Left ArrowWstecz

TW! Zauważam, że nie radzę sobie, jestem przeciążona. Zmagam się z zaburzeniami, przeszłam niedokonane samobójstwo, nie mam dobrych relacji z siostrą.

Witam, jestem osobą, która rok temu w szpitalu psychiatrycznym się powiesiła, ale mnie odratowali, ciężko mi było dojść do siebie a pod koniec wakacji mój kuzyn dokonał samobójstwa i nie dość, że mam problemy z moją siostrą to nie potrafię sobie tego wszystkiego poukładać. Miałam już parę sytuacji, co chyba tylko ktoś z góry mnie chroni, ale nawet, kiedy doszło do rękoczynu pomiędzy mną a moją siostrą, to czuję, że niekiedy tracę kontrolę. Nawet na ostatnim spotkaniu z panią psycholog nową to wyszłam w trakcie wizyty, a psychoterapii jeszcze od pewnego czasu nie miałam regularnej. Ale czuję, że są dni, gdzie zaczynam się gubić, ale to nie wszystko, mimo że biorę leki to niekiedy muszę zmieniać pory leków, bo pracuję na zmiany, a na chwilę obecną nie mogę zmienić pracy ze względu na kredyt i nieopłacone rzeczy, jakie zostały po ostatnim pobycie rok temu. A drugiej narazie tak dobrze płatnej pracy nie znajdę . I tu właśnie w takiej sytuacji jestem i sygnały (moje zachowania) już mi pokazują, że nie daję rady.
User Forum

Sylwia

2 lata temu
Witold Bomba

Witold Bomba

Witam,

Ma Pani bardzo trudną sytuację w której wiele trudności się na siebie nakłada. Własne wcześniejsze próby odebrania sobie życia nie pozostają bez wpływu. Dodatkowo każda tego typu śmierć w najbliższej rodzinie mocno wpływa na wszystkich. Myślę, że regularna terapia była by konieczna by rzeczywiście miała sens. Może warto również skorzystać z tzw. terapii środowiskowej (np. Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego, jeśli działa w Pani rejonie), która wpłynęła by również na Pani najbliższą rodzinę (np. siostrę) lub terapeutę z nurtu systemowego. Polecam wybrać psychologa/terapeutę który da Pani poczucie zrozumienia i z którym nawiąże Pani bezpieczną relacje, ponieważ to są jedne z najistotniejszych rzeczy w skutecznej pomocy psychologicznej. Nie zawsze od razu się trafi na taką osobę, ale warto poszukać dla uzyskania własnego lepszego samopoczucie i funkcjonowania.

Warto podkreślić, że pomimo tych wszystkich trudności jest Pani w stanie pracować. To ważna kwestia i świadczy, że ma Pani w sobie jakieś zasoby na których można się oprzeć w początkowej pracy na terapii. Myślę, że przydatne w Pani przypadku było by skupienie się na tym co może Pani kontrolować (a czego nie) oraz nauka wyznaczania granic (szczególnie z siostrą). Na początku na pewno nie będzie łatwo, ale jeśli te próby będą stosowane konsekwentnie na pewną przyniosą efekty.

Pozdrawiam,

Witek Bomba

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Mam 23 lata i jestem bardzo dziecinna oraz nieogarnięta życiowo. Oglądam bajki, bawię się patykami, chodzę po krawężniku itp.
Mam 23 lata i jestem bardzo dziecinna oraz nieogarnięta życiowo (to nie tylko moja opinia). Oglądam bajki, bawię się patykami, chodzę po krawężniku itp. Jeśli są wokół ludzie to umiem się powstrzymać. Oprócz tego jestem też dziecinna psychiczne. W sensie reaguję emocjonalnie, cieszę się jak dziecko, zdarza mi się płakać w miejscu publicznym. Przy obcych ludziach jestem nieśmiała. Jestem także niesamodzielna. Nawet do lekarza nadal chodzę z mamą. Mam trudności z podejmowaniem decyzji. Nie umiem przyjmować krytyki. Żebym jeszcze bardziej była jak dziecko, to wyglądam na o wiele młodszą i bardzo sobie seplenię. Jak mogę sama nad tym popracować?
Jak znaleźć szpital psychiatryczny z lekarzami dbającymi o pacjenta i terapią niefarmakologiczną?

Znajduje się obecnie w szpitalu psychiatrycznym "Zdroje" w Szczecinie. Warunki tutaj to patologia, jestem tu miesiąc i kompletnie nie ufam lekarzom. Czuję się pozostawiony całkiem sobie bez chęci z ich strony, aby mi pomóc. Zastanawiam się jaki szpital psychiatryczny w Polsce posiada lekarzy, którym zależy na pacjencie i posiada poza farmakoterapia też zwykła terapię. Mam zaburzenia osobowości, depresję i myśli samobójcze z próbą, która odbyła się na terenie szpitala.

Brak empatii, poczucia winy i odpowiedzialności - skąd się biorą te braki emocji?

Cześć, zastanawiam się nad czymś, dokładniej, z czego go się mogło wziąć, ogólnie to mam tak od zawsze. 

Przejdę do sedna, nie odczuwam empatii, poczucia winy, ani odpowiedzialności. Gdy ktoś mi mówi o swoich problemach, to nie wiem, co mam robić i unikam tego, bo mnie to denerwuje trochę. Nawet jeśli to moja mama, dziewczyna lub przyjaciółka. 

Nie obchodzi mnie to i nie odczuwam przez to smutku ani współczucia. Nieważne czy problem leży w np. samookaleczaniu, czy mają myśli S. Ja nie umiem się tym zainteresować i nawet nie czuje potrzeby, żeby coś z tym robić, ale udaje, że to robię, bo wiem, że powinnam, chociaż pewnie wyglądam, jakbym nie chciała tego robić, bo moja dziewczyna skarży się, że nie obchodzą mnie jej uczucia. 

Skarży się też, że nie obchodzi mnie czy będę z nią, czy nie, a ja po prostu lubię być czasem sama i nie pisać do niej ani do nikogo. Nie wiem, co ze mną nie tak, ale ja nie chciałabym jej zostawić ani nic, kocham ją, tak myślę, ale w sumie nie wiem, co to znaczy kogoś kochać, skoro nie czuje empatii do niej, współczucia, nie umiem stawić się w jej sytuacji i często mam jej dość i chce się od niej izolować. No, ale też czerpie przyjemność z tego, że mogę się z nią przytulić, mieć kogoś w swoim życiu, poczuć jej ciepło, o ile nie wchodzimy w tematy problemów, emocji i czegokolwiek. 

Może być to samolubne i sama to rozumiem, ale nie potrafię w sobie tego zmienić. Od zawsze miałam problem z odczuwaniem tych rzeczy. Dodatkowo nigdy nie czułam się winna za nic.

Odpowiedzialność to jest po prostu takie zniknione. 

Mogę powiedzieć jedną sytuację, raz w szkole średniej napiłam się dużo wódki w bardzo krótkim czasie na pusty żołądek. Przyjechała karetka, bo się zatrułam mocno i miałam dużo alkoholu we krwi. Jak się obudziłam w szpitalu, to się śmiałam, nie miałam poczucia winy, ale też nie cieszyłam się z tej decyzji, ale też jej nie żałowałam. Było mi to obojętne i po wyjściu ze szpitala nawet nie czułam tego, że coś zrobiłam. Po paru dniach zachowywałam się, jakby nic takiego nie miało miejsca. 

Wiec głównie chciałabym wiedzieć, skąd bierze się takie myślenie u mnie i odczuwanie. Czy coś jest ze mną nie tak? 

Ja nie czuję, że coś jest nie tak, ale wiem, że jestem inna i różnie się tym od innych ludzi, którzy odczuwają empatie i poczucie winy.

Jak zachować spokój i nie popadać w skrajną agresję i nie obwiniać się o swoje ja?
Jak zachować spokój i nie popadać w skrajną agresję i nie obwiniać się o swoje ja?
Ciągłe wracanie do przeszłości z lękiem i zamartwianie się - co zrobić?
Jak się nie dobijać zamartwianiem. Zrobię coś czasem głupiego, a potem się zamartwiam, że mogłam zrobić inaczej. Przez to nie mogę spać, nie mam ochoty jeść i nie mam ochoty wstać. Myśli przychodzi od "zmierzę się z tym" po "po co żyć". Ciągle się katuję. Stresuję się i mam lęk, co będzie dalej.
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.