30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak naprawić relację po kłótni z partnerem chorującym na CHAD?

Byłam w związku z mężczyzną, który choruje na CHAD. Ogólnie związek był super, dogadywaliśmy się, nie widać było choroby. Ostatnio nasze kłótnie były dość intensywne, krzyki z jednej i drugiej strony. Ostatnio strasznie wybuchł, bo nie chciało mi sie seksu. Powiedział mi, że jego była częściej się kochała. Dotknęła mnie ta sytuacja i w nerwach mu powiedziałam, że go nie kocham i żeby wypier...ł z domu. Wyprowadził się, a ja zrozumiałam, że go bardzo skrzywdziłam. Chciałabym, żeby wrócił. Co mogę zrobić

User Forum

Trybna

1 miesiąc temu
Julia Otremba

Julia Otremba

To, co opisujesz, pokazuje, jak silne emocje mogą wchodzić w grę w związku, zwłaszcza gdy oboje jesteście w sytuacji napięcia i gdy partner cierpi na CHAD. Widać, że czujesz ogromną odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, i że bardzo przeżywasz własne słowa. To normalne, że po wybuchu gniewu przychodzi poczucie winy i chęć naprawienia sytuacji – to pokazuje, że zależy Ci na nim i na relacji. Równocześnie warto zauważyć, że w relacjach intymnych każdy popełnia błędy, a słowa wypowiedziane w emocjach nie zawsze odzwierciedlają prawdziwe uczucia. To, że teraz je analizujesz i rozumiesz ich wpływ na partnera, jest częścią dojrzałości emocjonalnej i refleksji nad sobą. W takiej sytuacji naturalne jest, że potrzebujesz czasu na przetrawienie własnych emocji, a on też potrzebuje przestrzeni, żeby poczuć się bezpiecznie i przemyśleć, co dalej.

Twoje zmartwienie, poczucie winy i chęć naprawienia relacji są zrozumiałe, ale jednocześnie są też sygnałem, że warto przyjrzeć się temu, jak radzisz sobie z emocjami w sytuacjach konfliktu. Czasem sama świadomość i refleksja – bez natychmiastowego działania – pomaga uporządkować myśli i emocje, a w kolejnym kroku zbudować rozmowę, która jest spokojna i szczera, zamiast wynikać z impulsu.

Warto dać sobie oraz partnerowi przestrzeń, aby emocje mogly trochę się wyciszyć, a rozmowa na pewno przebiegnie w konstruktywnej atmosferze.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To brzmi jak bolesne doświadczenie. Widać, że żałuje Pani swoich słów i jednocześnie jest Pani rozdarta między poczuciem winy a tęsknotą. To ważne, żeby najpierw nazwać jedno: oboje zostaliście zranieni. Reakcja partnera, czyli presja seksualna, porównywanie Pani do byłej była przekroczeniem granicy. Pani reakcja z kolei była impulsywna, w złości, i rzeczywiście mogła go głęboko zranić. 

Jeśli chce Pani, żeby partner wrócił, dobrą drogą jest kontakt bez tłumaczenia się emocjami ani obwiniania choroby. Warto dać partnerowi chwilę na ochłonięcie, a potem napisać lub powiedzieć wprost, że żałujesz swoich słów, że były wypowiedziane w złości i nie oddają tego, co naprawdę czujesz. Jednocześnie ma Pani pełne prawo jasno powiedzieć, że porównywanie Pani do byłej i reagowanie złością na odmowę seksu było dla Pani raniące i nieakceptowalne. Jeśli partner miałby wrócić, te granice muszą być nazwane.

Pani poczucie winy świadczy o wrażliwości, ale nie oznacza, że cała odpowiedzialność leży po Pani stronie.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

 

mniej niż godzinę temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Sytuacja, którą Pani opisuje, jest trudna i budzi silne emocje, to naturalne. W emocjach padły słowa, które teraz Panią bolą, nie przekreśla to całego związku ani możliwości odbudowy relacji.

Ważne jest, aby zacząć od małych, konkretnych kroków:

najpierw zadbać o własne emocje i poczucie spokoju a następnie spróbować szczerze i bez osądzania porozmawiać z partnerem o tym, co się wydarzyło i jak Pani czuje.Istotne jest też, aby przygotować się na różne reakcje partnera i respektować jego granice. Nawet drobne gesty komunikujące szczerą troskę mogą być początkiem odbudowy zaufania.

 

Pytania, które może sobie Pani zadać:

 

Co mogę teraz zrobić, nawet w najmniejszym zakresie aby wyrazić szczerą troskę i przeprosiny, nie naruszając granic drugiej osoby?

 

Jak mogę zadbać o siebie emocjonalnie, aby podejmować decyzje wobec tej relacji świadomie i spokojnie a nie w gniewie czy poczuciu winy?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


sytuacja, w której pod wpływem silnych emocji i wzajemnych zranień doszło do zerwania, jest niezwykle trudna, zwłaszcza gdy w relacji występuje dodatkowe wyzwanie w postaci choroby afektywnej dwubiegunowej. Warto zwrócić uwagę na to, że emocje są ważnymi sygnałami, ale nie powinny być jedynymi doradcami w podejmowaniu ostatecznych decyzji. To, co może Pani teraz zrobić, to przede wszystkim dać partnerowi chwilę czasu na wyciszenie silnego pobudzenia emocjonalnego, a następnie podjąć próbę spokojnej, szczerej rozmowy, w której weźmie Pani odpowiedzialność za swoje słowa, tłumacząc ich mechanizm (gniew, poczucie zranienia porównaniem do byłej partnerki), jednocześnie nie cofając faktu, że Pani granice również zostały naruszone. Warto jednak pamiętać, że powrót do wspólnego mieszkania bez wypracowania nowych metod radzenia sobie z kłótniami i bez zrozumienia, jak choroba wpływa na jego impulsywność, może prowadzić do powtórzenia tego schematu.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani, 

W tej sytuacji doszło do silnej eskalacji po obu stronach i do słów, które mocno ranią. Jednocześnie widać, że Pani zależy, potrafi Pani zauważyć swój udział w kłótni i chce Pani naprawy, a to jest ważny punkt wyjścia. 

Najbardziej pomocny bywa teraz spokojny, konkretny kontakt nastawiony na odbudowę bezpieczeństwa. 

W kolejnym kroku dobrze zadziała ustalenie zasad rozmowy między Wami (na przyszłość), w tym przerwa na uspokojenie, gdy napięcie rośnie, i powrót do tematu dopiero po wyciszeniu.

Dla Pani ważne jest też zadbanie o siebie po konflikcie, aby nie wracać do automatycznego poczucia winy i reanimacji relacji kosztem własnych granic.  

Przy CHAD ważna jest stabilność i leczenie, a w relacji kluczowe pozostaje bezpieczeństwo i przewidywalność. Jeśli w tej relacji pojawia się przemoc, groźby, kontrolowanie, zastraszanie albo Pani czuje zagrożenie, priorytetem pozostaje Pani bezpieczeństwo i sięgnięcie po pomoc interwencyjną.  

 

W tej sytuacji zasadne będzie wsparcie aby uporządkować emocje, przygotować rozmowę naprawczą, ustalić granice i sprawdzić, po czym Pani pozna, że sytuacja realnie idzie w lepszą stronę.

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Odszedłem od dziewczyny i nie mogę sobie poradzić.
Witam Państwa. Odszedłem od dziewczyny i nie mogę sobie poradzić. Ciągle mam ją w głowie, ale nie wrócę. Najgorsze są sny. Było pięknie, ale zbyt wiele razy mnie oszukała. To już trwa pół roku, a ja jestem w rozsypce. Biegam, brałem leki antydepresyjne, medytuje i ciągle to samo. Pozdrawiam.
Zadręczanie sytuacją z przeszłości, mimo że została wyjaśniona z dziewczyną.
Witam, mam problem z przeżywaniem swojej przeszłości. Postaram się jak najlepiej opisać sytuację, którą się zadręczam i która na mnie ciąży. Mam wyrzuty sumienia dlatego, że w czasie gdy poznawałem moją aktualną dziewczynę - Alicję, napisała do mnie koleżanka, która była po rozstaniu i chciała się lepiej poznać - Ola. Nie byłem zbytnio zainteresowany związkiem z Olą, ale cieszyłem się, że mam zainteresowanie kobiet, więc spotkałem się z nią kilka razy jeszcze przed tym jak pierwszy raz zobaczyłem Alicję(były to może 3 pierwsze tygodnie mojej znajomości z Alą). Mam wyrzuty sumienia, ponieważ wtedy grałem na dwa fronty. Mimo tego, że "kręciliśmy" już wtedy z Alicją to jednocześnie chciałem wejść w seksualną relację z Olą. Dochodziło do tego, że nawet wymieniliśmy się nagimi zdjęciami oraz pocałowałem ją, ale bez uczuć. Alicja o tym wtedy nie wiedziała. Po czasie zacząłem się tym zadręczać i postanowiłem powiedzieć o tym Alicji. Ona powiedziała, że nie może mi mieć tego za złe, bo nawet się wtedy jeszcze nie widzieliśmy i nie wiedzieliśmy, że coś z tego może wyjść. Ja jednak zadręczam się tym, że grałem wtedy na dwa fronty, czuję, że mogłem być nielojalny wobec niej ,że mimo że fajnie nam się pisało i nawet już przed naszym pierwszym spotkaniem powiedziała o mnie swoim koleżankom, ja wtedy byłem jej niewierny i szukałem sobie planu B jeśli z Alicją mi się nie uda. Proszę o pomoc czy moje zadręcznie się jest słuszne.
Związek i życie z chorym psem a dobro dziecka: szukanie pomocy w trudnej sytuacji
Witam wszystkich Proszę o opinię w zaistniałej sytuacji zacznę od początku . Trzy lata temu przeprowadziłam się za granicę do mojego partnera, który mieszkał z psem – buldogiem francuskim . Od momentu mojego przyjazdu pies wymagał ciągłej pomocy weterynarzy. W czasie, gdy jesteśmy razem, wydajemy na niego ogromne sumy pieniędzy , dziś sądzę ,że jest to w granicy 60 tys zły . Gdyby mój partner był bogaty i nie miał problemów finansowych, nie miałabym nic przeciwko, ale prawda jest taka, że nie stać nas na ciągłe wydatki związane z jego leczeniem. Pies, odkąd tu jestem, zniechęcił mnie swoimi zachowaniami i łapczywością. Jadł do granic wymiotowania, a następnie zjadał wymioty. Podobne zachowania występowały przy piciu wody. Między łapami miał różnego rodzaju śluzy (drożdżaki), schodzącą skórę i rany, a także nawracające zapalenie napletka oraz obrzydliwe zielone wydzieliny na pościeli i kafelkach w mieszkaniu. Starałam się leczyć psa, kupowaliśmy różne maści i leki, ale to nic nie pomagało. Odwiedzaliśmy weterynarzy, którzy tylko kasowali nas za wizyty, nie przynosząc żadnej poprawy. Wykonaliśmy prywatne testy nietolerancji pokarmowej i środowiskowej. Okazało się, że pies jest w niewielkim stopniu uczulony na tuje – a pod naszym balkonem rośnie ich około dwudziestu. Po diagnozie partner zaczął wydawać na leki dla psa około 1500 zł miesięcznie. Po pół roku okazało się, że jestem w ciąży. Wiedziałam, że to będzie ogromny problem, ponieważ zaczniemy się kłócić. Miałam świadomość, że nie będzie mógł dalej przeznaczać pieniędzy na psa, tylko na nasze przyszłe dziecko, które już było w drodze. Tłumaczyłam mu, że po porodzie sytuacja z psem się pogorszy, ale on zapewniał mnie, że tak nie będzie. Przez całą ciążę zabroniłam psu wchodzić na nasze łóżko, ponieważ miał różne wydzieliny między łapami. Gdy smarowałam go maściami, kilkakrotnie mnie pogryzł, tak samo jak mojego partnera. Kilka dni po porodzie doszło u mnie do poważnego zagrożenia życia i trafiłam z synem do szpitala. Po powrocie do domu czekała na mnie niespodzianka – zapalenie gruczołów odbytowych, a w mieszkaniu unosił się zapach zepsutego mięsa. Prosił, że to ostatni raz pojedziemy do weterynarza, aby mu pomóc (byłam tym bardzo zmęczona). Zgodziłam się, ale już miałam tego dość. Kilka dni później znów trafiłam do szpitala. Brakowało niewiele, a mogłabym tego nie przeżyć. Gdy partner nas odbierał, prosił, abym się nie denerwowała – pies miał nużeńca, praktycznie cała sierść mu wypadła, a z ran sączyła się ropa i krew. Przez siedem miesięcy codziennie musiałam kąpać psa w specjalnych szamponach, ponieważ miał rany na całym ciele. Walka o jego zdrowie trwała długo około 7-8 miesięcy oprócz tego musiałam wyciskać mu gruczoły okołoodbytowe, co robiłam wbrew sobie, ale dla mojego partnera i dla naszego synka, aby się niczym nie zaraził. Cały czas żyje w strachu o jego zdrowie, ponieważ przy porodzie mogliśmy stracić zarówno syna, jak i siebie nawzajem. Tak dokładnie ja i nasz synek byliśmy w zagrożeniu. Trzy miesiące po urodzeniu synka okazało się, że mam stan przednowotworowy. Przeszłam operację, a później doświadczyłam czegoś w rodzaju paraliżu lewostronnego ręki i nogi. Dopóki nasz synek nie raczkował, nie kłóciłam się z partnerem, ale gdy zaczął chodzić i wkładać wszystko do buzi, w tym sierść psa i dotykać wydzielin, zaczęliśmy toczyć wojnę w domu. Ciągle zarzucam mu, że jest nieodpowiedzialny i naraża nasze dziecko. Pies zaczął sikać w domu, zaczęliśmy zakładać mu pampersy, ale gdy się zesika, smród jest tak intensywny, że nie da się wytrzymać. Muszę wietrzyć całe mieszkanie po 2 godziny , nawet kiedy jest bardzo zimno , psa wyrzucam na balkon, co również nie podoba się mojemu partnerowi. Pies ma zaawansowaną prostatę, co zostało stwierdzone podczas wizyty u lekarza. Przeszłam wiele, zarówno fizycznie, jak i psychicznie przez ostatni czas ,bardzo męczę się mieszkając z tym Psem . Pies wydziela intensywny zapach starego, schorowanego zwierzęcia oraz moczu. Ma również problem z wypadającym penisem. Chwila bez pampersa kończy się lejącymi wydzielinami na podłogę. W miejscach, gdzie pies się załatwia na dworze, kafelki czernieją i przez tydzień utrzymuje się nieprzyjemny zapach. Po badaniach moczu okazało się, że ma w nim wszystko. Był podawany antybiotyk, ale to nie przyniosło poprawy. Obecność psa w mieszkaniu mnie drażni, a gdy mnie gryzie, nie wytrzymuję już dłużej. Po prostu go biję kapcie, Wiem, że nie powinnam, ale czuję, że to dla mnie za dużo. To już dawno mnie przerosło , Prosiłam partnera, abyśmy znaleźli psu inny dom lub oddali go do schroniska, gdzie będą mogli go leczyć, a my moglibyśmy go odwiedzać. Widzę, że nasz związek może się rozpaść. Oddalamy się od siebie, a on nie rozumie, że naraża naszego syna. Dla mnie, jako matki, dziecko jest najważniejsze .Uważam, że po tym, co przeszliśmy, temat psa nie powinien być dla partnera tak trudny do podjęcia – powinien kierować się naszym dobrem. W trakcie kłótni partner grozi, że nas zostawi z synem, a on się wyprowadzi z psem. Nie potrafi zrozumieć dlaczego nie potrafię zaakceptować tego psa w takiej formie schorowanego, dlaczego nie chce mu pozwolić z nami żyć ,skoro już mu tak dużo życia nie zostało,jako argument podaje,że na moje leczenie też nie miał pieniędzy,ale je zarobił i dzięki niemu wróciłam do zdrowia . Gdy tłumaczę mu ,że nie potrafię zaakceptować tego smrodu i strachu o dziecko odpowiada mi zdaniem „ to trudno ,to się rozstaniemy „ czy ja naprawdę przesadzam , czy to takie złe ,że chce aby w mieszkaniu pachniało i było czysto ? I nie chcę aby syn miał kontakt z tak schorowanym psem , bo boję się o jego zdrowie ? Proszę o opinię
Kryzys w związku: kłamstwa, brak zaufania i trudności w komunikacji
Witam, od 5 lat mamy z parterem kryzys w związku. 4 lata temu pojawiło się 1sze dziecko, 2 lata później drugie a my cały czas mamy nierozwiązany między sobą problem (proponowałam terapię ale podobno to strata kasy). Niestety wszystkie rozmowy kończyły/kończą się kłótniami i ja boje się sama podejmować temat co oczywiście jest mi zawsze zarzucane że nie chce sama rozmawiać tylko on musi podejmować rozmowę. Partner przyłapał mnie na kłamstwie, były to kłamstwa związane z nową pracą i nowo poznanymi ludźmi z pracy. Ja byłam ciągle atakowana że pracuje w korpo, że tam wszyscy ludzie się zdradzają i są szczurkami stąd wzięły się moje kłamstwa, chciałam mieć spokój psychiczny co niestety spowodowało ukrywanie przed partnerem niektórych sytuacji co zostało odebrane że na pewno go zdradziłam jak nie fizycznie to psychicznie; zostałam określona jako osobowość „guslighting” ja nigdy nie analizowałam naszego problemu tak szczeółowo, myślę że kłamiąc partnera nie sądziłam że wyrządzam mu wielką krzywdę; chciałam mieć po prostu spokój psychiczny; niestety w tym wszystkim jestem tą złą kłamczuchą a ja nie chciałam żeby parter utożsamiał mnie z ludźmi z pracy o których nie miał dobrego zdania; powiedziałam też partnerowi że uznałam jednego z kolegów że jest przystojny i żeby nie pomyślał że go z nim zdradzam nie wsminałam o tej osobie- niestety zostało to odebrane inaczej że na pewno się zakochałam albo zauroczyłam i że go tym samym zdradziłam a nic takiego nie miało miejsca, nie pozwoliłbym na taką sytuację z reszta ta osoba nie wyrażała też zainteresowania moją osoba - niestety partner uważa inaczej (kiedyś powiedziałam ze ten kolega powiedział mi komplement) a ja nie potrafię z tego wybrnąć i nie wiem jak dalej rozmawiać żeby to uratować
Jak sobie poradzić z myślą, że mąż pisał, wysłał innej kobiecie półnagie zdjęcia?
Witam, jak sobie poradzić z myślą, że mąż pisał, wysłał innej kobiecie półnagie zdjęcia? Nie było zdrady fizycznej, mąż pisał z tą kobietą tylko dwa tygodnie. Wyjaśniliśmy to sobie, numer do kobiety skasowany. Wiem, że to też moja wina, bo po ostatnim trzecim ciężkim porodzie odsunęłam się od męża a on ode mnie. Nie mogę przestać myśleć, że on pisał, patrzył na nagie zdjęcia innej kobiety. Jak z tym sobie poradzić?