście kub telefonicznie).

 

Jeżeli Twój stan jest stabilniejszy, warto sięgnąć po pomoc u psychologa lub psychiatry, którzy pomogą w ustaleniu leczenia lub planu działania.

 

Ważne, że jeśli pojawiają się u Ciebie myśli lub plany samobójcze, nie zwlekaj i zgłoś się na izbę przyjęć najbliższego oddziału psychiatrycznego - tam specjaliści będą mogli pomóc Ci w ustabilizowaniu Twojego stanu.

 

Życzę dużo siły i pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog

Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj, każdy z nas czasem ma lepsze i gorsze okresy w swoim życiu. Kluczowe i ważne jest to, że szukasz tej pomocy. Sam fakt ze napisałaś tutaj, jest krokiem w stronę szukania rozwiązania. Zachęcam Cię do jak najszybszego kontaktu z psychologiem, jeśli tylko czujesz, ze nie dajesz rady, nie czekaj, tylko działaj. Pamiętaj, ze to co przezywasz to początek zmian. Z pomocą łatwiej przejść przez kryzys. 

 

Pozdrawiam mag Jessica Gagola

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Cześć Jana, 

 

Pamiętaj, że nie jesteś sama w kryzysie. W poprzednich odpowiedziach możesz znaleźć informacje gdzie się udać. 

Jeżeli czujesz, że cierpienie jest nie do zniesienia - zawsze możesz zadzwonić pod numer 112, udać się na SOR lub do Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Możesz tez skorzystać z Infolinii: 800 70 2222. 

Absolutnie nie musisz i nie powinnaś radzić sobie z tym sama. Opowiedz o tym, co przeżywasz komuś bliskiemu lub psychologowi. 

Pamiętaj również, że nic nie trwa wiecznie - nawet kryzys. Trudności przychodzą i odchodzą, na ten moment najważniejsze, żebyś zwróciła się o pomoc, ale wierzę, że jeszcze wiele dobrego przed Tobą. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog 

Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

Dzień dobry,
Widzę, że doświadcza Pani teraz bardzo trudnego momentu. To, że Pani o tym napisała, jest już ważnym krokiem. Zachęcam, aby umówiła się Pani na rozmowę z psychologiem – wspólna konsultacja może przynieść ulgę i pomóc znaleźć rozwiązania.

 

Pozdrawiam serdecznie
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

Słychać z Pani wypowiedzi, że to jest powtarzalne uczucie, że Pani czuje, że z czymś sobie Pani nie radzi. Nie opisała Pani konkretnie, co się dzieje, więc warto w takiej sytuacji skorzystać z kontaktu z psychologiem, który może wesprzeć i może nakierować na drogę wsparcia lub jeśli jest to sytuacja zagrażająca Pani życiu i poczuciu bezpieczeństwa sięgnąć, bo bezpośrednią interwencję telefonu zaufania w kryzysie 116 123 gdzie mogą wesprzeć tu i teraz lub 112 w sytuacji krytycznej. Wszystko zależy od Pani odczucia i zdolności radzenia sobie w tym, co Pani przeżywa i jakie Pani posiada zasoby. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Linnea Rasmusson 

Psycholog

Aleksandra Ziober

Aleksandra Ziober

Widzę, że jest Ci bardzo trudno i czujesz się przytłoczona. To znak, że potrzebujesz wsparcia tu i teraz. Nie zostawaj z tym sama, skontaktuj się jak najszybciej z kimś bliskim, psychologiem lub w razie potrzeby zadzwoń pod 112 albo na telefon zaufania 116 123. Twoje bezpieczeństwo i pomoc są w tej chwili najważniejsze.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

Dziękuję, że Pani napisała – to ważny krok w kryzysie. 

Nie jest Pani sama; natychmiastowe wsparcie znajdzie Pani pod:

800 70 2222 – Całodobowe Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym (bezpłatne).

116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (całodobowy, anonimowy). Specjaliści są gotowi pomóc. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog/Doradca Kariery

Urszula Małek

Urszula Małek

To ważne, że to napisałaś -to już jest wołanie o wsparcie, a nie poddanie się. Kiedy czujemy, że „nie dajemy rady”, to nie znaczy, że jesteśmy słabi. To znaczy, że nasze zasoby są wyczerpane i potrzebujemy drugiego człowieka obok.

Teraz najważniejsze jest, żebyś nie zostawała z tym sama. Jeśli masz kogoś zaufanego -powiedz, co się dzieje. Możesz też zadzwonić do telefonu zaufania albo zgłosić się do poradni zdrowia psychicznego, jeśli czujesz, że sytuacja Cię przerasta. To nie jest przesada. To dbanie o siebie.

A kiedy trochę opadnie napięcie, możesz wrócić do pytania: czego teraz najbardziej potrzebuję ode mnie samej i od innych, żeby znowu stanąć na nogach. Zaczynamy od małych kroków, od kontaktu, od oddechu. Nie musisz być z tym sama.

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Zmiana klasy w szkole – dziecko bez przyjaciół, jak pomóc?
Mój syn idzie teraz do klasy 4 i dyrekcja szkoły postanowiła że wszystkie dzieci z klas 3 zostaną wymieszane. Były rozmowy z rodzicami a nawet ankieta dla dzieci gdzie mogły wskazać z kim mają dobre relacje a z kim złe. Każde dziecko miało pójść do nowej klasy z przyjaciółmi a tak się nie stało. Ogłaszając listę klas 4 mój syn nie ma ani jednego kolegi. Wymieniał ich 5-6 i wszyscy znaleźli się w innej klasie. Dziecko płacze, jest przygnębione, czuje się oszukane i nie chce we wrześniu iść do szkoły. Dyrekcja się na to wszystko wypina i twierdzi, że robi wszystko dla dobra uczniów, że syn dostanie opiekę psychologa we wrześniu ale czy nie lepiej zaradzac czemuś niż doprowadzać dzieci do złego stanu psychicznego a potem leczyć? Nie jesteśmy jedynymi rodzicami którzy tak mają i tak się czują. Proszę Państwa o opinię w tej sprawie. Czy taki model szkoły jest słuszny i działa dla dobra dziecka? Czy według Państwa dzieci nie powinny iść dalej w takim samym składzie jak w klasie 3? Jesteśmy załamani całą sprawą a dziecko ma zepsute wakacje od kilku dni. Proszę o pomoc i wyrażenie opinii.
Pomoc po stracie bliskiej osoby przez samobójstwo - poczucie winy i poszukiwanie odpowiedzi

Witam. Czwartego marca mąż odebrał sobie życie, nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego, był osobą pełną życia, ciągle coś planował, chciał żyć. Teraz kiedy została taka pustka, szukam jakiegoś wyjaśnienia, wskazówki czy ja zawiodłam, czy mogłam zrobić więcej, żeby go uratować. Mąż już raz próbował, ale wtedy wydawało się, że on nie chciał tego zrobić, był pod wpływem alkoholu i tłumaczyłam sobie, że chciał w ten sposób uniknąć konsekwencji, żebym nie robiła mu wyrzutów, że pił, chciał mnie nastraszyć, czekał aż wrócę do domu napisał smsa itp. 

Nie wzięłam tego na serio, teraz bardzo żałuję, może gdybym wtedy inaczej postąpiła, mąż dziś by żył. Pisał mi wiadomości, że musi żyć dla mnie i dla dzieci. Mąż brał leki od psychiatry, łączył je z alkoholem, mówił, że ma problem ze swoją głową, nie wiem czemu to robił i tak się zachowuje ,mimo wszystko czuję się strasznie winna, mogłam coś zrobić...

Witam. Mam 39 lat, opowiem w skrócie - 4 lata temu, nad morzem mój stan zdrowia nagle się pogorszył
Witam. Mam 39 lat, opowiem w skrócie - 4 lata temu, nad morzem mój stan zdrowia nagle się pogorszył ( zaczęło się od walenia serducha ), poprosiłam o pomoc lokalny szpital, gdzie mnie przebadano i uspokojono, lecz w tym stanie z walącym sercem kolejnego dnia w panice wracałam do domu. Puls był ponad 100 a czułam się roztrzęsiona. Po powrocie do domu zaczęła się diagnoza od lekarza do lekarza, aż wylądowałam na oddziale ginekologii, gdzie mój endokrynolog zlecił szereg badań. Wyszła IO oraz podejrzenie przerostu kory nadnerczy ( co potem wykluczono ) oraz problemy hormonalne tarczycy. Doszłam do siebie, po 2 msc wróciłam do pracy. Nerwy, stres itp., gdyż nie potrafiłam sobie poradzić z tym, co czuję, skąd to się wzięło, tym bardziej, że psycholog nie widziała tu żadnego podłoża, jak tylko podłoże chorej tarczycy i hormonów. Obecnie od pt znów się źle poczułam - całą sobotę i niedzielę miałam w mega nerwach - w głowie lęk, panika i strach czy to znów to samo, co kiedyś. Wczoraj w niedzielę już było ciut lepiej, jak i dziś - obudziłam się a w środku czułam drżenie - później ciut ucichło lecz nadal dziwnie się czuję. Na codzień biorę euthyrox n25 oraz concor a powinnam brać także metformine, lecz jej nie biorę :( za 3 tyg mam endo. Czy to nerwica, czy hormony, bądź tarczyca daje takie objawy ? Miesiączkę teraz miałam tydzień temu, która była opóźniona o 24 dni :/ proszę o pomoc, gdyż mam wrażenie, że jestem z tym sama, bo nikt mnie nie rozumie. Za tydzień mam wyjazd a już się boję.
Mam obecnie problem w związku.
Dzień dobry. Zwracam się z prośbą o pomoc, a mianowicie też o jakieś wyjaśnienie, podpowiedź. Mam obecnie problem w związku. Od niecałych dwóch lat jestem związany z partnerką, z którą jest mi cudownie, nadmienię tylko, iż zawodowo jest psychologiem, psychoterapeutą (leczenie zaburzeń osobowości, zaburzenia lękowe, Borderline, Depresja) pracuje metodą psychoterapii psychodynamicznej. Oboje mamy po 40 lat także doświadczona moja Kochana Terapeutka. Jak się poznaliśmy to zaiskrzyło na momencie, od razu wyczułem, gdzie pracuje (psycholodzy nie są mi obcy, mam siostrę też psycholog). Ale wiadomo nie może być za łatwo w życiu to i tym razem też tak jest, mieszkamy od siebie 180 kilometrów. Jak się poznaliśmy, ja byłem świeżo po rozstaniu (około 6 miesięcy) z żoną, która mnie zostawiła. Ona również jest po przejściach tylko już jakiś czas temu. Oboje mamy dzieci i wszystko i niby ok. Od samego początku czułem się przy niej tak, jakbym znał ją od dawna i Ona również ze mną czuła podobnie. Problemy zaczęły się w momencie, jak moja była żona zmieniła się nie do poznania (chodzi o zachowanie, zmiana osobowości). Dzieci mieszkały z nią, bo wydawało mi się to po prostu normalne, jak człowiek się rozwodzi (nadmienię tylko, że nie z mojej winy pojawił się po prostu ktoś inny na jej drodze). Kontakt z dziećmi miałem cały czas, przychodziły do mnie, jak remontowałem nowe mieszkanie. Nie będę opowiadał dokładnie, co było dalej, powiem tylko tyle, iż dzieci mieszkają ze mną. Zmiana osobowości ich mamy była tak drastyczna, iż zaczęło dochodzić w starym domu do znęcania psychicznego nad starszym synem. Zabrałem go do siebie, a tak naprawdę to On sam prosił, żebym mu pomógł i zabrał stamtąd. Młodszy z kolei deklarował już wcześniej, że chce mieszkać ze mną. Ja nie miałem pojęcia, że przechodzą tam piekło, bo bali mi się powiedzieć, a widywaliśmy się praktycznie w tygodniu codziennie. Mam takie osobiste spostrzeżenie, że wszystko zaczęło między nami się delikatnie nie tyle, co psuć, ale paskudzić jak starszy syn się do mnie wprowadził. Już nie mogłem być na zawołanie, a z kolei Ona zaczęła nazywać to tak, że potrzebuje oparcia, stabilizacji, bo tak wygląda normalny związek, częste kłótnie właśnie przez to. No i dobrze wiemy, że wykład od psychologa to nie jest łatwa sprawa, bo to jest cała analiza sytuacji, problemów itd. Mi osobiście to w ogóle nie przeszkadza, ale wiadomo, że zaczęło się, że widzę tylko siebie, jestem skupiony na sobie, dzieciach i nie ma przestrzeni na związek. Mamy wspólny jakiś pomysł na życie, przeprowadzkę do niej, tylko na razie muszę zakończyć stary etap i Ona niestety nie wytrzymuje ciśnienia. Wiele mi pokazała, że czasami ma racje, bardzo często zarzuca mi, że nie czuje we mnie wsparcia, choć ja uważam inaczej. Robię, co mogę i jestem przy niej, jeśli tylko mogę. Staram się pomagać w każdej dziedzinie, w jakiej ma problem na tyle ile można. Tylko dla niej to za mało. W trakcie tych wszystkich kłopotów i żeby ratować swoje dzieci odpuściłem trochę firmę, co oczywiście się odbiło. Wiadomo wszystko, co przeszedłem do tej pory ze swoim rozwodem, też zostawiło ślad, psychicznie mnie to wykańcza, a problemów zaczęło przybywać. Pojawiły się długi w firmie i zacząłem mieć załamkę. Oczywiście mój osobisty psycholog wysłał mnie na terapie i do psychiatry, bo zaczęły się stany lękowo depresyjne. Impulsywność, jaką posiada, zaczęła doprowadzać do tego, że co jakiś czas rozstawaliśmy się (no może nie za moją zgodą) tylko po prostu cały czas jest brak stabilności w związku, Ona potrzebuje oparcia na co dzień. Wzajemna miłość nas utrzymuje w tych kłótniach. Ja po drodze miałem parę razy tzw. zjazd depresyjny (spałem 2-3 dni). Problemy, jakie mi się pojawiły, zaczęły mnie dobijać i zacząłem być nerwowy, czasami nieprzyjemny. Najbardziej dotknęły mnie problemy finansowe, o których nie chciałem z Nią rozmawiać, bo sprawiało mi to wielką trudność i taki wstyd, brak poczucia męskości, czego nie może zrozumieć. Bo podejście psychologa rozmowa jest najważniejsza w związku, zgodzę się, ale dla mnie to było takie upokarzające, że mam kłopoty finansowe i ma jeszcze opowiadać o nich swojej Kochanej Kobiecie. Może tak trzeba było zrobić, ale nie umiałem. Kłótnie, jakie powstawały były zarzucane w moją stronę, bo najładniejszy psychologiczny zwrot mój ulubiony "to jak się wczoraj zachowałem i co Ci powiedziałam w złości, to jest reakcja na to, jak się ostatnio zachowujesz w stosunku do mnie i taki ma na mnie wpływ". I to też wiem, jak nazwać, bo żyje z psychologiem "Projekcja". Ale to nie działa tak, jak mi się wydaje, ponieważ ja robię coś źle i jest wykład jak w gabinecie, a Ona jak to zrobi to samo, po jakimś czasie to nie przyzna mi racji, tylko skuteczna technika wyszkolona przez wiele lat "to nie jest to samo bo...." Proszę, aby nikt nie zrozumiał mnie źle, że pokazuje obraz psychologa w jakimś złym świetle. Moja siostra psycholog robi to samo, nie dać dojść do słowa, a gadać. Wszystkich psychologów, jakich znam są gadułami, z ADHD, nie usiedzą na miejscu, w towarzystwie lubiani, ale życie prywatne niestety rozwalone. Pomagają innym, tylko nie wiem, czemu nie chcą widzieć swoich błędów, że też popełniają przecież to normalne, bo są tylko ludźmi. Ja oczywiście nie jestem święty, przyznaje, że często widzi to, czego nie widzą inni i ma racje. Potrafi na momencie po rozmowie z nową osobą zanalizować ja i się praktycznie nie myli. Psychologiem nie zostaje byle kto, to tego trzeba się nadawać i trochę tych szkół skończyć. Ja również chodziłem na terapię, po jakimś czasie przerwałem, ale nie dlatego, że stwierdziłem, że już ok. Absolutnie widzę, że mam problem, bo tak się nie zachowywałem, często mam kryzysy, bo tych kłopotów zebrało się masę. Przerwałem, bo nie miałem za co chodzić po prostu, a Jej wstydziłem się do tego przyznać. Facet traci poczucie męskości, jak ma takie problemy, że czasami musiałem coś wymyślić, bo nie miałem za co do niej jechać i to mnie dobijało. Walczy ze mną o te rozmowy, a ja z kolei nie jestem w tym łatwy, bo uważam, że nie chcę jej martwić swoimi problemami, i słyszę, że nie nadaje się do związku, bo w byciu razem o problemach się rozmawia. Proszę ją często, żeby z nas nie rezygnowała i wytrzymała jeszcze trochę, co prawda do tej jej złości czasami dokładam, ja jak potrafię właśnie położyć się i przespać dwa dni, bo to jest taka ucieczka od problemów dla mnie, a wiem, że mam problem i jestem chory. Chodzę również do psychiatry, bo mój osobisty terapeuta mi nie odpuszcza i może dobrze czasami przeciągam wizyty, bo nie mam kasy. Walczymy ze sobą o to ostatnio strasznie, Ona chce, żebym regularnie się leczył (ja o tym wiem, ale za co?) i powstają kłótnie. Złości się często przeze mnie, bo mam jeszcze niezamkniętą przeszłość. Co chwilę słyszę, że jej nie wspieram w trudnych dla niej chwilach (co uważam, że przesadza), bo gdy miała badanie rezonansem głowy i było podejrzenie, byłem ciągle z nią i wspierałem, w tygodniu telefonicznie, w weekendy przy niej, czy jak dzieci chorowały, tylko Ona na momencie zapomina i widzi tylko tę chwilę, o którą się kłócimy i tamtych nie pamięta. Też ją proszę, żeby mi pomogła swoją obecnością przy moim problemie to słyszę, że nie może mnie niańczyć, co mnie boli. Wiele we mnie na pewno wyćwiczyła i pokazała, że można inaczej. Ostatnio wróciłem na terapie (nie koniecznie finansowo jest już ok, ale już niedługo) zrobiłem to Dla niej, bo ja Kocham i nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Z terapeutką oczywiście doszedłem do decyzji jednej, że ma racje co do bycia w związku i rozmowy o problemach a dokładnie moich długach (bo nie chciałem powiedzieć dokładnie ile). Przełamałem się i w ten weekend powiedziałem wszystko, bo wiem, że tego oczekiwała i wiele mnie to kosztowało wewnętrznie, żeby powiedzieć kobiecie, z którą się jest, ile ma się długu przez ostatnie sytuacje. Wszystko było ok, ale w poniedziałek miałem swoje dwa dni. Rozmowa była ciężka, przeprosiłem, nie wiem, czemu tak wyszło, bo nic na to nie wskazywało w ostatnich dniach, że może mi się przytrafić, próbowałem załagodzić. Na drugi dzień oznajmiła, że mam się ogarnąć, uporządkować swoje życie i zdrowie i wtedy do niej się odezwać, bo ona na tym etapie nie chce tego kontynuować. Prosiłem, żeby mi pomogła, bo wiem, że mam problem, to usłyszałem, że Ona więcej pomóc mi nie może i mam się wyleczyć i dopiero skontaktować. Na sam koniec powiem tak nie gadamy około trzech dni, a ja czuje się strasznie, jeszcze nikt mnie tak nie potraktował zimno, jeśli chodzi o osoby, które się Kocha, jest mi bardzo przykro, jak mnie potraktowała na koniec, bo nie byłem w barze z kolegami, tylko ona wie, z czym jest problem i mnie zostawi w chorobie. Ja jak miała gorączkę i nie przyjechałem w sobotę tylko w niedziele, musiałem słuchać, że nie dbam o nią, bo jest sama w takim stanie. A najbardziej czuje się zdeptany, że parę dni wcześniej przełamałem wszystko w sobie i powiedziałem o szczegółach swoich problemów finansowych i nie wiem czemu, mam jakieś przeczucie, że to mogło być główną przyczyną jej decyzji, bankrut u boku. Zastanawiam się tylko właśnie nad jednym, że osoba, którą Kocham, prowadzi terapię, pomaga ludziom, zostawia mnie w chorobie i problemach i każę zadzwonić, jak się z tym uporam. O co tu chodzi??? To jakaś nowa technika w psychologii???? Proszę przeczytajcie to chociaż i spójrzcie na to jakoś i pomóżcie. Ja nie chcę, żeby ktoś myślał, że oczekuje, że macie zjechać psychoterapeutkę, nie, pomóżcie mi zrozumieć, co ja robię aż tak źle, że Kochająca osoba opuszcza Cię w momencie, gdzie jej potrzebujesz. Dziękuję.
Dlaczego wchodzę w toksyczne relacje? Problemy w związku z osobą z depresją
Kolejny nieudany związek, kolejny z toksyczną relacją, kolejny z którego mi ciężko wyjść. Jego depresja, odrzucenia, opowiadanie o wszystkim rodzinie, nie liczenie się ze mną. Dlaczego ja wchodzę w takie relacje, skąd to się bierze. Dlaczego on chce mnie ukrywać przed rodziną.
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.