Dzień dobry,
dziękuję, że tak szczerze i szczegółowo opisała Pani swoją sytuację. Z tego, co Pani pisze, widać, że od wielu lat funkcjonuje Pani w warunkach silnego, przewlekłego stresu, przemocy psychicznej i fizycznej oraz emocjonalnej izolacji. To wystarczające powody, by czuć wyczerpanie psychiczne i przekroczenie własnych granic wytrzymałości.
Chcę jasno powiedzieć jedną rzecz: nie ponosi Pani odpowiedzialności za stan psychiczny męża ani za jego decyzje dotyczące leczenia, picia alkoholu czy przemocy. Nadużywanie alkoholu oraz stosowanie przemocy są problemami, za które odpowiedzialność ponosi Pani mąż jako dorosła osoba, niezależnie od wydarzeń sprzed lat i Pani decyzji.
Z opisu wynika, że od dawna żyjecie Państwo w relacji, w której brakuje bezpieczeństwa, bliskości i wzajemnego kontaktu, a dom nie jest dla Pani miejscem spokoju.
Jeśli pyta Pani, co zrobić, aby w Pani życiu zapanował spokój, to z mojej perspektywy ważne są trzy obszary:
przede wszystkim skoncentrowanie się na sobie, a nie na ratowaniu męża. W tej chwili to Pani dobrostan psychiczny powinien być priorytetem. Kolejny krok to postawienie granic emocjonalnych i życiowych. Przemoc każdego rodzaju, nadużywanie alkoholu nie są czymś, do czego należy się przyzwyczajać, a są zjawiskiem i trudnością którym należy powiedzieć kategoryczne NIE.
Na tym etapie praca nad „naprawą” męża lub relacji może nie być ani możliwa, ani zdrowa dla Pani. Natomiast odzyskiwanie poczucia wpływu, autonomii i wewnętrznego spokoju jak najbardziej leży w Pani zasięgu.
Zachęcam, aby rozważyła Pani umówienie się na konsultację psychologiczną, gdzie będzie Pani mogła bezpiecznie przyjrzeć się swoim potrzebom, zasobom i możliwym opcjom na dalszy etap życia. To może być pierwszy krok do tego, by przestać żyć w ciągłym napięciu.
Serdecznie pozdrawiam.