Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak odbudować związek po zerwaniu spowodowanym nadmiernym lękiem?

Witam, tydzień temu pod wpływem emocji zerwałem z dziewczyną. Ja 25 lat, ona 32 lata, byliśmy razem pół roku gdzie z początku wszystko układało się bardzo dobrze, spędzialiśmy dużo czasu razem, nie ukrywaliśmy że bardzo się chcemy, każdą kłótnie o jakieś błahostki potrafiliśmy rozwiązać ale od miesiąca było ciężej. Ona musiała pojechać do domu ze względu na swój stan zdrowia, od tego czasu zaczęła pokazywać swój unikający styl, ograniczony kontakt, niechęć do okazywania uczuć a mój lękowy styl zaczął się okazywać, ciągle się czepiałem ze była inna, że stała się bardzo chłodna i wycofana. Powiedziała żebym poszedł do psychologa bo nie potrafię zapanować nad złymi myślami co uczyniłem, dowiedziałem się jaki styl u Mnie występuje i dostałem pewne wskazówki jak sobie z tym radzić. Przez jakiś czas było nawet ok, ale przyszła chwila gdzie znowu kontakt był bardzo ograniczony nawet do 2 wiadomości przez cały dzień co sprawiało że moja głowa wyobrażała sobie najgorsze, trwało to ok. tydzień gdzie każdy kontakt to była kłotnia i na końcu moje emocje nie wytrzymały i zerwałem. Żałuję bardzo tej edycji, wiem że nie byłem sprawiedliwy wobec niej teraz gdybym mógł cofnąłbym czas, chciałbym naprawić tą relacje gdyż nie ukrywam że pierwszy raz w życiu spotkałem taką kobietę która pokazała Mi jak naprawdę wygląda miłość, potrafiłem się przed nią otworzyć jak i myśleć o przyszłości. Poszedłem po raz drugi do psychologa, zacząłem prowadzić dziennik emocji jak i rozpisałem sobie liste rzeczy które robiłem źle w związku jak i wobec niej. Próbowałem się z nią skontaktować 5 dni temu, powiedzieć że chce to naprawić, pokazać jej tą listę ale powiedziała że nie ma ochoty czytać tej listy, że jest mną zmęczona i ma dosyć kłotni, według Mnie teoretycznie nie powiedziała że już Mnie nie kocha i napawam się nadzieją że jeszcze mogę to naprawić. Moje pytanie brzmi czy jest jakaś realna szansa żeby to naprawić? Nie mam pojęcia czy powinienem do niej pisać czy jeszcze poczekać, mimo że pracuje bardzo dużo nad sobą mam wielką ochotę do niej napisać, mam ją ciagle w głowie ale nie chce też pogorszyć tej sytuacji już do końca. Pozdrawiam
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co Pan opisuje, to klasyczny „taniec” stylów przywiązania: im mocniej osoba lękowa naciska na kontakt, tym bardziej osoba unikająca się wycofuje, bo czuje się osaczona. Fakt, że podjął Pan terapię i prowadzi dziennik emocji, jest Pana ogromnym sukcesem i dowodem na dojrzałość, ale w tym momencie najważniejszym narzędziem naprawczym nie jest kolejna rozmowa, lecz przestrzeń.

Obecnie Pana chęć pokazania listy błędów i natychmiastowego naprawiania relacji jest dyktowana lękiem przed stratą, a nie realną gotowością partnerki na dialog. Skoro powiedziała, że jest zmęczona kłótniami, każda kolejna próba kontaktu z Pana strony – nawet ta w dobrej wierze – będzie przez nią odbierana jako kolejne „osaczanie” i potwierdzenie, że nic się nie zmieniło. Szansa na naprawę istnieje, ale paradoksalnie prowadzi przez całkowite wycofanie się na jakiś czas. To pozwoli jej ochłonąć i zatęsknić, a Panu da czas, by wskazówki od psychologa stały się nawykiem, a nie tylko teorią spisaną na kartce.

Najlepszym, co może Pan teraz zrobić, to uszanować jej prośbę o spokój. Proszę kontynuować pracę nad sobą dla własnego dobra, a nie tylko po to, by ją odzyskać – to jedyna droga, by w przyszłości stworzyć stabilny związek, czy to z nią, czy z kimś innym. Jeśli po kilku tygodniach ciszy ona nadal będzie dla Pana ważna, będzie Pan mógł spróbować nawiązać kontakt z zupełnie innego, spokojniejszego poziomu.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
dziękuję za wiadomość. To bardzo trudna sytuacja, która niesie dużo emocji emocji – żal, tęsknota, nadzieja. To naturalne, że chce Pan to naprawić i ma ją Pan ciągle w głowie.

Warto w tym czasie skorzystać ze wsparcia psychologicznego, żeby uporządkować emocje i lepiej zrozumieć swoje reakcje. Jeśli napięcie jest bardzo silne, pomocna może być także konsultacja psychiatryczna. Nie musi Pan przez to przechodzić sam.

Wszystkiego dobrego, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Widać, że dużo Pan już zrozumiał i realnie pracuje nad sobą, to bardzo ważne.

Jeśli chodzi o szansę: moim zdaniem ona istnieje ale nie zależy tylko od Pana. Na ten moment partnerka jasno komunikuje zmęczenie i potrzebę dystansu. Dalsze pisanie może to raczej pogłębić niż naprawić. Paradoksalnie, tym co może pomóc najbardziej, jest teraz krok w tył:

uszanowanie jej granicy i danie przestrzeni

kontynuowanie pracy nad swoim stylem lękowym (dla siebie, nie „żeby ją odzyskać”), pokazanie zmian czynami w czasie, nie słowami czy listą

W relacji lękowo-unikającej często tworzy się pętla: im większy nacisk z jednej strony, tym większe wycofanie z drugiej. Przerwanie jej zaczyna się od zatrzymania presji. Może Pan też zadać sobie pytanie: czy gdyby ta relacja wróciła w tej samej formie, to czy byłaby dla Pana bezpieczna i stabilna? Na dziś najwięcej może Pan zrobić… nie pisząc i dając przestrzeń sobie i jej, to trudne ale często właśnie to otwiera jakąkolwiek drogę dalej, tak myślę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry ,

widać, że jest Pan osobą refleksyjną i bardzo zaangażowaną w pracę nad sobą, a terapia, dziennik emocji i lista błędów to naprawdę dojrzałe kroki, za które należy się szacunek. Odpowiadając wprost na Pana pytanie, szansa istnieje, ale najlepszą rzeczą, którą może Pan teraz zrobić dla tej relacji, jest danie byłej partnerce przestrzeni i skupienie się na sobie, ponieważ pisanie teraz, gdy ona wyraziła, że jest zmęczona, może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego i tylko utwierdzić ją w poczuciu, że dynamika się nie zmieniła. 

Proszę pamiętać, że zderzenie stylu lękowego z unikającym to jedna z najtrudniejszych kombinacji w relacjach i im bardziej Pan naciskał, tym bardziej ona się wycofywała, co nie jest kwestią złej woli żadnej ze stron, lecz głęboko zakorzenionych wzorców. Dlatego warto teraz kontynuować terapię i pracę nad stylem przywiązania, dać jej czas bez kontaktu oraz zadbać o siebie, bo to najlepsza inwestycja niezależnie od tego, jak sytuacja się potoczy. Jeśli po pewnym czasie zdecyduje się Pan napisać, niech to będzie krótka, spokojna wiadomość bez presji i oczekiwania odpowiedzi, nie lista, nie przepraszam, tylko człowiek do człowieka. Trzymam kciuki.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut, 

psycholog, psychotraumatolog

1 miesiąc temu
Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowny Panie, 

 

z opisu sytuacji wynika, że znalazł się Pan w bardzo obciążającym emocjonalnie momencie, w którym spotkały się dwa odmienne sposoby reagowania na bliskość — z Pana strony nasilona potrzeba kontaktu i bliskości w sytuacji oddalenia, z jej strony wycofanie i ograniczenie zaangażowania. Tego typu dynamika, określana jako układ lękowo–unikający, często prowadzi do narastania napięcia i nieporozumień, nawet jeśli na początku relacja była satysfakcjonująca dla obu stron.

Warto podkreślić, że Pana reakcje — nasilony niepokój, potrzeba wyjaśniania, trudność w tolerowaniu ograniczonego kontaktu — są spójne z opisanym przez Pana stylem funkcjonowania i nie świadczą o „błędach charakteru”, lecz o określonym sposobie regulacji emocji w relacji. Jednocześnie z perspektywy drugiej osoby mogły być odbierane jako obciążające, zwłaszcza w sytuacji, gdy sama doświadczała trudności zdrowotnych i potrzebowała większego dystansu.

Na obecnym etapie kluczowe znaczenie ma uszanowanie granicy, którą partnerka wyraźnie zaznaczyła, mówiąc o zmęczeniu relacją i braku gotowości do dalszego kontaktu. Dalsze próby intensywnego kontaktowania się mogą nie zwiększyć szans na odbudowanie relacji, a raczej utrwalić wzorzec, który był źródłem napięć.

Odpowiadając na Pana pytanie — nie można jednoznacznie wykluczyć możliwości powrotu do relacji, jednak warunkiem ewentualnej zmiany jest przede wszystkim zmiana sposobu funkcjonowania w bliskości, a nie próby szybkiego „naprawienia” sytuacji. W praktyce oznacza to:

czasowe powstrzymanie się od kontaktu, aby obniżyć napięcie po obu stronach,

kontynuowanie pracy terapeutycznej, szczególnie w obszarze regulacji emocji i tolerowania niepewności,

rozwijanie zdolności do rozróżniania między realnym zagrożeniem relacji a lękowymi wyobrażeniami, które mogą nasilać reakcje.

Dopiero w sytuacji, gdy poziom napięcia ulegnie obniżeniu, a Pan będzie w stanie przyjąć różne możliwe odpowiedzi (również brak gotowości do powrotu), można rozważyć pojedynczy, spokojny kontakt, pozbawiony presji i oczekiwań.

Na koniec warto zaznaczyć, że niezależnie od dalszych losów tej relacji, podjęcie przez Pana refleksji nad własnym funkcjonowaniem oraz rozpoczęcie pracy nad sobą stanowi istotny krok rozwojowy, który może przełożyć się na większą stabilność i satysfakcję w przyszłych relacjach.

 

Trzymam kciuki! 

Z wyrazami szacunku

Dawid Staszczyk 

1 miesiąc temu
Martyna Kamińska

Martyna Kamińska

Słyszę, że przeżywa Pan bardzo dużo emocji i intensywnie Pan o tym myśli - to zupełnie zrozumiałe w takiej sytuacji. Musi być bardzo trudne doświadczać tej bezradności, kiedy wkłada Pan wysiłek w naprawę relacji, a partnerka tego nie przyjmuje. Zastanawiam się, jak Pan sam rozumie swoje działania w tym momencie - co one Panu dają, co pomagają Panu poczuć albo czego uniknąć? I jak Pan odbiera to, co komunikuje partnerka?

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Nie można odpowiedzieć, czy da się to jeszcze naprawić gdyż nie znamy tej osoby, nie wiemy jak funkcjonuje, jaki ma stosunek do Pana. Ale jeżeli Panu zależy i ona to zobaczy to może otrzyma Pan szansę. Czasami trzeba dać więcej czasu tej drugiej stronie, aby emocje opadły. Słowa mogą mocno zranić, podobnie jak czyny a odbudowanie zaufania może trwać bardzo długo. Należy pamiętać, że człowiek to nie zabawka którą można się pobawić i rzucić w kąt. Pewnie nadejdzie dzień, kiedy taka szansa się pojawi, ale nie należy naciskać, gdyż to przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego. 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jestem z alkoholikiem, mąż jest osobą toksyczną. Psychicznie nie daje mi spokoju
Jestem z alkoholikiem, mąż jest osobą toksyczną. Psychicznie nie daje mi spokoju, strasznie mnie dołuje oraz manipuluje mną i innymi, specjalnie wszczyna kłótnie, żeby potem mnie oczernić a siebie wybielić, często kłamie i zmyśla. Jak żyć z taką osobą? Nie daję już rady, mam zaburzenia lękowe oraz nerwicę.
Jak sobie pomóc, gdy ma się problemy z emocjami?
Jak sobie pomóc, gdy się ma problemy z emocjami?
Jak sobie radzić z przewlekłym stresem?

Jak sobie radzić z przewlekłym stresem?

Mój mąż przejawia objawy fobii społecznej, nerwicy lękowej, depresji.
Mój mąż przejawia objawy fobii społecznej, nerwicy lękowej, depresji. Nie radzi sobie z trudnymi emocjami, które w niektórych sytuacjach przekształcają się w ataki paniki lub agresji. “Coś w nim siedzi” podobno od dziecka, być może w wyniku zaniedbania emocjonalnego rodziców. Był “trudnym” nastolatkiem, ponieważ chciał zdobyć swoim zachowaniem uwagę. W dorosłym życiu ma niskie poczucie własnej wartości, mało wiary w siebie, mimo że odnosi sukcesy i prowadzi na pozór szczęśliwe życie. W krytycznym momencie ma myśli samobójcze. Z czasem się uspokaja i wszystko “wraca do normy”, ale gdy jest źle przyznaje, że negatywne uczucia nigdy nie mijają z jego wnętrza, choć z zewnątrz absolutnie tego nie widać. Próbowałam go namówić na wizytę u psychiatry, psychologa. On twierdzi że mu to nie pomoże, nie chce próbować. Mówi, że chciałby przestać się tak czuć, ale nie wie co robić, a gdy ja coś proponuje odrzuca moje pomysły. Jego postawa, uczucia, zachowanie mają ogromny wpływ na mnie i na nasze dziecko. Czuję się bezradna i jednocześnie odpowiedzialna za tego człowieka.
Odczuwam lęki i zmęczenie po tym, jak straciłam babcię, a teraz ukochanego zwierzaka. Boję się iść do szkoły, nie chcę zmian, ponieważ jest ich już tak dużo w moim życiu.
Dzień dobry, jak mogę poradzić sobie z ogromnym smutkiem? Moja świnka morska, którą miałam 8 lat zachorowała podczas mojego wyjazdu i niestety zmarła. Od tego czasu nie mogę przestać być smutna i najgorsze jest to, że gdy zaczynam się czuć lepiej to ktoś z mojej rodziny musi mnie dobić. Nie wchodzę do pokoju, w którym była i w sumie ze swojego pokoju też praktycznie nie wychodzę. Nie mam siły iść do szkoły a za niedługo kończą się ferie i nie mogę zostać w domu, bo mam już sporo nieobecności. Jest to dla mnie podwójnie ciężkie, bo w zeszłym roku zmarła moja babcia i gdy myślałam już, że z tym smutkiem nie dam sobie rady to przyszedł kolejny. Dodatkowo walczę z dość ciężkim lękiem o charakterze napadowym i teraz jestem dodatkowo zmęczona, nie tylko lękiem, ale i smutkiem. Mam wrażenie, że od ponad pół roku wszystko jest przeciwko mnie. Mam również inny problem- ciągle patrzę w przeszłość i nie umiem skupić się na tym co jest i na tym co będzie. Wiem, że sporo osób tak ma, ale u mnie jest to już dość uciążliwe. Ciągle myślę o tym co było i jak wtedy było dobrze, bo w przyszłości nie widzę nic dla mnie dobrego. Próbuję już parę miesięcy walczyć o powrót do dawnej kondycji psychicznej, ale kompletnie mi to nie wychodzi. :( Czuję się taka bezsilna, bo przez te ostatnie miesiące straciłam babcię, przyjaciół, świnkę, zdrowie oraz część wesołej mnie. Bardzo chciałabym cofnąć czas do kwietnia zeszłego roku, bo wtedy mam wrażenie, że wszystko się zaczęło. Albo chociaż do wakacji. Przytłacza mnie presja szkoły, którą kończę za rok i to również mnie dobija. Gdy tylko myślę o liceum od razu zalewam się łzami i cała panikuję. Nie chcę kończyć szkoły, do której się przyzwyczaiłam. Nienawidzę w życiu zmian, dlatego pewnie też ciężej mi z tymi smutkami czy lękiem. Od zawsze byłam dość lękliwa, najpierw były to rzeczy typu wysokie drabinki czy zasypianie przy zgaszonym świetle a teraz jest to lęk o wyjście z domu, przyszłość i o wiele innych rzeczy. Ja chciałabym żyć jak dawniej, bo mam wrażenie, że niedługo nie dam rady. Mimo, że uwielbiam życie to ostatnio coraz bardziej mnie załamuje, nie pamiętam kiedy miałam dzień, by nie spanikować czy nie być smutną. Byłam zapisana do psycholożki, która jest również psychoterapeutką, ale ciągle a to ja byłam chora a to pani psycholog nie mogła i tak się to ciągnie około miesiąc. :( Staram się mimo lęków wychodzić do szkoły czy na spacery, ale wiąże się to nie raz z mocnym zmęczeniem po tym wszystkim. Mam wrażenie, że ten lęk mocno osłabił mi mięśnie, bo po prostu nie raz nie mam siły, a nie się boję a nogi bolą mnie już po dwóch kilometrach, podczas gdy w wakacje bez problemu chodziłam nawet 15. :( Co mogłabym zrobić, by pomóc sobie z tymi problemami? Nie wiem czy będę teraz w stanie wyjść do psychologa a bardzo już potrzebuję sobie pomóc. Chciałam zapisać się na konsultację online, ale moi rodzice twierdzą, że to nie jest skuteczne i muszę zobaczyć kogoś na żywo. Przez dłuższy czas uważali też, że udaję, bo chcę się wymigać od szkoły, co sprawiło mi dużą przykrość, bo ja naprawdę się bardzo boję. :( Przecież nie trzęsę się cała i czuję się źle, bo nie chcę iść do szkoły. Mój organizm po prostu robi to, bo czuje zagrożenie. Liczę na jakieś rady co robić by było lepiej, bo było już lepiej z tymi lękami no, ale teraz to ze świnką znowu je spotęgowało. :( Z góry dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam. :)
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.