30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak pomóc mężowi przejmującemu się wojną? Wpływ stresu na rodzinę.

Mój mąż strasznie przejnume się wojną. Zaczyna to wpływać na jego życie i nasze powoli. Ciągle mi wypomina, że nie jestem gotowa do wojny, że mnie zgwałcą przecież lub zabiją. Podobnie mogą zrobić z dziećmi naszymi. Że on przecież zostanie zabrany do wojska i jie będzie mógł nam pomóc. Ale ja jestem przygotwana tak jak mogę być w każdej sytuacji kryzysowej. Czyli mam w jednym miejscu dokumenty i plecaki. W razie czego szybko wszystko w plecak i możemy się chować. A teraz zajmuje się codziennymi problemami takimi jak szkoła dzieci i ich przyszłość, bo nie mam wpływu na to czy będzie ta wojna czy nie będzie oraz jak ona będzie przebiegać. Nie wiem jak na niego wpłynąć aby to zrozumiał. Do psychologa nie chce iść, bo uważa że to ja bagatelizuję problem, a on nie. A jednak nie wiedzi jak te wszystkie informacje o wojnie na Ukrainie i ruchach Rosji wpływają na niego, jak w kółko ich szuka. Mieszkamy 80 km w prostej linii od granicy z Białorusią, nawet w razie w nie mieli byśmy gdzie uciekać, ale mąż tego nie rozumie. Nie rozumie też, że jeśli nic nie mówi dzieciom nie znaczy że się nie domyślają, córka jest w ciągłym stanie gotowości i nie może skupić się na nucę, bo boi się że tata ją gdzieś wywiezie i nie będzie wiedziała nic, syn tak samo. Już nie chce córce wyprawiać komunii tylko z tych pieniędzy przygotowywać się do wojny, bo na pewno w tym roku wybuchnie. Mówi tak zawsze pod koniec roku ubiegłego, kiedy mamy odłożone trochę pieniędzy na czarną godzinę. Jak wytłumaczyć mężowi, że to idzie za daleko i musi się skupić na tu i teraz i pość do psychologa i porozmawiać, bo ja już nie dam rady jeszcze z jego demonami walczyć (staram się uspokajać dzieci, walczę z ich stresem i problemami szkolnymi)
User Forum

Anonim

3 miesiące temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry, 

 

Z Pani wypowiedzi wynika, że u męża występuje silny lęk katastroficzny a jego zachowanie wpływa obciążająca na całą rodzinę. Niestety zachowanie Pani męża, który próbuje 'na zaś' przygotować i zabezpieczyć rodzinę, przynosi odwrotny skutek. Na ten moment warto postawić jasne granice, jednocześnie zaznaczając, że jest Pani przygotowana na tyle, na ile można, ale teraz dba o życie i codzienność ( praca, szkoła itp.). 

 

Być może ustalenie, że nie chce Pani poruszać tematu wojny w domu, przy dzieciach, które są już tym mocno przeciążone i negatywnie wpływa to na ich i Pani codzienność.

Pani mąż obsesyjnie skupiony na temacie działań wojennych niestety pogłębia tylko swój lęk i wizję katastroficznej przyszłości. Psycholog lub terapeuta jest tu mocno wskazany, tak, aby zarówno Pani, jak i mąż mogli czuć się bezpiecznie w domowych warunkach. Pani nie bagatelizuje problemu, tylko przejawia troskę o zachowanie męża i funkcjonowanie rodziny. 

Serdeczności,

Psycholog Anna Kapelska

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

To, co opisuje Pani u męża wygląda na silny lęk, podsycany ciągłym śledzeniem informacji. Kiedy ktoś godzinami czyta o wojnie, analizuje ruchy wojsk i scenariusze, mózg zaczyna żyć tak, jakby zagrożenie już było tu i teraz. Wtedy pojawiają się obrazy gwałtów, śmierci, porwań dzieci. One są dla niego realne emocjonalnie, nawet jeśli obiektywnie nic się jeszcze nie wydarzyło.

Bardzo ważne jest to, że mąż przenosi ten lęk na Panią i na dzieci. Dzieci czują napięcie, widzą zachowanie ojca i same dopowiadają sobie najgorsze scenariusze. To, co Pani opisuje u córki i syna, to już objawy przewlekłego lęku.

Nie da się logicznymi argumentami uspokoić osoby, która jest w trybie zagrożenia. Im więcej Pani tłumaczy, tym bardziej on będzie szukał dowodów, że Pani nie rozumie powagi sytuacji. Tu nie chodzi o brak wiedzy. Tu chodzi o rozregulowany lęk.

Co Pani może zrobić realnie.
Po pierwsze bardzo jasno nazwać granicę. Nie dyskutować o wojnie w obecności dzieci. Nie straszyć ich scenariuszami przemocy. To jest granica ochronna, nie negocjacyjna.
Po drugie nazwać wpływ, a nie ocenę. Czyli nie mówienie przesadzasz, tylko kiedy mówisz o gwałtach i wojnie, dzieci nie śpią, boją się i nie potrafią się uczyć. Ja już nie dam rady dźwigać ich lęku i twojego jednocześnie.
Po trzecie ograniczenie bodźców. Jeśli on nie chce iść do psychologa, warto chociaż postawić warunek ograniczenia informacji, brak ciągłego czytania wiadomości, brak analizowania scenariuszy przy rodzinie.

I bardzo ważne. Pani nie ma obowiązku walczyć z jego demonami kosztem siebie i dzieci. Pani już robi bardzo dużo. Jeśli on nie widzi problemu, a jego zachowanie destabilizuje rodzinę, to Pani ma pełne prawo szukać wsparcia dla siebie. Czasem to właśnie praca z jednym dorosłym w rodzinie pomaga odzyskać równowagę całemu systemowi.

Jeśli chce Pani, zapraszam na konsultację online. Mogę pomóc Pani nazwać granice w sposób jasny i bez eskalacji, ustalić jak chronić dzieci przed lękiem dorosłego i jak zadbać o siebie w sytuacji, w której to Pani stała się emocjonalnym buforem dla całej rodziny.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

3 miesiące temu
Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

To, co Pani opisuje, wygląda na silny lęk, który przejął kontrolę nad życiem Pani męża i całej rodziny. Rozsądne przygotowanie to jedno, a życie w ciągłym trybie zagrożenia – to coś zupełnie innego.

Dzieci bardzo dobrze wyczuwają napięcie. Nawet jeśli nikt im nic nie mówi, strach i katastroficzne scenariusze obecne w domu realnie wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa i funkcjonowanie.

Przekonywanie męża argumentami racjonalnymi może nie działać, bo to nie fakty nim rządzą, lecz lęk. W takiej sytuacji pomoc specjalisty nie jest bagatelizowaniem zagrożeń, tylko próbą odzyskania równowagi i wpływu na „tu i teraz”.

I bardzo ważne: Pani ma prawo powiedzieć, że nie da już rady dźwigać tego sama. Nawet jeśli mąż nie zdecyduje się na pomoc, warto, aby Pani zadbała o wsparcie dla siebie – dla własnego dobra i dobra dzieci.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Piotr Karpiński

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

Lęk męża wyraźnie wymknął się spod kontroli i zaczyna negatywnie wpływać na codzienne życie całej rodziny, szczególnie dzieci. To nie jest już „zainteresowanie sytuacją na świecie”, tylko życie w ciągłym stanie zagrożenia.

Ważne jest jedno. Pani sposób radzenia sobie jest zdrowy. Jest Pani przygotowana w realistycznym zakresie, a resztę energii kieruje Pani na to, na co ma wpływ: na dzieci, szkołę, codzienność. To jest właściwe podejście.

 

Zachowanie męża natomiast:
– ciągłe śledzenie informacji,
– snucie drastycznych scenariuszy,
– straszenie Pani i dzieci gwałtem, śmiercią, wojną,
– rezygnowanie z normalnych planów życiowych,
to są objawy silnego lęku, a nawet lęku paranoicznego, a nie „realizmu”.

 

Najważniejsze teraz są dzieci. One już są w permanentnym stresie i stanie gotowości. To dla nich bardzo szkodliwe. Pani ma rację, nawet jeśli mąż „nic nie mówi”, dzieci wszystko czują.

 

Jak z nim rozmawiać:
– nie przekonywać go faktami o wojnie, bo lęk nie słucha logiki,
– mówić o skutkach, a nie o racji, np.
„Widzę, że bardzo się boisz, ale to, co się dzieje, bardzo szkodzi dzieciom i mnie. Ja już nie daję rady tak żyć.”
– jasno nazwać granicę:
„Nie zgadzam się na straszenie dzieci i rezygnowanie z ich normalnego życia.”

 

Jeśli on nie chce iść do psychologa, Pani i tak może i powinna poszukać wsparcia dla siebie. Psycholog pomoże Pani:
– chronić dzieci,
– stawiać granice mężowi,
– zdecydować, co dalej, jeśli on nie podejmie leczenia.

 

To nie jest Pani zadaniem „walczyć z jego demonami”. Ma Pani prawo powiedzieć, że to za dużo i że potrzebna jest pomoc specjalisty. To nie jest słabość, to odpowiedzialność za rodzinę.

 

Proszę pamiętać, życie w ciągłym strachu też jest formą krzywdy. I Pani ma prawo się temu sprzeciwić.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

psycholog

3 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry, 

rozumiem, jak bardzo to musi być dla Pani wyczerpujące. Z Pani opisu widać, że bierze Pani na siebie ogrom odpowiedzialności - za dzieci, za codzienne życie i jednocześnie za emocje męża. To bardzo trudna sytuacja.

Wygląda na to, że Pani mąż żyje w stanie ciągłego zagrożenia i lęk całkowicie przejmuje kontrolę. Pani natomiast stara się funkcjonować możliwie najbardziej realistycznie: przygotować się tyle, ile się da, a potem skupić na „tu i teraz”. To nie jest ignorowanie problemu, tylko sposób chronienia siebie i dzieci.

Problem polega na tym, że strach męża zaczyna negatywnie wpływać na dzieci, są w ciągłym napięciu, czują się niepewnie, nie mogą skupić się na nauce ani na swoim życiu. To bardzo ważny sygnał, że sytuacja zaszła za daleko.

Być może warto spróbować powiedzieć mężowi spokojnie, że nie chodzi o to, czy wojna będzie czy nie, tylko o to, jak ten lęk wpływa na Waszą rodzinę. Że Pani już nie ma zasobów, by jednocześnie uspokajać dzieci i mierzyć się z jego obawami, i że potrzebujecie wsparcia kogoś z zewnątrz. Nie jako zarzutu, ale jako troska o dzieci i o Wasze małżeństwo.

Pani granice są tu bardzo ważne. To nie jest egoizm ani bagatelizowanie zagrożeń, to próba ochrony siebie i dzieci przed życiem w ciągłym strachu. Jeśli mąż nie jest gotowy na pomoc, warto, by Pani zadbała o własne wsparcie, bo naprawdę nie musi Pani zostawać sama z tym ciężarem.

 

Pozdrawiam

Weronika Jeka

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje, jak bardzo lęk męża zaczął wpływać na codzienne funkcjonowanie całej rodziny – Pani, dzieci i relacji między Wami. Widać, że bierze Pani na siebie bardzo dużo odpowiedzialności, próbując jednocześnie chronić dzieci i utrzymać poczucie normalności. Opisany stan ciągłego napięcia, katastroficznych myśli i koncentracji na zagrożeniu jest dla Pani bardzo obciążający emocjonalnie. Ważne jest żeby w tej sytuacji prosić o pomoc specjalistę psychologa. W każdym dużym mieście można bezpłatnie skorzystać z wsparcia psychologa w Punkcie Interwencji Kryzysowej lub w MOPR/MOPS. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

3 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Warto przekazać mężowi, że prowadzenie normalnego życia wcale nie oznacza bagatelizowania zagrożenia wojną. Bez względu na wojnę, życie dzieje się tu i teraz i trzeba nauczyć się funkcjonować w codzienności. Ludzie żyją, pracują i dbają o rodzinę nawet w krajach, gdzie toczy się wojna i dobrze jest szukać takiego balansu między przygotowaniem, ostrożnością a normalnym życiem. Można też spokojnie pokazać, jaki wpływ na dzieci mają jego lęk i ciągłe napięcie. Warto też podkreślać, że nie chodzi tu o to, kto ma rację, lecz o spokój i bezpieczeństwo całej rodziny, a nadmierny strach często ogranicza racjonalne myślenie i utrudnia podejmowanie rozsądnych decyzji.

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Źle funkcjonuję od momentu agresji Rosji na Ukrainę. W jaki sposób mogę zredukować lęk, zaadaptować i uzyskać opinię dla zmiany kat. wojskowej?
Dzień dobry! Kilka lat temu, jeszcze w okresie licealnym, podczas komisji wojskowej otrzymałem kategorię A. Wtedy niezbyt przywiązywałem do tego wagę, ponieważ sytuacja bezpieczeństwa na świecie była zupełnie inna. Wydawało się, że pokój będzie trwał wiecznie. Jednak od czasu agresji Rosji na Ukrainę, a szczególnie w ostatnim czasie, widmo konfliktu zbrojnego stało się realne. Od tego momentu moja optyka zupełnie się zmieniła, a stan psychiczny pogorszył. Cały czas towarzyszy mi stres i lęk związany z tym, co się może zdarzyć w przyszłości, choć jego natężenie zmienia się w zależności od czynników, takich jak, np. to, co aktualnie podają media. Codziennie przeglądam różne wiadomości i analizy dotyczące sytuacji globalnej, żeby jakoś poukładać to sobie w głowie. Nie wyobrażam sobie tego, że miałbym uczestniczyć w jakichkolwiek działaniach przemocowych czy też wojennych. Panicznie wręcz boję się wszystkiego, co związane jest z szeroko pojętą militaryzacją. Nie mam absolutnie żadnych predyspozycji w tym kierunku, biorąc pod uwagę brak wytrzymałości psychicznej. Stąd też moje pytanie, do kogo powinienem się zgłosić. Po pierwsze, aby popracować nad redukcją stresu i nauczyć się funkcjonować w obecnej rzeczywistości, a po drugie, by uzyskać opinię, która mogłaby stanowić podstawę do zmiany kategorii wojskowej, gdyby doszło do jakiejś niebezpiecznej sytuacji. Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.
Panika przed snem - czy powinnam udać się na wizytę?
Mam 26 lat i mam co jakiś czas powracający problem uczucia paniki przed snem, nasłuchuje dziwnych odgłosów w domu, że zobaczę coś czego nie powinnam( zjawy, coś strasznego), czy to może mieć podłożę z dzieciństwa jak pamiętam byliśmy mali z kuzynem to babcia nas straszyła jak będziecie niegrzeczni to przyjdą po was diabły. Czy powinnam udać się z tym prblemem na wizytę
Derealizacja - czy poczucie nieistnienia jest tego objawem?
Czy przy zaburzeniach lękowych z derealizacją normalne jest to, że zdarza mi się myśleć, że całe moje obecne dni czy wspomnienia sprzed wielu lat to tylko wytwór mojej wyobraźni, czuję się jakbym miała się obudzić z jakiejś śpiączki czy snu? Chodzę na psychoterapię, ataki paniki, przy których wcześniej miałam te stany zniknęły, lecz niestety samo odrealnienie zostało. Byłam miesiąc temu u psychiatry, nie przepisał mi leków a ostatnio jest gorzej. Czy to jest normalne, a jeśli nie to co mogę zrobić, by to wreszcie zniknęło?
Mam wrażenie, że sobie wmawiam trudności psychiczne i marnuję czas psychologa i psychiatry.
W listopadzie poszłam pierwszy raz do psychologa. Łącznie byłam na trzech spotkaniach. Pani psycholog poleciła mi pójść do psychiatry. Moim problemem wtedy było to, że myślę bardzo dużo, analizuję nieustannie, martwię się o zdrowie fizyczne i zamartwiam się, że zwariuję, unikałam sytuacji społecznych, gdzie mogłabym być negatywnie oceniona. Jest luty, a ja czuję się jakbym marnowała ich czas, bo czuję się niemal całkowicie dobrze. Mam wyrzuty sumienia i myśli, że sobie to wszystko wmawiałam. Psycholog stwierdził WWO i lęk społeczny, a psychiatra lekką depresję. Boję się, że wszystkie objawy sobie wmawiam a tak naprawdę ze mną jest wszystko okej. Swoją drogą mam podstawy do myślenia, że jednak mnie to nie dotyczy, ponieważ w teście Becka wyszło mi 9-11 pkt.
Jak poradzić sobie z kryzysem egzystencjalnym i odnaleźć sens życia?

Mam takie dni, że często czuję się, jakby moje życie straciło sens, a wątpliwości dotyczące moich celów nie dają mi spokoju. Ten cały kryzys egzystencjalny sprawia, że rzeczy, które kiedyś robiłem z automatu, teraz wydają się bez sensu. 

Często myślę: 'po co ja to w ogóle robię?' i brak mi konkretnej odpowiedzi. Lęk przed nieznanym i brak poczucia spełnienia są teraz moją codziennością. Zastanawiam się, czy to po prostu normalny etap w życiu, czy potrzebuję wsparcia, żeby lepiej zrozumieć, co się ze mną dzieje. Naprawdę chciałabym dowiedzieć się, jak radzić sobie z tymi wątpliwościami i lękami, które są teraz moimi częstymi towarzyszami. 

Dodatkowo zauważyłem, że coraz częściej boję się wychodzić z domu, bo nie wiem, co mnie spotka. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale chyba boję się konsekwencji jakiś przeszłych zdarzeń, że karma wróci i coś mi się stanie

Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!