Left ArrowWstecz

Jak pomóc bratu zmagającemu się z depresją, uzależnieniem i problemami w relacjach?

Witam, mam brata bliźniaka i oboje mamy po 26 lat obecnie. Nasze osobowości i charaktery mimo że były od zawsze podobne to z wiekiem coraz bardziej się różnią. I niby w tym nie byłoby nic dziwnego ale to jak mój brat się od jakiegoś czasu zachowuje jest co najmniej dziwne. Ale po kolei. Zacznę od tego że mniej więcej 1,5 roku temu uczęszczał do psychologa, który stwierdził mu depresję. A z kolei 2 lata temu zakończył toksyczny 5 letni związek z dziewczyną. W tym związku on nie był szanowany, często ta dziewczyna grała mu na uczuciach i potrafiła o naprawdę pierdoły się obrażać na parę dni. On był psychicznie strasznie wyniszczony a po zerwaniu jeszcze bardziej pogorszył swój stan. Zaczął bardzo nadużywać alkoholu (mimo że kiedyś był abstynentem). Zaczął chorobliwie często kłamać, nawet w sytuacjach kiedy wcale kłamać nie musi. Często na proste pytania odpowiada ,,Niewiem,, albo wręcz wkurzać się że ktoś mu pytanie zadaje. Potrafi w jednym momencie być duszą towarzystwa a godzinę później wkurza się na wszystko i wszystkich. Dużo bardzo kradnie, najczęściej pieniądze, jedzenie i alkohol. A jak ktoś się na niego wkurzy bo został okradziony to on nie widzi w tym nic złego a nawet sam dziwi się dlaczego ktoś się na niego wkurza, dosłownie tak jakby nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Lub nawet ,,przeczekuje,, moment jak ktoś się na niego wkurza, bo on ma podejście że sobie chwile ten ktoś pogada, powkurza się a potem sobie pójdzie i sprawa zalatwiona.(Wiem że tak ma bo nawet przyznał mi się do tego) Stał się również bardzo przemądrzały. Poucza wszystkich dookoła, wszystkich ocenia a swoich wad nie widzi, we wszystkim twierdzi że robi to lepiej, że on zawsze wie lepiej (Często w sposób nerwowy i prowokujący). Totalnie nie potrafi komuś przyznać racji, albo nawet poprostu zgodzić się z czyimś zdaniem lub opinią. Nawet jak ktoś na serio ma bardziej sensowne argumenty to on i tak nie przyzna racji, trochę jakby uważał to za słabość. A jak jest sytuacja że ktoś coś nie wie a on akurat wie to strasznie na siłę stara się robić z tej osoby głupka (również w sposób bardzo nerwowy i prowokujący). Doszło do tego że ja nawet już nie chce mu zbytnio pytań zadawać jak coś niewiem, bo nie mam ochoty cały czas słuchać jego przemądrzałości. Często się czepia o totalne błahostki, które nawet go nie dotyczą. Potrafił mnie pouczać w sprawie pracy mimo że on nigdzie nie pracuje już od dłuższego czasu. Moi rodzice, znajomi, moja dziewczyna a nawet ja, zaczynamy mieć go naprawdę dość. Moi koledzy wprost mówią że uważają go za dziwnego i nie za bardzo chcą go gdziekolwiek zapraszać, a ja dosłownie pierwszy raz w życiu na poważnie się zastanawiam czy się od niego odciąć, przynajmniej na jakiś czas. Jeszcze dodam że ma on (według mnie chorobliwego) bzika na punkcie męskości i kontaktami z dziewczynami (mimo że śmiałości do kobiet to on nie ma), dosłownie jakby to był jego najważniejszy cel w życiu, i nie raz po rozmowie z nim odnosiłem wrażenie że on się czuje gorszy od innych bo nie ma dziewczyny. Dosłownie każdy aspekt jego życia wiąże się z dziewczynami. Przykłady: Gadamy sobie o jakimś filmie i on mówi że jakieś tam zachowanie aktora jest uważane za seksi dla dziewczyn. On musi koniecznie ubierać się w jeden ten sam outfit bo na to najbardziej lecą dziewczyny. On musi jeść to i to a tego i tego koniecznie unikać bo w ten sposób będzie miał więcej testosteronu itp itd. Jak raz byłem apropo czegoś niezdecydowany, to mnie pouczał że nie mogę być niezdecydowany bo tego dziewczyny nie lubią. No i oczywiście wiadomo często poucza mnie jak mam do własnej dziewczyny podchodzić a moją dziewczynę z kolei też się o wszystko czepia. Potrafi nawet odkopywać sytuację które miały miejsce już mega dawno temu tylko po to żeby się przyczepić. Kiedyś on taki nie był i naprawdę niewiem już co robić. Parę miesięcy temu z moim tatą znaleźliśmy mu rzekomo dobrego, doświadczonego psychologa do którego miał chodzić. No i okazało się że był tylko na trzech wizytach a później już przestał chodzić. Zamiast tego brał pieniądze od taty(bo sam nie ma przez brak pracy) kupował alkohol i szedł pić do lasu lub na jakąś melinę, po czym wracał do domu i ściemniał że był u psychologa. Jeszcze dodam na koniec że po alkoholu też się dziwnie zachowuje, ma myśli samobójcze, potrafi obrażać ludzi dookoła(raz nawet do własnej matki powiedział że życzy sobie żeby zdechła) Doradźcie mi co mam robić bo jest coraz gorzej :(.
User Forum

Anonim

4 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

To, co opisujesz u brata, wygląda jak bardzo poważne pogorszenie funkcjonowania: mieszanka depresji, nadużywania alkoholu, problemów z regulacją emocji, impulsywności, kłamstw, kradzieży i coraz słabszej zdolności do brania odpowiedzialności za swoje zachowanie. Przy takim nasileniu i długości trwania objawów naprawdę ważne jest, żebyś zaczął myśleć nie tylko „jak mu pomóc”, ale też „jak ochronić siebie i rodzinę”.

Co może się u niego dziać? (w dużym uproszczeniu)

Z Twojego opisu mocno wybijają się trzy obszary:

Depresja i myśli samobójcze po alkoholu, spadek funkcjonowania, brak pracy, nadużywanie alkoholu po toksycznym związku  pasuje do epizodu depresyjnego powikłanego zaburzeniem używania alkoholu i nierozwiązaną traumą relacyjną. Silna chwiejność emocji, skrajne reakcje, czarno‑białe ocenianie innych, ogromna nadwrażliwość na kwestie „męskości”, poczucie gorszości jako mężczyzny, a jednocześnie pouczanie, agresja słowna, trudność z przyjmowaniem racji przypomina obraz zaburzeń osobowości z kręgu borderline (niestabilność emocji, relacji, obrazu siebie) i/lub narcystycznych. Kłamstwa, kradzieże, brak poczucia winy („przeczeka aż się wszyscy odczepią”), wykorzystywanie pieniędzy przeznaczonych na terapię na alkohol  to są zachowania z repertuaru antyspołecznego (ASPD), choć pełną diagnozę można postawić tylko po zbadaniu i zebraniu wywiadu z okresu dzieciństwa i adolescencji. To nie znaczy, że „ma X lub Y” , raczej, że najprawdopodobniej NIE jest to „tylko depresja po rozstaniu”, ale złożony splot: zaburzenia nastroju, uzależnienia i cech osobowości, które bardzo utrudniają leczenie i współpracę.

  Warto, żebyś nazwał sobie jasno, co już jest naprawdę alarmujące:

 Nasilone picie, samotne „chodzenie pić do lasu/na melinę”, oszukiwanie rodziny, że chodzi na terapię, żeby wyciągać pieniądze , to wygląda jak pełnoobjawowe zaburzenie używania alkoholu.​

Myśli samobójcze po alkoholu i agresja słowna (w tym życzenie śmierci własnej mamie) znacząco podnoszą ryzyko, nawet jeśli na trzeźwo tego „nie pamięta” albo bagatelizuje.​ Kradzieże w rodzinie, brak poczucia winy i poczucie, że „przeczekanie fali złości” załatwia sprawę – to nie jest zwykła niedojrzałość, tylko poważne zaburzenie w obszarze sumienia, odpowiedzialności i empatii. Obsesyjny fokus na męskości, testosteronie, „co lubią dziewczyny” bardzo często ma związek z głębokim poczuciem niższości i wstydu, co może pchać w stronę toksycznych wzorców męskości i dalszych problemów relacyjnych.​ Twoje poczucie, że „mam go dość i myślę o odcięciu się” jest absolutnie zrozumiałe i zdrowe i jest to sygnał, że Twój własny system alarmowy działa.

Co możesz robić realnie (bez ratowania go za wszelką cenę)?

Zadbaj o bezpieczeństwo i granice. To jest niezwykle ważne. Nie lekceważ tych granic.  Zabezpiecz pieniądze, wartościowe rzeczy i dostęp do alkoholu w domu na tyle, na ile to możliwe (osobne konta, zamykane szafki, brak „luźnej gotówki” pod ręką). To jest ochrona, nie „brak zaufania”. Jeśli kradzieże się powtarzają, zacznij jasno nazywać to po imieniu („to jest kradzież, nie pożyczenie”) i konsekwentnie wyciągać wnioski (np. brak dostępu do określonych rzeczy, ograniczenie wspólnych finansów). Postaw jasne warunki współżycia.
Przykładowo (dopasuj do realiów):

„Nie pijesz w domu ani nie wracasz pijany , inaczej nie możesz tu mieszkać.”

„Nie pożyczasz ode mnie pieniędzy.  Jeśli chcesz na terapię, umawiamy się tak, że płatność idzie bezpośrednio do gabinetu.”

„Nie obrażasz mamy / mojej dziewczyny bp jeśli to zrobisz, przerywam rozmowę / wychodzę / nie rozmawiam z tobą przez X dni.”

Warunek kluczowy: mówisz spokojnie, konkretnie, bez wchodzenia w dyskusje typu „ale ty też…”.

Oddziel pomoc od wzmacniania problemu.  Możesz pomagać w organizacji profesjonalnej pomocy (szukanie psychiatry, ośrodka leczenia uzależnień, ustalenie pierwszej wizyty), ale NIE jesteś zobowiązany finansować mu alkoholu ani „naprawiać” konsekwencji jego czynów. Jeśli bierze pieniądze i je przepija, wstrzymaj dawanie gotówki „na terapię.” Lepiej, żeby płatność szła przelewem bezpośrednio do specjalisty / poradni (tam, gdzie to możliwe).

Jeśli po alkoholu mówi o samobójstwie, traktuj to zawsze poważnie możesz zadzwonić po pogotowie / izbę przyjęć psychiatryczną, zwłaszcza gdy masz wrażenie, że jest realne ryzyko działania.​ Jasny komunikat dla niego: „Jeśli mówisz o tym, że chcesz się zabić, moim obowiązkiem jest wezwać pomoc. Nie będę udawać, że tego nie słyszę.”

Rozważ dystans,  także dla własnego zdrowia psychicznego.  Ograniczenie kontaktu albo czasowe odcięcie się nie jest zdradą ani porzuceniem, tylko formą ochrony siebie i czasem jedyną drogą, żeby druga osoba poczuła realne konsekwencje swojego zachowania. Zwłaszcza jeśli widzisz, że każda rozmowa kończy się pouczaniem, atakami i poczuciem, że „wysysane są z ciebie siły”, masz pełne prawo ograniczyć kontakt do krótszych, rzadszych, bardziej kontrolowanych spotkań.

 Propozycja struktury rozmowy (ale na trzeźwo, w spokojnym momencie, najlepiej sam na sam):

Opis faktów: „Zauważyłem, że w ostatnich miesiącach pijesz dużo, kłamiesz o terapii, bierzesz pieniądze, których ci nikt nie dawał, kradniesz alkohol i jedzenie, wyżywasz się słownie na rodzicach.”

Opis wpływu: „Przez to ja i rodzice tracimy do ciebie zaufanie, jest mi trudno z tobą przebywać, zaczynam się zastanawiać, czy nie ograniczyć kontaktu.”

Twoje uczucia: „Czuję bezsilność i złość, ale też martwię się, bo po alkoholu mówisz o samobójstwie.”

Twoja oferta (z warunkami): „Jestem gotów pomóc ci umówić się do psychiatry i na terapię uzależnień i wesprzeć organizacyjnie. Nie będę jednak finansował ci alkoholu ani dawał gotówki, którą przepijasz.”

Nie dyskutuj z jego „męskością”, teoriami o testosteronie itd. Wchodzenie w polemikę zwykle tylko napędza jego obrony. Raczej wracaj do sedna: konsekwencji zachować i odmowy brania odpowiedzialności.

Warto, żebyś Ty (i np. rodzice) skonsultowali się z psychologiem/psychoterapeutą lub interwentem kryzysowym , ale nie po to, żeby „donosić na brata”, tylko żeby dostać wsparcie w stawianiu granic, zapobieganiu współuzależnieniu i ocenie ryzyka samobójczego z perspektywy rodziny. Jeśli mieszkacie razem, możliwa jest konsultacja rodzinna,  nawet bez udziału brata na pierwszym etapie skupiona na tym, jak reagować, czego nie robić, kiedy wzywać pomoc.

Życzę pozytywnego rozwiązania tej trudnej sprawy i zdrowia psychicznego. 

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. To na pewno trudne dla Pana, ponieważ jest to Pana brat i chce Pan dla niego dobrze, ale jednocześnie nie chce Pan przekraczać swoich granic i nie ma w tym nic złego. To naturalne, że może Pan czuć się zmęczony po spotkaniach z kimś, kto narusza Pana granice i zabiera sporą ilość energii, niezależnie czy jest to osoba z rodziny, czy niespokrewniona. Proszę pamiętać, że może Pan też starać się pomóc bratu tak, jak Pan może, natomiast nie ma Pan wpływu na jego ostateczne zachowania oraz decyzje. To, co jest w zasięgu Pana wpływu, to przykładowo stworzenie warunków do bezpiecznej, empatycznej rozmowy z troski o brata, aby spróbować przekonać go do powrotu do spotkań z psychologiem lub terapeutą. Bez obwiniania, podkreślając jedynie swoje odczucia i troskę, aby brat nie poczuł się atakowany, szczególnie, jeśli ciężko znosi krytykę. To z kolei, z czym Pan się spotka z drugiej strony i jakie brat podejmie decyzje, nie jest już absolutnie zależne od Pana. Ciężko po samym opisie stwierdzić, co dokładnie stoi za zachowaniami brata, natomiast z pewnością ma Pan prawo czuć się źle traktowany w sytuacjach, które Pan opisuje i mieć potrzebę odizolowania się. To, co proponowałabym zrobić, to szczera rozmowa z bratem z podkreślaniem dobrych intencji, natomiast na resztę nie ma Pan wpływu.

 

Pozdrawiam ciepło,
Zuzanna Zbieralska, psycholożka 
 

4 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

To wygląda na sytuację, w której Pana brat wyraźnie traci kontrolę nad swoim funkcjonowaniem :alkohol, kłamstwa, kradzieże i agresja słowna to już nie są „trudne cechy”, tylko zachowania, które realnie ranią innych i wymagają specjalistycznej pomocy. Niestety bez jego gotowości do leczenia nie da się go „naprawić” rozmowami ani troską.

Na dziś najważniejsze jest oddzielenie współczucia od odpowiedzialności. Może Pan się martwić o brata ale nie musi Pan tolerować okradania, poniżania czy manipulacji. Ograniczenie kontaktu, zabezpieczenie pieniędzy i stawianie jasnych zasad to forma ochrony siebie i rodziny, a nie odrzucenie jego jako osoby.

Jeśli pojawiają się u niego myśli samobójcze po alkoholu, warto traktować to poważnie i w razie zagrożenia wzywać pomoc medyczną, to czasem jedyna realna reakcja. Równolegle dobrze, by Pan zadbał o własne wsparcie, bo życie obok kogoś w takim stanie bardzo obciąża psychicznie. Nie jest Pan w stanie podjąć za niego decyzji o zmianie, ale może Pan zdecydować, na jakie zachowania się Pan zgadza, a na jakie już nie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Nagle pogorszyło się moje funkcjonowanie. Nie potrafię znaleźć przyczyny.
Dzień dobry. Otóż ostatnio mierze się z dość nietypowym stanem samopoczucia. Przez ostatni miesiąc czuje się wypalona, zmęczona, leniwa, zirytowana. Zaniedbuje sen oraz odżywianie się. Nie mam ochoty się z nikim spotykać, lecz nigdy tych spotkań nie odmawiam. Pomimo dużej niechęci. Za nic nie potrafię się zabrać i odkładam. Nawet na treningi nie za bardzo mam ochotę chodzić. Mimo, że przez ostatnie 3 miesiące byłam zorganizowana i zmotywowana. Stało się to nagle i nie potrafię znaleźć przyczyny.
TW: samouszkodzenia. Jak radzić sobie z powracającymi problemami emocjonalnymi i jedzeniowymi

TW: samouszkodzenia

 

Kilka lat temu rodzice mieli gorszy czas i często się kłócili. Z Czasem zaczęłam myśleć, że to moja wina. Czułam się kompletnie sama, nie miałam zbyt wielu przyjaciół. Wolałam przebywać w szkole, niż w domu chciałam od tego wszystkiego uciec, a nie miałam na nic siły. Do tego dochodził stres ze szkoły i nie umiałam sobie radzić, zaczęłam się ciąć, dawało mi to chwilę ukojenia. Ból fizyczny zastępował ból psychiczny. Zaczęłam też jeść mniej albo wcale przez swój wygląd. Jestem bardzo wrażliwa, co myślę, że sprawiło, że tak łatwo straciłam chęci do życia. Potem było trochę lepiej, jednak wciąż nie idealnie. Znalazłam przyjaciół, którzy trochę mi pomogli, jednak też miałam z nimi problemy. Teraz niby jest dobrze, ale lekkie podniesienie głosu sprawia, że mam łzy w oczach. Problemy z jedzeniem wróciły jednak nie jest tak źle, jak było przedtem. teraz mam wspaniałych przyjaciół i prawie chłopak oraz cudowny kontakt z rodzicami. Nie wiem, dlaczego to wraca. Strach przed tym, że zrobię coś źle i ich stracę. Zawsze uważam się za gorszą od nich, mimo że oni nie dają mi powodów, by się tak czuć. Czym może być spodowdany ten powrót złych myśli?

Czy można samemu wyleczyć się z depresji? Kolejki NFZ są za długie.
Czy można samemu wyleczyć się z depresji? Długo czeka się na wizytę na NFZ, a nie stać mnie prywatnie.
Częste wahania nastroju i brak motywacji - czy to depresja?
Zastanawiam sie czy jest to jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju zaburzec a byc moze kwestia natury. Otoz mam bardzo czeste hustawki nastroju, czesto obnizone samopoczucie, po pracy najchetniej sie klade i nie robie wlasciwie z soba nic, czasem czegos probuje, szybko sie zniechecam trace motywacje. Mam bardzo slomiany zapal. Jedyne rzeczy w czyciu ktore mnie na prawde ciesza i mam wielka ochote na to - to podrozowanie, nawet solo oraz seks. Poza tym na prawde czasem mam ochote moze na jakis film, moze posłucham muzyki- zdarza sie ale mam wrazenie ogolnie ze nie moge odnalezc siebie…czuje ze utknalem albo sie cofam. Nie lubie wydawac pieniedzy na jakies rozrywki typu kin, lody itd. Oszczedzam mocno chyba, ze chodzi o wakacje - jedyna rzecz na ktora nie szkoda mi pieniedzy.
Choruję na chorobę afektywną dwubiegunową. 2 miesiące temu przeszłam covid i ciężkie powikłania.
Witam, choruję na chorobę afektywną dwubiegunową. 2 miesiące temu przeszłam covid i ciężkie powikłania m.in. obturacyjne zapalenie płuc, dróg moczowych, problemy z sercem. Od ponad miesiąca zmagam się z helikobakterem. Jedno leczenie nie pomogło. Miałam gastroskopię, wyszedł silny stan zapalny żołądka z dwoma zmianami, z których lekarz pobrał wycinki na badania histopatologiczne. Czuję się ciągle zmęczona, osłabiona, jestem nerwowa, mam w sobie dużo napięcia, życie mnie nie cieszy tak jak kiedyś. Nasilił się lęk. Czy to depresja, czy normalna reakcja organizmu w takiej sytuacji? Oprócz tego mam dużo innych problemów z byłym mężem np. Mój psychiatra mówi, że to normalny stan i nie chce mi nic zmienić w lekach.
FAS

FAS - Płodowy Zespół Alkoholowy. Przyczyny, objawy i leczenie.

Alkoholowy Zespół Płodowy (FAS) to zaburzenie neurorozwojowe wynikające z ekspozycji płodu na alkohol w czasie ciąży. Objawia się problemami poznawczymi, behawioralnymi, opóźnieniem wzrostu i zmianami fizycznymi. Wymaga diagnozy i długotrwałego wsparcia.