Left ArrowWstecz

Pilna pomoc psychologiczna: Jak radzić sobie, gdy psycha sięga dna?

Znowu od tygodnia nie mogę dać sobie ze sobą rady. Moja psycha sięgnęła dna . Chyba potrzebuję pilnej pomocy.

User Forum

Jana

8 miesięcy temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

Jeżeli czuje, że potrzebuje Pani z kimś porozmawiać proszę pamiętać, że istnieją darmowe numery pomocy psychologicznej dla osób w kryzysie - 116 123 lub 800 70 22 22. Istnieje także możliwość pojechania na SOR psychiatryczny, jeżeli takowy znajduje się niedaleko miejsca Pani zamieszkania. Będzie tam Pani mogła porozmawiać ze specjalistą, lekarzem i zostanie pokierowana, jak się sobą zaopiekować.

Warto też w tym trudnym czasie mieć przy sobie bliską osobę, a jeśli pojawią się myśli samobójcze niezwłocznie kogoś poinformować.

 

Dużo siły, Elza Grabińska, psychlog

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Słyszę , że przeżywasz coś trudnego , co wraca i w jakiś sposób nie możesz się z tego uwolnić , tak jakbyś utknęła, aby było inaczej trzeba zrobić coś inaczej . Słyszę, że Pani potrzebuje pomocy i o tym wie , co stoi na przeszkodzie w znalezieniu specjalisty ?

8 miesięcy temu
Joanna Nizińska

Joanna Nizińska

Jana,

jeśli czujesz, że jesteś na granicy wytrzymałości, pojawiają się myśli, że nie dasz rady lub że mogłabyś sobie zrobić krzywdę, pilnie zadzwoń:

numer alarmowy 112,

Centrum Wsparcia  800 70 2222,

lub skorzystaj z telefonu zaufania: 116 123.

Możesz również umówić się na wizytę do interwenta kryzysowego.

 

 Trzymam kciuki,

mgr Joanna Nizińska

8 miesięcy temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

Jeśli czuje Pani, że nie daje rady i potrzebuje pilnej pomocy warto niezwłocznie pójść za tym odczuciem. 

 

Można skorzystać ze wsparcia w ramach telefonów pomocowych oferujących wsparcie całodobowo

- 116 123 (Kryzysowy telefon zaufania)

- 800 70 2222 (linia wsparcia fundacji ITAKA)

 

Jeśli pojawiają się myśli i zamiary samobójcze - telefon do 112  lub udać się do najbliższej Izby Przyjęć szpitala psychiatrycznego. 

 

Jeśli nie ma potrzeby zgłoszenia się do szpitala, można rozważyć kontakt z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej lub rozpocząć proces wsparcia i/lub terapię. 
Niezależnie warto odbyć konsultacje psychiatryczną i wraz z lekarzem/lekarką ocenić, czy nie wartoby włączyć wsparcia farmakologicznego - to istotne, szczególnie w stanach przedłużającego się cierpienia, jako ze wsparcie terapeutyczne, choć z początku przynosi ulgę, większe zmiany przynosi dopiero po czasie.

 

Pozdrawiam i powodzenia

Urszula Żachowska 

8 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga Jano, z tego co opisujesz wynika, że przechodzisz teraz trudny czas i możesz doświadczać kryzysu emocjonalnego. Rozważ proszę spotkanie z psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą. Możesz ewentualnie skorzystać z telefonu zaufania 800 702 222. 

 

Justyna Bejmert

Psycholog

8 miesięcy temu
Justyna Karaś

Justyna Karaś

Dzień dobry Jana, 

w sytuacji jakiej opisujesz najważniejsze jest, abyś otrzymała wsparcie jakiego potrzebujesz. Wiem, że może to być trudny krok, szczególnie, gdy jesteśmy w kryzysie, ale od tego zaczynają się zmiany. Jeśli potrzebujesz pilnej pomocy, możesz zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub Centrum Zdrowia Psychicznego - wsparcie w tych miejscach zostanie Ci udzielone od razu. Możesz też skorzystać ze wsparcia specjalistów na tym portalu - jeśli lokalizacja jest dla Ciebie problemem, możesz skorzystać z konsultacji online. Jeśli twój stan zdrowia wymaga pilnej konsultacji psychiatrycznej, zgłoś się do najbliższego sobie szpitala psychiatrycznego. W Centrum Zdrowia Psychicznego także dyżuruje psychiatra. 

Życzę Ci siły do wykonania następnego kroku w pomocy sobie. Pamiętaj, że są miejsca, w których tą pomoc otrzymasz, nie musisz przechodzić przez to sama.

 

8 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

to co piszesz może oznaczać silny kryzys psychiczny. Proszę jak najszybciej skonsultować się ze specjalistą.

Możesz poszukać pomocy psychologicznej w gabinecie prywatnym lub udać się do Ośrodku Interwencji Kryzysowej w swoim mieście. Jeśli takiego nie ma do Poradni Zdrowia Psychicznego. 

Jeśli nie jesteś w stanie samodzielnie ustalić terminu wizyty proszę poproś kogoś bliskiego o pomoc w tym zakresie.

Możesz również zadzwonić pod któryś z numerów zaufania np. 116 123

 

Pozdrawiam ciepło

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

8 miesięcy temu
Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Dzień dobry,

W przypadku wystąpienia nagłego kryzysu polecam przede wszystkim udać się do najbliższego Centrum Zdrowia Psychicznego, w którym otrzymasz pomoc na bieżąco. W każdym centrum znajduje się punkt, w którym dyżur pełni psycholog, zatem można porozmawiać i zaplanować wsparcie na najbliższy czas. W chwili obecnej może wydawać się, że wszystko jest trudne, nie do rozwiązania, jednak pamiętaj proszę, że to natłok negatywnych myśli sprawia, że w kryzysie oceniamy tak naszą sytuację. Nasze myśli to jedynie nasza ocena sytuacji, w której się znajdujemy. Jeśli pojawiły się objawy, z którymi nie możesz sobie poradzić - zgłoś się proszę do najbliższej Poradni Zdrowia Psychicznego lub umów na wizytę u dostępnych specjalistów. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Domaciuk Agnieszka

Psycholog i psychoterapeuta w trakcie szkolenia

8 miesięcy temu
Monika Figat

Monika Figat

To, co Pani przeżywa, jest całkowicie naturalne i ludzkie – każdy z nas może znaleźć się w momencie, gdy psychicznie czuje się na dnie i trudno znaleźć siłę do działania. W takich chwilach szczególnie ważne jest, by nie zostawać z tym samemu i sięgnąć po wsparcie. Czyli dokładnie to, co właśnie Pani teraz robi.

 

Może Pani rozważyć zapisanie się na płatną wizytę u psychologa, ale jeśli obecnie jest to trudne, warto poszukać wsparcia w fundacjach lub skorzystać z telefonów zaufania, gdzie można porozmawiać z kimś życzliwym i doświadczonym. Takie rozmowy często pomagają złapać oddech i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.

Proszę pamiętać, że nawet jeśli teraz wydaje się, że nie ma wyjścia – to jest możliwe, by przez to przejść i poczuć się lepiej. To wymaga czasu i wsparcia, ale jest osiągalne.

 

Tutaj znajduje się lista przydatnych placówek, które mogą pomóc w kryzysie:

https://warszawa19115.pl/-/telefony-zaufania-przydatne-infolinie

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

8 miesięcy temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

w sytuacji kryzysu psychicznego ważne, aby podjąć szybkie działania. Może do nich należeć np. telefon na linię wsparcia: 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych) oraz 116 111 (Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży) lub zgłoszenie się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej (osobiście kub telefonicznie).

 

Jeżeli Twój stan jest stabilniejszy, warto sięgnąć po pomoc u psychologa lub psychiatry, którzy pomogą w ustaleniu leczenia lub planu działania.

 

Ważne, że jeśli pojawiają się u Ciebie myśli lub plany samobójcze, nie zwlekaj i zgłoś się na izbę przyjęć najbliższego oddziału psychiatrycznego - tam specjaliści będą mogli pomóc Ci w ustabilizowaniu Twojego stanu.

 

Życzę dużo siły i pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog

8 miesięcy temu
Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj, każdy z nas czasem ma lepsze i gorsze okresy w swoim życiu. Kluczowe i ważne jest to, że szukasz tej pomocy. Sam fakt ze napisałaś tutaj, jest krokiem w stronę szukania rozwiązania. Zachęcam Cię do jak najszybszego kontaktu z psychologiem, jeśli tylko czujesz, ze nie dajesz rady, nie czekaj, tylko działaj. Pamiętaj, ze to co przezywasz to początek zmian. Z pomocą łatwiej przejść przez kryzys. 

 

Pozdrawiam mag Jessica Gagola

8 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Cześć Jana, 

 

Pamiętaj, że nie jesteś sama w kryzysie. W poprzednich odpowiedziach możesz znaleźć informacje gdzie się udać. 

Jeżeli czujesz, że cierpienie jest nie do zniesienia - zawsze możesz zadzwonić pod numer 112, udać się na SOR lub do Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Możesz tez skorzystać z Infolinii: 800 70 2222. 

Absolutnie nie musisz i nie powinnaś radzić sobie z tym sama. Opowiedz o tym, co przeżywasz komuś bliskiemu lub psychologowi. 

Pamiętaj również, że nic nie trwa wiecznie - nawet kryzys. Trudności przychodzą i odchodzą, na ten moment najważniejsze, żebyś zwróciła się o pomoc, ale wierzę, że jeszcze wiele dobrego przed Tobą. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog 

8 miesięcy temu
Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

Dzień dobry,
Widzę, że doświadcza Pani teraz bardzo trudnego momentu. To, że Pani o tym napisała, jest już ważnym krokiem. Zachęcam, aby umówiła się Pani na rozmowę z psychologiem – wspólna konsultacja może przynieść ulgę i pomóc znaleźć rozwiązania.

 

Pozdrawiam serdecznie
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

8 miesięcy temu
Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

Słychać z Pani wypowiedzi, że to jest powtarzalne uczucie, że Pani czuje, że z czymś sobie Pani nie radzi. Nie opisała Pani konkretnie, co się dzieje, więc warto w takiej sytuacji skorzystać z kontaktu z psychologiem, który może wesprzeć i może nakierować na drogę wsparcia lub jeśli jest to sytuacja zagrażająca Pani życiu i poczuciu bezpieczeństwa sięgnąć, bo bezpośrednią interwencję telefonu zaufania w kryzysie 116 123 gdzie mogą wesprzeć tu i teraz lub 112 w sytuacji krytycznej. Wszystko zależy od Pani odczucia i zdolności radzenia sobie w tym, co Pani przeżywa i jakie Pani posiada zasoby. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Linnea Rasmusson 

Psycholog

8 miesięcy temu
Aleksandra Ziober

Aleksandra Ziober

Widzę, że jest Ci bardzo trudno i czujesz się przytłoczona. To znak, że potrzebujesz wsparcia tu i teraz. Nie zostawaj z tym sama, skontaktuj się jak najszybciej z kimś bliskim, psychologiem lub w razie potrzeby zadzwoń pod 112 albo na telefon zaufania 116 123. Twoje bezpieczeństwo i pomoc są w tej chwili najważniejsze.

8 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

Dziękuję, że Pani napisała – to ważny krok w kryzysie. 

Nie jest Pani sama; natychmiastowe wsparcie znajdzie Pani pod:

800 70 2222 – Całodobowe Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym (bezpłatne).

116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (całodobowy, anonimowy). Specjaliści są gotowi pomóc. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog/Doradca Kariery

8 miesięcy temu
Urszula Małek

Urszula Małek

To ważne, że to napisałaś -to już jest wołanie o wsparcie, a nie poddanie się. Kiedy czujemy, że „nie dajemy rady”, to nie znaczy, że jesteśmy słabi. To znaczy, że nasze zasoby są wyczerpane i potrzebujemy drugiego człowieka obok.

Teraz najważniejsze jest, żebyś nie zostawała z tym sama. Jeśli masz kogoś zaufanego -powiedz, co się dzieje. Możesz też zadzwonić do telefonu zaufania albo zgłosić się do poradni zdrowia psychicznego, jeśli czujesz, że sytuacja Cię przerasta. To nie jest przesada. To dbanie o siebie.

A kiedy trochę opadnie napięcie, możesz wrócić do pytania: czego teraz najbardziej potrzebuję ode mnie samej i od innych, żeby znowu stanąć na nogach. Zaczynamy od małych kroków, od kontaktu, od oddechu. Nie musisz być z tym sama.

mniej niż godzinę temu
kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z żałobą po 20 latach od śmierci bliskiej osoby?
Kryzys w 20 rocznicę śmierci brata - nieprzepracowana żałoba czy kwestia rocznicy? Dobry wieczór. 20 lat temu (i prawie miesiąc temu) zginął mój starszy o 8 lat brat. Okoliczności wypadku były okropne, jechał jako pasażer z przyjacielem, przyjaciel nie odniósł poważnych obrażeń, natomiast mój brat poniósł śmierć na miejscu. Jako rodzina dowiedzieliśmy się o tym w środku nocy, nagły telefon, krzyk mamy, która odebrała połączenie, potem cała noc niedowierzania, płaczu, krzyków. Najgorsza noc w moim życiu. Miałam wtedy 13 lat, mój brat 21. Byliśmy ze sobą bardzo blisko związani, on się mną dużo opiekował, ja byłam w niego zapatrzona jak w obrazek, był dla mnie zawsze wzorem. Pierwsze miesiące były dla nas - rodziców i mnie (byliśmy najbliższą rodziną we czwórkę, czyli rodzice, brat i ja) koszmarne. Dużo płaczu, dużo żalu. Z czasem przywykliśmy do tego, co się stało. Do tej pory często o bracie wspominamy, pojawia się w wielu rozmowach. Uważam, że czas nie leczy ran, tylko powoduje właśnie, że zaczynamy żyć z uwzględnieniem tej nowej rzeczywistości. Co roku czas w okolicach wypadku był dla mnie ciężki. W tym roku od miesiąca nie mogę sobie natomiast z tym poradzić. Bardzo dużo myślę o samym wypadku i jego okolicznościach, o sprawcy. O bracie w mega fajnych wspomnieniach, ale też o tym ile go omija i mnie razem z nim. Mam trzyletnią córeczkę i dobija mnie, że nigdy nie pozna wujka. Mam też męża, z którym nie do końca mogę porozmawiać na ten temat, w dobie dzisiejszego świata, gdzie praca wiedzie pierwsze skrzypce ciężko o chwilę na taką rozmowę o uczuciach. No ale właśnie - jak już rozmawiamy, to mąż potrafi mi powiedzieć, że „przecież minęło już 20 lat, po co rozpamiętywać”, „przecież czas leczy rany” itd. Nie chcę być egoistką, boję się trochę, że w całej tej tragedii siebie stawiam na pierwszym planie. Ale czy mąż ma rację? Czy coś jest ze mną nie tak, że po 20 latach te uczucia i wspomnienia tak mocno wróciły? Z czego to może wynikać? Pomyślałam, że chciałabym się spotkać ze sprawcą, że może w jakiś sposób rozmowa z nim pozwoliłaby mi przejść dalej. Mąż nie podziela mojego postrzegania i uważa, że to zły pomysł. „Przecież minęło 20 lat, masz teraz swoją rodzinę i na nią powinnaś patrzeć”… Nie chcę robić z siebie ofiary, ale dla 13-letniej dziewczyny tak nagle odejście brata, na które nijak nie można się było przygotować, nastawiło chyba całe przyszłe życie. Co mam zrobić, żeby było lepiej? Czy faktycznie moje cierpienie w tym momencie rzutuje na rodzinę? Nie uchylam się od żadnych obowiązków, śmieje się z córką, żyję normalnie, poza momentami, kiedy dziecko pójdzie spać czy jestem sama i dopadają mnie wspomnienia.
Związek vs Matka Partnera: Czy jestem ważniejsza od jej wpływu?

Jestem z narzeczonym ponad 3 lata w po roku związku zamieszkałam u niego ze względu na dystans, bo miał do mnie 140 km, razem podjęliśmy decyzję, że chcemy razem zamieszkać. Było spokojnie zawsze jak przyjeżdżałam jego mama się cieszyła, że przyjeżdżam. Było spokojnie przez dwa miesiące potem jego matka zaczęła pić co najmniej raz w miesiącu po alkoholu robiła awantury, nie powiem bronił mnie, ale ona sobie nic z tego nie robiła nawet były rozmowy prośby czy kłótnia.Na co dzień wbijała szpilki, jakieś uwagi czy pretensje, cały czas mówiłam narzeczonemu, że ona jest o mnie zazdrosna, że traktuje go jak żona, ale mi nie wierzył. Dobrze się dogadywał z matką, ojca zawsze nie było a jak był to pił więc był wybawicielem matki. Po roku tych dram co miesiąc po wódzie miałam dość, oglądaliśmy mieszkanie, które nam się podobało, bo razem oglądaliśmy mówił, że nie chce tak już mieć w domu. Żadnej prywatności, bo miała pokój obok ani się pokłócić, ani porozmawiać nie mówiąc o zbliżeniach, pokój obok, bo na dole spala jego babcia. Po różnych sytuacjach dla mnie przykrych, po ostatniej awanturze w sierpniu gdzie po wypiciu była agresywna i spaliśmy w zamkniętym pokoju na klucz, powiedziałam, że to ostatni raz. Od pierwszej awantury prosiłam i wyprowadzenie się, ale narzeczony robił łazienkę potem pokój niby dla nas, ale za każdym razem mówiłam, żebyśmy nie kończyli tylko się wyprowadzili. On prosił o ostatnią szansę dla niej, bo może będzie lepiej i sama miałam taką nadzieję, ale się nie dało. Wszystko nie tak, nie mogłam mieć wolnego dnia, żebym coś dla mnie nie znalazła do pracy, posprzątać nie mogłam czy nastawić prania dla nas, bo pytania, czy ja leże jak mi się pierze. Ostatnia rozmowa była pod koniec października w 3 osoby wtedy usłyszałam, że nie jestem u siebie (pamiętałam o tym), mimo że pracowałam po 10h dziennie i jeszcze zapierdzielałam w domu czy ogrodzie. On nie raz mówił, że jak tak dalej będzie źle to się wyprowadzimy i też to oznajmił jej przy rozmowie, w trakcie zapytała, czy zaczynamy od nowa, odpowiedziałam, że możemy, dopóki się nie wyprowadzimy i wtedy powiedziała, że ja nie będę mieć powrotu, a on tak, że powinnam odpuścić i się przystosować...więc znalazłam mieszkanie i mimo próśb Jego się wyprowadziłam a on nic. Koniec końców sama się wyprowadziłam on mi pomógł po 2 miesiącach się do mnie przeprowadził niby było ok, ale byłam we wszystkim sama a po 3 miesiącach powiedział, że on wraca do swojego domu, bo jest dalej źle i że mogę z nim wrócić, w maju wrócił do domu rodzinnego mówiąc, że dużo pieniędzy tam włożył, że ja tego nie rozumiem i ma tam dużo pracy i nie chce jeździć bo jest na telefon..11km od domu. Przez pół roku namawiał mnie że chce, żebym i ja tam wróciła a ja nie chcę bronie się, no nie chce być wycieraczka i służącą, (awantury matki o to, że nie usługiwałam jego siostrze) ma dwie i każda mieszka daleko. Wolę zapracować wlasnymi rękami na Swoje nawet w kredycie. Bronie się rękami i nogami myślę, żeby się rozstać, bo jestem wykończona kłótniami o to, że on jest pewny w jej przemianę matki a ja nie, zapewnia mnie, że dałby sobie rękę uciąć, że nie wróci do picia. Przedstawiłam mu kompromisy, na które było od razu Nie ale sam nie chciał i nie znalazł rozmazania mówiąc, że go nie ma..nie wiem co mam zrobić. Poszliśmy na terapię gdzie terapeuta powiedział, że jest u niego parentyfikacja i nie ma miejsca tam na związek, więcej nie poszliśmy bo stwierdził że to nie pomogło. Zależy mi, ale nie chcę tak już. Od kiedy się wyprowadził rozlicza mnie, że pojechaliśmy do mojego domu i mu nie zatankowałam, że on chce 50/50, i wylicza mi wszystkie rzeczy, w których mogłam mu oddać koszty w których byliśmy razem. Mam miałam tam jechać to ręce się trzęsły, serce waliło i stres w kosmos, bo nie wiedziałam na co liczyć. Chcę spokojnego domu, w którym będę czuła się bezpiecznie razem we dwoje, swój ogród i wszystko, gdzie będę właśnie u siebie i będę mogła założyć rodzinę. Czy ze mną jest coś nie tak ? On mówi, że przesadzam, żebym jej odpuściła i dała jej szansę, bo się zmieniła, bo o mnie pyta. Ja widzę, że nie jestem jego priorytetem i nasz związek też nie, dla niego jego komfort ważniejszy od mojego zdrowia psychicznego.

Jak radzić sobie z zazdrością i poczuciem zdrady, gdy partner flirtuje po alkoholu?
Pati.Witam Mam takie pytanie.czy gdy mąż adoruje inne kobiety na imprezach całuje ostatnio się zdarzyło ,zagląda w dekoldy sprośne rzeczy mówi wodzi wzrokiem za nimi.. i twierdzi że to przez alkohol .jak mam się zachować..potem mówi,że mnie tylko kocha a to po alkoholu wygłupia sie.boli mnie na to patrzeć czuje się gorsza i zdradzana..mówiłam mu to wiele razy.On obiecuje że tak nie będzie przeprasza a zawsze tak robi..Jak życ?!jak to zmienić?
Przyjaciółka wymaga ode mnie przekroczenia moich granic. Jestem wykończona.
Witam, mam bardzo duży problem z przyjaciółką, a więc poznałyśmy się na początku 1 klasy technikum, teraz jesteśmy w 3, od tego czasu potraciła dużo swoich znajomych i bliskich przyjaciół, ogólnie przeszła wiele ciężkich przyjaźni, ma problemy z samookaleczaniem, staram się ją bardzo wspierać, udało mi się ją nawet namówić na psychologa, ale rzuciła go mimo że jest coraz gorzej, to nie chce o nim słuchać, nasz główny problem polega na tym, że nasze oczekiwania i podejście do przyjaźni zupełnie się różni- ona uwielbia kontakt fizyczny, ja bardzo nie lubię i co miałyśmy bardzo dużo kłótni, w których mi to wytykała i mówiła, że nie czuje się ważna, ponieważ w jej poprzednich przyjaźniach pokazywały to przez czułe słówka i kontakt fizyczny, tłumaczyłam jej, że po prostu nie czuje się z tym komfortowo i czy nie ma czegoś innego, co mogłabym zrobić- mówiła, że to jest dla niej najważniejsze, zawsze mi to wytykała w kłótniach, których było bardzo dużo ogólnie narzuca mi swoją wizje przyjaźni, ostatnio stała się bardzo zaborcza, robi mi wyrzuty jak spotkam się z kimś innym, że czuje się samotna i wymieniona, mimo że z nią widzę się najczęściej i mam najwięcej kontaktu, a ona oczywiście może mi o swoich wyjściach z innymi mówić normalnie, bo ja nigdy nie wpadłabym na to, żeby zrobić o to komuś kłótnie, ogólnie mam opór przed mówieniem jej o jakichś rzeczach, które mi się przydarzyły wesołe, bo jeśli nie ma w tym jej udziału, od razu zacznie mówić, że na pewno bez niej mi lepiej, chce mieć ze mną kontakt 24/7, mam mówić jej, nawet jak nie będzie mnie przez 20 minut, bo idę do sklepu, mówiłam jej, że czuję się przytłoczona to mi odpowiada, że skoro nie lubię kontaktu fizycznego, to tylko tak mogę jej pokazać, że mi zależy. Ostatnimi czasy czuje się wykończona i cały czas jestem zmęczona i właśnie zasnęłam przez przypadek, nie mówiąc jej, że idę spać, na następny dzień oczywiście paragraf, jak to mam na nią wywalone, nawet nie próbowała słuchać, że okropnie się czuje i jestem zmęczona. Nie wiem, co robić to wszystko mnie masakrycznie przytłacza.
Jak pogodzić własną autonomię a zależność finansową od rodziców? Relacja z nimi nie jest dla mnie zdrowa.
Dzień dobry Mam pytanie. Mam 22 lata. Co zrobić aby wyrwać się spod kontroli rodzica jeśli się jest na utrzymaniu rodzica z powodu studiowania? Rodzice wtrącają się w ważne dla mnie decyzje i wywierają ogromny wpływ, żeby robić tak, jak oni uważają. Cały czas tłumacząc, że mają większe doświadczenie...Nie raz jest to bardzo szkodliwe dla mnie. Powoduje ogromny lęk i brak zdolności do podejmowania własnych decyzji, nawet tych najmniejszych. Czy sytuacja, kiedy jest się na utrzymaniu rodziców powoduje konieczność całkowitego podporządkowania się i pozbycia się swojej autonomii? Im bardziej staram się działać po swojemu, tym bardziej wzmacnia się reakcja rodziców - jeszcze większa kontrola i złość.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!