Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z blokadą umysłową podczas nauki i sesji?

POMOCY NIE MOGE SIE UCZYĆ! MAM PUSTKE W GLOWIE, NIC DO MNIE NIE DOCIERA NIC, NIE MOGE MYSLEC, CZUJE JAKBY MOJ MOZG PO PROSTU SIE WYŁĄCZYŁ NIE MOGE Z TEGO WYJSC MAM ZARAZ SESJE A JA SIE WYLACZYLAM CZUJE SIE JAKBY JEDYNA MOJA OPCJA TO BYLA SMIERC BO NIE WYOBRAZAM SOBIE JAK JA SOBEI PORADZE W ZYCIU NIC NIE DOCIERA DO MOJEGO MOZGU DOSLOWNIE NIC JESTEM OKROPNIE TĘPA CZUJE SIE JAKBYM MIALA MNIEJ NIZ 50 IQ CO JA MOGĘ ZROBIĆ POMOCY WLASNIE SIADLAM SIE UCZYC DZISIAJ SIEDZE CALY DZIEN PRZED NOTATKAMI I ZDJECIAMI PREZENTACJI I NIC IM DLUZEJ NA NIE PATRZE TYM MNIEJ UMIEM, NIE UMIEM SIE SKUPIC NIE MOGE PRZECZYTAC I ZROZUMIEC NICZEGO CZUJE SIE JAKBYM BYLA NIEPELNOSPRAWNA UMYSLOWO BO NAPRAWDE TOTALNIE NIC NIE MA SENSU NIC NIE ROZUMIEM CO SIE ZE MNA DZIEJE POMOCY PROBOWALAM JUZ WSZYSTKEIGO, JEDZENIE, SEN, KOFEINA, NIC NAPRAWDE NIC NIE POMAGA! NAWET ODPOCZYNEK CZY RELAKS CO JA MAM ZROBIC BOZE
User Forum

POMOCY BŁAGAM

3 miesiące temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro, że przeżywasz tak silne przeciążenie. To, czego doświadczasz wygląda na bardzo mocne przeciążenie układu nerwowego, który w takich chwilach 'odłącza' co się da, na przykład właśnie zdolność koncentracji i skupia jedynie na przetrwaniu. Wydaje się wtedy, że nic do nas nie dociera, niczego nie pojmujemy, to takie uczucie mgły mózgowej. I to nie oznacza absolutnie, że coś jest z Tobą nie tak lub że "masz iq mniej niż 50" - nie.  Najwyraźniej potrzebujesz odpoczynku i niestety, ciało często daje o tym znać niekoniecznie wtedy, gdy tego chcemy ( W Twoim przypadku to okres nauki do sesji i egzaminów ). 

Zaniepokoiły mnie mocno słowa o tym, poczułaś, jakby jedyną opcją była śmierć - pamiętaj, że w każdej chwili możesz otrzymać bezpłatne wsparcie całodobowe pod numerem 800 70 2222. 

Studia są ważne, ale nie najważniejsze - w sytuacji kryzysu psychicznego można spróbować przesunąć termin sesji / napisać podanie do dziekana, opcji jest wiele. Pamiętaj, że takie sytuacje zdarzają się i nie oznaczają Twojej słabości, nic z tych rzeczy. 

To chwila potrzebna, by złapać oddech. Pamiętaj - to minie. Będzie lepiej. 

Wspieram i życzę poprawy,

 

Anna Kapelska

Psycholog

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Jesteś w trudnej sytuacji, ale to uczucie pustki w głowie i blokady w uczeniu się zdarza wielu osobom pod presją sesji, jednak uwierz mi, że da się z tym walczyć krok po kroku. To może być efekt przeciążenia stresem, zmęczenia lub lęku, a nie brak inteligencji.

Od czego zacząć?  Zrób 5-minutową przerwę od notatek: wyjdź na świeże powietrze, zrób głębokie wdechy (wdech na 4 sekundy, wydech na 6) lub pospaceruj bo to resetuje mózg. Pij wodę i zjedz coś lekkiego, np. owoc lub orzechy, bo odwodnienie blokuje koncentrację. Ustaw timer na 10 minut nauki. Czytaj tylko jedną stronę, potem nagrodź się (nie kofeina, bo pogarsza).​

Praktykuj techniki skupienia. Technika Pomodoro: 25 minut nauki, 5 minut przerwy. Zmuszaj się do krótkich sesji, zamiast całodniowego wpatrywania.​

Mów na głos, czytaj notatki głośno lub tłumacz je komuś (nawet psu) gdyż to pomaga "wejść" informacjom do głowy.​ Używaj prostych map myśli: rysuj kluczowe słowa zamiast bloków tekstu, ignoruj resztę na razie.​

To brzmi jak objawy obniżonego nastroju lub przeciążenia, więc podejmuj działania. Porozmawiaj z psychologiem studenckim (często darmowe na uczelni) lub zadzwoń na infolinię, np. 116 123. Sesja to nie koniec świata, a oni pomogą szybko, sesja też szybko minie . Trzymaj się, dasz radę- zacznij od jednego małego kroku teraz. Powodzenia.

3 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

No, jak pomocy, to do pomocy. 

Czego ty się uczysz? Co ty studiujesz i dlaczego to?

Od kiedy nie masz koncentracji uwagi? Co w twoim życiu wokół się dzieje? W rodzinie? Znajomi? Partnerzy? Boli cię głowa? Co lubisz robić, gdy się nie uczysz? Czego nie lubisz robić wcale? Jaką lubisz muzykę? Lody? 

To jak dalej, bo ja tak mogę bez końca, aż naprawdę padniesz? Co robimy?

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


To, czego Pani doświadcza, wskazuje na silne przeciążenie układu nerwowego. W takim stanie zdolności poznawcze mogą się chwilowo obniżyć, co jest reakcją stresową, a nie trwałym deficytem. 

 

Poniżej profesjonalnie rekomendowane techniki regulacji napięcia, możliwe do zastosowania od razu:

 

*Oddychanie przeponowe (4–6) – wdech przez nos 4 sekundy, spokojny wydech ustami 6 sekund; 2–3 minuty.

*Progresywna relaksacja mięśni – napinanie i rozluźnianie kolejnych grup mięśni (od stóp do głowy).

https://www.youtube.com/watch?v=nohxTFjVTHU

*Uziemienie sensoryczne (5-4-3-2-1) – świadome skupienie uwagi na bodźcach zmysłowych, by przywrócić kontakt „tu i teraz”: https://www.bing.com/videos/riverview/relatedvideo?q=Uziemienie+sensoryczne+(5-4-3-2-1)&mid=AA6EF60A580434AEC4CEAA6EF60A580434AEC4CE&FORM=VIRE

*Bodziec chłodzący – zimna woda na twarz lub dłonie przez 30–60 sekund w celu obniżenia pobudzenia.

*Regulacja poznawcza – ciche nazwanie stanu: „To jest przeciążenie, minie, nie muszę teraz nic rozumieć”.

*Redukcja wymagań – czasowe odłożenie nauki, powrót do jednego bardzo małego zadania po ustąpieniu napięcia.

 

Jeśli pojawiają się myśli samobójcze lub poczucie braku bezpieczeństwa, konieczny jest natychmiastowy kontakt z pomocą:

-112 – numer alarmowy SOR

-800 70 2222 – Centrum Wsparcia (24/7)

-116 111 – młodzież i studenci

-116 123 – linia wsparcia emocjonalnego dla dorosłych

Ten stan jest odwracalny i wymaga wsparcia, nieoceniania siebie

 

 Nie jest Pani z tym sama i pomoc jest dostępna teraz.

Warto skorzystać ze wsparcia psychologicznego, terapeutycznego, psychiatrycznego oraz dać sobie szansę. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za wiadomość.  To o czym Pani pisze brzmi jak: silny atak paniki, przeciążenie i załamanie a nie „głupota” czy brak zdolności.  

 

Słyszę, jak bardzo jest Pani przerażona i wyczerpana...To, co Pani opisuje, nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak. Tak reaguje mózg, kiedy jest w skrajnym przeciążeniu i lęku – dosłownie się "odcina’" żeby nas/Panią chronić. To bardzo ludzkie, bardzo znane zjawisko. Ta sytuacja pokazuje, że jest Pani na granicy sił...wierzę,że to BARDZO TRUDNE dla Pani.  Proszę nie zostawać z tą myślą o śmierci sama. To sygnał, że potrzebuje Pani realnego wsparcia – nie kary dla siebie. Najważniejsze to uspokoić ciało. Proszę spróbować jeśli to możliwe, tylko jednego małego kroku: usiądź, oprzyj stopy mocno o podłogę i nazwij na głos 5 rzeczy, które widzisz, 4 które czujesz w ciele, 3 które słyszysz. To pomaga wyjść z paniki.

 

Jeśli ma Pani kogoś blisko – warto napisać do tej osoby TERAZ albo zadzwonić.  Jeśli jest Pani sama, naprawdę warto też zadzwonić na bezpłatny numer wsparcia  800 70 2222 (czynny całodobowo) – tam są ludzie, którzy słuchają dokładnie takich stanów, bez ocen i są gotowi aby poszukać z Panią rozwiązania i przede wszystkim dać wsparcie. Nie jest Pani "zepsuta" tylko przeciążona, z tego da się wyjść.  

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Sebastian Wilk

Sebastian Wilk

Hello, 

Doskonale rozumiem — takie sytuacje zdarzają się nawet najlepszym, szczególnie przed egzaminami.
Silne emocje i stres mogą chwilowo całkowicie zablokować myślenie, dlatego to naprawdę nie jest dobry moment na zmuszanie się do nauki.

Najważniejsze, co możesz teraz zrobić dla siebie, to nie zostawać z tym sama. Spróbuj porozmawiać z kimś bliskim, komu ufasz — samo wypowiedzenie na głos tego, co czujesz, często przynosi ulgę i pomaga wyjść z tego stanu.

Czy jest teraz obok Ciebie ktoś (koleżanka, domownik), komu możesz powiedzieć, że czujesz się źle i potrzebujesz wsparcia?

3 miesiące temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani.

To, co się teraz dzieje, jest silną reakcją stresową i lękową. To nie jest prawda o Pani inteligencji. To nie jest trwałe. To nie znaczy, że „mózg się wyłączył na zawsze”. W stanie silnego napięcia mózg blokuje myślenie. Nie da się wtedy uczyć. Nie da się rozumieć tekstu. To jest mechanizm obronny organizmu, a nie Pani wina.


Proszę przestać się teraz uczyć. Natychmiast. Zmuszanie się tylko nasila objawy. Proszę teraz zrobić jedną rzecz.

Wdech nosem przez 4 sekundy.

Wydech ustami przez 6 sekund.

Proszę powtórzyć to 10 razy.


Proszę postawić stopy na podłodze.

Proszę spojrzeć wokół i nazwać 5 rzeczy, które Pani widzi. To pomoże wrócić do tu i teraz.


Myśli o śmierci są objawem przeciążenia, a nie rozwiązaniem. Sesja nie jest ważniejsza od życia. Egzamin można poprawić. Rok można powtórzyć. Zdrowia i życia nie da się cofnąć. To uczucie „pustki w głowie” minie, nawet jeśli teraz wydaje się totalne. Tak działa lęk. On kłamie.


Proszę odpowiedzieć szczerze:

Czy ma Pani w tej chwili myśli, że może sobie zrobić krzywdę?


Jeżeli tak lub jeżeli Pani nie jest pewna, proszę szukać pomocy natychmiast.

W Polsce proszę zadzwonić pod 116 123 lub 112. Jeżeli jest Pani w innym kraju, proszę napisać gdzie. Jest Pani w kryzysie, a nie „niezdolna do życia”. To da się zatrzymać.

Nie jest Pani sama.

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Myśli lękowe, mimo że napady paniki się uspokoiły.
Dzień dobry, mam zaburzenia lękowe i uczęszczam na terapię, ale mam jedno ważne pytanie. Co zrobić, by myśli lękowe się uspokoiły? O ile same ataki paniki, które miałam parę razy dziennie, teraz zdarzają się sporadycznie, kiedyś sama myśl o jakimś wydarzeniu mnie przerażała, a teraz nie wiadomo co musiałoby się stać, by było naprawdę źle, więc uznaję, że terapia działa. Jednak z myślami o tym nie jest lepiej, mam wrażenie, że momentami gorzej? Jak zmniejsza się fizyczne poczucie paniki to to w myślach jest większe. Mówiłam o tym terapeutce, nie wiem czy do końca to zarejestrowała, powiedziałam, że dobrze jest z atakami paniki, a że myśli nadal są. Rozumiem, że myślenie o tym nie zniknie tak szybko, ale co mogę robić, by się nie nasilało i stopniowo uspokajało? Nie mam teraz jak omówić tego na sesji, bo jestem dość chora, więc wizytę muszę przesunąć, a jednak chce mieć opinię kogoś doświadczonego w miarę szybko. Z góry bardzo dziękuję za pomoc czy wytłumaczenie czemu tak się dzieje.
Co jeśli pójdę do psychologa pierwszy raz i nie będę wiedzieć, co powiedzieć (co jeśli się popłaczę)?
Dzień dobry. Co jeśli pójdę do psychologa pierwszy raz i nie będę wiedzieć, co powiedzieć (co jeśli się popłaczę)?
Czy to lęk? Mdłości i duszności w komunikacji miejskiej i na uczelni

Nie wiem, co mi jest i potrzebuję pomocy w rozpoznaniu mojego problemu. Zaczęło się 2,5 roku temu – gdy wracałam SKM do domu ze studiów, momentalnie poczułam się gorzej: uczucie mdłości, jakby robiło mi się niedobrze. Nie wiedziałam, co to jest i z czego wynikało. Gdy wróciłam do domu, poszłam do toalety z myślą o wymiotowaniu, ale nie udało się, nawet gdy próbowałam to wymusić. W końcu przeszło, i od tamtego momentu uczucie to pojawia się w różnych sytuacjach – zwykle przypadkowych, ale również stresujących.

Pojawia się czasami w komunikacji miejskiej oraz gdy jestem pasażerem w samochodzie, ale tylko wtedy, gdy jadę z kimś spoza rodziny. Zdarzało się też w restauracji, w samolocie czy w pracy. Zwykle nie było to tak nasilone jak dziś i przechodziło w miarę szybko. Wczorajszy i dzisiejszy dzień natomiast były dla mnie piekłem. Zaczynało mi się robić bardzo niedobrze w tramwaju i SKM. Jest to uczucie, które ciężko mi opisać – tak jakby brakowało powietrza i towarzyszyło temu uczucie mdłości. Natomiast gdy wychodzę z tramwaju i przechodzę na SKM, oraz od razu po wyjściu z pociągu, wszystko jest w porządku. Ale zaczyna się znowu, gdy wchodzę na salę wykładową na uczelni. Na przerwie czuję się dobrze – do momentu podejścia pod salę, gdzie jest tłum i tłok.

Od tego momentu przeżywam katorgę. Przez całe 1,5 godziny każdego wykładu i każdych ćwiczeń mam wrażenie walki o życie. Siadam i ciągle mam to uczucie. Czasem, gdy staram się skupić i patrzę w jedno miejsce, robi się odrobinę lepiej, ale po 2 minutach znowu jest gorzej. W trakcie zajęć, żeby je przetrwać, dzielę sobie czas na pół – i po pierwszych 45 minutach wychodzę do toalety. Co dziwne, od razu gdy wstaję i zaczynam wychodzić, czuję się całkowicie normalnie, nawet gdy przechodzę przez salę i nauczyciel zwróci na mnie uwagę lub reszta studentów się patrzy. Nie reaguję wtedy w żaden sposób i nie czuję tego okropnego uczucia. Zaczyna się ono znowu, gdy postanowię wrócić na miejsce.

Cały czas przykładam ręce do twarzy, opieram je o policzek czy usta – wtedy jest minimalnie lepiej, ale wciąż tragicznie. Ciągle się wiercę, bo nie mogę znieść tego, że czuję, iż jest mi niedobrze. Przez całe zajęcia głęboko oddycham, bo inaczej nie wytrzymuję. Po wyjściu na przerwę momentalnie wszystko wraca do normy, a potem zaczyna się na kolejnych zajęciach. Potem znowu, gdy wsiadam do SKM (choć często w drodze powrotnej już tego nie czuję, ale dziś akurat też to czułam).

Właściwie to, gdy jechałam rano na uczelnię, czułam się źle, ale zadzwonił telefon i zajęłam się rozmową – wtedy było w porządku. O dziwo, gdy było rozpoczęcie roku, które faktycznie trochę mnie stresowało, nie miałam aż takich strasznych odczuć i bez większych problemów przebiegły pierwsze trzy dni zajęć. Natomiast wczoraj dostałam okres – nie wiem, czy to ma ze sobą związek – ale, tak jak mówiłam, było dramatycznie.

Jeszcze dodam, że wczoraj i dziś bardzo ciężko było mi się skupić na czymkolwiek w tym stanie. Nawet nie mogłam używać telefonu, żeby skupić się na układaniu Tetrisa, co zwykle pomagało, bo gdy tylko odpalałam telefon i chciałam coś zrobić, robiło się gorzej. Naprawdę nie wiem, co mi jest, ale potrzebuję pomocy. Ostatnie dwa dni były tak tragiczne, że rozważam rzucenie studiów, bo nie przeżyję więcej tego uczucia.

Dzień dobry. Mam problem, ponieważ nie wiem, gdzie chcę mieszkać
Dzień dobry. Mam problem, ponieważ nie wiem, gdzie chcę mieszkać. Skończyłam studia i od kilku lat czekałam na to, aż w końcu będę mogła się wyprowadzić za granicę, bo nie lubiłam Polski. Jednak, gdy w tym czasie byłam na wakacjach, zawsze na koniec chciałam być już w domu i w głowie marzyła mi się przytulna jesień i oglądanie filmów. Byłam w zeszłym roku we Włoszech 3 miesiące na praktykach, na początku podobało mi się i miałam odczucie, że chcę tam mieszkać, jednak wydarzyły się przykre rzeczy, które coraz bardziej zniechęcały mnie do tego miejsca. Pomimo cudownych nieraz widoków, nie potrafiłam się cieszyć krajobrazem. I tak musiałabym wracać do Warszawy, gdyż jesienią zaczynałam zajęcia. Chodzi jednak o to, że nie pamiętam ostatniego czasu, gdy będąc za granicą chciałam tam zostać. Za to, gdy jestem w Polsce przez jakiś czas, mam jej dosyć, zniechęca mnie jej przeciętność i ludzie w moim wieku, którzy są często wulgarni i mało lojalni. Skąd mam wiedzieć, czego tak naprawdę chcę? Dlaczego po powrocie do Polski czuję ulgę, a zaraz potem znowu chcę wyjechać? Jedna rzecz nie zmienia się od kilku lat - nienawidzę Warszawy i nie chcę tu zostać. Po skończeniu studiów wiedziałam, że chcę mieszkać w Szwajcarii, nie dostałam jednak żadnej pracy. Do Włoch mnie aż tak nie ciągnie, nie mam już takiego wyobrażenia o tym kraju jak kiedyś. Wrociłam właśnie z wakacji z południa Francji, na których byłam sama. Na początku jak zawsze podobało mi się, jednak zniechęcił mnie brud (niestety obecny w wielu krajach Europy Zachodniej), gorąc, samotność, uraz stopy, który uniemożliwił mi chodzenie, byłam strasznie zmęczona, nie miałam ochoty nawet siedzieć w wodzie. Po tym doświadczeniu mam ochotę przeprowadzić się na południe Polski, byłam tam ze 2 razy, skąd mam jednak wiedzieć, że nie odwidzi mi się? W dodatku, gdy jest lato, mam ochotę na jesień, przytłacza mnie słońce. Za to gdy jest zima, marzę o mieszkaniu w tropikach. Jesień natomiast zawsze mnie cieszy - jest otulająca, nie przytłacza, nie narzuca się. Z drugiej strony, skoro siedzę tutaj i jakoś żyję, to może wystarczy się przestawić i przyzwyczaję się do nowego miejsca. Wiem, że przeprowadzka zawsze wiąże się z ryzykiem, jednak powinna być dobrze przemyślana. Z drugiej strony wielu rzeczy nie da się przewidzieć. Jak żyć w takich warunkach? Obawiam się, że nie znajdę swojego domu.
Realistyczne koszmary, lęki w nocy, nawroty złych myśli - jak sobie z tym poradzić?
Dobry wieczór, odważyłam się napisać, bo chyba mam coś do przepracowania i w końcu chyba dojrzałam do tego, żeby coś z tym zrobić, a mianowicie - kilka miesięcy temu zostałam wyrzucona z pracy, spotkała mnie bardzo trudna sytuacja, wielowątkowa sprawa, która właściwie została rozwiązana ostatecznie dla mnie dobrze. Miałam wsparcie w mężu i rodzicach. Teraz jestem w 6 miesiącu ciąży i od właściwie 2 miesięcy mam nawroty złych myśli związanych z tą sprawą, lęki w nocy, realistyczne sny. Te pozornie błahe rzeczy sprawiają, że momentami czuję się wręcz słabo, jest mi niedobrze, czuję się okropnie psychicznie w danej chwili, oczami wyobraźni widzę pewne osoby bezpośrednio powiązane z tą sprawą, co sprawia mi przykrość. Ponadto jedna z tych osób jest moją sąsiadką, co prawda, widziałam ją tylko raz od tej sprawy, ale odczuwam jakiś dziwny rodzaj strachu i dysforii, kiedy pomyślę o wizji spotkania pod blokiem. Mąż jest dla mnie zawsze oparciem, jakim umie, ale niestety ja sama muszę sobie z tym w końcu poradzić, bo te czarne myśli wcale nie chcą z czasem odejść. Pozdrawiam.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!