Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z porównywaniem się do innych i budowaniem nowych relacji?

Dzień dobry, mam na imię Julia, mam 23 lata i jestem na IV roku studiów w trybie niestacjonarnym. Dotychczas pracowałam i mieszkam w domu rodzinnym, a na studia dojeżdżam. Od dłuższego czasu nie potrafię poradzić sobie z ciągłym porównywaniem się do mojej byłej przyjaciółki. Pochodzimy z tej samej miejscowości, jednak pod koniec liceum nasza przyjaźń się zakończyła. Ona wyprowadziła się do miasta na studia, natomiast ja zostałam. Jej życie bardzo się zmieniło ma grupę przyjaciół, z którymi podróżuje, studiuje na dobrej uczelni, pracuje, mieszka samodzielnie, realizuje swoje pasje sportowe i poznaje wielu ludzi z podobnego środowiska. Kiedy obserwuję, jak wygląda jej życie, mam wrażenie, że coś mnie omija i że moje życie nigdy nie będzie wyglądało w podobny sposób. Dwa lata temu widziałam, że była na wymianie studenckiej, o której sama od zawsze marzyłam. W tym roku udało mi się w końcu wyjechać na Erasmusa — jestem z tego bardzo szczęśliwa i dumna. Często słyszałam od znajomych, że mi zazdroszczą, co niekiedy mnie dziwi ponieważ, dla mnie nie było to coś niesamowitego, może dlatego, że cały czas porównuję je z jej życiem, pełne ambicji, nowych doświadczeń, podróży, nowych znajomych, wygranych sportowych. Cieszę się, że miałam możliwości mieszkać samodzielnie za granicą, a nowym mieście, nigdy tego nie zapomnę. Jednak po powrocie jest mi bardzo trudno odnaleźć się na nowo. Muszę ponownie znaleźć pracę, prawdopodobnie w większym mieście, co wiąże się z dojazdami — dotychczas pracowałam głównie w mniejszych miejscowościach. Mam niewielu znajomych i nie ze wszystkimi mogę realizować swoje zainteresowania, takie jak podróże czy aktywność fizyczna. Próbowałam szukać towarzystwa poprzez grupy na Facebooku, przez ostatni rok często wychodziłam sama na różne wydarzenie, gdzie poznawałam ludzi, jednak czasem to dla mnie trudne znaleźć osoby w podobnym wieku i o zbliżonych zainteresowaniach. Zastanawiam się, jak mojej byłej przyjaciółce udało się zbudować tak szerokie grono zn
User Forum

Julia

4 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Julio,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo wyczerpujące wewnętrzne porównywanie się i ciągłe mierzenie własnego życia cudzą historią. W takich sytuacjach łatwo stracić z oczu siebie, swoje tempo i swoje realne osiągnięcia.

Warto zauważyć, że widzi Pani efekty, a niekoniecznie koszty, samotność, lęki czy momenty zwątpienia, które mogły jej towarzyszyć. Porównywanie się w ten sposób bardzo często prowadzi do poczucia, że „jestem w tyle”, nawet jeśli obiektywnie robi się ważne, rozwojowe rzeczy. Wyjazd na Erasmusa, samodzielne mieszkanie za granicą, ukończenie studiów to nie drobiazgi, tylko konkretne doświadczenia, które budują dorosłość i niezależność.

Trudność, którą Pani teraz przeżywa po powrocie, jest bardzo częsta po intensywnych doświadczeniach rozwojowych. Powrót do „starego świata” bywa bolesny, bo już nie jest się tą samą osobą, a otoczenie często pozostało niezmienne. To nie znaczy, że coś z Panią jest nie tak ale, że jest Pani w momencie przejścia i szukania nowego miejsca dla siebie. Może warto spróbować na chwilę przesunąć uwagę z pytania „dlaczego jej się udało, a mnie nie” na „jakie życie ja chcę teraz budować, realnie, w moich warunkach”. Nie musi ono wyglądać tak samo. Budowanie relacji, środowiska, pracy czy pasji to proces, który u różnych osób zaczyna się w różnym momencie życia i w różnych okolicznościach. To, że Pani szuka, wychodzi do ludzi, próbuje to znak dużej sprawczości. 

Jeśli porównywanie się bardzo Panią zalewa i odbiera radość z własnych kroków, warto też rozważyć rozmowę z psychologiem. Praca nad poczuciem własnej wartości, nad oddzieleniem swojej drogi od cudzych historii i nad łagodniejszym spojrzeniem na siebie może przynieść dużą ulgę.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Pani Julio, 

Zazdrość może być wyśmienitym materiałem do pracy :) Bazowanie na tym, co nas pociąga w zachowaniu innych, odpowiednio ukierunkowane, dostarcza motywacji i kieruje w stronę naszych ambicji i pragnień. 

Warto też zauważyć, co my JUŻ mamy, czym dysponujemy, co zrobiliśmy czy jakie mamy wartości. To nasz potencjał. 

Oba kierunki można wykorzystać w pracy terapeutycznej, aby frustracja została zastąpiona przez skupienie na tym, na czym nam naprawdę zależy. 

Powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna J. Lewińska 

psychoterapeutka i processworkerka 

4 miesiące temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Julio, 

to, co Pani przeżywa, jest bardzo ludzkie. Porównania często pojawiają się automatycznie, niemal bezwiednie, i mają ogromny wpływ na nastrój oraz poczucie własnej wartości. To nie jest coś, co robi Pani „celowo” czy z własnej woli – to raczej nawyk umysłu, który uruchamia się szczególnie wtedy, gdy czujemy się niepewnie albo stoimy w miejscu przejściowym.

W takich porównaniach bardzo łatwo zapomnieć, że nie widzimy całego życia drugiej osoby. Widzimy głównie fasadę: osiągnięcia, zdjęcia, sukcesy, ruch do przodu. Nie widzimy samotności, lęków, kryzysów ani tego, ile kosztowało ją to, co dziś wygląda „lekko”. Tymczasem swoje życie zna Pani od środka – razem z wątpliwościami, zmęczeniem i poczuciem, że coś umyka. To zawsze będzie nierówne porównanie.

Te trudne uczucia, choć bolesne, mogą być też ważną informacją. Często sygnalizują, że coś w Pani domaga się zmiany albo większej uważności. Warto na chwilę się zatrzymać i zapytać siebie nie: „dlaczego moje życie nie jest takie jak jej?”, ale „czego ja naprawdę chcę jako człowiek?”, „jakich zmian potrzebuję, niezależnie od tego, jak żyją inni?”. Pani doświadczenia, w tym Erasmus i próby wychodzenia do ludzi, pokazują, że ma Pani w sobie odwagę i gotowość do ruchu – być może teraz czas, by ten ruch był bardziej w zgodzie z Pani potrzebami, a nie w cieniu cudzych historii.

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol 

Psychoterapeutka integracyjna 

4 miesiące temu
Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Julio! 

Na pierwszy rzut oka, widać, że potrzebujesz się "odseparować" emocjonalnie od swojej przyjaciółki i zacząć myśleć i funkcjonować samodzielnie. Dobrze, byś przyjrzała się innym swoim relacjom i zobaczyła, czy w nich nie dostrzegasz podobnych schematów. 

Można mieć poczucie, że czujesz się gorsza i potrzebujesz kogoś, kto staje się lustrem dla ciebie, żeby móc się w nim przeglądać. Warto byś pomyślała o psychoterapii, by móc lepiej zrozumieć działanie tego mechanizmu.

4 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć Julio :) Zatrzymał mnie Twój wpis, bo mam wrażenie, że utknęłaś w pewnej pułapce porównań, przez co może umykać Ci to co rzeczywiście dobre i wartościowe w Twoim życiu. Napisałaś, ze masz wrażenie, że Twoje życie nigdy nie będzie wyglądało w podobny sposób do życia byłej przyjaciółki. I być może nie będzie. Ale czy naprawdę musi? Pamiętaj, że obserwując życie jakiejkolwiek osoby, widzisz jedynie fragment, urywek. Często też to, co te osoby chcą pokazać np. w social mediach. Często nie widzisz trudów, porażek, potknięć, zwątpień. I nawet jeśli wydaje Ci się, że ktoś ma lepsze życie to nie oznacza, ze ty jesteś gorsza lub osiągasz mniej. Możesz po prostu żyć inaczej. Z tego co opisujesz jesteś bardzo odważną osobą. Zdecydowałaś się na wyjazd na Erasmusa, a nie każdy ma w sobie tyle motywacji i odwagi. Po powrocie możesz czuć sie zagubiona, to normalne. Zamiast nieustannie próbować gonić byłą przyjaciółkę zatrzymaj się dziś i zadaj sobie pytanie: czego ja naprawdę bym chciała? Co dla mnie jest ważne? Życzę Ci powodzenia w odkrywaniu swojej własnej drogi :)

 

Justyna Bejmert

psycholog

4 miesiące temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Cześć,

 

Słyszę, że twój umysł wciąga Cię w porównywanie się do byłej przyjaciółki i jeśli dobrze rozumiem zajmuje Cię to na tyle, że trudno Ci cieszyć się własnymi osiągnięciami (wyjazd na Erasmusa!), doceniać Twoją drogę i rozwijać w tym co jest ważne dla Ciebie. Warto pamiętać, że obraz ludzi, z którymi nie utrzymujemy stałeho kontaktu, a jedynie widzimy ich życie za pośrednictwem tego co prezentują w social mediach, czy czym dzielą się z naszymi wspólnymi znajomymi jest bardzo wybiórczy. Dostajemy zestaw informacji wyjętych z kontakstu, nie widzimy trudu dnia codziennego, czy innych, ważnych, jednak mniej przyjemnych elementów życia. W takiej sytuacji bardzo łatwo o idealizację, która wynika z tendencji naszego umysły do upraszczania - widzimy idealne życie i nie dostrzegamy, że ta osoba dalej jest człowiekeim ze wszystkimi tego konsekwencjami i nieidealnościami. Kiedy Twój umysł opowiada Ci tą historię słyszę, że zaczynasz się w to zagłębiać i wierzyć w porównania, które Ci podsuwa. Myślę, że warto zrozumiec z czego to wynika, czemu pomimo zakończenia przyjaźni jest ona dla Ciebie tak ważnym punktem odniesienia, dlaczego wywołuje to tak wiele emocji? Czy może w jakiś sposób wyobrażenie, które masz o niej nie jest bardziej o Tobie i o tym czego Ty byś pragnęła dla siebie w swoim życiu? Jeśli tak to co możesz robić, żeby się do tego zbliżyć? Słyszę, że już zaczęłaś wychodzić, spotykać się z ludźmi - to świetny krok. Kolejny krok, który może być skuteczny, to próba skupienia się na tu i teraz, na wyjściach, na codzienności, na rzeczach w które się angażujesz bez porównywania, po prostu ciesząc się miejscem w którym jesteś.

Oczywiście to co napisałam może nie pokrywać wszystkich ważnych aspektów tej sytuacji, jest to oparte tylko na podanych informacjach, a nie na całości Twojego funkcjonowania. Jeśli potzrbujesz bardziej indywidualnego podejścia zalecam spotkanie konsultacyjne ze specjalistą zdrowia psychicznego. Przepracowanie tej trudności moze być bardzo pomocne.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

4 miesiące temu
Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Pani Julio, 

z Pani wypowiedzi wnioskuję, że porównuje się pani z byłą przyjaciółką, bo pragnęłaby Pani takiego życia jak ona. To zrozumiałe, że wkraczając w dorosłość wciąż szuka Pani swojego miejsca w świecie i przygląda się Pani, jak inni je sobie urządzają, może nawet im zazdroszcząc. Zazdrość nie musi być niszczącym uczuciem, może być wskaźnikiem tego, czego Pani chce. 

I widzę po Pani wiadomości, że podejmuje Pani te próby - jedne z nich, jak Erasmus, się udają, a inne są trudniejsze. Niestety życie nie jest sprawiedliwe i nie daje każdemu po równo. I tak, na razie Pani życie nie wygląda jak życie przyjaciółki i nie wiadomo czy kiedyś będzie je przypominało. Ale to nie znaczy, że jest ono mniej wartościowe czy że jest w nim mniej potencjału na spełnienie. 

Proszę też pamiętać, że ludzie są jak kwiaty, które zakwitają o różnych porach roku. Ale żeby zakwitnąć, kwiat musi być pielęgnowany w warunkach dostosowanych do jego potrzeb. Czego Pani potrzebuje, żeby zakwitnąć? Nie w porównaniu z byłą przyjaciółką, bo ona jest innym gatunkiem rośliny. Czego potrzebuje właśnie Pani? 

mniej niż godzinę temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Nie potrafię nawiązać relacji z ludźmi nigdzie nie pracuje a na codzien zajmuje się tylko dziećmi . Nie mam żadnej bliskiej osoby prócz partnera z którą mogłabym spędzać czas . Często gdy próbuję nawiązać kontakt lub spotkanie jestem odrazu skreślana bo nie lubię imprezować i nie spożywam alkoholu. Czuje się samotna
Jak odszyfrować niektóre zachowania kolegi z pracy?
Witam, nie znam sie na relacjach miedzy ludzkich I nie potrafie odszyfrowac niektorych zachowan. Prosze o interpretacje. Pracuje od wielu lat z jednym mezczyzna, ktory zawsze traktowal mnie dobrze I czasem pojawial sie w moich snach. Jednak nigdy nie myslalam o nim powazniej gdyz uwazalam, ze to nie moj typ. Od jakiegos czasu wszystko sie zmienilo. Zakonczylam swoj wieloletni zwiazek I ow mezczyzna zaczal mnie traktowac inaczej. Tzn.jeszcze lepiej niz przedtem. Wspiera mnie emocjonalnie, udziela porad, odwozi do domu po pracy, rozwesela, zartuje. Pyta o rozne rzeczy jak sobie radze I naprawde mnie skucha, bo pamieta o czym mowie I zadaje pytania. Widzial juz moje lzy. Powiedzialam mu kiedys w emocjach dlaczego nie moge spotkac mezczyzny takiego jak Ty, tylko zawsze trafiam na byle kogo, ze chcialabym miec takiego facet, ktory jest spokojny, dobry, madry , ma klase itd. Odpowiedzial mi , ze wszystko pomalu metoda malych kroczkow. Ciagle sie zastanawiam co on o mnie mysli. Pamieta o wszystkich rzeczach ,ktore kiedykolwiek mowilam, jest zawsze usmiechniety, wyroxumialy. Zakochalam sie w nim bez pamieci. Mysle ze to trwa juz od dawna jednak blokowalo mnie to, ze bylam w zwiazku. Chcialabym zeby ktos obiektywnie spojrzal na jego zachowanie wzgledem mnie I podpowiedzial mi co powinnam zrobic, jak sie zachowac, czy on tez moze czuc to co ja. Bede wdzieczna.
Jak podjąć decyzję o przyszłości związku, gdy partnerka rezygnuje z planów na dziecko?

Dzień dobry, Jestem na rozdrożu. 

Związałem się przed 6 laty z kobietą, która ma dziecko, obecnie 10-letnią dziewczynkę. Jesteśmy taką trochę patchworkową rodziną. Ja mam 40 lat, partnerka 35. Mieszkamy razem, kochamy się. Mała ma kontakt z ojcem, mnie traktuje bardzo dobrze. Ponieważ partnerka pracuje w korporacji, gdzie bardzo dobrze zarabia, ale też i długo pracuje, to ja odbieram jej córkę ze szkoły, gotuję obiady, pomagam w lekcjach. Z biologicznym ojcem też nie ma problemu, jest on obecny w życiu dziewczynki, chociaż założył nową rodzinę i ma kolejne dzieci. 

Ja mam więcej czasu, bo wykonuję wolny zawód, ale też finansowo jestem niezależny. Jest jednak inny problem, bo zawsze marzyłem o rodzinie tzn. żonie i własnym dziecku i czuję, że zbliżam się nieuchronnie do momentu, gdy będę zmuszony podjąć trudną decyzję. Z partnerką ten temat był obecny od dawna. Na początkach naszej znajomości twierdziła, że bardzo chce mieć kolejne dziecko, bo sami byliśmy jedynakami i wiemy, że jak to było smutne. Chciała jednak chwilę poczekać, jak się nasza znajomość rozwinie, co dla mnie zrozumiałe. 

Ja zresztą też nie chciałbym tak od razu. Nasz związek jest bardzo dobry, kochamy się, okazujemy dużo czułości i wsparcia, jesteśmy pokrewnymi duszami. Już od dłuższego czasu rozmawiamy o przyszłości, budowie domu, wzięciu ślubu. Partnerka zaczęła jednak odwlekać temat dziecka i jestem mocno tym wszystkim podłamany. Na początku twierdziła, że chce skupić się na pracy, gdzie idzie jej bardzo dobrze, jest jeszcze młoda i szkoda jej zostawić to, co osiągnęła, więc dziecko jeszcze chwilę może poczekać. Przed Świętami Bożego Narodzenia przeprosiła mnie i wyznała mi jednak szczerze, że nie chce już mieć więcej dzieci. Długo jej to zajęło i po prostu doszła do momentu, w którym jest w 100% przekonana, że więcej dzieci nie chce mieć. Jestem tym załamany, coś we mnie pękło, czuję się oszukany. W Sylwestra mieliśmy wielką kłótnię, do dzisiaj mamy ciche dni. Zaczyna we mnie też dojrzewać myśl o zakończeniu tej znajomości, bo widzę siebie za 20 lat jako całkowicie samotnego starego faceta. Życie jest nieprzewidywalne, możemy się za kilka lat rozstać, rodzice odejdą, partnerka może umrzeć, cokolwiek się może zdarzyć, a ja zostanę jak palec, bez rodziny. 

Nie mam pojęcia jak to wszystko poukładać. Jeśli dojdzie do rozstania, co wydaje mi się dzisiaj nieuchronne, to jak małą do tego przygotować? Ta cała sytuacja mnie niszczy, nie mogę się skupić na niczym innym jak buszowaniu w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi, przeglądam też ogłoszenia z mieszkaniami. Może jednak zostać i spróbować popracować na partnerką, aby zmieniła zdanie w tej kwestii, co wydaje mi się nierealne?

Mąż ma depresję, przez zobojętnienie chce się rozstać. On z dzieckiem są dla mnie całym światem.
Hej, mam pytanie bo nie wiem co już mam robić. Jestesmy z mężem już wiele lat ze sobą, mamy małe dziecko. Mąż oznajmił mi, że ma depresję i że już mnie nie kocha, nic do mnie nie czuje i chce się rozstać. Wyznał mi, że już od jakiegoś czasu sztucznie się uśmiechał, bo nic nie sprawia mu radości i na dodatek ma myśli samobójcze. Do psychologa idzie za parę dni. W głównej mierze mnie oskarżył za to, co się z nim dzieje. Na moje próby ratowania związku zareagował agresją słowną. Ale i tak kocha się ze mną czule, tak jakby nigdy nic. Chce być jego wsparciem i opoką, ale nie wiem jak się zachowywać, jak mu pomóc. On i nasze dziecko są dla mnie całym światem.
Konflikt z siostrą męża niszczy małżeństwo – brak wsparcia i napięcia rodzinne
Mam problem z siostrą męża. Odkąd jesteśmy razem, dziewczyna nie potrafiła nawiązać żadnego kontaktu ze mną. Próbowałam rozmawiać, zadawałam pytania, zawsze wychodziłam z inicjatywą, ale kończyło się to tylko pustymi odpowiedziami. Przy stole rodzinnym było mi po prostu przykro, że jestem w stanie zadać pytanie i otrzymać odpowiedź, ale w drugą stronę to nie działa… Nigdy nie zainteresowała się moją osobą. Zastanawiałam się czy to nie była zazdrość, bo mój mąż zanim byliśmy razem zawsze robił za nią wiele rzeczy, woził ją wszędzie, odbierał paczki, itp. W końcu stwierdziłam, że odpuszczam, prosiłam też męża (wtedy partnera) o wyjaśnienie sytuacji, w czym tkwi problem. Stwierdziła, że jest introwertykiem i dlatego ze mną nie rozmawia i że nie ma nic do mnie... Problem w tym, że z innymi potrafi rozmawiać. Temat nie został wyjaśniony i się ciągnie latami… Spotkania rodzinne były dla mnie najcięższą rzeczą jaką musiałam znosić, jeździłam tam zestresowana i z bólem brzucha. Z czasem przestałam się odzywać przy stole, co dla mnie jest bardzo trudne, bo jestem osobą bardzo otwartą i towarzyską. Czułam się w tym wszystkim po prostu fatalnie, ale starałam się zadowolić męża i jego rodziców, bo „rodzinka jest w komplecie”. Przyszedł czas naszego wesela. Wszystko było dobrze, do czasu. W pewnym momencie jego siostra wyszła na środek sali by przy wszystkich złożyć życzenia urodzinowe swojej koleżance (tak się złożyło, że sąsiadka miała w dniu naszego wesela urodziny). Nic o tym nie wiedziałam i nie wyraziłam na to zgody. Potem wyszedł mąż i złożył mi życzenia z okazji zbliżających się moich urodzin… Byłam po prostu wściekła, zawsze powtarzałam, że wesele to nie jest miejsce na składanie komuś innemu życzeń, oświadczyny lub inne wydarzenia… Dziewczyna, która twierdzi że jest introwertykiem wychodzi nagle przy wielu osobach na środek sali i wygłasza przemówienie… Ja od niej nigdy żadnych życzeń nie dostałam, mimo że ja pierwsza jej kiedyś złożyłam życzenia i kupiliśmy z mojej inicjatywy prezent. To dla mnie już było za wiele… Wiem, że mąż chciał dobrze ale fakt, że pozwolił jej wystąpić na tej sali mimo że do mnie się nie odzywa to dla mnie w pewnym sensie zdrada emocjonalna. Wiele razy mu podkreślałam, jak bardzo boli mnie to zachowanie i chciałam żeby to wyjaśnił. Potem w podróży poślubnej nie mogłam sobie poradzić z emocjami i w sumie do tej pory nie mogę. Zamiast korzystać i się cieszyć ze wspólnych chwil to ja byłam smutna, rozdrażniona… Jestem cały czas zła na męża za to co zrobił. Są momenty, że się do niego nie odzywam. Stałam się wycofana, obojętna, nie potrafię mu okazywać uczuć, czuję się wypalona, mam co do niego bardzo mieszane uczucia za to, że nigdy nie stanął po mojej stronie… Sama już nie wiem co do niego czuje, jesteśmy świeżo po ślubie a ja mam czasem myśli czy tego po prostu nie zakończyć… Za kilka miesięcy wesele ma jego siostra. Nie chcę tam iść i mu o tym powiedziałam. Jednakże on chyba tego nie rozumie i boli go to, że nie chce przy nim być w tym dniu. Zakładam też, że boi się reakcji całej rodziny na to, że może nas tam nie być. Mam dość udawania przed wszystkimi, że jest OK, z wyjątkiem rodziców to nikt z jego rodziny nie wie o tym konflikcie. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ciągle tylko wszystko analizuje. Mój związek się po prostu rozpada, bo zaczynam czuć coraz więcej negatywnych emocji w stosunku do męża przez jego siostrę i przez to że nie potrafi(ł) podejmować odpowiednich działań. Wiem, że każdy będzie żył swoim życiem, ale chcę się od wszystkich odciąć i nie mam zamiaru brać udziału w rodzinnych spotkaniach. Nie ważne jaką decyzję podejmę w sprawie ich wesela, czy wspólnego przyszłego życia z mężem, zawsze któraś ze stron będzie pokrzywdzona… Wszyscy moi bliscy wiedzą o tym konflikcie i tylko przejmują się tym, że mężowi jest ciężko w tym wszystkim bo jest między młotem a kowadłem. Uważają, że powinnam wspierać męża ale gdzie w tym wszystkim jest wsparcie dla mnie? Mną nikt się nie przejmuje, nikt nie wie co ja tak naprawdę czuję i ile mnie to wszystko kosztuje… Straciłam motywację do wszystkiego.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.