
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Jak pogodzić...
Jak pogodzić różnice w podejściu do urlopu w związku?
Piotr Ziomber
Szanowny Panie
Pana dylemat z partnerką dotyczący podróży jest zrozumiały, a wynika z różnic w trybie pracy, obowiązkach i potrzebach odpoczynku często prowadzą do napięć w relacjach, zwłaszcza gdy w grę wchodzą dzieci. Kluczowe jest znalezienie sposobu na spełnienie Twoich potrzeb bez ryzyka odwetu czy poczucia winy.
Proszę zacząć od szczerej, spokojnej rozmowy, w której wyjaśni Pan swoją potrzebę przestrzeni i odpoczynku psychicznego, podkreślając, że nie chodzi o unikanie jej czy dzieci. Komunikat w stylu: „Uwielbiam podróżować i to mnie regeneruje, ale szanuję Twoje urlopy, ale chciałbym polecieć sam na tydzień, by wrócić z nową energią dla nas”. Taka forma pokazuje szacunek i minimalizuje ryzyko nieporozumień, jak w jej początkowej reakcji na Pana pomysł.
W dojrzałych związkach solo wyjazdy są zdrowe, jeśli bazują na zaufaniu i wzajemnym szacunku oraz pozwalają zatęsknić i wrócić silniejszym. Taka przestrzeń jest zalecana. Psychologowie podkreślają, że odmienne pasje nie zagrażają relacji, o ile nie stają się ucieczką od problemów; wręcz przeciwnie. Nie zalecam lotu bez wcześniejszej rozmowy i aprobaty partnerki, gdyż może wywołać odwet, ale po dialogu z pełnym spokojem możesz lecieć, jak wcześniej. Jeżeli to Państwa pierwsze, odrębne wakacje, to zalecam maksymalnie tydzień, który powinien wystarczy na regenerację bez długiej nieobecności.
Można zaproponować wspólny urlop później lub podzielony czas (np. Pan solo, potem z partnerką).
Może się wydarzyć, że zgodzi się pozornie, ale z niechęcią, wtedy warto wrócić do tematu granic, a terapia par może pomóc w takich dylematach wychowawczych i relacyjnych.To podejście pozwoli Panu podróżować bez wpływu na relację, budując zaufanie. Życzę powodzenia.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam Pana,
Dziękujemy za wiadomość.
Rozumiem Pana dylemat, dotyczy on nie tyle samego wyjazdu, ile poczucia wzajemnej ważności i bezpieczeństwa w relacji. Z jednej strony ma Pan realną potrzebę podróżowania i regeneracji, z drugiej: obawia się Pan, że samodzielny wyjazd zostanie odebrany jako brak uwzględnienia partnerki.
Kluczowe są tu trzy elementy:
Intencja: jeśli wyjazd jest formą odpoczynku, a nie „ucieczki”, warto to jasno nazwać.
Równość:dobrze podkreślić, że partnerka ma taką samą przestrzeń do wyjazdu w swoim czasie, bez elementu „odwetu”.
Zapewnienie o relacji, że podróż solo nie jest alternatywą dla wspólnego czasu, tylko uzupełnieniem.
Zamiast pytać o zgodę, lepiej rozmawiać o potrzebach i ustalić wspólne zasady: np. że część wyjazdów jest wspólna a część indywidualna, gdy druga strona nie ma możliwości urlopu.
Najczęściej napięcie w takich sytuacjach wynika z lęku przed byciem „pominiętym”, a nie z samego faktu podróży. Jeśli ten lęk zostanie zaopiekowany rozmową i konkretnymi ustaleniami, sam wyjazd przestaje być zagrożeniem dla relacji.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Na wstepie napiszę, że widzę że ci na prawdę trudno i dlatego szukasz pomocy oraz zrozumienia swojej sytyacji. Widzę, jak bardzo jesteś rodarty pomiedzy chęcią pozdróżwania a troską relacje oraz uczucia partnerki. Widzę również jak bardzo ważne sa dla ciebie odpoczynek oraz chęć poznawania nowych miejsc czy relaksu, ale boisz się jej zranić. Myślę, że potrzebujesz porozmawiać z nią fakcie jak ważny bylby dla ciebie wyjazd samemu, i że to nie oznacza dziwnej sytyacji w związku tylko zaspokojenie swoich potrzeb, które widać są dla ciebie bardzo ważne. Bardzo ważna jest tutaj także pozytywna kumunikacja swoich potrzeb, które sa dla ciebie ważne i również byly przed rozpoczem związku, a partnerka była tego świadoma.
Jeżeli będziesz potrzebował porozmawiać, proszę zgłoś sie do specjalisty, aby głębiej przepracować ten temat.
Pozdrawiam,
K Rosenbajger
Psycholog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Słychać w tym dużo napięcia między Twoją potrzebą wolności i podróżowania a potrzebą bliskości w relacji. To naturalne, że możesz czuć frustrację, gdy coś, co daje Ci energię i poczucie życia, zaczyna być ograniczone sytuacją partnerki. Jednocześnie widać, że bardzo liczysz się z jej uczuciami i nie chcesz tej relacji naruszyć.
Jeśli czujesz, że ten temat wraca, budzi lęk, napięcie czy poczucie winy, warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Czasem uporządkowanie własnych potrzeb, granic i obaw w bezpiecznej przestrzeni pomaga spojrzeć na sytuację spokojniej i jaśniej. Nie musisz sam mierzyć się z tym wewnętrznym konfliktem.
Wszystkiego dobrego.
Składanowska Daria
Anna Skrońska
Czytam o tym dylemacie i tak sobie myślę, że ten wyjazd to pewna symbolika, bo widzę tu temat spokoju w relacji.
Z tego, co piszesz, chodzi o to, żeby móc podróżować bez poczucia winy i bez napięcia między Wami.
Ok., macie inne realia życiowe. Ty masz większą elastyczność, partnerka ma dzieci i konieczność planowania urlopu. To naturalne, że pojawiają się różnice. I ważne żeby te różnice nie zdominowały całej relacji i żeby nie przykryły waszych potrzeb.
Może zamiast rozmawiać o tym, czy wolno lecieć samemu, czy może nie za bardzo, warto porozmawiać o tym czego ona się obawia, gdy słyszy o Twoim wyjeździe? I czego Ty potrzebujesz, gdy myślisz o podróżach?
Bo możliwe, że Ty potrzebujesz przygody, a ona potrzebuje poczucia, że nadal jesteście zespołem.
W relacji jest miejsce na osobne doświadczenia, tylko podstawą jest poczucie bezpieczeństwa każdej ze stron.
Zagrożeniem dla relacji nie koniecznie jest tydzień osobno. Jest nim narastająca frustracja, jeśli jedna ze stron zaczyna rezygnować z ważnych dla siebie rzeczy.
Zostawiam do przemyślenia.
Z pozdrowieniami 🌻
Anna Skrońska

Zobacz podobne
Moim problemem jest brak jakiejkolwiek sprawczości w życiu. Czuję, że jako nastolatka zostałam złamana przez nadopiekuńcze, toksyczne i nerwowe mamę z babcią. Nic mi nie było wolno, ciągle tylko awantury i znęcanie się psychiczne. Dziś nam 40 lat i jestem na całkowitym utrzymaniu mamy i babci. Za sobą mam 20 lat próbowania różnorakich prac, różnego typu: od prac biurowych, przez związane z moim hobby, po prace fizyczne. Niestety rezygnowałam (lub wyrzucano mnie) z jednego z dwóch powodów: albo nie dawałam sobie rady (mam słaby intelekt, a także jestem słaba fizycznie) albo nie wytrzymywalam tego zamknięcia w pracy. Czułam się jak w pułapce, jakby każda komórka mojego ciała krzyczała, że chce się wydostać. Wiem, że to nieodpowiedzialne, dziecinne, jak głupi, zbuntowany małolat, a nie 40-letnia baba, ale za każdym razem nie wytrzymywałam i dosłownie uciekałam z pracy jak z pułapki. W tej chwili mam już tak mało sił, że nie wierzę, że jeszcze kiedykolwiek ucieknę mamie. Ale chciałabym dać sobie radę, chociażby dorabiając jakieś drobne. Nie stać mnie na terapię, na nfz już byłam, nie pomogło, pan stwierdził, ze widocznie mi za dobrze, że siedzę w tej bezradności. Proszę o pomoc.
Czy w przypadku podejrzenia u matki dzieci narcyzmu złośliwego i psychopatii (na to wskazuje jej zachowanie wobec mnie - bylego partnera i wobec dzieci), należy wytłumaczyć dzieciom, kim jest ich matka, do czego prowadzi jej zachowanie? Matka stale manipuluje dziećmi, kłamie, oczernia mnie, odrzuca ich miłość, karze cisza, karze odrzuceniem, bagatelizuje ich emocje, straszy ich policja, porwaniem, Nastawia jedno dziecko przeciw drugiemu, szantażuje itp. Czy mówić prawdę, czy przemilczać to? Chodzi o moja odpowiedzialność, jako ojca za ich właściwy emocjonalny rozwój. Dzieci 9 i 14 lat kończą w tym roku.
Zauważyłem, że nasze dziecko, które kilka miesięcy temu adoptowaliśmy, ma trudności z wyrażaniem emocji i nawiązywaniem więzi. Rozumiem, że rozwój emocjonalny adoptowanego dziecka to wyzwanie, a ja jako rodzic chcę wspierać jego potrzeby, jak najlepiej potrafię.
Wiem, że ważne jest stworzenie bezpiecznego środowiska, ale czasami naprawdę czuję się bezradny. Nie zawsze wiem, jak zareagować na jego lęki i niepewności.
Jak sobie radzić, gdy dziecko zamyka się w sobie emocjonalnie? Bardzo mi zależy na tym, by go zrozumieć i jak najlepiej wspierać jego rozwój.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
