Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Jak przekonać żonę do mojego hobby - grania na konsoli?

Dawid

Jestem 35-letnim facetem mającym Żonę I 9-letnią Córkę. 

Nie jesteśmy specjalnie zamożni, ale też głodem nie przymieramy. Dlaczego o tym mówię? Mam problem. Lubię sobie w wolnym czasie (późny wieczór/noc) pograć na konsoli. Jakiś czas temu ją sprzedałem, ponieważ na horyzoncie pojawiła się możliwość dodatkowych godzin w pracy i zwyczajnie nie było czasu, żeby grać. Teraz ten czas znów się pojawił, ale moja Żona jest przeciwnikiem zakupu konsoli. I zapewne względy finansowe nie są tu decydujące, bo na zakup telefonu za ponad 3k nie był dla Niej problem i wyraziła aprobatę. Żona nienawidzi, jak gram na konsoli- uznaje to stratę czasu, za rozrywkę przeznaczoną dla Dzieci. I żeby nie było- grając kiedyś, nie zaniedbywałem obowiązków jako Tata, jako Mąż, czy też tych zawodowych. 

Kilka miesięcy temu trafiłem na dobrą promocję i zakupiłem sprzęt z tym, że mam go skitranego w pracy. Żona o tym nie wie. 

Taki stan trwa już z 3 miesiące. Nie chcę awantur, ale wiem, że jakakolwiek próba rozmowy na ten temat, że może bym kupił, skończy się właśnie awantura. Czy jestem na straconej pozycji ? Co mam zrobić, aby przekonać Żonę, że też mam prawo do swoich pasji i odrobiny rozrywki - nie sama praca i obowiązkami człowiek żyje.

Zdjęcie Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Psycholog
269 odpowiedzi na forum

Twoja potrzeba posiadania własnej przestrzeni na relaks i pasję jest absolutnie uzasadniona – każdy człowiek, niezależnie od roli, jaką pełni w rodzinie, ma prawo do odpoczynku i robienia czegoś dla siebie. Problemem nie jest sama konsola, ale brak akceptacji dla Twojej formy spędzania wolnego czasu oraz komunikacja między Tobą a Żoną w tej kwestii.

Ukrywanie konsoli to zrozumiała strategia unikania konfliktu, ale jednocześnie może prowadzić do dalszych napięć – życie w poczuciu, że musisz coś przed Nią ukrywać, nie jest zdrowe dla związku. Warto więc spróbować zmierzyć się z tym tematem otwarcie.  

Zamiast konfrontacji, spróbuj zacząć rozmowę od zrozumienia jej punktu widzenia – zapytaj, dlaczego granie budzi w niej taki opór, co konkretnie jej przeszkadza. Może to nie sama konsola, ale obawa, że to wpłynie na czas spędzany razem? 

Jeśli tak, warto zapewnić ją, że Twoje priorytety się nie zmieniły – nadal jesteś zaangażowanym mężem i ojcem, a granie to po prostu sposób na relaks, jak czytanie książki czy oglądanie seriali. 

Możesz też zaprosić ją do wspólnej rozmowy o tym, jak oboje spędzacie czas wolny – może ona również ma jakieś hobby, które chciałaby rozwijać? Warto podkreślić, że chodzi o balans – nie chodzi o to, by poświęcać rodzinę dla gry, ale o to, by każdy w domu miał przestrzeń na coś, co sprawia mu przyjemność.  

Otwartość i szukanie kompromisu mogą pomóc Wam wypracować rozwiązanie, które nie będzie dla nikogo frustrujące. 

 

Trzymam kciuki! 

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Brzmi, jakbyś czuł się trochę uwięziony między tym, co lubisz, a tym, co wydaje Ci się akceptowalne w Waszym związku. 

Masz pasję, która sprawia Ci przyjemność i nie wpływa negatywnie na Twoje obowiązki, ale jednocześnie obawiasz się reakcji Żony i dlatego ukrywasz konsolę. To chyba najtrudniejsza część tej sytuacji, że nie możecie o tym swobodnie porozmawiać.

Nie chodzi o to, żeby „przekonać” Żonę, ale żeby znaleźć sposób, w jaki możecie się wzajemnie usłyszeć. Może być tak, że jej niechęć do gier nie wynika tylko z przekonania, że to „dla dzieci”, ale np. z obawy, że to Was oddali? Może w przeszłości coś na ten temat ją zabolało? Albo chodzi o coś zupełnie innego, a gry stały się symbolem?

Zamiast zaczynać rozmowę od „Chcę kupić konsolę” (co może wywołać od razu reakcję obronną), możesz spróbować inaczej:

„Chciałbym pogadać o czymś dla mnie ważnym. Mam swoje sposoby na odpoczynek, tak jak Ty masz swoje. Mam wrażenie, że kiedy pojawia się temat gier, to od razu robi się napięcie między nami. Chciałbym zrozumieć, co dokładnie Cię w tym niepokoi.”

Dzięki temu dasz Żonie przestrzeń do wyrażenia, co ją w tym tak naprawdę drażni. A dopiero potem możesz powiedzieć, co jest ważne dla Ciebie:

„Dla mnie to po prostu forma relaksu. Nie zaniedbuję przez to obowiązków, ale czuję, że nie mogę swobodnie o tym mówić. Jak możemy to rozwiązać, żebyśmy oboje byli OK?”

Nie jesteś na straconej pozycji, ale ukrywanie tego przed Żoną może sprawić, że z czasem pojawi się nie tylko kwestia konsoli, ale i zaufania między Wami.

 

Życzę powodzenia,

Urszula Małek

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h.
Witam Mam pewien problem, przez który już się psychicznie wykańczam. Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h. Wcześniej to znosiłam ale chciałabym wspólnie spędzać wieczory i zasypiać póki nie ma dzieci i możemy skupić się na sobie. To jest jego pasja (a wydaje mi się, że może już uzależnienie) od zawsze dlatego teraz czuję się winna, że mi się "odwidziało". Dodam, że obecnie mamy 22 i 24 lata, nie mamy dzieci od 3 lat mieszkamy razem. Ogólnie jest kochającym partnerem, czuję się przy nim bezpieczne ale czuję, że związek to ja, on + komputer. W weekendy gra od 20 do 3:00-4:00 a wstaje ok 12. Martwi mnie to bo boję się o przyszłość, że przez te gry zostanę z obowiązkami sama, nigdy nie doświadczę wspólnego śniadania czy chodzenia spać. Dodam, że ma problem w dbaniu o porządek a ja przeciwnie i tu też się sprzeczamy. Jest dla mnie ważny, dobrze mnie traktuje, powtarza jak kocha ale ta długość wspólnego czasu, brak wspólnych posiłków czy też kładzenia się spać z czasem coraz bardziej mnie wykańcza. Mój przyjaciel jest w stanie poświęcić mi więcej czasu niż własny chłopak. Wiele osób powtarza mi, że powinnam odejść bo nie dostaję tego, czego pragnę a druga część, że powinnam się cieszyć tym co mam. Były rozmowy, słyszałam "nie musisz martwić się o przyszłość, nie zostawię cie samej" ale nie wiem... Jednego jestem pewna- z gier na pewno nie zrezygnuje i 4h dziennie to obowiązek. Nie wiem co robić i przyznam szczerze, że trochę ciągnie mnie do przyjaciela, ta jego... dojrzałość. Na bieżąco słyszę, że skupiając się w tym wieku aż tak na grach i stawiając je wyżej niż partnerkę to jest niedojrzałość... Jednocześnie boję się odejść, boję się że strącę coś naprawdę cennego i nigdy nic lepszego nie zdobędę. Co mogę zrobić? Czy przez gry naprawdę powinnam odejść skoro czuję się kochana i bezpieczna ale brakuje mi kilku elementów które od zawsze widziałam u rodziców i też o tym marzę (wspólne śniadania, oglądanie razem czegoś w TV i chodzenie spać, wspólne wyjaścia na cały wieczór średnio raz na miesiąc/dwa). Czy to ze mną jest coś nie tak, że 1-2 h dziennie razem z partnerem to dla mnie mało? To ja jestem zaborcza? Pogubiłam się w uczuciach...
3 odpowiedzi
Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa?
Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa? Zaczął pomagać naszej bliskiej znajomej i nagle wyskoczył, że chce rozwodu, bo ona jest taka super, zrobi wszystko by z nim była, a ja mam zniknąć jego życia. Jesteśmy razem od 18 lat
1 odpowiedź
Jak przekonać się od tatuaży?
mam problem dotyczący tatuaży. A więc moją żoną kiedyś mówiła mi ,że chciałaby zrobić sobie tatuaż uznałem to za zart i machnąłem ręką mówiąc ,że to jej sprawa i wg. Ale gdy zrobiła coś we mnie pękło. Osobiście nie mam nic do tatuaży i nie twierdzę że to są ludzie gorsi czy chorzy czy też mający problemy z prawem. Uważam ,że moją żonę to szpeci mimo że nie jest to tatuaż wulgarny czy coś w tym stylu nie moge juz spojrzeć na żonę jak wczesniej cos jakby odpychało mnie. Do sedna jak mógłbym się przekonać do tego bo nie ukrywam ,że to ciężki czas dla nas 😪😪 nie chcę rozwodu chce normalnie żyć jak wczesniej lecz nie wiem jak się zmienić
5 odpowiedzi
Bardzo się staram i angażuję w poprawę relacji, ale czuję, że partnerka jej nie chce.
Razem z partnerką mieszkamy razem i wychowujemy przecudowną małą księżniczkę, sytuacja wygląda tak, że partnerka w ogóle nie angażuje się w związek, mam wrażenie, że lepiej jej bez mojej obecności, kłócimy się od czasu do czasu o błache sprawy i w tym momencie zamiast znaleźć jakieś wyjście czy porozumieć się partnerka wraz z naszą córką ubiera się pakuje i wyprowadza z domu. Często staram się z nią rozmawiać poważnie, zadając pytania, czego chce od życia, jakby chciała aby wyglądał nasz związek, nic nie potrafi mi wyjaśnić, czym jest związek, rodzina, miłość, budowanie relacji, czuje jakby była tylko ze względu na córkę. Staram się, przykładam, pokazując wielokrotnie że mi zależy, że chcę rozmawiać. Unika wszelakich odpowiedzi, reaguje złością, odpowiada na pytania całkowicie zmieniając temat. Strasznie jestem w ten związek zaangażowany ale nie widzę tego z jej strony, jest obojętna. Staram się, szukam problemu w sobie i staram sie naprawiać i byc lepszym partnerem wkładam całego siebie a przy pierwszej lepszej kłótni słyszę "najlepiej się rozejdźmy" za dwa dni mówiąc że ją kocham, odpowiada że również kocha, będąc w pracy mówię że tęsknię, odpowiada że tęskni. Mam straszny mętlik w głowie. Partnerka nie umie wytłumaczyć mi czego ode mnie oczekuje, pytam co jeszcze mogę zrobić, aby było lepiej. Czuję poniżenie, brak szacunku, brak zaangażowania brak zainteresowania wspólnym życiem, ona ma swoje ja mam mieć swoje. Pracuje, zarabiam, jak coś potrzebuje a nie ma dorabiam, utrzymuje nas, piorę, sprzątam gotuje, robię zakupy, troszczę się o nią, jej zdrowie, martwię, opiekuje, kocham, lecz nie czuje wzajemności. Jak dotrzeć, jak wyciągnąć informacje na temat jej poglądu na nasz związek, jakieś propozycje co do jego poprawy.
3 odpowiedzi
Moja żona trzy tygodnie temu postanowiła wraz z dziećmi wyprowadzić się z domu
Dzień dobry. Moja żona choruje na depresję, jest leczona farmakologicznie, oraz chodzi do psychologa i psychiatry. Trzy tygodnie temu postanowiła wraz z dziećmi wyprowadzić się z domu. Jej argumenty to: nieskończona budowa (dokończenie kilku rzeczy, nad którymi pracuję), brak zainteresowania z mojej strony rodziną (choć odbieram to inaczej). Na chwilę obecną mieszka u rodziców, jednak wynajęła już mieszkanie. Na moje pytania odpowiada bardzo różnie, czasami "nie wiem", "zobaczymy", "czas pokaże" "to jest czas, żebyś wszystko przemyślał". Mam wrażenie, że to ja jestem największym problemem tego, co się dzieje. Po jej wyprowadzce spędziliśmy razem tygodniowe, zaplanowane wcześniej wakacje, które uważała za najlepsze w swoim życiu. Po powrocie zostawiła dzieci ze mną i wyjechała na 5 dni do kuzynki na drugi koniec Polski. Odczuwam, że ona uważa mnie za swojego oprawcę, mimo, że wprost nie powiedziała nic takiego. Jak sobie z tym poradzić? Jak nakłonić ja do powrotu do domu? Jak wytłumaczyć to dzieciom? Jej argumenty za powrotem to dokończenie domu i przemyślenie wszystkiego. Chce zobaczyć moja radość z rodziny, ale mieszkanie wynajęła na rok i to uważa jako dobry czas, jednak nie wyklucza szybszego powrotu. Wiem, że zachowywanie się teraz jako najlepszy mąż i ojciec nie doprowadzi do niczego dobrego, a tylko utwierdzi ją, że robię to na pokaz, żeby wróciła. Jak pokazać radość i zainteresowanie rodziną, mieszkając osobno? Nasze relacje po 8 latach małżeństwa wydawały mi się dobre, choć rzadko rozmawialiśmy. To najprawdopodobniej było problemem. Czuję się teraz mocno manipulowany, bo wie, że dla rodziny zrobię wszystko.
1 odpowiedź
Kłócimy się z narzeczoną, jestem już zmęczony. Jednocześnie zależy mi na niej.

​Cześć! 

Mam "problem" z narzeczoną, z którą jestem prawie 10 lat.  Czuję się chyba jak niedorajda życiowa?   

Od początku... Od samej szkoły podstawowej miałem utrudniony kontakt z rówieśnikami, sam nie wiem czemu. Przez to znalazłem sobie "przyjaciół" na czatach GG, i od tamtej pory jestem uzależniony (w tej chwili od przeglądania społeczności)   

 

Narzeczoną "znalazłem" na GG z tego samego miasta. Ja 16, ona 14 lat. Od samego początku jesteśmy ze sobą, ja byłem jej X chłopakiem, a ona dla mnie pierwszą. Wiadomo, na początku była wielka miłość, małe kłótnie (zawsze z jej strony do tej pory), ale raczej nie mieliśmy wspólnych tematów. Od tych prawie 10 lat, nie zerwaliśmy ze sobą ani razu, ale były "poważne" kłótnie, najczęściej spowodowane przez nią. Ja jej nigdy nie zdradziłem, ona również nie. Nigdy jej nie dawałem powodów do zazdrości, ponieważ zależy mi tylko na niej, ale dla niej znajomość męsko-damska nie istnieje, kilka lat temu musiałem usunąć wszystkie dziewczyny z fb oraz usunąć i założyć nowe konto. Miałem na to szczerze wywalone, bo mi na tych znajomościach nie zależało, więc to wszystko robiłem. 

Skończyliśmy technikum, to się razem wyprowadziliśmy do innego miasta, ona na studia, ja do pracy. Z opowieści różnych ludzi, myślałem, że nasz "początek" razem mieszkania będzie ciężki, ale okazało się, że było dobrze. Przeszkadzało jej od tamtej pory, że jestem uzależniony od telefonu. Fakt, siedzę dużo na telefonie, ale ona mi nigdy nie pomogła z tego nałogu wyjść. Jestem w stanie wytrzymać bez telefonu nawet 24 h, jak jestem czymś zajęty/pochłonięty to nie siedzę aż tak w telefonie. Były sprzeczki jak w każdym związku, pewnie niektóre pamiętam, ale tego za dużo by było. Na wszystkie wyjazdy ja ją zabierałem, ponieważ ona studiuje, do pracy chce pójść dopiero po studiach 😐 oraz wszystkie wypady ja proponuję. Ja pracuję sobie kiedy chcę i ile chcę i prawdopodobnie, przez jej ciągłe narzekanie oraz kłótnie, od półtora roku nie mogę wstać z łóżka o 5 rano aż do teraz (bo jestem zmęczony), czyli już 3.5 roku. Pracuje w systemie od poniedziałku do piątku od 6-15, później spędzaliśmy razem czas przeważnie przed telefonem/tv. Nawet zabroniła mi pracować w soboty pod pretekstem, że mało czasu z nią spędzam.. taa spędzanie z nią przed tv.., ale po paru dyskusjach już pracuję w soboty. 

4 lata temu zorganizowałem wakacje, gdzie jej się oświadczyłem ( bo myślałem, że nasza relacja trochę się poprawi (nawet sama mi powiedziała wtedy, że nie mam na co liczyć, że ona się zmieni..) 

Sprawy łóżkowe? Może z 4-5 razy w miesiącu? Od prawie samego początku związku. Czy to jest normalne? Raczej nie. Czasami to jest "moja wina", bo gdzie w dniu mieliśmy sprzeczkę nie chce mi stanąć, to jeszcze mi robi, ale że mam z tym coś zrobić.. Od 2 lat jej tata trochę naciska na wesele, ale ja z tym tematem trochę zwlekam, bo nie chcę mieć takiej relacji jak do teraz, bo za 5-10 lat będzie jeszcze gorzej i później zabawa w adwokaty.. (ale ona nie zna powodu). Nie będę ukrywał, bo sam już bym chciał mieć wesele ( tu też pojawia się konflikt, bo ona ma małą rodzinę i chcę małe wesele a resztę kasy od rodziców przeznaczyć na wkład własny do mieszkania, ale ja mam dużą rodzinę, z którą mam dobry kontakt, no i chciałbym ich zaprosić). 

Do tej pory nie pracuje (bo jest na ostatnim roku studiów), przez to nigdzie nie jeździmy, nie zwiedzamy, a ja właśnie to uwielbiam. Przez ostatnie miesiące, ona się przyczepia o każdą drobnostkę, aż mam już powoli dosyć, nawet jestem już mało uśmiechnięty, przed rodzicami próbuję ukrywać, że nic się nie dzieje. Ostatnio zorganizowałem wycieczkę jednodniową w góry, wstaliśmy z rana, ona już gotowa, a ja do niej mówię że jeszcze z łazienki muszę skorzystać, ona już w złość. To mówię jej, to idź odpal samochód, niech szyba odmarznie. Nie pamiętam dokładnie w tej chwili tej sytuacji jak to było w 100%, ale ona już z nerwami (bardzo nerwową osobą ona jest), że ona nie wie jak odpalić samochód, mimo tego, że ma prawo jazdy, jeździła już tym samochodem, no ale nic, poszła i zaraz wróciła wściekła, że jej nie powiedziałem jak się samochód odpala i że ona nigdzie nie jedzie.. Oczywiście, pojechaliśmy, ale całą drogę ze sobą nie rozmawialiśmy. 

W ostatni weekend byliśmy u mojej siostry i jej chłopaka, którzy są ze sobą 5/6 lat, a ich miłość wygląda zawsze na początkującą, czyli dużo miłości, przytulania, całusów, Nawet jak przy kuchni coś robili, to on ją przytulał i słyszałem u siostry śmiech, a u mnie zaraz by było nie dotykaj mnie, bo coś tam robię... :((( Siostra z jej chłopakiem byli sami świadkami jak moja narzeczona się zachowuje i były między nami 2 małe sprzeczki i gdy poszła do łazienki siostra mnie się spytała czy ona tak zawsze, czy jej zawsze nic nie pasuje.. Następnego dnia jak wróciliśmy już do siebie do mieszkania, napisałem do siostry, że przepraszam za atmosferę i że przeszkadzaliśmy. Ona, że nie przeszkadzaliśmy, tylko, że jej jest przykro jak jestem traktowany.. :((( W tą niedzielę wróciliśmy i do czwartku byłem dla niej chłodny, nie dotykałem, nic nie mówiłem (bo po co mam coś mówić jak zaraz się zdenerwuje). Niestety zepsułem w czwartek mówiąc do niej, że mam straszną ochotę na nią, a ona do mnie z tekstem "spadaj", później poszła się umyć i niestety spytałem się czy dla mnie się myjesz? Nie. ja: dlaczego? ona: bo nie będziesz nadal ze mną rozmawiał podczas drogi ( bo szykowaliśmy się na weekend 1 listopada do miasta rodzinnego, gdzie za każdym razem jak jeździmy na wieś, ona jedzie do swoich rodziców, a ja do swoich.. :(( No i podczas jeszcze tej gadki mówiła, że ją już nie dotykam, no to jej powiedziałem no, bo przestałem Cię dotykać, bo "zrozumiałem" że tego nie lubisz i się denerwujesz za każdym razem. No i już nic nie powiedziała. 

Dziś po grobach się spotkaliśmy, rozmawialiśmy już trochę lepiej, na koniec dnia się do niej przytuliłem, dała mi buziaka (dłuższy pocałunek ja muszę za każdym razem wymuszać i nie zawsze się to udaje i to od samego początku.. no, ale było tak samo dzisiaj, nie dała się pocałować, więc spojrzałem się na pająka, ona również i kazała mi go zabić, ja się tylko uśmiechnąłem, powiedziałem papa i wyszedłem. 

Gdyby normalnie mnie pocałowała, zabiłbym tego pająka.. ale usłyszałem " zje*any jesteś" oraz jak go zabiła to dodała "beznadziejny jesteś". Jak wróciłem do domu, nic nie napisałem. Po jakimś czasie napisała czy jestem już w domu, odpisałem "ta", ona: ta, to zajebiscie. ja: co. ona: nic nie pisz do mnie już wcale gdzie jesteś. ja: skoro i tak jestem beznadziejny  ona: już obrażony, bo cię poprosiłam, żebyś zabił robala? i głupio się jeszcze śmiałeś. i bardzo dobrze. ja: cieszę się. ona: daruj sobie i się już nie wysilaj, nie odpisuj już jak nie masz nic do powiedzenia, dobranoc.   

Przepraszam za moje składnie i itp, ale jestem w tym bardzo słaby..   

Do psychiatry się wybieram już 2 lata.. ale muszę w końcu pójść. Nawet mojej narzeczonej mama powiedziała, że moja siostra jest bardzo za chłopakiem i on również za nią, bo po nas tego nie widać... Nawet nie wiecie, jak wtedy bardzo smutno mi się zrobiło...   Nic takiego w sumie nie napisałem, ale się rozpisałem, może mi pomożecie coś.. Musiałbym wszystkie nasze sprzeczki zapisywać w notatniku, żeby je tu wypisać, bo mam słabą pamięć. Za każdym razem jak już jest zdenerowana, mówi innym głosem to jej mówię " o i już zdenerwowana/uniesiony głos" i twierdzi, że nie, że ją teraz tym zdenerwowałem.. Zależy mi bardzo na niej.. ​

1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!