Piotr Ziomber
Szanowny Panie
Pana dylemat z partnerką dotyczący podróży jest zrozumiały, a wynika z różnic w trybie pracy, obowiązkach i potrzebach odpoczynku często prowadzą do napięć w relacjach, zwłaszcza gdy w grę wchodzą dzieci. Kluczowe jest znalezienie sposobu na spełnienie Twoich potrzeb bez ryzyka odwetu czy poczucia winy.
Proszę zacząć od szczerej, spokojnej rozmowy, w której wyjaśni Pan swoją potrzebę przestrzeni i odpoczynku psychicznego, podkreślając, że nie chodzi o unikanie jej czy dzieci. Komunikat w stylu: „Uwielbiam podróżować i to mnie regeneruje, ale szanuję Twoje urlopy, ale chciałbym polecieć sam na tydzień, by wrócić z nową energią dla nas”. Taka forma pokazuje szacunek i minimalizuje ryzyko nieporozumień, jak w jej początkowej reakcji na Pana pomysł.
W dojrzałych związkach solo wyjazdy są zdrowe, jeśli bazują na zaufaniu i wzajemnym szacunku oraz pozwalają zatęsknić i wrócić silniejszym. Taka przestrzeń jest zalecana. Psychologowie podkreślają, że odmienne pasje nie zagrażają relacji, o ile nie stają się ucieczką od problemów; wręcz przeciwnie. Nie zalecam lotu bez wcześniejszej rozmowy i aprobaty partnerki, gdyż może wywołać odwet, ale po dialogu z pełnym spokojem możesz lecieć, jak wcześniej. Jeżeli to Państwa pierwsze, odrębne wakacje, to zalecam maksymalnie tydzień, który powinien wystarczy na regenerację bez długiej nieobecności.
Można zaproponować wspólny urlop później lub podzielony czas (np. Pan solo, potem z partnerką).
Może się wydarzyć, że zgodzi się pozornie, ale z niechęcią, wtedy warto wrócić do tematu granic, a terapia par może pomóc w takich dylematach wychowawczych i relacyjnych.To podejście pozwoli Panu podróżować bez wpływu na relację, budując zaufanie. Życzę powodzenia.














