
- Strona główna
- Forum
- kryzysy
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z depresją, izolacją i traumą z przeszłości?
Sensitive
Anna Kapelska
Dzień dobry.
Pani nie jest zepsuta. Z ogromnym smutkiem czytam, jak wiele doświadczyła Pani w życiu ogromnego cierpienia, samotności, nadużyć, przemocy i braku bezpieczeństwa. Już jako dziecko nie doświadczyła Pani zaspokojenia podstawowych potrzeb i właśnie przez to musiała Pani przetrwać. To przetrwanie, ten tryb zamrożenia czy odrętwienia objawia się w atakach paniki, lęku, somatyzacji. Jednocześnie przez traumatyczne doświadczenia nauczyła się Pani zaciskać zęby, udawać, tłumić emocje, płacz. Ciało znajduje sposoby ujścia na całe cierpienie, jakiego Pani doświadczyła.
Doświadczenia z pobytów w placówkach medycznych nie dają Pani nadziei na poprawę, ma Pani ogromny lęk i obawy - co by było gdyby tym razem było inaczej? Gdyby jednak pojawiła się na Pani drodze osoba, która da światełko nadziei, wesprze Panią?
Być może mogłaby Pani skorzystać z darmowych konsultacji psychologicznych lub wsparcia kryzysowego?
Jest Pani obciążana traumą i cierpieniem, ale to nie oznacza, że nie jest Pani zdolna do stworzenia innego, lepszego życia, tylko że nie miała na to Pani warunków.
Serdeczności,
Psycholog Anna Kapelska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Natalia Legarska
Dzień dobry, po pierwsze chciałam powiedzieć, że niesamowicie Pani współczuję, że spotkały Panią te wszystkie rzeczy, które pani opisuje, a także te, które pewnie się tu nie zmieściły. Niestety nie wszyscy startujemy z takiej samej pozycji w tym życiowym "wyścigu" wbrew temu, co niektórzy próbują nam wmówić.
Jednak pisze Pani o tym wszystkim i odczytuję to jako znak, że jeszcze nie wszystko stracone, że chce Pani poprawy i lepszego życia. Jest Pani świadoma własnych potrzeb, ma Pani dobry kontakt z psychiatrą, więc nie wszyscy specjaliści są tacy jak osoby, które wcześniej panią skrzywdziły. Ma pani umiejętność wyrażenia, przez co Pani przechodziła, szuka Pani pomocy - psycholog przez NFZ, leczenie psychiatryczne i następne skierowanie do szpitala, a także wiadomość tutaj. To wszystko są mocne strony, które może Pani wykorzystać do poprawy swojej sytuacji. Mogę Pani powiedzieć ze zajmie to sporo czasu, ale warto starać się o lepsze życie dla siebie. Nie ma Pani pojęcia, do czego może Pani dojść w perspektywie 10 czy 20 lat. To będzie wymagało czasu i wsparcia, ale zachęcam do skupienia się na tu i teraz, może na dotrwaniu do następnego spotkania z psychiatrą?
Na koniec chciałabym podesłać kilka kontaktów - bezpłatne, działają 24/7:
- 800 70 22 22 - Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
- 116 123 - Poradnia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym (Kryzysowy Telefon Zaufania) prowadzony przez Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
- pogotowie ratunkowe 999/112
- psychiatra, który Panią prowadzi
Proszę z nich skorzystać, jeśli myśli samobójcze będą nie do wytrzymania.
Pozdrawiam i trzymam za Panią kciuki!
Natalia Krawiec-Jokiel
Witaj,
Twoja historia bardzo porusza, skłania do refleksji nad sobą, swoim funkcjonowaniem czy posiadaniem. Bardzo mi przykro, że tak wiele okropnych sytuacji wydarzyło się w Twoim życiu, to bardzo niesprawiedliwe. Wiem, że w tym momencie jesteś przekonana o swojej beznadziejności i że jesteś skazana na takie życie, ale przekonania tego typu mają to do siebie, że nie są prawdą. To, co Cię spotkało nie definiuje tego, jaką jesteś osobą. Myślę, że jeszcze wiele może się zmienić w Twoim życiu i wprowadzić w nie zupełnie nową jakość. Rozejrzyj się wokół siebie i zastanów się, co oferuje Ci otoczenie. Może w Twoim mieście istnieją grupy wsparcia, może w jakiejś poradni, może przy kościele, w które mogłabyś się zaangażować. Nawet z największego kryzysu można wyjść, jeśli tylko wykorzystamy te ostatnie procenty własnej energii. Pozwól sobie na to, przecież zasługujesz na to, co najlepsze. Nawet jeśli Twoi rodzice pogubili się w życiu i znaleźli ukojenie w alkoholu, Ty nie musisz ponosić tego konsekwencji i cierpieć za ich niewłaściwe wybory. Pozwól sobie pomóc. Może kuzynka pomogłaby Ci rozpędzić się w tej zmianie. Warto mieć taki „żagiel” w płynięciu do dobrego.
Trzymam za Ciebie mocno kciuki!
Pozdrawiam Cię serdecznie
Natalia Krawiec-Jokiel
Patrycja Stajer
Dzień dobry,
Wydaje mi się, że ten post jest przejawem Pani walki z różnymi trudnościami, jakie Panią spotkały.
Czytam, że ma Pani złe doświadczenia z leczeniem w szpitalu psychiatrycznym i niedosyt leczenia psychoterapeutycznego / psychologicznego. I paradoksalnie, zaproponuje Pani leczenie na oddziale - ale innym, niż dotychczasowe Pani doświadczenia. Jest to oddział, w którym podstawowy nacisk kładziony jest na psychoterapię, a nie farmakoterapię. Pobyt trwa tam 6 miesięcy i myślę, że warto spróbować.
Jest to szpital Babińskiego w Krakowie, oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic 7f. https://babinski.pl/oddzialy/oddzialy-stacjonarne/oddzial-leczenia-zaburzen-osobowosci-i-nerwic-olzon/

Zobacz podobne
Miałem zadać pytanie, lecz podczas pisania uświadomiłem sobie, że lepiej się poczuje, gdy słowa opiszą i być może otworzą mi oczy, jak głęboko na dnie się obecnie znajduję.
Mam 24 lata nigdy nie miałem dziewczyny. Najpiękniejsze uczucie, jakim jest miłość i coś, co leży w naturze ludzkiej, jest mi zupełnie obce (pisząc ten fragment, poleciały mi natychmiastowo łzy). Ponad to, od 10 lat nie mam choćby jednego znajomego, z którym mógłbym popisać o wypadach na miasto, nawet nie myślę, są to zbyt odległe marzenia. Nie mam również rodziny.
Ojciec zmarł, gdy miałem dwa latka, od tamtego momentu mama kompletnie nie dawała sobie rady pod żadnym aspektem wychowywania dziecka, nigdy nie przekazywała mi żadnych wartości, nigdy niczego mnie nie nauczyła, a nawet nie obdarowała mnie matczyną miłością (uświadomiłem to sobie, dopiero gdy się od niej wyprowadziłem).
Miała partnera, który ją bił, miałem wtedy 6-12 lat nie mogłem nic zrobić, tylko płakać i patrzeć się na to z nadzieją, że przestanie. Przez 6 lat życia z nim, jako dziecko, nie wychodziłem z pokoju do kuchni czy łazienki, gdy pierw nie upewniłem się, że nie będę musiał go mijać w przedpokoju.
W wieku 21 lat chciałem zacząć nowe życie, więc sam wyprowadziłem się do Belgii, mam dobrze płatną i stabilną pracę, lecz przez to, że wychowałem się bez ojca, kompletnie nie radzę sobie z rzeczywistością i realiami, które wiążą się z samodzielnym życiem. Mam lęki przed wyjściem do sklepu, nawet gdy coś pilnie potrzebuję, to często strach daje za wygraną.
W tym momencie uświadomiłem sobie, że to, co teraz robię, nie ma żadnego sensu i nie zmieni to mojego życia.
Dodam jeszcze tylko, że gdy mój stan jest wyjątkowo krytyczny, uspokaja mnie wtedy myśl o samobójstwie, że wtedy przecież już zupełnie nic nie będzie miało znaczenia.
Znam odpowiedź specjalisty, który podejmie się mojej sprawy -zmień dotychczasowe nawyki, z dnia na dzień stawaj się lepszy o 1%. Bardzo bym chciał, żeby to było takie proste, ale wiem, że już jest na mnie za późno
Od jakiegoś czasu zmagam się z uczuciem, że moje życie nie zmierza w kierunku, który sobie wymarzyłam. Zaczęło się od momentu, gdy zauważyłam, że coraz częściej zastanawiam się nad tym, co osiągnęłam i czy to wystarczy. Te myśli prowadzą do lęku, który zaczyna mnie przytłaczać. Zaczęłam unikać sytuacji, które wcześniej były dla mnie normalne, bo boję się, że nie sprostam oczekiwaniom – swoim i otoczenia.
Czy to możliwe, że kryzys wieku średniego jest odpowiedzialny za te zaburzenia lękowe? Chciałabym wiedzieć, jakie kroki mogę podjąć, aby poradzić sobie z tym stanem. Czy są techniki, które mogłyby mi pomóc w radzeniu sobie z lękiem? Słyszałam, że terapia poznawczo-behawioralna jest skuteczna w takich przypadkach, ale nie jestem pewna, jak wygląda przebieg takiej terapii i czy rzeczywiście mogłaby mi pomóc uporać się z tym kryzysem.
Zależy mi na tym, aby odzyskać kontrolę nad swoim życiem i znowu cieszyć się codziennością. Jak długo może potrwać proces terapii, zanim zauważę pierwsze efekty? Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki i porady, które mogłyby mi pomóc w zrozumieniu i pokonaniu tych trudności.

