Left ArrowWstecz

Jak odbudować związek po zerwaniu spowodowanym nadmiernym lękiem?

Witam, tydzień temu pod wpływem emocji zerwałem z dziewczyną. Ja 25 lat, ona 32 lata, byliśmy razem pół roku gdzie z początku wszystko układało się bardzo dobrze, spędzialiśmy dużo czasu razem, nie ukrywaliśmy że bardzo się chcemy, każdą kłótnie o jakieś błahostki potrafiliśmy rozwiązać ale od miesiąca było ciężej. Ona musiała pojechać do domu ze względu na swój stan zdrowia, od tego czasu zaczęła pokazywać swój unikający styl, ograniczony kontakt, niechęć do okazywania uczuć a mój lękowy styl zaczął się okazywać, ciągle się czepiałem ze była inna, że stała się bardzo chłodna i wycofana. Powiedziała żebym poszedł do psychologa bo nie potrafię zapanować nad złymi myślami co uczyniłem, dowiedziałem się jaki styl u Mnie występuje i dostałem pewne wskazówki jak sobie z tym radzić. Przez jakiś czas było nawet ok, ale przyszła chwila gdzie znowu kontakt był bardzo ograniczony nawet do 2 wiadomości przez cały dzień co sprawiało że moja głowa wyobrażała sobie najgorsze, trwało to ok. tydzień gdzie każdy kontakt to była kłotnia i na końcu moje emocje nie wytrzymały i zerwałem. Żałuję bardzo tej edycji, wiem że nie byłem sprawiedliwy wobec niej teraz gdybym mógł cofnąłbym czas, chciałbym naprawić tą relacje gdyż nie ukrywam że pierwszy raz w życiu spotkałem taką kobietę która pokazała Mi jak naprawdę wygląda miłość, potrafiłem się przed nią otworzyć jak i myśleć o przyszłości. Poszedłem po raz drugi do psychologa, zacząłem prowadzić dziennik emocji jak i rozpisałem sobie liste rzeczy które robiłem źle w związku jak i wobec niej. Próbowałem się z nią skontaktować 5 dni temu, powiedzieć że chce to naprawić, pokazać jej tą listę ale powiedziała że nie ma ochoty czytać tej listy, że jest mną zmęczona i ma dosyć kłotni, według Mnie teoretycznie nie powiedziała że już Mnie nie kocha i napawam się nadzieją że jeszcze mogę to naprawić. Moje pytanie brzmi czy jest jakaś realna szansa żeby to naprawić? Nie mam pojęcia czy powinienem do niej pisać czy jeszcze poczekać, mimo że pracuje bardzo dużo nad sobą mam wielką ochotę do niej napisać, mam ją ciagle w głowie ale nie chce też pogorszyć tej sytuacji już do końca. Pozdrawiam
User Forum

Anonimowo

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co Pan opisuje, to klasyczny „taniec” stylów przywiązania: im mocniej osoba lękowa naciska na kontakt, tym bardziej osoba unikająca się wycofuje, bo czuje się osaczona. Fakt, że podjął Pan terapię i prowadzi dziennik emocji, jest Pana ogromnym sukcesem i dowodem na dojrzałość, ale w tym momencie najważniejszym narzędziem naprawczym nie jest kolejna rozmowa, lecz przestrzeń.

Obecnie Pana chęć pokazania listy błędów i natychmiastowego naprawiania relacji jest dyktowana lękiem przed stratą, a nie realną gotowością partnerki na dialog. Skoro powiedziała, że jest zmęczona kłótniami, każda kolejna próba kontaktu z Pana strony – nawet ta w dobrej wierze – będzie przez nią odbierana jako kolejne „osaczanie” i potwierdzenie, że nic się nie zmieniło. Szansa na naprawę istnieje, ale paradoksalnie prowadzi przez całkowite wycofanie się na jakiś czas. To pozwoli jej ochłonąć i zatęsknić, a Panu da czas, by wskazówki od psychologa stały się nawykiem, a nie tylko teorią spisaną na kartce.

Najlepszym, co może Pan teraz zrobić, to uszanować jej prośbę o spokój. Proszę kontynuować pracę nad sobą dla własnego dobra, a nie tylko po to, by ją odzyskać – to jedyna droga, by w przyszłości stworzyć stabilny związek, czy to z nią, czy z kimś innym. Jeśli po kilku tygodniach ciszy ona nadal będzie dla Pana ważna, będzie Pan mógł spróbować nawiązać kontakt z zupełnie innego, spokojniejszego poziomu.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
dziękuję za wiadomość. To bardzo trudna sytuacja, która niesie dużo emocji emocji – żal, tęsknota, nadzieja. To naturalne, że chce Pan to naprawić i ma ją Pan ciągle w głowie.

Warto w tym czasie skorzystać ze wsparcia psychologicznego, żeby uporządkować emocje i lepiej zrozumieć swoje reakcje. Jeśli napięcie jest bardzo silne, pomocna może być także konsultacja psychiatryczna. Nie musi Pan przez to przechodzić sam.

Wszystkiego dobrego, 

Składanowska Daria

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Widać, że dużo Pan już zrozumiał i realnie pracuje nad sobą, to bardzo ważne.

Jeśli chodzi o szansę: moim zdaniem ona istnieje ale nie zależy tylko od Pana. Na ten moment partnerka jasno komunikuje zmęczenie i potrzebę dystansu. Dalsze pisanie może to raczej pogłębić niż naprawić. Paradoksalnie, tym co może pomóc najbardziej, jest teraz krok w tył:

uszanowanie jej granicy i danie przestrzeni

kontynuowanie pracy nad swoim stylem lękowym (dla siebie, nie „żeby ją odzyskać”), pokazanie zmian czynami w czasie, nie słowami czy listą

W relacji lękowo-unikającej często tworzy się pętla: im większy nacisk z jednej strony, tym większe wycofanie z drugiej. Przerwanie jej zaczyna się od zatrzymania presji. Może Pan też zadać sobie pytanie: czy gdyby ta relacja wróciła w tej samej formie, to czy byłaby dla Pana bezpieczna i stabilna? Na dziś najwięcej może Pan zrobić… nie pisząc i dając przestrzeń sobie i jej, to trudne ale często właśnie to otwiera jakąkolwiek drogę dalej, tak myślę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry ,

widać, że jest Pan osobą refleksyjną i bardzo zaangażowaną w pracę nad sobą, a terapia, dziennik emocji i lista błędów to naprawdę dojrzałe kroki, za które należy się szacunek. Odpowiadając wprost na Pana pytanie, szansa istnieje, ale najlepszą rzeczą, którą może Pan teraz zrobić dla tej relacji, jest danie byłej partnerce przestrzeni i skupienie się na sobie, ponieważ pisanie teraz, gdy ona wyraziła, że jest zmęczona, może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego i tylko utwierdzić ją w poczuciu, że dynamika się nie zmieniła. 

Proszę pamiętać, że zderzenie stylu lękowego z unikającym to jedna z najtrudniejszych kombinacji w relacjach i im bardziej Pan naciskał, tym bardziej ona się wycofywała, co nie jest kwestią złej woli żadnej ze stron, lecz głęboko zakorzenionych wzorców. Dlatego warto teraz kontynuować terapię i pracę nad stylem przywiązania, dać jej czas bez kontaktu oraz zadbać o siebie, bo to najlepsza inwestycja niezależnie od tego, jak sytuacja się potoczy. Jeśli po pewnym czasie zdecyduje się Pan napisać, niech to będzie krótka, spokojna wiadomość bez presji i oczekiwania odpowiedzi, nie lista, nie przepraszam, tylko człowiek do człowieka. Trzymam kciuki.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut, 

psycholog, psychotraumatolog

3 miesiące temu
Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowny Panie, 

 

z opisu sytuacji wynika, że znalazł się Pan w bardzo obciążającym emocjonalnie momencie, w którym spotkały się dwa odmienne sposoby reagowania na bliskość — z Pana strony nasilona potrzeba kontaktu i bliskości w sytuacji oddalenia, z jej strony wycofanie i ograniczenie zaangażowania. Tego typu dynamika, określana jako układ lękowo–unikający, często prowadzi do narastania napięcia i nieporozumień, nawet jeśli na początku relacja była satysfakcjonująca dla obu stron.

Warto podkreślić, że Pana reakcje — nasilony niepokój, potrzeba wyjaśniania, trudność w tolerowaniu ograniczonego kontaktu — są spójne z opisanym przez Pana stylem funkcjonowania i nie świadczą o „błędach charakteru”, lecz o określonym sposobie regulacji emocji w relacji. Jednocześnie z perspektywy drugiej osoby mogły być odbierane jako obciążające, zwłaszcza w sytuacji, gdy sama doświadczała trudności zdrowotnych i potrzebowała większego dystansu.

Na obecnym etapie kluczowe znaczenie ma uszanowanie granicy, którą partnerka wyraźnie zaznaczyła, mówiąc o zmęczeniu relacją i braku gotowości do dalszego kontaktu. Dalsze próby intensywnego kontaktowania się mogą nie zwiększyć szans na odbudowanie relacji, a raczej utrwalić wzorzec, który był źródłem napięć.

Odpowiadając na Pana pytanie — nie można jednoznacznie wykluczyć możliwości powrotu do relacji, jednak warunkiem ewentualnej zmiany jest przede wszystkim zmiana sposobu funkcjonowania w bliskości, a nie próby szybkiego „naprawienia” sytuacji. W praktyce oznacza to:

czasowe powstrzymanie się od kontaktu, aby obniżyć napięcie po obu stronach,

kontynuowanie pracy terapeutycznej, szczególnie w obszarze regulacji emocji i tolerowania niepewności,

rozwijanie zdolności do rozróżniania między realnym zagrożeniem relacji a lękowymi wyobrażeniami, które mogą nasilać reakcje.

Dopiero w sytuacji, gdy poziom napięcia ulegnie obniżeniu, a Pan będzie w stanie przyjąć różne możliwe odpowiedzi (również brak gotowości do powrotu), można rozważyć pojedynczy, spokojny kontakt, pozbawiony presji i oczekiwań.

Na koniec warto zaznaczyć, że niezależnie od dalszych losów tej relacji, podjęcie przez Pana refleksji nad własnym funkcjonowaniem oraz rozpoczęcie pracy nad sobą stanowi istotny krok rozwojowy, który może przełożyć się na większą stabilność i satysfakcję w przyszłych relacjach.

 

Trzymam kciuki! 

Z wyrazami szacunku

Dawid Staszczyk 

3 miesiące temu
Martyna Kamińska

Martyna Kamińska

Słyszę, że przeżywa Pan bardzo dużo emocji i intensywnie Pan o tym myśli - to zupełnie zrozumiałe w takiej sytuacji. Musi być bardzo trudne doświadczać tej bezradności, kiedy wkłada Pan wysiłek w naprawę relacji, a partnerka tego nie przyjmuje. Zastanawiam się, jak Pan sam rozumie swoje działania w tym momencie - co one Panu dają, co pomagają Panu poczuć albo czego uniknąć? I jak Pan odbiera to, co komunikuje partnerka?

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Nie można odpowiedzieć, czy da się to jeszcze naprawić gdyż nie znamy tej osoby, nie wiemy jak funkcjonuje, jaki ma stosunek do Pana. Ale jeżeli Panu zależy i ona to zobaczy to może otrzyma Pan szansę. Czasami trzeba dać więcej czasu tej drugiej stronie, aby emocje opadły. Słowa mogą mocno zranić, podobnie jak czyny a odbudowanie zaufania może trwać bardzo długo. Należy pamiętać, że człowiek to nie zabawka którą można się pobawić i rzucić w kąt. Pewnie nadejdzie dzień, kiedy taka szansa się pojawi, ale nie należy naciskać, gdyż to przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego. 

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Jestem z narzeczoną, która, uważam, że jest ofiarą parentyfikacji.
Jestem z narzeczoną, która, uważam, że jest ofiarą parentyfikacji. Mieszka osobno, ale jest emocjonalnie uwiązana z rodziną, szczególnie mamą, która mąż zostawił, gdy moja partnerka była nastolatką. Kupiłem dom, proponowałem oglądanie poprzednich, ale nie była zainteresowana. Ona nie dokłada się, nie musi dać nawet złotówki na zakup i remont. Nie bierze też w tym fizycznego udziału. Ale wymyśla wiele pomysłów niepraktycznych i znów nie słucha argumentów. Pokazuje tak, jak powiedziała, że nie pasuje jej ten dom już ze względu na to, że znajduje się on w moich stronach. Od tamtej pory zaczęło się wszystko sypać. Dziś nie rozmawiamy już 15dni. Przed milczeniem zaczęło się negowanie wszystkiego, bunt, walka i odrzucenie. Nie dało się rozmawiać, argumenty nie trafiały. Do tego urąganie zasłaniane, że to żart. Ostatecznie zaproponowana terapia skutkowała obrazą majestatu i ciszą. Partnerka mówi, że nie chce dzieci i jest to jej świadoma decyzja, ale ewidentnie widzę po niej panikę, wiele leków o których nie możemy porozmawiać, bo ona nie chce. Mieszka sama w wynajmowanym mieszkaniu i pracuje, a proponowała zamieszkanie na próbę. Ja chcę ją ściągnąć na stałe do siebie, szczególnie, że mam dużo lepsze warunki mieszkalne i zarobkowe. Jak to naprawić czy w ogóle się da, i czy jest sens. Jak powrócić do rozmów, by nie dać złudnego poczucia wygranej. I jak namówić taką osobę na terapię. Nie widzę innej opcji, by cokolwiek się zmieniło i nie mam już pomysłów.
Mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenię
Dzień dobry, mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenie, ponieważ mam wrażenie, że wycofuję się ze społeczeństwa. Mam straszne lęki, negatywne myśli, ciągła gonitwa myśli, a najgorzej jest rano po przebudzeniu się i jak mam czas wolny i np. leżę z synem, oglądamy bajkę a tutaj te myśli - że wariuję, że jestem na coś chory, że mam raka albo że zrobię komuś krzywdę.
Nigdy nie byłam w związku, boję się związków, a mimo to walczę o szczęście
Kobieta, lat 28. Nigdy nie byłam w związku, boję się związków, a mimo to walczę o szczęście, spotykam się z mężczyznami, głównie z portali randkowych, ale są to zazwyczaj "spotkania zapoznawcze", z których nic nie wynika. Zazwyczaj czuję na nich lęk, mam ochotę uciec i nigdy więcej nie spotkać się z danym facetem. Boję się, że w końcu zostanę całkowicie sama :(
Jak radzić sobie z bólem głowy związanym ze stresem i lękiem?

Witam, mam problem z bólem głowy, od dwóch lat borykam się z nim. Ból obejmuje potylicę, jest to raczej rodzaj tępego bólu, czasami mam zawroty głowy. Przeważnie dzieje się tak, gdy mam kontakt z innymi ludźmi tzn, gdy mam wrażenie, że robię się czerwona na twarzy, to moja zmora życiową niestety. Miałam też problemy rodzinne, które napiętniły lęki, za dużo rozmyślałam i za dużo było zmartwień. W zeszłym roku urodziłam zdrowego chłopca i na czas ciąży bóle głowy minęły i czułam się dobrze, lecz kilka dni po porodzie bóle głowy wróciły i miałam skoki ciśnienia. Dodam, że byłam u psychiatry i przepisał mi leki 5 mg, ale w sumie za dużo nie pomogły. Ciężko się z tym żyje, chciałabym wrócić do tych czasów, co nie było żadnych bólów głowy i zawrotów, i chyba mam wrażenie, że będę musiała się z tym borykać do końca życia. A chciałam bym wrócić do pracy, bo nie jestem osobą leniwa, wręcz pracowitą i cieszyć się z macierzyństwa.

Czy lekarz ogólny pracujący na oddziale psychiatrycznym pomoże tak samo dobrze, jak lekarz psychiatra?
Czy mogę wybrać lekarza do leczenia swoich zaburzeń psychicznych (depresja, fobia społeczna, nerwica lękowa,) który nie jest nawet w trakcie specjalizacji z psychiatrii, a jedyne doświadczenie z psychiatrią ma takie, że pracuje na oddziale psychiatrycznym? Ta pani przyjmuje w poradni zdrowia psychicznego na NFZ, dzwoniłam, żeby się zapisać do psychiatry i do niej mnie zapisano. Dodam, że ja nie chcę tylko jednorazowej konsultacji, tylko regularnych wizyt, podczas których zostaną postawione diagnozy i ustawione leki, a potem będę kontrolowana przez teleporady
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.