Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przestać nadmiernie zabiegać o uwagę innych i odnaleźć własną wartość?

Przychodzę z pytaniem, jak mam przestać nadmiernie o kogoś zabiegać? Za każdym razem, kiedy mam jakiegoś nowego znajomego, albo jest to ktoś na kim mi zależy, zawsze piszę do nich bardzo długie wiadomości jak to mi na nich zależy, co robię nie za często, ale się zdarzy bo boję się, że inaczej ich stracę. Ja w życiu nie dostałam od nikogo takiego czegoś. Może raz, ale to było na urodziny, i prawdopodobnie ta osoba się ze mnie wyśmiewała, ponieważ już nie mam z nią kontaktu. To samo jest na żywo, przynoszę innym coś co lubią, zapamiętuje małe rzeczy, oni nie. Jestem jak tylko jakieś wypełnienie dla innych, nigdy nie byłam dla kogoś na tyle ważna, aby ktoś o mnie się martwił. Z każdym problemem zawszę musiałam uporać się sama, nawet jeśli ja już o tą pomoc nawet błagałam, bo był moment w moim życiu kiedy chciałam to wszystko skończyć z braku sił i mimo, że jest o wiele lepiej niż wtedy, dalej czuję pustkę. Nawet jeśli mam wielu przyjaciół, czuję jakbym ich w ogóle nie miała. Naprawdę chciałabym przestać tak martwić się o innych, bo mimo to, że widzę ze nikt nie będzie się o mnie tak troszczył, to i tak daję z siebie wszystko, aby tylko ktoś mnie nie zostawił. Ja już nie mam na to sił. Chcę, by ktoś też widział we mnie człowieka, że ja też potrzebuję wsparcia od bliskiej mi osoby, ale nie, bo każdy ma tą swoją osobę na pierwszym miejscu. Ja nigdy nie byłam na czyimś pierwszym miejscu, bo nigdy nie byłam, ani nie będę tego wart.
User Forum

oli

1 miesiąc temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dziękuję za Pani wiadomość i podzielenie się swoimi odczuciami. Przykro mi, że czuje się Pani niedoceniana. 

Takie zabieganie o czyjąś uwagę może brać się z wewnętrznych przekonań, że gdy zachowamy się w odpowiedni sposób, to zasłużymy sobie na czyjąś uwagę, często takie przekonania biorą się ze wzorców relacji rodzinnych.

Gdy rodzice nie są obecni lub wytykają błędy, jako dzieci uczymy się, że musimy zabiegać o ich uwagę i zachowywać się w określony sposób, co przekłada się później na relacje w dorosłym życiu. Może być jednak również tak, że nie trafiła Pani jeszcze w swoim życiu na odpowiednie osoby, może też stoją za tym przekonania, że nie zasługuje Pani na lepsze traktowanie, wynikające z niskiej samooceny? Aby zidentyfikować, co dokładnie za tym stoi, polecam skorzystać ze wsparcia psychologicznego, ponieważ możliwości jest kilka, a gdy lepiej Pani zrozumie, dlaczego tak się dzieje, łatwiej będzie to kontrolować i dać upust frustracji. Jednak to, że poszukuje Pani kogoś ważnego dla siebie i daje Pani z siebie to, co chciałaby Pani sama otrzymać może być też wspierające, ponieważ jednak dąży Pani do tego, aby zaspokoić swoją potrzebę i w ten sposób o siebie dba, natomiast niestety świat nie zawsze da nam to, czego oczekujemy i to też jest w porządku. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Czytając to, co Pani napisała, czuję smutek, bo widać w tych słowach ogrom cierpienia i bardzo silną potrzebę, by w końcu być dla kogoś naprawdę ważną. To jest bardzo ludzkie i zrozumiałe pragnienie. 

 

Niestety, to co Pani opisuje, często układa się w błędne koło. Pojawia się lęk przed utratą relacji, więc żeby ją zatrzymać, zaczyna Pani robić bardzo dużo: pisać długie wiadomości, podkreślać swoje zaangażowanie, dawać więcej, niż Pani dostaje. Intencja jest dobra. Chce Pani zadbać o więź, ale czasem takie zachowania mogą zniechęcać drugą stronę, bo są dla niej zbyt intensywne. A kiedy relacja słabnie, pojawia się jeszcze mocniejsze przekonanie, że „nie jestem warta, żeby być na czyimś pierwszym miejscu”. I to z kolei popycha Panią do jeszcze większego wysiłku, by nikogo nie stracić.

 

Chcę wyraźnie zaznaczyć: rozumiem, dlaczego Pani tak robi. To jest próba ochronienia siebie przed samotnością, odrzuceniem i ponownym zranieniem. 

 

Oczywiście ma Pani prawo mówić o swoich emocjach. To jest normalne i zdrowe, ale ważne, aby robić to w odpowiednich momentach, z osobami, które potrafią to przyjąć, i w wyważony sposób. 

 

Jeśli te trudne uczucia, poczucie pustki i głęboki lęk przed odrzuceniem towarzyszą Pani od dłuższego czasu, bardzo zachęcam do rozważenia terapii.  Może to być krok w kierunku uporządkowania emocji, zrozumienia skąd biorą się te schematy i nauczenia się nowych sposobów budowania relacji, które nie będą Panią wyczerpywać.

 

Psycholog Dorota Figarska 

1 miesiąc temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć Oli. Bardzo mi przykro, że dźwigasz taki ciężar na sobie. Mam poczucie, że zabieganie o innych mogło stać się dla Ciebie sposobem na szukanie akceptacji. Być może bardzo wierzysz w to, że musisz być zawsze dla innych, by być przyjęta, kochana, wartościowa. Być może w ten sposób próbujesz sobie radzić z lękiem przed odrzuceniem. . Jednak widzę, że zaczynasz dostrzegać, że bycie ciągle dla innych nie zmniejsza lęku, tylko wzmacnia poczucie, że "muszę zasłużyć, żeby być". I dlatego pustka się pogłębia. Spróbuj następnym razem zatrzymać się, gdy ten impuls "zabiegania" o innych się pojawi. Zrób o jeden krok mniej niż zwykle. Odpisz krócej, pomóż w mniejszym zakresie. Pozwól sobie doświadczyć, że nie musisz zawsze być na 100%. Życzę Ci, abyś w relacjach z innymi dostrzegła również siebie! Serdeczności,

 

Justyna Bejmert 

psycholog

1 miesiąc temu
Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Dzień dobry Pani Oli,

 

Słyszę w Pani pytaniu pewne doświadczenia, na bazie których uzyskała Pani świadomość ważnych dla Pani potrzeb w relacjach na ten moment: wsparcie, zauważenie, wzajemność. Czasami w odpowiedzeniu sobie na takie pytania pomaga samo wyobrażenie sobie odpowiedzi: jak by to miało być, co te osoby by robiły, co Pani.. Życzę zaspokojenia ważnych dla Pani potrzeb w możliwie najkrótszym czasie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński,

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

to, co Pani opisuje może wiązać się z potrzebą pozostania z drugim człowiekiem i bliskością. 

 

Poczucie pustki mimo obecności ludzi oraz przekonanie, że „nie jest się czyimś pierwszym wyborem”, to sygnały zranionej potrzeby więzi i bezpieczeństwa, a nie dowód Pani niewartości. To, że Pani to zauważa i potrafi o tym mówić, pokazuje dużą wrażliwość i gotowość do zmiany — ten temat bardzo dobrze nadaje się do pracy terapeutycznej, gdzie relacja może stać się miejscem doświadczania bycia ważną bez konieczności zasługiwania na to nadmiarem wysiłku.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, Twój wpis brzmi jakbyś od dawna bardzo pragnęła być dla kogoś ważna, a jednocześnie ciągle trafiała na relacje, w których to Ty dawałaś dużo więcej niż dostawałaś. Nic dziwnego, że wtedy pojawia się lęk przed utratą i potrzeba, żeby „udowodnić” swoją wartość, długimi wiadomościami, troską, zapamiętywaniem szczegółów.

To nie świadczy o tym, że jesteś „niewarta” bycia na czyimś pierwszym miejscu, tylko o tym, że długo byłaś w sytuacjach, gdzie Twoje potrzeby nie były zauważane. To zostawiło to w Tobie pustkę oraz przekonanie, że musisz dawać z siebie wszystko, by ktoś został. Masz w sobie ogrom wrażliwości i potrzeby bliskości. To normalne, że chcesz, żeby ktoś troszczył się o Ciebie tak, jak Ty troszczysz się o innych. 

To, że czujesz się jakbyś była tylko „wypełnieniem” dla innych, nie wynika z Twojej wartości, lecz z dotychczasowych doświadczeń, w których Twoje potrzeby emocjonalne nie były wystarczająco widziane ani odwzajemniane. Takie sytuacje zostawiają poczucie pustki i przekonanie, że trzeba ciągle zasługiwać na obecność drugiej osoby.

mniej niż godzinę temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry, 

 

to wynika głównie z lęku przed odrzuceniem i potrzeby bycia ważną. Nadmierne zabieganie o innych jest próbą zabezpieczenia relacji a nie czymś złym z Pani strony.

 

Im więcej Pani daje ze strachu że ktoś odejdzie tym bardziej relacje stają się jednostronne. Warto uczyć się zatrzymywać ten impuls i dawać innym przestrzeń aby to oni mogli się zaangażować. Przekonanie że nie jest Pani warta bycia czyimś pierwszym wyborem nie jest prawdą tylko skutkiem wcześniejszych doświadczeń. Pustka mimo obecności ludzi to sygnał niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych.

 

Bardzo pomocna byłaby psychoterapia która pozwala zbudować poczucie własnej wartości i bezpieczniejsze relacje.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

 

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem".
Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem". Zaczynając od początku, poznaliśmy się na letnim obozie. Tam on zaczął, mnie podrywać, ja na początku nie byłam przekonana, lecz za ciągła namową przyjaciół i jego, weszłam w to. I mogę powiedzieć, nie było co żałować, było wręcz bajecznie, tak jak zawsze marzyłam. Jednak czar mojej pięknej bajki prysł, gdy skończył się Leto wyjazd i trzeba było wracać do domu. Mieszkamy daleko od siebie, więc reakcje, jaką zaczęliśmy tworzyć, musiała być na odległość, co jemu się nie podobało. I tak właśnie, po upływie 2 tygodni zerwał ze mną, przyznam, że byłam bardzo załamana i nie potrafiłam sobie tego przyswoić. Zaznaczę również tutaj, że mój "przyjaciel" zaproponował mi wtedy przyjaźń, którą na początku odrzuciłam, lecz w końcu zgodziłam się na to. Nie pamiętam dokładnie, jak wyglądały tego początki, były wręcz takie zwykłe, jakie to mają przyjaciele. Potem relacja zaczęła (wiem głupi to zabrzmi) wyglądać jak związek, ale nie taki formalny, wręcz przeciwnie taki jaki był na koloniach, podobało mi się to. Choć przyznam chciałam więcej, w sensie mieć go już tak formalnie jako mojego chłopaka. Ale cóż czekałam, kochałam go, a czułam, że on mnie też. W naszej relacji płynęło wspaniałe, uczucie wzajemnie miłości, troski i tego, co najlepsze. Rzadko, a nawet prawie w całe się nie kłóciliśmy, było no idealnie. Ale no, znowu bajka nie trwa tak długo, jak chcemy... po naszym ostatnim spotkaniu, gdzie oboje wyznaliśmy sobie miłość. Wszystko się zepsuło... z dnia na dzień całe uczucia z jego strony zaczęły gasnąć, jego zainteresowanie, troską znikało w mgnieniu oka. Nie chciałam tego, więc walczyłam, biłam się o to, rozmawiałam z nim. Ale nic to nie dawało, ukrywał to przede mną, nie chciał rozmawiać, zmieniał szybko tematy tak, że nie rozpoznawałam tego. Przez to też, relacja zaczęła się psuć, pojawiały się kłótnie, zgrzyty. No po prostu wszystko, co złe, a dobre uczucia przepadły w zapomnienie. Zaczęłam dowiadywać się o nim, okropne rzeczy, co robił, co ukrywał. Nie wiedziałam, czy to prawda, ale zdawałam sobie sprawę, że nie powiedziałbym mi tego, skłamałby kolejny raz... Moje uczucia gasły, gasły aż zgasły nie bardzo, ale jednak. Nabrałam podobnego zachowania jak on do mnie, pociskałam go, leciałam na ciągłej ironii itp. ale nie dlatego, że taka jestem czy coś. Wręcz przeciwnie chciałam zwrócić jego uwagę, aby zainteresował się mną i naszą relacją. Jednak nic go to nie ruszało, niczego się nie domyślał, więc ja to wszystko ciągnęłam dalej. Przed paroma dniami, pokłóciliśmy się znowu, o to samo co zwykle, czyli naszą relację. Kolejny raz się wyglądałam, a on? Nic, nie chciał nic wyjaśnić, powiedzieć czy wytłumaczyć. Nawet nie miał jak się spotkać... jest to dla mnie żałosne, niby przepraszał, niby żałował. Ale skąd mam mieć pewność czy to szczere? Czy może znowu kłamie i czeka, aż mi przejdzie? Proszę o pomoc, co powinnam z nim uczynić. Czekać na poprawę czy zerwać wszelkie kontakty teraz, czy może jeszcze poczekać aż będę blisko niego i wtedy jak nic się nie zmieni to skończy? Lub może macie swoją własną propozycję. Radźcie co zrobić.
Czy mogę zrobić coś, by partner uwierzył w ratunek dla naszej relacji? Czy lepiej się rozstać?
Dzień dobry. Rozstałam sie z partnerem po 2 letnim związku, po 2 miesiącach zaczęliśmy się znów spotykać i znów weszliśmy w relacje (znów razem mieszkamy). Gdy rozmawiamy o sprawach typu zakup psa, on wyraża kiedy, że może za miesiąc albo o wspólnym spędzeniu sylwestra to też odpowiada gdzie. Natomiast, gdy zadaje pytania odnośnie nas, czyli czy chce ze mną być? Czemu nie pokazuje mi tak dużo uczuć i czy wciąż patrzymy tylko na siebie, jako coś stałego to odpowiada, że „nie wie, musi to przemyśleć, potrzebuje czasu, że chce zobaczyć moją zmianę, że nie będę taka, jaka byłam przed rozstaniem i ze musi zobaczyć, że się zmieniłam wiec mam mu dać czas, i że podejmie decyzje”. A jednocześnie mówi „jeśli przestaniesz się starać i udowadniać to ja też przestanę i już” jakby mu zupełnie nie zależało, nie wiem co mam o tym myśleć? Jest szansa na uratowanie tej relacji? Czy ja naprawdę jestem w stanie zrobić coś, by pomoc partnerowi uwierzyć znów w nas? I wejść w ten związek na 100%? I czy on faktycznie przetrwa czy lepiej spróbować odejść?
Od dawna, jeśli nie nawet odkąd pamiętam, mam problem z relacjami, lękiem. Mam dopiero 16 lat
Dzień dobry, od dawna, jeśli nie nawet odkąd pamiętam, mam problem z relacjami, lękiem. Mam dopiero 16 lat, poznaję świat, ale to mocno utrudnia mi życie. Mianowicie zawsze jak kogoś poznaję, bądź nawet przy bliskich, czuję się jakby ludzie mieli mnie porzucić, mam wrażenie, że ich zanudzam, męczę czy cokolwiek. Czuję się praktycznie cały czas ciężarem dla innych, choć świadomie wiem, że tak nie jest. Również nie potrafię nawiązać relacji z ludźmi, ciągle się obawiam, że ta osoba sobie żartuje i mnie zostawi. Prawdopodobnie wiem, skąd może się to brać (matka mnie porzuciła jak byłam mała, a ojciec powiedział mi jak miałam 7 lat, że jeśli się nie zmienię to porzuci nas tak samo jak ona), jednak nie wiem, jak sobie pomóc. Te myśli są strasznie natrętne i ciągle wracają. Również mam olbrzymie wahania emocjonalne, o drobną rzecz potrafię się popłakać i czuję się od razu beznadziejnie, choć wcześniej było dobrze. I czasem w ułamku sekundy z dobrego stanu wpadam w takie coś, zdarza się, że mam wtedy myśli samobójcze (ale tylko myśli, nie zrobię tego nigdy, bo poza tym czuję sens życia, kocham pomagać i nie ma mowy o depresji, to tylko w danej chwili tak myślę, jak jestem pod wpływem emocji). Kompletnie nie panuję nad sobą, jak wpadam w złość to na całego, w smutek, radość i wszystko tak samo. W danej chwili żyję tylko tą emocją i potem dopiero jak to mija, analizuję swoje zachowanie i żałuję pewnych czynów. Również miewam ataki paniki, czuję się wewnętrznie osamotniona. Niby mam ludzi mi bliskich, ale nie czuję w nikim wsparcia, czuję się niezrozumiała i samotna. I to nie tak, że cały czas, tylko wiem, że to we mnie siedzi i w losowych momentach ze zdwojoną siłą się ujawnia. Też mam niezdrowe zachowania na tle nerwowym, nieświadomie obgryzam paznokcie, wyrywam je, obgryzam skórki do krwi, zdrapuję strupki paręnaście razy (mam od tego dużo blizn, bo od małego tak robię) i nie potrafię z tym przestać, bo robię to nieświadomie. Nie wiem, podejrzewam u siebie borderline, ale nawet jeśli, to nie wiem jak sobie z tym pomóc. Również mam co jakiś czas wrażenie bycia śledzonej, zamykam oczy jak wchodzę do ciemnych pomieszczeń, bo boję się, że coś tam jest a jeśli zaatakuje, to chociaż tego nie zobaczę, śmieję się z tego potem, ale i tak jest to przerażające w danej chwili. I trochę ponad miesiąc temu zaczęłam zbyt intensywnie reagować na nagłe głośne dźwięki, a zwłaszcza wrzaski, krzyki. Jak nauczyciel uderzy dłonią o stół, to już staję się nerwowa, czuję łzy w oczach i nie umiem ich powstrzymać. I potem przez resztę dnia jestem mocno rozchwiana emocjonalnie i co chwilę bez powodu lecą mi łzy. Już nie mówiąc o krzykach, nawet nie bezpośrednio na mnie. Wydaje mi się, że może być to trauma, wychowałam się w trochę ciężkich warunkach, wrzaski, policja to była norma jak byłam w przedszkolu, a po rozwodzie rodziców tato bardzo często krzyczał i unosił się o byle co, zdarzała się delikatna przemoc psychiczna, fizyczna (już teraz nie, kocham go, ale i tak skutki się teraz odbijają. A, i mam wrażenie, że mogę mieć parentyfikację). Bardzo proszę o jakąś radę, bo to wszystko mnie wyniszcza. I dziękuję za pomoc.
Zmagam się z uzależnieniem od hazardu - moja historia i konsekwencje dla rodziny

Chciałbym opisać swoją historię... Mam 34 lata, żonę, córkę 4-latka i drugie w drodze, lada moment się urodzi. Mam też wielki problem z hazardem, który pojawił się ok. 12 miesięcy temu i doprowadził do długów ok. 300 tys. Zacząłem inwestować na giełdzie, zainwestowałem swoje oszczędności, które w krotki czasie wzrosły do 900 tys. Nie wypłaciłem tego i wszystko straciłem i wtedy zaczęło się pierwsze zadłużenie w bankach, a później w parabankach. Po kilku miesiącach powiedziałem o tym zonie, wściekła się, ale wybaczyła.i pomogła spłacić zadłużenie, wtedy uważałem, ze nie jestem uzależniony, ze ta cała sytuacja tak się potoczyła, ze doprowadziła mnie do dna, ale zona mnie uratowała, i tutaj popełniłem pierwsze błędy, nie odciąłem się numeru telefonu, mejla gdzie te wszystkie reklamy przychodziły, blokowałem i usunąłem, zona mi prawie wybaczyła, żyliśmy jakby to się nie wydarzyło i wtedy uległem ponownie, po tych wszystkich reklamach, ofertach coś we mnie pękło i ponownie się zadłużyłem. Najpierw raz z zona powiedzieliśmy o wszystkim moim rodzicom, później jej. A na sam koniec zona chce odejść razem z córką, złożyła pozew. Wtedy zrozumiałem, jak bardzo ja skrzywdziłem i co zrobiłem. Niestety, ale juz jej zaufania nie odzyskam, mam chore myśli, napisałem listy, naprawdę teraz doszło do mnie, jak bardzo schrzaniłem, jestem wrakiem człowieka.

Jak zerwać kontakt po zdradzie i rozpocząć nowe życie?
Zostałam zdradzona po 11 latach bycia z partnerem , zablokowałam wstępnie jego numer ale po pewnym czasie go odblokowałam reagując na jego SMS-y . nie umiem go zablokować na stałe . Mam traumę nie wybaczę mu ale dlaczego ja się sama ranię wdając się z nim w pisanie dyskusje . On stara się mnie odzyskać tanim kosztem poprzez pisanie sms . Chce zapomnieć i otworzyć się na nowe życie ale nie daje sobie szansy . Proszę o pomoc jak sobie pomóc ??
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.