
Czy interpretuję nasze relacje poprawnie? Proszę o poradę w sprawie przyjaźni z kolegą
Dzień dobry, Ponownie zwracam się do Państwa w sprawie relacji między mną a moim kolegą. Pisałam do Państwa już wcześniej. Rady, jakie wtedy otrzymałam były dla mnie bardzo pomocne. Pozwalają mi one na lepsze zrozumienie tego, co się dzieje. Za co dziękuję bardzo serdecznie. Otóż pomimo Jego deklaracji, że może jedynie ofiarować mi swoją przyjaźń wiem, widzę i czuję, że nie do końca to prawda. Nasza rozmowa szczera o tym, co się między Nami dzieje miała miejsce ponad miesiąc temu. Po dwóch dniach od niej gdzie ja postanowiłam dać sobie chwilę na przemyślenie czy dalej chce tkwić w tej nieokreślonej sytuacji, wydarzyło się kiła istotnych spraw. Najbliższe Jemu osoby, ze względu na stan zdrowia trafiły do szpitala. Byłam pierwszą osobą, z którą podzielił się tą informacją. Tamten dzień, a nawet cały tydzień gdzie był z jednej strony bardzo zestresowany i zagubiony, taki Sam w całej tej sytuacji a z drugiej gdzie nie chciał pokazać, że potrzebuje pomocy zmienił wszystko. Od tamtej chwili nie ma dnia, żebyśmy ze sobą nie rozmawiali. Rano witając się i życząc sobie dobrego dnia. Potem w ciągu dnia rozmawiając o wszystkim, żeby wieczorem tuż przed snem życzyć sobie dobranoc. W przeciągu tego miesiąca również i On zachorował i pozwolił się sobą zająć zaopiekować. Nie odpychał, bo wiedział że chyba to nie ma sensu, aby samemu być w tym wszystkim. A kiedy ja miałam wypadek samochodowy, to pokazał jak bardzo się o mnie martwi i troszczy. I chodź Sam wtedy leżał w domu z gorączką prawie 40 stopni Celsjusza to chciał być przy mnie, żeby wiedzieć, czy aby na pewno nie ucierpiałam podczas tego zdarzenia. Również, kiedy ze względu na wypadek trafiłam do szpitala na badania martwił się, czy nic poważnego mi się nie stało. Cały czas dopytywał czy już coś wiadomo i kiedy się będziemy mogli spotkać. Ostatnio widzieliśmy się na żywo. Kiedy tylko weszłam do pokoju, zauważyłam, jak się rozpromieniła na mój widok. Jak ucieszył, że jestem cała. Wtedy też przyznał się że tamten moment, w którym dowiedział się o moim wypadku, był bardzo straszny. Bo uświadomił sobie, że mogło by już mnie nie być. Nie zadeklarował oczywiście tego, czy chce, aby Nasza relacja się zmieniła i stała się relacją dużo bardziej głęboką opartą na czymś więcej niż przyjaźń. Jednak kiedy dopytywał się jak doszło do tego wypadku to widziałam jak bardzo denerwuje się tym, że ktoś mógł wyrządzić mi krzywdę. Nie wiem, czy powinnam coś zmienić w swoim zachowaniu względem Niego. Czy ponownie powinnam podjąć próbę rozmowy na temat Naszej relacji. I czy to może ja coś źle interpretuje w Jego zachowaniu w całej tej sytuacji. Bo być może On w taki właśnie sposób definiuje przyjaźń. Proszę o poradę. Dziękuję jeszcze raz za wszystkie wcześniejsze odpowiedzi.
Bernadeta
Olga Jędrzejewicz
Pani Bernadeto, pisze Pani dość szczegółowo na temat biegu wydarzeń w relacji, w której Pani jest oraz pyta o to, co powinna zrobić. Sądzę, że nie chodzi tu o to, co powinno się zrobić, ale ważnym kluczem do odpowiedzi mogą być Pani osobiste potrzeby emocjonalne, które są czymś naturalnym dla każdego człowieka. Konkretna porada udzielona przez specjalistę na forum mogłaby być moim zdaniem w takim kontekście mało uniwersalna, dlatego nie znając Pani potrzeb i osobistej historii tego, jak do tej pory Pani o swoje potrzeby dbała na to pytanie wprost nie odpowiem. Być może warto zadać sobie pytanie, czy ta relacja - w takiej formie, w jakiej jest teraz czy spełnia Pani potrzebę np. bycia blisko z drugim człowiekiem i czy mogę się czuć dobrze w tej relacji w tym momencie?
Może się tak zdarzyć, że trudno będzie samodzielnie na te pytania odpowiedzieć i wtedy może warto pomyśleć o konsultacji u psychoterapeuty.
Pozdrawiam
Olga Jędrzejewicz
Psychoterapeutka CBT i Schematu
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Kania-Bzdyl
Droga Bernadeto,
w Twojej wypowiedzi daje się wyczuć nadzieję i przede wszystkim dużą chęć na to, aby Wasza relacja stała się relacją bliższą. Istnieje prawdopodobieństwo, że Twój przyjaciel tak właśnie rozumie przyjaźń, ale powody jego zachowania mogą być też inne. Być może boi się wejścia w związek. Jak do tej pory układał sobie życie? Jak wyglądały jego związki? I najważniejsze pytanie: czy jesteś w stanie uzbroić się w cierpliwość i dać Wam czas, aby zobaczyć co dalej z tego wyniknie :)
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Kacper Urbanek
Dzień dobry,
Bardzo Ci dziękuję za tak szczere i ciepłe podzielenie się tym, co dzieje się między Wami. Naprawdę widać, że ta relacja jest dla Ciebie ważna i że włożyłaś w nią dużo serca i uważności. To, co opisujesz, pokazuje, że między Wami zbudowała się bliskość, wzajemna troska i zaufanie to są fundamenty każdej wartościowej relacji, niezależnie od tego, jaką formę ostatecznie przybierze. Z Twojego opisu widzę, że on również bardzo Cię ceni i jesteś dla niego osobą szczególną. Fakt, że w trudnych chwilach zwraca się właśnie do Ciebie, że pozwala sobie na bycie przy Tobie słabszym, to wyraz ogromnego zaufania. Jednocześnie, tak jak piszesz, on sam nie zadeklarował otwarcie chęci zmiany charakteru tej relacji. I to naturalne, że możesz czuć się w tej sytuacji niepewnie to bardzo ludzka potrzeba, by wiedzieć, na czym stoimy. W moim odczuciu nie robisz nic złego i nie nadinterpretujesz. Po prostu jesteś w kontakcie z własnymi uczuciami i starasz się zrozumieć, co się dzieje. Jeśli czujesz, że potrzebujesz większej jasności, delikatna i spokojna rozmowa o Waszych wzajemnych oczekiwaniach może być dobrym krokiem. Nie jako nacisk ani ultimatum, ale raczej zaproszenie do podzielenia się tym, jak oboje widzicie Waszą relację teraz i w przyszłości. Takie rozmowy mogą przynieść ulgę, bo nawet jeśli nie padną konkretne deklaracje, samo usłyszenie, jak druga osoba to przeżywa, przynosi spokój.
Najważniejsze jest to, żebyś była w zgodzie ze sobą. Masz prawo wiedzieć, czy jesteście na podobnej stronie i czego oboje potrzebujecie. Czasem takie rozmowy dojrzewają powoli, być może teraz jest właśnie moment, by wrócić do tej szczerości, którą już raz pokazaliście wobec siebie. Jestem pewien, że Twoja uważność, empatia i delikatność sprawią, że niezależnie od tego, jak ta rozmowa się potoczy, zostanie dobrze przyjęta. Jeśli tylko chcesz, możesz umówić się na konsultacje psychologoczną, specaklsita z pewnością pomoże Ci odnaleźć się w tej sytuacji. Przesyłam dużo ciepła i pozdrawiam
Psycholog, diagnosta
Kacper Urbanek

Zobacz podobne
Jesteśmy 19 lat po ślubie. Przez przypadek odkryłam w starym telefonie, że mąż oglądał filmy pornograficzne. Twierdzi, że było to ok 3 lata temu. Oglądał je sporadycznie przez ok 2 lata.. czasami raz w w tygodniu, czasami raz w miesiącu... Twierdzi, że z ciekawości... Ukrywał to przede mną. Wie jakie mam do tego podejście. I mimo to za moimi plecami robił takie rzeczy. Bardzo mi to przeszkadza. Straciłam do niego zaufanie. Nie mogę wybaczyć. Czuję się oszukana. Czy to jest normalne, że mężczyźni oglądają takie filmy? Może ja po prostu jestem jakaś dziwna, że tak to odbieram? Mąż mnie przepraszał... Mówił, że żałuję,ale czasu nie cofnie... Minęło już pół roku od kiedy wiem... Nie mogę o tym zapomnieć.
Mój mąż ma zdiagnozowaną nerwice i depresję-leczy się jednak jest coraz gorzej. Ja teraz jestem w 9 miesiącu ciąży. Przez ostatnie kilka miesięcy mąż pisał z inną kobietą, wyznając jej miłość i deklarował jej, że jeżeli ona tego chce to weźmie ze mną rozwód. Mi powiedział, że to tylko koleżanka, która pomaga mu w nerwicy. W ostatnich dniach ona urwała z nim kontakt i poinformowała mnie o wszystkim. On popadł w bardzo zły stan, myśli samobójcze, bezsenność. Stwierdził, że „musi isc na dzi*ki” i poszedł. Teraz dziwi się, że w ogóle jestem na niego o to zła. Zapisałam go na terapię. Jak mogę mu pomóc, kiedy ja chce na niego nakrzyczeć, zostawić go za to co mi zrobił , ale boję się, że coś sobie zrobi. Czy mogę się czuć upokorzona najpierw tą zdrada emocjonalną a później fizyczną z prostytutka? On twierdzi, że przesadzam.
