Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc mężowi przejmującemu się wojną? Wpływ stresu na rodzinę.

Mój mąż strasznie przejnume się wojną. Zaczyna to wpływać na jego życie i nasze powoli. Ciągle mi wypomina, że nie jestem gotowa do wojny, że mnie zgwałcą przecież lub zabiją. Podobnie mogą zrobić z dziećmi naszymi. Że on przecież zostanie zabrany do wojska i jie będzie mógł nam pomóc. Ale ja jestem przygotwana tak jak mogę być w każdej sytuacji kryzysowej. Czyli mam w jednym miejscu dokumenty i plecaki. W razie czego szybko wszystko w plecak i możemy się chować. A teraz zajmuje się codziennymi problemami takimi jak szkoła dzieci i ich przyszłość, bo nie mam wpływu na to czy będzie ta wojna czy nie będzie oraz jak ona będzie przebiegać. Nie wiem jak na niego wpłynąć aby to zrozumiał. Do psychologa nie chce iść, bo uważa że to ja bagatelizuję problem, a on nie. A jednak nie wiedzi jak te wszystkie informacje o wojnie na Ukrainie i ruchach Rosji wpływają na niego, jak w kółko ich szuka. Mieszkamy 80 km w prostej linii od granicy z Białorusią, nawet w razie w nie mieli byśmy gdzie uciekać, ale mąż tego nie rozumie. Nie rozumie też, że jeśli nic nie mówi dzieciom nie znaczy że się nie domyślają, córka jest w ciągłym stanie gotowości i nie może skupić się na nucę, bo boi się że tata ją gdzieś wywiezie i nie będzie wiedziała nic, syn tak samo. Już nie chce córce wyprawiać komunii tylko z tych pieniędzy przygotowywać się do wojny, bo na pewno w tym roku wybuchnie. Mówi tak zawsze pod koniec roku ubiegłego, kiedy mamy odłożone trochę pieniędzy na czarną godzinę. Jak wytłumaczyć mężowi, że to idzie za daleko i musi się skupić na tu i teraz i pość do psychologa i porozmawiać, bo ja już nie dam rady jeszcze z jego demonami walczyć (staram się uspokajać dzieci, walczę z ich stresem i problemami szkolnymi)
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry, 

 

Z Pani wypowiedzi wynika, że u męża występuje silny lęk katastroficzny a jego zachowanie wpływa obciążająca na całą rodzinę. Niestety zachowanie Pani męża, który próbuje 'na zaś' przygotować i zabezpieczyć rodzinę, przynosi odwrotny skutek. Na ten moment warto postawić jasne granice, jednocześnie zaznaczając, że jest Pani przygotowana na tyle, na ile można, ale teraz dba o życie i codzienność ( praca, szkoła itp.). 

 

Być może ustalenie, że nie chce Pani poruszać tematu wojny w domu, przy dzieciach, które są już tym mocno przeciążone i negatywnie wpływa to na ich i Pani codzienność.

Pani mąż obsesyjnie skupiony na temacie działań wojennych niestety pogłębia tylko swój lęk i wizję katastroficznej przyszłości. Psycholog lub terapeuta jest tu mocno wskazany, tak, aby zarówno Pani, jak i mąż mogli czuć się bezpiecznie w domowych warunkach. Pani nie bagatelizuje problemu, tylko przejawia troskę o zachowanie męża i funkcjonowanie rodziny. 

Serdeczności,

Psycholog Anna Kapelska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

To, co opisuje Pani u męża wygląda na silny lęk, podsycany ciągłym śledzeniem informacji. Kiedy ktoś godzinami czyta o wojnie, analizuje ruchy wojsk i scenariusze, mózg zaczyna żyć tak, jakby zagrożenie już było tu i teraz. Wtedy pojawiają się obrazy gwałtów, śmierci, porwań dzieci. One są dla niego realne emocjonalnie, nawet jeśli obiektywnie nic się jeszcze nie wydarzyło.

Bardzo ważne jest to, że mąż przenosi ten lęk na Panią i na dzieci. Dzieci czują napięcie, widzą zachowanie ojca i same dopowiadają sobie najgorsze scenariusze. To, co Pani opisuje u córki i syna, to już objawy przewlekłego lęku.

Nie da się logicznymi argumentami uspokoić osoby, która jest w trybie zagrożenia. Im więcej Pani tłumaczy, tym bardziej on będzie szukał dowodów, że Pani nie rozumie powagi sytuacji. Tu nie chodzi o brak wiedzy. Tu chodzi o rozregulowany lęk.

Co Pani może zrobić realnie.
Po pierwsze bardzo jasno nazwać granicę. Nie dyskutować o wojnie w obecności dzieci. Nie straszyć ich scenariuszami przemocy. To jest granica ochronna, nie negocjacyjna.
Po drugie nazwać wpływ, a nie ocenę. Czyli nie mówienie przesadzasz, tylko kiedy mówisz o gwałtach i wojnie, dzieci nie śpią, boją się i nie potrafią się uczyć. Ja już nie dam rady dźwigać ich lęku i twojego jednocześnie.
Po trzecie ograniczenie bodźców. Jeśli on nie chce iść do psychologa, warto chociaż postawić warunek ograniczenia informacji, brak ciągłego czytania wiadomości, brak analizowania scenariuszy przy rodzinie.

I bardzo ważne. Pani nie ma obowiązku walczyć z jego demonami kosztem siebie i dzieci. Pani już robi bardzo dużo. Jeśli on nie widzi problemu, a jego zachowanie destabilizuje rodzinę, to Pani ma pełne prawo szukać wsparcia dla siebie. Czasem to właśnie praca z jednym dorosłym w rodzinie pomaga odzyskać równowagę całemu systemowi.

Jeśli chce Pani, zapraszam na konsultację online. Mogę pomóc Pani nazwać granice w sposób jasny i bez eskalacji, ustalić jak chronić dzieci przed lękiem dorosłego i jak zadbać o siebie w sytuacji, w której to Pani stała się emocjonalnym buforem dla całej rodziny.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

To, co Pani opisuje, wygląda na silny lęk, który przejął kontrolę nad życiem Pani męża i całej rodziny. Rozsądne przygotowanie to jedno, a życie w ciągłym trybie zagrożenia – to coś zupełnie innego.

Dzieci bardzo dobrze wyczuwają napięcie. Nawet jeśli nikt im nic nie mówi, strach i katastroficzne scenariusze obecne w domu realnie wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa i funkcjonowanie.

Przekonywanie męża argumentami racjonalnymi może nie działać, bo to nie fakty nim rządzą, lecz lęk. W takiej sytuacji pomoc specjalisty nie jest bagatelizowaniem zagrożeń, tylko próbą odzyskania równowagi i wpływu na „tu i teraz”.

I bardzo ważne: Pani ma prawo powiedzieć, że nie da już rady dźwigać tego sama. Nawet jeśli mąż nie zdecyduje się na pomoc, warto, aby Pani zadbała o wsparcie dla siebie – dla własnego dobra i dobra dzieci.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Piotr Karpiński

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

Lęk męża wyraźnie wymknął się spod kontroli i zaczyna negatywnie wpływać na codzienne życie całej rodziny, szczególnie dzieci. To nie jest już „zainteresowanie sytuacją na świecie”, tylko życie w ciągłym stanie zagrożenia.

Ważne jest jedno. Pani sposób radzenia sobie jest zdrowy. Jest Pani przygotowana w realistycznym zakresie, a resztę energii kieruje Pani na to, na co ma wpływ: na dzieci, szkołę, codzienność. To jest właściwe podejście.

 

Zachowanie męża natomiast:
– ciągłe śledzenie informacji,
– snucie drastycznych scenariuszy,
– straszenie Pani i dzieci gwałtem, śmiercią, wojną,
– rezygnowanie z normalnych planów życiowych,
to są objawy silnego lęku, a nawet lęku paranoicznego, a nie „realizmu”.

 

Najważniejsze teraz są dzieci. One już są w permanentnym stresie i stanie gotowości. To dla nich bardzo szkodliwe. Pani ma rację, nawet jeśli mąż „nic nie mówi”, dzieci wszystko czują.

 

Jak z nim rozmawiać:
– nie przekonywać go faktami o wojnie, bo lęk nie słucha logiki,
– mówić o skutkach, a nie o racji, np.
„Widzę, że bardzo się boisz, ale to, co się dzieje, bardzo szkodzi dzieciom i mnie. Ja już nie daję rady tak żyć.”
– jasno nazwać granicę:
„Nie zgadzam się na straszenie dzieci i rezygnowanie z ich normalnego życia.”

 

Jeśli on nie chce iść do psychologa, Pani i tak może i powinna poszukać wsparcia dla siebie. Psycholog pomoże Pani:
– chronić dzieci,
– stawiać granice mężowi,
– zdecydować, co dalej, jeśli on nie podejmie leczenia.

 

To nie jest Pani zadaniem „walczyć z jego demonami”. Ma Pani prawo powiedzieć, że to za dużo i że potrzebna jest pomoc specjalisty. To nie jest słabość, to odpowiedzialność za rodzinę.

 

Proszę pamiętać, życie w ciągłym strachu też jest formą krzywdy. I Pani ma prawo się temu sprzeciwić.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

psycholog

Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry, 

rozumiem, jak bardzo to musi być dla Pani wyczerpujące. Z Pani opisu widać, że bierze Pani na siebie ogrom odpowiedzialności - za dzieci, za codzienne życie i jednocześnie za emocje męża. To bardzo trudna sytuacja.

Wygląda na to, że Pani mąż żyje w stanie ciągłego zagrożenia i lęk całkowicie przejmuje kontrolę. Pani natomiast stara się funkcjonować możliwie najbardziej realistycznie: przygotować się tyle, ile się da, a potem skupić na „tu i teraz”. To nie jest ignorowanie problemu, tylko sposób chronienia siebie i dzieci.

Problem polega na tym, że strach męża zaczyna negatywnie wpływać na dzieci, są w ciągłym napięciu, czują się niepewnie, nie mogą skupić się na nauce ani na swoim życiu. To bardzo ważny sygnał, że sytuacja zaszła za daleko.

Być może warto spróbować powiedzieć mężowi spokojnie, że nie chodzi o to, czy wojna będzie czy nie, tylko o to, jak ten lęk wpływa na Waszą rodzinę. Że Pani już nie ma zasobów, by jednocześnie uspokajać dzieci i mierzyć się z jego obawami, i że potrzebujecie wsparcia kogoś z zewnątrz. Nie jako zarzutu, ale jako troska o dzieci i o Wasze małżeństwo.

Pani granice są tu bardzo ważne. To nie jest egoizm ani bagatelizowanie zagrożeń, to próba ochrony siebie i dzieci przed życiem w ciągłym strachu. Jeśli mąż nie jest gotowy na pomoc, warto, by Pani zadbała o własne wsparcie, bo naprawdę nie musi Pani zostawać sama z tym ciężarem.

 

Pozdrawiam

Weronika Jeka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje, jak bardzo lęk męża zaczął wpływać na codzienne funkcjonowanie całej rodziny – Pani, dzieci i relacji między Wami. Widać, że bierze Pani na siebie bardzo dużo odpowiedzialności, próbując jednocześnie chronić dzieci i utrzymać poczucie normalności. Opisany stan ciągłego napięcia, katastroficznych myśli i koncentracji na zagrożeniu jest dla Pani bardzo obciążający emocjonalnie. Ważne jest żeby w tej sytuacji prosić o pomoc specjalistę psychologa. W każdym dużym mieście można bezpłatnie skorzystać z wsparcia psychologa w Punkcie Interwencji Kryzysowej lub w MOPR/MOPS. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Warto przekazać mężowi, że prowadzenie normalnego życia wcale nie oznacza bagatelizowania zagrożenia wojną. Bez względu na wojnę, życie dzieje się tu i teraz i trzeba nauczyć się funkcjonować w codzienności. Ludzie żyją, pracują i dbają o rodzinę nawet w krajach, gdzie toczy się wojna i dobrze jest szukać takiego balansu między przygotowaniem, ostrożnością a normalnym życiem. Można też spokojnie pokazać, jaki wpływ na dzieci mają jego lęk i ciągłe napięcie. Warto też podkreślać, że nie chodzi tu o to, kto ma rację, lecz o spokój i bezpieczeństwo całej rodziny, a nadmierny strach często ogranicza racjonalne myślenie i utrudnia podejmowanie rozsądnych decyzji.

Zobacz podobne

Od zawsze pamiętam każdy swój sen, najmniejsze szczegóły.
Dzień dobry, Od zawsze pamiętam każdy swój sen, najmniejsze szczegóły. Nieraz są dziwne, nieraz wesołe czy wręcz przerażające. Mam tego dość. Chciałabym się w końcu wyspać. Dzisiaj w nocy miałam już kryzys. Śniły mi się kobiety w burkach, które ciągnęły mnie za ręce (nawet żadnego filmu nie oglądałam o takiej tematyce) nie mam pojęcia, skąd się to bierze. Obudziłam się tak przerażona, że od 1 w nocy nie spałam aż do rozpoczęcia pracy o 7 rano. Próbowałam suplementy lekki sen itp., ale niestety to nie pomaga. Nie wiem już co mam robić czy da się to jakoś załagodzić? Wyciszyć?
Brak myśli w głowie, nadmierna senność, poczucie otępienia. Nie wiem, co się dzieje
Nie mam myśli w głowie, tylko oczy I nic więcej Z dnia na dzień mózg wyłączony dosłownie, jakby już nie dopuszczał do siebie żadnych myśli. Skończyło się tak, że tym czym się stresowałem, przejmowałem już się nie przejmuję a pustka w głowie została. U mnie z myślami jest tak, że nie mam ich stałego przepływu, nie czuje ich w głowie, żeby myśleć muszę na siłę się zmuszać i doszukiwać się ich gdzieś w głębokiej podświadomości, to zupełnie nienaturalne .Czyli zero automatycznych/spontanicznych myśli, czuję się jakbym był bez mózgu, tylko oczy i nic więcej. Pustka powoduje, że człowiek się obawia wszystkiego, czy to załatwiać jakieś sprawy, czy nawet wyjścia do sklepu i kupienia czegokolwiek. Taki strach i niepewność. Odkąd to się zaczęło to żyje jak zombie, chodzę po domu, jem, piję i śpię i tak dzień w dzień to samo. Z powodu niemyślenia nie rozmawiam, prawie nic nie robie!!! Następne dni mijają tak, jak poprzednie. Do tego otępienie, nadmierna senność, potrafię spać po 12-15h. Z tego co pamiętam to moja głowa jest pusta przez całe dnie dosłownie, ogólnie czuję ciszę.
Strach przed oceną społeczną i uczucie pustki - jak sobie radzić jako osoba z autyzmem?
Witam, Mam wielki problem w sytuacjach społecznych, boje się wychodzić do ludzi, a najbardziej bycia ocenianym. Jako autysta mam inne postrzeganie świata więc dla mnie wielką rzeczą może być coś co dla innych jest normalnie. Czasem palne coś głupiego przy grupie znajomych i oni to zauważają i potem tak dziwnie sie na mnie patrzą- wtedy mam ochote wyjść z płaczem. Bardzo często czuje sie „pusty” klikam w telefon/komputer bez większego celu szukając sobie zajęcia, ale na nic nie mam ochoty. Czasem poprostu czuje się smutny bez większego powodu i potem myśle że sie poprostu nad sobą użalam. Jak jestem przez dłuższy czas z ludzmi w jakimś pomieszczeniu to poprostu robi mi sie strasznie źle, smutno i nie dobrze. Nie wiem czy powinienem iść do pedagoga/psychiatry/psychologa
Dlaczego muszę zwijać się w kulkę podczas snu? Czy ma to podłoże psychologiczne?
Dlaczego kulę się podczas snu? Od zawsze lubiłam spać w pozycji embrionalnej, jednak wyglądało to dość normalnie, tak jak robią to ludzie. Od jakiegoś czasu (ok. 2 miesiace) ja sama lub też inni przyłapują mnie na zwijaniu się całkiem w kłębek jak kot, dosłownie z głową przy kolanach, często wręcz wchodząc pod kołdrę. Wydaje mi się, że może mieć to podłoże psychologiczne, ale nie wiem skąd się to wzięło. To dość dziwne, bo wygląda to bardzo nienaturalnie i nie wiem jak pozbyć się tego dziwnego nawyku, bo śpiąc w czyjejś obecności czuję się głupio potem słysząc, jak ktoś się śmieje, że w życiu nie widzieli, żeby ktoś tak się kulił podczas snu. Nawet gdy usypiam, zdarza mi się będąc jeszcze świadomą, zwinąć się w taką całkowitą kulkę, po prostu czuję, że mam taką niepohamowaną potrzebę, odruch, któremu nie jestem w stanie zapobiec i prostuję się, czując się z tym dziwnie, ale i tak potrafię obudzić się w takiej pozycji. Co mam z tym zrobić?
Bóle psychosomatyczne uniemożliwiają mi korzystanie z mediów społecznościowych
Nie mogę funkcjonować jak inni rówieśnicy. Nie mogę robić tego przez zepsutą psychikę i bóle psychosomatyczne. Nie mogę mieć konta na instagramie, discordzie czy facebooku. Każe założenie konta powoduje że zaczynam czuć dziwne uczucie które przeradza się w ból i pieczenie. Póki nie usunę konta, ból nigdy nie minie. Muszę usuwać swoje konta bo ból jest za duży.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.