Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy to lęk? Mdłości i duszności w komunikacji miejskiej i na uczelni

Nie wiem, co mi jest i potrzebuję pomocy w rozpoznaniu mojego problemu. Zaczęło się 2,5 roku temu – gdy wracałam SKM do domu ze studiów, momentalnie poczułam się gorzej: uczucie mdłości, jakby robiło mi się niedobrze. Nie wiedziałam, co to jest i z czego wynikało. Gdy wróciłam do domu, poszłam do toalety z myślą o wymiotowaniu, ale nie udało się, nawet gdy próbowałam to wymusić. W końcu przeszło, i od tamtego momentu uczucie to pojawia się w różnych sytuacjach – zwykle przypadkowych, ale również stresujących.

Pojawia się czasami w komunikacji miejskiej oraz gdy jestem pasażerem w samochodzie, ale tylko wtedy, gdy jadę z kimś spoza rodziny. Zdarzało się też w restauracji, w samolocie czy w pracy. Zwykle nie było to tak nasilone jak dziś i przechodziło w miarę szybko. Wczorajszy i dzisiejszy dzień natomiast były dla mnie piekłem. Zaczynało mi się robić bardzo niedobrze w tramwaju i SKM. Jest to uczucie, które ciężko mi opisać – tak jakby brakowało powietrza i towarzyszyło temu uczucie mdłości. Natomiast gdy wychodzę z tramwaju i przechodzę na SKM, oraz od razu po wyjściu z pociągu, wszystko jest w porządku. Ale zaczyna się znowu, gdy wchodzę na salę wykładową na uczelni. Na przerwie czuję się dobrze – do momentu podejścia pod salę, gdzie jest tłum i tłok.

Od tego momentu przeżywam katorgę. Przez całe 1,5 godziny każdego wykładu i każdych ćwiczeń mam wrażenie walki o życie. Siadam i ciągle mam to uczucie. Czasem, gdy staram się skupić i patrzę w jedno miejsce, robi się odrobinę lepiej, ale po 2 minutach znowu jest gorzej. W trakcie zajęć, żeby je przetrwać, dzielę sobie czas na pół – i po pierwszych 45 minutach wychodzę do toalety. Co dziwne, od razu gdy wstaję i zaczynam wychodzić, czuję się całkowicie normalnie, nawet gdy przechodzę przez salę i nauczyciel zwróci na mnie uwagę lub reszta studentów się patrzy. Nie reaguję wtedy w żaden sposób i nie czuję tego okropnego uczucia. Zaczyna się ono znowu, gdy postanowię wrócić na miejsce.

Cały czas przykładam ręce do twarzy, opieram je o policzek czy usta – wtedy jest minimalnie lepiej, ale wciąż tragicznie. Ciągle się wiercę, bo nie mogę znieść tego, że czuję, iż jest mi niedobrze. Przez całe zajęcia głęboko oddycham, bo inaczej nie wytrzymuję. Po wyjściu na przerwę momentalnie wszystko wraca do normy, a potem zaczyna się na kolejnych zajęciach. Potem znowu, gdy wsiadam do SKM (choć często w drodze powrotnej już tego nie czuję, ale dziś akurat też to czułam).

Właściwie to, gdy jechałam rano na uczelnię, czułam się źle, ale zadzwonił telefon i zajęłam się rozmową – wtedy było w porządku. O dziwo, gdy było rozpoczęcie roku, które faktycznie trochę mnie stresowało, nie miałam aż takich strasznych odczuć i bez większych problemów przebiegły pierwsze trzy dni zajęć. Natomiast wczoraj dostałam okres – nie wiem, czy to ma ze sobą związek – ale, tak jak mówiłam, było dramatycznie.

Jeszcze dodam, że wczoraj i dziś bardzo ciężko było mi się skupić na czymkolwiek w tym stanie. Nawet nie mogłam używać telefonu, żeby skupić się na układaniu Tetrisa, co zwykle pomagało, bo gdy tylko odpalałam telefon i chciałam coś zrobić, robiło się gorzej. Naprawdę nie wiem, co mi jest, ale potrzebuję pomocy. Ostatnie dwa dni były tak tragiczne, że rozważam rzucenie studiów, bo nie przeżyję więcej tego uczucia.

Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Tak, jak to Pani opisała, mogą się objawiać ataki paniki. Duszności, mdłości, czemu kołatanie serca, czasem uczucie, że "zaraz zemdleję"....

Ataki paniki mogą się aktywować w różnych miejscach. Dosyć często dzieje się to w środkach komunikacji, w miejscach pełnych ludzi, np. w galeriach handlowych, ale mogą pojawiać się i w innych sytuacjach. Symptomatyczne, że kiedy Pani zajmie się, np. emocjonującą rozmową telefoniczną albo wyjdzie z "triggerującego" miejsca, ataki mijają. 

Aby stwierdzić, czy są to faktycznie ataki paniki, zachęcam do wizyty u psychiatry i/ lub konsultacji z psychoterapeutą. Być może pomocne będzie rozpoczęcie terapii 🙂 

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra-Rafa 

terapeutka Gestalt 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


opisuje Pani bardzo trudne objawy, które mogą mieć związek z silnym napięciem i lękiem, często organizm reaguje w ten sposób w sytuacjach stresowych lub przeciążających. Rozumiem, że to dla Pani bardzo męczące i budzi niepokój.

Zdecydowanie warto poszukać wsparcia i najlepiej porozmawiać z psychologiem lub psychiatrą, który pomoże rozpoznać przyczynę i dobrać odpowiednie leczenie lub terapię.

Może Pani bezpłatnie w gorszych momentach zadzwonić na infolinię telefony wsparcia działają często całodobowo: https://przysucha.naszepcpr.pl/spis-ogolnopolskich-telefonow-zaufania lub z psychologiem w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w miejscu zamieszkania, nie trzeba mieć skierowania.

 

Nie jest Pani sama - te objawy można skutecznie złagodzić z pomocą specjalisty :) 

 

Z serdecznością,
Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

Karolina Polańska-Czaja

Karolina Polańska-Czaja

To, co przeżywasz, jest bardzo obciążające i rozumiem, że rozważasz przerwę w studiach.

 

Na początek proponuję takie kroki:

- skontaktuj się z lekarzem pierwszego kontaktu (rodzinnym), warto wykonać podstawowe badania. 

- jeśli masz taką możliwość, umów się z psychoterapeutą, on pomoże rozpoznać problem oraz plan terapii,

- rozważ konsultację psychiatryczną, w niektórych sytuacjach wsparcie farmakologiczne może pomóc.

 

pozdrawiam serdecznie, Karolina

 

 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry. To co opisujesz przypomina objawy ataku paniki. Szczególnie, że pojawiają się one i powtarzają w konkretnych okolicznościach, a ustępują po opuszczeniu danego miejsca. Proszę rozważyć konsultację z lekarzem psychiatrą, a także podjęcie terapii w celu łagodzenia objawów. W przypadku ataków paniki bardzo skuteczny jest nurt poznawczo-behawioralny. Serdecznie pozdrawiam,

 

Justyna Bejmert

Psycholog 

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

w potrzebie możesz zastosować technikę uziemiania: nazwij w myślach lub na głos:

5 rzeczy, które widzisz,

4, które czujesz dotykiem,

3, które słyszysz,

2, które czujesz zapachem,

1, którą smakujesz lub możesz sobie wyobrazić.

Lub znajduj i nazywaj wszystkie rzeczy w Twoim otoczeniu o wybranym kolorze np. białym (białe kartki w zeszycie, biała gumka, białe skarpetki itp.).

Ćwiczenia te przekierowują uwagę z wnętrza (ciała) na zewnątrz (otoczenie), co przerywa spiralę lęku.

 

Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj,

proponuję zacząć od zrobienia badań, celem wykluczenia przyczyn somatycznych. To, co opisujesz, wygląda na ataki paniki. Dobrze byłoby udać się do psychologa lub lekarza psychiatry. 

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Zobacz podobne

Przeniesienie w psychoterapii: granica między emocjami a racjonalnym wnioskowaniem
Dzień dobry, chciałabym zapytać o pojęcie przeniesienia w psychoterapii. Zastanawiam się, gdzie przebiega granica między przeniesieniem a zwykłym, racjonalnym wnioskowaniem na podstawie prawdopodobieństwa. Przykładowo: jeśli zakładam, że terapeuta najprawdopodobniej ma smartfona, a nie telefon z 2006 roku z przyciskami, to wydaje mi się, że jest to raczej wniosek oparty na realiach społecznych i statystycznym prawdopodobieństwie, a nie przeniesienie. Podobnie, jeśli na podstawie kilku cech społecznych lub światopoglądowych uznaję pewne zachowania za bardziej lub mniej prawdopodobne — czy to nadal jest racjonalna analiza, czy może już być traktowane jako przeniesienie? Czy dobrze rozumiem, że przeniesienie zaczyna się raczej wtedy, gdy do takich hipotez dopisuję silne znaczenie emocjonalne, np. zakładam, że dana osoba będzie mną gardzić, oceniać mnie albo reprezentuje ludzi, którzy mnie kiedyś odrzucali? Chciałabym lepiej zrozumieć, czy samo szacowanie prawdopodobieństwa na podstawie danych społecznych może być uznane za przeniesienie, czy dopiero emocjonalna reakcja i przypisywanie intencji konkretnej osobie.
Jak poradzić sobie z natłokiem myśli i stresem za granicą?
Dzień dobry pracuje za granicą i nie mam możliwości powrotu do Polski w tej chwili wiele lat byłem uzależniony od narkotyków i masturbacji mam ogromny natłok myśli z którym nie daje rady jak radio które nie da się wyłączyć biorę leki antydepresyjne które przepisał mi lekarz tu na miejscu po atakach paniki w wielu sytuacjach czuję ogromny stres czy poleci mi ktoś jakąś poradnię online czy jest sens podjąć taką terapię ? Nie mam uzależnień prócz kawy i papierosów funkcjonuje normalnie praca siłka
Dlaczego moja dziewczyna chce uczestniczyć w wydarzeniach organizowanych przez osobę, która ją kiedyś skrzywdziła?
Dzień dobry. Mam dylemat i chciałbym się zapytać o coś co dotyczy gwałtu. Moja dziewczyna, w młodości (12-13 lat), była co jakiś czas gwałcona przez swojego o rok starszego kuzyna. Wtedy nie rozumiała co się dzieje, a on ją trzymał tak, że nie mogła się wyrwać.Nie zgłosiła tego nigdzie, nikomu wtedy nie powiedziała. Po jakimś czasie (ok. rok) to się skończyło. Podobno mieli bardzo dobre relacje później. Do tej pory utrzymują sporadyczny kontakt. Tłumaczy to tym, że przecież to było dawno, a oni byli dziećmi. Nie rozumiem już samego utrzymywania tego kontaktu, nawet sporadycznego. Teraz ten kuzyn organizuje ważne wydarzenie i moja dziewczyna, mimo moich obaw i obiekcji, chciałaby, żebyśmy razem się na tym wydarzeniu pojawili. Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć to z psychologicznego punktu widzenia? Dlaczego nadal utrzymują kontakt? Dlaczego chce uczestniczyć w jego życiu i w ważnych dla tego kuzyna wydarzeniach?
Jakie są objawy depresji i jak wygląda codzienne życie z tą chorobą?
Jak wygląda depresja?
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem?
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem? Po ponad roku chodzenia do tego psychiatry w końcu dostałam odpowiedź na moje pytanie o moją diagnozę (wcześniej zawsze unikał odpowiedzi na to pytanie). Według tej osoby mam jedynie zaburzenia snu, więc wszystkie leki, które brałam miały pomóc tylko na to, bo wszystko ze mną jest okej. Nie ukrywam, że to zabolało nie tylko moją studencką kieszeń, bo poczułam się jakbym nie tylko zmarnowała naprawdę ogromną sumę pieniędzy na same leki (które i tak nie działały nawet na ten sen), ale też i w środku zabolało, bo wtedy zobaczyłam, że nawet psychiatra ma gdzieś moje problemy. Tłumaczył to tym, że jestem jeszcze młoda (22 lata) i nigdy nie płakałam podczas wizyty, więc świetnie muszę sobie radzić z emocjami, więc moje myśli samobójcze itp. same przejdą, jak dorosnę. Jeszcze coś mówił, że ma on doświadczenie na tym polu, bo ostatnio jest plaga osób młodych w jego gabinecie, które mówią mu mniej lub więcej to samo, co ja. Potem już nie wiem, co było dalej, bo mój mózg postanowił przejść w tryb "autopilota" ze względu na stres i inne złe emocje, które wtedy czułam (często mi się to zdarza, żeby uniknąć załamania nerwowego). Nie ukrywam, że nie chcę marnować pieniędzy, więc czy naprawdę muszę jakoś dożyć do 25 lat lub być po próbie samobójczej, żeby ktokolwiek wziąłby mnie i to co mówię na poważnie? Po jak długim czasie powinnam dostać diagnozę? Czy jest sens szukania pomocy, gdy wśród specjalistów istnieją takie poglądy na temat pokolenia młodych dorosłych?
FOMO

FOMO - co to jest i jak sobie z nim radzić?

FOMO - zjawisko powszechne w erze cyfrowej. Dowiedz się, czym jest, jak wpływa na nasze życie i jak sobie z nim radzić. Zapraszamy do pouczającej podróży przez świat psychologii i mediów społecznościowych.