Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z porównywaniem się do innych i budowaniem nowych relacji?

Dzień dobry, mam na imię Julia, mam 23 lata i jestem na IV roku studiów w trybie niestacjonarnym. Dotychczas pracowałam i mieszkam w domu rodzinnym, a na studia dojeżdżam. Od dłuższego czasu nie potrafię poradzić sobie z ciągłym porównywaniem się do mojej byłej przyjaciółki. Pochodzimy z tej samej miejscowości, jednak pod koniec liceum nasza przyjaźń się zakończyła. Ona wyprowadziła się do miasta na studia, natomiast ja zostałam. Jej życie bardzo się zmieniło ma grupę przyjaciół, z którymi podróżuje, studiuje na dobrej uczelni, pracuje, mieszka samodzielnie, realizuje swoje pasje sportowe i poznaje wielu ludzi z podobnego środowiska. Kiedy obserwuję, jak wygląda jej życie, mam wrażenie, że coś mnie omija i że moje życie nigdy nie będzie wyglądało w podobny sposób. Dwa lata temu widziałam, że była na wymianie studenckiej, o której sama od zawsze marzyłam. W tym roku udało mi się w końcu wyjechać na Erasmusa — jestem z tego bardzo szczęśliwa i dumna. Często słyszałam od znajomych, że mi zazdroszczą, co niekiedy mnie dziwi ponieważ, dla mnie nie było to coś niesamowitego, może dlatego, że cały czas porównuję je z jej życiem, pełne ambicji, nowych doświadczeń, podróży, nowych znajomych, wygranych sportowych. Cieszę się, że miałam możliwości mieszkać samodzielnie za granicą, a nowym mieście, nigdy tego nie zapomnę. Jednak po powrocie jest mi bardzo trudno odnaleźć się na nowo. Muszę ponownie znaleźć pracę, prawdopodobnie w większym mieście, co wiąże się z dojazdami — dotychczas pracowałam głównie w mniejszych miejscowościach. Mam niewielu znajomych i nie ze wszystkimi mogę realizować swoje zainteresowania, takie jak podróże czy aktywność fizyczna. Próbowałam szukać towarzystwa poprzez grupy na Facebooku, przez ostatni rok często wychodziłam sama na różne wydarzenie, gdzie poznawałam ludzi, jednak czasem to dla mnie trudne znaleźć osoby w podobnym wieku i o zbliżonych zainteresowaniach. Zastanawiam się, jak mojej byłej przyjaciółce udało się zbudować tak szerokie grono zn
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Julio,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo wyczerpujące wewnętrzne porównywanie się i ciągłe mierzenie własnego życia cudzą historią. W takich sytuacjach łatwo stracić z oczu siebie, swoje tempo i swoje realne osiągnięcia.

Warto zauważyć, że widzi Pani efekty, a niekoniecznie koszty, samotność, lęki czy momenty zwątpienia, które mogły jej towarzyszyć. Porównywanie się w ten sposób bardzo często prowadzi do poczucia, że „jestem w tyle”, nawet jeśli obiektywnie robi się ważne, rozwojowe rzeczy. Wyjazd na Erasmusa, samodzielne mieszkanie za granicą, ukończenie studiów to nie drobiazgi, tylko konkretne doświadczenia, które budują dorosłość i niezależność.

Trudność, którą Pani teraz przeżywa po powrocie, jest bardzo częsta po intensywnych doświadczeniach rozwojowych. Powrót do „starego świata” bywa bolesny, bo już nie jest się tą samą osobą, a otoczenie często pozostało niezmienne. To nie znaczy, że coś z Panią jest nie tak ale, że jest Pani w momencie przejścia i szukania nowego miejsca dla siebie. Może warto spróbować na chwilę przesunąć uwagę z pytania „dlaczego jej się udało, a mnie nie” na „jakie życie ja chcę teraz budować, realnie, w moich warunkach”. Nie musi ono wyglądać tak samo. Budowanie relacji, środowiska, pracy czy pasji to proces, który u różnych osób zaczyna się w różnym momencie życia i w różnych okolicznościach. To, że Pani szuka, wychodzi do ludzi, próbuje to znak dużej sprawczości. 

Jeśli porównywanie się bardzo Panią zalewa i odbiera radość z własnych kroków, warto też rozważyć rozmowę z psychologiem. Praca nad poczuciem własnej wartości, nad oddzieleniem swojej drogi od cudzych historii i nad łagodniejszym spojrzeniem na siebie może przynieść dużą ulgę.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Pani Julio, 

Zazdrość może być wyśmienitym materiałem do pracy :) Bazowanie na tym, co nas pociąga w zachowaniu innych, odpowiednio ukierunkowane, dostarcza motywacji i kieruje w stronę naszych ambicji i pragnień. 

Warto też zauważyć, co my JUŻ mamy, czym dysponujemy, co zrobiliśmy czy jakie mamy wartości. To nasz potencjał. 

Oba kierunki można wykorzystać w pracy terapeutycznej, aby frustracja została zastąpiona przez skupienie na tym, na czym nam naprawdę zależy. 

Powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna J. Lewińska 

psychoterapeutka i processworkerka 

Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Julio, 

to, co Pani przeżywa, jest bardzo ludzkie. Porównania często pojawiają się automatycznie, niemal bezwiednie, i mają ogromny wpływ na nastrój oraz poczucie własnej wartości. To nie jest coś, co robi Pani „celowo” czy z własnej woli – to raczej nawyk umysłu, który uruchamia się szczególnie wtedy, gdy czujemy się niepewnie albo stoimy w miejscu przejściowym.

W takich porównaniach bardzo łatwo zapomnieć, że nie widzimy całego życia drugiej osoby. Widzimy głównie fasadę: osiągnięcia, zdjęcia, sukcesy, ruch do przodu. Nie widzimy samotności, lęków, kryzysów ani tego, ile kosztowało ją to, co dziś wygląda „lekko”. Tymczasem swoje życie zna Pani od środka – razem z wątpliwościami, zmęczeniem i poczuciem, że coś umyka. To zawsze będzie nierówne porównanie.

Te trudne uczucia, choć bolesne, mogą być też ważną informacją. Często sygnalizują, że coś w Pani domaga się zmiany albo większej uważności. Warto na chwilę się zatrzymać i zapytać siebie nie: „dlaczego moje życie nie jest takie jak jej?”, ale „czego ja naprawdę chcę jako człowiek?”, „jakich zmian potrzebuję, niezależnie od tego, jak żyją inni?”. Pani doświadczenia, w tym Erasmus i próby wychodzenia do ludzi, pokazują, że ma Pani w sobie odwagę i gotowość do ruchu – być może teraz czas, by ten ruch był bardziej w zgodzie z Pani potrzebami, a nie w cieniu cudzych historii.

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol 

Psychoterapeutka integracyjna 

Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Julio! 

Na pierwszy rzut oka, widać, że potrzebujesz się "odseparować" emocjonalnie od swojej przyjaciółki i zacząć myśleć i funkcjonować samodzielnie. Dobrze, byś przyjrzała się innym swoim relacjom i zobaczyła, czy w nich nie dostrzegasz podobnych schematów. 

Można mieć poczucie, że czujesz się gorsza i potrzebujesz kogoś, kto staje się lustrem dla ciebie, żeby móc się w nim przeglądać. Warto byś pomyślała o psychoterapii, by móc lepiej zrozumieć działanie tego mechanizmu.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć Julio :) Zatrzymał mnie Twój wpis, bo mam wrażenie, że utknęłaś w pewnej pułapce porównań, przez co może umykać Ci to co rzeczywiście dobre i wartościowe w Twoim życiu. Napisałaś, ze masz wrażenie, że Twoje życie nigdy nie będzie wyglądało w podobny sposób do życia byłej przyjaciółki. I być może nie będzie. Ale czy naprawdę musi? Pamiętaj, że obserwując życie jakiejkolwiek osoby, widzisz jedynie fragment, urywek. Często też to, co te osoby chcą pokazać np. w social mediach. Często nie widzisz trudów, porażek, potknięć, zwątpień. I nawet jeśli wydaje Ci się, że ktoś ma lepsze życie to nie oznacza, ze ty jesteś gorsza lub osiągasz mniej. Możesz po prostu żyć inaczej. Z tego co opisujesz jesteś bardzo odważną osobą. Zdecydowałaś się na wyjazd na Erasmusa, a nie każdy ma w sobie tyle motywacji i odwagi. Po powrocie możesz czuć sie zagubiona, to normalne. Zamiast nieustannie próbować gonić byłą przyjaciółkę zatrzymaj się dziś i zadaj sobie pytanie: czego ja naprawdę bym chciała? Co dla mnie jest ważne? Życzę Ci powodzenia w odkrywaniu swojej własnej drogi :)

 

Justyna Bejmert

psycholog

Karolina Rak

Karolina Rak

Cześć,

 

Słyszę, że twój umysł wciąga Cię w porównywanie się do byłej przyjaciółki i jeśli dobrze rozumiem zajmuje Cię to na tyle, że trudno Ci cieszyć się własnymi osiągnięciami (wyjazd na Erasmusa!), doceniać Twoją drogę i rozwijać w tym co jest ważne dla Ciebie. Warto pamiętać, że obraz ludzi, z którymi nie utrzymujemy stałeho kontaktu, a jedynie widzimy ich życie za pośrednictwem tego co prezentują w social mediach, czy czym dzielą się z naszymi wspólnymi znajomymi jest bardzo wybiórczy. Dostajemy zestaw informacji wyjętych z kontakstu, nie widzimy trudu dnia codziennego, czy innych, ważnych, jednak mniej przyjemnych elementów życia. W takiej sytuacji bardzo łatwo o idealizację, która wynika z tendencji naszego umysły do upraszczania - widzimy idealne życie i nie dostrzegamy, że ta osoba dalej jest człowiekeim ze wszystkimi tego konsekwencjami i nieidealnościami. Kiedy Twój umysł opowiada Ci tą historię słyszę, że zaczynasz się w to zagłębiać i wierzyć w porównania, które Ci podsuwa. Myślę, że warto zrozumiec z czego to wynika, czemu pomimo zakończenia przyjaźni jest ona dla Ciebie tak ważnym punktem odniesienia, dlaczego wywołuje to tak wiele emocji? Czy może w jakiś sposób wyobrażenie, które masz o niej nie jest bardziej o Tobie i o tym czego Ty byś pragnęła dla siebie w swoim życiu? Jeśli tak to co możesz robić, żeby się do tego zbliżyć? Słyszę, że już zaczęłaś wychodzić, spotykać się z ludźmi - to świetny krok. Kolejny krok, który może być skuteczny, to próba skupienia się na tu i teraz, na wyjściach, na codzienności, na rzeczach w które się angażujesz bez porównywania, po prostu ciesząc się miejscem w którym jesteś.

Oczywiście to co napisałam może nie pokrywać wszystkich ważnych aspektów tej sytuacji, jest to oparte tylko na podanych informacjach, a nie na całości Twojego funkcjonowania. Jeśli potzrbujesz bardziej indywidualnego podejścia zalecam spotkanie konsultacyjne ze specjalistą zdrowia psychicznego. Przepracowanie tej trudności moze być bardzo pomocne.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Pani Julio, 

z Pani wypowiedzi wnioskuję, że porównuje się pani z byłą przyjaciółką, bo pragnęłaby Pani takiego życia jak ona. To zrozumiałe, że wkraczając w dorosłość wciąż szuka Pani swojego miejsca w świecie i przygląda się Pani, jak inni je sobie urządzają, może nawet im zazdroszcząc. Zazdrość nie musi być niszczącym uczuciem, może być wskaźnikiem tego, czego Pani chce. 

I widzę po Pani wiadomości, że podejmuje Pani te próby - jedne z nich, jak Erasmus, się udają, a inne są trudniejsze. Niestety życie nie jest sprawiedliwe i nie daje każdemu po równo. I tak, na razie Pani życie nie wygląda jak życie przyjaciółki i nie wiadomo czy kiedyś będzie je przypominało. Ale to nie znaczy, że jest ono mniej wartościowe czy że jest w nim mniej potencjału na spełnienie. 

Proszę też pamiętać, że ludzie są jak kwiaty, które zakwitają o różnych porach roku. Ale żeby zakwitnąć, kwiat musi być pielęgnowany w warunkach dostosowanych do jego potrzeb. Czego Pani potrzebuje, żeby zakwitnąć? Nie w porównaniu z byłą przyjaciółką, bo ona jest innym gatunkiem rośliny. Czego potrzebuje właśnie Pani? 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Zbyt szybkie angażowanie się w relacje damsko-męskie
Dzień dobry, Zauważyłam, że mam problem zbyt szybkim zaangażowaniem w relacje damsko męskie. Ilekroć jakiś mężczyzna okaże mi większe zainteresowanie ja zaczynam cały czas o nim myśleć i zastanawiać się jakby to było jak byliśmy razem. Później i tak nic nie wynika z relacji, a ja odczuwam tylko smutek i żal, że znowu nic z tego nie wyszło.
Brak zaangażowania w relacji z partnerem - normalna reakcja czy problem?
Czy to normalne że w relacji z mężczyzną nie czuję zaangażowania,jestem obojętna,im on bardziej się denerwuje,że związek nie idzie do przodu ja jestem spokojniejsza.
Moje pytanie dotyczy sprawy, która męczy mnie już coraz bardziej
Witam, Moje pytanie dotyczy sprawy, która męczy mnie już coraz bardziej. Jesteśmy małżeństwem już prawie 10 lat. Mieliśmy taki okres w życiu, że około roku chodziliśmy na terapie dla par, ponieważ nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać i ta terapia mocno nam pomogła. Jest super. Mamy wspólne cele. Budujemy dom. Mamy 2 wspaniałych maluchów. Natomiast moja żona, mimo że uważam, że ma świetną figurę, nie chce pokazywać swoich kobiecych atrybutów. Chodzi generalnie o to, że gdy przychodzi wiosna i lato, to cały czas nosi długie, luźne sukienki prawie do kostek i wstydzi się pokazywać swoje ładne nogi i pupę. I zaznaczam ,nie chodzi mi tutaj o sukienki mini, ale wystarczy sukienka nad kolano albo z rozcięciem, albo nawet krótkie spodenki, nie muszą być szorty, które pokazują pół tyłka. Ja, jako facet, którego kręcą głównie nogi i tyłek cały czas próbuję dać jej do zrozumienia, że na tym mi bardzo zależy, ze może jest to płytkie, ale jest to dla mnie ważne, żeby pokazywała przede mną na ulicy swoje kobiece atrybuty, a nie tylko w domu gdy nikt nie widzi. Daje jej to do zrozumienia albo poprzez spokojną rozmowę, albo delikatnymi gestami, czasem się zdarza, że tak mnie to dotyka, że widzi, że jest mi z tym źle i nawet czasem jej to wygarnę. Ona twierdzi, że ona musi się dobrze sama ze sobą czuć i do niczego jej nie zmuszę i puszcza teksty typu, że jak jej nie akceptuje taką, jaka jest, to trudno, mogę sobie wymienić ją na inną. Oczywiście jestem pewien, że to tylko taki głupi tekst. Nie wiem,co mam robić ,czasem jestem taki zdołowany,że wokoło jest tyle kobiet, które nie mają z tym żadnego problemu i to delikatnie mówiąc kobiet, które, mimo że nie są perfekcyjne, to nie wstydzą się pokazywać kształtu swojego ciała. Ja lubię taką pewność siebie. Nie wiem, co z tym robić. Jak w sytuacjach spięć, mówiłem żonie, że może przydałaby się jakaś wizyta dla odnowy u terapeuty, to ona mnie zbywa oczywiście. No cóż to na tyle. Dziękuje.
Byłem w relacji z pewną osobą. Byłem, ponieważ ta osoba się ode mnie odcięła, zerwała kontakt i naszą relację.
Dzień dobry. Mam taki (może) dziwny problem i pytanie, ale dla mnie jest on istotny. Z racji z tego, że nie mam kogo poprosić o pomoc w tej sprawie, proszę o to tutaj, Państwa. Byłem w relacji z pewną osobą. Byłem, ponieważ ta osoba się ode mnie odcięła, zerwała kontakt i naszą relację. Podejrzewam też, że się na mnie obraziła, dlatego się ze mną nie kontaktuje. Dlaczego dla mnie jest to takie ważne? Bo to dla mnie jest bardzo ważna osoba i zastanawiam się, czy ja również dla niej jestem ważny. Słuchałem w jednym filmiku psychologicznym w internecie, że pewne rzeczy mogą o tym świadczyć np.: obrażenie się i odcinanie się ode mnie; mówienie, że nie obchodzi ją, co ja mówię/czuję; mówienie, że nie chce mnie znać/widzieć oraz silne emocje w rozmowie/kłótniach, np. złość. To wszystko było w naszej relacji. Zdaję sobie sprawę, że jeśli jestem ważny tej osobie to w sposób negatywny niestety. Ale bądź co bądź może to są pomieszane uczucia i ta osoba czuje do mnie też coś pozytywnego? Ja również na tę osobę bardzo się złościłem, ale niezmiennie mi na tej osobie zależy, jest to dla mnie osoba b. ważna. Moje pytanie brzmi następująco: Czy powyższe opisane uczucia i zachowanie mogą świadczyć o uczuciu do mnie? Czy sobie zbyt wiele dodaję? Czy mogą też świadczyć o czymś zupełnie innym? Tylko np. o czym? Może po prostu o tym, że wkurzałem tę osobę swoją obecnością? Kiedy miałem tę relację z tą osobą, to byłem zdecydowanie przekonany, że tylko mnie zależy, ale gdy teraz przemyślałem to, co dostałem, naszły mnie wątpliwości. Bardzo dziękuję za ewentualne nakierowanie, pomoc.
Nie chcę uprawiać seksu z partnerem, ponieważ miał przede mną partnerki seksualne.
Mam 18 lat i mam problem z tym, że moj chłopak miał partnerki seksualne przede mną. Nie chce z nim przez to uprawiać seksu i zastanawiam się czy nie zerwać. Czy to normalne? Czy to ze mną coś nie tak, skoro inni tak nie myślą?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.