
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia nastroju
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z kryzysem życiowym i znaleźć wsparcie?
Treść wrażliwaAlicja
Daria Składanowska
Dzień dobry,
dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, co opisujesz, pokazuje ogromne obciążenie emocjonalne i lęk, a nie brak wartości czy lenistwo.
Warto skorzystać ze wsparcia specjalistów:
*Doradca zawodowy może pomóc Ci krok po kroku zaplanować pierwsze działania związane z pracą i studiami.
*Psycholog (również na NFZ) wesprze Cię w radzeniu sobie z lękiem, poczuciem winy i niską samooceną.
MOPR, Punkty Interwencji Kryzysowej, często oferują bezpłatne miejsca.
https://www.gov.pl/web/zdrowie/gdzie-uzyskac-pomoc-psychologiczna-i-psychiatryczna
Nie musisz wszystkiego ogarniać sama — małe kroki w kontakcie ze specjalistami mogą naprawdę pomóc odzyskać poczucie kontroli i pewności siebie.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
czytając Pani wiadomość widać ogrom lęku, wstydu i bardzo surowego traktowania samej siebie. Jednocześnie to, co Pani opisuje, nie brzmi jak „lenistwo” czy „niedojrzałość”, tylko jak przeciążenie i trudne doświadczenia, z którymi próbuje Pani sobie radzić.
Funkcjonowanie w takim napięciu, z taką ilością krytyki (także tej wewnętrznej), naprawdę może utrudniać nawet proste rzeczy jak telefon czy umówienie wizyty. To nie świadczy o tym, że jest Pani „gorsza”, tylko że jest Pani w bardzo trudnym stanie.
W Pani słowach widać też coś ważnego – mimo tego wszystkiego:
studiuje Pani, dostała stypendium, sama zapisała się do psychiatry. To nie są rzeczy, które robi „osoba bezwartościowa”.
To porównywanie się i myśli o sobie, które Pani opisuje, potrafią bardzo zniekształcać obraz siebie i odbierać energię do działania.
Może być pomocne zatrzymanie się na chwilę przy tym, że to nie Pani jest „problemem”, tylko to, z czym Pani się mierzy.
Jeśli chodzi o pomoc – na NFZ można zgłosić się do Poradni Zdrowia Psychicznego bez skierowania, wystarczy zadzwonić lub podejść osobiście i zapytać o zapis. Rozumiem, że to trudne, ale można zacząć od bardzo małego kroku.
To, że Pani o tym pisze, nie jest „zabieraniem komuś czasu”, tylko próbą zadbania o siebie.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Bożena Nagórska
Pani Alicjo, Pani stan to klasyczny mechanizm zamrożenia i ucieczki, który jest naturalną reakcją organizmu na życie w toksycznym, przemocowym środowisku. Gry i seriale to obecnie Pani jedyny sposób na przetrwanie lęku, który w Pani wpojono, a nie dowód na bycie nieużyteczną. Warto jednak spojrzeć na twarde fakty, które Pani umysł próbuje zdeprecjonować - mimo fobii społecznej, depresji i braku wsparcia w domu, zdobyła Pani stypendium rektora. To ogromne osiągnięcie, które świadczy o Pani inteligencji i sile, nawet jeśli teraz czuje Pani jedynie wstyd.
Pieniądze wydane wcześniej na psychiatrę i terapię nie zostały zmarnowane – to była najbardziej dojrzała i odpowiedzialna decyzja o ratowaniu własnego zdrowia, jaką mogła Pani podjąć. Proszę nie wymagać od siebie natychmiastowej dorosłości, gdy Pani układ nerwowy jest w stanie ciągłego przeciążenia. Na początek może Pani poprosić swojego psychiatrę o skierowanie na psychoterapię w ramach NFZ, co ułatwi formalności, lub sprawdzić ofertę bezpłatnej pomocy psychologicznej na Pani uczelni, która zazwyczaj jest bardzo dyskretna i dostosowana do potrzeb studentów. Zasługuje Pani na wsparcie i dobre życie, a korzystanie z pomocy finansowej taty w trakcie studiów i choroby nie czyni z Pani osoby nieporadnej, lecz osobę, która potrzebuje czasu na regenerację.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Gabriela Wodzyńska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, nie wygląda na lenistwo ani brak wartości, tylko na duże przeciążenie, lęk i wstyd po latach trudnych doświadczeń. W takich warunkach naprawdę trudno uczyć się samodzielności. To nie świadczy o tym, że jest Pani gorsza.
To, że studiuje Pani dziennie, dostała stypendium rektora i sama zapisała się do psychiatry, pokazuje, że ma Pani zasoby, nawet jeśli teraz ich Pani nie czuje.
Na ten moment nie chodzi o ogarnięcie całego życia, tylko o bardzo małe kroki. Przy NFZ wystarczy zadzwonić na 800 190 590 i powiedzieć, że chce się Pani zapisać do psychologa i nie wie jak. To wystarczy. Podobnie z pracą, na początek jedno ogłoszenie albo jedno CV.
Warto też zauważyć, jak surowo Pani o sobie myśli. Ten wewnętrzny głos bardzo Panią rani i podtrzymuje ten stan.
Ma Pani prawo do wsparcia, nawet jeśli bliscy tego nie rozumieją. To nie jest bycie ciężarem, tylko dbanie o zdrowie. Proszę iść krok po kroku, od najmniejszej rzeczy.
Trzymam za Panią kciuki!
Agnieszka Włoszycka
Pani Alicjo,
To, w jakich słowach Pani o sobie pisze, jest dużo cięższe niż sama sytuacja, w której Pani jest. Tak mówi w Pani głowie ktoś, kto był długo krytykowany a nie obiektywna prawda. Nie trzeba teraz „naprawiać życia”. Wystarczy zrobić jedną małą rzecz dziennie mimo lęku, nawet jeśli to będzie tylko sprawdzenie numeru do poradni albo zapisanie zdania na kartce. To już jest ruch w dobrą stronę. Co jest ważne: korzystanie z pomocy (finansowej czy psychicznej) w tym momencie życia to nie pasożytnictwo, tylko bycie w procesie wychodzenia z trudnego miejsca. Nie jest Pani „do tyłu w życiu”, jest Pani na etapie, który wymaga więcej delikatności i czasu, nie więcej presji.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
W tym wpisie widać wiele, ale nie jest tutaj od stawiania diagnozy. Proszę zadbać os woje zdrowie psychiczne, gdyż jest Pani zwyczajnie przemęczona. Zawsze można skontaktować się z pracownikami telefonu zadania i powiedzieć co się czuje na dany moment. To przyniesie ulgę, ale tutaj psychoterapia to must have. Można się już teraz zapisać do kolejki. czekanie trochę potrwa.

Zobacz podobne
Dlaczego ludzie, którzy naprawdę cierpią stają się dla większości ludzi oprawcami, a ci którzy naprawdę są sprawcami stają się ofiarami? Dlaczego młodzi dorośli, którym najbliżsi powinni być wsparciem stają się oprawcami cierpienia, bólu , samotności, przemocy psychicznej, emocjonalnej , ekonomicznej i duchowej itd....? Młodzi dorośli chcą pracować, a nie mogą znaleźć pracy, bo rynek pracy staje się dla nich nieosiągalny i niedostępny... Chcą się usamodzielnić, mieć własne mieszkanie , założyć rodzinę, mieć na utrzymanie i wakacje, żeby potem odpocząć itd.... Dlaczego świat zmierza w złym kierunku? Dlaczego ludzie przestali widzieć w człowieku osobę, a nie jak na cel, który można wykorzystać do własnych potrzeb i celów? Dlaczego ci, którzy powinni być po stronie SPRAWIEDLIWOŚCI stają po stronie dla własnych celów i korzyści? Dlaczego ludzie są podzieleni przez politykę, przez ludzi, którzy też popełniają błędy? Którzy nie są idealni, też czasami nie wiedzą jaką decyzję podjąć, ponieważ nie wiedzą jakie to może przynieść w przyszłości skutki... Dlaczego tak jest? Dlaczego są wojny na świecie zamiast pokoju? Czy nie lepiej jest się rozwijać, zakładać rodziny lub nie, pracować, być szczęśliwym itd....? Po co to wszystko skoro życie jest takie krótkie? Po co walczyć ze sobą, ranić się itd.... jeśli nie wiadomo czy tej osoby jutro już nie zabraknie ? Bo po prostu już tego wszystkiego nie wytrzymam. Dlaczego przestaliśmy mieć cechy ludzkie , a staliśmy się okrutni, źli itd....? (Piszę ogólnie). Czy nie lepiej cieszyć się życiem? Łatwo kogoś ocenić, krytykować NIE znając go i jego historii...
Mam takie dni, że często czuję się, jakby moje życie straciło sens, a wątpliwości dotyczące moich celów nie dają mi spokoju. Ten cały kryzys egzystencjalny sprawia, że rzeczy, które kiedyś robiłem z automatu, teraz wydają się bez sensu.
Często myślę: 'po co ja to w ogóle robię?' i brak mi konkretnej odpowiedzi. Lęk przed nieznanym i brak poczucia spełnienia są teraz moją codziennością. Zastanawiam się, czy to po prostu normalny etap w życiu, czy potrzebuję wsparcia, żeby lepiej zrozumieć, co się ze mną dzieje. Naprawdę chciałabym dowiedzieć się, jak radzić sobie z tymi wątpliwościami i lękami, które są teraz moimi częstymi towarzyszami.
Dodatkowo zauważyłem, że coraz częściej boję się wychodzić z domu, bo nie wiem, co mnie spotka. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale chyba boję się konsekwencji jakiś przeszłych zdarzeń, że karma wróci i coś mi się stanie
Mam problem. Rozstałam się nagle z narzeczonym – w sumie to on mnie porzucił. Najpierw stwierdził, że chyba ma depresję. Gdy chciałam, żeby porozmawiał ze mną, nie chciał, a zamiast tego wysłał mi filmik z osobą, która mówiła, że jest ciągle smutna.
Do mojej mamy napisał, że czuje się dobrze sam ze sobą i że odczuwa brak radości z życia. Nagle przestał chcieć wsparcia. Zrobiliśmy oficjalne pożegnanie. A teraz mamy kontakt i nawet z jego strony pojawia się chęć spotkań.
Kiedy powiedziałam, że jest to dla mnie niezrozumiałe – skoro twierdzi, że chce być sam – i uznałam, że moje życie go nie interesuje, stwierdził, że nic go nie interesuje. Zaczęliśmy pisać i zapytałam go, czy jest szczęśliwy. Odpowiedział, że tak, że chce być całe życie sam. Gdy zapytałam o możliwość ponownego związku ze mną w przyszłości, powiedział, że tego nie widzi i że w ogóle niczego nie widzi.
Powiedziałam mu, że czuję się oszukana – że to, co pisał do mojej mamy, okazało się nieprawdą. Odpowiedział, że to nie jest nieprawda, ale nie chce o tym pisać.
Wiem, że muszę zadbać o siebie i staram się to robić, ale chciałabym zrozumieć, czy takie zachowania są normalne u osób przeżywających kryzys.

