Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc mężowi przejmującemu się wojną? Wpływ stresu na rodzinę.

Mój mąż strasznie przejnume się wojną. Zaczyna to wpływać na jego życie i nasze powoli. Ciągle mi wypomina, że nie jestem gotowa do wojny, że mnie zgwałcą przecież lub zabiją. Podobnie mogą zrobić z dziećmi naszymi. Że on przecież zostanie zabrany do wojska i jie będzie mógł nam pomóc. Ale ja jestem przygotwana tak jak mogę być w każdej sytuacji kryzysowej. Czyli mam w jednym miejscu dokumenty i plecaki. W razie czego szybko wszystko w plecak i możemy się chować. A teraz zajmuje się codziennymi problemami takimi jak szkoła dzieci i ich przyszłość, bo nie mam wpływu na to czy będzie ta wojna czy nie będzie oraz jak ona będzie przebiegać. Nie wiem jak na niego wpłynąć aby to zrozumiał. Do psychologa nie chce iść, bo uważa że to ja bagatelizuję problem, a on nie. A jednak nie wiedzi jak te wszystkie informacje o wojnie na Ukrainie i ruchach Rosji wpływają na niego, jak w kółko ich szuka. Mieszkamy 80 km w prostej linii od granicy z Białorusią, nawet w razie w nie mieli byśmy gdzie uciekać, ale mąż tego nie rozumie. Nie rozumie też, że jeśli nic nie mówi dzieciom nie znaczy że się nie domyślają, córka jest w ciągłym stanie gotowości i nie może skupić się na nucę, bo boi się że tata ją gdzieś wywiezie i nie będzie wiedziała nic, syn tak samo. Już nie chce córce wyprawiać komunii tylko z tych pieniędzy przygotowywać się do wojny, bo na pewno w tym roku wybuchnie. Mówi tak zawsze pod koniec roku ubiegłego, kiedy mamy odłożone trochę pieniędzy na czarną godzinę. Jak wytłumaczyć mężowi, że to idzie za daleko i musi się skupić na tu i teraz i pość do psychologa i porozmawiać, bo ja już nie dam rady jeszcze z jego demonami walczyć (staram się uspokajać dzieci, walczę z ich stresem i problemami szkolnymi)
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry, 

 

Z Pani wypowiedzi wynika, że u męża występuje silny lęk katastroficzny a jego zachowanie wpływa obciążająca na całą rodzinę. Niestety zachowanie Pani męża, który próbuje 'na zaś' przygotować i zabezpieczyć rodzinę, przynosi odwrotny skutek. Na ten moment warto postawić jasne granice, jednocześnie zaznaczając, że jest Pani przygotowana na tyle, na ile można, ale teraz dba o życie i codzienność ( praca, szkoła itp.). 

 

Być może ustalenie, że nie chce Pani poruszać tematu wojny w domu, przy dzieciach, które są już tym mocno przeciążone i negatywnie wpływa to na ich i Pani codzienność.

Pani mąż obsesyjnie skupiony na temacie działań wojennych niestety pogłębia tylko swój lęk i wizję katastroficznej przyszłości. Psycholog lub terapeuta jest tu mocno wskazany, tak, aby zarówno Pani, jak i mąż mogli czuć się bezpiecznie w domowych warunkach. Pani nie bagatelizuje problemu, tylko przejawia troskę o zachowanie męża i funkcjonowanie rodziny. 

Serdeczności,

Psycholog Anna Kapelska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

To, co opisuje Pani u męża wygląda na silny lęk, podsycany ciągłym śledzeniem informacji. Kiedy ktoś godzinami czyta o wojnie, analizuje ruchy wojsk i scenariusze, mózg zaczyna żyć tak, jakby zagrożenie już było tu i teraz. Wtedy pojawiają się obrazy gwałtów, śmierci, porwań dzieci. One są dla niego realne emocjonalnie, nawet jeśli obiektywnie nic się jeszcze nie wydarzyło.

Bardzo ważne jest to, że mąż przenosi ten lęk na Panią i na dzieci. Dzieci czują napięcie, widzą zachowanie ojca i same dopowiadają sobie najgorsze scenariusze. To, co Pani opisuje u córki i syna, to już objawy przewlekłego lęku.

Nie da się logicznymi argumentami uspokoić osoby, która jest w trybie zagrożenia. Im więcej Pani tłumaczy, tym bardziej on będzie szukał dowodów, że Pani nie rozumie powagi sytuacji. Tu nie chodzi o brak wiedzy. Tu chodzi o rozregulowany lęk.

Co Pani może zrobić realnie.
Po pierwsze bardzo jasno nazwać granicę. Nie dyskutować o wojnie w obecności dzieci. Nie straszyć ich scenariuszami przemocy. To jest granica ochronna, nie negocjacyjna.
Po drugie nazwać wpływ, a nie ocenę. Czyli nie mówienie przesadzasz, tylko kiedy mówisz o gwałtach i wojnie, dzieci nie śpią, boją się i nie potrafią się uczyć. Ja już nie dam rady dźwigać ich lęku i twojego jednocześnie.
Po trzecie ograniczenie bodźców. Jeśli on nie chce iść do psychologa, warto chociaż postawić warunek ograniczenia informacji, brak ciągłego czytania wiadomości, brak analizowania scenariuszy przy rodzinie.

I bardzo ważne. Pani nie ma obowiązku walczyć z jego demonami kosztem siebie i dzieci. Pani już robi bardzo dużo. Jeśli on nie widzi problemu, a jego zachowanie destabilizuje rodzinę, to Pani ma pełne prawo szukać wsparcia dla siebie. Czasem to właśnie praca z jednym dorosłym w rodzinie pomaga odzyskać równowagę całemu systemowi.

Jeśli chce Pani, zapraszam na konsultację online. Mogę pomóc Pani nazwać granice w sposób jasny i bez eskalacji, ustalić jak chronić dzieci przed lękiem dorosłego i jak zadbać o siebie w sytuacji, w której to Pani stała się emocjonalnym buforem dla całej rodziny.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

To, co Pani opisuje, wygląda na silny lęk, który przejął kontrolę nad życiem Pani męża i całej rodziny. Rozsądne przygotowanie to jedno, a życie w ciągłym trybie zagrożenia – to coś zupełnie innego.

Dzieci bardzo dobrze wyczuwają napięcie. Nawet jeśli nikt im nic nie mówi, strach i katastroficzne scenariusze obecne w domu realnie wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa i funkcjonowanie.

Przekonywanie męża argumentami racjonalnymi może nie działać, bo to nie fakty nim rządzą, lecz lęk. W takiej sytuacji pomoc specjalisty nie jest bagatelizowaniem zagrożeń, tylko próbą odzyskania równowagi i wpływu na „tu i teraz”.

I bardzo ważne: Pani ma prawo powiedzieć, że nie da już rady dźwigać tego sama. Nawet jeśli mąż nie zdecyduje się na pomoc, warto, aby Pani zadbała o wsparcie dla siebie – dla własnego dobra i dobra dzieci.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Piotr Karpiński

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

Lęk męża wyraźnie wymknął się spod kontroli i zaczyna negatywnie wpływać na codzienne życie całej rodziny, szczególnie dzieci. To nie jest już „zainteresowanie sytuacją na świecie”, tylko życie w ciągłym stanie zagrożenia.

Ważne jest jedno. Pani sposób radzenia sobie jest zdrowy. Jest Pani przygotowana w realistycznym zakresie, a resztę energii kieruje Pani na to, na co ma wpływ: na dzieci, szkołę, codzienność. To jest właściwe podejście.

 

Zachowanie męża natomiast:
– ciągłe śledzenie informacji,
– snucie drastycznych scenariuszy,
– straszenie Pani i dzieci gwałtem, śmiercią, wojną,
– rezygnowanie z normalnych planów życiowych,
to są objawy silnego lęku, a nawet lęku paranoicznego, a nie „realizmu”.

 

Najważniejsze teraz są dzieci. One już są w permanentnym stresie i stanie gotowości. To dla nich bardzo szkodliwe. Pani ma rację, nawet jeśli mąż „nic nie mówi”, dzieci wszystko czują.

 

Jak z nim rozmawiać:
– nie przekonywać go faktami o wojnie, bo lęk nie słucha logiki,
– mówić o skutkach, a nie o racji, np.
„Widzę, że bardzo się boisz, ale to, co się dzieje, bardzo szkodzi dzieciom i mnie. Ja już nie daję rady tak żyć.”
– jasno nazwać granicę:
„Nie zgadzam się na straszenie dzieci i rezygnowanie z ich normalnego życia.”

 

Jeśli on nie chce iść do psychologa, Pani i tak może i powinna poszukać wsparcia dla siebie. Psycholog pomoże Pani:
– chronić dzieci,
– stawiać granice mężowi,
– zdecydować, co dalej, jeśli on nie podejmie leczenia.

 

To nie jest Pani zadaniem „walczyć z jego demonami”. Ma Pani prawo powiedzieć, że to za dużo i że potrzebna jest pomoc specjalisty. To nie jest słabość, to odpowiedzialność za rodzinę.

 

Proszę pamiętać, życie w ciągłym strachu też jest formą krzywdy. I Pani ma prawo się temu sprzeciwić.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

psycholog

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry, 

rozumiem, jak bardzo to musi być dla Pani wyczerpujące. Z Pani opisu widać, że bierze Pani na siebie ogrom odpowiedzialności - za dzieci, za codzienne życie i jednocześnie za emocje męża. To bardzo trudna sytuacja.

Wygląda na to, że Pani mąż żyje w stanie ciągłego zagrożenia i lęk całkowicie przejmuje kontrolę. Pani natomiast stara się funkcjonować możliwie najbardziej realistycznie: przygotować się tyle, ile się da, a potem skupić na „tu i teraz”. To nie jest ignorowanie problemu, tylko sposób chronienia siebie i dzieci.

Problem polega na tym, że strach męża zaczyna negatywnie wpływać na dzieci, są w ciągłym napięciu, czują się niepewnie, nie mogą skupić się na nauce ani na swoim życiu. To bardzo ważny sygnał, że sytuacja zaszła za daleko.

Być może warto spróbować powiedzieć mężowi spokojnie, że nie chodzi o to, czy wojna będzie czy nie, tylko o to, jak ten lęk wpływa na Waszą rodzinę. Że Pani już nie ma zasobów, by jednocześnie uspokajać dzieci i mierzyć się z jego obawami, i że potrzebujecie wsparcia kogoś z zewnątrz. Nie jako zarzutu, ale jako troska o dzieci i o Wasze małżeństwo.

Pani granice są tu bardzo ważne. To nie jest egoizm ani bagatelizowanie zagrożeń, to próba ochrony siebie i dzieci przed życiem w ciągłym strachu. Jeśli mąż nie jest gotowy na pomoc, warto, by Pani zadbała o własne wsparcie, bo naprawdę nie musi Pani zostawać sama z tym ciężarem.

 

Pozdrawiam

Weronika Jeka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje, jak bardzo lęk męża zaczął wpływać na codzienne funkcjonowanie całej rodziny – Pani, dzieci i relacji między Wami. Widać, że bierze Pani na siebie bardzo dużo odpowiedzialności, próbując jednocześnie chronić dzieci i utrzymać poczucie normalności. Opisany stan ciągłego napięcia, katastroficznych myśli i koncentracji na zagrożeniu jest dla Pani bardzo obciążający emocjonalnie. Ważne jest żeby w tej sytuacji prosić o pomoc specjalistę psychologa. W każdym dużym mieście można bezpłatnie skorzystać z wsparcia psychologa w Punkcie Interwencji Kryzysowej lub w MOPR/MOPS. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Warto przekazać mężowi, że prowadzenie normalnego życia wcale nie oznacza bagatelizowania zagrożenia wojną. Bez względu na wojnę, życie dzieje się tu i teraz i trzeba nauczyć się funkcjonować w codzienności. Ludzie żyją, pracują i dbają o rodzinę nawet w krajach, gdzie toczy się wojna i dobrze jest szukać takiego balansu między przygotowaniem, ostrożnością a normalnym życiem. Można też spokojnie pokazać, jaki wpływ na dzieci mają jego lęk i ciągłe napięcie. Warto też podkreślać, że nie chodzi tu o to, kto ma rację, lecz o spokój i bezpieczeństwo całej rodziny, a nadmierny strach często ogranicza racjonalne myślenie i utrudnia podejmowanie rozsądnych decyzji.

Zobacz podobne

Dzień dobry, poszukuję psychoterapeuty z Krakowa (nastawiam się raczej na wizyty stacjonarne)
Dzień dobry, poszukuję psychoterapeuty z Krakowa (nastawiam się raczej na wizyty stacjonarne), mam jednak problem z wyborem nurtu i docelowo konkretnej osoby. Czytałam o tym, że teoretycznie nurt jest sprawą drugorzędną, a ważniejsza jest relacja terapeutyczna, ale czy w takim razie wybór powinien opierać się na metodzie prób i błędów? Jestem mocno zdeterminowana do pracy nad sobą i trochę deprymuje mnie fakt, że mogę zmarnować sporo czasu i pieniędzy szukając odpowiedniej osoby. Czy istnieją jakieś czynniki, które mogą ułatwić wybór? Zmagam się z zaburzeniami lękowymi, permanentnym stresem, objawami psychosomatycznymi, fobiami, bardzo niską samooceną, jestem DDA i WWO. Chciałabym przepracować przebyte traumy i trudne sytuacje z dzieciństwa, mam silną potrzebę porozmawiania o tym, przeanalizowania i przede wszystkim uwolnienia się od powracających myśli związanych z przeszłością. Jednocześnie chciałabym popracować nad samorozwojem, pozbyciem się wszelkiej maści lęków, które zdominowały moje życie i zbudowaniem pewności siebie. Wydaje mi się, że terapia w podejściu integratywnym mogłaby mieć sens w moim przypadku - czy tak jest rzeczywiście? Będę wdzięczna za wszelkie sugestie.
Obawy dotyczące decyzji chłopaka o posiadaniu dzieci - jak sobie z nimi radzić?
Mam 24 lata, mój chłopak również. Jesteśmy razem od 7 lat. Od początku różniliśmy się w kwestii dzieci – on ich nie chciał, a ja długo nie byłam pewna, choć z czasem zaczęłam myśleć, że prawdopodobnie będę chciała zostać mamą. Rok temu odbyliśmy bardzo szczerą rozmowę na ten temat. Po dłuższym zastanowieniu chłopak powiedział, że woli być ze mną i mieć dziecko niż prowadzić bezdzietne życie z kimś innym. Wielokrotnie wracaliśmy do tej rozmowy i za każdym razem zapewniał mnie, że jest to jego świadoma decyzja. Mówi, że choć dziecko nie było jego wymarzonym planem, wie, że będzie je kochał i odpowiednio się nim opiekował. Mimo to wciąż mam wyrzuty sumienia i obawiam się, że w jakiś sposób skłaniam go do czegoś, czego tak naprawdę nie chce. Boję się, że kiedyś będzie przez to nieszczęśliwy lub będzie miał do mnie żal, choć on zapewnia mnie, że czuje się dobrze ze swoją decyzją. Nie wiem, jak poradzić sobie z tymi obawami.
Jak pomóc partnerce podejrzewanej o zespół Münchhausena i zachęcić do wizyty u specjalisty?
Dzień dobry Poznałem dziewczynę i od jakiegoś czasu dostrzegam u niej zespół münchhausena. Tak wiem nie jestem specjalistą ale moje powody są ze względu, że ma rzekomo raka i cały czas jak chcę jechać z nią na chemioterapię to ona sama pojedzie i wróci. To że co tydzień ma tą chemię przez trzy miesiące, następnym dni i tak idzie do pracy i normalnie pracuje z odrobinę symulacji. Złamała niby rękę w ten sam dzień miała operację i niby ma śruby w rękach a i tak w następnym dniu nie pracuje tylko zapierdziela. Głodówki,wymioty po zjedzenia choć bardzo żadko,okaleczanie się, już niby spokój od 6 miesięcy ale było. I brak ochoty na sex niby to nie jest ważne ale w ogóle ja do takich rzeczy nie ciągnie. I teraz moje pytanie czy jak obecnie jeździ na chemioterapię niby to przyłapać ja na gorącym uczynku ,że wcale nie pojechała i porozmawianie z nią czemu tak robi czy przekonywać ja żeby szła do specjalisty? Bo nie wiem co robić a nie wiem jak jej pomóc. Z góry dziękuję za odpowiedź na daną sytuację.
Mój syn nie chce chodzić do przedszkola przez obecność tam wielu osób. Powinienem pójść do psychologa?
Mój 5letni syn nie chce chodzić do przedszkola. Jak twierdzi "jest tam dużo ludzi" . Czy to jakaś fobia? Czy powinienem iść z nim do psychologa?
Napady lęku po omdleniu- na tyle boję się kolejnego takiego zdarzenia, że gdziekolwiek jest duszno od razu skacze mi tętno i czuję napad lęku.
Witam, chciałabym dowiedzieć się jak łatwo i skutecznie mogę radzić sobie z atakami paniki czy nieuzasadnionym lękiem. Od około dwóch miesięcy zaczęłam przejmować się zdrowiem po tym jak pierwszy raz w życiu spadł mi cukier do tego stopnia, że prawie zemdlałam. Nie mam żadnych problemów z cukrem, ale mam insulinooporność (wysoki poziom insuliny), która może prowadzić do cukrzycy, więc bałam się czy to nie jest już początek cukrzycy. Mimo dużej ilości wizyt u lekarzy, którzy powiedzieli, że nic mi nie jest, nadal bardzo na siebie uważałam, nie raz oddalając się przez to od znajomych i życia dookoła mnie. Parę tygodni potem lęk o zdrowie znacznie zniknął, ale niestety pojawiły się inne, np. gdy zrobiło mi się duszno w łazience pod prysznicem. Od tego czasu zawsze, gdy tam wchodzę, tętno skacze mi do 120- 130, nawet kilka razy do 150!, czyli zakładam, że to po prostu panika przed ponownym zdarzeniem się tej sytuacji. Zawsze lubiłam długo przebywać w tym pomieszczeniu a teraz wszystko robię jak najszybciej byle tylko wyjść z tej "duchoty". Nawet jak zostawię uchylone drzwi, przez które na pewno wpływa powietrze to moja głowa nadal twierdzi, że jest zbyt duszno. Tak samo teraz- jestem chora na covid przez co jestem osłabiona i raz źle poczułam się w kuchni, więc kolejne pomieszczenie powoduje u mnie stres. To jest chyba jeszcze bardziej uciążliwe (bo w łazience wystarczy, że szybko wejdę pod prysznic i już) bo zawsze lubiłam i nadal lubię gotować, pomaga mi to nie raz w relaksacji, ale po jakimś czasie muszę wstać od jedzenia po to by nie zwariować.:( Przy takich stanach czasami też mam niewielkie poczucie odrealnienia, które mija praktycznie od razu ze spadkiem tętna i uspokojeniem się. Poczytałam trochę o tym i myślę, że mogą to być w jakimś sensie ataki paniki, ale nie chcę oczywiście sama się diagnozować, dlatego liczę na jakąś radę co robić i czy warto iść do specjalisty. :)
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.