Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z toksycznym małżeństwem i walczyć o dzieci?

Witam pisze w sprawie mojego malzenstwa ktore jest toksyczne i od ok 5 lat mam juz dosc. Mamy wspolne dzieci ktore bardzo kocham, zona mnie pszesladuje, kontroluje, sprawdza moj telefon, jesli gdzies jade to do mnir wydzwania na kemrke zeby wiedziala co robie i czy nie jestem czasem z inna osoba. Wyjechalem nie dawno za granice do pracy zeby kupic dom, podjelismy razem taka decyzje ale od tygodnia jest tylko gorzej, ma problem ze pracuje dlugo i nie mam czasu a jak zadzwonie i rozmawiamy ok 30 min po czym mowie ze sie klade spac to wybucha zloscia i wygaduje mi ze ja wykoncze, nastawia moich znajomych i mame przeciwko mnie, ze ja jestem winien jej zlego samopoczucia. Jestem niewolnikiem w moim malzenstwie i ciagle pod kontrola. gdy dzialo sie zle w domu z jej przyczyny i zauwazyla ze jest cos nie tak ze mna i bala sie ze odejde to zaczela udawac ze jest chora na schizofremie po czym robila tak ze ladowala w psychiatryku i bylo juz tak dwa razy gdzie byla wypisana z opinia ze ma traume z dziecinstwa. Moglbym jeszcze wiele pisac i pisac co ona robi a juz nie wspomne ile razy probowala lub symulowala ze sie zabije jak odejde. Chcialbym zakonczyc te malzenstwo i zyc w spokoju a nie ciagle w stresie, ale chce walczyc o dzieci zeby byly ze mna ze wzgledu na ich dobro i zdrowie bo zona nie ma nawet zachamowan przy dzieciach. Pozdrawiam i prosze o rade
Marta Siedlecka

Marta Siedlecka

Drogi Panie Bartoszu, udało się Panu nazwać wszystko, co dzieje się w Pana relacji. Myślę, że sytuacje, które Pan opisuje, są bardzo niepokojące, a i w swojej wiadomości wydaje się Pan być po prostu zmęczony.

Ja byłabym za tym, żeby skonsultował się Pan z psychoterapeutą. Myślę, że warto przyjrzeć się temu, gdzie leżą Pana granice, a proces terapeutyczny może w tym zdecydowanie pomóc. Niezależnie od decyzji, jaką Pan podejmie, terapeuta jest osobą, która towarzyszy i wspiera w trudnych momentach życia.

 

MS

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Panie Bartoszu,
bardzo mi przykro czytać o Pana trudnej sytuacji w małżeństwie. Widzę, że podjął Pan – i słusznie – decyzję o odejściu z toksycznej relacji. Wygląda na to, że w tej chwili bardziej niż psychologa potrzebuje Pan prawnika, który pomoże znaleźć najlepsze rozwiązanie dla Pana i Pana dzieci w przypadku rozwodu.

Jeśli ma Pan taką możliwość, sugerowałbym również szukać wsparcia u swoich bliskich – rodziny lub przyjaciół.


Natomiast jeśli czuje Pan, że potrzebuje bardziej profesjonalnej pomocy, na przykład, aby nauczyć się zachowywać bardziej asertywnie wobec żony, może się Pan umówić z psychologiem lub psychoterapeutą.

 

Życzę Panu spokoju i siły w tej trudnej sytuacji,

Lucio Pileggi, Psycholog

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Bardzo Ci współczuję, bo to, co opisujesz, wskazuje na przemoc psychiczną i manipulacje, które stosuje wobec Ciebie żona. Nie wiem, czy będę w stanie napisać coś, co przyniesie Ci natychmiastową ulgę, poza tym, że masz prawo walczyć o siebie i dzieci. Może konsultacja z prawnikiem będzie w tej sytuacji dobrym pierwszym krokiem? Aby w ogóle rozeznać się w możliwościach i kierunkach działań. Pomyśl też o wsparciu psychologicznym dla siebie, bo to, czego doświadczasz, jest bardzo trudne i obciążające. Życzę Ci dużo siły,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

Sytuację, którą Pan opisuje, brzmi bardzo kompleksowo i wyczerpująco. Tutaj słychać, że Pana żona ma swoje trudności, ale i Pan tutaj klarownie komunikuje swoje potrzeby, które Pan wymienia, zakończyć związek, żyć w większym spokoju i mieć kontakt z dziećmi. Przydałaby się tutaj głębsza rozmowa, aby przyjrzeć się temu, co Pana jeszcze trzyma w tej relacji i co Pan mógłby zrobić, aby wziąć krok do przodu, zadbać o swój spokój i komfort, który Pan komunikuje, że brakuje. Może tutaj pomóc psycholog lub terapeuta. Może dać wsparcie i pomóc przyjrzeć się sytuacji, zasobom i ewentualnym możliwością jak rozwiązać tę sytuację.  Życzę odwagi, aby zrobić krok do przodu.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Linnea Rasmusson 

Aleksandra Ziober

Aleksandra Ziober

Rozumiem, że od dłuższego czasu jesteś w bardzo obciążającej relacji, w której doświadczasz kontroli, napięcia i silnych emocji. To naturalne, że czujesz zmęczenie i potrzebę zmiany, zwłaszcza z troski o dzieci. Twoja sytuacja wymaga wiele siły i uważności. W takich momentach rozmowa z psychologiem lub terapeutą może pomóc uporządkować myśli, zrozumieć emocje i lepiej zadbać o siebie oraz o dzieci. Masz prawo szukać wsparcia i nie musisz mierzyć się z tym samodzielnie.

Dorota Bubiak

Dorota Bubiak

Dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią.


Z przykrością czytam o doświadczeniu, które Pana spotkało. Z opisu wynika, że sytuacja jest naprawdę trudna i obciążająca, zwłaszcza w obecności dzieci.


W takiej sytuacji warto pomyśleć przede wszystkim o wsparciu dla siebie, np. rozmowa ze specjalistą (psychologiem lub psychoterapeutą), prawnikiem rodzinnym albo organizacją pomagającą w trudnych sytuacjach rodzinnych.


Mogą się też przydać specjalne numery telefonów zaufania, z których można skorzystać anonimowo:

• Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym: 116 123

• Niebieska Linia dla ofiar przemocy w rodzinie: 800 12 00 02 


Proszę pamiętać, że Pana bezpieczeństwo i dobro dzieci są bardzo ważne i nie musi się Pan z tym mierzyć sam.


Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam serdecznie, 

Dorota Bubiak 

Justyna Majewska

Justyna Majewska

Dzień dobry Panie Bartoszu

Sytuacja rodzinna i relacyjna, którą się Pan podzielił,  jest bardzo trudna. Usłyszałam jak bardzo jest Pan przeciążony, zmęczony i pozbawiony nadzei. Długoletnie doświadczanie kontroli i presji oraz emocjanlego napięcia, może znacznie obniżyć poczucie sprawczości w życiu. Jednak jest taka część w Panu, która poszukuje zmiany i sposobów znalezienia rozwiązać. Napisanie na forum to już pierwszy krok w tych poszukiwaniach. Słyszę też jak ważne jest dobro i bezpieczestwo dzieci, to silna motywacja by próbować stworzyć nowe warunki, by dzieci mogły sie zdrowo rozwijać. Wspominiał też Pan, że wyjazd za granice miał zapewnić lepszy poziom życia, może właśnie dystans fizyczny bedzię sprzyjającym czasem, by się przyjżeć i stworzyć potrzebny plan jak dalej Pan chciałby być w swojej rodzinie.  Zachęcam by nie pozostawał Pan z tym sam. Warto poszukać profesjonalego wsparcia psychologicznego, która pomoże poukładać emocje i odbudować granice.

 

z serdecznym wsparciem

 

Justyna Majewska

Psycholog, Practitioner Sandplay Therapy

Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj , zdecydowanie za długo trwa to, o czym piszesz, a zdaję sobie sprawę, że historia jest o wiele dłuższa . Czasem tak jest, że związek, w który weszliśmy, okazuje się toksyczny . Skoro już to wiesz to jeden sukces masz za sobą . Pamiętaj, że zostanie w takim związku jest najbardziej toksyczne dla ciebie i dzieci . Skoro żona manipuluje to potrzebny jest konkretny plan działania .. nie są to łatwe sytuacje życiowe . Ale ze wspólną pomocą - do zorganizowania. Poprzez pracę nad sobą, która jest kluczowa, unikniesz w przyszłości podobnych sytuacji i ukierunkujesz się na zdrową relację z samym sobą i drugim człowiekiem . Służę pomocą 

Pozdrawiam mag Jessica Gagola 

Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry,

 z tego co Pan opisuje, widać że od dłuższego czasu tkwi Pan w bardzo trudnej i wyniszczającej emocjonalnie relacji. To co Pan przeżywa – ciągła kontrola, sprawdzanie telefonu, żądania rozmów na kamerce, wzbudzanie poczucia winy, groźby samobójcze i manipulacje – to wszystko są formy przemocy psychicznej, nawet jeśli żona tłumaczy to strachem czy emocjami. Ma Pan pełne prawo czuć się zmęczony, zagubiony i pragnąć spokoju. Warto, by wiedział Pan że chęć odejścia w takiej sytuacji nie jest egoizmem, a próbą ochrony siebie i dzieci. Dzieci żyjące w atmosferze napięcia, krzyków i lęku, nawet jeśli bezpośrednio nie są atakowane, bardzo cierpią – takie środowisko wpływa na ich rozwój emocjonalny i poczucie bezpieczeństwa. Dlatego to, że myśli Pan o ich dobru i przyszłości, świadczy o dużej odpowiedzialności. Teraz najważniejsze jest, by zadbać o swoje bezpieczeństwo psychiczne i stopniowo przygotować się do zmian. Proszę zacząć od zbierania dowodów zachowań żony – wiadomości, nagrań, świadków. Nie wchodzić w ostre konfrontacje, szczególnie przez telefon, bo takie rozmowy mogą eskalować. Warto skontaktować się z prawnikiem rodzinnym, który pomoże ustalić jak wygląda proces rozwodu i walka o opiekę nad dziećmi, żeby mógł Pan działać z większym spokojem i pewnością. Jeśli żona ponownie grozi samobójstwem, proszę każdorazowo zgłaszać to służbom – to nie jest Pana odpowiedzialność, a próba emocjonalnego szantażu. Dobrym krokiem będzie także kontakt z psychologiem, żeby odzyskać równowagę po latach życia w napięciu i nauczyć się, jak nie wchodzić w rolę osoby współuzależnionej. Jeśli przebywa Pan za granicą, istnieją polskie organizacje pomagające również mężczyznom doświadczającym przemocy, takie jak Niebieska Linia  tam może Pan uzyskać wsparcie online. Warto, by nie został Pan z tym sam, bo to sytuacja która wymaga cierpliwego, ale realnego działania krok po kroku. 
Pozdrawiam

Alicja Szymańska

Psycholog


 

Zobacz podobne

Były toksyczny partner zaczął mnie szantażować. Co mogę zrobić?
Oznajmiłam partnerowi, który jest toksyczny, że odchodzę, cały czas się kłóciliśmy i próbował mnie kontrolować. Najpierw zaczął płakać, prosić, żebym go nie zostawiała, ale byłam stanowcza, po kilku godzinach zaczął wydzwaniać i grozić mi, że zniszczy mi życie za to co mu zrobiłam, całą noc wydzwaniał, a ja nie odbierałam, od rana znowu zaczął wydzwaniać, ale ja się nie odzywam, nie wiem czy dobrze robię, trochę czytałam o szantażach i reakcjach toksycznych osób i powinno się od nich odciąć, ale boję się, że wpadnie w szał i naprawdę będzie chciał mi zaszkodzić, jak się zachowywać w takiej sytuacji?
Jak poradzić sobie z rozstaniem? Jak zająć swoją głowę, aby nie myśleć o byłej partnerce?
Witam powiem wprost. Jest mi źle nie wiem co zrobić byłem 2 lata z moją dziewczyną ponad dwa lata jakieś 4 miesiące temu przyłapałem ją na zdradzie przepraszała mnie że się zmień itp. ale ja ją prosiłem by znów spróbować. Wprost nigdy nie powiedziała mi że mnie nie kocha itp. Ale drugiej relacji nie zakończyła co spadło na mnie jak grom z jasnego nieba ponieważ dowiedziałem się wszystkiego od jej matki. Ona mnie okłamała że jedzie na koncert a była u niego było to miesiąc temu znów mnie przepraszała i chciała jeszcze raz spróbować zgodziłem się przez dwa tyg było dobrze do pierwszej kłótni odcięła ze mną kontak i wyniosła się do niego. Teraz najważniejsze szczegóły ja jestem mężczyzną 24 lata ona kobietą 18 które skończyła niedawno. Czy naprawdę byłem parasolem bezpieczeństwa ponieważ mnie jej rodzina lubiła poczuła wolność i poszła sobie ? Wiem że pisała z innymi facetami jej nowy gościu to 31 letni facet mieszkając 400 km dalej zarabia mniej jak ja jest łysy mieszka z rodzicami i nawet sam sobie nie potrafi ugotować. Rodzina się jej wyrzekła koleżanki nie chcą znać. Sama uważa że jej rodzina to patologia ale to dobrzy ludzie nie mają czasu bo pracują ale nigdy nie kazali jej charować mimo to ona ich nienawidzi mało tego groziła na matkę policją i cieszyła się jak powiedziałem że prawie umarła ze strachu kiedy zniknęła na parę dni nie wiadomo gdzie. Ona ma problemy jak cięcie się i ataki paniki połączone z autoagresją zawsze potrafiłem ją uspokoić. Jak postrzega to osoba nie zaznojoma z tematem. Ja nie chcę jej spowroten tak mi mówi rozum serce podpowiada inaczej ale to przejdzie. Tylko jak mogę zająć swoją głowę nie myśląc o tym. Wiem że spartaczyła sobie życie i szkoda mi jej po prostu szkoda ten faceta też normalny nie jest gdyż w stosunku do mnie stosował groźby a robiła ze mnie Jelenia już od roku z tego co się dowiedziałem. Urwałem kontakt mimo że zrobiła się teraz burza gdyż wyniosła się z domu nikt nie wie gdzie jest a ona poszła do kolesia którego widziała 4 razy w życiu na oczy i poznała na 6obcy. Szukają ją rodzice dziadkowie no cała rodzina ale niby nie chcą mnie wplątywać choć wiedzą że ją kochałem. I co mam o tym myśleć jak pozbyć się tych myśli że coś się jej może stać jakaś krzywda itp. jak wcześniej wspomniałem serce tęskni i się martwi o jej głupotę a rozum mówi daj sobie spokój.
Jak sobie radzić, gdy partnerka z unieważniającym stylem przywiązania nagle się odsuwa?
Wydaje mi się że moja partnerka ma właśnie unikający styl przywiązania. Było między nami wspaniale, długie rozmowy przed pracą po pracy codziennie, były też między nami uczucia bliskość było jak z bajki. W czerwcu pojechaliśmy nad morze na weekend i ten czas był dla mnie wyjątkowy widziałem też jej uśmiech na twarzy i tą fascynację. Kilka godzin przed naszym wyjazdem nie wiem z jakiego powodu nagle poczułem dystans a teraz cisza trwa blisko 5 tygodni. Po przyjeździe ja pisałem z tydzień czasu dzwoniłem ale już bez odzewu z jej strony. W między czasie widziałem jej story które idealnie mówiły w moją stronę. Chciałbym wiedzieć jak mam się teraz zachować co mam zrobić? Proszę o odpowiedź
Jak uratować związek po 24 latach? Partner nie czuje już miłości

Pomocy, rozpada mi się życie – związek z 24-letnim stażem.
Mąż wylał na mnie kubeł zimnej wody – i częściowo miał rację. Na dość długo się wyłączyłam, odizolowałam od świata. Nie wiem, dlaczego – czy przez natłok życia, czy własną głupotę. Wytknął mi, że nie dopuszczałam nikogo do siebie, w tym i jego. Że go odrzucałam, nie rozmawiałam z nim o problemach, nie wspierałam go w jego zainteresowaniach. Że zależało mi głównie na porządkach, a jeśli coś było nie tak – to wszystkich stawiałam „po kątach”.

W końcu wybuchł. Wytknął nawet te drobniejsze rzeczy, które go dręczyły, i stwierdził, że mnie nie kocha, że już nic nie czuje.
Otworzyło mi to oczy. Nagle zmieniłam podejście, staram się walczyć o związek – ale czy jest sens?
On twierdzi, że to wszystko go zmieniło, że nie wróci to, co było między nami. Że jest za późno.
Ratunku. Co robić?
Mi zależy… a widzę, że jemu też jest trudno.

Czy moje podejście do pieniędzy jest zdrowe? Oszczędność, presja rodziny i lęk o przyszłość finansową
Witam, zastanawiam sie czy moje podejscie jest zdrowe czy jestem z jakichs wzgledow zaburzone. Chodzi o podejscie do pieniedzy, zaczyna mnie to bardzo mocno irytowac, ze az dzisiaj zdecydowalem sie siegnac o porade do Was. Otoz jestem osoba bardzo oszczedna - i kupuje rzeczy ktore po prostu na prawde potrzebuje, mimo, ze dzisiaj finansowo raczej moge powiedziec, ze mi sie uklada - problem tylko w tym, ze zmuszam sie do zawodu ktory wykonuje ze wzgledu na bardzo dobre pieniadze. Jednoczesnie chce to zmienic wiec tym bardziej chce oszczedzac bo jezeli nadarzylaby sie okazja na np. Jakis pomysl biznesowy bede przygotowany. Pochodze z biednego domu - problemy z pieniedzmi byly zawsze - gdyby nie pomoc dziadkow moze dzisiaj zostalbym zlodziejem a nie skonczylbym studiow. Mam wrazenie, ze wszyscy w okol mnie ciagle cos ode mnie chca i uwazaja, ze skoro mam pieniadze to powinienem sie dzielic - byc moze maja racje i jest to moj problem. Jedna z osob z rodziny kilka lat temu pozyczyla na mieszkanie - lacznie chyba 1500 lub 2000 € - zlitowqlem sie ze wzgledu na ewentualna eksmisje - do dzisiaj nie oddane. Mam ciotke ktora dzwoni tylko zeby pozyczyv na szczescie oddaje. Brat mial klopoty finansowe ktoregos razu pomoglem mu i wlasciwie okolo €1000 poszlo w niepamiec - dzisiaj radzi sobie super pomagamy sobie we wszystkich kwestiach i nie mysle nawet o tych pieniadzach - nie wypominam i ni chcialbym. Drugi brat mogl sie uczyc, wolal pic, jest tqk niezaradny, ze potrzebuje stalej opieki - kilka razy rowniez dalem na mieszkanie. Najbardziej drazni mnie kiedy ktos nie robi nic aby polepwzyc swoja sytuacje ale uwaza, ze mu sie nalezy. Moja Mama ma raka, ledwo wiaze konief z koncem - przyjechalq nas odwiedzic - ciagle chce do sklepu - wysylam jej czasem pieniadze zeby pomoc. Dzieci brata i partnerki czesto prosza - jeszcze z tymi od brata jestem zzyty ale z partnerka jestem rok i irytuja mnie nawet krotkie zarty daj bliczka. Nie wiem dlaczego tak mocno mnie to drazni… dzisiaj pojechalismy do sklepu - kupilem corce brata kosmetyki - uslyszalem od Mamy nie wiem nawet czy w zartach - zrobie liste kosmetykow to mi tez kupisz… w tym momencie zarzwonila partnerka i w zartach potwierdzila ze powinienem w koncu dzien matki. Jestem po 3 tygodniowym pobycie u partnerki wydalem bardzo duzo pieniedzy - sam bym wydal z 4 razy mniej… nie mam stabilnej pracy wiec nie wiem kiedy zaczne znowu zarabiac. Moja dziewczyna powtarza ze pieniadze sa od wydawania i wydaje je na dziefi nawet kiedy jej na cos niestac kosztem wlasnego jedzenia - zyje ledwo od 10 do 10 ale zeobila wszystko zeby wyslac syna na oboz do Hiszpani. Kocham spokoj finansowy jaki mam dzieki swojemu rozsadkowi ale mam wrazenie, moge go zachowac jedynie odcinajac sie od ludzi. Kiedy powiedzialem partnerce moze moze za duzo na slodycze wydalismy… jedyny rezultat to irytacja… nie moge z nia o tym porozmawiac. Mowi ogolnie, ze nie chce juz dzieci ale dzisiaj sugerujac moje zakupy dla mamy stwierdzila w zartacu ze chcialbym dzidziusia ale nie chce wydawqc pieniedzy.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!