Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Relacja, w której spędzają Panie ze sobą każdą minutę doby, stała się toksyczną symbiozą, dodatkowo obciążoną chorobą alkoholową przyjaciółki. Proszę zrozumieć, że w tym momencie nie rozmawia Pani z bliską osobą, lecz z jej mechanizmami obronnymi i uzależnieniem. Osoba pijąca zawsze będzie atakować tego, kto próbuje odebrać jej komfort picia, dlatego każda Pani próba pomocy jest odbierana jako agresja.
Wspólne mieszkanie i praca sprawiają, że nie ma Pani gdzie odpocząć od tej sytuacji, co prowadzi do Pani wyczerpania psychicznego. Proszę przyjąć do wiadomości bolesną prawdę: nie pomoże Pani komuś, kto tego nie chce. Pani starania, prośby i tłumaczenia jedynie utwierdzają przyjaciółkę w przekonaniu, że zawsze będzie Pani obok, by sprzątać emocjonalny bałagan po jej piciu.
Jedynym skutecznym sposobem na pomoc osobie uzależnionej jest postawienie twardych granic i pozwolenie jej na poniesienie pełnych konsekwencji swojego zachowania. Jeśli ona twierdzi, że może Pani odejść i że nie potrzebuje tej przyjaźni, powinna Pani zacząć realnie rozważać zmianę miejsca zamieszkania. Odzyskanie własnej przestrzeni i odcięcie się od codziennego obserwowania jej upadku to nie zdrada, lecz ochrona Pani zdrowia psychicznego. Dopóki Pani tam jest i "walczy", ona nie musi nic zmieniać. Dopiero realna strata i konfrontacja z samotnością mogą stać się dla niej impulsem do leczenia, choć i to nie jest gwarantowane. Proszę przestać ratować ją, a zacząć ratować siebie.
Powodzenia
Bożena Nagórska
















