Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z kryzysem życiowym i znaleźć wsparcie?

Treść wrażliwa
Dzień dobry, jestem 22 letnią studentką na studiach dziennych, która nigdy nie pracowała i nie potrafi odnaleźć się w życiu, ani znaleźć pracy czy nawet umówić się do lekarza. Czuje się bezustannie okropnie i marzę żeby być kimś innym. Mój problem polega na tym, że jestem bardzo niedojrzała i nie potrafię sama niczego załatwić czy zrobić. Wychowałam się w toksycznej rodzinie, gdzie od dziecka jestem brutalnie wyzywana z błahych powodów przez mojego brata, który nie radzi sobie z agresją, z manipulującą i zachowującą się jak dziecko matką, a mnie samą traktującą jak koleżankę, a nie dziecko i do tego bardzo unikającym ojcem, z którym mimo wszystko mam najlepszy kontakt. Popełniłam dużo błędów, nie potrafię trzeźwo myśleć i w ten sposób nie dość, że dostawałam przez rok stypendium socjalne to wszystko zmarnowałam na terapię co tydzień, leki od psychiatry i problemy ginekologiczne, z tego powodu że bałam i wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć. Boję się również zapisać na NFZ i nawet nie wiem jak... Niby wystarczy gdzieś zadzwonić ale ja czuję się okropnie głupia i dalej nie rozumiem co powinnam zrobić. Przez to, że nie mam zaoszczędzonych pieniędzy na przyszłość, a o ironio mój tata musi mi co miesiąc płacić za bilet miesięczny na busa, którym jeżdżę na studia, czuję się obrzydliwe, brzydzę się sobą, czuję, że wszystko już stracone i zniszczyłam sobie życie, jestem bezwartościowa i bardzo się siebie wstydze do tego stopnia, że przeszkadza mi to nawet w spędzaniu czasu z rówieśnikami. Ciągle się porównuję do każdego, nie jestem w stanie tego nie robić. Teraz dostaje stypendium rektora i panicznie boję się ciągle, że zmarnuję te pieniądze na nic jak tamto stypendium. Bardzo mi wstyd i czuję dużo lęku. Chodzę do psychiatry, zapisałam się sama prywatnie, ale po tym jak zostałam bez pieniędzy musiałam powiedzieć o tym tacie i później też matce. Matka się nie przejęła i stwierdziła z kpiną, że biorę leki tylko po to żeby schudnąć (już przytyłam 10 kg od tego czasu). Tacie było to bardzo ciężko zaakceptować, był bardzo rozczarowany i czułam się okropnie. Ale teraz już ciągnę pieniądze na dojazd na studia, na psychiatrę czasem. Dalej nie potrafię znaleźć pracy, mam wrażenie, że w moim mniejszym mieście każdy znalazł pracę przez znajomości a ja ich nie mam, wręcz mam fobię społeczną chociaż walczę z nią od 14 roku życia i już jest lepiej, ale wciąż mnie ona ogranicza. Jak widać po moim piśmie, nie wiem za co ja dostałam to stypendium rektora skoro nawet pisać nie potrafię już w poprawny sposób. Czuję się bezwartościowa i niedobrze mi. Nie mogę się w takim stanie rozwijać, ale nie potrafię znaleźć psychologa na NFZ. Mój tata jest totalnie przeciwny psychologom i ma ideologie, że tylko ciągną kasę i nic nie robią, ale i tak nie dałabym rady zapytać go o pomoc finansową bo coraz gorzej się czuję, jak okropny, obrzydliwy pasożyt. Jedyne co robię to całymi dniami oglądam seriale i gram w gry, które jak najbardziej rozpraszają moją uwagę od siebie i od tego jak okropna jestem i jak okropnie marnuję swoje życie i jestem obrzydliwym leniwym nierobem. Nie wiem juz co robić. Czuje się gorsza od każdego przez to wszystko i nie zasługłuję ani na przyjaciół, ani na dobrą pracę, ani na związek ani na szczęśliwe życie bo jestem tak leniwa i głupia, pusta, tępa i nie umiem ogarnąć życia jak dorosła osoba, jestem niedojrzała i dziecinna i tak w kółko. Niedobrze mi aż jak przypomniałam sobie o tej całej prawdzie i moich realiach codzienności więc uciekam dalej słuchać muzyki i grać, bo już nawet nie mogę się uczyć bez rozproszenia swoją bezwartością. Dziękuję osobom, które przeczytały ten żałosny lament, bardzo mi wstyd i przepraszam za zabieranie czasu z życia ale jeśli ktoś coś odpiszę to jestem bardzo wdzięczna
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, co opisujesz, pokazuje ogromne obciążenie emocjonalne i lęk,  a nie brak wartości czy lenistwo.

Warto skorzystać ze wsparcia specjalistów:

*Doradca zawodowy może pomóc Ci krok po kroku zaplanować pierwsze działania związane z pracą i studiami.
*Psycholog (również na NFZ) wesprze Cię w radzeniu sobie z lękiem, poczuciem winy i niską samooceną.

MOPR, Punkty Interwencji Kryzysowej, często oferują bezpłatne miejsca. 

 

https://www.gov.pl/web/zdrowie/gdzie-uzyskac-pomoc-psychologiczna-i-psychiatryczna

 

Nie musisz wszystkiego ogarniać sama — małe kroki w kontakcie ze specjalistami mogą naprawdę pomóc odzyskać poczucie kontroli i pewności siebie.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

czytając Pani wiadomość widać ogrom lęku, wstydu i bardzo surowego traktowania samej siebie. Jednocześnie to, co Pani opisuje, nie brzmi jak „lenistwo” czy „niedojrzałość”, tylko jak przeciążenie i trudne doświadczenia, z którymi próbuje Pani sobie radzić.

Funkcjonowanie w takim napięciu, z taką ilością krytyki (także tej wewnętrznej), naprawdę może utrudniać nawet proste rzeczy jak telefon czy umówienie wizyty. To nie świadczy o tym, że jest Pani „gorsza”, tylko że jest Pani w bardzo trudnym stanie.

W Pani słowach widać też coś ważnego – mimo tego wszystkiego:

studiuje Pani, dostała stypendium, sama zapisała się do psychiatry. To nie są rzeczy, które robi „osoba bezwartościowa”.

To porównywanie się i myśli o sobie, które Pani opisuje, potrafią bardzo zniekształcać obraz siebie i odbierać energię do działania.

Może być pomocne zatrzymanie się na chwilę przy tym, że to nie Pani jest „problemem”, tylko to, z czym Pani się mierzy.

Jeśli chodzi o pomoc – na NFZ można zgłosić się do Poradni Zdrowia Psychicznego bez skierowania, wystarczy zadzwonić lub podejść osobiście i zapytać o zapis. Rozumiem, że to trudne, ale można zacząć od bardzo małego kroku.

To, że Pani o tym pisze, nie jest „zabieraniem komuś czasu”, tylko próbą zadbania o siebie.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Alicjo, Pani stan to klasyczny mechanizm zamrożenia i ucieczki, który jest naturalną reakcją organizmu na życie w toksycznym, przemocowym środowisku. Gry i seriale to obecnie Pani jedyny sposób na przetrwanie lęku, który w Pani wpojono, a nie dowód na bycie nieużyteczną. Warto jednak spojrzeć na twarde fakty, które Pani umysł próbuje zdeprecjonować - mimo fobii społecznej, depresji i braku wsparcia w domu, zdobyła Pani stypendium rektora. To ogromne osiągnięcie, które świadczy o Pani inteligencji i sile, nawet jeśli teraz czuje Pani jedynie wstyd.

Pieniądze wydane wcześniej na psychiatrę i terapię nie zostały zmarnowane – to była najbardziej dojrzała i odpowiedzialna decyzja o ratowaniu własnego zdrowia, jaką mogła Pani podjąć. Proszę nie wymagać od siebie natychmiastowej dorosłości, gdy Pani układ nerwowy jest w stanie ciągłego przeciążenia. Na początek może Pani poprosić swojego psychiatrę o skierowanie na psychoterapię w ramach NFZ, co ułatwi formalności, lub sprawdzić ofertę bezpłatnej pomocy psychologicznej na Pani uczelni, która zazwyczaj jest bardzo dyskretna i dostosowana do potrzeb studentów. Zasługuje Pani na wsparcie i dobre życie, a korzystanie z pomocy finansowej taty w trakcie studiów i choroby nie czyni z Pani osoby nieporadnej, lecz osobę, która potrzebuje czasu na regenerację.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Gabriela Wodzyńska

Gabriela Wodzyńska

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, nie wygląda na lenistwo ani brak wartości, tylko na duże przeciążenie, lęk i wstyd po latach trudnych doświadczeń. W takich warunkach naprawdę trudno uczyć się samodzielności. To nie świadczy o tym, że jest Pani gorsza.
To, że studiuje Pani dziennie, dostała stypendium rektora i sama zapisała się do psychiatry, pokazuje, że ma Pani zasoby, nawet jeśli teraz ich Pani nie czuje.
Na ten moment nie chodzi o ogarnięcie całego życia, tylko o bardzo małe kroki. Przy NFZ wystarczy zadzwonić na 800 190 590 i powiedzieć, że chce się Pani zapisać do psychologa i nie wie jak. To wystarczy. Podobnie z pracą, na początek jedno ogłoszenie albo jedno CV.
Warto też zauważyć, jak surowo Pani o sobie myśli. Ten wewnętrzny głos bardzo Panią rani i podtrzymuje ten stan.
Ma Pani prawo do wsparcia, nawet jeśli bliscy tego nie rozumieją. To nie jest bycie ciężarem, tylko dbanie o zdrowie. Proszę iść krok po kroku, od najmniejszej rzeczy.

Trzymam za Panią kciuki! 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Alicjo,

 

To, w jakich słowach Pani o sobie pisze, jest dużo cięższe niż sama sytuacja, w której Pani jest. Tak mówi w Pani głowie ktoś, kto był długo krytykowany a nie obiektywna prawda. Nie trzeba teraz „naprawiać życia”. Wystarczy zrobić jedną małą rzecz dziennie mimo lęku, nawet jeśli to będzie tylko sprawdzenie numeru do poradni albo zapisanie zdania na kartce. To już jest ruch w dobrą stronę. Co jest ważne: korzystanie z pomocy (finansowej czy psychicznej) w tym momencie życia to nie pasożytnictwo, tylko bycie w procesie wychodzenia z trudnego miejsca. Nie jest Pani „do tyłu w życiu”, jest Pani na etapie, który wymaga więcej delikatności i czasu, nie więcej presji.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

W tym wpisie widać wiele, ale nie jest tutaj od stawiania diagnozy. Proszę zadbać os woje zdrowie psychiczne, gdyż jest Pani zwyczajnie przemęczona. Zawsze można skontaktować się z pracownikami telefonu zadania i powiedzieć co się czuje na dany moment. To przyniesie ulgę, ale tutaj psychoterapia to must have. Można się już teraz zapisać do kolejki. czekanie trochę potrwa. 

Zobacz podobne

Tragedia w rodzinie, trudności w małżeństwie i potrzeba wsparcia
W ostatnim tygodniu moja rodzine dotknela straszna tragedia, moj 15 letni siostrzeniec popelnia samobojstwo. Jest to okres strasznie trudny dla mnie. Na pogrzeb wybralam sie bez rodziny, prawdziwy kryzys zaczal sie po powrocie do domu. W moim malzenstwie w ostatnim czasie tez jakos nie najlepiej sie uklada. Moj mąż ma bardzo dziwne podejscie do zycia, do wszystkich spraw łączy działanie złych duchow, uważa że to co sie wydarzylo to jest ofiara za to, że w mojej rodzinie musialo dziać się coś złego. Mąż w ostatnich latach bardzo się angażuje w sprawy kościelne, dużo wiecej się modli,oglada dużo filmikow o tematyce religijnej o zagrozeniach ktore prowadza do potepienia , uwaza ze jestem zniewolona bądź opetana przez zle duchy/ diabla. W czlonkach mojej rodziny tak samo widzi zle duchy i podwaza ich wiare. W naszym zyciu czesto sie klocimy, twierdzi ze ciagle go oklamuje, I czesto powtarza ze moja cala rodzina jest zaklamana I diabeł nami rzadzi. Obwinia mnie o wszelkie niepowodzenia, jego stan zdrowia I nalogi. Wszelkie proby rozmowy koncza sie glownie klotniami. Dzis w kosciele obchodzone bylo Boże Ciało, w drodze powrotnej do domu, mąż zaczął monolog na temat karmy, ktora wraca w odniesieniu do tej naszej tragedi. Nie mialam ochoty tego sluchac I poprosilam zeby skonczyl. Wtedy jeszcze bardziej sie zezloscil I zaczal mowic ze straszna pycha we mnie siedzi, ze doprowadze do kolejnej tragedi, bo nie chce nic zmienic ani naprawic. Ja juz naprawde nie mam sily tego znosic. Nie wiem gdzie szukać pomocy. Od jakiegos czasu korzystam z tego portalu aby dostac jakies wsparcie, rozpoczelam tez osobista terapie z psychologiem, ale nie wiem czy wystarczy mi sil aby udzwignac ten ciezar.
Jak radzić sobie z frustracją i bezradnością wobec problemów zdrowotnych i błędów medycznych?

Jeżeli przyczyną jest zdrowie i rozkładające ręce lekarzy, którzy nie są w stanie mi pomóc, bo ktoś zepsuł operację, a nikt nie będzie nakładał swojej ręki. Ja w ciągu roku przestałam być osobą sprawną fizycznie, przez to zdrowie moje się sypie i nikt w stanie nie jest mi pomóc. Co mam zrobić? Leków też nie mogę brać, bo jestem po ostrym zapaleniu trzustki. Z tygodnia na tydzień dowiaduje się o nowych chorobach, to jak mam się czuć jak mam z tym walczyć

Niepewna diagnoza psychiatry o spektrum autyzmu. Ja natomiast skłaniam się ku zaburzeniu dwubiegunowym.
Witam, piszę już trzeci raz na tym forum, jeszcze raz się przedstawię, jestem Amelia i niebawem skończę już 17 lat. Czuję się coraz bardziej bezradna z moją sytuacją, mam już nowy przepisany lek antydepresyjny ze zwiększoną dawką 30mg (nie potrafię dokładnie oszacować, ale już je biorę 3 tygodnie i narazie zerowa poprawa, a nawet się czuje gorzej czasami, ale dla pewności poczekam jakiś czas, bo wiem jak różnie z lekami jest). Moja pani psycholog czeka na moją diagnozę, ponieważ mówi, że to jeden z ważnych elementów, aby było wiadomo jak ze mną pracować. Na ostatniej wizycie u psychiatry zadawano mi różne pytania w zakresie moich interakcji społecznych i jak wspomniała pani psychiatra "zastanawiałam się nad Amelią" po czym dała karteczkę z przepisanym lekiem i dawką i oznajmiła, że być może mogę mieć zespół aspergera i kazała mi oraz moim rodzicom poczytać o tym. Gdy to usłyszałam bardzo się zaskoczyłam i nieco przeraziłam, myślałam, że to lęk społeczny. Moi rodzice w celu dokładnego potwierdzenia chcą mnie umówić do drugiego psychiatry, którego będę mieć już w maju i tam będzie rozmowa i wiadomo, będzie to raczej czasochłonny proces, czy to jest zespół aspergera i czy tak samo jak moja pani psycholog mówi, czy te moje epizody wynikają z dwubiegunówk,i bo cały czas skarżę się i także mój tata, jak to nie raz jestem gadatliwa, bardziej żywa, a potem leżę w łóżku i nie ma ze mną kontaktu i później znowu. Też ciągle się skarżę na pojawiające się głosy w mojej głowie (często są w moim epizodzie depresyjnym) jeden głos mnie krytykuje, poniża, drugi głos tak samo i mówi, że chciałaby się mnie pozbyć, aby mogła kontrolować moje ciało i odebrać mi świadomość, trzeci głos jest dziwny i nietypowy i nie potrafię go opisać a czwarty głos jest wspierający. Dla mnie wszystko to jest przemęczające i obawiam się, że już ze sobą nie radzę.
Chorując na depresję i dostając diagnozę raka, pomyślałem, że to koniec cierpienia. Jestem wyleczony, jednak nie podejmuję cyklicznych badań.
Witam, obecnie mam 29 lat. Od dłuższego czasu mam depresję. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie nowotwór. Gdy usłyszałem o tym, to poczułem swego rodzaju ulgę, że to możliwe, że będzie już koniec. Z drugiej strony podjąłem walkę i wiadomo, że bałem się o zdrowie, ale było jakieś takie zadowolenie z tej sytuacji (gdy usłyszałem diagnozę to pierwsza moja myśl to była dosłownie słowo w słowo "aa czyli to już koniec cierpienia"). Ciężko to opisać. Ostatecznie można tak powiedzieć, że udało mi się wyleczyć raka. Teraz mam bardzo duże szanse na bycie zdrowym w 100%. Muszę tylko robić okresowe badania krwi na obecność markerów oraz robić rezonans/TK. Nie zgłaszam się do lekarza, sam nie wiem czemu. Trochę czuje się, jakbym robił sobie sam krzywdę, ale nie czuję takiej potrzeby, żeby pójść się przebadać. Zdaje sobie sprawę, że jakbym miał jakieś przerzuty, to bym tego prawdopodobnie nie przyjął jakoś na spokojnie, ale z drugiej strony mam takie wrażenie, że popełniam swego rodzaju samobójstwo. Kiedyś miałem myśli samobójcze. Nie uważam, że były to myśli jakoś szczególnie silne. Ogólnie uważam, że nie byłbym w stanie zrobić sobie czegoś. Czy ktokolwiek miał do czynienia z takim przypadkiem jaki mam ja? Nie potrafię znaleźć informacji na internecie, żeby ktoś się "ucieszył", że ma raka albo żeby podjął taką, można to nazwać, próbę samobójczą polegającą na po prostu normalnym życiu, ale bez podjęcia leczenia, które może, ale nie musi doprowadzić do jakiś problemów zdrowotnych.
Uszkodzenie płata czołowego, antyspołeczne zachowania. Jak sobie pomóc?
Witam, jestem 29 letnim mężczyzną. Od jakiegoś półtorej roku stwierdzam każdego dnia, że z moją psychiką jest coś nie tak, mianowicie zaczęły pojawiać się w mojej głowie myśli, że mógłbym komuś zrobić krzywdę, nie będę owijał w bawełnę, te myśli dotyczą też zabicia kogoś. Na codzień odczuwam wewnętrzne napięcie, z którym nie potrafię sobie poradzić, po prostu czuję jakby rozrywało mnie od środka. Jeszcze dwa lata temu przykładowo mógł leżeć w domu na wierzchu jakiś ostry przedmiot i nie robiło na mnie wrażenia, mógł sobie leżeć, dopóki inni domownicy go nie schowali. Teraz obsesyjnie chowam je do szuflady, a czasami napada mnie takie coś, że przyglądam im się i wyobrażam sobie, że idę komuś ten ostry przedmiot wbić w brzuch. Od kiedy to wszystko się zaczęło, kompletnie się odciąłem z życia społecznego, zacząłem jakby bać się ludzi, nie pracuje, mimo że zanim to się zaczęło pracowałem, całe dnie wolę leżeć w łóżku z przerwami do wyjścia do sklepu. Dodam, że kilka lat temu miałem uraz głowy, po którym stwierdzono uszkodzony płat czołowy,,czytałem, że uszkodzenie to może prowadzić do aspołecznych zachowań. Czy ja jestem jakimś potencjalnym mordercą? Nie chcę skończyć źle, zdaje sobie sprawę, że dzieje się ze mną coś niedobrego, bardzo proszę o pomoc, bo już nie wytrzymuje ze sobą, nigdy wcześniej nie miałem takich fantazji o agresji do ludzi.Czy mnie można pomóc ?
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.