
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe
- Jak pomóc mężowi...
Jak pomóc mężowi przejmującemu się wojną? Wpływ stresu na rodzinę.
Anonim
Anna Kapelska
Dzień dobry,
Z Pani wypowiedzi wynika, że u męża występuje silny lęk katastroficzny a jego zachowanie wpływa obciążająca na całą rodzinę. Niestety zachowanie Pani męża, który próbuje 'na zaś' przygotować i zabezpieczyć rodzinę, przynosi odwrotny skutek. Na ten moment warto postawić jasne granice, jednocześnie zaznaczając, że jest Pani przygotowana na tyle, na ile można, ale teraz dba o życie i codzienność ( praca, szkoła itp.).
Być może ustalenie, że nie chce Pani poruszać tematu wojny w domu, przy dzieciach, które są już tym mocno przeciążone i negatywnie wpływa to na ich i Pani codzienność.
Pani mąż obsesyjnie skupiony na temacie działań wojennych niestety pogłębia tylko swój lęk i wizję katastroficznej przyszłości. Psycholog lub terapeuta jest tu mocno wskazany, tak, aby zarówno Pani, jak i mąż mogli czuć się bezpiecznie w domowych warunkach. Pani nie bagatelizuje problemu, tylko przejawia troskę o zachowanie męża i funkcjonowanie rodziny.
Serdeczności,
Psycholog Anna Kapelska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Iza Bonarowska
Dzień dobry,
To, co opisuje Pani u męża wygląda na silny lęk, podsycany ciągłym śledzeniem informacji. Kiedy ktoś godzinami czyta o wojnie, analizuje ruchy wojsk i scenariusze, mózg zaczyna żyć tak, jakby zagrożenie już było tu i teraz. Wtedy pojawiają się obrazy gwałtów, śmierci, porwań dzieci. One są dla niego realne emocjonalnie, nawet jeśli obiektywnie nic się jeszcze nie wydarzyło.
Bardzo ważne jest to, że mąż przenosi ten lęk na Panią i na dzieci. Dzieci czują napięcie, widzą zachowanie ojca i same dopowiadają sobie najgorsze scenariusze. To, co Pani opisuje u córki i syna, to już objawy przewlekłego lęku.
Nie da się logicznymi argumentami uspokoić osoby, która jest w trybie zagrożenia. Im więcej Pani tłumaczy, tym bardziej on będzie szukał dowodów, że Pani nie rozumie powagi sytuacji. Tu nie chodzi o brak wiedzy. Tu chodzi o rozregulowany lęk.
Co Pani może zrobić realnie.
Po pierwsze bardzo jasno nazwać granicę. Nie dyskutować o wojnie w obecności dzieci. Nie straszyć ich scenariuszami przemocy. To jest granica ochronna, nie negocjacyjna.
Po drugie nazwać wpływ, a nie ocenę. Czyli nie mówienie przesadzasz, tylko kiedy mówisz o gwałtach i wojnie, dzieci nie śpią, boją się i nie potrafią się uczyć. Ja już nie dam rady dźwigać ich lęku i twojego jednocześnie.
Po trzecie ograniczenie bodźców. Jeśli on nie chce iść do psychologa, warto chociaż postawić warunek ograniczenia informacji, brak ciągłego czytania wiadomości, brak analizowania scenariuszy przy rodzinie.
I bardzo ważne. Pani nie ma obowiązku walczyć z jego demonami kosztem siebie i dzieci. Pani już robi bardzo dużo. Jeśli on nie widzi problemu, a jego zachowanie destabilizuje rodzinę, to Pani ma pełne prawo szukać wsparcia dla siebie. Czasem to właśnie praca z jednym dorosłym w rodzinie pomaga odzyskać równowagę całemu systemowi.
Jeśli chce Pani, zapraszam na konsultację online. Mogę pomóc Pani nazwać granice w sposób jasny i bez eskalacji, ustalić jak chronić dzieci przed lękiem dorosłego i jak zadbać o siebie w sytuacji, w której to Pani stała się emocjonalnym buforem dla całej rodziny.
Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska
Psycholog
Piotr Karpiński
To, co Pani opisuje, wygląda na silny lęk, który przejął kontrolę nad życiem Pani męża i całej rodziny. Rozsądne przygotowanie to jedno, a życie w ciągłym trybie zagrożenia – to coś zupełnie innego.
Dzieci bardzo dobrze wyczuwają napięcie. Nawet jeśli nikt im nic nie mówi, strach i katastroficzne scenariusze obecne w domu realnie wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa i funkcjonowanie.
Przekonywanie męża argumentami racjonalnymi może nie działać, bo to nie fakty nim rządzą, lecz lęk. W takiej sytuacji pomoc specjalisty nie jest bagatelizowaniem zagrożeń, tylko próbą odzyskania równowagi i wpływu na „tu i teraz”.
I bardzo ważne: Pani ma prawo powiedzieć, że nie da już rady dźwigać tego sama. Nawet jeśli mąż nie zdecyduje się na pomoc, warto, aby Pani zadbała o wsparcie dla siebie – dla własnego dobra i dobra dzieci.
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Karpiński
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
Lęk męża wyraźnie wymknął się spod kontroli i zaczyna negatywnie wpływać na codzienne życie całej rodziny, szczególnie dzieci. To nie jest już „zainteresowanie sytuacją na świecie”, tylko życie w ciągłym stanie zagrożenia.
Ważne jest jedno. Pani sposób radzenia sobie jest zdrowy. Jest Pani przygotowana w realistycznym zakresie, a resztę energii kieruje Pani na to, na co ma wpływ: na dzieci, szkołę, codzienność. To jest właściwe podejście.
Zachowanie męża natomiast:
– ciągłe śledzenie informacji,
– snucie drastycznych scenariuszy,
– straszenie Pani i dzieci gwałtem, śmiercią, wojną,
– rezygnowanie z normalnych planów życiowych,
to są objawy silnego lęku, a nawet lęku paranoicznego, a nie „realizmu”.
Najważniejsze teraz są dzieci. One już są w permanentnym stresie i stanie gotowości. To dla nich bardzo szkodliwe. Pani ma rację, nawet jeśli mąż „nic nie mówi”, dzieci wszystko czują.
Jak z nim rozmawiać:
– nie przekonywać go faktami o wojnie, bo lęk nie słucha logiki,
– mówić o skutkach, a nie o racji, np.
„Widzę, że bardzo się boisz, ale to, co się dzieje, bardzo szkodzi dzieciom i mnie. Ja już nie daję rady tak żyć.”
– jasno nazwać granicę:
„Nie zgadzam się na straszenie dzieci i rezygnowanie z ich normalnego życia.”
Jeśli on nie chce iść do psychologa, Pani i tak może i powinna poszukać wsparcia dla siebie. Psycholog pomoże Pani:
– chronić dzieci,
– stawiać granice mężowi,
– zdecydować, co dalej, jeśli on nie podejmie leczenia.
To nie jest Pani zadaniem „walczyć z jego demonami”. Ma Pani prawo powiedzieć, że to za dużo i że potrzebna jest pomoc specjalisty. To nie jest słabość, to odpowiedzialność za rodzinę.
Proszę pamiętać, życie w ciągłym strachu też jest formą krzywdy. I Pani ma prawo się temu sprzeciwić.
Pozdrawiam serdecznie,
Weronika Wardzińska
psycholog
Weronika Jeka
Dzień dobry,
rozumiem, jak bardzo to musi być dla Pani wyczerpujące. Z Pani opisu widać, że bierze Pani na siebie ogrom odpowiedzialności - za dzieci, za codzienne życie i jednocześnie za emocje męża. To bardzo trudna sytuacja.
Wygląda na to, że Pani mąż żyje w stanie ciągłego zagrożenia i lęk całkowicie przejmuje kontrolę. Pani natomiast stara się funkcjonować możliwie najbardziej realistycznie: przygotować się tyle, ile się da, a potem skupić na „tu i teraz”. To nie jest ignorowanie problemu, tylko sposób chronienia siebie i dzieci.
Problem polega na tym, że strach męża zaczyna negatywnie wpływać na dzieci, są w ciągłym napięciu, czują się niepewnie, nie mogą skupić się na nauce ani na swoim życiu. To bardzo ważny sygnał, że sytuacja zaszła za daleko.
Być może warto spróbować powiedzieć mężowi spokojnie, że nie chodzi o to, czy wojna będzie czy nie, tylko o to, jak ten lęk wpływa na Waszą rodzinę. Że Pani już nie ma zasobów, by jednocześnie uspokajać dzieci i mierzyć się z jego obawami, i że potrzebujecie wsparcia kogoś z zewnątrz. Nie jako zarzutu, ale jako troska o dzieci i o Wasze małżeństwo.
Pani granice są tu bardzo ważne. To nie jest egoizm ani bagatelizowanie zagrożeń, to próba ochrony siebie i dzieci przed życiem w ciągłym strachu. Jeśli mąż nie jest gotowy na pomoc, warto, by Pani zadbała o własne wsparcie, bo naprawdę nie musi Pani zostawać sama z tym ciężarem.
Pozdrawiam
Weronika Jeka
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje, jak bardzo lęk męża zaczął wpływać na codzienne funkcjonowanie całej rodziny – Pani, dzieci i relacji między Wami. Widać, że bierze Pani na siebie bardzo dużo odpowiedzialności, próbując jednocześnie chronić dzieci i utrzymać poczucie normalności. Opisany stan ciągłego napięcia, katastroficznych myśli i koncentracji na zagrożeniu jest dla Pani bardzo obciążający emocjonalnie. Ważne jest żeby w tej sytuacji prosić o pomoc specjalistę psychologa. W każdym dużym mieście można bezpłatnie skorzystać z wsparcia psychologa w Punkcie Interwencji Kryzysowej lub w MOPR/MOPS.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Dorota Figarska
Warto przekazać mężowi, że prowadzenie normalnego życia wcale nie oznacza bagatelizowania zagrożenia wojną. Bez względu na wojnę, życie dzieje się tu i teraz i trzeba nauczyć się funkcjonować w codzienności. Ludzie żyją, pracują i dbają o rodzinę nawet w krajach, gdzie toczy się wojna i dobrze jest szukać takiego balansu między przygotowaniem, ostrożnością a normalnym życiem. Można też spokojnie pokazać, jaki wpływ na dzieci mają jego lęk i ciągłe napięcie. Warto też podkreślać, że nie chodzi tu o to, kto ma rację, lecz o spokój i bezpieczeństwo całej rodziny, a nadmierny strach często ogranicza racjonalne myślenie i utrudnia podejmowanie rozsądnych decyzji.

Zobacz podobne
Jakie są najlepsze sposoby leczenia nerwicy?
Męczę się od dziecka od czasu kiedy mnie wyśmiewano, teraz gdy jestem dorosła, nerwica nabrała na sile i nawet gdy nic się nie dzieje, a jestem wśród ludzi, robi mi się słabo w miejscach publicznych lub gdy zbyt dużo ludzi zwróci na mnie uwagę.
Boję się pójść na siłownię, mimo że lubię sport.
Dodatkowo, gdy widzę, że ktoś się mną interesuje, ja jestem pewna, że to fałszywe i tak naprawdę ta osoba chce mi zaszkodzić. Jest to wykańczające... Daje sprzeczne sygnały, unikam i ta osoba rezygnuje. Jedynie z tą osobą przez komunikatory się nie boję rozmawiać, bo wtedy na mnie nie patrzy tylko wtedy już te osoby nie są zainteresowane
Coraz częściej zauważam, że moja córka naprawdę boi się chodzić do szkoły, co mnie martwi. Każdego ranka ten lęk wydaje się rosnąć, a próby uspokojenia pomagają tylko na krótko.
Rozmawiałam z dzieckiem o jej uczuciach i obawach, ale często się wycofuje albo mówi, że nie wie dokładnie, co ją przeraża. Czy ktoś mógłby mi polecić metody, które pozwolą mi lepiej zrozumieć te lęki? Czy warto porozmawiać o tym z nauczycielem? Co mu powiedzieć?
Zosia ma koleżanki, nawet jedną najlepszą, więc to raczej nie w tym problem.
Jak pomóc jej odzyskać pewność siebie, by przestała płakać?
Chcę ją wspierać, ale też nie przygnieść opiekuńczością.
Będę wdzięczna za każdą radę i wskazówkę.

