Left ArrowWstecz

Jak pomóc przyjacielowi po traumie wywołanej pytaniem o pożyczkę?

Witam jak mam pomóc przyjacielowi przejść przez traumę wywołałem ją niechcący pytaniem o pożyczkę odciął się całkowicie mimo że naprawdę jesteśmy bardzo blisko siebie napisał mi tylko że musi to przemyśleć i pomyśleć i że to moje pytanie wywolaloyraume z pieniędzmi .nie wiem nic więcej a bardzo się o nie martwię i bardzo mi zależy na nim proszę pomozcie
User Forum

Kasia

4 miesiące temu
NOESIS Centrum diagnostyki i psychoterapii

NOESIS Centrum diagnostyki i psychoterapii

Chciałbym uspokoić - pytanie o pożyczkę nie jest w stanie wywołać czegoś, co klinicznie nazywamy "traumą". Owszem, może wywołać dyskomfort i niepokój, ale z tego co Pani pisze Pani Katarzyno, przyjaciel po prostu potrzebuje czasu na przemyślenie decyzji - pożyczanie pieniędzy to często nie jest decyzja na tu-i-teraz. Zachęcam, żeby swoje obawy i wątpliwości kierować bezpośrednio do przyjaciela szczególnie, jeżeli - jak Pani twierdzi - jesteście ze sobą blisko.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Z tego co pani opisała, to co się dzieje z pani przyjacielem, to silna reakcja organizmu na bolesne wspomnienie, które zostało przypadkowo poruszone. Kiedy ktoś ma za sobą bardzo trudne doświadczenia, pewne tematy stają się „zapalnikami” – wywołują one lęk tak duży, że jedynym sposobem na poradzenie sobie z nim jest całkowite odcięcie się od źródła stresu, nawet jeśli jest nim bliska osoba. Pani przyjaciel w tej chwili nie walczy z panią, ale z paraliżującym poczuciem zagrożenia, które wywołał sam temat pieniędzy. Choć czuje się pani odpowiedzialna i chce go pani ratować, ważne jest zrozumienie, że nie jest pani rolą, aby pomagać mu wyjsc z takiej sytuacji. Rozwiązanie tak głębokich problemów emocjonalnych może wymagać profesjonalnego wsparcia, a bycie przyjacielem polega w tym momencie na czymś innym.

Jeśli czuje pani silną potrzebę wykonania jakiegoś gestu, może pani po prostu wysłać mu krótką wiadomość z informacją, że jest pani dla niego i czeka, aż będzie gotowy na rozmowę. Taki komunikat daje sygnał, że pani wsparcie jest stałe, ale jednocześnie nie narzuca mu pani swojej obecności, gdy on próbuje odzyskać równowagę. W pewnych momentach danie komuś czasu to paradoksalnie robienie dla niego najwięcej, bo pozwala to takiej osobie poczuć się bezpiecznie w relacji, która na moment stała się dla niego zbyt trudna.

4 miesiące temu
Aleksandra Jarzynka

Aleksandra Jarzynka

Pani Kasiu,

wygląda na to, że pytanie o pożyczkę wywołało w Pani przyjacielu jakieś trudne wspomnienia, może uruchomiło przekonania dotyczące pieniędzy i ich pożyczania lub przekonania o osobach, które pieniądze pożyczają. Jeśli dobrze rozumiem, sam przyjaciel dał Pani znać, że to pytanie jakoś go poruszyło - być może potrzebuje trochę więcej czasu na odpowiedź niż to Pani zakładała i wcale nie musi to oznaczać odcięcia się przyjaciela od Pani.

 

Wydaje mi się, że w takim wypadku warto jest z przyjacielem porozmawiać - opowiedzieć o swoich intencjach i oczekiwaniach związanych z pytaniem, powiedzieć o swoim zmartwieniu i trosce o przyjaciela i Waszą relację.

 

Trzymam kciuki!

Aleksandra Jarzynka

4 miesiące temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Widać, że sytuacja jest dla Pani obciążająca i że naprawdę zależy Pani na przyjacielu. To naturalne, że pojawia się martwienie, poczucie winy i bezradność, kiedy ktoś nagle się odcina i potrzebuje czasu.

W takich momentach bywa pomocne, żeby dać drugiej osobie przestrzeń, ale jednocześnie sygnał, że Pani jest obok. Nie chodzi o naciskanie ani wyciąganie informacji, tylko o prostą komunikację typu: „Jestem, kiedy będziesz gotowy” — to daje poczucie bezpieczeństwa, a nie presji.

Może też Pani delikatnie powiedzieć o swoich emocjach, nie oskarżając i nie próbując czegoś „naprawić”, tylko z poziomu relacji: że sytuacja Panią zmartwiła, że nie chciała Pani go zranić, że nie wie Pani co się z nim dzieje i to jest trudne. To często pomaga, bo pokazuje prawdę o Pani, a nie tylko troskę o niego.

Z tego, co Pani napisała, widać dużo uważności i dobrych intencji. To już samo w sobie jest formą wsparcia. 

4 miesiące temu
Izabela Koczur

Izabela Koczur

Dzień Dobry

 

Opisana sytuacja jest bardzo trudna i zrozumiałe, że budzi w Pani silny niepokój. Z Pani słów widać, że nie było złej intencji a mimo to doszło do uruchomienia u przyjaciela bolesnych doświadczeń związanych z pieniędzmi. W takich sytuacjach ważne jest pamiętać, że reakcja tej osoby wynika z jej historii, a nie z Pani winy czy braku wrażliwości.

Najlepszym wsparciem na ten moment może być uszanowanie jego potrzeby dystansu, przy jednoczesnym jasnym i spokojnym sygnale, że jest Pani dostępna. Krótka wiadomość w stylu: „Rozumiem, że potrzebujesz czasu. Jestem tutaj, kiedy będziesz gotowy porozmawiać” często bywa bardziej pomocna niż próby naciskania czy wyjaśniania.

Nie ma możliwości „naprawienia” czyjejś traumy z zewnątrz można natomiast stworzyć bezpieczną przestrzeń, w której druga osoba nie czuje presji ani poczucia winy. Jeśli kontakt zostanie wznowiony, warto skupić się na wysłuchaniu, a nie na tłumaczeniu się czy szukaniu rozwiązań. Pani troska i uważność są już same w sobie ważnym sygnałem wsparcia.

Jeśli ten brak kontaktu bardzo Panią obciąża, również rozmowa z psychologiem może pomóc  nie po to, by ocenić sytuację, ale by poradzić sobie z własnym lękiem i bezsilnością.

 

pozdrawiam serdecznie

Iza Koczur

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Katarzyno,


w tej sytuacji najważniejsze jest uszanowanie granic przyjaciela i danie mu czasu – nacisk lub próby „naprawiania” mogą pogłębić reakcję traumatyczną. Jeśli trauma dotyczy pieniędzy, realną pomocą będzie zachęta (bez nacisku) do skorzystania z profesjonalnego wsparcia np. psychologa, psychotraumatologa. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czuję, że chciałabym rozstać się z mężem. Nie rozmawiamy ze sobą, nie okazujemy czułości, właściwie zachowujemy się jak obcy. Mąż rozgląda się za atrakcyjnymi kobietami, a ja czuję się nieatrakcyjna. Boję się jednak podjąć decyzję.
Czy mąż mnie kocha ? Czy jest sens próbować ratować ten związek ? Niedawno skończyłam 30 lat i czuję, że zmarnowałam ostatnie lata życia, czuje się bardzo samotna. Z mężem jesteśmy razem od 11 lat, 9 lat mieszkamy razem, a małżeństwem jesteśmy od 5 lat. A od około 3 lat żyjemy bardziej jak współlokatorzy niż małżonkowie, nie mamy wspólnych zainteresowań, nie spędzamy wspólnie czasu, rozmawiamy bardzo mało i to wyłącznie na domowe tematy, typu co kupić, itp., nie uprawiamy też seksu. Zdaję sobie sprawę, że w pandemii się zaniedbałam i przytyłam, jednak od marca pracuję nad sobą i zrzuciłam zbędne kilogramy, mąż tego nie zauważył. Przynajmniej nie wyraził tego. Czuję, że nie podobam mu się już, on nie inicjuje stosunku, bardzo rzadko okazuje mi czułość. Ja też tego nie robię, bo nie czuję się atrakcyjnie. Na dodatek, podczas urlopu, mój mąż wysyłał koledze zdjęcia atrakcyjnych kobiet na plaży, gdy to zauważyłam, bardzo mnie to zabolało. Mną nie jest zainteresowany w ten sposób, ale rozgląda się za innymi kobietami. Do tej pory naiwnie myślałam, że może trafił mi się mężczyzna z małymi potrzebami, teraz w to wątpię. Jak już wspomniałam, nie rozmawiamy, gdy teraz o tym myślę, nigdy nie rozmawialiśmy o problemach. Ja nie potrafię takiej rozmowy rozpocząć, boję się, że zostanę obarczona winą, że usłyszę, że wymyślam itd. (Mam tak od dziecka). Dwa lata temu napisałam do męża, że chcę abyśmy poszli do psychologa, bo nie rozmawiamy, nie potrafimy rozmawiać i nie uprawiamy seksu. Odpowiedział na to, że popracujemy nad tym sami. Nigdy nie zapytał, o czym bym chciała porozmawiać, a czego nie robimy, nie wrócił nigdy więcej do tego tematu, zbył mnie tekstem o tym, że sami sobie z tym poradzimy, a jedyne co zrobił to przez kilka dni był bardziej czuły. Bo na codzień nie okazujemy sobie czułości, gdy już mnie całuje, jest to buziak, a nie namiętny pocałunek. Czuję się bardzo przybita tą sytuacją, coraz częściej myślę o separacji lub rozwodzie, jednak boje się tego, boje się być prowodyrem tej sytuacji, jego reakcji, że może jemu naprawdę zależy, i przez tę sytuację popadnie w nałogi (jego ojciec jest funkcjonującym alkoholikiem), obawiam się też, czy sama dam sobie radę. Ale nie chcę żyć w takiej stagnacji kolejne 10 lat, żeby na koniec i tak się rozstać i stracić najlepsze lata życia, na zamulanie w domu. Bo tak wygląda nasze życie. Czuję się jak emerytka. Nie wiem co mam zrobić. Tzn wiem, powinnam porozmawiać z mężem, ale nie wiem jak to zrobić, aby dostać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Szczerze myślę, że mąż mnie już nie kocha, ale jesteśmy razem z wygody i przyzwyczajenia.
TW. Samookaleczanie, brak poczucia jakiejkolwiek wartości, obwinianie się.
Mam problem ze sobą. Nie potrafie na siebie patrzeć w lustrze, czuje wielkie obrzydzenie do siebie. Bez makijażu mój wygląd mnie zawstydza. Za każdym razem kiedy ktoś mi robie zdjęcie z ukrycia, wychodzę beznadziejnie. Całokształt sie przekłada na moje życie. Rozpoczęłam samookaleczanie sie kilka miesięcy temu i nie mogę od tego uciec. Ciężko mi przez to uczęszczać do szkoły. Moja mama próbuje ze mną rozmawiać, ale czuję, że każda rozmowa z nią prowadzi donikąd. Czuje, że na nią nie zasługuję, bo nie daje sobie pomóc. Czuję, że nie zasługuję na jakiekolwiek zaspokajanie potrzeb. Za każdym razem wracam do domu to odrazu płaczę. Kiedyś zostałam obmacana przez takiego chłopaka i najgorsze jest to, że nie winie go, a siebie. Obwiniam sie bardzo dużo razy za rzeczy, za które nie powinnam sie obwiniać. Czy dam jakoś rade sama z tego wyjść?
Jak radzić sobie ze stresem przed egzaminem zawodowym?
mogę prosic o jakies porady na stres za nie cale dwa tygodnie pisze egzamin zawodowy i przestaje sobie radzic ze stresem i boje się ze przez niego nie zdam
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się.
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się. Teraz chodzi przynajmniej 2 razy w tyg. do lekarza i to prywatnie, bo jej się wydaje, że ma jakąś chorobę i umrze. Dodam, że odeszła od męża zostawiła 3 dzieci i w ogóle się nimi nie interesuje. Od psychologa na rozprawie dostała papiery, że nie może sama funkcjonować, pojawiły się problemy, bo od 3 lat nie płaci alimentów, nabrała pożyczek i wysyła oszustom w Afryce, Francji, nie da sobie przetłumaczyć, że to oszust. Nie pracuje, bo cały czas na L4, nie chce iść do psychologa. Czy mogę ją ubezwłasnowolnić? Ale boję się, że wtedy ja będę musiała jej długi płacić. Kiedy próbuję z nią rozmawiać, wścieka się i nie odzywa kilka mies. Jestem wykończona tą sytuacją. Jest za granicą kilka lat, ale nie ma nic, bo wszystko wysyła, później przyjeżdża do mnie, bo nie ma gdzie mieszkać, a ja z nią 2 tyg nie mogłam wytrzymać. Mogę ja na siłę wysłać do psychologa? Zresztą nikogo nie słucha, nawet policji się nie boi, a wiem że ją zamkną jeśli alimentów nie będzie płacić. Poszłabym na policję z tym oszustem, ale boję się ja wkopać z tymi alimentami. Do mojej córki zwraca się chamsko, nie zwraca nawet na nią uwagi, bo 24/7 na tel, nawet śpi tylko 2 godz a reszta w internecie. Potem że umiera bo jej nogi puchną, nic nie robi, nie chodzi a jest otyła. Nawet mamie nic w domu nie pomogła. Nie wiem, gdzie prosić o pomoc, gdzie zgłosić, bo ja już nie daję sama rady.
Dzień dobry. Mam córkę 13 lat.
Dzień dobry. Mam córkę 13 lat. Zawsze była spokojnym dzieckiem. Dzieci jej dokuczały. Jedna z dziewczynek, również w jej wieku, była dla niej wręcz wredna. Starała się izolować inne koleżanki od córki. W gruncie rzeczy nie przepadają za sobą. Mam wrażenie, że córka czuje przed nią lęk. Ostatnia klasa przed nimi razem. Kiedy przy córce o niej mowa, córka denerwuje się i jest wściekła. Jakiś czas temu okazało się, że żale córka wylewa na tik toku. Były treści z plastrami, jakimiś ostrymi narzędziami. Zapytałam ją, czy chciała sobie coś zrobić - rozpłakała się. Ale myślę, że nie chciała. Zmieniała się, może taki wiek, może otoczenie wokół. Ale widzę też, że momentami brak w niej energii, a czasem jest niemiła. U psychoterapeuty byłyśmy raz. Kolejnej wizyty odmówiła. Chciałabym jej pomóc, ale boję się, że do psychologa nie da się namówić. Dodam, że bardzo się stresuje wieloma rzeczami a egzaminy tuż.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.