
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Mąż ma depresję,...
Mąż ma depresję, przez zobojętnienie chce się rozstać. On z dzieckiem są dla mnie całym światem.
Lidka
TwójPsycholog
Dzień dobry Pani Lidko,
myślę, że warto porozmawiać z mężem, na spokojnie, by poczekał do wizyty psychologicznej, powiedział tam jak się czuje. Zobojętnienie, apatia, złość są jak najbardziej objawami depresji. Warto, by mąż, wraz z pomocą, zobaczył, że te objawy mogą być objawem choroby, nie zaś odbiciem trudności w Waszym związku. Dlatego o tym też warto, żebyście porozmawiali - czy oprócz objawów (złe samopoczucie), mąż i/lub Pani widzicie sprawy, które warto przepracować w Waszej relacji - zobaczyć czy tutaj też są czynniki sprzyjające objawom. Możecie też to zrobić na wspólnej psychoterapii. Poza tym, zapewne zaleci to psycholog, ale warto udać się do psychiatry dla diagnozy i wsparcia farmakologią.
Podrzucam również artykuł: https://twojpsycholog.pl/blog/depresja-u-mezczyzn-przyczyny-objawy-sposoby-leczenia
Trzymam kciuki
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Martyna Tomczak-Wypijewska
Dzień Dobry
Wyobrażam sobie jak bardzo zagubiona w tej sytuacji może się Pani czuć.
Podsyłam jedną ze stron z informacjami o depresji dla osób bliskich https://forumprzeciwdepresji.pl/depresja/o-chorobie/moj-bliski-ma-depresje być może będzie choć częściową odpowiedzią na różne Pani pytania.
Równocześnie w przypadku myśli samobójczych warto skonsultować się z psychiatrą, który rozpozna powagę sytuacji (i możliwe, że przepisze leki). Ponadto jeśli mamy do czynienia z depresją to warto udać się do psychologa i psychoterapeuty (jednej osoby).
Trzymam kciuki za Państwa,
Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo- behawioralny

Zobacz podobne
doświadczyłam czegoś, co strasznie mnie poruszyło - straciłam bliską przyjaciółkę, z którą spędziłam wiele lat.
to było jak nagły cios w serce, opierałam na tej relacji tyle rzeczy w życiu. Staram się zrozumieć, co się właściwie stało i dlaczego nasza przyjaźń się rozsypała.
Doświadczam całego spektrum emocji, od smutku i żalu, przez złość, aż do rozczarowania. Czasami nie umiem zatrzymać tych myśli o tym, „co by było, gdyby...” czy ktoś mógłby mi doradzić, jak przetrwać ten czas? Czuję, jakby część mnie zaginęła i nie wiem, jak się pozbierać. Myślę nad tym, co mogę zrobić, żeby zrozumieć własne uczucia i zacząć na nowo układać swoje życie.
Proszę o rady, bo już nie mogę tak żyć
Dzień dobry. Pierwsze objawy nerwicy miałam już w wieku 18 lat, wtedy rodzina i wizyty u psycholog pomogły mi z tego wyjść. W wieku 25 lat pani psychiatra zdiagnozowała u mnie depresję. Byłam w leczeniu przez 3 lata, przyjmowałam 30 mg Dutiloxu i 10 mg Escipramu rano. Trzy tygodnie temu podjęłyśmy decyzję o odstawieniu Dutiloxu, ponieważ czułam się w porządku i z narzeczonym planowaliśmy ciążę za około 8–10 miesięcy. Pierwsze 12 dni odczuwałam lekkie objawy – lekkie uczucie porażenia prądowego czy cierpnięcie. Dwanaście dni po odstawieniu dostałam ogromnego ataku paniki i lęków egzystencjalnych. Rodzice wezwali karetkę, ponieważ moje tętno wynosiło 160. Przez następne dni to była katorga – ciągłe ataki paniki, płacz, ogromny strach, derealizacja, jakbym kompletnie nie była tą osobą. Pani psychiatra po konsultacji telefonicznej kazała wrócić mi do dawki 30 mg Dutiloxu co dwa dni przez dwa tygodnie, potem co trzy dni Dutilox i znów próba odstawienia. Jednak jeśli się nie poprawi w 1 tygodniu, to będziemy musiały wrócić do pełnego leczenia. Kolejne dni były jeszcze gorsze – kompletne zmęczenie, ciągły strach, poczucie beznadziejności, tego, że obarczam wszystkich sobą, strach przed utratą pracy, przed wyjściem z domu. Wróciłam do przyjmowania codziennej dawki Dutiloxu. Dziś jest czwarty dzień, odkąd przyjmuję znowu codziennie Dutilox – wydaje mi się, że widzę lekką poprawę. Jednak stąd moje pytanie: czy te lęki mi miną, bo ciągle atakuje mnie myśl, że nigdy mi się to nie skończy, że nic mi się nie uda. Boję się też, że nigdy nie będę w stanie odstawić duloksetyny i nie będę mogła zostać mamą, a bardzo o tym marzę. Jestem wykończona tym strachem. Umówiłam się również do psychologa. Po prostu chciałam zapytać, czy ten strach i nawracające paniczne myśli kiedyś mi przejdą, ponieważ przez 3 lata wszystko było w porządku i bardzo wystraszyła mnie ta sytuacja.

