Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z kryzysem życiowym i znaleźć wsparcie?

Treść wrażliwa
Dzień dobry, jestem 22 letnią studentką na studiach dziennych, która nigdy nie pracowała i nie potrafi odnaleźć się w życiu, ani znaleźć pracy czy nawet umówić się do lekarza. Czuje się bezustannie okropnie i marzę żeby być kimś innym. Mój problem polega na tym, że jestem bardzo niedojrzała i nie potrafię sama niczego załatwić czy zrobić. Wychowałam się w toksycznej rodzinie, gdzie od dziecka jestem brutalnie wyzywana z błahych powodów przez mojego brata, który nie radzi sobie z agresją, z manipulującą i zachowującą się jak dziecko matką, a mnie samą traktującą jak koleżankę, a nie dziecko i do tego bardzo unikającym ojcem, z którym mimo wszystko mam najlepszy kontakt. Popełniłam dużo błędów, nie potrafię trzeźwo myśleć i w ten sposób nie dość, że dostawałam przez rok stypendium socjalne to wszystko zmarnowałam na terapię co tydzień, leki od psychiatry i problemy ginekologiczne, z tego powodu że bałam i wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć. Boję się również zapisać na NFZ i nawet nie wiem jak... Niby wystarczy gdzieś zadzwonić ale ja czuję się okropnie głupia i dalej nie rozumiem co powinnam zrobić. Przez to, że nie mam zaoszczędzonych pieniędzy na przyszłość, a o ironio mój tata musi mi co miesiąc płacić za bilet miesięczny na busa, którym jeżdżę na studia, czuję się obrzydliwe, brzydzę się sobą, czuję, że wszystko już stracone i zniszczyłam sobie życie, jestem bezwartościowa i bardzo się siebie wstydze do tego stopnia, że przeszkadza mi to nawet w spędzaniu czasu z rówieśnikami. Ciągle się porównuję do każdego, nie jestem w stanie tego nie robić. Teraz dostaje stypendium rektora i panicznie boję się ciągle, że zmarnuję te pieniądze na nic jak tamto stypendium. Bardzo mi wstyd i czuję dużo lęku. Chodzę do psychiatry, zapisałam się sama prywatnie, ale po tym jak zostałam bez pieniędzy musiałam powiedzieć o tym tacie i później też matce. Matka się nie przejęła i stwierdziła z kpiną, że biorę leki tylko po to żeby schudnąć (już przytyłam 10 kg od tego czasu). Tacie było to bardzo ciężko zaakceptować, był bardzo rozczarowany i czułam się okropnie. Ale teraz już ciągnę pieniądze na dojazd na studia, na psychiatrę czasem. Dalej nie potrafię znaleźć pracy, mam wrażenie, że w moim mniejszym mieście każdy znalazł pracę przez znajomości a ja ich nie mam, wręcz mam fobię społeczną chociaż walczę z nią od 14 roku życia i już jest lepiej, ale wciąż mnie ona ogranicza. Jak widać po moim piśmie, nie wiem za co ja dostałam to stypendium rektora skoro nawet pisać nie potrafię już w poprawny sposób. Czuję się bezwartościowa i niedobrze mi. Nie mogę się w takim stanie rozwijać, ale nie potrafię znaleźć psychologa na NFZ. Mój tata jest totalnie przeciwny psychologom i ma ideologie, że tylko ciągną kasę i nic nie robią, ale i tak nie dałabym rady zapytać go o pomoc finansową bo coraz gorzej się czuję, jak okropny, obrzydliwy pasożyt. Jedyne co robię to całymi dniami oglądam seriale i gram w gry, które jak najbardziej rozpraszają moją uwagę od siebie i od tego jak okropna jestem i jak okropnie marnuję swoje życie i jestem obrzydliwym leniwym nierobem. Nie wiem juz co robić. Czuje się gorsza od każdego przez to wszystko i nie zasługłuję ani na przyjaciół, ani na dobrą pracę, ani na związek ani na szczęśliwe życie bo jestem tak leniwa i głupia, pusta, tępa i nie umiem ogarnąć życia jak dorosła osoba, jestem niedojrzała i dziecinna i tak w kółko. Niedobrze mi aż jak przypomniałam sobie o tej całej prawdzie i moich realiach codzienności więc uciekam dalej słuchać muzyki i grać, bo już nawet nie mogę się uczyć bez rozproszenia swoją bezwartością. Dziękuję osobom, które przeczytały ten żałosny lament, bardzo mi wstyd i przepraszam za zabieranie czasu z życia ale jeśli ktoś coś odpiszę to jestem bardzo wdzięczna
User Forum

Alicja

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, co opisujesz, pokazuje ogromne obciążenie emocjonalne i lęk,  a nie brak wartości czy lenistwo.

Warto skorzystać ze wsparcia specjalistów:

*Doradca zawodowy może pomóc Ci krok po kroku zaplanować pierwsze działania związane z pracą i studiami.
*Psycholog (również na NFZ) wesprze Cię w radzeniu sobie z lękiem, poczuciem winy i niską samooceną.

MOPR, Punkty Interwencji Kryzysowej, często oferują bezpłatne miejsca. 

 

https://www.gov.pl/web/zdrowie/gdzie-uzyskac-pomoc-psychologiczna-i-psychiatryczna

 

Nie musisz wszystkiego ogarniać sama — małe kroki w kontakcie ze specjalistami mogą naprawdę pomóc odzyskać poczucie kontroli i pewności siebie.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

czytając Pani wiadomość widać ogrom lęku, wstydu i bardzo surowego traktowania samej siebie. Jednocześnie to, co Pani opisuje, nie brzmi jak „lenistwo” czy „niedojrzałość”, tylko jak przeciążenie i trudne doświadczenia, z którymi próbuje Pani sobie radzić.

Funkcjonowanie w takim napięciu, z taką ilością krytyki (także tej wewnętrznej), naprawdę może utrudniać nawet proste rzeczy jak telefon czy umówienie wizyty. To nie świadczy o tym, że jest Pani „gorsza”, tylko że jest Pani w bardzo trudnym stanie.

W Pani słowach widać też coś ważnego – mimo tego wszystkiego:

studiuje Pani, dostała stypendium, sama zapisała się do psychiatry. To nie są rzeczy, które robi „osoba bezwartościowa”.

To porównywanie się i myśli o sobie, które Pani opisuje, potrafią bardzo zniekształcać obraz siebie i odbierać energię do działania.

Może być pomocne zatrzymanie się na chwilę przy tym, że to nie Pani jest „problemem”, tylko to, z czym Pani się mierzy.

Jeśli chodzi o pomoc – na NFZ można zgłosić się do Poradni Zdrowia Psychicznego bez skierowania, wystarczy zadzwonić lub podejść osobiście i zapytać o zapis. Rozumiem, że to trudne, ale można zacząć od bardzo małego kroku.

To, że Pani o tym pisze, nie jest „zabieraniem komuś czasu”, tylko próbą zadbania o siebie.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Alicjo, Pani stan to klasyczny mechanizm zamrożenia i ucieczki, który jest naturalną reakcją organizmu na życie w toksycznym, przemocowym środowisku. Gry i seriale to obecnie Pani jedyny sposób na przetrwanie lęku, który w Pani wpojono, a nie dowód na bycie nieużyteczną. Warto jednak spojrzeć na twarde fakty, które Pani umysł próbuje zdeprecjonować - mimo fobii społecznej, depresji i braku wsparcia w domu, zdobyła Pani stypendium rektora. To ogromne osiągnięcie, które świadczy o Pani inteligencji i sile, nawet jeśli teraz czuje Pani jedynie wstyd.

Pieniądze wydane wcześniej na psychiatrę i terapię nie zostały zmarnowane – to była najbardziej dojrzała i odpowiedzialna decyzja o ratowaniu własnego zdrowia, jaką mogła Pani podjąć. Proszę nie wymagać od siebie natychmiastowej dorosłości, gdy Pani układ nerwowy jest w stanie ciągłego przeciążenia. Na początek może Pani poprosić swojego psychiatrę o skierowanie na psychoterapię w ramach NFZ, co ułatwi formalności, lub sprawdzić ofertę bezpłatnej pomocy psychologicznej na Pani uczelni, która zazwyczaj jest bardzo dyskretna i dostosowana do potrzeb studentów. Zasługuje Pani na wsparcie i dobre życie, a korzystanie z pomocy finansowej taty w trakcie studiów i choroby nie czyni z Pani osoby nieporadnej, lecz osobę, która potrzebuje czasu na regenerację.

Powodzenia

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Gabriela Wodzyńska

Gabriela Wodzyńska

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, nie wygląda na lenistwo ani brak wartości, tylko na duże przeciążenie, lęk i wstyd po latach trudnych doświadczeń. W takich warunkach naprawdę trudno uczyć się samodzielności. To nie świadczy o tym, że jest Pani gorsza.
To, że studiuje Pani dziennie, dostała stypendium rektora i sama zapisała się do psychiatry, pokazuje, że ma Pani zasoby, nawet jeśli teraz ich Pani nie czuje.
Na ten moment nie chodzi o ogarnięcie całego życia, tylko o bardzo małe kroki. Przy NFZ wystarczy zadzwonić na 800 190 590 i powiedzieć, że chce się Pani zapisać do psychologa i nie wie jak. To wystarczy. Podobnie z pracą, na początek jedno ogłoszenie albo jedno CV.
Warto też zauważyć, jak surowo Pani o sobie myśli. Ten wewnętrzny głos bardzo Panią rani i podtrzymuje ten stan.
Ma Pani prawo do wsparcia, nawet jeśli bliscy tego nie rozumieją. To nie jest bycie ciężarem, tylko dbanie o zdrowie. Proszę iść krok po kroku, od najmniejszej rzeczy.

Trzymam za Panią kciuki! 

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Alicjo,

 

To, w jakich słowach Pani o sobie pisze, jest dużo cięższe niż sama sytuacja, w której Pani jest. Tak mówi w Pani głowie ktoś, kto był długo krytykowany a nie obiektywna prawda. Nie trzeba teraz „naprawiać życia”. Wystarczy zrobić jedną małą rzecz dziennie mimo lęku, nawet jeśli to będzie tylko sprawdzenie numeru do poradni albo zapisanie zdania na kartce. To już jest ruch w dobrą stronę. Co jest ważne: korzystanie z pomocy (finansowej czy psychicznej) w tym momencie życia to nie pasożytnictwo, tylko bycie w procesie wychodzenia z trudnego miejsca. Nie jest Pani „do tyłu w życiu”, jest Pani na etapie, który wymaga więcej delikatności i czasu, nie więcej presji.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

W tym wpisie widać wiele, ale nie jest tutaj od stawiania diagnozy. Proszę zadbać os woje zdrowie psychiczne, gdyż jest Pani zwyczajnie przemęczona. Zawsze można skontaktować się z pracownikami telefonu zadania i powiedzieć co się czuje na dany moment. To przyniesie ulgę, ale tutaj psychoterapia to must have. Można się już teraz zapisać do kolejki. czekanie trochę potrwa. 

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Samotność i wykluczenie społeczne - jak poczuć wsparcie i odnaleźć przyjaciół?

Dzień dobry, mam 32 lata i jestem bardzo samotną osobą. 

Od dziecka nie mam żadnych przyjaciół, w szkole byłam bita i odrzucana, nikt nie chciał się ze mną zadawać. Do tej pory nie mam żadnych przyjaciół, czuje się wykluczona od społeczeństwa. Moja rodzina mnie nie wspiera, mają mnie za dziwolonga, moje kuzynki nie przyznają się do mnie, bo się mnie wstydzą. Jestem normalną osobą, po prostu mam w życiu pecha, chciałabym mieć przyjaciół, ale nie mam szczęścia do ludzi, po prostu mam pecha, ale rodzina tego nie rozumie. 

W życiu spotykają mnie same cierpienia i dzieje się to nie przypadkowo, po prostu wygląda to tak, jakbym była przeklęta. Nie wiem, co mam robić. Czy iść do egzorcysty to jest nielogiczne, żeby od samego początku działy się ze mną straszne rzeczy. Cały świat jest przeciwko mnie, nikt mnie nie rozumie, moja rodzina ma mnie za chorą, a ja jestem zdrowa psychicznie. Nie wiem, co mam robić

Jak poradzić sobie po trudnej relacji z partnerem i podejrzeniach o jego orientację?
Leczyłam się po załamaniu nerwowym związanym z pracą.przedawkowałam.leki na depresję bałam się białych samochodów takie miałam w pracy .Jakoś z tego wyszłam Poznałam rok temu po terapii faceta jak się okazało impotenta .ja podejrzewam że jest gejem sama z nim zerwałam bo brak bliskości jego uniki jeśli chodzi o zaangażowanie zamieszkanie razem moim zadaniem odwracał kota ogonem .Spotykaliśmy się tylko jak miałam okres jakoś tak..Mimo że ja zerwałam i on deklaruje się jako zraniony to jestem dobita .Naprawdę jestem pewna że on jest gejem że nie byłam dla niego warzna nie wiem czy była ta gra .Ciągle czuje do niego zauroczenie nie wiem co ale wiem że dobrze zrobiłam sama odchodząc żeby się nie poniżac.Zwracał uwagę na facetów ich muskulaturę a w mojej obecności nawet po niebieskich tabletkach mu nie pomagało.Poco mnie okłamywał że kocha czuje że go nienawidzę ..mimo że sama zakonczyłam znajomość nie wiem z czego to wynika
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się.
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się. Teraz chodzi przynajmniej 2 razy w tyg. do lekarza i to prywatnie, bo jej się wydaje, że ma jakąś chorobę i umrze. Dodam, że odeszła od męża zostawiła 3 dzieci i w ogóle się nimi nie interesuje. Od psychologa na rozprawie dostała papiery, że nie może sama funkcjonować, pojawiły się problemy, bo od 3 lat nie płaci alimentów, nabrała pożyczek i wysyła oszustom w Afryce, Francji, nie da sobie przetłumaczyć, że to oszust. Nie pracuje, bo cały czas na L4, nie chce iść do psychologa. Czy mogę ją ubezwłasnowolnić? Ale boję się, że wtedy ja będę musiała jej długi płacić. Kiedy próbuję z nią rozmawiać, wścieka się i nie odzywa kilka mies. Jestem wykończona tą sytuacją. Jest za granicą kilka lat, ale nie ma nic, bo wszystko wysyła, później przyjeżdża do mnie, bo nie ma gdzie mieszkać, a ja z nią 2 tyg nie mogłam wytrzymać. Mogę ja na siłę wysłać do psychologa? Zresztą nikogo nie słucha, nawet policji się nie boi, a wiem że ją zamkną jeśli alimentów nie będzie płacić. Poszłabym na policję z tym oszustem, ale boję się ja wkopać z tymi alimentami. Do mojej córki zwraca się chamsko, nie zwraca nawet na nią uwagi, bo 24/7 na tel, nawet śpi tylko 2 godz a reszta w internecie. Potem że umiera bo jej nogi puchną, nic nie robi, nie chodzi a jest otyła. Nawet mamie nic w domu nie pomogła. Nie wiem, gdzie prosić o pomoc, gdzie zgłosić, bo ja już nie daję sama rady.
Widzę, że nie wierzę w siebie ani w lepsze jutro. Jestem przeciążona i chronicznie zmęczona. Nie wiem czy to minie.
Dobry wieczór Bardzo dziękuję za odpowiedź. Faktycznie, nie wierzę ani w siebie ani w to, że mogę zrobić coś dobrze. Odkąd wyszłam za mąż (a po 6 latach się rozwiodłam), zawsze byłam krytykowana, przez męża, jego rodzinę. Byłam postrzegama jako osoba niezaradna itd. W czasie gdy ja opiekowałam się dzieckiem, domem, pracowałam, mój mąż wolał alkohol, przemoc domową i zupełnie zapomniał o istnieniu moim i syna. Obecnie od kilku lat w ogóle nie interesuje się synem. Dosłownie w ogóle. Syn ma problemy w szkole, co przyniosło kolejne poważniejsze sprawy, z którymi muszę się zmierzyć, wszystko muszę załatwiać sama, psychologów, psychiatrów, w dodatku muszę pilnować swojej pracy, gdzie panuje, można śmiało powiedzieć terror. Obecnie syn ma też problemy zdrowotne, więc biegamy od lekarza do lekarza..Codziennie czuję, że juz nie dam rady tego unieść wszystkiego, co odciska się widocznie na moim zdrowiu. Schudłam, co widzę sama po sobie, ale i tez w pracy nie uszło to uwadze koleżanek, zaczynają mnie boleć wszystkie części ciała, miewam ataki paniki, każda, nawet najmniejsza, najprostsza czynność, jak rozwieszenie prania, to dla mnie wysiłek. Mam siostrę, ale ona nie jest raczej zainteresowana mną ani chęcią chociażby rozmowy ze mną...co choć trochę by mi pomogło... Codziennie rano budzę się z myślą, że kolejne sprawy czekają... wizyta w szkole, w poradniach... w dodatku syn jest na etapie buntu młodzieńczego, więc w domu toczą się kolejne historie... nie umiem juz nawet plakać. W pracy ciągle biorę zdalną pracę albo się zwalniam, bo muszę być i w szkole i w poradni, i w innych instytucjach, w których pobyt wywołuje u mnie paraliż. Przy moim synu staram się uśmiechać, żeby wiedział, że ma we mnie wsparcie, a tak naprawdę jestem już u kresu sił chociaż wiem, że muszę walczyć o jego lepsze jutro...
Narzeczony odwołał ślub, potem znów szuka kontaktu i milczy – jak to rozumieć i co mogę zrobić?
Witam, w grudniu mój narzeczony poinformował mnie, że coś się między Nami wypaliło i dał mi do zrozumienia że musimy odwołać ślub. Próbowałam dotrzeć do niego żebyśmy spróbowali to naprawić, poszli do psychologa czy na terapie ale nie chciał. Ślub i wesele zostało z moim ogromnym bólem odwołane w styczniu. W lutym On miał wypadek na szczęście nie groźny, ale odwiedzałam go i rozmawialiśmy w miarę spokojnie. Później zaczęło się jego częstsze pisanie wiadomości, to on głównie zaczynał. Potrafiliśmy rozmawiać tak o ogółach ciągiem całe dnie. Opowiadał o swoich studiach jak mu idzie, pisał o ocenach, ale także o tym, że chodzi do psychologa, musi polubić siebie itd. Wysyłał zdjęcia z treningów, ze szkoleń. Rozmawialiśmy o wspólnych znajomych którzy mają kryzys w związku ale walczą i wtedy zapytałam co dalej z Nami, a on odpowiedział "dajmy czas, każde z nas musi popracować". Wcześniej zapytałam też kiedyś przy okazji jakiegoś naszego spotkania co dalej z Nami/nie Nami, to powiedział "teraz nie odpowiem Ci na to pytanie". Nigdy nawet w dniu rozstania nie powiedział, że mnie nie kocha i tym podobne. Raz nawet jak byłam po jakieś swoje rzeczy, to zaprosił mnie do swojego nowego mieszkania, które nazwał "azylem" i do którego nie wpuszcza wiele osób. Bardzo mnie to ucieszyło ale i zmieszało, bo co on o tym wszystkim myśli. Teraz jest kwiecień i w sumie była cisza, nie odzywał się i kilka dni temu miał imieniny. Zadzwoniłam, złożyłam życzenia, i poprosiłam że chciałabym się spotkać i spokojnie porozmawiać (nie mówiłam że o nas). Powiedział, że zobaczy kiedy może i niestety cisza, nie odzywa się od kilku dni. Ja bym tak naprawdę chciała jeszcze spróbować odbudować związek, stworzyć go na nowo. Po tych 4 miesiącach które minęły. Tylko jak ja mam do niego dotrzeć i co mogę jeszcze zrobić? Co miały na celu te jego wcześniejsze zachowania wobec mnie?
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.