Elza Grabińska
Pani Julio,
to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo wyczerpujące wewnętrzne porównywanie się i ciągłe mierzenie własnego życia cudzą historią. W takich sytuacjach łatwo stracić z oczu siebie, swoje tempo i swoje realne osiągnięcia.
Warto zauważyć, że widzi Pani efekty, a niekoniecznie koszty, samotność, lęki czy momenty zwątpienia, które mogły jej towarzyszyć. Porównywanie się w ten sposób bardzo często prowadzi do poczucia, że „jestem w tyle”, nawet jeśli obiektywnie robi się ważne, rozwojowe rzeczy. Wyjazd na Erasmusa, samodzielne mieszkanie za granicą, ukończenie studiów to nie drobiazgi, tylko konkretne doświadczenia, które budują dorosłość i niezależność.
Trudność, którą Pani teraz przeżywa po powrocie, jest bardzo częsta po intensywnych doświadczeniach rozwojowych. Powrót do „starego świata” bywa bolesny, bo już nie jest się tą samą osobą, a otoczenie często pozostało niezmienne. To nie znaczy, że coś z Panią jest nie tak ale, że jest Pani w momencie przejścia i szukania nowego miejsca dla siebie. Może warto spróbować na chwilę przesunąć uwagę z pytania „dlaczego jej się udało, a mnie nie” na „jakie życie ja chcę teraz budować, realnie, w moich warunkach”. Nie musi ono wyglądać tak samo. Budowanie relacji, środowiska, pracy czy pasji to proces, który u różnych osób zaczyna się w różnym momencie życia i w różnych okolicznościach. To, że Pani szuka, wychodzi do ludzi, próbuje to znak dużej sprawczości.
Jeśli porównywanie się bardzo Panią zalewa i odbiera radość z własnych kroków, warto też rozważyć rozmowę z psychologiem. Praca nad poczuciem własnej wartości, nad oddzieleniem swojej drogi od cudzych historii i nad łagodniejszym spojrzeniem na siebie może przynieść dużą ulgę.
Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.
















