
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak pomóc bratu...
Jak pomóc bratu zmagającemu się z depresją, uzależnieniem i problemami w relacjach?
Anonim
Piotr Ziomber
To, co opisujesz u brata, wygląda jak bardzo poważne pogorszenie funkcjonowania: mieszanka depresji, nadużywania alkoholu, problemów z regulacją emocji, impulsywności, kłamstw, kradzieży i coraz słabszej zdolności do brania odpowiedzialności za swoje zachowanie. Przy takim nasileniu i długości trwania objawów naprawdę ważne jest, żebyś zaczął myśleć nie tylko „jak mu pomóc”, ale też „jak ochronić siebie i rodzinę”.
Co może się u niego dziać? (w dużym uproszczeniu)
Z Twojego opisu mocno wybijają się trzy obszary:
Depresja i myśli samobójcze po alkoholu, spadek funkcjonowania, brak pracy, nadużywanie alkoholu po toksycznym związku pasuje do epizodu depresyjnego powikłanego zaburzeniem używania alkoholu i nierozwiązaną traumą relacyjną. Silna chwiejność emocji, skrajne reakcje, czarno‑białe ocenianie innych, ogromna nadwrażliwość na kwestie „męskości”, poczucie gorszości jako mężczyzny, a jednocześnie pouczanie, agresja słowna, trudność z przyjmowaniem racji przypomina obraz zaburzeń osobowości z kręgu borderline (niestabilność emocji, relacji, obrazu siebie) i/lub narcystycznych. Kłamstwa, kradzieże, brak poczucia winy („przeczeka aż się wszyscy odczepią”), wykorzystywanie pieniędzy przeznaczonych na terapię na alkohol to są zachowania z repertuaru antyspołecznego (ASPD), choć pełną diagnozę można postawić tylko po zbadaniu i zebraniu wywiadu z okresu dzieciństwa i adolescencji. To nie znaczy, że „ma X lub Y” , raczej, że najprawdopodobniej NIE jest to „tylko depresja po rozstaniu”, ale złożony splot: zaburzenia nastroju, uzależnienia i cech osobowości, które bardzo utrudniają leczenie i współpracę.
Warto, żebyś nazwał sobie jasno, co już jest naprawdę alarmujące:
Nasilone picie, samotne „chodzenie pić do lasu/na melinę”, oszukiwanie rodziny, że chodzi na terapię, żeby wyciągać pieniądze , to wygląda jak pełnoobjawowe zaburzenie używania alkoholu.
Myśli samobójcze po alkoholu i agresja słowna (w tym życzenie śmierci własnej mamie) znacząco podnoszą ryzyko, nawet jeśli na trzeźwo tego „nie pamięta” albo bagatelizuje. Kradzieże w rodzinie, brak poczucia winy i poczucie, że „przeczekanie fali złości” załatwia sprawę – to nie jest zwykła niedojrzałość, tylko poważne zaburzenie w obszarze sumienia, odpowiedzialności i empatii. Obsesyjny fokus na męskości, testosteronie, „co lubią dziewczyny” bardzo często ma związek z głębokim poczuciem niższości i wstydu, co może pchać w stronę toksycznych wzorców męskości i dalszych problemów relacyjnych. Twoje poczucie, że „mam go dość i myślę o odcięciu się” jest absolutnie zrozumiałe i zdrowe i jest to sygnał, że Twój własny system alarmowy działa.
Co możesz robić realnie (bez ratowania go za wszelką cenę)?
Zadbaj o bezpieczeństwo i granice. To jest niezwykle ważne. Nie lekceważ tych granic. Zabezpiecz pieniądze, wartościowe rzeczy i dostęp do alkoholu w domu na tyle, na ile to możliwe (osobne konta, zamykane szafki, brak „luźnej gotówki” pod ręką). To jest ochrona, nie „brak zaufania”. Jeśli kradzieże się powtarzają, zacznij jasno nazywać to po imieniu („to jest kradzież, nie pożyczenie”) i konsekwentnie wyciągać wnioski (np. brak dostępu do określonych rzeczy, ograniczenie wspólnych finansów). Postaw jasne warunki współżycia.
Przykładowo (dopasuj do realiów):
„Nie pijesz w domu ani nie wracasz pijany , inaczej nie możesz tu mieszkać.”
„Nie pożyczasz ode mnie pieniędzy. Jeśli chcesz na terapię, umawiamy się tak, że płatność idzie bezpośrednio do gabinetu.”
„Nie obrażasz mamy / mojej dziewczyny bp jeśli to zrobisz, przerywam rozmowę / wychodzę / nie rozmawiam z tobą przez X dni.”
Warunek kluczowy: mówisz spokojnie, konkretnie, bez wchodzenia w dyskusje typu „ale ty też…”.
Oddziel pomoc od wzmacniania problemu. Możesz pomagać w organizacji profesjonalnej pomocy (szukanie psychiatry, ośrodka leczenia uzależnień, ustalenie pierwszej wizyty), ale NIE jesteś zobowiązany finansować mu alkoholu ani „naprawiać” konsekwencji jego czynów. Jeśli bierze pieniądze i je przepija, wstrzymaj dawanie gotówki „na terapię.” Lepiej, żeby płatność szła przelewem bezpośrednio do specjalisty / poradni (tam, gdzie to możliwe).
Jeśli po alkoholu mówi o samobójstwie, traktuj to zawsze poważnie możesz zadzwonić po pogotowie / izbę przyjęć psychiatryczną, zwłaszcza gdy masz wrażenie, że jest realne ryzyko działania. Jasny komunikat dla niego: „Jeśli mówisz o tym, że chcesz się zabić, moim obowiązkiem jest wezwać pomoc. Nie będę udawać, że tego nie słyszę.”
Rozważ dystans, także dla własnego zdrowia psychicznego. Ograniczenie kontaktu albo czasowe odcięcie się nie jest zdradą ani porzuceniem, tylko formą ochrony siebie i czasem jedyną drogą, żeby druga osoba poczuła realne konsekwencje swojego zachowania. Zwłaszcza jeśli widzisz, że każda rozmowa kończy się pouczaniem, atakami i poczuciem, że „wysysane są z ciebie siły”, masz pełne prawo ograniczyć kontakt do krótszych, rzadszych, bardziej kontrolowanych spotkań.
Propozycja struktury rozmowy (ale na trzeźwo, w spokojnym momencie, najlepiej sam na sam):
Opis faktów: „Zauważyłem, że w ostatnich miesiącach pijesz dużo, kłamiesz o terapii, bierzesz pieniądze, których ci nikt nie dawał, kradniesz alkohol i jedzenie, wyżywasz się słownie na rodzicach.”
Opis wpływu: „Przez to ja i rodzice tracimy do ciebie zaufanie, jest mi trudno z tobą przebywać, zaczynam się zastanawiać, czy nie ograniczyć kontaktu.”
Twoje uczucia: „Czuję bezsilność i złość, ale też martwię się, bo po alkoholu mówisz o samobójstwie.”
Twoja oferta (z warunkami): „Jestem gotów pomóc ci umówić się do psychiatry i na terapię uzależnień i wesprzeć organizacyjnie. Nie będę jednak finansował ci alkoholu ani dawał gotówki, którą przepijasz.”
Nie dyskutuj z jego „męskością”, teoriami o testosteronie itd. Wchodzenie w polemikę zwykle tylko napędza jego obrony. Raczej wracaj do sedna: konsekwencji zachować i odmowy brania odpowiedzialności.
Warto, żebyś Ty (i np. rodzice) skonsultowali się z psychologiem/psychoterapeutą lub interwentem kryzysowym , ale nie po to, żeby „donosić na brata”, tylko żeby dostać wsparcie w stawianiu granic, zapobieganiu współuzależnieniu i ocenie ryzyka samobójczego z perspektywy rodziny. Jeśli mieszkacie razem, możliwa jest konsultacja rodzinna, nawet bez udziału brata na pierwszym etapie skupiona na tym, jak reagować, czego nie robić, kiedy wzywać pomoc.
Życzę pozytywnego rozwiązania tej trudnej sprawy i zdrowia psychicznego.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zuzanna Zbieralska
Dzień dobry,
Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. To na pewno trudne dla Pana, ponieważ jest to Pana brat i chce Pan dla niego dobrze, ale jednocześnie nie chce Pan przekraczać swoich granic i nie ma w tym nic złego. To naturalne, że może Pan czuć się zmęczony po spotkaniach z kimś, kto narusza Pana granice i zabiera sporą ilość energii, niezależnie czy jest to osoba z rodziny, czy niespokrewniona. Proszę pamiętać, że może Pan też starać się pomóc bratu tak, jak Pan może, natomiast nie ma Pan wpływu na jego ostateczne zachowania oraz decyzje. To, co jest w zasięgu Pana wpływu, to przykładowo stworzenie warunków do bezpiecznej, empatycznej rozmowy z troski o brata, aby spróbować przekonać go do powrotu do spotkań z psychologiem lub terapeutą. Bez obwiniania, podkreślając jedynie swoje odczucia i troskę, aby brat nie poczuł się atakowany, szczególnie, jeśli ciężko znosi krytykę. To z kolei, z czym Pan się spotka z drugiej strony i jakie brat podejmie decyzje, nie jest już absolutnie zależne od Pana. Ciężko po samym opisie stwierdzić, co dokładnie stoi za zachowaniami brata, natomiast z pewnością ma Pan prawo czuć się źle traktowany w sytuacjach, które Pan opisuje i mieć potrzebę odizolowania się. To, co proponowałabym zrobić, to szczera rozmowa z bratem z podkreślaniem dobrych intencji, natomiast na resztę nie ma Pan wpływu.
Pozdrawiam ciepło,
Zuzanna Zbieralska, psycholożka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
To wygląda na sytuację, w której Pana brat wyraźnie traci kontrolę nad swoim funkcjonowaniem :alkohol, kłamstwa, kradzieże i agresja słowna to już nie są „trudne cechy”, tylko zachowania, które realnie ranią innych i wymagają specjalistycznej pomocy. Niestety bez jego gotowości do leczenia nie da się go „naprawić” rozmowami ani troską.
Na dziś najważniejsze jest oddzielenie współczucia od odpowiedzialności. Może Pan się martwić o brata ale nie musi Pan tolerować okradania, poniżania czy manipulacji. Ograniczenie kontaktu, zabezpieczenie pieniędzy i stawianie jasnych zasad to forma ochrony siebie i rodziny, a nie odrzucenie jego jako osoby.
Jeśli pojawiają się u niego myśli samobójcze po alkoholu, warto traktować to poważnie i w razie zagrożenia wzywać pomoc medyczną, to czasem jedyna realna reakcja. Równolegle dobrze, by Pan zadbał o własne wsparcie, bo życie obok kogoś w takim stanie bardzo obciąża psychicznie. Nie jest Pan w stanie podjąć za niego decyzji o zmianie, ale może Pan zdecydować, na jakie zachowania się Pan zgadza, a na jakie już nie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Na wstępie Dzień dobry i mam za 1,5 miesiąca 17 lat, jeśli to potrzebne, jestem też zapisana do psychologa, ale jest bardzo długa kolejka, nawet może potrwać rok ten nabór, bardzo proszę o pomoc w tej sprawie, bo mam dziwne emocje, których nie mogę zrozumieć czy to przypomina jakieś zaburzenie?
Mam problem z bardzo intensywnymi emocjami. Kiedy ktoś zrobi coś, co mnie irytuje, czuję, jakby zalewała mnie fala agresji – od razu mam ochotę wybuchnąć, wydrzeć się albo nawet coś zrobić tej osobie. Szczególnie wkurzam się, gdy ktoś wydaje mi się mniej inteligentny albo nie rozumie rzeczy, które dla mnie są oczywiste. To mnie dosłownie rozsadza w środku. Kiedyś nawet groziłam każdemu, że popełnię S. bo na chwilę ktoś mnie zostawił/poszedł spać, jak moja dziewczyna chciała mnie zostawiać, to jej mówiłam, że to zrobię, nie wiem, czy żeby ją zatrzymać, bo ja się tak czułam nie, że bym to zrobiła, ale ona jest dla mnie po prostu wszystkim. Jeśli chodzi o moją dziewczynę – rok temu zdradziłam ją, pisząc z kimś innym, ale nie doszło do niczego więcej poza wiadomościami, których bardzo żałuję. Od tamtego czasu ona stała się chłodna i zdystansowana. Twierdzi, że raz mnie kocha, a raz nie. W kłótniach mówi, że nie ma do mnie empatii.
Ja z kolei często wybucham, mówię, że jej nienawidzę, ale gdy tylko jest dla mnie miła, znów ją kocham. Mam wrażenie, że jej uczucia wobec mnie zmieniają się, a to sprawia, że jestem coraz bardziej niepewna. Od pewnego czasu ona ciągle groziła, że mnie zostawi, czego bardzo się bałam. Pogorszenie mojego stanu zauważyłam mniej więcej po odejściu mojej przyjaciółki cztery miesiące temu. Nie była dla mnie szczególnie ważna – w moim życiu liczy się tylko moja dziewczyna – ale mimo to ta sytuacja wpłynęła na mnie. Ta przyjaciółka odwróciła całą klasę przeciwko mnie i mojej dziewczynie, przez co nas wyzywali i źle traktowali. Myślę, że miałam w sobie te emocje cały czas, ale takie wydarzenia, jak jej odejście czy zachowanie mojej dziewczyny, znacznie je nasiliły. Mam też ogromne zmartwienia o swoje zdrowie. Każdy najmniejszy ból wywołuje u mnie panikę.
Często nachodzą mnie myśli, że muszę coś zrobić, bo inaczej stanie się coś złego. Mam problem z samotnością – nie umiem być sama, bo czuję pustkę i lęk. Czasami wydaje mi się, że bycie samej mi pomaga, ale szybko znów odczuwam pogorszenie i wraca poczucie, że nie dam rady. Doświadczam też derealizacji, co jest bardzo nieprzyjemne. Także często czuję, jakby ktoś mnie śledził, ktoś gdzieś był, jakbym kogoś widziała i coś się ruszało, co chyba jest przez stres. Mam epizody depresyjne, które przeplatają się z chwilami, gdy czuję się lepiej, a nawet szczęśliwie. Kiedy odczuwam mocne szczęście, jest ono tak intensywne, że aż mnie rozsadza w środku – cała się pocę, a emocje są przytłaczające. Zdarza mi się mieć ochotę robić coś ryzykownego, np. kraść albo wpakować się w jakieś problemy, mimo że wiem, że to może być nieodpowiednie. Z kolei wobec innych ludzi czasami zachowuję się naprawdę źle.
Przykładem jest moja koleżanka, Ola, z którą zdradziłam swoją dziewczynę. Ona próbuje dostosowywać się do mnie – np. pisze o tematach, które mnie interesują – ale to mnie niesamowicie irytuje. Zaczynam ją wyzywać, a nawet życzyć jej śmierci, co dzieje się niemal codziennie. Wcześniej miałam na jej punkcie obsesję, ale teraz już jej nie rozumiem i nie wiem, dlaczego tak ją traktuję.
Mój ojciec od zawsze mnie krytykuje. Gdy nie poszłam raz do szkoły, powiedział, że skończę w jakimś tanim zakładzie i nigdy niczego nie osiągnę. W przeszłości wspominał nawet o wydziedziczeniu mnie. Kiedy byłam mała, często dochodziło w domu do przemocy. Bił moją mamę i na nią krzyczał, a potem zachowywał się, jakby nic się nie stało – zabierał mnie na sanki albo robił coś miłego, jakby te okropne sytuacje nigdy nie miały miejsca. W wakacje doszło do sytuacji, w której rzucił się na mnie, więc uderzyłam go w obronie. Zaczął wtedy manipulować, mówiąc, że to przez nas obie tak się dzieje. Po wszystkim, jak zawsze, zachowywał się, jakby nic poważnego się nie wydarzyło. Teraz zauważam, że ja też zaczynam się tak zachowywać – wybucham złością z byle powodu, czasem o kompletnie błahe rzeczy. Nie lubię być w centrum uwagi ani czuć się obserwowana, ale mimo to co chwilę znajduję się w sytuacjach, które sprawiają, że to na mnie skupia się uwaga innych. Czuję się przez to przytłoczona.

