Left ArrowWstecz

Jak pomóc synowi z lękami i problemami z lekami po urazie głowy?

Witam, mój syn obecnie 18lat - 2 lata temu uderzył się głowa w betonowy balkon , 2 miesiące wcześniej przywłaszczył sobie cudzą własność czego konsekwencją była nagana w szkole oraz zeznania na komisariacie i ostatecznie umorzona sprawa sądowa. Od tamtej pory diagnozujemy się z powodu pogorszenia pamięci, lęków, stres, najprawdopodobniej bóli somatycznych i sam Bóg jeszcze wie czego. Byliśmy chyba u wszystkich specjalistów nie widać nigdzie przyczyny , neurolog odesłał nas do psychiatry i zaczęło się pierwszy psychiatra stwierdził że to lęki zalecił prabalginę ale po jawiły się myśli samobójcze kazał odstawić, kolejny stwierdził że wygląda to na nerwicę zalecił zotral i chlorprotixen przy dawce pierwszego 10 mg było naprawdę spoko, ale syn szedł na 18-kolegi i Pan doktor powiedział że może odrobinę się napić , niestety nie skończyło się na odrobinie, na drugi dzień po 18-ce syn czuł się zdecydowanie gorzej , mówił że ma dziurę że nie pamięta nic choć po powrocie z imprezy wszystko opowiadał, skontaktowaliśmy się z lekarzem zlecił ziększyć zotral do 20 mg i po 3-4 dniach masakra, syn mówił że muszę go pilnować że nie chce sobie nic zrobić ale niewidzi innego wyjścia jak iść do rzeki i skończyć to, po odstawieniu leków w decyzję lekarza te myśli ustąpiły jak ręką odjął alby syn był rozbity twierdził że nie pamięta, wylądowaliśmy więc u kolejnego psychiatry " z polecenie" zapisał na escitalopram 10 mg i przez kilka miesięcy było stosunkowo nieźle, potem posprzeczał się z rodzicami dziewczyny stres wrócił a wraz z nim lęki , strach, drżenie w ciele, problemy z rozumieniem w szkole, koncentracją- lekarz zapisywał leki z grupy benzo coś jak Alprazolam i coś jeszcze ale po nich synowi plątał się język, usypała na lekcjach w szkole , potem lekarz stwierdził że odstawimy escitalopram ot tak po prostu z dnia na dzień ale drżenia się utrzymywały i syn nie czuł się dobrze , ale finalnie w ciągu tygodnia miał aż 3 zmiany w lekach więc nie do końca wiemy gdzie była przyczyna, lekarz kazał wrócić do escitalopramu a na następniej wizycie zapiał syrop rispolept , próbowaliśmy chyba dawkę 0,75 ml ale syn czuł się więc lekarz kazał odstawić od tak z dnia na dzień , więc syn znowu się posypał, ale na wizycie doktor powiedział że to raczej nie z powodu rispoleptu i kazał wrócić do jego stosowania gdy znów doszliśmy do dawki 0,75 syn czuł się kiepsko , wirowało mu przed oczami, załapało go jakieś przeziębienie, bolała go bardzo głowa, koncentracja też do kitu, więc skontaktowaliśmy się znowu z lekarzem kazał odstawić , jak zapytała czy tak ot z dnia na dzień to powiedział ze w ciągu tygodnia bo to mała dawka, my jednak schodziliśmy wolniej na dawce 0,50 ml było chyba nieżle , no ale chcąc wykonać decyję lekarza zaczęliśmy schodzić dalej, gdy doszliśmy do 0,25 ml syn poczuł się źle praktycznie w 3 albo 4 dzień do zmniejszeniu , wiruje mu wszysko w środku , drży , wraz z upływem czasu nasilił się lęk ,strach , zmęczenie, bol w cieli i mięśniach kontaktowała się już z psychiatrą kazał odczekać 3 dni, odczekaliśmy , znów się kontaktowałam przedstawiając my objawy że syn siedzi a zdaje mu się że w środku wiruje że jest skupiony tylko na tych objawach że nie mam na nic siły , kazał odczekać jeszcze 3 dni jak zapytała że może jakiś lek pomostowy np. proplanolol to powiedział że nie chce dokładać kolejnego leku ,że musimy zdecydować na jakim zestawie syn czuł się lepiej czy więcej rispoleptu czy więcej escitalopramy , a przecież cały czas odkąd jesteśmy u niego syn ma dawkę escitalopram 10 mg , w szkole idzie kiepsko. Syn mówi że wolałby nie brać tych leków bo ma wrażenie że go blokują, mówiłam to lekarzowi ale on mówi że do matury by nie zmieniał nic w lekach , tylko co robić jeśli teraz jest fatalnie, syn nie wierzy że będzie lepiej, paralizuje go strach, mówi że czuje jakby był kompletnie niezaradny życiowo. Co robić
User Forum

AnnaN

4 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani AnnNo 

Sytuacja Pani syna jest niezwykle trudna, ponieważ jego organizm stał się poligonem doświadczalnym dla gwałtownych zmian w farmakoterapii, co przy wrażliwym układzie nerwowym 18-latka wywołuje silne reakcje somatyczne. Ciągłe odstawianie i wprowadzanie leków takich jak neuroleptyki czy antydepresanty w krótkich odstępach czasu może powodować tzw. zespoły odstawienne i potęgować lęk, który syn opisuje jako „wirowanie w środku” czy drżenia. Kluczowe jest teraz przeprowadzenie rzetelnej diagnostyki u neuropsychologa, który obiektywnie oceni, czy problemy z pamięcią i koncentracją są wynikiem lęku, czy też echem urazu głowy sprzed dwóch lat. Jeśli obecny lekarz bagatelizuje fatalne samopoczucie syna i każe „czekać” mimo nasilającej się paniki, warto poszukać konsultacji w ośrodku specjalizującym się w psychiatrii młodzieżowej, gdzie lekarze mają większe doświadczenie w stabilizacji pacjentów po tak chaotycznym leczeniu. Syn potrzebuje teraz przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa i jasnego planu wyjścia z tego błędnego koła lekowego, a nie kolejnych eksperymentów tuż przed maturą.

 

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Anno,

 

Dziękujemy za kontakt.

Z Pani treści widać, że od dwóch lat bardzo konsekwentnie szuka Pani pomocy dla syna, reaguje na objawy, konsultuje specjalistów, obserwuje działanie leków i dba o jego bezpieczeństwo. Są to moim zdaniem ogromne zasoby czyli uważność, szybka reakcja na myśli samobójcze, kontakt z lekarzami i realna obecność przy synu.Kilka faktów, które są ważne i wspierające:

po odstawieniu leków nasilających objawy myśli samobójcze ustępowały, to pokazuje, że syn reaguje na zmiany farmakologiczne i że objawy nie są stałym stanem,

Syn potrafi mówić o tym, co czuje i prosić o pilnowanie: to bardzo duży czynnik chroniący,

mimo trudności On nadal funkcjonuje w szkole i jest w relacji czylu nie wycofał się całkowicie z życia.

 

Obecnie wygląda to na mieszankę: silnego lęku, nadwrażliwości na zmiany leków oraz możliwych objawów odstawiennych po częstych modyfikacjach. Przy takiej historii kluczowa jest stabilizacja, jak najmniej nagłych zmian i jeden prowadzący specjalista, który spokojnie ustali plan na kilka tygodni.Równolegle do farmakoterapii bardzo potrzebna jest regularna psychoterapia ukierunkowana na lęk i regulację objawów z ciała, bo same leki nie uczą radzenia sobie z napadami napięcia i katastroficznymi myślami.

Na teraz, praktycznie co warto robić:

Skupić się na bezpieczeństwie tj. skoro syn mówi o nasilonym lęku i bezradności, warto, by nie zostawał długo sam i miał z Panią jasny plan „co robimy, gdy jest gorzej”.

Ustabilizować rytm dnia: sen, jedzenie, lekką aktywność fizyczną to realnie zmniejsza objawy somatyczne.

Ograniczyć analizowanie każdego objawu ; im bardziej się na nich koncentruje, tym silniejsze się stają. Pomagają krótkie, powtarzalne czynności odciągające uwagę (spacer, prysznic, proste zadanie).

Rozważyć jedną konsultację u psychiatry z doświadczeniem w pracy z młodzieżą i zaburzeniami lękowymi w celu spokojnego planu stabilizacji, bez częstych zmian.

Najważniejsze: to, że syn teraz mówi „nie wierzę, że będzie lepiej”, jest typowe dla silnego lęku: to objaw, nie prognoza. Już były okresy poprawy, co oznacza, że jego układ nerwowy potrafi wracać do równowagi.Pani największym zasobem jest to, że syn ma przy sobie zaangażowanego, reagującego rodzica, moim zdaniem to jeden z najsilniejszych czynników ochronnych w takich sytuacjach.

 

Z pozdrowieniami,

Agmieszka Włoszycka

 

4 miesiące temu
Katarzyna Marzęda

Katarzyna Marzęda

Pani Anno, 

 

Podstawą efektywnego leczenia jest współpraca na linii lekarz- Pacjent. Wszystkie wątpliwości warto poruszać z lekarzem prowadzącym, który dysponuje większą ilością wiedzy (wywiad, obserwacja, ewentualne badania dodatkowe), które są podstawą do wybrania właściwej ścieżki leczenia. Jakiekolwiek udzielanie porad co do ścieżki leczenia bez tych informacji byłoby nadużyciem i mogłoby spowodować więcej szkód niż pożytku dla zdrowia Pani syna.

W Pani wiadomości słyszę dużo troski i lęku o zdrowie syna. Jest to w pełni zrozumiałe, że szuka Pani wsparcia dla dziecka.  Rozumiem również, że syn po tylu próbach dobrania typu i dawek leków może czuć się zniechęcony i rozczarowany zaproponowanym leczeniem. Proces doboru leków i ich dawek jest nierzadko karkołomny dla Pacjenta, co może wywoływać frustrację - to naturalne i dla mnie zrozumiałe. Jednak proszę pamiętać, że przy doborze leczenia farmakologicznego nierzadko pojawiają się nieudane próby, zanim nastąpi ten trafny, odpowiedni dla danej Osoby, który pozwala na uzyskanie optymalnych efektów leczenia. Warto wziąć pod uwagę, że syn jako osoba pełnoletnia warto, aby samodzielnie w ramach jego indywidualnych możliwości podejmował kroki i działania mające usprawnić jego proces leczenia i komunikację z lekarzem - oczywiście ze wsparciem Pani i rodziny. Pisze Pani również o wielu trudnych emocjach, które towarzyszą Pani synowi. Być może pomysłem wartym rozważenia jest wsparcie syna poprzez profesjonalną psychoterapię. 

W kwestii leków - warto pamiętać, że przy stosowaniu leków stabilizujących nastrój łączenie ich z alkoholem jest ogólnie niewskazane i ryzykowne. Alkohol może osłabiać działanie leków, nasilać ich skutki uboczne. 

Ze swojej strony jeszcze raz zachęcam do kontaktu z prowadzącym lekarzem psychiatrą w celu omówienia wątpliwości. 

 

Pozdrawiam serdecznie. 

4 miesiące temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przetłoczona,
Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przytłoczona, oraz od momentu jak raz pogotowie przyjechało po 21 do domu, żeby zmierzyć mi puls, bo dostali wezwanie to od tamtej pory mam straszne lęki i nie mogę normalnie zasypiać, bo co zamknę oczy, to się boję, że zaraz pogotowie albo policja zadzwoni do domofonu. Mam problemy z jedzeniem. Strasznie dużo piję, ale jem raz dziennie góra dwa razy. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Do szpitala psychiatrycznego nie mam potrzeby jechać, wyszłam z niego miesiąc temu. Do psychologa ani psychiatry nie chodzę ( nie jestem zapisana) a jak się zapiszę, to będę czekać miesiącami. Czy to może być z powodu, że leki na mnie nie działają z powodu małych dawek ? Biorę leki: Pralex, Lamilept ,Trittico W czerwcu byłam pierwszy raz w szpitalu psychiatrycznym. W czerwcu wylądowałam w szpitalu, wyszłam z niego 29 sierpnia. W domu byłam prawie 3 miesiące i znów wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym na 3 tygodnie, wypisali mnie z niepełną poprawą ( uwzględnili to nawet w wypisie ), po 5 dniach od wypisu znów powróciłam do szpitala psychiatrycznego na 2 tygodnie ( leków mi nie zmienili w dzień, tylko na noc z Peraziny na trittico ). Wyszłam ze szpitala 28 grudnia. W szpitalu niezbyt chcieli mnie trzymać, ordynatorka oraz zastępczyni ordynatorki przez moje 2 tygodnie przez 2 razy w tygodniu (wtedy był obchód 2 razy w tygodniu), za każdym razem mówiła mi, że raczej pora żebym już wyszła, że nie chcą mnie trzymać. Nieważne było dla nich to, jak ja się czuję. 21 grudnia w szpitalu pocięłam sobie ręce aż do kałuży krwi , a na następny dzień był obchód gdzie ordynatorki również powiedziała mi , że chcą mnie wypisać do domu mimo, że wtedy miałam ogromne myśli samobójcze. Przetrzymali mnie parę dni, wtedy miałam tylko 1 raz rozmowę z psychologiem po pocięciu się. Przetrzymali mnie na świętach, żeby trochę rany się zagoiły a po świętach już się mnie pozbyli. Wyszłam ze szpitala mimo wszystko w lepszym stanie bez myśli samobójczych, które nie mam w ogóle do dziś, z czego się bardzo cieszę, bo chociaż nie męczy mnie to. Ale właśnie nie wiem jak sobie poradzić z chwiejnością emocjonalną, z lękami, zaburzeniem odżywiania ...
Samotność, brak miłości i lęki w młodym wieku - jak sobie radzić?

Miałem zadać pytanie, lecz podczas pisania uświadomiłem sobie, że lepiej się poczuje, gdy słowa opiszą i być może otworzą mi oczy, jak głęboko na dnie się obecnie znajduję. 

Mam 24 lata nigdy nie miałem dziewczyny. Najpiękniejsze uczucie, jakim jest miłość i coś, co leży w naturze ludzkiej, jest mi zupełnie obce (pisząc ten fragment, poleciały mi natychmiastowo łzy). Ponad to, od 10 lat nie mam choćby jednego znajomego, z którym mógłbym popisać o wypadach na miasto, nawet nie myślę, są to zbyt odległe marzenia. Nie mam również rodziny. 

Ojciec zmarł, gdy miałem dwa latka, od tamtego momentu mama kompletnie nie dawała sobie rady pod żadnym aspektem wychowywania dziecka, nigdy nie przekazywała mi żadnych wartości, nigdy niczego mnie nie nauczyła, a nawet nie obdarowała mnie matczyną miłością (uświadomiłem to sobie, dopiero gdy się od niej wyprowadziłem). 

Miała partnera, który ją bił, miałem wtedy 6-12 lat nie mogłem nic zrobić, tylko płakać i patrzeć się na to z nadzieją, że przestanie. Przez 6 lat życia z nim, jako dziecko, nie wychodziłem z pokoju do kuchni czy łazienki, gdy pierw nie upewniłem się, że nie będę musiał go mijać w przedpokoju. 

W wieku 21 lat chciałem zacząć nowe życie, więc sam wyprowadziłem się do Belgii, mam dobrze płatną i stabilną pracę, lecz przez to, że wychowałem się bez ojca, kompletnie nie radzę sobie z rzeczywistością i realiami, które wiążą się z samodzielnym życiem. Mam lęki przed wyjściem do sklepu, nawet gdy coś pilnie potrzebuję, to często strach daje za wygraną. 

W tym momencie uświadomiłem sobie, że to, co teraz robię, nie ma żadnego sensu i nie zmieni to mojego życia.

Dodam jeszcze tylko, że gdy mój stan jest wyjątkowo krytyczny, uspokaja mnie wtedy myśl o samobójstwie, że wtedy przecież już zupełnie nic nie będzie miało znaczenia. 

Znam odpowiedź specjalisty, który podejmie się mojej sprawy -zmień dotychczasowe nawyki, z dnia na dzień stawaj się lepszy o 1%. Bardzo bym chciał, żeby to było takie proste, ale wiem, że już jest na mnie za późno

Wypalenie zawodowe przez poczucie wstydu, alienacji, lęku. Jak poradzić sobie z bezrobociem, które z tego wynika?
Mam 48 lat. Toksyczny wstyd zabił mnie zawodowo. Nie umiem wyjść z bezrobocia. Lęk uogólniony, bezsenność, lęk przed totalnym społecznym wykluczeniem. Mam rodzinę,ale chcę z tym poradzić sobie sama. Od czego zacząć?
Silny lęk przed samodzielną jazdą samochodem po zdaniu prawa jazdy – jak go pokonać?
Strach przed jazdą autem. Mam 35lat, Około 3 lata temu zdałam prawo jazdy wszystko za pierwszym razem byłam przeszczesliwa już nie mogłam się doczekać aż będę pod tym względem niezależna, przed zdaniem patrzyłam na auto męża i myślałam jak super będzie jeździć w końcu sama, bardzo chciałam jeździć. Lecz gdy zdałam i wsiadłam pierwszy raz do auta coś we mnie pękło, sparaliżowało..zwyczajnie w świecie się bałam pojechać, od roku pod domem stoi moje własne auto pojechałam nim raptem trzy razy z osobą towarzyszącą, raz sama (bo sytuacja mnie zmusiła) niestety biegi mnie zawiodły bo musiałam jechac na 2jce, i to na tyle mojej jazdy od 3 lat. Ciągle dookoła każdy mi mówi żebym zaczęła jeździć, kiedy zacznę w końcu jezdzic?, albo ze muszę w końcu jezdzic bo auto się zastoi. A mnie poprostu paraliżuje na samą myśl żeby chociaż przejechać się sama do sklepu. Miałam sytuację że nikogo nie miałam pod ręką a musiałam jechać z dzieckiem do lekarza i myślę sobie ,,dobra pojadę sama autem przecież każdy kiedyś zaczynał a instruktor zawszę mi mówił ze umiem dobrze jezdzic żebym wsiadała w auto i jechała bo umiem " po czym szłam z dzieckiem na busa i jechałam busem z nim do lekarza bo strach był silniejszy. Nie mam żadnej traumy z przeszłości związanych z jazda autem, ani innych złych takich doświadczeń. Tak bardzo chciała bym jezdzic sama a mimo mojej ogromnej chęci nie jestem w stanie przezwyciężyć tego strachu. Czytam różne fora oglądam różne filmiki jak ludzie sobie z tym radzą ale fajnie się czyta i słucha a efektu przezwyciezenia strachu brak. Juz mi się czasami chcę płakać ze pod tym względem nie umiem być niezalezna 😔. Moze tu mi ktoś pomoże. Dodam jeszcze ze próbowałam tych internetowych podpowiedzi typu posiedzieć w aucie, odpalić silnik lecz to nic nie dało.
Jak radzić sobie z natrętnymi myślami o śmierci bliskich i uczuciem obecności ich duchów?

Jak poradzić sobie z natrętnymi myślami, związanymi ze śmiercią bliskich mi osób? Moje myśli potrafią ubzdurać sobie, że dana osoba nagle zmarła i teraz jest przy mnie, ale w formie ducha, którego nie widzę. Czuję wtedy ogromny dyskomfort, niepokój, jestem bliska napadu paniki. Robię wtedy wszystko bardzo sztucznie, potrafię nawet mówić na głos (jakby tłumaczyć swoje czynności, które wykonuję). Takie stany trwają u mnie od dobrych 4 lat, pojawiły się w czasie bardzo silnej depresji, trwają do dziś, chodź stan psychiczny stanowczo polepszył się.

dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.