
- Strona główna
- Forum
- traumy
- Flashabcki, powrót...
Flashabcki, powrót bolesnego wspomnienia z dzieciństwa. Czuję się tak bardzo źle.
Mysza
Katarzyna Ochal
To bardzo trudne, kiedy doświadcza się przykrych rzeczy od najbliższych, zwłaszcza kiedy jest się bezbronnym dzieckiem. Takie zdarzenia, absolutnie nie świadczą o tym jaka jest Pani. Takie czyny świadczą o człowieku, który ich dokonuje.
Czy myślała Pani może nad rozmową z psychologiem lub terapeutą? Myślę, że taka rozmowa mogłaby Pani pomóc.
Serdeczności
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Tak, to trudne, gdy w relacjach z najbliższymi ludźmi, pierwszymi opiekunami nie doświadcza się poczucia bezpieczeństwa. To, czego Pani doświadczyła, było elementem przemocy fizycznej i psychicznej. Z informacji wynika, że towarzyszy Pani lęk, co jest następstwem przeżytych trudnych, nieprzewidywalnych sytuacji. Poniżanie przez ojca mogła Pani uwewnętrznić jako prawdziwe przekonania o sobie. W związku z obniżonym nastrojem, ruminacjami, może warto skontaktować się z psychoterapeutą.
Pozdrawiam
Katarzyna Waszak
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pani opisu wynika, że doświadczyła Pani przemocy ze strony bliskiej osoby. Te uczucie zaskoczenia i strachu nadal Pani towarzyszą, mimo zapewne faktu, ze miały miejsce wiele lat temu. Proszę nie starać się zrozumieć się postępowania taty czy go usprawiedliwiać, Pani emocje były prawdziwe i adekwatne do sytuacji. Sugerowałbym kontakt z psychoterapeutą żeby mimo tych doświadczeń mogła Pani teraz czuć się dobrze.
pozdrawiam

Zobacz podobne
Witam. Proszę o pomoc, jakieś słowa wsparcia czy też jakąś radę na już. Ostatnio coraz częściej zauważam, że nienawidzę alkoholu, nie chodzi tu o smak, tylko o działanie. Gdy byłam jeszcze dzieckiem, to mój tato pił, nigdy mnie nie skrzywdził fizycznie więc była między nami jakąś duża więź. Tato jest dobrym człowiekiem, jest jak każdy inny, tylko że w przeszłości się upijał. Moja mama nie wytrzymała i się rozwiedli. Byłam dzieckiem, więc nie zwracałam uwagi na to, czy jest to jakaś trauma, czy coś. Jednak gdy już weszłam w ten wiek, w którym mam znajomych pijących, palących, a niektórzy nawet gorsze rzeczy robią...zaczęły pojawiać się problemy. Mój chłopak, który jest starszy ode mnie, już kiedyś miał jakieś doznania z tego typu używkami jeszcze zanim się znaliśmy (i dobrze, bo na samą myśl, że on kiedyś tak imprezował, się denerwuje). No ale skończył w tym, teraz w zasadzie to tylko pali papierosy, ale będzie rzucał. Jednak nie może być tak kolorowo, nie wiem, czy on jest uzależniony, czy co ale często sięga do tego alkoholu, niby normalne, 18 lat już dawno ma za sobą, ale gdy wczoraj piliśmy razem piwo na festynie, to on sięgał również po samogony na stoiskach, wiadomo, że to festyn, chłopak ma dużo stresów, więc chce odpocząć, ale moja głowa już jest wkurzona na całego. Z dobrej zabawy wyszłam na jakaś wredną małpę. Nie chciało mi się tańczyć, nie chciało śpiewać, ale za to strasznie chciałam nakrzyczeć na niego, chciałam się na nim wyżyć, chciałam, żeby poczuł smutek, żeby żałował. Byłam na niego niesamowicie zła i czułam chęć ucieczki, myśli z zerwaniu. Wiem, że ja tak naprawdę nie chce z nim zrywać, kocham go mocno, ale jednocześnie boję się alkoholu i tego typu życia, jakim żyli kiedyś moi rodzice. Patrze na niego jak odsypia tę noc i myślę, że czego on jest winien, przecież miał prawo się napić, aż kusi, żeby położyć się obok i po prostu przytulić, ale mechanizm obronny krzyczy, żebym go zostawiła, wyszła z domu, pod żadnym pozorem nie była dla niego miła. Zaznaczę jeszcze, że chłopak nigdy się ze mną nie awanturował po alkoholu, nigdy nie powiedział nic złego i nie skrzywdził mnie. Pozdrawiam

