Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
80 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z żałobą po stracie taty w 2016 roku?

Dzień dobry. Nie mogę pogodzić się ze śmiercią taty. Zmarł w 2016, a ja ciągle obwiniam siebie, rodzinę, zazdroszczę znajomym, którzy mają pełne rodziny. Mój tatuś były bardzo kochany. Jest mi przykro, bo tylko pracował, nie miał wakacji, a na koniec oglądałam go, jak cierpiał 3 miesiące w szpitalu. To była dla mnie ogromna trauma. Odcięłam się od znajomych, bo mówili, że ich to nie obchodzi, bo chcą się bawić, a nie słyszeć smutne rzeczy. Albo po tym, jak płakałam, nie chcieli już ze mną rozmawiać. Teraz większość ma już swoje rodziny a ja jestem sama, i tylko myślę ile rzeczy robiłam nie tak, nie miałam stałej pracy, a jakbym miała, to bym mu pomogła. Albo się stresowałam i nie spędziłam z nim dobrze czasu. Moja rodzina też mogła mu pomóc, ale wtedy obchodziły ich tylko rzeczy materialne. Mam poczucie, że jestem gorsza od innych i nie widzę sensu życia, bo tata był mi najbliższy. Zaczęłam brać antydepresanty, ale gorzej się po nich czuję, więc musiałam je odstawić. Lekarz przepisał mi nowe leki, ale boję się, że znowu będę miała okropne skutki uboczne.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Bardzo mi przykro, że zmaga się Pani z silnym bólem po stracie taty. To, co Pani przeżywa, wygląda na głęboką, niewyrażoną żałobę, w której zamiast wsparcia pojawiło się osamotnienie i poczucie winy. W takich sytuacjach często myślimy, że moglibyśmy zrobić więcej, ale te myśli są naturalne i nie oznaczają, że Pani zawiodła.

 

Rozumiem też lęk przed kolejnymi lekami. Warto o tym otwarcie porozmawiać z lekarzem. Jednocześnie zachęcam, by poszukać psychologa lub psychoterapeuty, który pomoże uporządkować te emocje, przeżyć żałobę i zmierzyć się z samotnością.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

Piszesz o poczuciu winy, żalu, samotności, a także o tym, że odcięłaś się od znajomych i czujesz się gorsza od innych – to są sygnały, że ta żałoba wciąż jest bardzo żywa, mimo że minęło już kilka lat.

Psychoterapia mogłaby być w tym przypadku realnym wsparciem. Pozwala ona bezpiecznie wrócić do przeżyć związanych ze stratą, przejść przez wszystkie etapy żałoby (od szoku, przez gniew, poczucie winy, aż po akceptację) oraz zrozumieć, dlaczego ten etap nadal powoduje tak silne cierpienie. Żałoba u każdego przebiega inaczej, ale gdy utrzymuje się tak długo i uniemożliwia budowanie satysfakcjonującego życia, warto przyjrzeć się temu z terapeutą.

Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Dzień dobry

Ogromnie Pani współczuję. To, co Pani opisuje, to bardzo ciężkie doświadczenie. Strata najbliższej osoby dla większości z nas oznacza długotrwałą żałobę. Myśli, które Pani ma, obwinianie się, stres, poczucie bycia gorszą są naturalne w sytuacji, w której się Pani znalazła. 

 

Niepokojącym sygnałem może być jednak to, że ten stan trwa u Pani już prawie 10 lat. Jeżeli w chwili obecnej nie chce Pani leczyć się farmakologicznie, to myślę, że terapia mogłaby przynieść Pani ulgę w cierpieniu. Nie zniechęcam Pani do farmakoterapii, jednak z tego, co Pani opisuje, ma Pani konkretne tematy, które chciałaby Pani zaadresować i dobrze byłoby się przy nich zatrzymać.

 

W chwili obecnej mogę Pani zaproponować samoobserwację - proszę zastanowić się co w Pani życiu sprawia, że jest choć odrobinę lepiej i zastanowić się, czy takich rzeczy mogłoby być więcej.

 

Życzę Pani ulgi w cierpieniu

Katarzyna Brożyna

Psycholog

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoją niezwykle bolesną historią. To, co opisujesz, to nie jest "zwykła" żałoba, ale głębokie doświadczenie traumatyczne, które zamroziło proces radzenia sobie ze stratą.

Patrzenie na trzymiesięczne cierpienie bliskiej osoby jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń, jakie mogą nas spotkać. To pozostawia ranę, która sama się nie goi. To, że obwiniasz siebie ("gdybym miała pracę", "nie spędziłam dobrze czasu") i rodzinę, jest bardzo częstą, choć niezwykle bolesną, reakcją na traumę i stratę. Twój umysł próbuje znaleźć sens i kontrolę w sytuacji, która tak naprawdę była całkowicie poza Twoją kontrolą. Twoja reakcja na znajomych jest naturalną obroną. Kiedy przeżywamy traumę, świat wydaje się zagrażający, a powierzchowne interakcje ranią. Odcięłaś się, by chronić siebie przed dodatkowym bólem niezrozumienia. To również całkowicie zrozumiałe, że boisz się leków po wcześniejszych złych doświadczeniach. Leki psychotropowe często wymagają okresu adaptacji i indywidualnego dobrania. Kluczowa może okazać się w tej sytuacji psychoterapia. Leki mogą pomóc złagodzić najgorsze objawy (lęk, bezsenność, głęboki smutek), ale nie przepracują za Ciebie traumy i poczucia winy. Terapia jest miejscem, gdzie możesz bezpiecznie dotknąć tych ran.

Koniecznie poszukaj terapeuty specjalizującego się w pracy z traumą i skomplikowaną żałobą. Potrzebujesz czegoś więcej niż tylko rozmowy – potrzebujesz terapii, która pomoże Twojemu systemowi nerwowemu "odmrozić się" i przetworzyć to, co się stało. Porozmawiaj z lekarzem psychiatrą o swoich obawach dotyczących farmakoterapii – szczera rozmowa to podstawa.

Twoje cierpienie jest prawdziwe i ogromne, ale nie musisz pozostać z nim sama. To, że Tata był Ci najbliższy, świadczy o Waszej pięknej więzi. Troska o siebie jest teraz najlepszym, co możesz dla tej pamięci zrobić. Odzyskanie poczucia sensu jest możliwe, jednak wymaga profesjonalnego wsparcia.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Dzień dobry, bardzo, ale to bardzo mi przykro z powodu Pani Taty. To ogromna strata, proszę przyjąć wyrazy współczucia. To zrozumiałe, że przeżyła Pani bardzo trudne chwile i że nadal jest Pani do Niego przywiązana. Odniosę się do Pani wyrzutów sumienia - proszę uwierzyć, to bardzo częsta reakcja osób wrażliwych, głęboko czujących, ale też w depresji właśnie. Jestem prawie pewna (nigdy nie możemy być czegoś pewni na 100 procent, zwłaszcza jeśli mówimy o poradzie internetowej) , że większość jak nie wszystkie z tych wyrzutów - nie są prawdą na Pani temat. Co do leków - tu najlepiej aby poradziła się Pani lekarza, ponieważ będzie bardziej kompetentny w tej dziedzinie (właściwie jedynie kompetentny). Z mojej strony serdecznie zachęcam Panią do psychoterapii w dowolnym nurcie, aby przepracowała Pani te niszczące poczucie winy i uzyskała narzędzia do leczenia depresji. 

Życzę Pani dużo cierpliwości, życzliwości i wyrozumiałości dla samej siebie. 

 

Pozdrawiam, KKM

Bartłomiej Borys

Bartłomiej Borys

Bardzo mi przykro, że przezywasz tak trudny czas. Utrata rodzica to ogromny cios, a proces żałoby potrafi trwać latami i wracać falami. Poczucie winy, złość czy zazdrość wobec innych rodzin są naturalnymi etapami żałoby – to, że wciąż je odczuwasz, nie znaczy, ze „coś jest z Tobą nie tak”. Twój tata był dla Ciebie bardzo ważny, nic dziwnego, ze wciąż za nim tęsknisz. To, że pracowałaś i nie mogłaś spędzić z nim całego czasu, nie czyni Cię złą córka – każdy z nas funkcjonuje w ograniczeniach i robi, co może.

Samotność i odcięcie od znajomych mogą pogłębiać ból. Możesz stopniowo otwierać się na osoby, które są gotowe Cię wysłuchać – czasem wsparcie przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Pomocne bywają też grupy wsparcia dla osób w żałobie lub spotkania z terapeuta, który pomoże Ci przepracować stratę i zadbać o siebie w tym procesie.

Jeśli obawiasz się leków lub skutków ubocznych, warto porozmawiać o tym z lekarzem – być może inny preparat lub inne metody leczenia będą dla Ciebie odpowiedniejsze. Pamiętaj, że proszenie o pomoc to oznaka odwagi, a nie słabości. Nie musisz mierzyć się z tym sama; masz prawo szukać wsparcia i na nowo budować swoje życie, zachowując w sercu dobre wspomnienia o tacie.

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Dzień dobry Pani. Z Pani tekstu widać, jak silna i bliska relacja łączyła Panią z tatą i jak ogromną stratą była dla Pani jego śmierć. To naturalne, że tak intensywne przeżycie, w tym trauma związana z jego cierpieniem w szpitalu, pozostawiło głęboki ślad. To, co Pani opisuje, a więc poczucie winy, izolacja od znajomych, poczucie bycia gorszą, brak sensu życia i lęk przed lekami, w połączeniu z upływem dziewięciu lat od śmierci taty, mogłoby wskazywać na żałobę przedłużoną. Jest to stan, w którym ból po stracie utrzymuje się przez bardzo długi czas i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. W takim przypadku leczenie farmakologiczne może być wsparciem, ale samo w sobie nie przepracuje samej żałoby. Rekomendowałbym podjęcie psychoterapii, która w połączeniu z farmakoterapią mogłaby pomóc Pani przepracować tę stratę i odzyskać chęć życia i spokój wewnętrzny. 


Pozdrawiam
Krzysztof Chojnacki, psycholog
 

Weronika Babiec

Weronika Babiec

Dzień dobry,
 

To, co Pani przeżywa, to ogromny ból i rozumiem, jak trudne muszą być te wszystkie myśli i żal. Utrata najbliższej osoby to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w życiu, a gdy dodatkowo towarzyszą temu poczucie winy i żal za niewykorzystany czas, cierpienie staje się jeszcze intensywniejsze.
 

Żałoba po śmierci tak bliskiej osoby to naturalny proces, ale gdy trwa tak długo i tak bardzo wpływa na codzienne funkcjonowanie, warto skorzystać z pomocy psychologa specjalizującego się w pracy z żałobą i traumą.
 

Co do leków - warto porozmawiać z psychiatrą o swoich obawach. Można omówić alternatywne opcje lub sposoby łagodzenia skutków ubocznych. Czasem potrzeba kilku prób, żeby znaleźć odpowiednie leczenie.

Bardzo zachęcam, żeby poszukać wsparcia u psychologa/psychoterapeuty. 

 

Życzę dużo siły,

Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga kochana Anonimko,

 

pomimo, iż od śmierci taty minęło 8-9 lat to wciąż jest to temat dla Ciebie bolesny i żywy. A to oznacza, że proces żałoby nie został zakończony. Zdecydowanie pomyśl o konsultacjach psychologicznych, aby przepracować ten temat - a uwierz mi - da się to przejść. Uważam, że leki nie są wystarczające w Twojej sytuacji, wręcz głównym rozwiązaniem powinna być terapia (nie leki). Jeśli przyjmujesz antydepresanty, to rozumiem, że zdiagnozowano u Ciebie zaburzenia depresyjne? Jeśli tak to tym bardziej zastanowiłabym się, czy to depresja, czy bardziej trudność z zaakceptowaniem straty ojca i towarzyszące temu wyrzuty sumienia. 

 

Tutaj na platformie są dostępne konsultacje w formie online, jak i stacjonarnie. Pamiętaj, że z psychologami jest trochę jak z ubraniami - trzeba dobrać do siebie odpowiedniego (pod względem osobowości, metod pracy, sposobu bycia itd.). Trzymam za Ciebie mocno kciuki! :)

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Materiały wspierające

Ebook
Niezbędnik dla Rodziców Dzieci w Spektrum Autyzmu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Niezbędnik dla Rodziców Dzieci w Spektrum Autyzmu

E-book dla rodziców dzieci w spektrum to codzienne wsparcie pełne empatii i praktycznych wskazówek. Zawiera wiedzę, ćwiczenia, przykłady i refleksje, które pomagają lepiej rozumieć dziecko i siebie, dając jednocześnie otuchę i nadzieję.

dziecirodzicespektrum autyzmuwsparcie
36 zl
Kurs
ADHD Psychoedukacja
Pamela Górska

Pamela Górska

ADHD Psychoedukacja

Kurs składa się z 8 modułów i 10 godzin wsparcia dla rodziców, opiekunów i specjalistów. Zawiera materiały video, PDF, ćwiczenia i narzędzia do pracy z dzieckiem. Pomaga zrozumieć ADHD, wspierać z empatią, budować relacje i odzyskać spokój w codzienności.

ADHDdziecirodzicewsparcie
280 zl
Ebook
Bajkoterapia - Małe kroki do wielkich uczuć z Mysią Pysią
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Bajkoterapia - Małe kroki do wielkich uczuć z Mysią Pysią

Ten e-book to 5 opowieści o Mysi Pysi, która poznaje żłobek/przedszkole. Historie poruszają emocje dziecka, a dodatkowe scenariusze rozmów, zabaw i ćwiczeń pomagają maluchowi oswoić się z nową sytuacją i wspierają rodziców/opiekunów_ki w tym procesie.

dzieci emocjerodzice
Darmowy
Ebook
ADHD u dziecka. Poradnik przetrwania (i budowania relacji)
Katarzyna Dembe

Katarzyna Dembe

ADHD u dziecka. Poradnik przetrwania (i budowania relacji)

Materiał dla rodziców dzieci z ADHD, którzy szukają praktycznych wskazówek i wsparcia w codziennym życiu. Zawiera informacje o objawach ADHD, jego wpływie na dziecko oraz porady dotyczące komunikacji i budowania relacji opartej na zaufaniu i empatii.

ADHDbudowanie relacjidzieciwsparcie
40 zl
Ebook
Wakacyjny Kompas Emocji - zestaw ćwiczeń dla dzieci
Monika Kawczyńska

Monika Kawczyńska

Wakacyjny Kompas Emocji - zestaw ćwiczeń dla dzieci

„Wakacyjny Kompas Emocji” to zestaw ćwiczeń dla dzieci i nastolatków, który pomaga rozpoznawać, nazywać i oswajać emocje podczas wakacji. Zawiera karty pracy, mapy i kreatywne zadania wspierające samoświadomość, sprawczość i odporność psychiczną.

dzieciemocjerodzicećwiczenia
45 zl

Warto przeczytać

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Czy istnieją osoby, które czują się nieodpowiednie do pracy, macierzyństwa i relacji?

Czy są osoby takie jak ja, że nie nadają się do niczego? Do żadnej pracy, do macierzyństwa, do kontaktów z ludźmi? Przyjaciółka zerwała ze mną kontakt, bo nie mogę przyjść na jej ślub. Siostra rozmawia ze mną tylko sarkastycznie. Zwolnili mnie z pracy, bo nie umyłam podłogi na koniec zmiany. Nie pytam, jak odnaleźć sens, bo go nie ma. Ale może chociaż są osoby, które borykają się z tym samym?

Poczucie zagubienia i brak wsparcia po przeprowadzce poza miasto - jak odnaleźć sens życia?

Witam, Mam obecnie 32 lata, męża i dwójkę synków 4l i prawie 1,5 roku. Jakieś 3 lata temu przeprowadziliśmy się do kupionego na kredyt domu około 30 min. samochodem od centrum miasta (oboje pochodzimy z miasta). Wybór taki padł ze względu na wysokie ceny w mieście.. Myślałam, że będę tutaj szczęśliwa, ale obecnie czuje, że jestem w najgorszym momencie moje życia bez celu.. Wcześniej przy jednym dziecku pracowałam jeszcze w mieście, zawoziłam do żłobka i ledwo zdążyłam do pracy. 

Teraz po urlopie macierzyńskim z drugim dzieckiem zakończyłam pracę, bo nie miałam już do czego wracać.. Szukam pracy w naszych okolicach już od 4 miesięcy i popadam w załamanie. Niestety nie mam konkretnego wykształcenia, czego teraz bardzo żałuję, nigdy nie mogłam znaleźć, co chciałabym robić i kim być.. i dalej nie wiem, co mnie dodatkowo dobija. Przez to mam małe poczucie własnej wartości.. Dotychczasowe prace były z przypadku lub przez kogoś.. prace biurowe. Teraz czuję się totalnie uziemiona, mąż ma swoją działalność, więc pracuje od rana do wieczora, czasem wróci wcześniej, ale nigdy nie wiadomo jak będzie dzisiaj.. przez to nie mogę pracować na zmiany, Jestem ograniczona czasowo więc i nie mogę jechać dalej do pracy..nie mam niczyjego wsparcia, jedna babcia pracuje, druga mieszka 30 min od nas, ale nie ma prawa jazdy.. (nie dojedzie tu komunikacją). Już raz próbowaliśmy przenieść się do zupełnie innego miasta.. (do dalszej części mojej rodziny), wystawiliśmy dom na sprzedaż, ale krótko mówiąc, nie wypaliło. Praca męża się odwołała a dzieci nie miały pkoli. Ja się źle tam czułam. Wróciliśmy. Teraz znowu zaczynam mieć myśli, że chyba chciałabym sprzedać dom i przenieść się z powrotem do miasta.. np bliżej teściowej, żeby mieć chociaż wsparcie z dziecmi..łatwiej znaleźć pracę i być bardziej mobilna. Z nikim się nie widzę, bo nie ma kiedy i jak ani "za co". Jak już myślę, żeby szukać pracy w mieście i organizować się tak, żeby mąż rano ogarniał dzieci, to teraz za 2 msc ma dostać pracę za granicą wyjazdy na 2 tygodnie.. żeby zarobić na kredyt..I znowu nie mam żadnych możliwości. 

Nie chce wegetować za to, żeby spłacić kredyt.. Z drugiej strony żal mi tego, co mamy tutaj. Chociaż dom ciągle nie wykończony, nie ma za co żyć i coś zrobić...to synek ma już kolegów z pkola i jednego z sąsiedztwa. Nie wiem już co robić.. nie chce być ciągle smuta, zła, uzależniona od męża, siedzieć w domu i nie mieć żadnego życia. Chciałabym moc wstać, coś zdecydować, wiedzieć co robić..

Mąż leczy depresję i jednocześnie mnie zdradza. Boję się jednak, że coś sobie zrobi, jeśli ja odejdę.

Mój mąż ma zdiagnozowaną nerwice i depresję-leczy się jednak jest coraz gorzej. Ja teraz jestem w 9 miesiącu ciąży. Przez ostatnie kilka miesięcy mąż pisał z inną kobietą, wyznając jej miłość i deklarował jej, że jeżeli ona tego chce to weźmie ze mną rozwód. Mi powiedział, że to tylko koleżanka, która pomaga mu w nerwicy. W ostatnich dniach ona urwała z nim kontakt i poinformowała mnie o wszystkim. On popadł w bardzo zły stan, myśli samobójcze, bezsenność. Stwierdził, że „musi isc na dzi*ki” i poszedł. Teraz dziwi się, że w ogóle jestem na niego o to zła. Zapisałam go na terapię. Jak mogę mu pomóc, kiedy ja chce na niego nakrzyczeć, zostawić go za to co mi zrobił , ale boję się, że coś sobie zrobi. Czy mogę się czuć upokorzona najpierw tą zdrada emocjonalną a później fizyczną z prostytutka? On twierdzi, że przesadzam.

Czuję, że chciałabym rozstać się z mężem. Nie rozmawiamy ze sobą, nie okazujemy czułości, właściwie zachowujemy się jak obcy. Mąż rozgląda się za atrakcyjnymi kobietami, a ja czuję się nieatrakcyjna. Boję się jednak podjąć decyzję.
Czy mąż mnie kocha ? Czy jest sens próbować ratować ten związek ? Niedawno skończyłam 30 lat i czuję, że zmarnowałam ostatnie lata życia, czuje się bardzo samotna. Z mężem jesteśmy razem od 11 lat, 9 lat mieszkamy razem, a małżeństwem jesteśmy od 5 lat. A od około 3 lat żyjemy bardziej jak współlokatorzy niż małżonkowie, nie mamy wspólnych zainteresowań, nie spędzamy wspólnie czasu, rozmawiamy bardzo mało i to wyłącznie na domowe tematy, typu co kupić, itp., nie uprawiamy też seksu. Zdaję sobie sprawę, że w pandemii się zaniedbałam i przytyłam, jednak od marca pracuję nad sobą i zrzuciłam zbędne kilogramy, mąż tego nie zauważył. Przynajmniej nie wyraził tego. Czuję, że nie podobam mu się już, on nie inicjuje stosunku, bardzo rzadko okazuje mi czułość. Ja też tego nie robię, bo nie czuję się atrakcyjnie. Na dodatek, podczas urlopu, mój mąż wysyłał koledze zdjęcia atrakcyjnych kobiet na plaży, gdy to zauważyłam, bardzo mnie to zabolało. Mną nie jest zainteresowany w ten sposób, ale rozgląda się za innymi kobietami. Do tej pory naiwnie myślałam, że może trafił mi się mężczyzna z małymi potrzebami, teraz w to wątpię. Jak już wspomniałam, nie rozmawiamy, gdy teraz o tym myślę, nigdy nie rozmawialiśmy o problemach. Ja nie potrafię takiej rozmowy rozpocząć, boję się, że zostanę obarczona winą, że usłyszę, że wymyślam itd. (Mam tak od dziecka). Dwa lata temu napisałam do męża, że chcę abyśmy poszli do psychologa, bo nie rozmawiamy, nie potrafimy rozmawiać i nie uprawiamy seksu. Odpowiedział na to, że popracujemy nad tym sami. Nigdy nie zapytał, o czym bym chciała porozmawiać, a czego nie robimy, nie wrócił nigdy więcej do tego tematu, zbył mnie tekstem o tym, że sami sobie z tym poradzimy, a jedyne co zrobił to przez kilka dni był bardziej czuły. Bo na codzień nie okazujemy sobie czułości, gdy już mnie całuje, jest to buziak, a nie namiętny pocałunek. Czuję się bardzo przybita tą sytuacją, coraz częściej myślę o separacji lub rozwodzie, jednak boje się tego, boje się być prowodyrem tej sytuacji, jego reakcji, że może jemu naprawdę zależy, i przez tę sytuację popadnie w nałogi (jego ojciec jest funkcjonującym alkoholikiem), obawiam się też, czy sama dam sobie radę. Ale nie chcę żyć w takiej stagnacji kolejne 10 lat, żeby na koniec i tak się rozstać i stracić najlepsze lata życia, na zamulanie w domu. Bo tak wygląda nasze życie. Czuję się jak emerytka. Nie wiem co mam zrobić. Tzn wiem, powinnam porozmawiać z mężem, ale nie wiem jak to zrobić, aby dostać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Szczerze myślę, że mąż mnie już nie kocha, ale jesteśmy razem z wygody i przyzwyczajenia.
Samookaleczanie i poczucie winy związane z nadchodzącym latem
Samookaleczam sie i nie potrafię przestać. Niedługo bedzie lato i trzeba będzie chodzić w krótkim rękawie. A ja robię sobie to, a później ma wyrzuty sumienia.
Jak pomóc wnuczce, która się samookalecza?
Moja wnuczka....pocięła sobie rękę.. to zdarzyło się już drugi raz ( pierwszy raz to zdarzyło się jakieś pół roku temu, wtedy dwie rece ,)Serce mi pęka bo w sumie zajmowałam się nią jak się urodziła(pomagałam synowi i synowej).Tosia ma teraz 13 lat.Jeszcze mam druga wnuczkę Lile która ma 5 lat i ostatni Henio ,3 latek. Wnuki bardzo mnie kochają, niestety synowa ma do mnie takie podejście...np. na dzień mamy usłyszałam że to nie mój dzień bo jestem teściowa.,Tosia bardzo by chciała zamieszkać ze mną ,staram się nie wtrącać w życie syna... ale nie pojmuje podejścia do dziecka które ma 10-11 lat ...że już jest dorosłe!!!. Całe skupienie zostało skierowane na młodsze rodzenstwo...a Tosia...cały czas z słuchawkami na uszach,przy komputerze....zauroczona trendem EMO...chce się upodobnić . Kocham ją nad życie i nie wiem jak mogę jej pomóc??? Pierwszym razem rodzice byli z nią u psychologa...mówiła mi że było bardzo fajnie,że mogła szczerze rozmawiać...do następnej wizyty nie doszło...ponoć z powodów finansowych...choć cały czas pomagam i mówiłam że z nią pojadę...to prywatne wizyty,ale wyczułam "ścianę". Teraz syn powiedział mi że drugi raz się pocięła...nie dowiedziałam się nic więcej no po prostu..zakończył rozmowę wyłączając się. Jak jestem u nich to maluchy mnie oblegają,a Tosia sama tkwi w pokoju....wtula się we nie jak mama (synowa) tego nie widzi. Bardzo proszę o jakieś wskazówki....serce mi pęknie!!!!😢😢😢
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.