Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z mobbingiem i toksycznym współpracownikiem w nowej pracy?

Rozpoczęłam miesiąc temu nową pracę i mam problem z toksycznym współpracownikiem, który stosuje mobbing - najpierw izolował mnie od grupy, rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, gdy jedliśmy wspólnie obiad rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, poczęstował czymś kazdego z osobna, tylko nie mnie. Niestety to on mnie wdrażał więc musiałam się od niego uczyć, a szefa nie było. Nasz szef jest w porządku jednak często go nie ma albo jest zajęty. Kilka tygodni temu ten toksyk warknął na mnie, że tylko on ma prawo kontaktować się z klientem, do którego ja napisałam (bo sam mi to zlecił). Paranoja. Innym razem warknął na mnie, jak zapytałam gdzie jest ktoś tam. Gdy poszłam do innego działu bo musieli podpisać pełnomocnictwa ale pracownica odmówiła, inny pracownik poinformował tego toksyka że mi odmówiono a tamten "nie ma co się dziwić". Widać od niego ogromną falę wrogości. Gdy rozmawiał z naszą koleżanką i ona się skarżyła na jakąś inną pracownicę jemu, akurat ja koło nich przechodziłam a ten odpowiedział " a ch*j z nią" i ten dobór słów to nie przypadek, na pewno pomyślał o mnie, nieistotne, że rozmowa była o kimś innnym - to się dało wyczuć że wykorzystał ten moment, żeby nie obrazić. Dzisiaj dowiedzialam sie, że jutro to on będzie musiał nadać mi dostęp do czegoś tam, ja nie mam zamiaru z nim zamienić ani słowa. To jest patologia. W dodatku dzisiaj gdy się przesiadłam dalej inny pracownik powiedział kąśliwym tonem"uważaj bo ci co siedzą na tym miejscu tracą pracę". Nie wiem jak zgłosić mobbing bo przecież wtedy wezwą na rozmowę tego toksyka i atmosfera stanie się nie do zniesienia. Dzień w naszym biurze wygląda tak, że nasz dział gada prawie non stop i ten toksyk bardzo silnie szuka uwagi i ciągle z kimś żartuje i lubi dominować i często żartują sobie, że "ja zaraz to zgłoszę, to jest mobbing" i wiele innych, obleśnych głupot. Tego się słuchać nie da.
User Forum

Anonimowo

4 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Rozumiem, jak bardzo to może być obciążające dla Pani, szczególnie na początku pracy, kiedy człowiek potrzebuje wsparcia, a trafia na wrogość i wykluczanie. Z Pani treści brzmi to jak zachowania o charakterze mobbingowym: izolowanie, podważanie kompetencji, komunikaty agresywne i budowanie napięcia w zespole. Ma Pani prawo czuć złość, bezradność i niepokój.

Na teraz najważniejsze są dwie rzeczy: ochrona Pani dobrostanu i zbieranie faktów. Proszę zapisywać konkretne sytuacje (data, co się wydarzyło, kto był świadkiem, jakie słowa padły), to daje Pani realne oparcie, jeśli zdecyduje się Pani zgłosić sprawę do przełożonego lub HR. Warto też ograniczyć kontakt do minimum formalnego czyli krótko, rzeczowo, mailowo tam, gdzie to możliwe.

Unikanie całkowite rozmowy może utrudnić Pani pracę, dlatego bezpieczniej jest przyjąć styl „służbowy, chłodny, konkretny” : bez wchodzenia w relacje i emocje. To nie jest uległość, tylko strategia ochronna.

 

Do refleksji:

Czego konkretnie Pani potrzebuje, aby czuć się w tej pracy bezpiecznie?

Jakie zachowania są dla Pani graniczne, po których zdecyduje się Pani zgłosić sprawę?

Kto w firmie może być dla Pani neutralnym lub wspierającym sojusznikiem?

 

Warto zadać sobie te pytania.

 

Nie musi Pani zostawać z tym sama. Ma Pani prawo do pracy w środowisku wolnym od wrogości.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry,

Sytuacja, którą Pani opisuje, jest klasycznym przykładem tworzenia wrogiego środowiska pracy poprzez izolację, podważanie kompetencji i agresję słowną. To, co dzieje się w Pani biurze, to nie tylko trudny charakter współpracownika, ale systematyczne działania mające na celu Pani wykluczenie i zastraszenie, co w psychologii określamy mianem mobbingu horyzontalnego. Wykorzystywanie przez niego żartów o mobbingu jako stałego elementu rozmów to cyniczna technika umniejszania powagi problemu, która ma sprawić, by ewentualne zgłoszenie jego zachowań zostało odebrane przez grupę jako Pani brak poczucia humoru. Najważniejszym krokiem w tej chwili jest rozpoczęcie dokumentowania każdego incydentu z datą i opisem świadków, ponieważ w takich sprawach dowody na uporczywość działań są kluczowe. Powinna Pani również rozważyć rozmowę z szefem, skupiając się na faktach dotyczących utrudniania Pani procesu wdrożenia i braku profesjonalnej komunikacji, co bezpośrednio uderza w Pani efektywność i interes firmy.

 

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

4 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, że w tej sytuacji czuje się Pani osaczona i pozbawiona wsparcia, co po zaledwie miesiącu w nowym miejscu jest niezwykle trudne. Z perspektywy terapeutycznej warto przyjrzeć się temu, jak Pani umysł próbuje radzić sobie z tym ogromnym napięciem. Gdy otoczenie staje się wrogie, nasz system alarmowy przełącza się w tryb przetrwania, co może sprzyjać zwiększonej wrażliwości na zagrożenie i np. postrzeganiu go w nieco zniekształcony sposób.

W pani wypowiedzi widoczny jest mechanizm, który może sprawiać, że czuje Pani, iż każda negatywna interakcja w biurze, nawet ta niedotycząca Pani bezpośrednio, jest wymierzona przeciwko Pani - ten błąd w postrzeganiu nazywamy personalizacją. Z tego, co Pani opisuje pojawia się również poczucie, że dokładnie wie Pani, co ten współpracownik miał na myśli, wypowiadając konkretne słowa do kogoś innego (tu wkrada się nam błąd, który nazywamy czytaniem w myślach). Choć zachowanie opisanej przez pani osoby narusza granice, te procesy myślowe mogą dodatkowo potęgować Pani poczucie lęku i osamotnienia.

Warto spróbować odróżnić realne działania mobbingowe, jak izolacja czy blokowanie dostępu do narzędzi pracy, od interpretacji, które podsuwa Pani zestresowany umysł. W momentach gdy bezpośredni kontakt jest wymagany,  zamiast unikać kontaktu, co mogłoby nasilić Pani lęk, proszę spróbować podejść do tego zadaniowo: ograniczyć komunikację do niezbędnego minimum, zachowując chłodny profesjonalizm. Skupienie się na faktach i konkretnych zadaniach pomoże Pani odzyskać choć odrobinę poczucia kontroli w tym toksycznym środowisku i zabezpieczy Panią przed emocjonalnym wyczerpaniem.

Zgłoszenie mobbingu to proces, który wymaga od Pani zebrania faktów przy jednoczesnym zadbaniu o własną stabilność emocjonalną. Aby zrobić to skutecznie i profesjonalnie, warto zacząć od przygotowania chronologicznego zestawienia zdarzeń, skupiając się na działaniach współpracownika, które utrudniały Pani pracę lub naruszały godność. Takie zestawienie pomaga spojrzeć na sytuację jako na ciąg obiektywnych nieprawidłowości, a nie tylko Pani subiektywne odczucie.

Zgłoszenie najlepiej skierować bezpośrednio do przełożonego lub działu HR (jeśli taki istnieje w firmie, w której Pani pracuje) w formie pisemnej lub podczas umówionego spotkania. Warto przedstawić problem jako barierę w realizacji celów firmy – na przykład wskazując, że brak dostępu do klienta czy sprzeczne polecenia dezorganizują Pani pracę. Jeśli obawia się Pani pogorszenia atmosfery, może Pani zaznaczyć, że zależy Pani na konstruktywnym rozwiązaniu problemu i wsparciu w prawidłowym wdrożeniu. Takie podejście, oparte na faktach i trosce o profesjonalizm, chroni Panią przed etykietą "emocjonalnej".

 

Wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska 

4 miesiące temu
Katarzyna Marzęda

Katarzyna Marzęda

Szanowna Pani,

 

Słyszę, że sytuacja jest dla Pani trudna i obciążająca emocjonalnie.  Zachowanie, które Pani opisuje z pewnością mogą sprawiać, że atmosfera w pracy jest dla Pani napięta. 

Jeśli chodzi o kwestię zgłaszania mobbingu to warto notować sytuacje, które były dla Pani przekraczające wraz z datą, miejsce, osobami uczestniczącymi, kontekstem i słowami, które padły.  Decyzja o tym czy zechce Pani zgłosić to zachowanie leży po Pani stronie. 

Rozumiem, że obcowanie z tą osobą jest wyczerpujące, jednak w takich sytuacjach zawodowych warto postarać się zachować względną neutralność. Neutralność jest tutaj formą stawiania granicy. Komunikaty, które podkreślają jedynie kwestie zawodowe/potrzeby dostępów np. "Potrzebuję nadania dostępu, niezbędnego do wykonania mojej pracy". Bez wchodzenia w dalszą rozmowę, bez tłumaczenia się, bez podnoszenia głosu - zwięźle, spokojnie. Ten komunikat można wypowiedzieć kilkukrotnie, a w przypadku braku reakcji, sformułować go na piśmie np. mailowo. W przypadku dalszych trudności można rozważyć zgłoszenie tej konkretnej trudności przełożonemu. 

Myślę, że pomocna w zachowaniu neutralności może być myśl, że zachowanie mobbingowe świadczą o mobberze, a nie o osobie która tego doświadcza.  Niestety, ale bardzo często zachowań mobbingowych doświadczają osoby, które są nowe w danym zespole czy firmie. Testowanie granic i sprawdzanie na ile można sobie pozwolić bez konsekwencji jest przedłużone w czasie. Dlatego warto postarać się dystansować na ile to możliwe od tych działań - rozumiejąc jaki jest ich cel, pozwalając sobie na zapisywanie faktów, neutralność w komunikacji. Równocześnie zachęcam do sprawdzenia czy w zespole są osoby Pani przyjazne i z nimi budować relacje, które będą Panią wspierać w środowisku zawodowym.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Marzęda

4 miesiące temu
Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Dzień dobry,

Opisane zachowania – izolowanie od grupy, demonstracyjne pomijanie przy częstowaniu, agresywne reakcje na pytania służbowe czy wulgarne aluzje – to formy przemocy psychicznej. Fakt, że jest Pani nowa, sprawia, że jest Pani dla takiej osoby „łatwym celem”, ponieważ nie zdążyła Pani jeszcze zbudować silnej pozycji i relacji z innymi. Uczucia które się u Pani pojawiają – stres, opór przed kontaktem, poczucie patologii – jest zdrową reakcją na niezdrową sytuację.

 

To, że inni współpracownicy zaczynają powielać jego zachowania (np. komentarz o traceniu pracy), świadczy o tym, że ten człowiek trzyma dział w ryzach lęku. Ludzie często przyłączają się do agresora, żeby sami nie stali się ofiarami. 

 

Skoro szef jest w porządku, ale nieobecny, to co może Pani zrobić jest zabezpieczenie Pani dobrostanu. Może do tego posłużyć prowadzenie dziennika zdarzeń: zapisywanie daty, konkretne cytaty i świadków. Nawet jeśli teraz konfrontacja wydaje się niemożliwa, posiadanie dokumentacji daje poczucie kontroli i jest niezbędne, jeśli sytuacja dotrze do punktu krytycznego.

 

Drugą kwestią jest kwestia komunikacji - jeśli Pani nie będzie reagować emocjonalnie, druga osoba nie będzie miała reakcji, która będzie dawać jej satysfakcję. Można spróbować być jak najbardziej formalną oraz odwoływać się jedynie do faktów. 

 

Warto zadać sobie pytanie ile energii kosztuje Panią samo przebywanie w takiej atmosferze? Jeśli po powrocie do domu czuje się Pani wyżęta z emocji, to cena za tę pracę jest bardzo wysoka. Czasami już samo uświadomienie sobie, że „mogę odejść, jeśli to się nie zmieni”, zdejmuje z barków ogromny ciężar.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Jatczak


 

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

To, co opisujesz, brzmi jak wyraźny przykład toksycznego zachowania i być może mobbingu w pracy – izolowanie, wykluczanie, wywoływanie poczucia zagrożenia czy zastraszanie to typowe symptomy takich sytuacji. To, że atmosfera jest lekceważąca i inni pracownicy żartują w podobnym tonie, nie zmienia tego, że Twoje doświadczenia są realne i szkodliwe.

W tej sytuacji warto rozważyć kilka kroków:

*Dokumentowanie zdarzeń – zapisuj daty, godziny, treść sytuacji i ewentualnych świadków. To będzie istotne przy zgłoszeniu.

*Rozmowa z przełożonym lub działem HR – nawet jeśli szef często nie jest dostępny, można umówić się na spotkanie lub wysłać mail z opisem sytuacji i prośbą o wsparcie.

*Wsparcie zewnętrzne – w Polsce można kontaktować się z Państwową Inspekcją Pracy, telefoniczną poradnią psychologiczną lub prawnikiem specjalizującym się w prawie pracy i mobbingu.

 

Nie musisz konfrontować się bezpośrednio z toksycznym współpracownikiem – Twoje bezpieczeństwo i komfort są ważniejsze. Zgłoszenie sytuacji nie jest „donosem”, lecz krokiem w kierunku ochrony siebie.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

mniej niż godzinę temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

Przykro mi, że coś takiego Panią spotkało. Trudno jest mi sobie wyobrazić, jak trudne musi być dla Pani codzienne przebywanie w takiej atmosferze kiedy izolacja, wrogość i te "żarciki" brzmią jak klasyczny mobbing, który podlega ochronie prawnej w Polsce. Nie jest Pani sama, a zgłaszanie tego to Pani prawo, nie fanaberia. Opis pokazuje wzorzec -  celowa izolacja, agresja słowna i próby dominacji. To nie paranoja z Pani strony.

Warto dokumentować wszystko dyskretnie, zanim się to zgłosi, gdyż  to Pani najlepsza ochrona.

Proszę zbierać dowody w postaci notowania daty, godziny, świadków i opisy incydentów, zrobienie zdjęć zrzutów ekranu mail. Można dyskrenie nagrywać audio dyskretnie (legalne w Polsce, jeśli Pani tego nie publikuje w sieci).

Można napisać maila lub poproś o spotkanie jeden na jedne. Proszę opisać fakty, nie emocje: "Od miesiąca doświadczam izolacji i agresji słownej od kolegi X, co wpływa na moją pracę. Proszę o interwencję". ZAlecam dołączenie  dowodów.

Warto poszukać sojuszników i  porozmawiać prywatnie z "porządnym" szefem lub neutralnymi kolegami, a ograniczyć interakcje z toksykiem do minimum. 

Rozmowa z toksykiem może zaostrzyć atmosferę, ale firmy muszą to prowadzić poufnie (RODO chroni). Jeśli boi sie Pani się eskalacji, można zacząć od anonimowego zgłoszenia do PIP a oni wejdą bez Pani nazwiska. W biurze z "żartami o mobbingu" to znak, że temat jest na porządku dziennym, więc zgłoszenie może być odebrane poważnie.

Nie warto zwlekać z czasem, gdyż mobbing niszczy zdrowie i karierę. 

 

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną.
Witam Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną. Czeka nas bardzo poważna rozmowa na temat dalszej wspólnej przyszłości. Czuję strach przed tą rozmową, boję się jego reakcji oraz tego, co będzie dalej. Boję się tego, że odpuszczę kolejny raz i nic się nie zmieni. Wiem również, że kryzysową sytuację zmienić muszę. Mąż jest osobą bardzo dynamiczną, energiczną, przemądrzałą i egoistyczną. Zawsze na pierwszym miejscu stawia siebie i swoje sprawy. Oczekuje, że cały świat będzie się kręcił tylko wokół niego. Do tego jest hałaśliwy, wulgarny i nieprzewidywalny. Na przestrzeni ostatnich 3 lat zdarzyło się tak wiele złych rzeczy, że czuję, że więcej nie wytrzymam, nie dam rady. Obraża się na mnie, o co tylko się da. Ostatnio obraził się o to, że popsuł się samochód. Mój samochód. Więc wina również moja. Potrafi nie odzywać się tygodniami. Dom, dzieci i wszystkie z tym związane obowiązki są tylko na mojej głowie. Dodam, że pracuję na pełen etat, także żeby wszystko ogarnąć, jestem na nogach od 6 do 23 bez przerwy. Dzieci są zawsze ze mną, jego to nie interesuje. Mąż prowadzi własną firmę i uważa, że skoro pracuje i zarabia, nie mam prawa już niczego więcej od niego wymagać. Ze wszystkim jestem sama i nie mam już siły. Krzyczy na dzieci, starszy syn nie rozumie, czemu tata taki jest. Z synem chodziłam do psychologa, bo w wyniku braku akceptacji ze strony ojca, zaczął być agresywny wobec innych dzieci. Poza tym mąż jest chyba uzależniony od telefonu i internetu. Nie rozstaje się z telefonem. Całymi dniami potrafi grać i oglądać. Nie liczy się z nami, nie szanuje nas, nie docenia i często traktuje jak powietrze, a dom jak hotel. To wszystko trwa już kilka lat, ale naprawdę źle jest od 2-3 lat. W ostatnim czasie sama już nie daję rady. Jestem znerwicowana, włosy wypadają mi garściami, boli mnie brzuch, źle sypiam i jestem cały czas rozdrażniona i wystraszona. Boję się jego powrotów do domu. Nigdy nie wiem, czego mam się spodziewać. W ostatnim czasie również zdarzyło się, że w środku nocy znalazłam go na klatce schodowej pijanego, leżał zarzygany i bez kontaktu pod drzwiami. Wpuściłam go do domu, ale kazałam zdjąć te brudne ubrania. A on wszedł do wanny i tam poszedł spać. Rano o niczym nie pamiętał... Takich sytuacji było więcej, przytaczam tylko te, najbardziej absurdalne. Postanowiłam ratować siebie i dzieci. Chcę postawić mu ultimatum, albo pójdzie na terapię do psychologa i zacznie być dojrzałym facetem, mężem i ojcem, albo chcę zamieszkać sama z dziećmi bez niego. Czy to ma sens? Czy on się ocknie?
Związek z dużo starszym mężczyzną - jak radzić sobie z brakiem zaufania i huśtawką emocjonalną?
Chciałabym się dowiedzieć czy ze mną jest coś nie tak? Spotykam się od 1,5 roku z dużo starszym mężczyzną jest między nami 19 lat różnicy on jest po rozwodzie już 8 lat a ja po rozstaniu 4lata, przez pierwsze pół roku między nami było jak w bajce na początku nie chciałam się angażować ponieważ jestem też po przejściach, brak ojca, zdrada, gwałt, strata ciąży, różne rozczarowania ze strony mężczyzn, ale stało się zaangażowalam się w pewnym momencie nawet nie wiem kiedy ale pokochałam go, starał się, dbał o mnie, pokazywał że jestem dla niego kimś bardzo ważnym co prawda ma jeden problem z alkoholem bo pije codziennie ale nie bywał nigdy w stosunku do mnie agresywny wrecz przeciwnie był bardziej uczuciowy, wszystko się jakoś układało do momentu kiedy między nami zaczęła mieszać moja była koleżanka, opowiadała że w miejscu w którym siedzi i pije codziennie pracuje jego była dziewczyna, że on przychodzi tam dla niej, wydzwaniała mi dosłownie co 5 minut żeby mówić co on aktualnie robi, z kim siedzi itp. ja stałam się bardzo podejrzliwa przez to, zaczęłam dopytywać i od tego momentu wszystko się zaczęło, ciągle kłótnie, niezrozumienie siebie nawzajem, u mnie brak pewności siebie i ta huśtawka emocjonalna, czy aby napewno jest wobec mnie szczery. Te czekanie na niego czy dzisiaj przyjdzie czy być może świetnie się bawi beze mnie, włączyła mi się zbytnia kontrola i brak zaufania głównie też dlatego że po tym czasie odkryłam że komentuje zdjęcia tej swojej ex w stylu piękna, lajkuje jej serduszkiem, potrafi mnie wyrzucić ze znajomych na Facebooku i zablokować mnie wszędzie a ja kiedy ja mu wyrzuciłam ze znajomych i zablokowałem bo źle się z tym czułam to przywracał za każdym razem i powiedział że będzie to robił, mi ciągle mówi że jestem za gruba chociaż i tak już schudłam 8 kg dla niego, ale cały czas mówi że prawdziwa kobieta kończy się na 55kg niby w formie żartu ale ja to odbieram inaczej, zawszę byłam na każde jego zawołanie, kiedy potrzebował porozmawiać bo miał jakiś problem to pół godziny przed spotkaniem ze znajomymi z którymi byłam umówiona odwoływałam to żeby być przy nim bo wiedziałam że mnie potrzebuje, kiedy bolała go noga i nie umiał chodzić latałam z lekami, smarowalam maścią, gotowałam mi obiady i nigdy nie oczekiwałam nic w zamian oprócz szacunku a usłyszałam już od niego bardzo wiele przykrych słów, że jestem wariatka, idiotka, patologia, że zgłosi mnie na policję że go nekam, ale kiedy ja już walczę sama ze sobą i nie pisze do niego, nie dzwonię, nie przychodzę staram się go unikać żeby odpuścić to mija kilka dni i on się odezwie bo twierdzi że ciągnie go do mnie, bo jestem najlepsza kobieta jaka kiedykolwiek poznał i nie potrafi mnie zostawić bo takich kobiet się nie zostawia, bo jestem idealnym materiałem na żonę, ale kiedy znowu zaczynam się kontaktować z nim to znów jest to samo, że jestem zaborcza i to go zabija. Chciałabym z nim być bo naprawdę go kocham ale ten rollercoaster mnie wykańcza, wszystko ma być na jego warunkach. Wiem że brak zaufania i kontrola też nie jest dobre być może to się przyczyniło do tego wszystkiego nie mam pojęcia. Czekam ciągle na jego telefon, wiadomość a jest tylko cisza. Co robić w takiej sytuacji ? Jak sobie poradzić z tym wszystkim? Boje się pójść do psychologa bo wiem że nie dam rady tak całkowicie się przed nim otworzyć, łatwiej jest mi to napisać anonimowo niż o tym mówić.
Po niedopuszczeniu do matury straciłem całego siebie.

Jak to możliwe że straciłem duszę.. Od momentu, gdy dwa lata temu w 4 klasie technikum nauczyciele mnie oblali w tym od zawodu, przez co nie mogłem napisać matury, poczułem jakbym stracił życie... Niegdyś kreatywny, żartobliwy i pogodny facet stał się cieniem. Po tym wydarzeniu poczułem jakbym właśnie spadł z urwiska, nic nie ma sensu, nie mam chęci, marzeń, ambicji i młodzieńczej energii .. jakoś zdałem i poszedłem na płatny staż po szkole, ale nic nie było już takie samo . Nie miałem nawet wiedzy , nic nie wiedziałem o zawodzie, na którym się przez 4 lata przygotowywałem. Współpracownicy mówili mi, czemu jestem taki smutny, a ja po prostu nie mam o czym rozmawiać, nigdy się też nie uśmiechałem przy nich. Czułem, że nie pasuje już nigdzie . Po stażu jestem w stanie nicości.. niby ide na przód, ale nic przede mną nie ma , jedyne czego chcę, to przestać istnieć, bo co to zmienia? I tak na koniec dnia jestem sam ze sobą, z tą ciemnością całego dnia samotności, braku akceptacji, braku przynależności.. kiedyś ze smutku miałem tik śmiechu, teraz już żadnego tiku nie mam , już nawet nie płacze. Pozostaję ja i ciemność - brak emocji, brak łez, brak uczucia że coś jest nie tak .. chęci do zmiany , nic tylko beznadzieja i ja, ten, który jest temu winien ..

Tragedia w rodzinie, trudności w małżeństwie i potrzeba wsparcia
W ostatnim tygodniu moja rodzine dotknela straszna tragedia, moj 15 letni siostrzeniec popelnia samobojstwo. Jest to okres strasznie trudny dla mnie. Na pogrzeb wybralam sie bez rodziny, prawdziwy kryzys zaczal sie po powrocie do domu. W moim malzenstwie w ostatnim czasie tez jakos nie najlepiej sie uklada. Moj mąż ma bardzo dziwne podejscie do zycia, do wszystkich spraw łączy działanie złych duchow, uważa że to co sie wydarzylo to jest ofiara za to, że w mojej rodzinie musialo dziać się coś złego. Mąż w ostatnich latach bardzo się angażuje w sprawy kościelne, dużo wiecej się modli,oglada dużo filmikow o tematyce religijnej o zagrozeniach ktore prowadza do potepienia , uwaza ze jestem zniewolona bądź opetana przez zle duchy/ diabla. W czlonkach mojej rodziny tak samo widzi zle duchy i podwaza ich wiare. W naszym zyciu czesto sie klocimy, twierdzi ze ciagle go oklamuje, I czesto powtarza ze moja cala rodzina jest zaklamana I diabeł nami rzadzi. Obwinia mnie o wszelkie niepowodzenia, jego stan zdrowia I nalogi. Wszelkie proby rozmowy koncza sie glownie klotniami. Dzis w kosciele obchodzone bylo Boże Ciało, w drodze powrotnej do domu, mąż zaczął monolog na temat karmy, ktora wraca w odniesieniu do tej naszej tragedi. Nie mialam ochoty tego sluchac I poprosilam zeby skonczyl. Wtedy jeszcze bardziej sie zezloscil I zaczal mowic ze straszna pycha we mnie siedzi, ze doprowadze do kolejnej tragedi, bo nie chce nic zmienic ani naprawic. Ja juz naprawde nie mam sily tego znosic. Nie wiem gdzie szukać pomocy. Od jakiegos czasu korzystam z tego portalu aby dostac jakies wsparcie, rozpoczelam tez osobista terapie z psychologiem, ale nie wiem czy wystarczy mi sil aby udzwignac ten ciezar.
Jak odstawić dutilox w trakcie leczenia lęku i depresji?
Dzień Dobry. Od kilku miesięcy leczę się u psychiatry. Leczenie jest związane z tym, iż od długiego czasu, kilku lat odczuwam duży lęk przed ludzmi, życiem ( ciągłe muślenie co będzie, gdy np. utracę prace ), nie widzę sensu mojego sensu życia. Przy tym odczuwam silne bóle np. głowy. Nie jestem w stanie prawidłowo funkcjonować, proste zajęcia są dla mnie trudne do wykoniania. Lekarz przepisał mi lek dutilox, dawka 60 mg. Po około 4 tygodniach organizm się powoli przyzwyczaił do leku. Niestety w okresie upału bardzo się źle czuję. Zmniejszylam dawkę leku ale znowu żle się czuję psychicznie, znowu stan powrócił. Prosze o informację, czy mogę odstawić całkowicie lek?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!