Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pogodzić różnice w podejściu do urlopu w związku?

Witam, mam mocny dylemat z partnerka - ja mam raczej “luzny tryb pracy” ona musi wybierac urlop. Ja uwielbiam podrozowac i chcialbym to robic czesciej. Na samym poczatku naszej znajomosci zadalem jej pytanie co ona na to gdybym chcial leciec sam gdzies daleko na wczasy… “odpowiedziala, ze dziwne, ze sam a nie z nia”. Faktycznie uwazam, ze nie byloby to mile i sam bym nie chcial zostac w domu podczas gdy ona leci np. z kolezankami gdzies daleko… pomyslalbym: “dlaczego nie ze mna”. Wiem, ze jest rozne podejscie do kwestii przestrzeni w zwiazku. W tym roku nie bylem nigdzie i zaczyna mnie to mocno meczyc podczas gdy wiem, ze w natloku spraw ona nie moze przez kilka miesiecy wziac urlopu. Do tego dwojka jej dzieci - ja tez z nimi nie chce lecief bo raz ze to juz zbyt droga atrakcja i mnie na nia nie byloby stac a dwa wakacje to dla mnie czas rzeczywistego odpoczynku psychicznego. Boje sie, ze jak postanowie gdzies poleciec na tydzien ona zrobi to ale tylko w odwecie. Z drugiej strony nie wiem czy nie czul bym sie zle wiedzac ze jej tak nq prawde mimo pozornej zgody sie to nie podoba. Jest to skomplikowane… chcialbym po prostu z pelnym spokojem poleciec jak robilem to wczesniej wiedzac ze nie ma to zadnego wplywu na nasza relacje.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Szanowny Panie

 Pana  dylemat z partnerką dotyczący podróży jest zrozumiały, a wynika z różnic w trybie pracy, obowiązkach i potrzebach odpoczynku często prowadzą do napięć w relacjach, zwłaszcza gdy w grę wchodzą dzieci. Kluczowe jest znalezienie sposobu na spełnienie Twoich potrzeb bez ryzyka odwetu czy poczucia winy.

Proszę zacząć od szczerej, spokojnej rozmowy, w której wyjaśni Pan swoją potrzebę przestrzeni i odpoczynku psychicznego, podkreślając, że nie chodzi o unikanie jej czy dzieci. Komunikat w stylu: „Uwielbiam podróżować i to mnie regeneruje, ale szanuję Twoje urlopy, ale chciałbym polecieć sam na tydzień, by wrócić z nową energią dla nas”. Taka forma pokazuje szacunek i minimalizuje ryzyko nieporozumień, jak w jej początkowej reakcji na Pana pomysł.

  W dojrzałych związkach solo wyjazdy są zdrowe, jeśli bazują na zaufaniu i wzajemnym szacunku oraz pozwalają zatęsknić i wrócić silniejszym. Taka przestrzeń jest zalecana.  Psychologowie podkreślają, że odmienne pasje nie zagrażają relacji, o ile nie stają się ucieczką od problemów; wręcz przeciwnie.  Nie zalecam lotu bez wcześniejszej rozmowy i aprobaty partnerki, gdyż może wywołać odwet, ale po dialogu z pełnym spokojem możesz lecieć, jak wcześniej. Jeżeli to Państwa pierwsze, odrębne wakacje, to zalecam maksymalnie tydzień, który powinien wystarczy na regenerację bez długiej nieobecności.​

 Można zaproponować wspólny urlop później lub podzielony czas (np. Pan solo, potem z partnerką).​

Może się wydarzyć, że zgodzi się pozornie, ale z niechęcią, wtedy warto wrócić do tematu granic, a  terapia par może pomóc w takich dylematach wychowawczych i relacyjnych.​To podejście pozwoli Panu podróżować bez wpływu na relację, budując zaufanie.​ Życzę powodzenia.

 

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Rozumiem Pana dylemat, dotyczy on nie tyle samego wyjazdu, ile poczucia wzajemnej ważności i bezpieczeństwa w relacji. Z jednej strony ma Pan realną potrzebę podróżowania i regeneracji, z drugiej: obawia się Pan, że samodzielny wyjazd zostanie odebrany jako brak uwzględnienia partnerki.

Kluczowe są tu trzy elementy:

Intencja: jeśli wyjazd jest formą odpoczynku, a nie „ucieczki”, warto to jasno nazwać.

Równość:dobrze podkreślić, że partnerka ma taką samą przestrzeń do wyjazdu w swoim czasie, bez elementu „odwetu”.

Zapewnienie o relacji, że podróż solo nie jest alternatywą dla wspólnego czasu, tylko uzupełnieniem.

Zamiast pytać o zgodę, lepiej rozmawiać o potrzebach i ustalić wspólne zasady: np. że część wyjazdów jest wspólna a część indywidualna, gdy druga strona nie ma możliwości urlopu.

Najczęściej napięcie w takich sytuacjach wynika z lęku przed byciem „pominiętym”, a nie z samego faktu podróży. Jeśli ten lęk zostanie zaopiekowany rozmową i konkretnymi ustaleniami, sam wyjazd przestaje być zagrożeniem dla relacji.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Na wstepie napiszę, że widzę że ci na prawdę trudno i dlatego szukasz pomocy oraz zrozumienia swojej sytyacji. Widzę, jak bardzo jesteś rodarty pomiedzy chęcią  pozdróżwania a troską relacje oraz uczucia partnerki.  Widzę również jak bardzo ważne sa dla ciebie odpoczynek oraz chęć poznawania nowych miejsc czy relaksu, ale boisz się jej zranić. Myślę, że potrzebujesz porozmawiać z nią fakcie jak ważny bylby dla ciebie wyjazd samemu, i że to nie oznacza dziwnej sytyacji w związku tylko zaspokojenie swoich potrzeb, które widać są dla ciebie bardzo ważne. Bardzo ważna jest tutaj także pozytywna kumunikacja swoich potrzeb, które sa dla ciebie ważne i również byly  przed rozpoczem związku, a partnerka była tego świadoma.

Jeżeli będziesz potrzebował porozmawiać, proszę zgłoś sie do specjalisty, aby głębiej przepracować ten temat. 

Pozdrawiam, 

 

K Rosenbajger 

Psycholog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Słychać w tym dużo napięcia między Twoją potrzebą wolności i podróżowania a potrzebą bliskości w relacji. To naturalne, że możesz czuć frustrację, gdy coś, co daje Ci energię i poczucie życia, zaczyna być ograniczone sytuacją partnerki. Jednocześnie widać, że bardzo liczysz się z jej uczuciami i nie chcesz tej relacji naruszyć.

Jeśli czujesz, że ten temat wraca, budzi lęk, napięcie czy poczucie winy, warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Czasem uporządkowanie własnych potrzeb, granic i obaw w bezpiecznej przestrzeni pomaga spojrzeć na sytuację spokojniej i jaśniej. Nie musisz sam mierzyć się z tym wewnętrznym konfliktem.

Wszystkiego dobrego.

Składanowska Daria

Anna Skrońska

Anna Skrońska

Czytam o tym dylemacie i tak sobie myślę, że ten wyjazd to pewna symbolika, bo widzę tu temat spokoju w relacji.

Z tego, co piszesz, chodzi o to, żeby móc podróżować bez poczucia winy i bez napięcia między Wami. 

 

Ok., macie inne realia życiowe. Ty masz większą elastyczność, partnerka ma dzieci i konieczność planowania urlopu. To naturalne, że pojawiają się różnice.  I ważne żeby  te różnice nie zdominowały całej relacji i żeby nie przykryły waszych potrzeb.

 

Może zamiast rozmawiać o tym, czy wolno lecieć samemu, czy może nie za bardzo, warto porozmawiać o tym czego ona się obawia, gdy słyszy o Twoim wyjeździe? I czego Ty potrzebujesz, gdy myślisz o podróżach?

Bo możliwe, że Ty potrzebujesz przygody, a ona potrzebuje poczucia, że nadal jesteście zespołem.

 

W relacji jest miejsce na osobne doświadczenia, tylko podstawą jest poczucie bezpieczeństwa każdej ze stron. 

Zagrożeniem dla relacji nie koniecznie jest tydzień osobno. Jest nim narastająca frustracja, jeśli jedna ze stron zaczyna rezygnować z ważnych dla siebie rzeczy. 

Zostawiam do przemyślenia. 

 

Z pozdrowieniami 🌻
Anna Skrońska


 

Zobacz podobne

Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.
Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.Od tygodnia nie ma mnie z dziećmi w domu, wyjechaliśmy , dałam mu czas na przemyślenia, został z toksyczną matką i raczej popija cały czas. Dałam mu czas na ogarnięcie się i chociaż zapisanie do terapeuty na indywidualne spotkania. Powiedziałam, że wrócę, jeżeli zacznie coś robić, powiedział że beze mnie nic nie załatwi, muszę ja być z nim i prosi żeby wrócić i zrobi wszystko, co powiem. Narazie nie chcę wracać, niech dzieci jeszcze mają wakacje. Zagroziłam, że jak nie zacznie robić porządku to wrócę po resztę rzeczy. Co mam robić, 13 lat małżeństwa było pod górkę, ale też z górki ?
Trafiłam do nieodpowiedniej dla mnie szkoły, jednak rodzice nie uważają mojej dużej trudności za problem
Witam, dwa dni temu zaczęłam szkołę ponadpodstawową. Bardzo chciałabym iść do liceum a dostałam się do technikum , w którym już od pierwszego dnia jestem traktowana przez innych bez szacunku. Jestem po prostu inna niż wszyscy. Mam inne priorytety i nie potrafię zgrywać głupka tylko po to, by mieć znajomych.Osoby z klasy nie są na moim poziomie, a w szkole też nie widzę normalnego towarzystwa, które nie pije i nie pali. Ze względu, iż jest początek września chcę zmienić szkołę. Jeżeli nie byłoby żadnego już miejsca w liceum i nie chcieli mnie przyjąć, mam zamiar zmienić nawet na inne technikum. Tylko, że moi rodzice po pierwsze nie wierzą w moje możliwości (czyli, że dostałabym się do jakiegoś liceum) oraz lekko bagatelizują moje uczucia i cały czas mówią, iż gdzieś indziej może być tylko gorzej.Nie mam pojęcia, jak do nich przemówić, by zdecydowali się na przeniesienie mnie do innej szkoły, bo naprawdę to dopiero dwa dni a ja nie chcę tam chodzić i czuję się tam okropnie.
Czy psycholog może zgłosić rodzinę do kuratora po ujawnieniu samookaleczania, myśli samobójczych i przemocy ze strony mamy?
Dzień dobry. Wczoraj przełamałam sie, mówiąc rodzicom o moim samookaleczaniu I checiami pójścia do psychologa. Powiedziałam mamie jak bolało mnie gdy potrafiła mnie kiedys uderzyć, I dalej zapadło mi to w myślach, albo to jak do tej pory na mnie krzyczy, a taty mie bylo w domu. Mam 17 lat, nie pamiętam kompletnie swojego dzieciństwa, tylko kluczowe momenty jak to gdy mama na mnie krzyczała, biła lub jakies wyjazdy. Tutaj nie chodzi mi o to, udalo nam sie dojść do zgody, oboje zrozumieli i mnie umówią. Tyle, ze tata mowil ze mozemy miec przez to kuratora. Tak szczerze ja tak nie uważam bo to se mnie mama kiedys pare razy uderzyła to nie robi trgo od dawna, jedynie krzyczy, bo moja mama jest po prostu wybuchowa, wczoraj pierwszy raz zrozumiala moja perspektywę kiedykolwiek I probuje to zmienic. Wole napisac I zapytać, czy rzeczywiście istniałaby taka sytuacja? Mam checi samobójcze, ale jestem osoba ktora by tego nie zrobiła bo sie po prostu boi śmierci nawet jesli to by byla chwilą załamania, głównie zamookaleczam sie płytko, na tyle ze troche leci krew, dla mnie jest to forma kary lub reakcja zazwyczaj na stres. Bardzo nie chce by rodzice mieli przeze mnie jurstora po wizytach u psychologa gyd bede moeila wszystko, bo nie zasługują sobie na to. zdecydowanie nie są osobami ktore go powinny miec bo widac ze bardzo chca to zmienic I żałuję ze nie przełamałam sie wcześniej i im tego nie powiedzialam rok temu.
Poszukiwanie grup wsparcia dla rodziców dzieci z borderline - pilnie potrzebna pomoc
Szukam grup wsparcia/ terapii grupowej dla rodziców dzieci ze zdiagnozowanym borderline. Bardzo trudno w internecie znaleźć takie grupy stricte w tym obszarze, obdzwoniłam kilkanaście ośrodków i nic. Może tutaj ktoś może coś polecić lub zaprosić mnie do jakiejś grupy dyskusyjnej na tym portalu? Od kilku lat zmagam się z depresją córki, od kilku miesięcy zdiagnozowana jako borderline. Po jej próbie samobójczej rozpadłam się na kawałki. Potrzebuje się pozbierać by móc ją wspierać. Terapia indywidualna mnie zawiodła, bo potrzebuje konkretnych wytycznych jak sobie radzić ze swoimi emocjami w tym szczególnym przypadku i myślę że grupa ludzi z podobnym doświadczeniem mogłaby być dla mnie ogromnym wsparciem. Szukam czegoś na już, nie mam czasu na czekanie miesiącami na kursy, bo albo nie zdążę jej pomóc, albo sama rozpadnę się psychicznie tak, że nie będę już w stanie podołać temu wyzwaniu. Jesli macie jakieś pomysły to bardzo proszę o pomocne w temacie informacje.
Po 30. roku zycia czuje, ze nie jestem w niczym dobra - czy brak wsparcia dla zainteresowan w dziecinstwie mogl miec wplyw?
Mam myśl, która wraca do mnie od wielu lat i gdy przychodzi to odczuwam swego rodzaju pustkę, czasem wstyd, a gdy mam gorszy okres mentalnie potrafi mnie dobić. Mianowicie jestem już po 30-stce i mam poczucie, że nie jestem w niczym dobra. Gdyby ktoś mnie dziś zapytał „co w życiu potrafisz najlepiej robić?” to miałabym pustkę w głowie. To samo z pytaniami „jakie masz cele/marzenia”. Z jednej strony znam swoją wartość, wiem jakie mam dobre strony, jakie mam słabe, ale zastanawiam się gdzie tak właściwie leży mój problem z tymi pytaniami i jak ruszyć dalej. Uważam, ze mogłam w dzieciństwie liczyć na wsparcie rodziców, natomiast zawsze podkopywali mnie w kwestii zainteresowań. Albo miałam słomiany zapał, albo miałam się skupić na nauce, bo to jest ważniejsze. Zastanawiam się czy to mogło mieć wpływ na te natrętne myśli i co dziś mogę zrobić z perspektywy dorosłego człowieka by to zmienić.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.