30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak pomóc synowi z lękami i problemami z lekami po urazie głowy?

Witam, mój syn obecnie 18lat - 2 lata temu uderzył się głowa w betonowy balkon , 2 miesiące wcześniej przywłaszczył sobie cudzą własność czego konsekwencją była nagana w szkole oraz zeznania na komisariacie i ostatecznie umorzona sprawa sądowa. Od tamtej pory diagnozujemy się z powodu pogorszenia pamięci, lęków, stres, najprawdopodobniej bóli somatycznych i sam Bóg jeszcze wie czego. Byliśmy chyba u wszystkich specjalistów nie widać nigdzie przyczyny , neurolog odesłał nas do psychiatry i zaczęło się pierwszy psychiatra stwierdził że to lęki zalecił prabalginę ale po jawiły się myśli samobójcze kazał odstawić, kolejny stwierdził że wygląda to na nerwicę zalecił zotral i chlorprotixen przy dawce pierwszego 10 mg było naprawdę spoko, ale syn szedł na 18-kolegi i Pan doktor powiedział że może odrobinę się napić , niestety nie skończyło się na odrobinie, na drugi dzień po 18-ce syn czuł się zdecydowanie gorzej , mówił że ma dziurę że nie pamięta nic choć po powrocie z imprezy wszystko opowiadał, skontaktowaliśmy się z lekarzem zlecił ziększyć zotral do 20 mg i po 3-4 dniach masakra, syn mówił że muszę go pilnować że nie chce sobie nic zrobić ale niewidzi innego wyjścia jak iść do rzeki i skończyć to, po odstawieniu leków w decyzję lekarza te myśli ustąpiły jak ręką odjął alby syn był rozbity twierdził że nie pamięta, wylądowaliśmy więc u kolejnego psychiatry " z polecenie" zapisał na escitalopram 10 mg i przez kilka miesięcy było stosunkowo nieźle, potem posprzeczał się z rodzicami dziewczyny stres wrócił a wraz z nim lęki , strach, drżenie w ciele, problemy z rozumieniem w szkole, koncentracją- lekarz zapisywał leki z grupy benzo coś jak Alprazolam i coś jeszcze ale po nich synowi plątał się język, usypała na lekcjach w szkole , potem lekarz stwierdził że odstawimy escitalopram ot tak po prostu z dnia na dzień ale drżenia się utrzymywały i syn nie czuł się dobrze , ale finalnie w ciągu tygodnia miał aż 3 zmiany w lekach więc nie do końca wiemy gdzie była przyczyna, lekarz kazał wrócić do escitalopramu a na następniej wizycie zapiał syrop rispolept , próbowaliśmy chyba dawkę 0,75 ml ale syn czuł się więc lekarz kazał odstawić od tak z dnia na dzień , więc syn znowu się posypał, ale na wizycie doktor powiedział że to raczej nie z powodu rispoleptu i kazał wrócić do jego stosowania gdy znów doszliśmy do dawki 0,75 syn czuł się kiepsko , wirowało mu przed oczami, załapało go jakieś przeziębienie, bolała go bardzo głowa, koncentracja też do kitu, więc skontaktowaliśmy się znowu z lekarzem kazał odstawić , jak zapytała czy tak ot z dnia na dzień to powiedział ze w ciągu tygodnia bo to mała dawka, my jednak schodziliśmy wolniej na dawce 0,50 ml było chyba nieżle , no ale chcąc wykonać decyję lekarza zaczęliśmy schodzić dalej, gdy doszliśmy do 0,25 ml syn poczuł się źle praktycznie w 3 albo 4 dzień do zmniejszeniu , wiruje mu wszysko w środku , drży , wraz z upływem czasu nasilił się lęk ,strach , zmęczenie, bol w cieli i mięśniach kontaktowała się już z psychiatrą kazał odczekać 3 dni, odczekaliśmy , znów się kontaktowałam przedstawiając my objawy że syn siedzi a zdaje mu się że w środku wiruje że jest skupiony tylko na tych objawach że nie mam na nic siły , kazał odczekać jeszcze 3 dni jak zapytała że może jakiś lek pomostowy np. proplanolol to powiedział że nie chce dokładać kolejnego leku ,że musimy zdecydować na jakim zestawie syn czuł się lepiej czy więcej rispoleptu czy więcej escitalopramy , a przecież cały czas odkąd jesteśmy u niego syn ma dawkę escitalopram 10 mg , w szkole idzie kiepsko. Syn mówi że wolałby nie brać tych leków bo ma wrażenie że go blokują, mówiłam to lekarzowi ale on mówi że do matury by nie zmieniał nic w lekach , tylko co robić jeśli teraz jest fatalnie, syn nie wierzy że będzie lepiej, paralizuje go strach, mówi że czuje jakby był kompletnie niezaradny życiowo. Co robić
User Forum

AnnaN

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani AnnNo 

Sytuacja Pani syna jest niezwykle trudna, ponieważ jego organizm stał się poligonem doświadczalnym dla gwałtownych zmian w farmakoterapii, co przy wrażliwym układzie nerwowym 18-latka wywołuje silne reakcje somatyczne. Ciągłe odstawianie i wprowadzanie leków takich jak neuroleptyki czy antydepresanty w krótkich odstępach czasu może powodować tzw. zespoły odstawienne i potęgować lęk, który syn opisuje jako „wirowanie w środku” czy drżenia. Kluczowe jest teraz przeprowadzenie rzetelnej diagnostyki u neuropsychologa, który obiektywnie oceni, czy problemy z pamięcią i koncentracją są wynikiem lęku, czy też echem urazu głowy sprzed dwóch lat. Jeśli obecny lekarz bagatelizuje fatalne samopoczucie syna i każe „czekać” mimo nasilającej się paniki, warto poszukać konsultacji w ośrodku specjalizującym się w psychiatrii młodzieżowej, gdzie lekarze mają większe doświadczenie w stabilizacji pacjentów po tak chaotycznym leczeniu. Syn potrzebuje teraz przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa i jasnego planu wyjścia z tego błędnego koła lekowego, a nie kolejnych eksperymentów tuż przed maturą.

 

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Anno,

 

Dziękujemy za kontakt.

Z Pani treści widać, że od dwóch lat bardzo konsekwentnie szuka Pani pomocy dla syna, reaguje na objawy, konsultuje specjalistów, obserwuje działanie leków i dba o jego bezpieczeństwo. Są to moim zdaniem ogromne zasoby czyli uważność, szybka reakcja na myśli samobójcze, kontakt z lekarzami i realna obecność przy synu.Kilka faktów, które są ważne i wspierające:

po odstawieniu leków nasilających objawy myśli samobójcze ustępowały, to pokazuje, że syn reaguje na zmiany farmakologiczne i że objawy nie są stałym stanem,

Syn potrafi mówić o tym, co czuje i prosić o pilnowanie: to bardzo duży czynnik chroniący,

mimo trudności On nadal funkcjonuje w szkole i jest w relacji czylu nie wycofał się całkowicie z życia.

 

Obecnie wygląda to na mieszankę: silnego lęku, nadwrażliwości na zmiany leków oraz możliwych objawów odstawiennych po częstych modyfikacjach. Przy takiej historii kluczowa jest stabilizacja, jak najmniej nagłych zmian i jeden prowadzący specjalista, który spokojnie ustali plan na kilka tygodni.Równolegle do farmakoterapii bardzo potrzebna jest regularna psychoterapia ukierunkowana na lęk i regulację objawów z ciała, bo same leki nie uczą radzenia sobie z napadami napięcia i katastroficznymi myślami.

Na teraz, praktycznie co warto robić:

Skupić się na bezpieczeństwie tj. skoro syn mówi o nasilonym lęku i bezradności, warto, by nie zostawał długo sam i miał z Panią jasny plan „co robimy, gdy jest gorzej”.

Ustabilizować rytm dnia: sen, jedzenie, lekką aktywność fizyczną to realnie zmniejsza objawy somatyczne.

Ograniczyć analizowanie każdego objawu ; im bardziej się na nich koncentruje, tym silniejsze się stają. Pomagają krótkie, powtarzalne czynności odciągające uwagę (spacer, prysznic, proste zadanie).

Rozważyć jedną konsultację u psychiatry z doświadczeniem w pracy z młodzieżą i zaburzeniami lękowymi w celu spokojnego planu stabilizacji, bez częstych zmian.

Najważniejsze: to, że syn teraz mówi „nie wierzę, że będzie lepiej”, jest typowe dla silnego lęku: to objaw, nie prognoza. Już były okresy poprawy, co oznacza, że jego układ nerwowy potrafi wracać do równowagi.Pani największym zasobem jest to, że syn ma przy sobie zaangażowanego, reagującego rodzica, moim zdaniem to jeden z najsilniejszych czynników ochronnych w takich sytuacjach.

 

Z pozdrowieniami,

Agmieszka Włoszycka

 

1 miesiąc temu
Katarzyna Marzęda

Katarzyna Marzęda

Pani Anno, 

 

Podstawą efektywnego leczenia jest współpraca na linii lekarz- Pacjent. Wszystkie wątpliwości warto poruszać z lekarzem prowadzącym, który dysponuje większą ilością wiedzy (wywiad, obserwacja, ewentualne badania dodatkowe), które są podstawą do wybrania właściwej ścieżki leczenia. Jakiekolwiek udzielanie porad co do ścieżki leczenia bez tych informacji byłoby nadużyciem i mogłoby spowodować więcej szkód niż pożytku dla zdrowia Pani syna.

W Pani wiadomości słyszę dużo troski i lęku o zdrowie syna. Jest to w pełni zrozumiałe, że szuka Pani wsparcia dla dziecka.  Rozumiem również, że syn po tylu próbach dobrania typu i dawek leków może czuć się zniechęcony i rozczarowany zaproponowanym leczeniem. Proces doboru leków i ich dawek jest nierzadko karkołomny dla Pacjenta, co może wywoływać frustrację - to naturalne i dla mnie zrozumiałe. Jednak proszę pamiętać, że przy doborze leczenia farmakologicznego nierzadko pojawiają się nieudane próby, zanim nastąpi ten trafny, odpowiedni dla danej Osoby, który pozwala na uzyskanie optymalnych efektów leczenia. Warto wziąć pod uwagę, że syn jako osoba pełnoletnia warto, aby samodzielnie w ramach jego indywidualnych możliwości podejmował kroki i działania mające usprawnić jego proces leczenia i komunikację z lekarzem - oczywiście ze wsparciem Pani i rodziny. Pisze Pani również o wielu trudnych emocjach, które towarzyszą Pani synowi. Być może pomysłem wartym rozważenia jest wsparcie syna poprzez profesjonalną psychoterapię. 

W kwestii leków - warto pamiętać, że przy stosowaniu leków stabilizujących nastrój łączenie ich z alkoholem jest ogólnie niewskazane i ryzykowne. Alkohol może osłabiać działanie leków, nasilać ich skutki uboczne. 

Ze swojej strony jeszcze raz zachęcam do kontaktu z prowadzącym lekarzem psychiatrą w celu omówienia wątpliwości. 

 

Pozdrawiam serdecznie. 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Własne myśli o rozstaniu i poczucie winy. Myśli pojawiają się bez mojej woli.
Dzień dobry. Od kilku miesięcy zmagam się z silnym lękiem, że zostawię swojego chłopaka, chociaż bardzo nie chce tego zrobić i obydwoje się kochamy. Nie mogę w nocy spać, bo wzbudzają mnie te myśli, moje serce bije wtedy jak szalone. W mojej głowie tworzą się czarne scenariusze i choć próbuje przekierować uwagę na coś innego po jakimś czasie nagle znów się pojawia taka myśl, np. kiedy idziemy na spacer itp.. próbuje wtedy w myślach uspokoić się i mówić, że nic się nie stanie i mam kontrolę nad tym co robię, jednak to nie pomaga, pozytywne myślenie, rozpisywanie ich też za dużo nie wnosi. Przez to wszystko mam ogromne poczucie winy i wątpliwości, że gdybym kochała chłopaka to nie miałabym takich strasznych myśli. Jeśli jest dzień, kiedy te myśli ustaną , to znów rozmyślam, że za chwilę pojawia się od nowa i będę się tak strasznie tego bała.
Podejrzewam u siebie fobię społeczną, czy takie historie zdarzają się w gabinecie psychologicznym?
Dzień dobry, Mam zaburzenia lękowe i podejrzewam u siebie ASD. Dużo czytam o zaburzeniach psychicznych (wydaje mi się, że daje mi to jakiś komfort), ale nigdy nie spotkałam się z podobną sytuacją jak moja. Przed każdym wyjściem ze znajomymi obiecuje sobie, że nie będę robić wokół siebie szumu i nie będę skupiać na sobie atencji. Wiem, że obiektywnie nie robię w grupie więcej zamieszania niż inni, a wręcz wiele osób uważa mnie za spokojną osobę. Ale i tak po każdym wyjściu czuje, że na pewno wszyscy są zirytowani mną, moim zachowaniem, że za dużo mówiłam, za głośno się śmiałam. Na spotkaniu ze znajomymi czuję się dobrze, często czerpię z niego przyjemność, ale już w drodze do domu zastanawiam się nad swoim zachowaniem, a na drugi dzień rano budzę się z intensywnym uczuciem (lękiem?), że oni mnie na pewno nie lubią, bo właśnie zachowuję się zbyt atencyjnie. Fobia społeczna, o której czytałam, to z tego, co rozumiem, to raczej lęk przed wyjściem ze znajomymi, a nie po. Czy taka sytuacja jak moja wychodzi podczas rozmów w gabinecie? Bo naprawdę nie wiem co o tym myśleć, a chyba szukam komfortu w tym, żeby mi ktoś przybliżył podobny schemat. Bardzo dziękuje za Państwa aktywność na tym forum, już nie raz otrzymałam cenne odpowiedzi.
Dysocjacja w zaburzeniach lękowych. Mam wrażenie, że psychoterapia idzie za szybko.
Dzień dobry, co zrobić z poczuciem odrealnienia przy zaburzeniach lękowych? Mam wrażenie, że właśnie przez takie poczucie ten lęk nadal nie chce odejść. Jednego dnia mam poczucie, że otoczenie wokół mnie nie jest prawdziwe, jakbym oglądała jakiś film, a nie naprawdę tam była, a drugiego dnia, że to nie otoczenie jest problemem, a to ja się od nich oddalam, to ja jestem jak we śnie. Nie wiem co z tym zrobić, bo nie raz utrudnia mi to pokonanie lęku, w najgorszych chwilach, gdy miałam ataki paniki (obecnie praktycznie ich nie widzę) to właśnie wszystko robiło się mniejsze, sztuczne itp. Mówiłam o tym na sesji chociaż jak widać za mało i jedynie co to przegadałam sam lęk, nie to uczucie. A teraz nawet z lęku zbaczamy na inne tematy i nie wiem czy to dobrze, bo jestem dość zestresowana czy to nie za szybko, że może powinnam nadal rozmawiać o problemie, z którym tu przyszłam. O ile właśnie ataki paniki zniknęły, to takie odrealnienia i lęk w głowie są nadal, momentami bardziej nasilone niż parę miesięcy temu. Dawniej to odrealnienie też było, lecz często było tylko kawałkiem ataku paniki, a nie jedynym problemem jak teraz. Naprawdę nie wiem co to znaczy: czy terapia tak naprawdę nie działa i muszę pójść do psychiatry? Czy jest jakiś sposób by sobie z tym radzić?
Poczucie, że wspomnienia nie są moje - czy to ruminacja?

Od kilku dni odczuwam potrzebę myślenia o sytuacji z przeszłości. Co dziwne, to wspomnienie wydaje się być dla mnie obce. Tak jakby nie przydarzyło sie mojej osobie. To wywołuje we mnie lęk. Czy to rodzaj ruminacji?

Brałam leki przy zaburzeniach lękowych i nerwicy natręctw, niestety lęki wróciły
Dzień dobry. Brałam leki (Zotral/Asentra) przy zaburzeniach lękowych i nerwicy natręctw, pół roku temu zakończyliśmy leczenie. Niestety lęki wróciły i doszły "tiki" (mimowolne odruchy) nerwowe. Czy powinnam znów iść do psychiatry, czy terapia psychologiczna byłaby lepszym rozwiązaniem? Obawiam się, że nie poradzę sobie sama. Pozdrawiam