Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przyjaciółka nadużywa alkoholu, zaprzecza problemowi i odrzuca pomoc – jak sobie z tym poradzić?

Dzień dobry mam problem z przyjaciółka. Od kilkunastu lat wsumie gdzieś od 18 roku życia mieszkamy razem. Razem pracujemy, razem spędzamy czas i razem mieszkamy. Dosłownie 24 h na dobę. Od jakiegoś czasu nie możemy sie dogadać. Wydaje mi sie ze przyjaciółka idzie w alkohol a mówiąc jej że ma problem wiadomo jak sie kończy. Każda rozmowa kończy sie kłótnia. Ja już nie mam siły i wykańczam sie psychicznie ponieważ chciałabym jej pomóc! Staram sie z nią rozmawiam ale na trzeźwo nie słyszę żadnych odpowiedzi . A gdy znowu wypiję słyszę żale, obwinianie ze się czepiam i że ze mną jest problem. Moim problemem jest to ze przez ciągle takie sytuacje puszczają mi nerwy bo mam dość tłumaczenia i nie wiem jak już jej pomóc. Słyszę żebym wyszła jak mi jest źle, oraz że jesli mi źle nie musimy sie przyjaźnić. Każda pomoc odbijana jest jako atak w moją stronę. Rozmowa o konsultację z psychologiem nie sa dla niej możliwe twierdząc że nie ma żadnego problemu lecz mam go ja bo starać skontaktować sie z psychologiem jestem wariatką.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Relacja, w której spędzają Panie ze sobą każdą minutę doby, stała się toksyczną symbiozą, dodatkowo obciążoną chorobą alkoholową przyjaciółki. Proszę zrozumieć, że w tym momencie nie rozmawia Pani z bliską osobą, lecz z jej mechanizmami obronnymi i uzależnieniem. Osoba pijąca zawsze będzie atakować tego, kto próbuje odebrać jej komfort picia, dlatego każda Pani próba pomocy jest odbierana jako agresja.

Wspólne mieszkanie i praca sprawiają, że nie ma Pani gdzie odpocząć od tej sytuacji, co prowadzi do Pani wyczerpania psychicznego. Proszę przyjąć do wiadomości bolesną prawdę: nie pomoże Pani komuś, kto tego nie chce. Pani starania, prośby i tłumaczenia jedynie utwierdzają przyjaciółkę w przekonaniu, że zawsze będzie Pani obok, by sprzątać emocjonalny bałagan po jej piciu.

Jedynym skutecznym sposobem na pomoc osobie uzależnionej jest postawienie twardych granic i pozwolenie jej na poniesienie pełnych konsekwencji swojego zachowania. Jeśli ona twierdzi, że może Pani odejść i że nie potrzebuje tej przyjaźni, powinna Pani zacząć realnie rozważać zmianę miejsca zamieszkania. Odzyskanie własnej przestrzeni i odcięcie się od codziennego obserwowania jej upadku to nie zdrada, lecz ochrona Pani zdrowia psychicznego. Dopóki Pani tam jest i "walczy", ona nie musi nic zmieniać. Dopiero realna strata i konfrontacja z samotnością mogą stać się dla niej impulsem do leczenia, choć i to nie jest gwarantowane. Proszę przestać ratować ją, a zacząć ratować siebie.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Sytuacja, którą Pani opisała, jest bardzo obciążająca emocjonalnie, zwłaszcza że dotyczy bliskiej relacji i wspólnego życia „24h na dobę”. W takiej sytuacji może dojść do przeciążenia i poczucia bezsilności. Warto tutaj zauważyć jednak dwie ważne rzeczy. Niestety, ale nie ma Pani wpływu na to, czy druga osoba uzna problem i będzie chciała coś zmienić, a rozmowy podejmowane w momencie spożycia alkoholu lub zaprzeczania zwykle nie prowadzą do porozumienia, tylko do eskalacji. Z Pani opisu wybrzmiewa pewien schemat: Pani próbuje pomóc i rozmawiać, a przyjaciółka odbiera to jako atak i odrzuca temat. To naturalnie budzi frustrację i napięcie. W takiej sytuacji kluczowe stają się granice, nie kolejne rozmowy „naprawiające”, czyli np.: nie prowadzenie trudnych rozmów, gdy przyjaciółka jest pod wpływem alkoholu, jasne komunikowanie, co jest dla Pani nie do przyjęcia (np. obrażanie, odwracanie ról) oraz zadbanie o własną przestrzeń psychicznie, nawet jeśli mieszkacie razem. Warto też sprawdzić, czy Pani rola nie zaczyna się przesuwać w stronę „ratowania” drugiej osoby kosztem siebie, bo to może prowadzić do poczucia wypalenia i bezsilności. Pomoc specjalisty w tym przypadku mogłaby dotyczyć nie tylko przyjaciółki, ale przede wszystkim Pani, po to, żeby uporządkować granice i zdecydować, co w tej relacji jest dla Pani bezpieczne.
Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

Witold Bomba

Witold Bomba

To, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające – i naturalnym jest pojawienie się frustracji, złości i poczucia bezsilności. Próbuje Pani pomóc komuś bliskiemu, a w zamian dostaje odrzucenie i atak. Z perspektywy klinicznej nie da się „naprawić” drugiej osoby wbrew niej. Jeśli faktycznie wchodzi w grę problem z alkoholem, to jednym z jego mechanizmów jest właśnie: zaprzeczanie („nie mam problemu”),, odwracanie (to „Ty masz problem”), agresja, gdy ktoś to nazywa. To, co Pani robi – rozmowy, próby pomocy – ma sens, ale tylko do pewnego momentu. Dalej wchodzi coś bardzo ważnego: można być wsparciem, ale nie można brać odpowiedzialności za czyjeś życie. W tej chwili wygląda to tak, że Pani coraz bardziej się wyczerpuje, próbuje „ciągnąć” relację sama, zaczyna płacić za to własnym zdrowiem psychicznym. To jest moment na postawienie granic. Obecnie wskazane byłoby nie wchodzić w rozmowy, gdy ona jest pod wpływem, jasno komunikować: „chcę rozmawiać, ale tylko kiedy jesteś trzeźwa i gotowa”,

nie tłumaczyć się w kółko i nie udowadniać, że Pani ma rację oraz rozważyć realnie: czy ta wspólna przestrzeń nie podtrzymuje tego układu kosztem Pani. Czasem największą pomocą dla drugiej osoby jest przestanie jej „amortyzować” konsekwencji. Z kolei to, że Pani myśli o wsparciu psychologicznym, nie jest oznaką „wariowania”, tylko zdrowia. Być może teraz to Pani najbardziej potrzebuje wsparcia, żeby poukładać granice, wyjść z tego przeciążenia i zdecydować, co dalej z tą relacją

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Myślę, że Pani znalazła się w bardzo typowej ale też bardzo obciążającej sytuacji: relacja wieloletnia i wspólne mieszkanie i brak granic oraz narastający problem alkoholowy po jednej stronie. W takim układzie często dochodzi do tzw. „zamiany ról” tj. Pani zaczyna być bardziej opiekunem niż przyjaciółką a im bardziej Pani próbuje pomóc, tym większy opór i przerzucanie winy po drugiej stronie. Alkohol dodatkowo wzmacnia ten mechanizm, bo rozmowy na trzeźwo i po alkoholu dają zupełnie inne „wersje rzeczywistości”. Ważne moim zdaniem to: iż Pani nie ma realnej kontroli nad tym, czy ona podejmie leczenie. Może Pani jedynie kontrolować swoje granice. Co zwykle jest ważne w takich sytuacjach:

odejście od „przekonywania” (bo ono się najczęściej wyczerpuje i eskaluje konflikt),

jasne granice typu: „nie rozmawiam, kiedy jesteś pod wpływem”, zadbanie o własne odciążenie psychiczne (bo Pani już jest przeciążona),ewentualnie wsparcie dla siebie (terapia, grupy dla osób bliskich osobom uzależnionym itp.).

Uważam że najtrudniejszy moment to zaakceptowanie, że pomoc nie zawsze oznacza „ratowanie kogoś”, tylko czasem „nie pogłębianie współuzależnienia”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

 

opisuje Pani bardzo obciążającą sytuację, szczególnie dlatego, że łączy Was wiele obszarów życia: wspólne mieszkanie, praca i przyjaźń. Przy takiej intensywności kontaktu napięcie może narastać bardzo szybko.

 

Nie da się jednoznacznie ocenić na podstawie opisu całej sytuacji i trudności Pani przyjaciółki, ale Pani niepokój o sytuację jest ważny i warto go potraktować poważnie. W rozmowach o alkoholu druga osoba może reagować obronnie, zwłaszcza jeśli nie widzi problemu lub nie jest gotowa na zmianę.
 

Warto pamiętać, że nie ma Pani pełnego wpływu na to, czy przyjaciółka zdecyduje się coś zmienić. Ma Pani natomiast wpływ na to, jak zadba o siebie w tej sytuacji. Przy tak dużym przeciążeniu pomocne może być stawianie granic np. unikanie rozmów, gdy druga osoba jest pod wpływem alkoholu, czy przerywanie kontaktu, gdy pojawia się obwinianie lub agresja.

 

Konsultacja psychologiczna lub rozmowa z terapeutą uzależnień może być pomocna także dla Pani, jako osoby, która żyje w tej relacji i doświadcza dużego stresu. To forma wsparcia i zadbania o siebie, a nie oznaka jakiegoś deficytu po Pani stronie.

 

Jeśli pojawia się poczucie zagrożenia lub sytuacje przekraczające Pani granice, warto w pierwszej kolejności zadbać o własne bezpieczeństwo.

 

Marta Lenarczyk 

Izabela Kuminiak

Izabela Kuminiak

Dzień dobry.

Z opisu widzę, jak jest Pani zaangażowana w relację z przyjaciółką i chce jej pomóc sugerując konsultację psychologiczną. Ciężko jest mierzyć się z oporem i atakami bliskiej osoby jeśli ona takiej pomocy nie chce .I jeśli problem istotnie dotyczy  kontaktów z alkoholem to pomaganie w takiej sytuacji wygląda w odmienny nieco sposób niż tradycyjnie rozumiana przyjacielska pomoc czy wsparcie. Zachęcam by dla siebie skorzystała Pani z rozmowy ze specjalistą, tj. terapeutą uzależnień i dowiedziała się jak najlepiej w takich okolicznościach układać wzajemną relację z przyjaciółką, co jest możliwe , na co może Pani mieć wpływ, a na co nie. I to raczej będzie proces oswajania się z nową sytuacją między Wami niż jedna recepta, która rozwiąże problem jej picia.

Z wyrazami szacunku,

Izabela Kuminiak

Zobacz podobne

Jak pomóc partnerowi w konflikcie z byłą partnerką o opiekę nad dzieckiem

Od 2 lat spotykam się z mężczyzną, który ma syna z poprzedniego związku. Matka jego dziecka robi mu ciągle o coś problem np. Że nie zajmuje się dzieckiem, bo pracuje, a jak ma wolne i proponuje, że zabierze syna do siebie, to wymyśla różne wymówki, żeby tylko go nie wziął, albo też mówi, że nie pojawia się w szkole u syna a jak partner chce pójść do szkoły to twierdzi że nauczyciele go nie znają i kategorycznie się nie zgadza itd. Takich sytuacji jest naprawdę wiele. Kontakty mają ustalone przez sąd, a każda próba spotkań z dzieckiem częściej niż zostało to ustalone w sądzie, kończy się odmową ze strony matki. Czasem wydaje mi się że ta osoba czerpie ogromną satysfakcję z tego, że utrudnia mu życie. A ja widzę, jak wiele nerwów kosztują go te ciągłe kłótnie, ale nie potrafię mu pomóc. Nie wiem, jak radzić sobie z takim człowiekiem

Przemoc emocjonalna i fizyczna w związku - jak znaleźć siłę do działania?

Mój facet zrobił ze mnie najgorszą, bezwartościową osobę Czuje się nikim I nie mam chęci do życia. Do tego zaczął mnie bić. Nie ma dnia, bym nie płakała. Ciągle robię wszystko źle i nie tak. Co robić? Błagam, bo już nie mam siły walczyć z nim. Gdyby nie syn, to chyba bym odeszła z tego świata.

Czuję samotność, poczucie zmarnowanej młodości. Wyobrażałam sobie studia dzienne, akademik, znajomości, a nie mam tego.

Hej, chciałabym porozmawiać z kimś, kto może zmaga lub zmagał się z podobnym problemem. 

Aktualnie mam 22 lata, studiuje zaocznie psychologię na 3 roku i bardzo lubię moje studia, wiąże z nimi przyszłość. Marzyłam o studiach dziennych, mieszkaniu w akademiku, życiu studenckim, poznaniu mnóstwa przyjaciół, znalezieniu pracy dorywczej i próbie usamodzielnienia się. Moje życie jednak nie potoczyło się tak jak chciałam, matura nie poszła mi tak jak oczekiwałam, więc musiałam zrobić sobie rok przerwy, podczas którego pracowałam i poprawiłam maturę, aby dostać się na wymarzony kierunek. Jednak nie udało mi się dostać na kierunek dziennie, więc zdecydowałam, że pójdę zaocznie. Nie chciałam już zmieniać trybu, bo naprawdę mi to odpowiadało, ale dalej miałam trochę żal do siebie, że marnuje swoje młode życie i będę żałować. W tygodniu praca, w której nie było osób w moim wieku, więc trudno było tam nawiązać kontakty towarzyskie, a ze znajomymi z poprzednich lat nie mam już kontaktu, więc czułam bardzo dużą samotność i rutynę. Z ludźmi widziałam się tylko w weekend, ale nie nawiązaliśmy jakiegoś głębszego kontaktu. 

Zazdroszczę mojej przyjaciółce, że jej życie potoczyło się inaczej niż moje, ona dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, do tego pracowała dorywczo, ma paczkę przyjaciół. Ja czuję się o wiele gorsza, mieszkam z rodzicami, dojeżdżam, nie mam paczki przyjaciół i mam wrażenie, że już jest za późno na jakąkolwiek zmianę i bez sensu jest pchać się do akademika, jeśli mam zjazdy w weekend. Myślałam o podjęciu pracy w mieście i mieszkaniu w akademiku, ale nie wiem, czy to nie jest takie "na siłę".

 Chciałabym znaleźć jakieś rozwiązanie sensowne dla siebie i porozmawiać z kimś, mającym różne doświadczenia, żeby jakoś spróbować zmienić perspektywę i swoje myślenie, ponieważ cały czas to do mnie wraca i mnie dołuje przez to. Czuję się beznadziejna...mam wrażenie, że zawsze już będę sama...

Żona się ode mnie oddala, zależy jej na innym mężczyźnie. Nie mogę z nią porozmawiać, bo jest choleryczką. Przechodzę kryzys.
Moja żona zakochała się w koledze w pracy, dobrze zarabiającym naczelnikiem. Mamy 1 dziecko + żona ma jedno z poprzedniego małżeństwa. Ostatnio odkryłem, że upodabnia swój FB do tego faceta (wkleja podobne zdjęcia, artykuły, zajawki - to się nazywa lustro- Tzn. ma wytworzyć w nim poczucie, że widzi siebie, takie same zainteresowania itd.) Żona pracuje w hr, potrafi manipulować, wpływać na ludzi. Teraz poszła na psychologię i poszerza swój pakiet możliwości. Ostatnio dałem jej kwiaty, później słyszałem, że mówi do niego, że kwiaty są od osoby " z tego już nic nie będzie". Widzę, że ciągle nawet w nocy pisze z nim, zaczęła się stroić, dbać o siebie, dłużej siedzieć w pracy, ciągle pilnuje telefonu. Nie wiem co zrobić! Jest niezrównoważoną choleryczką i wiem, że jeżeli spróbuję z nią rozmawiać to wyrzuci mnie z mieszkania i będzie straszyć mnie zabraniem dziecka ( kiedyś mnie straszyła zabraniem dziecka i zniszczeniem alimentami). Nie wiem co mam robić, wariuje jak wiem, że się z nim widzi ( wraca do domu rozmarzona, nieobecna, a mnie nie zauważa) albo widzę, że z nim pisze. Robi się coraz bardziej chłodna w naszych relacjach, przestała być w stosunku do mnie czuła, o wszystko robi awantury, ciągle zabrania mi się dotykać, przytulić. Boje się stracić dziecko i nadal ją kocham. Nie wiem czy już mnie zdradziła fizycznie, ale widzę, że prze do związania się z nim na poważnie. W podobny sposób zakręciła mnie, kłamała mi, że jej poprzednie małżeństwo już nie istnieje. Po czasie wiem, że wykorzystała mnie do rozbicia swojego małżeństwa, a teraz robi to samo ze mną. Jest bardzo uważna i przebiegła, nie mogę zdobyć żadnych dowodów, a widzę, że intensyfikuje działania w zakresie zdobycia tego naczelnika. Jestem zrozpaczony i naprawdę nie wiem co mam zrobić. Nie mogę spać, jeść, schudłem 10 kilo, nie mogę skupić się na pracy, podejrzewam, że mam depresję, czuje się nikim... Pomóżcie, proszę.
Silne poczucie winy po odrzuceniu w relacji z dziewczyną - jak przestać analizować i czy da się to naprawić?
Witam! Piszę z pytaniem dotyczącym relacji z pewną dziewczyną oraz bardzo silnego poczucia winy, które pojawiło się u mnie po pewnym wydarzeniu. Poznałem ją na uczelni. Z czasem zacząłem podejrzewać, że może być mną zainteresowana, co sam również odwzajemniałem. Mieliśmy jedno spotkanie, które w moim odczuciu było bardzo udane. Przez pewien czas intensywnie pisaliśmy na Messengerze i bardzo dobrze się ze sobą dogadywaliśmy. Mieliśmy podobne poczucie humoru, wartości i spojrzenie na wiele spraw. Miałem wrażenie, że z jej strony również było spore zaangażowanie. Wakacje sprawiły, że nie mogliśmy się widywać, ponieważ mieszkamy dość daleko od siebie. Zależało mi na utrzymaniu tej znajomości, a dodatkowo mam tendencję do zamartwiania się, więc bałem się, że przez dłuższy brak kontaktu wszystko się rozpadnie. Zaproponowałem jej więc, że któregoś dnia przyjadę do jej miasta, żeby się zobaczyć. Jej odpowiedź była odmowna i odebrałem ją jako bardzo mocne odrzucenie. W emocjach powiedziałem jej więcej o tym, jak ją postrzegam i jakie mam wobec niej uczucia. Ostatecznie postawiła granicę i zakończyliśmy prywatne pisanie. Nie było jednak kłótni ani żadnej nieprzyjemnej sytuacji. Później kilka bardziej doświadczonych osób powiedziało mi, że być może nie chodziło o odrzucenie mnie jako osoby, tylko o to, że tempo sytuacji mogło ją przestraszyć. Około tygodnia później sama zaczepiła mnie na wspólnej grupie na Messengerze. Od tamtej pory kontakt grupowy jest normalny i nie zauważam z jej strony złości czy niechęci. W październiku ponownie będziemy się widywać na uczelni. Dodam, że mam bardzo niewielkie doświadczenie w relacjach damsko-męskich. Ona również jest osobą lękową i wcześniej mówiła mi, że obawia się wejścia w związek. Chciałbym zapytać: 1. Czy da się tą relacje jakkolwiek odratować? 2. Mam też drugi, bardzo ważny problem. Od ponad miesiąca ogromnie się obwiniam za tę sytuację. Cały czas analizuję, co zrobiłem źle i mam poczucie, że jednym błędem zniszczyłem relację, która bardzo dobrze się zapowiadała. Zdarza mi się spędzać całe godziny, myśląc tylko o tym wydarzeniu, przez co trudno mi skupić się na innych rzeczach i normalnie funkcjonować. Jak można sobie z takim poczuciem winy i ciągłym analizowaniem poradzić? Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.